Po wyborach i co dalej?

Katastrofą dla Polski jest to, że prawica nie jest w stanie wyartykułować żadnego przekonującego dla większości programu. Program prawicy polegający na rozmontowaniu państwa "opiekuńczego" i rozruszaniu gospodarki przez zmniejszenie budżetu (podatków) wywołuje straszliwy, blady strach nie tylko w homo-sovieticus, ale nawet w wydawało by sie rozsądnych obywatelach.
Trzeba zostać indywidualnym przedsiębiorcą, poużerac sie z urzędami państwowymi, ZUSem i Urzedami Skarbowymi, aby dojśc do przekonania, że nic sie nie da zrobić, dopóki nie rozmontuje sie socjalistycznych rozwiązań definiujących ustrój.

Tzw. ludzie rozsądni, zwłaszcza chocby lekko popierający prawicę ze zgroza myślą o rządach PiS. Że niby Kaczyński rządził i nic nie zrobił aby sie odróznić od PO.
Wedle mnie to nieprawda. Po pierwsze Kaczyński nigdy nie zdołał przekonac do swojego programu większośći wyborców, więc nie mógł rządzić samodzielnie, tylko w koalicji, której zadaniem było doprowadzić te rządy do upadku. I doprowadziły juz po dwóch latach jego rządzenia. To nie wina socjalistycznych przekonań Kaczyńskiego, że nie przeprowadził jakichs znaczących zmian, tylko wina zasad demokracji parlamentarnej, która zmusza do kompromisów aby uzyskać o jeden głos więcej niz przeciwnicy.

Trzeba sobie wreszcie zdać sprawę z tego, że dopóki większości wyborców nie da się przekonać do konieczności rewolucyjnych zmian, zwłaszcza w polityce gospodarczej, aktualnie opartej na wysokich podatkach i rozdawnictwie kierowanym przez biurokratów, NIC SIĘ W POLSCE NIE ZMIENI! Będzie się zmieniała władza, a ustrój pozostanie taki jaki jest: zajadła walka partyjna o stołki, a nie o Polskę.

Pamiętajmy, że przeciw takiemu stanowi spraw państwowych wystąpił w 1926 roku Piłsudski. Miał szansę pokierować polityką w stronę umacniania wielkości Polski, ale zmarnował te szansę, ponieważ to był prosty wojak, który umiał machać szablą, ale pojęcia nie miał jak rządzić państwem. Otoczył się zgrają pochlebców przywykłych do wykonywania jego rozkazów.

Każdy szef rządzącej partii, który przejmie władzę w POlsce będzie w identycznej sytuacji jak Kaczyński, o ile nie zdobędzie poparcia takiego jakie zdobył Orban na Wegrzech.

Przeciez jest to możliwe! Orban nie jest jakims geniuszem czy tytanem umysłowym. Jesli jemu sie udało zmienić Wegry według własnego pomysłu, to dlaczego u nas miałoby to byc niemożliwe?

Trzeba tylko umieć przekonać do swojej oferty ponad 50% wyborców, albo mieć odwagę obalić demokrację i przejąć władze siłą. Tego u nas nikt nie umie, bo już wymarło pokolenie żołnierzy, którzy potrafili wywalczyć wolność karabinami.
Trzeba umieć rozmawiać z wyborcami tak jak Duda, a nie traktować ich jak masę durniów, głuptaków i łajdaków jak JKM.

Musi się pojawić prawdziwy prawicowy przywódca, człowiek, który potrafi przemawiać do ludzkiej wyobraźni i godności, jednocześnie wyznając przekonania prawicowe.
Taki się jeszcze chyba nie narodził.

Na koniec: rząd dusz, czyli prasa, radio, telewizja i Internet.
Ostatnio mam coraz silniejsze przekonanie, że mass-media znajdujące sie w rękach obcych kapitałów i ideologii są głównie odpowiedzialne za to, że Polacy nie umieją się zjednoczyć wokół spraw swojego państwa i każdą sprawą czy problemem dają się dzielić jak stado baranów. Każdy problem wagi państwowej powoduje, że te wrogie Polsce media wywołują stan narodowej histerii i podziałów, w wyniku których jeden obywatel uważa drugiego, który inaczej myśli za osobistego lub państwowego wroga, którego trzeba koniecznie zniszczyc, w przeciwnym razie on zniszczy nasz kraj i państwo!

Daliśmy sobie (jako ogół społeczeństwa) wmówić, że np. Kaczyński jest niebezpieczny dla samego istnienia wolnej Polski. W Internecie po wyborze Dudy pojawiły się np. niby-śmieszne obrazki ilustrujące upadek ducha narodowego z powodu perspektywy przejęcia władzy przez PiS. Widziałem taki zabawny obrazek na którym stado samolotów z emigrantami podrywa się z lotniska oczywiście w kierunku na Zachód, poniewaz Duda wygrał wybory.

Oczywiście to, że media pobudzające wzajemna wrogość obywateli ze wzgledu na różnice poglądów na jakąkolwiek wspólną sprawę potrafią tak skutecznie Polaków ze sobą skłócić, obrazuje mizerny stan ducha, wiedzy o świecie i nędzę wyznawanych poglądów na równi z nieumiejętnością logicznego myślenia, ale wiedza o tym nie zmieni istniejącego stanu rzeczy. Trzeba skutecznie prowadzić prace u podstaw, zakładac prywatne, w miarę możliwości tanie szkoły, w których będzie przywrócona właściwa równowaga i miara wiedzy i ideologii, szkoły, które bedą uczyły samodzielnego myślenia i poprawnego wnioskowania, a nie wypelniania testów krzyzykami.

Polacy byli w XVI wieku najbardziej twórczym i otwartym społeczeństwem, wiodącym w Europie w dziedzinie organizacji państwa, skutecznym w obronie swoich praw i interesów przy uwzględnieniu wpływu obywateli na sposób rządzenia państwem. Trzeba taki sposób rządzenia państwem przywrócić. Jak to zrobić?

Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto BTadeusz

Co dalej?

Dalej, to Kukiz powinien zawalczyć nie o pezydenturę, lecz o prezydenta.
Zaproponować mu program alternatywny.
Demokratyczny.
P1 - zmiana art. 102 p1 konstytucji.
Zobowiązać posłów do wypełniania woli narodu.

Resztę programu dopisze naród - jeśli go zapytać.
Drugiej takiej okazji nie będzie.
Szansa i dla prezydenta i dla "antysystemu".
Jeśli mielibyśmy okazać się narodem - nie korzystającym z takiej okazji - to znaczy, że zasługujemy na rozwiązanie ostateczne - oddać się ponownie w ręce bandy czworga.

Jeśli większość boi się sama siebie, to - niech odda się w ręce mniejszości.
Ale niech zrobi to explicite - jawnie i werbalnie.
Wówczas będzie podstawa do dyskusji - jak ją uszczęśliwić wbrew jej woli.
Póki to się nie odbędzie - szubrawcy działają w majestacie prawa.

oto chłop jag

Pamiętajmy, że przeciw

Pamiętajmy, że przeciw takiemu stanowi spraw państwowych wystąpił w 1926 roku Piłsudski. Miał szansę pokierować polityką w stronę umacniania wielkości Polski, ale zmarnował te szansę, ponieważ to był prosty wojak, który umiał machać szablą, ale pojęcia nie miał jak rządzić państwem. Otoczył się zgrają pochlebców przywykłych do wykonywania jego rozkazów.

Pan raczy powielać mit - a prawda jest taka, że Polacy próbowali odebrać agenturze władzę - która to agentura tak w sejmie namieszała - iż Piłsudski musiał porozstawiać Polaków po kątach. Po kątach aby agentura dalej mogła robić swoje - tołażysze.
Przewrót majowy miał ten sam cel co stan wojenny Jaruzelskiego - czyli nie dopuścić Polaków do władzy - tołażysze.
Wniosek?
Żydokomuna nie odda Polski Polakom - więc tutaj nie ma problemu objęcia nad Polską władzy przez tubylców - bo to jest obecnie niemożliwe - wobec tego pozostaje tylko (od zaraz) działanie na rzecz biologicznego przetrwania narodu - tołażysze.

oto Mar.Jan

Pan się myli, niestety.

Do przewrotu majowego doszło, ponieważ przez lata w Sejmie panowała obstrukcja spowodowana brakiem wyraźnego ośrodka kierowania państwem. Żadna partia nie mogła uzyskac bezwzględnej większości i narastał ciężki kryzys gospodarczy. Nie mam pojęcia o jakiej (czyjej) agenturze pan pisze, ale nie oczekuję, że pan zdoła to wytłumaczyć. Mimo to - niech pan spróbuje objaśnić czyja to była agentura i kto ją reprezentował. Konkretnie prosze, bez sług Szatana czy podobnych wynurzeń.

oto chłop jag

Nie wyciąga Pan wniosków z tego - ilu tubylców głosuje zawsze

na okrągłostołową ferajnę?

Mimo to - niech pan spróbuje objaśnić czyja to była agentura i kto ją reprezentował.

Powiem Panu tylko tyle, że obecnie w Polsce i na świecie - jest to ta sama agentura. Tzw. "bękart wersalski" powstał tylko dlatego, że od początku był pod ścisłą kontrolą - do tego stopnia - że bolszewicy w 1920 roku zlekceważyli Polaków a dalej było już tylko zgrzytanie zębów ówczesnej żydokomuny - tołażysze.
Wniosek?
Nie dysponuję żadnymi materiałami, które obalają mit Józka - co nie znaczy - że nie ma takich w necie - tołażysze.
Owocnego żeglowania Panie Mar.Jan.

oto Krzych Adam

Ma Pan rację.

Wszystko jedno czy jest się negatywnie, czy pozytywnie nastawionym do osoby Pierwszego Marszałka, uczciwość intelektualna nakazuje przyznać że historia początków II RP winna być źródłem nauki dla nas dziś, bo do dziś odczuwamy efekty tego co stało się wówczas i pewnych tradycji ukształtowanych wówczas i trwających do dziś.

Pierwszą rzeczą było majstrowanie przy uprawnieniach prezydenta Rzeczypospolitej tak by dać Piłsudskiemu, którego oczekiwano jako zwycięzcę pierwszych prezydenckich wyborów jak najmniej tych uprawnień. No i do dziś mamy ten koncept prezydenta taki jak ni pies ni wydra i co najmniej dwa zdolne do konfliktów z sobą ośrodki władzy w państwie. Tak się mści nieumiejętność patrzenia poza wynik najbliższych wyborów.

Następnie były wybory prezydenckie (do których Piłsudski nie stanął, bo figurantem być nie chciał) w których było pięć tur głosowania w Zgromadzeniu Narodowym. Pierwsza pokazała preferencje posłów i senatorów. Jeden z kandydatów miał ponad 40%, z pozostałych żaden nie osiągnął nawet 20%, a poźniejszy zwycięzca piątej tury miał 11.5%.
W ten sposób wybraliśmy sobie prezydenta, którego tak naprawdę 88.5% wybierających wcale nie chciało widzieć na tym stanowisku. Arcymądrze.

No i wybory do Sejmu. Kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi miały miejsce wybory do Sejmu i Senatu. W izbie niższej znalazło się 14 różnych partii. Ich siła głosowania wyglądała tak, że pięć z nich dysponowało mniej niż 1% głosów w Sejmie, pięć miało więcej niż 1% ale mniej niż 10% a z pozostałych czterech tylko jedna przekroczyła 33% głosów. Był to sejm bezsilny, niezdolny do utworzenia trwałego rządu ( a takie zadanie mu powierzono), miejsce bezustannych sporów i wykłócania się.

oto Mercator

Jednym tchem Pan wymienia Kaczyńskiego, Orbana i ...

oczekiwanie rozmontowania systemu socjalistycznego rozdawnictwa.

Trzeba sobie wreszcie zdać sprawę z tego, że dopóki większości wyborców nie da się przekonać do konieczności rewolucyjnych zmian, zwłaszcza w polityce gospodarczej, aktualnie opartej na wysokich podatkach i rozdawnictwie kierowanym przez biurokratów, NIC SIĘ W POLSCE NIE ZMIENI!

Nie czuje Pan, delikatnie mówiąc, pewnych sprzeczności w swoich wywodach ? Kaczyński i rewolucyjne zmiany wolnorynkowe ? Raczy Pan żartować. Kaczyński marzy o tym żeby być drugim Gierkiem, tylko takim narodowo-katolickim. To cała jego wolnorynkowość.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.