Festiwal pewnego hochsztaplera

Nazywa się Richard Shirreff, jest emerytowanym brytyjskim generałem, znanym na świecie z opublikowanej właśnie książki „2017: Wojna z Rosją", w której przekonuje, że Putin jest gotów zaatakować kraje Europy Wschodniej „z dnia na dzień”. Pan generał jest wszechobecny w mediach, głównie polskich bądź polskojęzycznych. Oto wybór jego odkrywczych myśli:

„Rosjanie zaatakowaliby wschodnie regiony Polski z Białorusi albo od strony państw bałtyckich, już po zamknięciu tzw. przesmyku suwalskiego. Opanowanie wschodnich terenów Polski zajęłoby im pewnie z tydzień, choć jestem pewien, że Polacy stawialiby niezwykle zacięty opór i nie byłoby to dla Rosjan łatwe zadanie (…) Sądzę, że Putin liczy na to, że Zachód nie odpowie na rosyjską agresję, bo nie będzie chciał ryzykować nuklearnego Armagedonu za cenę kawałka wschodniej Polski i państw bałtyckich. I pod tym względem moim zdaniem Putin pomyliłby się w swoich rachubach. Obawiam się, że doszłoby do katastrofalnej wymiany nuklearnych uderzeń.
(„Wprost”)

„Te wojska [wschodniej flanki NATO] muszą być uzupełnione siłami szybkiego reagowania, które będą stacjonować w swoich krajach macierzystych. Bez tego nie uda się Rosjan powstrzymać, gdyż oni dysponują poważnymi siłami w regionie krajów bałtyckich. Istnieje ryzyko, że Rosja będzie w stanie osiągnąć swoje cele, zanim NATO zdąży w ogóle zareagować. reklama Dlatego tak istotne jest utrzymywanie w gotowości wystarczająco dużo oddziałów zdolnych zareagować w sytuacji, gdyby Rosjanie zdecydowali się jednak zaatakować. Oddziały, które zostaną rozmieszczone na wschodniej flance, na pewno nie wystarczą, jeśli zostaną pozostawione same sobie. One potrzebują wsparcia i to naprawdę solidnego. Bez tego Moskwa nie otrzyma wyraźnego sygnału.
(„Polska The Times”)

„Putin dokonał, jak wszystko wskazuje, bezpośredniej ingerencji w amerykańskie wybory prezydenckie. Wzmocnił tym Trumpa, który swoimi wypowiedziami podważa wiarygodność NATO”
(„Newsweek”)

„Rosyjska inwazja na Gruzję w 2008 roku i inwazja Władimira Putina na Krym i Ukrainę pokazały, że rosyjski prezydent jest bezwzględnym oportunistą zdolnym do podejmowania szybkich decyzji, jeśli tylko wierzy, że leży to w jego interesie i Rosji. Wykazał również pogardę dla prawa międzynarodowego”.
(Onet.pl)

Powiało grozą, bądź co bądź jednak to zachodni generał a nie np. Romuald Szeremietiew, który budzi politowanie i uśmiech, choć mówi to samo. Przekonanie o tym, że na Zachodzie są sami mądrzy i poważni analitycy i generałowie jest w Polsce raczej powszechne. Nikomu nie mieści się w głowie, że tam pełno jest, tak samo jak u nas, wariatów, nawiedzeńców, hochsztaplerów i cyników. Okazuje się, że jednym z nich jest tenże gen. Richard Shirreff

Jak ustalił jeden z fejsbukowiczów, Stanisław Lewicki, przed generałem sensatem ostrzega sam resor obrony Wielkiej Brytanii. Oto co pisze Lewicki:

„Kilka dni temu portal [Tomasza] Sakiewicza Niezalezna zamieścił informację o raporcie jaki przedłożył brytyjski generał Richard Shirreff, były zastępca Naczelnego Dowódcy Sojuszniczych Sił Europy (SHAPE), jednego z dwóch dowództw strategicznych NATO w Europie. Niezależna alarmuje, i przytacza twierdzenia generała: „Władimir Putin może wywołać trzecią Wojnę Światową w dowolnym momencie. Może podjąć decyzję o inwazji na Polskę w ciągu kilku godzin” (niezalezna.pl).

Czyli możemy mieć wojnę za kilka godzin. No bardzo nieprzyjemna perspektywa i to głoszona nie przez jakiegoś oszołoma, ale przez generała, który pełnił najwyższe funkcje w NATO. No i jak tu się bać?

Poświęciłem trochę czasu w sieci, bo się zorientować kto zacz jest ten generał i o co w ogóle chodzi. I od razu duże zaskoczenie. Okazało się, że już w kwietniu brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych ostrzegało przed tym jegomościem, twierdząc, że sieje on tę atomową histerię, bo zależy mu na sprzedaży swojej książki, aby uzyskać pieniądze, które są mu z kolei potrzebne na opłacenie hipoteki. Minister Philip Hammond oskarżył generała o niewłaściwe zachowanie. Ministerstwo wojny coś wspomniało o sądzie wojennym. Cała sprawa jest skandalem, ale o tym konsument mediów Sakiewicza już się z nich nic nie dowie. Ma on tylko łykać te rusofobiczne brednie jak ten przysłowiowy pelikan. I niech jeszcze kupi w przyszłości książkę tego angielskiego generała i pomoże mu spłacić tę hipotekę”.

Trudno sobie wyobrazić, żeby nikt w mediach mainstreamu („Newsweek” czy „Polska The Times’) nie wiedział o tym fakcie, bo pisała o tym brytyjska prasa. Jeśli tak, to redaktorzy tych szczekaczek postanowili ukryć ten fakt przed polskim odbiorcą, bo zbyt „cenne” były dla nich przemyślenia generała-hochsztaplera. No i Richard Shirreff stał się prawdziwym hitem mediów w Polsce, mało kto zorientował się, że to brytyjska odmiana Romualda Szeremietiewa. Tak robi się dzisiaj wodę z mózgu, tak wygląda ordynarna propaganda w wydaniu „wolnych mediów”.

shireff

Jan Engelgard

polski historyk, publicysta i samorządowiec.
Redaktor "Myśli Polskiej" www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.92857
Ogólna ocena: 4.9 (głosów: 14)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Przesmyk suwalski

O przesmyk suwalski to ja się nie obawiam, tamtędy to Rosjanie na pewno nie przejdą, przecież tam w swojej Budzie Ruskiej siedzi nasz były Prezydent z flintą gotowa do strzału,więc nie ma strachu.

oto Eowina

Słuszne spostrzeżenie. Nazwa Buda Ruska, może być

coś w rodzaju "fałszywej flagi". Po nazwie Rosjanie mogą się spodziewać innego przyjęcia niż im b.Prez. zaserwuje. :D

oto Eowina

Generał Richard Shirreff pisze raport

jako członek Atlantic Council, współautorem jest Maciej Maria Olex-Szczytowski. Raport jest skrytykowany przez różne ważne ośrodki. Dla Polaków to powinno wiać grozą, min. namawianie Polaków do prowokacji, takich jak cyber- atak na ośrodki rosyjskie jak np. moskiewskie metro.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/atlantic-...

oto Robercik

Ależ to prosta sprawa. NATO

Ależ to prosta sprawa. NATO dokona paru zamachów w Rosji, a i tak obywatele NATO będą wiedzieć, że Rosjanie to urodzeni kłamcy i mordercy, więc w sposób oczywisty zamachy uznamy za prowokację Putina. Jeśli Rosja odpowie siłą, to będzie z niej "agresor".
Można zatem do zamachów zachęcać praktycznie publicznie.
Info było już na prawicy.net. Pewien inteligent z forum skomentował info jako mało wiarygodne. Dla niego było mało wiarygodne, bo bezpośredni link prowadził na medium rosyjskie.No, a przecież Rosjanie to tacy kłamcy, że nie ma nawet co klikać i sprawdzać.

oto samograf

W swoim czasie nieoceniony redaktor Konrad Rękas

Popełnił artykuł pt. "Czy Polska może zyskać na kryzysie ukraińskim?". Rozpoczął go zadaniem pytania i udzielenia sobie najoczywistszej w świecie odpowiedzi:

Dlaczego prezydent Władimir Putin przyłączył Krym do Rosji? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo mógł.

Wiadomo nie od dziś, że Rosja ekspanduje zawsze w tym kierunku, gdzie słusznie lub niesłusznie spodziewa się najmniej oporu. Cały manewr musi więc polegać na piętrzeniu trudności i stwarzaniu niemożliwości. Moim zdaniem jest to bardzo logiczne.

oto Eowina

Niezależnie jak ważna jest pozycja red. Rękasa na PN,

nie ma ona wpływu na decyzje Rosji. A te decyzje są np. inne co do Krymu w porównaniu do Doniecka i Ługańska. Rosja uważa Krym za rosyjskie terytorium i każdy atak na Krym jest uważany za atak na Rosję. Natomiast Donieck i Ługańsk to jest terytorium Ukrainy zamieszkały częściowo przez Rosjan. Polityka Rosji w stosunku do tych terenów jest taka, że w razie potrzeby jest skłonna wesprzeć Rosjan w dążeniu do swoich praw, ale okupować tych terenów nie będzie.

Niezależnie od tego co historycznie gdzie i kiedy było, warto wiedzieć co gdzie obecnie jest i mieć tego świadomość.

oto Krzych Adam

Możliwe są najróżniejsze poglądy w najróżniejszych sprawach.

Także pogląd następujący:

Natomiast Donieck i Ługańsk to jest terytorium Ukrainy zamieszkały częściowo przez Rosjan. Polityka Rosji w stosunku do tych terenów jest taka, że w razie potrzeby jest skłonna wesprzeć Rosjan w dążeniu do swoich praw, ale okupować tych terenów nie będzie.

Któż jednak może z całą pewnością stwierdzić, że następująca parafraza tego co powiedział red. Rękas mówi nieprawdę?

Dlaczego prezydent Władimir Putin nie przyłączył Doniecka i Ługańska do Rosji? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo nie mógł (z powodów, których zasięgu i mocy wpływania na jego decyzje możemy się jedynie domyślać).

oto Dubitacjusz

Sytuacja Donbasu i Ukrainy przypomina

Naddniestrze i Mołdawię oraz Osetię Płd. i Gruzję. Jest to jakiś sposób działania, w którym wygodniej jest mieć teren o niejednoznacznym statusie niż go po prostu inkorporować.

oto Eowina

Na podstawie Krymu widać, że zarówno ludność

cywilna jak i różne służby okazały się być całkowicie lojalne. Co do terenów Doniecka to nie ma takiej pewności. Tam rządzi Renat Achmetow.

oto Eowina

Najnowsza historia niektórych uczy.

Okupacja, czyli "boots on the ground", oznacza przejęcie odpowiedzialności za posiadany teren .
Chodzi o koszty wojny: utrzymanie wojsk i ludności.
Wojna w Afganistanie i Iraku, dowiodła, że jest to wojna bezcelowa dla okupanta. W przypadku Rosji dochodzą sankcje, oraz masowa klapa na polu "public relations".

oto Eowina

Głupawe linki nie zasłonią faktu, że Rosja musi na Krymie

zabezpieczyć energię, wodę i połączenie z lądem, czyli buduje most w cieśninie Kercz. A w Donbasie Ukraina nie płaci emerytur ani opłaca nauczycieli. Rosja dostarcza gaz, za który Ukraina też nie płaci.

oto samograf

Proszę o sprecyzowanie

nie jest

Jakimi kryteriami się Szanowny Pan kierował wydając to kategoryczne orzeczenie?

oto Godzilla

Proste jak budowa cepa

Ano takim , że podczas zajęcia Krymu zginęło aż 2 żołnierzy . Jeden ukraiński
a drugi rosyjski. Teraz jak widać tamtejsza ludność nie walczy z "okupantem".
Dziwne byłoby gdyby Rosjanie walczyli z Rosjanami.

oto samograf

Flegel - deutsch, praktisch und gut!

W nocy 29 na 30 września 1938 roku III Rzesza bez walki zajęła należące do Czechosłowacji Sudety. Wtedy, jak od razu było widać, tamtejsza ludność nie walczyła z "okupantem". Dziwnym byłoby, gdyby Niemcy walczyli z Niemcami. Na dodatek odbyło się to za przyzwoleniem dominujących mocarstw europejskich i zgodnie z układem w Monachium. Ale po roku 1945 układ monachijski został uznany przez państwa koalicji antyhitlerowskiej, w tym rzeczone mocarstwa, + NRD za nielegalny. Również Układ CSRS-RFN z 1973 uznał go za nieważny z powodu zawarcia pod groźbą siły.

oto Krzych Adam

Hmm.

Z Kalim nie dyskutował bym o niczym innym, a tylko o krowach. Inne zagadnienia mogą być zbyt trudne dla Kalego jako wykraczające poza horyzont pojęciowy.

oto Godzilla

Tak , Tak

Na Krymie jest 85 % Rosjan i trudno byłoby sądzić aby oni wszyscy byli przeciwko Rosji.

oto Krzych Adam

Zaiste przyspieszyło.

Bo jak pokazują statystyki historyczne szło to nieco wolniej do tej pory. Trochę obawiam się wstępować na pole opanowane przez p.Badurę, którego przewaga nad nami w statystykach jest miażdżąca do tego stopnia, że potrafi on statystykami udowodnić właściwie wszystko, pozostawiając wszystkich nas z otwartymi w zdumieniu ustami.

Ale się odważę, choć z duszą na ramieniu. I tak na początku XXI wieku było ich 58,3%, na początku XX wieku 33,1%, na początku XIX wieku gdzieś tak około 4,5%, a jeszcze w połowie XVIII wieku 0%.

PS
Użyłem innego źródła danych statystycznych niż pan. Stąd mogą wystąpić drobne różnice.

oto samograf

Dobre pytanie nie jest złe

w Kanadzie?

Myślę jednak, że powinna pani bardziej się zająć problematyką Wenezueli, ponieważ pan Piotr Badura ostatnio wyraźnie ją zaniedbuje.

oto Krzych Adam

Zadaje Pani pytania na które bardzo trudno odpowiedzieć ściśle.

W roku 2013 statystyczne dane podawały 35,16 milliona, ale od tego czasu trochę ludzi umarło, trochę się urodziło i bardzo dużo się naturalizowało (szczególnie tzw ciapatych).

Ale czemu Pani pyta? Przecież to łatwo w Internecie znaleźć niezależnie od tego gdzie się mieszka.

To teraz ja pytam. Ile Mauritiusczyków jest na wyspie Mauritius?

OK, zgodnie z sugestią p. Samografa może być zamiast Mauritiusa Wenezuela.

oto Eowina

Czyli w Kanadzie są sami Kanadyjczycy, tak?

A na ukraińskim Krymie, tak jak statystycznie wykazano, Ukraińcy byli w mniejszości.
Nie jest ważne ile było Rosjan, ważne, że tam nie było Ukraińcow. I to jest w tym wszystkim najważniejsze. Identyfikacja obywateli z władzą. Wszędzie i zawsze to jest najważniejsze.

oto Krzych Adam

Tak to jest kiedy się zadaje pytania zagadki.

Zamiast wyraźnie sformułować o co chodzi w pytaniu. Liczba, którą podałem, to liczba osób,które na pytanie o narodowość mając prawo życia i zamieszkiwania w Kanadzie mogą jeśli zechcą biorąc pod uwagę swą lojalność do państwa określić się jako Kanadyjczycy. Co do około 6 milionów z nich, jest zupełnie prawdopodobne, że zapytane o przynależność narodową odpowiedziałyby one, że należą do narodu quebekańskiego. W setkach tysięcy (może nawet o jeden rząd więcej) można ocenić liczbę ludzi (imigrantów) dla których kwestie poczucia narodowego i lojalności państwu są rozdzielne. BTW, czy Pani wie, że np w jęz angielskim (być może jedynie w jego wersji północnoamerykańskiej, tego na pewno nie wiem) rozgraniczenie między pojęciem "państwo" i "naród" jest nie do końca klarowne? Że można powiedzieć i będzie to poprawne "Ukraine is a nation", a także "Belgium is a nation" (ze swymi Wallonami i Flamandami).

Oprócz tego co mi Pani właściwie Pani zdaniem udowodniła tymi swoimi "przenikliwymi" pytaniami? Ja uprzednio się nie wypowiadałem wcale w kwestii jakiej narodowości ludzi jest najwięcej na Krymie, ani co z tego powinno wynikać. Pozostaje to poza sferą mego zainteresowania. Interesowało mnie jedynie jak historycznie zmieniała się populacja Rosjan na Krymie. Że Ukraińców zawsze było na Krymie dwa do trzech razy mniej niż Rosjan, a nigdy nie stanowili więcej niż jedną czwartą populacji wiem dobrze.

A tak w ogóle to co Pani odpowie na moje pytanie o Mauritiusa, albo ostatecznie o Wenezuelę?

oto Eowina

Nie wiem nic o Wenezueli ani Mauritiusie. Jeżeli jest to

temat Pańskich zainteresowań, to proszę stworzyć nowy temat do dyskusji. Interesuje mnie Ukraina. Co do pytania o Kanadę nie było tam nic zagadkowego. Wyszłam z założenia, że Pan ten temat powinien znać względnie dobrze.

Co do Ukrainy na Krymie, to mimo tylu lat, liczebność Ukraińców się nie zwiększała, co należy rozumieć, że urodzeni tam Ukraińcy albo wyjeżdżali albo się rusyfikowali.

A to jest przykład tego czemu Ukraińcom jest trudno być lojalnym dla swojego kraju.
Матиос заявил, что украинские пограничники покрывали вырубку леса словацкой фирмой почти на €2 млн

oto Krzych Adam

Hmm.

Uparcie wtrąca Pani do wymiany opinii ze mną wątki, które leżą poza sferą mych zainteresowań.

Ja uprzednio się nie wypowiadałem wcale w kwestii jakiej narodowości ludzi jest najwięcej na Krymie, ani co z tego powinno wynikać. Pozostaje to poza sferą mego zainteresowania.

Zastanawianie się czemu Ukraińcy nie rzucili się hurmem do zasiedlania Krymu w ubiegłych dwóch wiekach, a także czemu Ukraińcom jest trudno być lojalnym dla swojego kraju należy do tej samej kategorii. W tym zakresie, jak uważam, dla Polaków ich chata powinna być z kraja.

oto samograf

Również w języku rosyjskim

rozgraniczenie między pojęciem "państwo" i "naród"

istnieje podział: "русские" i "россияне".

oto Krzych Adam

To prawda, istnieją takie dwa słowa.

Jednakże to drugie, choć zawsze albo istniało gdzieś w cieniu, albo co najmniej miało potencjał zaistnienia, było praktycznie nieużywane. Pojawiło się szerzej dopiero jakieś ćwierć wieku temu, może nawet później. Nie wszyscy się z tym zresztą łatwo godzili.

Ale teraz, kiedy mniejsi Rusowie tak zamajdanili nawiązując do swych tradycji banderowania i hajdamaczenia, a więksi Rusowie uruchomili całą sieć sklepów, gdzie wybierający się na urlop na południe, nad morze Azowskie, czy nawet Czarne mogli nabyć nie tylko sorty mundurowe (jednakże z pustymi pagonami i bez innych odznak), ale także broń krótką, długą, ciężką i jeszcze bardziej ciężką, to ten podział mógł się utrwalić na długo, może nawet na zawsze.

BTW, co do słów piosenki Żanny Biczewskiej ciekawostką jest, że śpiewając w imieniu Wielkich, Małych i Białych Rusów "мы русские" jednocześnie zaznacza, że car ma być "российский".

oto Krzysztof M

"My Russkije" - autor to nie

"My Russkije" - autor to nie Biczewska, a Gennadij Ponomariow. Najlepsze wykonanie zostało zarejestrowane w cyrku. Tempo wyraźnie szybsze i drive znacznie mocniejszy.

oto Krzych Adam

Zgadza się.

Piosenkę Żanny Biczewskiej napisał jej (zarówno tekst jak i muzykę) jej własny mąż Giennadij Robertowicz Ponomariow. Dobry jako tekściarz i kompozytor, ale jakoś tak jako akompaniujący sam sobie na gitarze wokalista sprawdzający się nie najlepiej.

oto Krzysztof M

Czyli w Kanadzie są sami

Czyli w Kanadzie są sami Kanadyjczycy, tak?

Nie. W Kanadzie są imigranci, dzieci imigrantów i Kanadyjczycy. Kanadyjczykiem nie są ci pierwsi i drudzy. Dopiero wnuki imigrantów są Kanadyjczykami.

oto Krzych Adam

Nasłuchał się pan wieści jakichś zgorzknialców czy malkontentów.

A może wręcz nieudaczników. Może być trudno na początku. To fakt.

Ale gdy człowiek się postara, po kilkunastu latach może być już nieźle wrośnięty w kanadyjską rzeczywistość. Dzieci przybyszów, wykształcone w szkołach kanadyjskich są od początku swego samodzielnego życia Kanadyjczykami.

W Quebeku może występować pewne odrzucenie, ale widziałem dzieci moich znajomych, które opanowały "Joual" (czy nawet poznały francuski tylko w tej wersji) i zostały zaakceptowane jako swoi także we francuskojęzycznym środowisku tutaj.

oto samograf

Być może wróżę z fusów

Stąd mogą

Ale nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że niebagatelne znaczenie posiada tu metoda liczenia pogłowia, do którego, jak mi się wydaje, w spisach ludności po zajęciu Krymu w 2014 roku rach-ciach włączono personel wojskowy, tj. ten ze starych rosyjskich baz oraz ten inwazyjny.

oto baba jag

Po zakończeniu wojny francusko-pruskiej w 1871

, na mocy traktatu we Frankfurcie, prawie cała Alzacja i północna Lotaryngia zostały włączone do Niemiec. Zgodnie z postanowieniami traktatu, francuska ludność prowincji musiała wybrać pomiędzy obywatelstwem niemieckim lub emigracją do Francji. Do 1876 terytorium Alzacji-Lotaryngii opuściło 100.000 Francuzów, co stanowiło 5% ogółu ludności.

No to czyja jest ta Alzacja i Lotaryngia. Pewno należy do alazatczyków i lotaryngów. Francuzi jednak coby ograniczyć rdzennych mieszkańców,czyli na przykład alzatczyków robią reformę i tworzą makroregion z Alzacji,Lotaryngii i Szampani-Ardenów.

oto Robercik

@samograf

@samograf

"Wiadomo nie od dziś, że Rosja ekspanduje zawsze w tym kierunku, gdzie słusznie lub niesłusznie spodziewa się najmniej oporu. "

Jak wiadomo normalne kraje ekspandują tam gdzie spodziewają się największego oporu. :D
Problem jednak w tym, że Rosja akurat nie ekspanduje terytorialnie, ale cofa się. Wiem, wiem. Dla osobników skandujących Gruzja-Ukraina może to być niezrozumiałe, ale dla Normalnych znających mapy polityczne z ostatnich 100 lat trend jest bardzo wyraźny. Trzeba znać mapy i troszkę (minimalnie) myśleć, np. wyciągnąć elementarny wniosek z obecnośći Amerykanów w krajach nadbałtyckich i na Ukrainie. Ci to są prawdziwi ekspanderzy, ale najłośniej krzyczą o łapaniu złodzieja. Kiedyś wpadną do własnej rozdziawionej gęby.

oto Eowina

Minister Macierewicz prowadzi retorykę wojenną.

Błogosławi PiS za przejęcie władzy co jest jednoznaczne ze stworzeniem z Polski potęgi wojennej gotowej dać opór Rosji i nie tylko. ;)
http://300polityka.pl/live/2016/08/15/macierewicz-...
Wzorem bojownika i obrońcy jest 26letni Bartłomiej Misiewicz. Od 10ciu miesięcy walczy u boku ministra Macierewicza, za co został odznaczony za zasługi dla obronności złotym medalem.

oto Dubitacjusz

Gdzie tam od 10 miesięcy, u boku Macierewicza jest dużo dłużej

za Tak 20-latki robią karierę w PiS: Miałem 17 lat, jak przyszedłem do Macierewicza artykułem z 12.12.2015

(...)
– Miałem niespełna 17 lat, gdy przyszedłem do biura Antoniego Macierewicza i zapytałem, czy mogę z nim pracować. Odparł żartem, że najpierw musi zapytać moich rodziców – wspomina Bartłomiej Misiewicz. Zaczynał, tak jak większość społecznych asystentów, od robienia kawy i przeglądu prasy. Dziś jest nie tylko rzecznikiem, ale i szefem gabinetu politycznego ministra. Rocznik ’90.

To przeciwieństwo Jannigera: otwarty, wygadany, spod rękawów świetnie skrojonego garnituru połyskują eleganckie spinki do mankietów – Misiewicz na pierwszy rzut oka jest człowiekiem z zupełnie innej bajki. Z Jannigerem łączy ich ambicja i bezgraniczny podziw dla swojego mentora.

– To nie jest człowiek, z którym można się pokłócić – odpowiada Misiewicz, gdy pytamy, czy odważyłby się podważyć zdanie ministra. Ale zaraz dodaje, że czasem udaje mu się w drobnych sprawach przekonać go do swoich racji.

– Antoni Macierewicz jest zupełnie innym człowiekiem, niż pokazują go media – przekonuje Misiewicz, dodając, że polityk ujął go poczuciem humoru i wiedzą. Opowiada, z jaką atencją słuchali go studenci UW, gdy ten opowiadał o służbach specjalnych. – Ponad pół tysiąca osób na sali i cicho jak makiem zasiał – mówi. Widać, że polityk jest dla niego absolutnym autorytetem.

Misiewicz podkreśla, że pochodzi z patriotycznej rodziny. – Rodzice nie są związani z polityką w ogóle. Ale temat dobra ojczyzny zawsze był obecny w domu, braliśmy też udział w wielu patriotycznych uroczystościach – mówi. Przez 13 lat był ministrantem, już w gimnazjum zaangażował się w działalność dzielnicy na warszawskich Bielanach. A że interesowało go funkcjonowanie tajnych służb i tematyka obronności kraju, to gdy jego koledzy z gimnazjum grali w „Quake’a” albo poznawali imprezowe życie, on postanowił zgłosić się do biura Macierewicza.

Momentem zwrotnym był 2010 r. Misiewicz miał wtedy 20 lat i zdał sobie sprawę, że chce na poważnie zająć się polityką. Został szefem biura zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej i wstąpił do Prawa i Sprawiedliwości. Szybko zaczął robić karierę w partii. W 2012 r. z nominacji Jarosława Kaczyńskiego został członkiem Rady Politycznej PiS. Potem powierzono mu też funkcję sekretarza zarządu okręgowego PiS w okręgu piotrkowskim. Na kongresie PiS w Katowicach w 2014 r. został wybrany do władz krajowych.

Prawdziwy awans zapewniła mu jednak nominacja jego politycznego przewodnika na urząd ministra. Gdy schodzimy na tematy polityki i obronności kraju, Misiewicz uderza w patetyczne tony, zupełnie tak, jak jego mentor: – Staram się w pełni wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie w pracy na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Polski i Polaków – mówi. Opowiada o nieodpowiednim wyposażeniu polskiej armii, konieczności stworzenia obrony terytorialnej i przetargu na caracale. Temat unieważnienia przetargu na nowe helikoptery dla polskiej armii był jednym z głównych haseł w kampanii parlamentarnej Macierewicza. Misiewicz nie ma wątpliwości, że przetarg na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii był przeprowadzony źle. – Ogłoszono go w taki sposób, że uniemożliwiono udział polskim firmom i od początku promowano caracale, których sami Francuzi mają zaledwie kilkanaście sztuk – tłumaczy.

Dziś Misiewicz ma 25 lat i jest przekonany, że wybrał właściwą drogę. Przyznaje, że przez ostatnie lata wiele się nauczył. Na pytanie o swoje kompetencje do sprawowania tak poważnych funkcji odpowiada: – Zaczynałem od prasówki, pełniłem funkcję szefa biur zespołów parlamentarnych, dziś mam zaszczyt być dyrektorem w ministerstwie. Myślę, że awans było oparty na mojej dziewięcioletniej pracy, a tym samym zdobytej wiedzy i nabraniu kompetencji.

(...)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.