Śladami Alfreda Lampe

W latach stalinowskich obowiązywał prosty, a zarazem prostacki i podły wykład historii: „AK zapluty karzeł reakcji”, Armia Polska pod dowództwem gen. Władysława Andersa, to agenci imperializmu amerykańskiego, którzy ponadto – podobnie jak AK-owcy – współpracowali z Niemcami. Z niemieckim okupantem walczyła jedynie AL/GL, tolerowano jedynie I Dywizję Wojska Polskiego, ale tolerowano, bo całą zasługę przypisywano „niezwyciężonej Armii Radzieckiej”.

Ten schemat uległ korekcie na krótko przed 1956 r., a więzieni żołnierze AK i wojsk polskich na Zachodzie, których nie zdążono wymordować, zwalniano z więzień – niektórych rehabilitowano, innych tylko amnestionowano. Przyznawano, acz niechętnie, że walczyli z Niemcami, ale kolejność była następująca: GL, AL, AK. Żołnierze ze Wschodu szli do Ojczyzny „najkrótszą drogą”, a andersowcy choć na skutek intryg swojego dowódcy opuścili Kraj Rad (nieścisłe, to Churchill zadecydował) i nie dane im było wrócić „najprostszą drogą”.

Żadnej natomiast taryfy ulgowej komuniści nie zastosowali do NSZ i innych zbrojnych organizacji wywodzących się z Ruchu Narodowego: „oni walczyli z oddziałami radzieckimi i mordowali Żydów” - oskarżali komuniści. Wobec nich zapis odmawiający im zasług w walkach o niepodległość obowiązywał jeszcze długo w III RP. Dopiero od niedawna zostali pozytywnie skwitowani w oficjalnej narracji historycznej, właśnie dlatego że walczyli z oddziałami sowieckimi w myśl koncepcji dwóch wrogów.

Minęły lata, czasy się zmieniły, ale nie metody. Stalinowski schemat został odkurzony, tyle że przestawiono wektory. Dziś opluwa się I Armię Wojska Polskiego i jego pierwszego dowódcę – gen. Zygmunta Berlinga. I Armia, to komunistyczne, nie polskie wojsko, a Berling to sowiecki sługus, ba, gorzej – agent NKWD. Ten odnowiony schemat zastosował ostatnio w odniesieniu do obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego jeden z propagandzistów „Gazety Polskiej Codziennej” w komentarzu zatytułowanym „Realizm każe czcić kult Powstania”. Pomińmy osobliwą polszczyznę tytułu i zajmijmy się treścią prop-agitki P. Harczuka. Irytują go głosy kwestionujące decyzję o wybuchu powstania. Jak poucza, takie dyskusje nie wnoszą nic pozytywnego, a „powielają za to tezy peerelowskiej propagandy...”.

Ciekawe stwierdzenie. W takim razie do propagandzistów PRL-owskich należałoby zaliczyć gen. Andersa, który decyzję tę nazwał zbrodnią, a ich autorów postawiłby przed sądem wojskowym. Tego też domagali się dowódcy terenowych oddziałów AK. Do grona tego trzeba też zaliczyć wybitnego polskiego historyka emigracyjnego – prof. Jana Ciechanowskiego (nota bene powstańca warszawskiego). W dwóch pracach – „Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego” oraz „Na tropach tragedii – Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów” udowodnił bezsens militarny i polityczny Powstania oraz zobrazował raz jeszcze jego potworne skutki.

Widocznie i historyk młodego pokolenia Piotr Zychowicz (a nie jest to bohater mojej bajki) zaraził się propagandą komunistyczną, gdyż w książce „Obłęd '44” nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do sensu Powstania. A historyków i polityków sprzeciwiających się obecnej polityce historycznej w kwestii Powstania znajdziemy o wiele więcej. O tej tragedii nie tylko można, ale i trzeba dyskutować, by przyszłe pokolenia kierowały się kalkulacją polityczną, a nie romantycznymi mrzonkami. Tak więc to nie kilkadziesiąt lat propagandy komunistycznej – jak utrzymuje autor paszkwilu - ale myślenie kategoriami odpowiedzialności za Naród i Państwo stanowią podglebie tej krytyki. Nie ma ona nic wspólnego ze „szkalowaniem”.

W cytowanym komentarzu czytamy:

„miasto mordowali Niemcy z rozkazu Adolfa Hitlera … rozkaz o nieudzielaniu pomocy powstańcom wydał Józef Stalin, a cichymi wspólnikami Adolfa Hitlera byli żołnierze Armii Czerwonej i LWP”.

Druga część zdania to nie tylko kłamstwo, ale i podłość. Żołnierze Armii Berlinga to ludzie wyciągnięci przez niego z łagrów, miejsc zesłania na „nieludzkiej ziemi” oraz Kresowianie, których nie zdołali lub nie zdążyli wyrżnąć bandyci z OUN-UPA. Po przekroczeniu Bugu wstępowali do niej inni Polacy, również część żołnierzy AK. Przypisywać im „ciche współdziałanie” z Niemcami, to potwarz i obelga dla Tych, którzy walczyli i ginęli za Polskę w bojach pod Lenino, brali udział w przełamaniu Wału Pomorskiego, zdobyciu Kołobrzegu, forsowaniu Odry i w końcu zdobyciu Berlina, gdzie zawiesili flagę polską.

Dziennikarz ów nawet nie wspomniał o desancie na Przyczółek Czerniakowski, nieudany, bo Sowieci nie udzielili Polakom należytego poparcia. Rozkaz ten wydał gen. Berling, za co zapłacił zdjęciem z dowództwa Armii Polskiej. (Do tej decyzji przyczyniła się również dramatyczna depesza, jaką Berling wysłał do Stalina, gdy przekonał się, co NKWD i UB wyprawiają na ziemiach polskich.) Opluwanie berlingowców to pójście w ślady Alfreda Lampe, który na wieść o powołaniu I Dywizji WP powiedział: „A na ch... nam wojsko polskie, mamy przecież armię radziecką”.

Przypomnieć należy, że powstanie I Dywizji im Tadeusza Kościuszki miało zaciekłych wrogów w tzw. Związku Patriotów Polskich, z Wasilewską, Bermanem, Brystygierową, Mincem, Zawadzkim, wspomnianym już Lamppe i innymi b. działaczami Centralnego Biura Komunistów Polskich, przeważnie pochodzenia żydowskiego. Od początku do końca jego kariery zwalczali oni generała i jak mogli utrudniali jego działania.

Dziś Berlinga i żołnierzy powołanego przez niego wojska szkalują politycy i dziennikarze, podobnie jak propagandziści stalinowscy czynili to z gen. Andersem i jego żołnierzami, żołnierzami AK, NSZ, BCh i innych zbrojnych formacji w czasie okupacji. Stalinizm odszedł na śmietnik historii, metody stalinowskiej propagandy pozostały. I trzymają się mocno, także w „prawicowych” mediach.

oto Zbigniew Lipiński Zbigniew Lipiński

publicysta polityczny, publikuje w "Myśli Polskiej"
www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.69231
Ogólna ocena: 4.7 (głosów: 13)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Hmm.

Nie rzucałbym się tak jak Reytan z rozszarpaną na piersiach koszulą na próg by zagrodzić drogę "potwarcom" gen. Berlinga. Silna pozycja byłego zwolennika sanacji w opozycji do czołówki komunistów tzw. polskich z ZPP w pewnym, dość krótkim okresie, jest zastanawiająca. Czyim był człowiekiem, że w ówczesnych warunkach taką pozycję miał? Mierkułowa i Berii? Bo że osiągnął ją jedynie w oparciu o własne przymioty jakoś trudno uwierzyć.

BTW, stwierdzenie:

"... cichymi wspólnikami Adolfa Hitlera byli żołnierze Armii Czerwonej i LWP”.

również uważam za podłość.

oto indris

Silna pozycja Berlinga...

...mogła wynikać z poparcia Stalina. Znane jest rzekome powiedzenie Stalina, że komunizm pasuje do Polski jak siodło do krowy. Może więc Stalin uważał, że lepiej żeby 'jego' polską armią dowodził rzeczywisty polski oficer. To oczywiście tylko moja hipoteza

oto Tomasz Dalecki

rzeczywisty polski oficer.

rzeczywisty polski oficer.

narodowości prawniczej.
Ciekawe, że akurat w tym przypadku dyżurnym tropicielom Żydów jakoś to umyka....

oto alvis

W sprawie gen.Berlinga

Co na jego temat przekazał gen.W.Anders w swoich wspomnieniach p.t. "Bez ostatniego rozdziału".

Rozdział: "Drobne kłopoty:

W tym czasie wynikła sprawa ppłk.Berlinga. Od gen.Boruty-Spiechowicza otrzymałem depeszę, wysłaną już z miejscowości Dżałał-Abad, nowego miejsca postoju5. dywizji piechoty. Gen. Boruta prosił o natychmiastowe zabranie z dywizji i ukaranie ppłk. Berlinga za wysoce niewłaściwe zachowanie się w stosunku do dowódcy dywizji. Sprawa była o tyle niejasnA, że w swoim czasie gen.Boruta usilnie domagał się mianowania ppłk.Berlinga szefem sztabu swojej dywizji.Zgodziłem się na to niechętnie, ze względu na postawę ppłk.Berlinga wobec władz sowieckich.

Wspomniałem już, że ppłk.Berling jeszcze w okresie przyjaźni sowiecko-niemieckiej zgłaszał się na służbę do armii czerwonej. Nasze ciężkie położenie polityczne w Rosji sowieckiej nie pozwoliło na krok odpowiedniejszy: na natychmiastowe usuniecie. W czasie raportu ppłk.Berling stwierdził. że jego nieporozumienia z gen. Borutą były natury osobistej.Ukarałem go aresztem domowym i przeniosłem na stanowisko dowódcy bazy w Krasnowodzku, skąd zresztą później, w sierpniu 1942, zdezerterował, kradnąc powierzone sobie dokumenty i papiery.

Ppłk.Berling wiedział o nurtującym mnie ciągle niepokoju i o moich wysiłkach, aby odnaleźć 11000 zaginionych oficerów. Zupełnie nieoczekiwanie zaproponował mi, że zajmie się tą sprawą pod warunkiem awansowania go na stopień generała. Odrzuciłem jego propozycję. Czułem instynktownie, że jest to posunięcie uplanowane przez władze sowieckie, że oczywiście mowy nie ma o szukaniu przez Berlinga oficerów, że chodzi tylko o mianowanie Berlinga generałem właśnie przez prawowite władze polskie. Dezercja jego utwierdziła mnie w tym przekonaniu.W dwa lata później ppłk.Berling został generałem armii czerwonej z nominacji Stalina"

Konflikt opisany powyżejmiał miejsce w lutym 1942 r.

oto Czesław

Co by było?

Co by było, gdyby było?. Takie potępiające okrzyki na d-ców z okresu Powstania Warszawskiego uważam nie tylko za nieuczciwe ale i haniebne. Oczywiście, krytyka jest wskazana ale takie okrzyki o zdradę. A może gdyby nie było Powstania Warszawskiego to Warszawa zamieniła by się w Stalingrad, kto to wie. A gen. Anders to zostawił masę Polaków na Syberii, którzy "nie zdążyli do Andersa" i wielu do tej pory tam zostało. Ci co tam zostali mają prawo oskarżać Go o zdradę, taki posłuszny był Anglikom. A może gdyby został to los Polski wyglądał by inaczej i Powstańcom Warszawskim Armia Czerwona udzieliła by pomocy, kto to wie?. Historie alternatywne to mogą sobie tworzyć bajkopisarze a nie osoby które mienią się historykami. Zgadzam się z tym, że obecnie potępianie tych co "nie zdążyli do Andersa" jest haniebne.

oto Gość A

Szanowny raczy sobie żartować

Szanowny raczy sobie żartować... Wojsko na rozkazie stoi: Anders dostał rozkaz wyjścia - wyszedł. Przypuszczać należy, że z wielką radością... Armia nie jest od niańczenia cywilów. Zresztą, z Andersem wyszło sporo cywilów, w tym kobiety i dzieci. Proszę więcej poczytać, a później zabierać się do komentowania.

oto Janusz Sanocki

Anders wyszedł wbrew woli Sikorskiego

Anders wyszedł wbrew woli Sikorskiego. Pokrzyżował w ten sposób całą koncepcję udziału w wyzwoleniu kraju spod niemieckiej okupacji. Zresztą i tak ta koncepcja padłaby po 1943 i odkryciu Katynia.

oto Janusz Sanocki

CZesław - propaganda

To czysta propaganda naszych insurekcjonistów, którzy wielbią klęski. Rosjanie byli nie głupi i miast nie atakowali wprost, tylko je obchodzili łukiem. Patrz np. Kraków. Dla b. prostego powodu. w mieście łatwo się bronić np. przed czołgami i przewaga topnieje. Niemcy jak głupi dali się w 1942 wmanewrować w atak na Stalingrad, Stalin takiego scenariusza nie przewidywał. Stąd nie byłoby żadnego frontalnego zdobywania Warszawy - to legenda propagandowa wymyślona przez tych, którzy bronią decyzji o Powstaniu. Decyzji zbrodniczej, za którą Bór, Chruściel i Okulicki powinni stanąć przed sądem i pójść pod ścianę.

oto Tomasz Dalecki

miast nie atakowali wprost,

miast nie atakowali wprost, tylko je obchodzili łukiem.

przecież Wrocław, Kołobrzeg, Koszalin, Gdańsk, Frankfurt a nawet sam Berlin i paręset innych miast wprost zaatakowały krasnoludki.

Patrz np. Kraków.

Kraków był akurat wyjątkiem w wyniku licznych zabiegów dyplomatycznych.

Decyzji zbrodniczej, za którą Bór, Chruściel i Okulicki powinni stanąć przed sądem i pójść pod ścianę.

Taaaa... Chruściel akurat był przeciwny powstaniu. Dostał rozkaz - to dowodził.
Ciekawe też, że w tym gronie nasz "znawca historii" pominął rzeczywistego głównego winnego - Mikołajczyka.

oto baba jag

W roku 1939

Polska została wmanewrowana w wojnę na dwa fronty ,której wygrać nie mogła.Nawet jakikolwiek opór, w perspektywie 17 września nie miał żadnego sensu. Kto wiedział, a kto nie wiedział o tym iż Armia Czerwona zajmie ponad połowę terytorium Polski. W czyim interesie więc było rozpętanie wojny gorącej?

W roku 1944 wrogowie Stalina mawiają, że to on ponosi winę gdyż zatrzymał uderzenie na pół roku na Wiśle. Niech tak będzie, W tym modelu gdyby nie Powstanie, to Armia Czerwona była by w Berlinie w styczniu roku 1945, a może i w grudniu 1944.Może więc USA straciło by całe Zachodnie Niemcy wraz z Austrią. Oczywiście może, bo w tym modelu raczej "bitwy o wybrzuszenie" by nie było. Ciekawe kiedy by w takim modelu sojusznicy przekroczyli Ren. W takim kontekście zatrzymanie Rosjan ,w imię ich własnego interesu na Wiśle, mogło się zrodzić tylko w jednych umysłach.
Jeżeli zdamy sobie sprawę ,że tak naprawdę Wojnę Trzydziestoletnią lat 1914-1945 wygrały albo Stany Zjednoczone albo Wielka Brytania to można z dużym prawdopodobieństwem wskazać pomysłodawców tych dwóch "imprez".

oto Krzysztof M

W roku 1944 wrogowie Stalina

W roku 1944 wrogowie Stalina mawiają, że to on ponosi winę gdyż zatrzymał uderzenie na pół roku na Wiśle.

NKWD dostało polecenie zatrzymania marszu, bo scenariusz takiego tempa nie przewidywał. :-)

oto Eowina

:) Lustrować! Wszystkich: dzieci wnuków, prawnuków,

pochodzenie, urodzenie, poglądy, a jak się zlustruje żyjących zacząć lustrować cmentarze. Zrobić czystkę, w końcu wiadomo komu jakie miejsce na cmentarzu się należy. Praca dla IPN na dziesiątki lat, a ile doktoratów i książek można napisać. Tylko w tym rozwój i dobrobyt Polaków! ;)

oto Krzych Adam

A lustruj sobie Pani ile chcesz! Albo nie, Pani sprawa.

Ale innym proszę nie zarzucać, że ich chęć wyjaśnienia prawdy historycznej w jakikolwiek sposób szkodzi rozwojowi i osiąganiu dobrobytu przez Polaków, bo to zwyczajnie nieprawda jest. Bo to są działania w innych zupełnie sprawach, nie konfliktujące z sobą.

Co do pochodzenia/urodzenia to proszę wyjaśnić:

  1. Czy sądzi Pani, że fakt urodzenia się Adama Michnika w środowisku, jak on to sam określił "żydokomuny" jest bez znaczenia dla jego obecnego postępowania? Albo jego przyjaciół z dzieciństwa, Heleny Łuczywo z domu Chaber, czy Seweryna Blumsztajna?
  2. Czy fakt, że ich rodzice i dziadkowie w okresie wprowadzania i utrwalania systemu komunistycznego zrywali paznokcie i łamali żebra uczestnikom niepodległościowego ruchu oporu podczas okupacji niemieckiej jest bez znaczenia dla obecnych postaw "dzieci (i wnuków) resortowych" znanych nam z ich działalności w mediach, w sferze sztuki i kultury oraz w polityce?
oto Eowina

Nie widzę powodu dla którego miałabym się zajmować

poglądami wymienionych osób. Postępowanie, jeżeli narusza kodeks, jest w gestii prokuratora.

oto Krzych Adam

Wybiórcza Pani jest w tym niezajmowaniu się.

Bo na przykład zajmowanie się poglądami osób będącymi zwolennikami tego co Pani nazywa lustracją jest Pani, jak widać, życiową pasją. Do tego stopnia, że wymyśliła Pani sobie pogląd, iż ich chęć wyjaśnienia prawdy historycznej w ogromny sposób szkodzi rozwojowi i osiąganiu dobrobytu przez Polaków.

oto Eowina

Jak dotąd to nikt nie był w stanie, poza gadaniem,

lustracji zrobić. Jest tylko napuszczanie jednych na drugich, skłócanie, wartościowanie od "prawdziwych Polaków" do "prawdziwych i wielkich patriotów". Pochody, demonstracje, okrzyki, nie wpłynęły na zamożność i zwiększenie dobrobytu, a w nich upatruje się właśnie, z niewiadomych powodów, rozkwitu Polski. Nawet nie powstała prawdziwa, licząca się partia, czyli jak zwykle słomiany chwilowy zapał i nic po tem.

iż ich chęć wyjaśnienia prawdy historycznej w ogromny sposób szkodzi rozwojowi i osiąganiu dobrobytu przez Polaków.

Czekam na dzieło, które ukaże kto jeszcze sikał do chrzcielnicy.

oto Krzych Adam

Jasne!

Fakt, że nikt nie był w stanie lustracji zrobić jest żelaznym dowodem na to, że badanie prawdy historycznej jest błędem. Jest to tylko napuszczanie jednych na drugich i nic więcej. Zaś ludzie uczestniczący w pochodach i demonstracjach, wydający okrzyki robią to w tym celu, by natychmiastowo i automatycznie w wyniku tych działań Polska rozkwitała. Co do sikania do chrzcielnicy, jeśli Pani tego nie czyniła, nie powinna się Pani niczego obawiać.

A teraz pytam ponownie: w jaki sposób chęć wyjaśnienia prawdy historycznej czy uczestniczenie w pochodzie lub demonstracji szkodzi rozwojowi i osiąganiu dobrobytu przez Polaków? Jeśli nie ma Pani na to pytanie sensowniejszej odpowiedzi niż całe to mętniactwo z rzekomym "napuszczaniem, skłócaniem i wartościowaniem" szkodzącym "rozwojowi i osiąganiu dobrobytu" to niechże Pani łaskawie przestanie się wymądrzać. Hmm, może powinienem słowo "wymądrzać" wziąć od razu w cudzysłów, bo mądrego w tym nic nie ma.

oto Eowina

Ja też nie wyczytałam niczego konkretnego w Pańskiej

wypowiedzi. O co konkretnie Panu chodzi?

całe to mętniactwo z rzekomym "napuszczaniem, skłócaniem i wartościowaniem" szkodzącym "rozwojowi i osiąganiu dobrobytu" to niechże Pani łaskawie przestanie się wymądrzać.

Skłócone polskie społeczeństwo, to mętniactwo? A co może Pan zaprezentować jako dowód na własną rację?

na przykład zajmowanie się poglądami osób będącymi zwolennikami tego co Pani nazywa lustracją jest Pani, jak widać, życiową pasją.

A czyimi ja się poglądami zajmuję? A co obchodzą Pana moje pasje? Od kiedy to Pan ma prawo cokolwiek mi nakazywać?
LOL!

oto Krzysztof M

Skłócone polskie

Skłócone polskie społeczeństwo, to mętniactwo?

Widzi pani... Złodziej i okradziony zawsze są skłonni do kłótni... :-)

oto Krzych Adam

Wśród wszystkich zdań zakończonych pytajnikiem w Pani wpisie.

Jedno zasługuje na odpowiedź.

Te dwa:

Skłócone polskie społeczeństwo, to mętniactwo? A co może Pan zaprezentować jako dowód na własną rację?

na odpowiedź nie zasługują, gdyż ja nigdy nie stwierdziłem iż skłócone społeczeństwo to mętniactwo. Mętniactwo według mnie to jest to co Pani uprawia w wymianie opinii.

Z kolei te trzy:

A czyimi ja się poglądami zajmuję? A co obchodzą Pana moje pasje? Od kiedy to Pan ma prawo cokolwiek mi nakazywać?

nie są pytaniami tylko sformułowanymi w wenusjańskim dialekcie zarzutami. Mało sensownymi ponieważ po to istnieją fora internetowe by na nich umieszczać swe opinie, a tylko to czyniłem.

Zatem pozostaje tylko:

O co konkretnie Panu chodzi?

Skoro moje konkretne wyjaśnienia co do konkretów okazały się jak dotąd niewystarczające to postaram się je skonkretyzować. Otóż nie lubi Pani lustracji, pochodów, demonstracji i okrzyków. Co jest jak najbardziej w porządku, lubi Pani pewne rzeczy lub nie, nie moja sprawa, de gustibus non disputandum.

Co jest jedynie nie w porządku to fakt iż bez żadnego uzasadnienia merytorycznego przypisuje Pani próbom wyjaśniania historycznych zaszłości, pochodom, demonstracjom i okrzykom opóżnianie czy wręcz zatrzymywanie rozwoju oraz osiągania dobrobytu. Wyraziłem jedynie swą opinię, że myli się Pani głęboko, poprosiłem o zaprzestanie pisania rzeczy niemądrych. I to wszystko. Ani zakazów, ani nakazów wydawać nie mogę i nie próbuję.

oto Eowina

To co ja piszę to ja wiem.

Co jest jedynie nie w porządku to fakt iż bez żadnego uzasadnienia merytorycznego przypisuje Pani próbom wyjaśniania historycznych zaszłości, pochodom, demonstracjom i okrzykom opóżnianie czy wręcz zatrzymywanie rozwoju oraz osiągania dobrobytu. Wyraziłem jedynie swą opinię, że myli się Pani głęboko, poprosiłem o zaprzestanie pisania rzeczy niemądrych. I to wszystko. Ani zakazów, ani nakazów wydawać nie mogę i nie próbuję.

A Pan ma uzasadnienie merytoryczne, co do tego, że cokolwiek wyjaśniono? Co? Co dają demonstracje z okrzykami wieszania komunistów?
Czyli Pan pisze rzeczy mądre. Czekam na rzeczowe uzasadnienie Pańskich racji.

oto Krzych Adam

O, Pani wie co pisze? To po co takie banialuki pisze?

Ja jedynie przeciwstawiłem się stanowisku iż próby wyjaśniania historycznych zaszłości, pochody, demonstracje i okrzyki opóźniają czy wręcz zatrzymują rozwój oraz osiąganie dobrobytu. Nie wyraziłem opinii że demonstracje z okrzykami w kwestii wieszania komunistów cokolwiek są w stanie zmienić na lepsze jeśli chodzi o ten rozwój oraz osiąganie dobrobytu. Zatem nie mam niczego do uzasadniania.

oto Eowina

Bo mnie się tak podoba. Nie wolno mi?

Jeżeli to banaluki, to trzeba udowodnić. Pytam, jakie zaszłości historyczne wyjaśniono? Minęło już przeszło 25 lat. Nie znaleziono ani jednego SBeka, ani żadnego kata, który "wyrywał paznokcie". Gdzie oni, zapadli się pod ziemię? IPN służy do walki politycznej, od czasu do czasu pojawia się mniej lub więcej prawdziwy TW, przeważnie w opozycyjnej partii, podgrzeje nieco atmosferę i gaśnie. IPN zatrudnia tysiące pracowników, chyba w każdym województwie. W samej Warszawie jest ich więcej niż Akademii Nauk.
Skłocenie Polaków jest faktem. Brak współpracy w decyzjach naprawdę ważnych i potrzebnych.
Czego się Pan czepia? Ma Pan jakąś rewelacyjną wiadomość w tym temacie? Czego w ogóle Pan chce?

oto Krzych Adam

Rozumiem. Pisze Pani banialuki bo się tak Pani podoba.

Wolno Pani. Nie będę zatem pytał Pani po co to co Pani robi jest jedynie po raz kolejny powtórzeniem chaotycznie złożonych razem zdań niepowiązanych wspólnym sensem. Choć właśnie to spowodowało mój pierwszy wpis. Założę, że to dlatego, iż chaotyczne pisanie się Pani podoba. Chaos wydaje się narastać. Chyba niekoniecznie tylko dlatego, że entropia ma zwyczaj na ogół rosnąć.

oto Eowina

Po co Pan czyta? Po co Pan się podpina skoro nie ma

nic do powiedzenia.
Moja entropia i mój problem. To co Pan pisuje też nie znajduje niczyjego zachwytu. Nie będziemy się licytować. Czym chce się Pan pochwalić?

oto Krzych Adam

O, to ciekawe.

Zachwyt? Chwalenie się? To o to chodzi? Że nie zachwyciłem się Pani chwaleniem się jak to odkryła Pani powody dla których ma miejsce opóźnienie czy wręcz zatrzymanie rozwoju oraz osiągania dobrobytu? Hmm, zatem proszę o wybaczenie. Rzeczywiście nie widziałem powodu do zachwytu, bo nic Pani nie odkryła takiego by się zachwycać tym. Powinienem jednak był nie dręczyć Pani z powodu jej chwalenia się. EOT.

oto Gość

@Krzych Adam and Eowina

Ta różyczka i to sikanie (szkoda, że do chrzcielnicy!) Eh, działa Pani na wyobraźnię...

oto Eowina

Ma Pan rację.

!

oto chłop jag

No cóż - zamordowanie II RP było

priorytetem pupili szatana - gdy ci byli jeszcze na etapie planowani II WŚ - tołażysze. Co do żołnierzy czy to tych od Andersa czy tych od Berlinga to było to mięso armatnie - co potwierdza i Monte Cassino i Lenino - tołażysze.
Wniosek?
Po dziś dzień pupile szatana pałają do Polaków jakąś irracjonalną nienawiścią - tołażysze.

oto Janusz Sanocki

w pełni zgadzam się z Autorem

To co wyczyniają propagandyści z Gazety Polskiej, to dokładnie jest stalinowska propaganda a rebours. Ponieważ Powstanie ma być mitem założycielskim, wszyscy którzy nie zginęli w Powstaniu, albo kwestionują jego sens to zdrajcy.
Ta czarno-biała wizja historii, jest propagandą niestety szerzoną bardzo często od góry.
Docenić należy i gen. Berlinga, który uratował cała masę zesłańców i ludzi, którzy w okresie PRL starali się uratować jak najwięcej "substancji narodowej". majątku, kultury, dorobku materialnego. PRL to nie był okres wymazany z naszej historii. Wręcz przeciwnie. Przy wszystkich cechach komunizmu, represjach i ograniczeniom wolności. Jednak przetrwaliśmy i w 1989 r. było o co oprzeć odzyskaną niepodległość. A nawet było co sprzedawać. Po III RP zostaną tylko długi.

oto Gość A

Cytuję Szanownego: "Docenić

Cytuję Szanownego: "Docenić należy i gen. Berlinga, który uratował cała masę zesłańców i ludzi"...
Szanowny Panie, pułkownik Berling (tak tak, Beling przyjął nielegalnie stopień generała od rządu (?) obcego, czego zabraniało prawo II RP, dlatego na Portalu rzekomo prawicowym powinno się tak tytułować tego gagatka) nie ma tutaj najmniejszej zasługi, bo był jedynie maleńkim trybikiem w wielkiej maszynerii "Soso". Szczytem głupoty jest przypisywanie temu podobnym personom, jak płk Berling, jakichkolwiek zasług sprawczych. O wszystkim decydował Stalin! "Paniatno"?

oto Krzysztof M

pułkownik Berling (tak tak,

pułkownik Berling (tak tak, Beling przyjął nielegalnie stopień generała od rządu (?) obcego, czego zabraniało prawo II RP, dlatego na Portalu rzekomo prawicowym powinno się tak tytułować tego gagatka)

Teoretyczne ma pan rację. Ale praktycznie już nie... :-)

II RP pokazała w 1939, co potrafi. Teoretycznie rząd był, ale jakby go nie było. Więc zawracać sobie głowę czymś, co zbankrutowało? Po co?

oto baba jag

Te dwa minusy

świadczą, że nadal żyjemy w kraju dziwnych ludzików. No bo skoro rząd II RP wiedział o "17 września" i mimo to wplątał Polskę w wojnę gorącą w imię obcych interesów i jednocześnie uciekł to jest to banda szubrawców,jeżeli nie wiedział to jest to banda kretynów i tchórzy Ci ludzie potem w imię interesów własnej kasty prowadzili jakiś durny ruch oporu ,którego działania nie miały żadnego znaczenia. Co śmieszniejsze, cała ta partyzantka w systemie pojęciowym z czasów powojennych aż do dzisiaj, to są terroryści,razem zresztą z żołnierzami przeklętymi.

oto aneon 11.08.2016

To należy też znać

Moze i był trybikiem tak jak teraz jest trybikiem Polska, ale był tez i Polakiem Tak pisał Berling do Stalina na wieść, żę NKWD, żydzi mordują Polaków “Błagam Was, towarzyszu Stalin, pomóżcie Polsce. Trzeba wyrwać z rąk międzynarodowych bandytów trockistów w Urzędzie Bezpieczeństwa władzę. Jeśli dalej będą mieć władzę, taką jak mają to wymordują Polaków”.O tej depeszy wiedział tylko Drobner, ale niezwłocznie powiedział o niej Bermanowi.
Wtedy Żydzi naradzili się i Radkiewicz zaproponował deportację Berlinga na wschód lub
wydanie zgody na jego likwidację. Berman i Radkiewicz depeszowali w tej sprawie nie do
Stalina, a do Berii, ale ten mimo swej ogromnej władzy uznał, że należy przekonsultować tę
kwestię ze Stalinem. Stalin nie wyraził jednak zgody ani na deportację, ani na likwidację
Berlinga, który w 1944 r. za to został skierowany na ….studia na Akademii Woroszyłowa!.
Ponadto, , Berlingsamowolnie zorganizował desant na Czerniakowie, za co pozbawiono go stanowiska. Akt tenbył niewątpliwie patriotyczną manifestacją Berlinga, który z Pragi obserwował wykrwawianie się stolicy. Niestety, pomoc nie była wydatna, a żołnierze Berlinga po raz kolejny zostali zdziesiątkowani. To chyba przesądziło o losie niepokornego generała. 30 września 1944 roku Józef Stalin osobiście odwołał Polaka z pełnionego stanowiska.
A gagatkiem to jeteś Ty gościu.

oto Janusz Sanocki

"Rząd obcy..."

Jest pewien problem, bo jeśli rząd PRL był obcym rządem i nie wolno było od niego tytułów przyjmować to muszę chyba oddać mój dyplom mgr inżyniera Akademii Górniczo-Hutniczej. Nie wiem też jak sobie poradzi np. prof. Rzepliński czy dr Jarosław Kaczyński z tą kwestią?

oto Eowina

:) A jak z metryką urodzenia? Jest legalna czy nie?

Ja jestem zainteresowana w otrzymaniu nowej metryki z datą urodzenia w Niepodległej Polsce. ;D

oto Gość A

@ Janusz Sanocki

No cóż, powinien Pan ten dyplom oddać, zwłaszcza w części "magister" :-) Dyskusja dotyczy zupełnie innych wydarzeń historycznych. Pułkownik Berling przyjął awans na "generała" (tak to nazwijmy) od rządu (właściwie to od dyktatora) Związku Sovieckiego. Wówczas żadnego rządu polskiego (poza Delegaturą Rządu na Kraj - "londyńskiego") na terenach polskich (nawet terenach tych przedwojennych zdaje się) jeszcze nie było. A tytuł inżyniera może sobie Szanowny zatrzymać :-) Chyba zdaje sobie Pan sprawę z tego, że Was w latach pańskich studiów nazywano "A-gie-chamy"? Proszę się nie gniewać za ten drobny przytyk, ale to tak dla pamięci młodzieży...

oto Janusz Sanocki

Gościu A...

Ach dziękuję Łaskawemu Panu, że dyplom - przynajmniej w części - mi pozwala zachować! No po rękach po prostu całuję!
Sami siebie nazywaliśmy "A-G-Hamy" (do dziś tak z dumą mówimy) w odróżnieniu od "ch...ów teoretyków" z różnych ujotów. co to - z wyjątkiem mat-fiz-chemu - równania różniczkowego nie umieli rozwiązać. a my - Gościu - na metalurgii mieliśmy np. wykłady z historii sztuki. Nie mówiąc już o socjologii, psychologii pracy, teorii organizacji i - ma się rozumieć - filozofii (marksistowskiej) i ekonomii. Więc kudy wam teoretykom do nas "inżynierów z petrobudowy"?

oto Gość A

@ Janusz Sanocki

Zatem, niech Łaskawy rozwiązuje te swoje równania a nie dyskutuje na tematy, o których nie potrafi myśleć z zachowaniem należytej chronologii...
P.S. Mój szwagier akurat ukończył wydział metalurgiczny na tychże "Agiechamach", więc dobrze wiem, jaki tam poziom ze "sztuk wyzwolonych" mieliście. Tylko ciekaw jestem, kto tam wykładał? Może nazwisko jakiejś znaczącej osobistości? Sam Szanowny chluby tej uczelni - obawiam się - takimi wpisami raczej nie przynosi. Na Pana miejscu nie przyznawałbym się do tytułu magistra...

oto Jan Saski

Gen. Konstanty Rokossowski - polski patriota

Marszałek Konstanty Rokossowski – szczery polski patriota, wróg bermanowskiej kliki z CBKP

Jest naszym obowiązkiem wobec prawdy i historii przypomnieć rzeczywiste losy i motywy działania człowieka, który z powodu tragizmu losów Polski i Polaków został arbitralnie w stalinowskim stylu zaszufladkowany jako „radziecki marszałek w polskim mundurze”, czy „pełniący obowiązki Polaka”.

Postaramy się dowieść, że jest to czarny piar robiony marszałkowi Rokossowskiemu przez jego wrogów, którzy nie mogą mu darować jego odważnej patriotycznej postawy w mrocznym okresie stalinizmu.

Według Polskiego Almanachu Błękitnego rodzina Rokossowskich przez wieki była rodziną baronów. Sam Konstanty wiele czasu spędzał w majątku swojego wuja, który był ziemianinem. Nauczył się tam jeździć konno i uzyskał solidną edukację patriotyczną. Ze względu na niezamożny status swojej rodziny – ojca i matki od młodości bliskie mu były hasła lewicowe. Brał udział w warszawskich manifestacjach studentów i robotników. Za to trafił na Pawiak.

Po wyjściu z więzienia poszedł za bratem do armii carskiej. Było to zgodne z instrukcją Romana Dmowskiego, aby tworzyć polską siłę w armii rosyjskiej.

W czasie Rewolucji Październikowej oddział, w którym służył Konstanty podzielił się. On ze względu na swe sympatie lewicowe pozostał z częścią rewolucyjną. Dostrzeżono jego zdolności organizacyjno – wojskowe, wybrano oficerem i zaczął robić karierę wojskową. Został razem z późniejszym bohaterem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, zdobywcą Berlina Żukowem wysłany do szkoły kawalerii w Leningradzie, po której Rokossowski został doradcą w armii mongolskiej.

Następnie był dowódcą na Syberii i w Buriacji. W 1936 roku został dowódcą garnizonu w Pskowie. Tam został aresztowany w czasie czystek 1937 roku.

I tu zaczynają się najciekawsze wątki w życiorysie Konstantego Rokossowskiego. Został oskarżony o współpracę z wywiadem polskim i japońskim. Ponadto jego brat, z którym służył w armii rosyjskiej, wrócił do Polski i został oficerem Służby Śledczej Policji Państwowej. Jest tajemnicą poliszynela, że popularna polska dwójka czyli II Oddział SG współpracował z Japończykami na odcinku przeciwradzieckim, wykorzystując często Polaków służących w aparacie państwa radzieckiego, w tym w wojsku. Na dodatek Służba Śledcza Policji Państwowej, gdzie służył jego brat zajmowała się także rozpracowaniem ruchu komunistycznego.

https://marucha.wordpress.com/2014/12/12/marszalek...

oto Janusz Sanocki

Dzięki za te głosy...

Dzięki za głosy pokazujące inną - niż ta propagandowa - wersje historii i postaci Berlinga i Rokossowskiego.

oto indris

Mitotwórstwo

rodzina Rokossowskich przez wieki była rodziną baronów. Sam Konstanty wiele czasu spędzał w majątku swojego wuja, który był ziemianinem.

A w Wikipedii:

Urodził się 9 grudnia?/21 grudnia 1896 w Warszawie[b][c] (a nie, jak podają niektóre źródła, w Wielkich Łukach w obwodzie pskowskim[b][c][1][2][3]). Był synem polskiego kolejarza[d][4] Ksawerego Wojciecha (zm. 1902) i nauczycielki z Pińska, Antoniny Owsiannikowej z drobnej szlachty rosyjskiej (zm. 1911), którzy spoczywają na Cmentarzu Bródnowskim (kw. 15G, rząd 1, grób 6).

Ojciec wywodził się ze starej szlacheckiej rodziny Rokossowskich herbu Glaubicz z Wielkopolski, która przyjęła nazwisko od miejscowości Rokosowo koło Leszna. Ród Rokossowskich jeszcze na początku XIX wieku liczył się w sferach ziemiańskich. Stopniowo jednak ubożał. Dziadek przyszłego marszałka – Wincenty Rokossowski nie miał już ani własnej ziemi, ani dworu.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Rokossowski

oto Paulina Kaufmann

Taaa...

Marszałek Konstanty Rokossowski – szczery polski patriota,

Towarzysz Rokossowski całym swoim życiem udowadniał, że ceni wyżej sowiecki komunizm niż Polskę. W 1918 roku. kiedy to wybrał Armię Czerwoną (a, jego brat np. wrócił do Polski) i w 1920 roku, kiedy Sowieci parli na zachód, jego niewiele to obchodziło, walczył na Dalekim Wschodzie, świeżo mianowany w sierpniu 1920 roku dowódcą 35. pułku kawalerii 35. Dywizji Strzeleckiej w ramach 5 Armii. Kiedy we wrześniu 20 roku jego dywizję chciano skierować z Dalekiego Wschodu na Front Zachodni, ale jego pozostawić na miejscu- prosił specjalnym pismem, by tego nie robić i pozostawić go w dywizji. Kostia najwyraźniej nie miał nic przeciwko walczeniu z Polakami.
Z Polski wyjechał na własne życzenie...
Tyle o jego polskim szczerym patriotyźmie...
Nie wolno, mimo wszystko, odbierać mu zasług. Był najwybitniejszym radzieckim dowódcą wysokiego szczebla.
Był też, osobą wyjątkowo grzeczną i skromną. Nie zdarzały mu sie nigdy przypadki rękoczynów, wrzasków czy wyzwisk w stosunku do podwładnych, nigdy nie wydał rozkazu o rozstrzelaniu jakiegoś "partacza". Na tle innych radzieckich dowódców był pod tym względem ewenementem.
I, na koniec, żart:
Dlaczego Marszałek Rokossowski ma takie podniesione brwi?
Bo się zdziwił, kiedy mu powiedziano, że jest Polakiem i tak mu już zostało...

oto Paulina Kaufmann

???

A, może coś więcej niż ogólniki?

oto indris

Słyszałem to w innej wersji

Dlaczego Marszałek Rokossowski ma takie podniesione brwi?
Bo się zdziwił, kiedy mu powiedziano, że jest Polakiem i tak mu już zostało...

Ja słyszałem inną wersję
Dlaczego marsz. Rokossowski ma uniesioną jedną brew ?
Są dwie szkoły interpretacyjne. Jedna twierdzi, że to ze zdziwienia, że został Polakiem.
Druga - że to skutek picia herbaty z łyżeczką w szklance.

Słyszałem to za wczesnej komuny w BBC/

oto Tomasz Dalecki

Ja słyszałem inną wersję

Ja słyszałem inną wersję
Dlaczego marsz. Rokossowski ma uniesioną jedną brew ?

Rozumiem potrzebą wykpiwania komunistycznych bandytów, ale:
a) Rokossowski uważał się za Polaka i za takiego uważało go jego sowieckie otoczenie. Po rosyjsku mówił z wyraźnym akcentem
b) Po aresztowaniu w '37 na torturach m.in. wybito mu oko. Nosił szklane, więc pewnie dlatego miał uniesioną brew.

To tak dla wyjaśnienia źródła anegdoty, broń Boże nie celem obrony stalinowskiego ścierwa.

oto Paulina Kaufmann

Po polsku też mowił z wyraźnym akcentem...

Swoja drogą, paradoksem historii jest, że to jak Pan o nim myśli "stalinowskie ścierwo" przyczyniło się do tego, że możemy teraz nad nim "wydziwiać". W wolnej Polsce, po polsku, na prawicowym portalu.

oto sir Galahad

Jeszcze bym rozumiał

Jeszcze bym rozumiał potępianie Berlinga gdyby była jakaś alternatywa. Ale nie było. Nie było bo za alternatywę nie da się uznać rządu londyńskiego niezdolnego do uznania realiów, do jakiejkolwiek elastyczności, do porozumienia z kimkolwiek, nawet z aliantami. Nawet tak zacięty antykomunista jak Churchill w końcu pogonił tych panów i uznał rząd lubelski. Przecież nie dlatego, że mu się komuna podobała. Zrobił to dlatego, że w polskim Londynie nie było nic poza oślim uporem i oczekiwaniem, iż świat pójdzie na kolejną wojnę po to tylko by tych panów zainstalować na zgliszczach Polski. Nawet nie próbowali stworzyć niekomunistycznego rządu skłonnego do współpracy z ZSRR. No to powstał komunistyczny. Rząd londyński z gębę pełną frazesów o niepodległości itp. w rzeczywistości zdradził Polaków w kraju porzucając ich na pastwę komunistów.

oto samograf

Jest też druga możliwość

w polskim Londynie nie było nic poza oślim uporem i oczekiwaniem

Nie da się wykluczyć, że tam już wtedy wiedzieli to, o czym Leon Chajn się dopiero miał się boleśnie przekonać po wielu latach:

Proszę pani, kiedyś, gdy byłem jeszcze w wojsku i wraz z armią radziecką szliśmy właśnie wyzwalać Polskę, często rozmawialiśmy między sobą, jak my tę Polskę urządzimy. Znaliśmy Związek Radziecki i mówiliśmy sobie: my urządzimy inaczej, my to zrobimy lepiej. Przypomniałem sobie o tym, kiedy wyjechałem do NRF na cykl wykładów i zorganizowano mi spotkanie z komunistycznymi profesorami. Opowiedziałem im o wypaczeniach i błędach systemu stalinowskiego, o bezeceństwach, których nie udało się uniknąć, bo narzucone zostały nam one z matematyczną wręcz dokładnością. I oni, ci profesorowie, mądrzy, wykształceni, powiedzieli mi wtedy: my to urządzimy inaczej, my to zrobimy lepiej. Skąd się bierze w człowieku takie przekonanie?
(Teresa Torańska, Oni, drugie wydanie: Wydawnictwo Aneks, Londyn 1985)

oto Krzych Adam

Hmm.

Nawet nie próbowali stworzyć niekomunistycznego rządu skłonnego do współpracy z ZSRR.

Próbowali. Przedstawione warunki były moźliwe do realizacji jedynie w warunkach dominacji komunistów.

Nawet tak zacięty antykomunista jak Churchill w końcu pogonił tych panów i uznał rząd lubelski.

Churchill był politykiem brytyjskim, nie polskim. Tak jak Neville Chamberlain wystawił Polskę na pierwszy strzał w 1939 roku dla dobra UK, tak Winston Churchill pozostawił ją na pastwę losu przy końcu wojny na żądanie Franklina Delano Roosevelta biorąc pod uwagę jedynie ówczesne interesy brytyjskie.

Nawiązując zaś do wypowiedzi komentatora powyżej, p. Samografa, skąd się biorą w ludziach takie przekonania? Że istniało jakieś pole manewru w warunkach absolutnej dominacji militarnej Sowietów i ze Stalinem na Kremlu? Albo że Berling zrobił tylko to co musiał zrobić? I że robił to dla nas, dla Polski?

oto Janusz Sanocki

Intencje zna tylko Dobry Pan Bóg...

Intencje zna tylko Dobry Pan Bóg, więc dlaczego Berling robił to co robił - wie tylko On. Ważne, że dzięki niemu uratowało się wielu ludzi i że był jakąś alternatywą. My Polacy mamy całkowicie abstrakcyjne pojmowanie polityki. Każdy ma działać dla naszego dobra. Churchill, Putin, Mao Tse tung czy kto tam jeszcze.

oto Krzych Adam

Ależ oczywiście.

Nie znamy powodów postępowania Zygmunta Berlinga. Dlatego interesowało mnie bardziej co innego. Jak to się stało, z czyjego poparcia, że zajmował w tym krótkim okresie, bo jedynie pomiędzy majem 1943 roku, a wrześniem 1944 roku stanowisko z którym musiała się liczyć grupa przywódców ZPP i na którym wydaje się mógł być im zadrą w boku.

Z osób których nazwiska były wymieniane w dyskusji jedynie w stosunku do niego mogłyby być wysuwane rozważania, czy działał dla naszego dobra. A to ze wzgledu na jego legionową przeszłość i zasługi w wojnie polsko-bolszewickiej. W odniesieniu do Churchilla, Stalina, Berii, czy Mierkułowa, a nawet pozostałych obok Berlinga członków zarządu ZPP jak Wanda Wasilewska, Stanisław Skrzeszewski, Stefan Jędrychowski, Włodzimierz Sokorski, czy pozostających poza zarządem Alfreda Lampe i Leona Chajna takie rozważania najzwyczajniej sensu nie mają.

Nie rozumiem stwierdzenia:

"Ważne, że dzięki niemu uratowało się wielu ludzi i że był jakąś alternatywą".

Może jestem niedoinformowany, znaczy mam na myśli rzetelne, oparte na faktach informacje, a nie jakieś hagiograficzne wymysły, ale akurat Zygmunt Berling nie budzi mych skojarzeń z takimi rzeczami.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.