Jedzcie pierogi!

Światowe Dni Młodzieży w Polsce zachwyciły pielgrzymów z niemal całego świata.

Co prawda zgodnie z przewidywaniami postępowych mediów spotkanie młodych miało zakończyć się frekwencyjną porażką („w Polsce – kraju „papieskim” – mamy sytuację dość nietypową: na Papieża nikt tutaj specjalnie nie czeka” – ostrzegała „Gazeta Wyborcza”), ale opiniami tymi nie przejął się ani Papież Franciszek, ani blisko trzymilionowa grupa młodzieży. Co więcej, zagraniczni uczestnicy Światowych Dni Młodzieży – z Papieżem na czele – zgodnie mówili o wielkiej gościnności, serdeczności i imponującym entuzjazmie Polaków. Patrzyli na rozśpiewaną, roześmianą, a jednocześnie rozmodloną polską młodzież i nie szczędzili jej słów sympatii i podziwu. Postępowe media widziały to nieco inaczej. Niektórzy dziennikarze sprawiali nawet wrażenie mocno zirytowanych obecnością tak wielu młodych Polaków…

„Polskich katolików można było bez trudu rozpoznać w kolorowym, radosnym tłumie z całego świata: zabawa Polaków ograniczała się do machania chorągiewkami i smętnego zawodzenia ’Barki’” – ponuro relacjonowali reporterzy „Gazety Wyborczej”.

„Vive la pierogi!” – wołali w tym samym czasie młodzi Francuzi zachwyceni zarówno smakiem polskich pierogów z mięsem, jak i radosną atmosferą, i serdecznością spotkań z Polakami czy zdumiewającym faktem, że w naszym kraju można… nosić na szyi krzyżyk.

Skąd mogła wziąć się tak wielka różnica nastrojów między przygnębionymi dziennikarzami z Polski a radosnymi francuskimi pielgrzymami?

Być może dziennikarzy nikt nie poczęstował pierogami. Czy byłaby to jedyna przyczyna ich ponuractwa?

-----
Tekst opublikowany w "Naszym Dzienniku"

Piotr Tomczyk

Publicysta, piszący w "Naszym Dzienniku"

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.285715
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 7)

Dyskusja

oto PIStolecik Prezesa

Czytanie ze zrozumieniem,

Czytanie ze zrozumieniem, jest matką pisania z sensem nieprawadaż. Pierwszy akapit rzeczonego tekstu.

"Bądźcie szczęśliwi i radośni. To obowiązek tych, którzy idą za Jezusem". W kraju smutnych, przygnębionych ludzi to polecenie, jakie papież wydał w środę wieczorem z okna na Franciszkańskiej, brzmi absolutnie rewolucyjnie. Widzieliście kiedyś tak radosne polskie ulice jak podczas tej imprezy? Nie na Euro i nie na manifestacjach KOD-u? I nie na miejskich sylwestrach pod wpływem alkoholu?

Franciszek przebił balon smutnego polskiego katolicyzmu, który podczas mszy każe wiernym karnie siedzieć w ławkach, nie gadać, nie drapać się, powściągliwie podawać sobie ręce "na znak pokoju", a księdzu wgapionemu w mszał unikać kontaktu wzrokowego z parafianami

oto Paulina Kaufmann

Jedzcie pierogi ale...

...nie opowiadajcie bzdur.

„Vive la pierogi!” – wołali w tym samym czasie młodzi Francuzi zachwyceni zarówno smakiem polskich pierogów z mięsem, jak i radosną atmosferą, i serdecznością spotkań z Polakami czy zdumiewającym faktem, że w naszym kraju można… nosić na szyi krzyżyk.

Naprawdę? Francuskie prawo zakazuje noszenia krzyżyka na szyi?

oto samograf

Laïcité

Istnieją we Francji prawne zakazy obejmujące symbole religijne, w tym również krzyże. Ponadto można się narazić na różne przykre afronty ze strony osób prywatnych, które są niechętne religijnym ostentacjom w przestrzeni publicznej lub ze strony nietolerancyjnych innowierców za noszenie nie tylko krzyża, ale również chusty, kipy, turbanu itp.

oto Krzych Adam

Hmm.

W 1986 i 1987 roku mieszkałem w Paryżu. W II dzielnicy w maleńkiej "chambre de bonne". Nieco ponad kilometr od żydowskiej dzielnicy Le Marais.

Czy już dziś nie miałbym szansy zobaczenia tam na przykład małego chasyda w kipie (zwanej w Polsce mycką), z pejsami i w satynowym chałacie tak jak wówczas?

oto samograf

Żadnych gwarancji tu nie ma

Z jednej strony od kilkunastu lat z różnym natężeniem i odstępami czasu w duńskim radio pojawiają się wiadomości o falach wyjazdu francuskich Żydów, a, jak mogłem przed chwilą skonstatować, w polskich mediach również jest tego całe mnóstwo.

dziś nie miałbym szansy zobaczenia tam na przykład małego chasyda w kipie (zwanej w Polsce mycką), z pejsami i w satynowym chałacie

Albo nawet w sztrajmlu można takowych zobaczyć w najbardziej nieoczekiwanym miejscu i w najbardziej nieoczekiwanym towarzystwie.

oto Krzych Adam

Blisko 45 lat małżeństwa z Wenusjanką dało mi podstawy dialektu.

Dzięki tej znajomości przestałem odpowiadać na pytanie mej żony: "Czy można to zrobić?" w nastepujący sposób: "Tak, kochanie, zasadniczo niemożności uczynienia tego nie ma, jednakowoż nie radziłym tego robić, bo po pierwsze jest to nielegalne, a po drugie grozi śmiercią lub kalectwem". Również dzięki tej znajomości dialektu wenusjańskiego zrozumiałem o co Pani chodziło w pytaniu spowodowanym faktem iż zdanie sformułowane w normalnym polskim zinterpretowała Pani po wenusjańsku jako: "nie można robić oznacza sytuację, że czegoś nie wolno robić (co jest zabronione)".

A we Francji noszenie krzyżyka na szyi jest zabronione tylko częściowo. Nie wolno tego robić uczniom w szkole, czy pracownikom państwowym w urzędzie. Zakazane przez prawo. Ale na tym nie koniec. Z wrogą reakcją może się spotkać osoba z krzyżykiem na szyi w każdych innych okolicznościach, na przykład na ulicy ze strony muzułmanów, a nawet francuskich panów Palimpsestów, którzy obecność krzyżyka na szyi współobywatela traktują jako "wchodzenie im z butami na głowę". Także za "prowokacyjne manifestowanie religijności" na laickim terenie urzędu w świeckiej Republice Francuskiej można być za krzyżyk na szyi z takiego urzędu przemocą usuniętym.

To właśnie oznaczało:

młodzi Francuzi zachwyceni (...) zdumiewającym faktem, że w naszym kraju można… nosić na szyi krzyżyk.

oto Paulina Kaufmann

Od urodzenia...

...noszę na szyji krzyżyk (tylko łańcuszki sie zmieniały). Byłam we Francji wielokrotnie, ostatnio jakiś miesiąc temu... Nigdy, nikt nie zwrócił mi żadnej uwagi.
Zakaz noszenia symboli religijnych w szkołach państwowych i urzędach istnieje we Francji, wiem o tym. Po pierwsze dotyczy to WSZELKICH symboli, po drugie, o ile mi wiadomo, mały krzyżyk, jaki zazwyczaj się nosi, nie stanowi problemu.
Jest jednak różnica między zakazem noszenia w państwowych urzędach czy szkołach a twierdzeniem, że nie można nosić w ogóle.
I, tyle.

oto Krzych Adam

Uparta Pani jest strasznie.

Po pierwsze dotyczy to WSZELKICH symboli

Kiedy już zostanę Sikhem to będę sie rozpisywał o turbanach i rytualnych sztyletach, znaczy czy "można" je nosić czy nie "można" w danym kraju. Na razie tym tematem zajmować się nie będę i w polu mego zainteresowania pozostawać będzie jedynie krzyż.

A we Francji można krzyżyk nosić, jeśli mały szczególnie, a już najlepiej jesli całkowicie niewidoczny. Ale czy w Polsce bardziej można niż we Francji, czy tak samo? Czy jest konieczne by go starannie ukryć gdy sie idzie do szkoły czy do pracy (jeśli się pracuje na państwowej posadzie)?

BTW, do napisania tego co poprzednio napisałem skłoniło mnie to że na stwierdzenie:

w naszym kraju można… nosić na szyi krzyżyk.

zareagowała Pani nielogicznym:

Naprawdę? Francuskie prawo zakazuje noszenia krzyżyka na szyi?

Tak jakby możność określało prawo.

oto Paulina Kaufmann

Skoro...

...Francuzi się dziwią, że w Polsce MOŻNA, oznacza to, że Francji NIE MOŻNA. Jedynie PRAWNY zakaz może to usankcjonować. Tak, wiem, nie powiedzieli, że nie wolno, tylko, ze nie można. Nie można z jakiego powodu?

oto Krzych Adam

Rozumiem.

Nie przeczytała Pani niczego co wcześniej napisałem. Stąd to na co zezwala prawo to "można", a to na co nie zezwala to "nie można". Teraz wszystko rozumiem i ustepuję pola.

Gdyby zaś Pani zechciała mnie zrozumieć, choć oczywiście nie musi Pani chcieć, to wszystko co napisałem jest w dalszym ciągu dostępne.

oto Tomasz Dalecki

Prawo wprost nie zabrania -

Prawo wprost nie zabrania - co nie znaczy, że można.
Po pierwsze mogą wywalić Panią z pracy, i tak się składa, że z pracy urzędzie czy w szkole na pewno wywalą. A z pracy w państwowej firmie raczej też.
Po drugie w niektórych dzielnicach zostanie pani natychmiast zaatakowana przez muzułmanów. Zaatakowana w sensie fizycznym - pobita itp.
Po trzecie - zdarzyło się już wyproszenie z restauracji czy taksówki.

Tak, formalnie można (z wyjątkiem państwowych urzędów i szkół, gdzie pracownikom nawet formalnie nie można). Ale nawet jeśli prawo nie zabrania to codzienność niesie ze sobą liczne nieprzyjemności.

Comprenez-vuos?

oto Paulina Kaufmann

Panowie nie rozumieją czy udają?

Z przytoczonego tekstu wynika, że we Francji nie można nosić krzyżyka na szyi. Próbuję wykazać, że nie jest to prawdą, to po pierwsze. Skoro NIGDY, kiedy byłam we Francji żaden przedstawiciel władzy nie zwrocił na to uwagi znaczy to tyle, że nie istnieje zakaz. W przytoczonym tekście nie ma mowy o tym, że we Francji nie można nosić OSTENTACYJNIE w PAŃSTWOWEJ szkole krzyżyka, jest mowa o tym, że we Francji w ogóle nie można. Nie jest to prawdą.
Prawny zakaz noszenia symboli (i odzieży) zawiera słówko "ostentacyjnie".
Po drugie, choć nie o tym mowa, codzienność niesie nieprzyjemności? Ktoś obiecywał chrześcijanom drogę do zbawienia usłaną różami?
Masz "pod górę" w życiu bo nosisz krzyżyk na szyi więc go zdejmiesz bo nie można go nosić? I, masz o to pretensje, że zdjąłeś znak swojej wiary? Ze strachu, że cię wywalą z pracy albo wyproszą z restauracji albo z taksówki? (Swoją drogą, chcesz walczyć - idź do sądu).
Zaprzeć się trzy razy nim zapieje kur? A, może zaprzeć sie sto razy, żeby uratować państwową posadkę?
P.s.
Biała, samotna kobieta nawet bez krzyżyka na szyi naraża się na duuuuże kłopoty w muzułmańskiej dzielnicy.

oto Eowina

Pan Tomczyk stworzył "burzę w szklance" podając zmyślony

problem.
"loi no 2004-228 du 15 mars 2004 encadrant, en application du principe de laïcité, le port de signes ou de tenues manifestant une appartenance religieuse dans les écoles, collèges et lycées publics"

Aby zapobiec temu by arabskie dziewczynki chodziły do szkół zawinięte w płachty, Francja przypomniała sobie o tym, że jest rozdział religii od państwa. Stąd zaczęto forsować aby nie było widocznych odznak religijnych w strojach i w działaniu publicznym.
http://live.dbpedia.org/page/French_law_on_secular...

oto Paulina Kaufmann

Ostatnie postanowienia w tej sprawie:

Vincent Peillon, ministre de l'Éducation Nationale, fait connaître lundi 9 septembre 2013 « la première charte de la laïcité à l'école ». L'article 14 indique notamment : « (...) Le port de signes ou tenues par lesquelles les élèves manifestent ostensiblement une appartenance religieuse est interdit »

oto Krzych Adam

Ktoś tu chyba udaje. Bo że rozumie to widać.

Jak z pracy wywalą z powodu krzyżyka nie ma po co iść do sądu. Kiedy muzułmanie pobiją też. Albo jakiś francuski monsieur Palimpsest nam nawymyśla.

Ale "można"? No, pewnie że "można".

oto Paulina Kaufmann

Jak z pracy wywalą z powodu

Jak z pracy wywalą z powodu krzyżyka nie ma po co iść do sądu.

Naprawdę? Ma Pan jakiś link do orzeczenia sądu potwierdzający tę tezę? Może być z Francji.
W Wielkiej Brytanii, akurat sąd uznał, że noszenie nie jest podstawą do wywalenia i kazał przywrócić pracownicę BA na poprzednie stanowisko.

oto Krzych Adam

Pan Dalecki spytał:

Comprenez-vous?

Odpowiedź na to pytanie (w odniesieniu do obydwu Pań) jest:

Elles ne comprennent pas.

BTW, czy w UK (kraju w którym królowa jest głową kościoła) obowiązuje prawo iż jest to państwo laickie, a także prawa przeciwko manifestowaniu swej religijności w ubiorze i biżuterii?

oto Tomasz Dalecki

Z przytoczonego tekstu wynika

Z przytoczonego tekstu wynika, że we Francji nie można nosić krzyżyka na szyi.

przecież jest to oczywiste uproszczenie....

Próbuję wykazać, że nie jest to prawdą, to po pierwsze.

nie rozumiem Pani potrzeby przekomarzania się na płaszczyźnie semantycznej....Odczucia przyjezdnych Francuzów były takie jakie były - znaczy się, że zauważyli istotną różnicę między swobodą noszenia krzyżyka w Polsce i we Francji.
Ja też nie na razie słyszałem, żeby we Francji kogoś wsadzili do więzienia za krzyżyk.

słówko "ostentacyjnie".

tyle, że "ostentacyjnie" to po prostu 'w sposób widoczny".....

W Wielkiej Brytanii, akurat sąd uznał, że noszenie nie jest podstawą do wywalenia i kazał przywrócić pracownicę BA na poprzednie stanowisko.

a w tejże samej Wielkiej Brytanii inny sąd pozwolił wyrzucić z pracy pielęgniarkę za to samo. I to mimo tego, że przez xx lat jej wcześniejszej pracy nikomu to nie przeszkadzało....

Po drugie, choć nie o tym mowa, codzienność niesie nieprzyjemności? Ktoś obiecywał chrześcijanom drogę do zbawienia usłaną różami?

dokładnie - nie o tym mowa. Postaci rzeczy to w niczym nie zmienia.
Rozważania typu "czy to dobrze że nie wolno" po pierwsze zakładają potwierdzenie tezy, że nie wolno. A po drugie ... ech, zostawmy to...

oto Marek Bekier

Fajni są ci Francuzi.

Fajni są ci Francuzi. Zachwycili się pierogami z mięsem choć tradycyjne polskie pierogi są z serem a jak się czasem rozglądam po restauracjach to bodaj najwięcej Polacy zjadają pierogów ruskich. Z tym, że to tylko moje prywatne obserwacje być może skrzywione faktem, że sam preferuję ruskie co nie przeszkadzało mi cieszyć się z przebiegu ŚDM tak samo jak owi Francuzi. Czyżby w "Wbiórczej" nie jadali żadnych pierogów?

oto Krzych Adam

Jasne!

Ruskie to dobre i tanie.

A ja też lubię ruskie, sybirskie pielmieni. To takie mięsne pierogi, rosyjska specjalność.

oto Krzych Adam

To prawda.

To co jest nazywane ruskimi pierogami na ogół jest wręcz niejadalne. Jednakże nie uznałbym tego za żelazną regułę. Bo znałem ruskie pierogi trzech kobiet, których wyrób jadłem ze smakiem: mojej babci, mojej mamy i mojej teściowej.
Jednakże nie o to mi chodziło. Mój wpis był kpina z poprzedniego wpisu.
Zaś uralskie i syberyjskie pielmieni, pierogi przyrządzane z grubo zmielonego mięsa, mieszaniny wołowiny i wieprzowiny potrafią być i na ogół są autentycznie przepyszne.

oto Krzysztof M

Zaś uralskie i syberyjskie

Zaś uralskie i syberyjskie pielmieni, pierogi przyrządzane z grubo zmielonego mięsa, mieszaniny wołowiny i wieprzowiny potrafią być i na ogół są autentycznie przepyszne.

I dlatego byłyby w Polsce dwa razy droższe niż polskie pierogi z mięsem. :-)

oto Marek Bekier

Jeśli będzie Pan kiedyś

Jeśli będzie Pan kiedyś jechał z Krakowa do Myślenic zakopianką to polecam spróbować pierogi w takiej restauracji gdzieś w połowie drogi (nazwy nie wymienię bo nie wypada ale kojarzy się ta nazwa z ubóstwem). Najlepiej wziąć zestaw o firmowej nazwie, będzie od razu coś z pięć rodzajów, w tym ruskie. Jestem pewien, że zmieni Pan zdanie.

oto TBM

kryptoreklama

cytuję Marek Bekier:

nazwy nie wymienię bo nie wypada ale kojarzy się ta nazwa z ubóstwem

Nie zgadzam się z Panem, w kwestii "nie wypada". Jak coś jest dobre, to warto chwalić - i to po imieniu. Taki Mc'Donald czy inne KFC bez żenady uprawiają marketing szeptany i głośno krzyczą, że "żadnej [innej] marki nie można wymienić bo to kryptoreklama".

Może Pan dla spokojności sumienia dodać, że "komentarz zawierał lokowanie produktu" :)

pozdrawiam z pierogarni "Zapiecek"
TBM
ps
pozdrowienia zawierały lokowanie pierogów oraz nieziemskiego placka ziemniaczanego z gulaszem.

[edit]: oraz golonki wolno pieczonej

oto Marek Bekier

Dzięki za mądre wsparcie.

Dzięki za mądre wsparcie.
Pozdrawiam nieco smutny z powodu, że dziś wieczorem będę dwa razy przejeżdżał obok karczmy, w której mógłbym zjeść pierogi "Bida z nędzą" ale niestety nie będę mieć czasu aby wstąpić.
PS
pozdrowienia zawierały lokowanie produktu o wymienionej nazwie.

oto Tomasz Dalecki

@Marek Bekier

Jestem pewien, że zmieni Pan zdanie.

wie Pan, próbowałem w życiu ze setkę. W tym co najmniej z 50 takich "po których na pewno zmienię zdanie". I jakoś nie zmieniłem zdania.... Ostatnio jakieś dwa miesiące temu miałem "na pewno zmienić zdanie", zjadłem pół pieroga i nadal nie lubię ohydztwa.

Paręnaście lat mieszkałem w Zamościu, tam pierogi ruskie były wszechobecne.

Może nie aż tak niejadalne, jak zupa ogórkowa, ale po prostu paskudne.

oto Marek Bekier

Cóż, pańskie wspomnienia

Cóż, pańskie wspomnienia muszą być wyjątkowo traumatyczne. Też mieszkałem przez długi czas w okolicy Zamościa ale jadałem wtedy pierogi wyłącznie robione przez moją mamę więc nie potrafię ani potwierdzić ani zaprzeczyć pańskim wspomnieniom.

oto Tomasz Dalecki

Cóż, pańskie wspomnienia

Cóż, pańskie wspomnienia muszą być wyjątkowo traumatyczne.

skądże znowu!
Nie mam żadnych traumatycznych wspomnień związanych z pierogami (ani ruskimi, ani w ogóle).

A skoro co jakiś czas daję się przekonać do spróbowania - to znaczy, że chyba nie mam żadnych uprzedzeń w tym kierunku?

Po prostu - są bardzo niesmaczne.

oto Krzych Adam

No tak.

Należy Pan do pokolenia, które mogło rzeczywiście nie mieć traumatycznych doświadczeń z ruskimi. Nawet i moich doświadczeń, mimo żem starszy, jakoś okropnie traumatycznymi nie nazwałbym. No, może troszeczkę.

oto Paulina Kaufmann

Hmmm...

Z wieprzowiną? W "Wyborczej"?
A, poważniej nieco. Moi francuscy znajomi zajadali się ruskimi pierogami... Może to kwestia przepisu?Te mojej "produkcji" znikały z prędkością światła:)

oto chłop jag

Czy byłaby to jedyna

Czy byłaby to jedyna przyczyna ich ponuractwa?

Nie - ponieważ w tych dniach lała się z nieba symboliczna woda święcona - tołażysze.
Wniosek?
Pupile szatana i ich wyrobnicy - jak sam szatan - nie cierpią wspomnianej wody - tołażysze

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.