Ten uśmiech...

Nic nowego, ciekawego i oryginalnego o „problemie imigranckim” i „zagrożeniu terrorystycznym” napisać się już chyba nie da. Co nie znaczy jednak, że nie można podzielić się kilkoma wątpliwościami, która – jak się wydaje – coraz częściej staje się udziałem otrząsających się z szoków po kolejnych zamachach.

Germański interes

Nawet pobieżne spojrzenie na „sytuację terrorystyczną” Niemiec i Francji pozwala dostrzec zasadniczą różnicę między położeniem tych dwóch państw i ich narodów-gospodarzy. Niemcy (czy raczej rządząca nimi grupa) błędnie transponowali swoje doświadczenia z imigrantami zwłaszcza tureckimi (kurdyjskimi), którzy wprawdzie również nie ulegli asymilacji, ba – swoją obecnością nawet wzmocnili alienację części Niemców – jednak co do zasady sprawdzili się w roli elementu napędowego miejscowej gospodarki, której interes jest przecież nad Renem zaraz na drugim miejscu (po bezpośrednich poleceniach amerykańskich, dotyczących jednak nieco innego poziomu spraw).

Oczywiście, zgodnie z manierą epoki całemu zagadnieniu odebrano oczywisty, biznesowy wymiar, ubierając w szatki prawo-człowiecze, jednak nie bez oglądania się na korzyści – czyli udając, że robi się łaskę światu i domagając za do... korzyści dodatkowych. Okazało się jednak, że kreatorzy „nowego społeczeństwa” i nowej gospodarki nie docenili nie odporności własnego (?) narodu na wyobcowanie, ale wrażliwości „gości”, dla których specyfika wyjątkowo silnej w warunkach niemieckich tyranii polit-poprawności okazuje się być jeszcze bardziej nie do zniesienia, niż dla całkowicie wykastrowanych z własnej woli Niemców – a przy okazji jeszcze stwarza doskonałe pole do działań coraz radykalniejszych i coraz brutalniejszych.

Gdyby więc Niemcy faktycznie kierowały się WYŁĄCZNIE interesem ekonomicznym, który przecież dał impuls ostatniemu europejskiemu kryzysowi imigracyjnemu – całą operację można by rozpatrywać wyłącznie w kategoriach opłacalności. Niestety, państwo od swego zarania zajmujące się inżynierią społeczną na poziomie świadomości – chyba nie doceniło reakcji przeciwnika nie urabianego latami.

Francuski eksperyment

Francja z kolei ponosi proste konsekwencje kilku dekad błędnej polityki etnicznej (cywilizacyjnej, kulturowej), niby to odnoszonej do dziedzictwa post-kolonialnego, trochę do opacznie wykładanej tradycji republikańskiej, od początku zaś do rodzącej się dopiero, a z czasem wzmacnianej teorii i praktyki multi-kulti. Że eksperyment ten jest zupełnie poroniony – wiadomo było już co najmniej w latach 80-tych, obserwując całkowicie wyobcowane zbiorowiska post-muzułmańskie. Wówczas jednak było to jedynie (jeśli można tak stwierdzić) zagrożenie społeczne, czy dotyczące porządku publicznego (acz niekiedy na ogromną skalę, v. kolejne wielkie rozruchy w gettach Marsylii).

Z czasem – co również było do przewidzenia – problem tylko narastał, a w próżnię emocjonalną, umysłową, świadomościową potomków dawnych przybyszów coś w końcu musiało wypełnić. Coś – ale na pewno nie nicość, będąca obecnie Zachodem, dobra tylko dla jego ostatnich mieszkańców, no i dla zakompleksionych mieszkańców Europy Środkowej... Fakt, że przynajmniej części zamachów we Francji dokonują nie świeży przybysze, tylko potomkowie imigrantów sprzed lat i dekad – jest właśnie jeszcze większą kompromitacją projektu multi-kulti, niż gdyby strzelały, wysadzały taranowały i rezały osoby, które właśnie zeszły z tratw na Morzu Śródziemnym.

Czyja korzyść?

Dla środowisk, które od lat ostrzegały przed konsekwencjami wielu aspektów łączącej się przecież w jedną, przerażająco pseudo-logiczną całość inżynierii społecznej – ostatnie wydarzenie to teoretycznie tylko potwierdzenie lat obaw.

Nie mniej coś mąci bardzo ludzką przyjemność z powtarzaniaa nie mówiliśmy!”. Coś tu się jednak nie zgadza – oczywiście kryzys Zachodu jest faktem, podobnie jak i samo starcie cywilizacyjne. Bez wątpienia autentyczne są ofiary, a być może i sprawcy. Nie mniej wyćwiczone na tak wielu prowokacjach i planach ukrytych w planach umysły odczuwają niepokój. Nieważne, czy w z góry założonym celu planowo, czy po prostu wykorzystując scenariusze realizujące się niezależnie – równolegle z narastającą psychozą i lękiem sfery rządzące nadal wydają się spokojnie zdobywać kolejne punkty – zwiększając i tak już absurdalnie wysoki poziom inwigilacji obywateli, mając carte blanche dla prowadzenia dowolnych działań policyjnych czy wojskowych zarówno wewnątrz poszczególnych organizmów państwowych, jak i poza obszarem już kontrolowanym przez świat zachodni.

Słowem – cokolwiek by się nie wydarzyło, jakikolwiek kolejny zamach nie zadawałby tak oczywistego przecież ciosu głównonurtowej linii polityczno-światopoglądowej – to trudno opędzić się od natrętnej myśli: dlaczego ONI cały czas się uśmiechają?

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.25
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Lubię wątpliwości, a z pierwszymi 2/3 tekstu się zgadzam

Odnośnie stałości głównonurtowej linii polityczno-światopoglądowej. Sądzę, że

  1. ONI sami są tak silnie zindoktrynowani, że naprawdę wierzą w konieczność tzw. postępu wbrew przejściowym trudnościom
  2. nawet, jak mają wątpliwości, to zabrnęli zbyt daleko by się wycofać

Natomiast co do poszerzania władzy rządzących i służb. Wydaje się, że absurdalnie wysoki poziom inwigilacji obywateli jest nieskuteczny w odniesieniu do zamkniętych środowisk imigrantów i ich potomków. Niestety.

oto Andrzej

dlatego

to co tygrysy lubią najbardziej to społeczeństwo otwarte, gospodarka otwarta, państwo otwarte, demokracja otwarta...

hasło: "transparentność"

oto chłop jag

Odkąd samozwańczym nadczłowiekom

wydaje się, że posadzili swoje zady na boskim tronie - odtąd wszelkie ich działania nakierowane są na utrzymaniu status quo. Mało tego - to już nie jest inżynieria społeczna - to jest zabawa w Boga - gdzie prowadzi się wbrew naturze i Bogu - szatańskie eksperymenty na ludzkości - tołażysze.
Słowem - biała rasa może nam kiedyś przeszkodzić w budowie Piekła na Ziemi - to pozbędziemy się owej białej rasy i po kłopocie - tołazysze.
Wniosek?
Problem jest poważny - ponieważ Szatan poprzez zbydlęcenie człowieka - chce udowodnić Bogu, że z tym stworzeniem owego człowieka - to Mu tak do końca nie wyszło - tołażysze.

oto Jan Saski

Pełzająca wojna domowa w Europie

To, z czym mamy obecnie do czynienia, to tak naprawdę postępująca realizacja dalekosiężnych planów dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego, których marzeniem jest podpalenie Europy przez skonfliktowanie jej mieszkańców z żyjącymi tu muzułmanami. - Jesteśmy świadkami rozpoczynającej się w Europie pełzającej wojny domowej - stwierdza bez ogródek dr Mariusz Sulkowski, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. - Ja to określam mianem diabelskiego perpetuum mobile. Ta przemoc i nienawiść sama się napędza. I będzie się napędzała dalej, bo to jest dopiero początek - przestrzega w rozmowie z Wirtualną Polską.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Zamachy-w-E...

oto chłop jag

To, z czym mamy obecnie do

To, z czym mamy obecnie do czynienia, to tak naprawdę postępująca realizacja dalekosiężnych planów dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego,

Tzw. ISIS stworzyli pupile szatana - co nie jest tajemnicą - tołażysze.
Wniosek?
Wyniszczanie Białej Europy i jej cywilizacji nabiera rozpędu. - a jest to możliwe tylko dlatego, że białą rasę - pupile ubezwłasnowolnili już bardzo dawno temu - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.