Erdogan, islamski gołąbek pokoju…

Islam przesuwa się do Europy jak mgła. Dziś strach się bać, czyli moje 3 grosze o niestabilnym świecie w którym żyjemy. Europejczycy nie widzą jeszcze jeźdźców nadciągającej apokalipsy, zachwycają się pięknie przekrwionym zmierzchem horyzontu swojej cywilizacji. Kiedy mgła opadnie, prawdopodobnie dojrzą z jednej strony wyrastającą ścianę islamu, a z drugiej już tylko przepaść...

Cesarz Napoleon wyraził się swego czasu, że jeśli kiedyś powstałby rząd światowy to jego stolicą powinien być Istambuł w sposób naturalny łączący Europę i Azję. Pewnie przypomniały mu się czasy chwały chrześcijańskiego cesarstwa wschodniego z centrum właśnie w Konstantynopolu kontrolującego cały basen Morza Białego (stara islamska nazwa Morza Śródziemnego).

Po genialnie rozegranym wojskowym puczu prezydent Erdogan został najbardziej wypasionym gruchającym do półksiężyca gołąbkiem pokoju na obydwu kontynentach. Wygląda na to, że nasz znakomity NATO-wski sojusznik, czołowy demokrata islamski (sunnickiego obrządku) zrobił wszystkich w konia i w politycznym kasynie zgarnął całą pulę wygranej. Po nieudanym zamachu, swoje tkliwe zaniepokojenie i troskę o los praworządności w Turcji wyraził inny zapalony demokrata i krzewiciel światowego pokoju Wołodia Putin. Ostatnio Erdogan przeprosił Putina za zestrzelenie jego samolotu i pewnie w ramach współpracy otrzymał kopię planów Stalina “Jak skutecznie rozprawić się z opozycją i osiągnąć władzę absolutną”, wystarczył tydzień, aby to przetłumaczyć i zastosować. Otrzymał też zaproszenie na Kreml. Aby kompletnie spacyfikować opozycję rząd na 3 miesiące wprowadził stan wyjątkowy.

W oczach części opinii światowej Erdogan uchodzi za ofiarę puczu i zarazem bohatera, z licencją wzięcia za mordę wszystkich tych co ośmieliliby się mieć krytyczne zdanie na temat mocarstwowych snów sułtana Erdogana. Zamach niewątpliwie pozwoli mu błyskawicznie przejąć władzę również nad sądami i od zawsze kłopotliwie sekularnym wojskiem. Oficjalnie wiemy, że puczyści (Krajowa Rada Pokoju) przejęli turecką telewizję publiczną (TRT) nagłaśniając postulaty żądające zmiany konstytucji, ochrony praw człowieka, świeckość i utrzymania demokratycznego prozachodniego kursu, przywrócenia demokracji...

Teraz w błyskawicznym tempie rozpoczęły się czystki wśród korpusu oficerskiego, które mogą przypominać dewastujące Armię Czerwoną czystki Stalina. Muszę przyznać, że wieść o wojskowym puczu w Turcji przyjąłem z niedowierzaniem pamiętając o już przeprowadzonych przez Erdogana czystkach i procesach sądowych wśród tureckiej generalicji. Ale jak to jest na drodze do systemów totalitarnych i jak to mawiał tow. Lenin, w miarę postępu narastają okresowe trudności i opór wrogich sił.

Erdogan wykorzystuje zaistniałą okazję aby totalnie rozprawić się z nawet potencjalnymi przeciwnikami. Na celowniku Erdogana znalazło się ok. 50,000 podejrzanych, z czego aresztowano już 18,000 ludzi, z tego ok. 6,000 wojskowych, ok. 9,000 policjantów, 3,000 sędziów i prokuratorów, 30 gubernatorów, jedną trzecią generałów i admirałów. Odsunięto od nauczania (ministerstwo edukacji), aż 15,000 pracowników. W Dyrektoriacie d/s Religii zatrzymano 492 osoby, 257 pracujących dla Premiera i 300 z ministerstwa energii.

Jak wiemy w 1923 r. w Turcji po upadku Imperium Osmańskiego władzę przejęło wojsko na którego czele stał Mustafa Kemal Ataturk wdrażając świeckość, republikanizm i orientację prozachodnią. Ilekroć później ten kurs został zagrożony, tylekroć wojsko wkraczało na scenę aby przywrócić oryginalny porządek.

Jaka jest droga Erdogana do władzy? W latach 1994 do 1998 był merem Istambułu. W 2001 r. założył Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Od 2003 do 2014 piastował funkcję premiera. W 2014 został wybrany prezydentem 80 milionowej Turcji (w 99% muzułmanie) z planami zmiany konstytucji i nadania dotychczas ceremonialnemu urzędowi prezydenta większych uprawnień. Wywodzący się z politycznego islamizmu Erdogan, uważa się za konserwatywnego demokratę, jednak dążąc do wprowadzenia wartości islamskich napotyka opór ze strony bardziej wykształconych, świecko zorientowanych rodaków posądzających go o autorytaryzm. W 2012 r. Erdogan uwięził setki oficerów oskarżając ich o przygotowywanie buntu w armii (zwolnił ich w 2014 r.). W 2013 Erdogan użył policji i brutalnie rozprawił się z demonstrantami domagającymi się więcej wolności.

Erdogan dumnie określa się mianem “czarnego Turka” , czyli pobożnego muzułmanina z geograficznego centrum państwa, w kontraście do “białego Turka” określenia odnoszącego się do sekularnych, zlaicyzowanych Turków, którzy pielęgnują model przyjęty jeszcze przez Kemala Ataturka.

Jego partia AKP w ubiegłorocznych wyborach utraciła część zwolenników, ale zyskała więcej popularności po zamachach terrorystycznych w listopadzie. Popierają go konserwatywni i religijni obywatele. Trzeba przyznać, że społeczne poparcie związane jest też z podniesieniem stopy życiowej milionów Turków, szybkiego rozwoju gospodarczego (ok. 5%) i względnej stabilności.

Erdogan obawiając się tradycyjnie stojącej na straży świeckości armii, która kilkakrotnie przy pomocy zamachów przywracała świeckość władzy (ostatni raz w 1980 r.), aby utrzymać się u władzy rozbudował aparat policyjny i służby specjalne. Rezultatem powyższego jest jedna z największych liczba więźniów politycznych, łamanie i ograniczanie praw obywatelskich w sytuacji niemal wojny domowej. Trudno pominąć tureckich Kurdów (ok. 23 mln) żyjących na południu i wschodzie kraju. Ma również kłopoty ze swoimi byłymi współpracownikami takimi jak Abdullah Gul czy Bulent Arınc, oczywiście jest też słynny turecko-amerykański magnat medialno-oświatowy filozof Fetullah Gulen, patron środowiska Cemaat.

Właśnie dziś dzięki zamachowi cały świat usłyszał o wrogu publicznym numer jeden, 75 letnim Gulenie, niegdyś sojuszniku Erdogana, który od 1999 r. mieszka na swojej 26 akrowej posiadłości w górach Pocono w stanie Pensylwania, w USA. To on oskarżany jest o przygotowanie zamachu i o budowanie “równoległych struktur” w instytucjach państwowych, edukacji i w wojsku. Gulen, który z wykształcenia jest immanem znany jest w Turcji i świecie islamskim od 50 lat z głoszenia filozofii, która łączy islam z mistycyzmem i promowaniem demokracji, edukacji, nauki i międzywyznaniowego dialogu. W USA majątek Gulena szacuje się od $25 do $50 mld (!). Do związanych z nim licznych organizacji pozarządowych (NGO) należy co najmniej 150 szkół czarterowych w USA. Gulen mocno finansowo popiera kampanię prezydencką Hillary Clinton.

Władze Turcji zarządzały od USA wydania Gulena oskarżając go o sprawczą rolę w spisku. Premier Turcji wprost powiedział, że kraj, który będzie udzielał schronienia zamachowcy będzie w stanie wojny z Turcją. Turecki minister pracy Sulejman Soylu posunął się znacznie dalej:

„Za tym zamachem stanu stała Ameryka”

Amerykanie poprosili o formalną prośbę wraz z dowodami o winie Gulena w zamachu, jednocześnie odrzucając insynuacje, że USA pomagał spiskowcom. Ambasador USA w Ankarze John Bass podkreślił, że takie pomówienia szkodzą dobrym stosunkom miedzy USA i Turcją. Erdogan jednak poszedł nawet dalej mówiąc:

“Turcja nie będzie zarządzana z domu w Pensylwanii. Turcja nie jest krajem, który można tanio kupić, czy sprzedać”.

Odpowiadając na pomówienia Gulen potępił zamach i nazwał oskarżenia go o inspiracje specjalnie obraźliwe, przypominając, że w ostatnich 50 latach kilkakrotnie padł ofiarą takich zamachów w Turcji. Zauważył, że prawdopodobnie to prezydent Erdogan sam zorganizował ten zamach, aby łatwiej i szybciej rozprawić się z opozycją stojącą na drodze do absolutnej władzy. Sam Erdogan niejako to potwierdza mówiąc o opozycji:

“Oni za to zapłacą wielką cenę. Ten spisek jest dla nas darem Boga i daje nam możliwość wyczyszczenia armii”

Trzeba podkreślić, że władze tureckie zablokowały w sobotę ważną do operacji przeciwko ISIS bazę lotniczą NATO w Incirliku, w której znajduje się ok. 90 głowic nuklearnych (B61) i ok. 1,500 (z 2,200 stacjonujących w Turcji) żołnierzy USA, którzy tak naprawdę stali się zakładnikami Erdogana szantażującego USA i żądającego wydania rzekomego inspiratora zamachu Gulena. Co więcej, Turcy odcięli bazie prąd i aresztowały jej dowódcę gen. Bekira E. Vana. Przypomnijmy, że baza NATO w Incirlik jest jedną z 6 w Europie baz z programem Nuclear Sharing (program nuklearnego odstraszania głównie przeciwko Rosji). Zaś w centralnej Turcji, w Kurecik zainstalowany jest główny radar strategicznego systemu obrony przeciwrakietowej NATO i USA obejmujący nie tylko amerykańskie wyrzutnie przeciwrakietowe na okrętach w rejonie morza Śródziemnego, ale również obejmujący bazę w Radzikowie jak i w Rumunii. Już samo to zestawienie pokazuje jaką ważna rolę w NATO (członek od 1952 r.) i w systemie międzynarodowego bezpieczeństwa odgrywa Turcja.

Tym bardziej obserwatorom ważne wydaje się nagłe ocieplenie stosunków Turcji z Rosją. Kiedy USA ze zmiennym szczęściem chce oderwać Iran od zbliżenia z Rosją, Rosja chce osłabić więzi Turcji z NATO i USA. Z kolei Erdogan z sympatią spogląda na autorytarny model rządzenia w Rosji. Oczywiście marzeniem Erdogana jest odbudowa tradycji Imperium Osmańskiego (Kalifat) przy uwzględnieniu silnej pozycji islamu, w czym dotychczas przeszkadzała mu armia, broniąc świeckich tradycji republikańskich. Nie komentujmy tu sytuacji w jakiej znalazła się w związku z powyższym Unia Europejska, która już wcześniej postanowiła zapłacić Erdoganowi potężny haracz, aby tylko nie kierował następnych hord islamskich w celu destabilizacji Europy. Europa z jednej strony popiera Erdogana w przywróceniu demokratycznego porządku zagrożonego przez spiskowców, z drugiej nawołuje do ograniczenia prześladowań jego przeciwników politycznych. W każdym razie w środku lata słynna w Polsce Komisja Wenecka zapadła w twardy zimowy sen.

Erdogan oskarżonym o spisek grozi zastosowaniem kary śmierci, z której Turcja zrezygnowała w 2004 r. w ramach spełniania warunków ubiegania się o członkostwo w UE. Może już ma dość czekania w przedsionku i pukania do zamkniętych drzwi? Jeszcze kilka tygodni temu po Brexicie tureccy politycy argumentowali, że to Turcja ze względu na swój demograficzny, ekonomiczny i militarny potencjał powinna zająć miejsce Wielkiej Brytanii. Wydaje się, że dziś jej szanse wstąpienia do UE znacznie zmalały.

Co wiemy o sytuacji w samej Turcji w aspekcie jej bezpośredniej przyszłości? Otóż niepokojącym czynnikiem są rosnące nożyce demograficzne między Kurdami a Turkami. Mimo troskliwych nawoływań Erdogana wskaźnik urodzeń wśród Turków ciągle spada i wynosi ok. 1,5 dziecka, przy ok. 4% wśród Kurdów co plasuje ich wśród najwyższych wskaźników w świecie. Co nie jest bez znaczenia podobnie wyglądają wskaźniki zawierania małżeństw, które jeszcze bardziej pogłębią różnice w rozrodczości między Kurdami (południowy wschód), a Turkami (północny zachód). W latach 2001 do 2015 statystyki w największym tureckim mieście, Istambule (dziś 16 mln mieszkańców, w porównaniu z 1975 - 2 mln) odnotowały, aż 30% spadek zawierania małżeństw, jeszcze gorzej wygląda to dla stolicy, w Ankarze gdzie odnotowano 40% spadek. Życie w wielkim skupisku miejskim zasadniczo zmienia człowieka, 30 lat temu ok. 50% tureckiej populacji mieszkało w miastach, dziś wskaźnik ten wynosi już 75%.

Oczywiście usiłowania Erdogana mające na celu zwiększenia roli islamu w życiu obywateli i sposobie funkcjonowania państwa spotykają się z wielkim poparciem islamskich duchownych.Po uśmierzeniu puczu Sheikh Yusuf Qaradawi, prezydent World Federation of Muslim Scholars, skupiającej islamskich wykładowców obrządku sunnickiego z całego świata przysłał na ręce Erdogana list zapewniający o swojej sympatii.

Mefail Hizli, naczelny mufti Ankary, który wcześniej potępił papieża Franciszka za uznanie zbrodni ludobójstwa w Armenii, oświadczył zaraz po powstrzymaniu zamachu:

“We śnie widziałem proroka od Allaha, który nakazał mi skierować lud turecki do Erdogana”

Mesjanistyczne dążenia Erdogana do objęcia swoim patronatem świata islamu (Kalif), nie znajdują jednak zrozumienia w świecie arabskim. Jeden z arabskich komentatorów napisał, żeby Erdogan darował sobie wysiłki w celu przywrócenia Imperium Osmańskiego, które podbijając Arabów (bitwa Marj Dabiq w 1516 r.) na 400 lat zamknęło ich w ciemnocie, tyranii, niesprawiedliwości i zacofaniu. Podkreślając, że właśnie te 400 lat cofnęło rozwój cywilizacji arabskiej, w porównaniu z cywilizacją Europy zachodniej i stworzyło warunki do skolonizowania Arabów przez Europejczyków, a następnie przez USA.

Jak wiemy Zachód ustami swoich przedstawicieli pośpiesznie wyraził zadowolenie ze zdławienia wojskowego puczu, udzielając poparcia demokratycznie wybranemu rządowi. Zdławienie puczu, nawet jeśli był to pucz “prowadzony” oznacza osłabienie armii, czyli tradycyjnego sojusznika zachodu. Dziwi też błyskawiczna reakcja rządu, podejrzewanego nawet o posiadanie list spiskowców jeszcze przed zamachem…

Poza uzyskaniem sympatii Putina i wzrostu podejrzeń na zachodzie Erdogan musi się liczyć ze spadkiem aktywności zyskownego ruchu turystycznego i przynajmniej okresowym wystudzonym zapałem zachodnich inwestorów, trzeba dodać, że rozwój Turcji polega na pożyczaniu ogromnych sum pieniędzy. Największe problemy mogą wystąpić w zespołowej akcji NATO przeciwko ISIS i reżimowi Bashara al-Assada w Syrii, którego 2,7 mln obywateli uzyskało schronienie w Turcji. Jak już wspomniałem problemem, który wywołuje krytykę zachodnich polityków (w tym UE) jest nawoływanie nawet przez Erdogana do zastosowania przeciwko spiskowcom kary śmierci. Prezydent Turcji swoje stanowisko motywował tym, że nie ma sensu żywić spiskowców przez ileś tam lat w więzieniu, skoro lud (ok. 88%) żąda dla nich kary śmierci.

Powstaje pytanie, czy na naszych oczach czasem nie powstaje nowa oś Berlin-Moskwa-Ankara? Czyżby Putin ponownie uciekł do przodu? Obserwatorzy zachwycający się przyjętym w Warszawie twardym stanowiskiem NATO wobec Rosji mają nowy orzech do zgryzienia. Inną sprawą jest wizja zwycięstwa Donalda J. Trumpa w nadchodzących jesienią wyborach prezydenckich w USA. Właśnie zakończyła się konwencja Partii Republikańskiej. Dziś niewielu komentatorów może powiedzieć jakie będą konsekwencje ewentualnego dojścia do władzy tego “nieobliczalnego” polityka, ale o tym następnym razem...

erdogan

- - -
2016/07/22, Kalifornia

oto Jacek Matysiak Jacek Matysiak

absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma "Nowsze Drogi", internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor "Wiadomości", 1986-89).

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.8
Ogólna ocena: 2.8 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

I co NATO na to?

Trzeba podkreślić, że władze tureckie zablokowały w sobotę ważną do operacji przeciwko ISIS bazę lotniczą NATO w Incirliku, w której znajduje się ok. 90 głowic nuklearnych (B61) i ok. 1,500 (z 2,200 stacjonujących w Turcji) żołnierzy USA, którzy tak naprawdę stali się zakładnikami Erdogana szantażującego USA i żądającego wydania rzekomego inspiratora zamachu Gulena.

Chyba NATO nie boi się Erdogana?

Takich czystek jakie odchodzą w Turcji nie było chyba od czasów Stalina i co? I nic. Cisza, nikt nie potępia nikt nie grozi sankcjami, nie ma krzyków i żalów. Jak Orban tupnął trochę w Budapeszcie, to go wyzywano od najgorszych. A jak Niemcow zginął to Putina jak potępiano, za prawa człowieka, za gwałt na demokracji, a o Turcji cisza. Wręcz przeciwnie, gratulują Ardoganowi demokracji !!!

oto norwid

jestem zaskoczony

Zarówno odważnym artykułem autora jak i sensownym komentarzem Eowiny.

Zasadniczo mój komentarz dotyczy tekstu głównego, ponieważ pani Eowina niejako nawiązała do tego co chciałem napisać pociągnę jej temat.

a o Turcji cisza. Wręcz przeciwnie, gratulują Ardoganowi demokracji !!!

Jakże by mogło być inaczej skoro kilka lat temu Turcja zrezygnowała z zakupu amerykańskich rakiet i izraelskich systemów naprowadzania - z powodu kodów. Rakiety takie mogłyby być zdalnie wyłączone o ile cel nie byłby w interesie bloku USA/Izrael. Nowe chińskie rakiety stały się częścią wyposażenia armii tureckiej.

Druga sprawa - Putin przedstawił dowody na powiązania Erdogana i ISIS, zaprezentował szlaki przerzutowe czarnego złota do tureckich portów. Powiedział wprost że za szmuglowanie skradzionej ropy odpowiedzialny jest syn Erdogana.

Najważniejsza rzecz - to co przy "tureckim gambicie" pani wspominała - równowaga sił w regionie. Usrael nie może sobie pozwolić na turecką dominację w regionie ponieważ niweczy to plany Izraela. Dlatego właśnie autor się myli co do kolejnych działań w Turcji. Najbardziej prawdopodobny jest chaos oraz upadek państwa a nie budowa imperium.

Do całości należy dodać kwestie cywilizacyjne. Państwa islamu świadome są upadku zachodu. Turcy w Niemczech dobrze wiedzą ile dziennie karetek pogotowia jedzie do umierających bezdzietnych białych. Są świadomi kurewstwa ubezpieczeń społecznych i tego że Chiny są od tego wolne.

Dlatego w Turcji gra idzie wa banque, Ankara to współczesny Stalingrad.

oto samograf

Rzeczywistość potrafi być przewrotna i okrutna

Państwa islamu świadome są upadku zachodu.

Oparte na pobożnie życzeniowych marzeniach i przepowiedniach przeświadczenie o rychłym rozpadzie zgniłego z definicji Zachodu ani na sekundę nie opuszcza dusz i mózgów ludów Trzeciego Świata, prawosławo-bolszewickiej przestrzeni politycznej i międzynarodowego lewactwa od zamierzchłych czasów aż po dzień dzisiejszy. Doznało ono potężnego wstrząsu w grudniu 1991 roku, ale po kilku latach wędrówki przez pustynię odżyło, jak widać, przaśno i rumianie. Perfidia Zachodu polega na tym, iż owe przepowiednie spełnia niezwykle niechętnie i ociężale.

tego że Chiny są od tego wolne

Chiny będą w niedalekiej przyszłości zmuszone zmierzyć się z poważnym demograficznym wyzwaniem lub nawet demograficzną zapaścią wywołaną polityką "jedna rodzina – jedno dziecko".

oto Julian

Nie wiem jak ślepym

albo głupim trzeba być, żeby nie widzieć że Zachód, a zwłaszcza Europa kręci na swoją szyję sznur, wpuszczając do siebie miliony muzułmanów. Ci ludzie przejmą kiedyś władzę i to będzie koniec Zachodu jaki znaliśmu

oto Leon zawodowiec

o pożytkach z demokracji

Tekst jest ciekawy, tym niemniej zasługuje na polemikę. Pierwsza kwestia zasługująca na wyjaśnienie dotyczy "świętej krowy" Zachodu, czyli demokracji. Z demokracją jest ten sam problem co kiedyś z komunizmem. Niby wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale w istocie nikt nie potrafił precyzyjnie określić czym ten komunizm miałby być, gdyż oficjalnie nie było go nawet w ZSRR. Jeżeli demokracja oznacza władzę ludu to historia nie zna żadnego takiego przypadku żeby lud miał władzę. W społecznościach plemiennych, które praktykowały coś co można byłoby nazwać demokracją bezpośrednią, prawa głosu nie miały np. kobiety. W istocie za pojęciem demokracji kryją się rządy oligarchii, która potrzebuje "woli ludu" dla legitymizacji własnych poczynań. Z punktu widzenia interesów oligarchii ten "wynalazek" Solona można uznać za genialny. W tym kontekście, czy Putin lub Erdogan są, lub nie demokratami nie ma żadnego znaczenia. Nie można im zarzucać braku czegoś, co w przyrodzie nie istnieje.

Gdyby jednak ocenić działania Erdogana to nie można pominąć pamięci historycznej Turków, a przede wszystkim okresu ostatnich stu lat i udziału państw Zachodu w tym, co oni określają jako rozbiór Turcji. Przyczyną była ropa - kiedy kontrolowana przez Turcję Arabia była postrzegana jako pustynia, obszar ten wzbudzał jedynie zainteresowanie archeologów. Kiedy jednak odkryto ropę zdecydowano się na wyłączenie Arabii spod władzy Turcji i utworzenie arabskich satrapii będących pod całkowitą kontrolą W. Brytanii, USA i Francji.

Ataturk próbował reformować Turcję zdając sobie sprawę z zacofania tego kraju i widząc w tym przyczynę jego upadku. Ale było to 90 lat temu i od tego czasu dużo się na świecie zmieniło. Przez ten czas Turcja potrafiła prowadzić zręczną politykę zagraniczną, wykorzystując m.in. rywalizację między blokiem komunistycznym a Zachodem. Będąc po drugiej wojnie światowej słabym krajem graniczącym z potężnym ZSRR, wejście pod parasol Ameryki miało swój głęboki sens. Turcja przez ten czas potrafiła rozwinąć swoją gospodarkę, dzięki której kraj ten może utrzymać silną armię. Parasol ze strony Ameryki nie jest już Turcji potrzebny, choćby dlatego, że Rosja jest obecnie słaba i niewiele wskazuje na to, że kraj ten się wzmocni.
Głównym, jak sądzę problemem przed którym stoi ambitny Erdogan jest postawa waszyngtońskiej elity, która nie przewiduje innego statusu dla kontrolowanych przez USA państw, jak status wasala. Erdogan ma ambicje budowy silnej Turcji, za co nie można go winić. Nasi władcy też chcą silnej Polski. Inna sprawa, czy potrafią ten cel zrealizować. Jedno jest pewne, nie można mieć pretensji do Erdogana, że nie chce być wasalem Ameryki i że nie godzi się na zakulisowe działania, w jakich Amerykanie się specjalizują. Obecny konflikt w Turcji nie dotyczy więc obecności lub braku demokracji, a tego, czy Turcja zachowa swoją rzeczywistą suwerenność, czy też jej suwerenność będzie tej samej jakości, co np. suwerenność Polski.
W tym wszystkim dochodzi czynnik kurdyjski, obecnie chyba najważniejszy. Odkąd USA zdecydowały się postawić na Kurdów w realizacji swojej polityki w Iraku i Syrii władze w Ankarze musiały zmienić swoją politykę wobec Syrii, a także wobec Rosji. Jest to raczej zagrywka taktyczna i czy będzie skuteczna pokaże czas. Pewne jest jedno, konflikt z Rosją nie służy gospodarkom tych państw. Z drugiej strony, Ankara daje do zrozumienia, że utworzenie Kurdystanu będzie przekroczeniem czerwonej linii, której Turcja nie zaakceptuje.

oto chłop jag

No cóż - pupile szatana

mogą Europie szykować jatkę a wtedy należy wykonać dwa posunięcia:
1. Wyłuskać Turcję z objęć Zachodu.
2. Rozwiązać NATO.
Wniosek?
Wyłuskiwanie już się odbywa - natomiast co zrobi Trump z NATO - jeżeli oczywiście siądzie na prezydenckim stolcu - tołażysze?
Słowem - wyniszczanie białej rasy to naprawdę priorytet w ostatnich dekadach.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.