Węgierska polityka wobec Zachodu (15)

czytaj od początku

Istotnym elementem reformatorskiej strategii Orbána była zmiana polityki zagranicznej, mającej lepiej służyć interesom narodowym Węgier. Podstawowe jej wektory Orbán zdefiniował następująco:

trzy filary: amerykański to sojusz militarny, współpraca gospodarcza i suwerenność polityczna. Europejski to związek polityczny, ekonomiczny i wojskowy. Rosyjski to szacunek dla prawa międzynarodowego i korzystania z szans współpracy gospodarczej”.

W Europie – jak równy z równymi

Wzrost gospodarczy Węgier (szczególnie inwestycje) jest poważnie uzależniony od dotacji Unii Europejskiej, której prawodawstwo stanowi lwią część prawa krajowego. Unia ma narzędzia nacisku, które wykorzystuje wobec państw słabszych, zależnych od jej finansowania. Czasami wystarczy nacisk na elity władzy, czasami publiczna krytyka czy medialne nagłośnienie. Odwołanie się do przepisów prawa jest ostatecznym narzędziem.

Pomimo tej unijnej soft power Orbán domagał się w Brukseli, by „traktować Węgry jak równych sobie, a nie jak jakichś gorszych”. Tak jak choćby w przypadku Francji, która w 2012 r. miała 4,8% deficytu, a Komisja nie rozpoczęła procedury nadmiernego deficytu. Gdy Komisja zablokowała South Stream, Orbán kontrował: „Niemcy zbudowali Nord Stream, co sprawia, że mogą ominąć Ukrainę jako źródło potencjalnego zagrożenia. Nie chcemy większych korzyści niż te, których pragną Niemcy”.

Węgrzy protestowali przeciwko stosowaniu podwójnych standardów − te same działania rządów Orbána i krajów bogatej Europy wywoływały skrajnie odmienne reakcje Brukseli. Krytykując obniżenie wieku emerytalnego sędziów z 70 do 62 lat, posługiwano się argumentem, że Orbán odsyła przedstawicieli dawnego systemu komunistycznego na emeryturę. Jednak identyczne reformy włoskiego premiera Renziego obniżające wiek sędziów z 75 do 65 lat − wywołały zadowolenie Brukseli, gdyż poprawiały system emerytalny. Celem węgierskich reform oczywiście było oczyszczenie systemu sądowniczego z pozostałości komunistycznych, jednak podobny proces w dawnej NRD przeprowadzono znacznie szybciej i radykalniej.

Szijjarto.jpg
Péter Szijjártó - minister spraw zagranicznych

Węgry też stały na straży zakresu swoich kompetencji jako państwa członkowskiego. Péter Szijjártó − minister spraw zagranicznych i handlu – na krytykę odpowiadał zdecydowanie: „Unia nie powinna nam mówić, jaką mamy prowadzić politykę energetyczną”, przypominając, że polityka energetyczna należy do kompetencji państw członkowskich, a nie Komisji. To powodowało, że rząd nie palił się do głębszej integracji z Unią.

Viktor Orbán: „Unia ma straszliwe pomysły, propozycje graniczące z szaleństwem i rażąco nierówne traktowanie, ale dla nas Węgrów to rodzina. Nie będziemy się rozwodzić”.

Fidesz bronił jednak zdecydowanie członkostwa w Unii, co odróżniało go od prawicowego Jobbiku. I choć padały gorzkie słowa – László Kövér mówił np. „gdy Bruksela mówi, jak kraj ma się zachowywać, przypomina to Moskwę z czasów komunistycznych”, to jednak scenariusz wyjścia z Unii uważał za „koszmar”.

W polityce europejskiej Węgry są najbardziej związane gospodarczo z Niemcami (25% handlu zagranicznego, inwestycje zatrudniające 280 tysięcy pracowników, szczególnie koncernów samochodowych). Także podczas kryzysu ukraińskiego, gdy USA naciskały bardzo mocno na Orbána, ten zawarł sojusz z Angelą Merkel, uznając przywództwo Niemiec w polityce europejskiej, szczególnie wschodniej. Wizyta pani kanclerz w Budapeszcie poprzedzała wizytę Władimira Putina, by „prowadzić do zbliżenia między Europą a Rosją”, jak mówił Orbán, widzący „bezpieczeństwo i pokój dla Węgier z dwoma mocarstwami, obecnymi w Europie Centralnej – Niemcami i Rosją”.

Chociaż uznawał europejskie przywództwo Niemiec, często nie przebierał w słowach. Gdy kanclerz Merkel stwierdziła, że „choć musimy zrobić wszystko, żeby Węgry wróciły na właściwą drogę, ale nie znaczy to, że od razu mamy wysłać kawalerię…”, Viktor Orbán odpowiedział:Niemcy już raz przysłali tutaj kawalerię – pancerną, prosilibyśmy, żeby nie przysyłali jej znowu”. Jednak to właśnie Niemcy uznawał za „kompas” europejskiej polityki. I choć krytyka obficie płynęła z Niemiec, to dzięki wysiłkom strony węgierskiej, stosunki Budapeszt–Berlin pozostały stabilne. Także dzięki takim sojusznikom, jak choćby Hans-Peter Friedrich, premier Bawarii z zaprzyjaźnionej z Fideszem CSU, który twierdził, że stosunki z Węgrami są doskonałe, a „histeria w zachodnich mediach opiera się na przesadnych interpretacjach”.

Waszyngton – szorstka przyjaźń

Orbán uważa politykę amerykańską za „zmienną, zależną od polityki wewnętrznej, więc nie można na niej budować sojuszów strategicznych. Dlatego musimy się porozumieć z Niemcami i Rosją”. Podawał dwa przykłady: tarczę antyrakietową i Nabucco, które Waszyngton mocno popierał, a potem z obu się wycofał, pozostawiając zaangażowane w nie kraje na lodzie.

Péter Szijjártó zapewniał: „USA są naszym przyjacielem, USA to nasz najbliższy sojusznik”, jednak strategicznym partnerem Węgier zostały Niemcy, a kanclerz Merkel była, jak mówił János Lázár „najważniejszym światowym liderem”, z którym „wzmocnienie sojuszu jest priorytetem 2015 roku”.

Budapeszt i Waszyngton łączą silne związki gospodarcze, 1750 amerykańskich firm działa na Węgrzech, zatrudniając 90 tysięcy pracowników. Orbán ma jednak sceptyczny stosunek do porozumienia TTIP, i stwierdził, że „Węgry nie poprą żadnej umowy handlowej między UE i USA, która osłabi jurysdykcję węgierskich sądów w sporach handlowych”.

Z kolei na liście priorytetów USA w polityce wobec Węgier pierwsze miejsca zajmowały bezpieczeństwo energetyczne oraz stosunki z Rosją. Stąd i ostre zgrzyty między sojusznikami.

ciąg dalszy nastąpi...

- - -
publikacja dla : "Nowa Debata"

oto Andrzej Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.5
Ogólna ocena: 4.5 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Mar.Jan

Jeśłi Węgry zamierzają rozwój gospodarczy własnego kraju

oprzeć o finansowanie otrzymane z UE, to prędzej czy później popadna w ponowne uzależnienie od finansowych organów Unii. Przeciez oni nie rzucaja pieniędzy na drogę szuflami, tylko trzeba wypełnic tony formularzy, czyli spełnić wymagania i podpisac wszelkie zobowiązania, które steruja wydawaniem pieniędzy oraz sprawozdawczoscią do UE.
Mają zamiar tych zobowiązań nie dotrzymywać? Czy może UE powiedziała Orbanowi: "róbta co chceta, my i tak wam to sfinansujemy"?

oto Andrzej

Myślę, że Pan baaaaardzo upraszcza

Fundusze EU należą się PL czy HU jak "psu zupa". Stara Europa dostała otwarte (wolne) rynki, a te fundusze to rekompensata.

Więc trzeba o nie walczyć. Póki są - wydoić do bólu. Od 2020 nie będzie, trzeba się przygotować i to Węgrzy robią właśnie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.