Bardzo, bardzo boimy się Rosji

Amerykanie w swoim globalnym zarządzaniu dość często badają nastroje w różnych krajach. To jakby sprawdzać regularnie gorączkę. W ustroju liberalnej demokracji opinia społeczeństwa to ważny (choć nie najważniejszy) czynnik w sprawowaniu władzy. Żeby było to fachowe, zlecają je prywatnym lub nie-rządowym (NGO) instytucjom.

Przyjrzyjmy się, jak wygląda stan gorączki w lokalnych konfliktach. Wcześniej przytaczałem badania German Marshall Fund, dzisiaj aktualne badania Gallupa potwierdzają ubiegłoroczne dane.

Wynika z nich, że bardzo, bardzo boimy się Rosji, najbardziej spośród badanych nacji. Pośród nich Polacy najczęściej mówią, że "Rosja stanowi zagrożenie".

69% Polaków pytanych, jaki kraj stanowi zagrożenie, wskazywało Rosję. 58% Estończyków, 57% Rumunów, 46% Litwinów (dość mało jeśli patrzeć na politykę władz) i 42% Łotyszy. Niektóre kraje poziom obaw mają dużo niższy, np. Węgrzy - jedynie 14% a Słowacy - 17%.

W naszym regionie obawy przed Ameryką (w odróżnieniu od Bliskiego Wschodu) są na bardzo niskim poziomie. Tylko w Bułgarii za największe zagrożenie uznano USA, ale tylko 14% badanych tak myśli.

Gallup-poll-rosja-EU.jpg

To w Unii Europejskie, na wschodzie, wśród krajów byłego ZSRR lista wrogów jest znacznie szersza. Oprócz opanowanych już przez Zachód Ukrainy (52%) i Gruzji (48%) większego natężenia anty-rosyjskości nie ma. A w pozostałych krajach za głównych wrogów uważa się zupełnie inne kraje.

Gallup-poll-rosja-CIS.jpg

I jeszcze zestawienie, które pokazuje, jakie nastroje są w krajach byłego obozu i ZSRR. Tutaj warto zauważyć, że w Azerbejdżanie 64% społeczeństwa uważa Armenię za wroga, odwrotnie - jest 60%. To są kraje, w których toczą się realne działania zbrojne, mają otwarte konflikty terytorialne, a nasilenie wykreowanego strachu do drugiej strony jest mniejszy niż w Polsce wobec Rosji!

Gallup-poll-rosja-CEE.jpg

Jakie wnioski?

  • wyrazy uznania dla kreatorów opinii publicznej, żeby takie efekty uzyskać wobec kraju, z którym nie mamy żadnych sporów... dobra robota
  • w efekcie te "dobrej roboty" jest niebezpiecznie, nastroje są tak rozgrzane, że możliwość wybuchu konfliktu jest duża. wystarczy jakaś prowokacja.
Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.384615
Ogólna ocena: 4.4 (głosów: 13)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław a jak z Niemcami

Jeżeli te badania nie są

Jeżeli te badania nie są manipulacją, to ciekawe na ile obawiamy się Niemców, no i oczywiście Żydów. W tych dwóch ostatnich przypadkach to raczej chodzi o zagrożenie wojną tzw. hybrydową. A poza tym jest to tragiczne jak można za pomocą mediów tak ogłupić Polaków. Hitler i Stalin wiedzieli co robią mordując profesorów:warszawskich, krakowskich, lwowskich i pozostałą inteligencję.

oto Mar.Jan

To, że boimy się Rosji, to nie dziwota

Od 250 lat największe kłopoty państwu polskiemu sprawiała Rosja i Prusy.
Ja się tylko dziwię, że POlacy tak łatwo dali się omamić propagandzie niemieckiej, że Niemcy były naszym "adwokatem" przystąpienia do UE, że niczego tak nie pragną, jak tego, żeby w Polsce było dobrze a nawet jeszcze lepiej.
Moim zdaniem Niemcy od lat prowadzą politykę oplątywania Polski masa zależności, wykupili mnóstwo tytułów prasy polskiej, w której prawdopodobnie uprawiają własna propagandę i jej skutki widać.
Rosja nie wykupiła w Polsce znaczących tytułów prasowych, nie należy do krajów Zachodu, więc wpływ Rosji na oficjalną propagande w Polsce jest znikomy.
Polacy generalnie nie wierzą w to co Rosja głosi i słusznie, bo mało było na świecie krajów tak zakłamanych jak Rosja.
POlacy powinni bac się polityki Niemiec i najabrdziej nieufnie patrzyc Niemcom na ręce. Niemcy bowiem, jak pisze Michalkiewicz, to państwo poważne, które nigdy nie porzuca celów realizowanej mocarstwowej polityki. Celem NIemiec jest odwrócenie skutków II wojny światowej (również odwrócenie zmian terytorialnych). Usiłuja tego dokonać drogą polityki pokojowej, bo po dwóch tęgich laniach poszli po rozum do glowy i teraz walczyć z bronią w ręku walczą z plikiem banknotów w obu rękach. A Polacy strasznie sa łasi na niemieckie pieniądze, dojone za pośrednictwem UE.
Obawiam się, że kiedy ockniemy się z reka w nocniku i zachce nam się wyjśc z niemieckiej UE to juz będzie za późno, tak jak za późno było na reformy I Rzeczypospolitej podjęte za czasów Sejmu Czteroletniego...

oto Robercik

Najbardziej zakłamanym krajem

Najbardziej zakłamanym krajem na świecie są USA, a Polacy jako ich sojusznicy (wasale) i partnerzy (frajerzy) biznesowi powinni na to zakłamanie podwójnie uważać. Uwaga jest na tej samej zasadzie co wobec Wielkiej Brytanii, która po II Wojnie odmówiła Polakom nawet udziału w paradzie zwycięstwa i kazała sobie zapłacić za wypożyczenie samolotów w Bitwie o Anglię.

Polacy powinni szczególnie uważać na typków sprowadzających temat zagrożeń do duetu Rosja-Niemcy. Takie typki są albo głupcami powtarzającymi stereotypy historyczne albo agentami globalistów znieczulającymi na nowy typ agentury tworzącej ponadnarodowe struktury takie jak Unia Europejska. Jawnie działająca w Polsce i w Niemczech agentura wpływu mówi, że "naród jest złem". tzn. złem jest naród niemiecki i polski. Ale dobre jest NATO i UE. Mówi tak np. znany lewak Sierakowski (i ogólnie środowiska GW), a bardziej enigmatycznym językiem mówią o tym środowiska Gazety Polskiej.

Oczywiście wskaźnik lęków przed Rosją przekroczył wszelkie granice zdrowego rozsądku, a wynikiem tego jest możliwość popełniania błędów na zasadzie:

domokrążca postraszył mnie piorunami kulistymi - kupię od niego za jedyne 1900zł zabezpieczającą kulę orgonową.
słyszę głosy - wyskoczę przez okno
itd.
I oczywiście "zakłamanie" Rosji wynika w 99% z tego, że w naszych mediach co by nie powiedziała Rosja to będzie kłamstwo albo spisek.
Spadł rosyjski samolot na Synaju? W polskiej TV mówią, że pewnie Putin sam go zestrzelił by mieć pretekst.
Spadły bomby na Donieck? Pewnie sami się ostrzelali by wrobić Ukraińców.
Aresztowano aferzystę - zapewne to opozycjonista narażający się Putinowi.

oto Wojciech K

Nie ma sie co mazac

Bracia Rosjanie nie zapewnili nam miejsce w paradzie zwyciestwa i w roznych innych paradach a co do zaplaty to brali sobie sami co tam bylo trzeba. Nie mowie o glupich zegarkach ktore kradli nalogowo bo to takie suweniry byly.

oto Eowina

Tak na marginesie, to w Polsce nie było aż tak dużo

zegarków do kradzenia. ;0

A co do Amerykanów, to turyści amerykańscy, w niektórych miejscach, boją się przyznawać do tego, że są obywatelami USA. Niektórzy nawet przyszywają kanadyjską flagę na plecak, aby zmylić uwagę. Ciekawe czemu?
http://matadornetwork.com/abroad/why-traveling-wit...
Ruscy nie podszywają się pod nikogo, dobrze czy źle, Rosjanie to Rosjanie.

oto samograf

Ale nawet w tej maleńkiej Danii...

...można nadal za ciężkie pieniądze kupić parka coat lub plecak z tak solidnie i firmowo przyszytym ozdobnym liściem klonowym, że odpruwanie tego ornamentu zabierze całe godziny pracy i na dodatek oszpeci sam produkt.

oto Godzilla

Święty Maryjanie

Od 250 lat największe kłopoty państwu polskiemu sprawiała Rosja i Prusy.

Trzeba jednak pamiętać dlaczego . Kresy wschodnie to były ziemie podbite a więc faktycznie przez Polskę okupowane.

oto chłop jag

Bardzo, bardzo boimy się

Bardzo, bardzo boimy się Rosji

Przede wszystkim mamy nie bać się tych, których naprawdę bać się powinniśmy i stąd nawet bojaźń/strach jest nakierowywana w celu odwracania uwagi - tołażysze.
Wniosek?
W atmosferze tzw. zimnej wojny łatwiej jest sterować strachem całych narodów - tołażysze. Dla przykładu - kiedyś oficjalnie CCCP był tutaj cacy a jednocześnie rządzący owym CCCP szykowali teren PRL pod tzw. teatr wojny. Dla odmiany tamte USA były też oficjalnie tutaj - be - ale i one nic nie miały przeciwko temu aby PRL stał się teatrem wojny.

oto Ireneusz

I w tym wszystkim

Jeszcze gdzieś są Niemiaszkowie lawirujący pomiędzy swoim odwiecznym szanowanych wrogiem-sojusznikiem a obecnym sojusznikiem trzymającym ich w twardej garści. Pomiędzy Rosją i Stanami. No i dla nich też najlepiej, aby to Polska stała się teatrem wojennym.

oto Robercik

Propaganda antyrosyjska jest

Propaganda antyrosyjska jest wciskana gdzie popadnie, przekracza miejsca związane z polityką. Podam przykłady z ostatniego wydania Focusa - pisma poświęconego popularyzacji.... nauki. Jest tam krótki tekst o formach barwnego protestu, np. nagie kobiety w klatkach protestujące przeciw konsumpcji mięsa. Zestawię dwa przykłady:

1. Irak. Rzut butem w Busha. Niby sytuacja opisana, ale tak, że niepamietający wojny czytelnik mógł uznać, że tu chodizło o różnice polityczne, a rzucający butem dziennikarz był po prostu niekulturalny.

2. Rosja. Facet zaszywający sobie usta i przybijający genitalia do bruku. Tutaj komentarz jest łopatologiczny: "w putinowskiej Rosji ludzie są traktowani jak bydło....ale tego nie rozumieją (...) trzeba ich obudzić". A jeszcze lepsze jest skomentowanie przez Focusa faktu, że wariat nie został aresztowany przez policję, bo tego nie przewiduje prawo: "to oznaka słabości autorytarnego reżimu". Czyli mmay sytuację bez wyjścia: aresztują - dowód prześladowań. Nie aresztują - dowód słabości reżimu.

Podobna sytuacja miała miejsce w Wiedzy i Życiu gdzie do artykułu o Stuxnecie na siłę doczepiono kilkuzdaniowy akapit o "hakerskich atakach na Ukrainę spowodowanych rodzącym się w Rosji nacjonalizmem". Oczywiście autor nie podał żadnych, nawet minimalnych konkretów (co zaatakowano, jak), bo po co?

Na koniec przykład ze Skandynawii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Okupowani

Takie seriale puszcza się w Skandynawii zanim przejdzie się do dyskusji nt. rozbudowy pozycji NATO. Zwracam uwagę, że mimo jawnie kretyńskiej fabuły (Rosja napada na natowską Norwegię, ponieważ Norwegia jest zbyt ekologiczna) film ma wyśmienite recenzję, a na Wikipedii jedyny zacytowany głos krytyczny to rosyjski ambasador powołujący się ni z gruchy ni z pietruchy na.... nieskazitelność żołnierzy radzieckich. Nie wiem czy ambasador jest głupcem czy sabotażystą. A może jego wypowiedź okrojono tak by krytyka filmu była niecelna. Innych wypowiedzi krytycznych brak.

oto AnnaK

wyrazy uznania dla kreatorów

wyrazy uznania dla kreatorów opinii publicznej, żeby takie efekty uzyskać wobec kraju, z którym nie mamy żadnych sporów...

Mamy przebogate doświadczenia historyczne. Myślę, że przecenia Pan rolę kreatorów opinii publicznej.

oto Andrzej

nie przeceniam

znam ich robotę, przez pewien czas miałem możliwość oglądać od wewnątrz, więc teraz jak patrzę na ich wysiłki... :-)

Próbowałem kiedyś zrobić przegląd informacji o Rosji na najwazniejszych portalach gazet, tv, netu. Drugiego dnia odpadłem - ilość negatywnych artykułow mnie powaliła. Zalew propagandy jest taki, że samo zestawienie tego - człowiek ma wrażenie że sam zwariował. Ale jak się przez "mędrca szkiełko i oko"... to da się w tym poruszać...

oto Krzysztof M

Myślę, że przecenia Pan rolę

Myślę, że przecenia Pan rolę kreatorów opinii publicznej.

Pani zdaje się nie rozumieć, jak działa propaganda. A więc wyjaśniam:

Siedzi Kowalski w domu i gapi się w TV. Tam mu mówią, że "My, Polacy boimy się Rosji." - no, no - mruczy Kowalski - ja się Rosji w zasadzie nie boję, ale TV mówi jak jest, to znaczy, że miliony Polaków Rosji się boi. Więc w zasadzie to godzę się z poglądem, że My, Polacy boimy się Rosji. No bo przecież, gdyby nikt się Rosji nie bał, to TV by tak nie mówiła...

Więc co prawda, ja się Rosji nie boję, ale inni się boją. Więc wychodzi na to, że My się Rosji boimy...

Tu działa normalne u normalnego człowieka domniemanie prawdomówności. Kowalski założył, że TV mówi prawdę. ... Ale czy Kowalski mógł założyć co innego? Czy możemy od Kowalskiego wymagać, oczekiwać założenia, że TV prawdy nie mówi?

W miejsce "TV" można sobie wpisać jakieś inne medium.

oto AnnaK

Pani zdaje się nie rozumieć,

Pani zdaje się nie rozumieć, jak działa propaganda. A więc wyjaśniam:

Niechże mnie Pan nie rozśmiesza.
Po pierwsze, nie rozpoczynamy zdania od a więc.
Po drugie, Rosją straszyli nas (niebezzasadnie) komuniści, choć ich intencją było ukrycie własnych łajdactw. Ostatnim był Jaruzelski, który wprowadzenie stanu wojennego uzasadniał możliwością interwencji Rosji.
Po trzecie, moi dziadkowie i rodzice, którzy dobroć Rosjan znali z autopsji, wprawdzie nie straszyli, tylko opowiadali. Zdanie o tym kraju i jego mieszkańcach potrafiłam sobie sama wyrobić.
Reszta to podstawy historii własnego kraju, więc niech się Pan edukuje, bo chętnie to innym radzi.

oto Krzysztof M

Niechże mnie Pan nie

Niechże mnie Pan nie rozśmiesza.
Po pierwsze, nie rozpoczynamy zdania od a więc.

Teraz pani mnie rozśmieszyła. :-)

moi dziadkowie i rodzice, którzy dobroć Rosjan znali z autopsji, wprawdzie nie straszyli, tylko opowiadali. Zdanie o tym kraju i jego mieszkańcach potrafiłam sobie sama wyrobić.

Świat się zmienia. Pani tego nie zauważyła. :-)

Reszta to podstawy historii własnego kraju

Karawana odjechała, historycy zostali... :-)

oto Alej

Nieco dziwi to, że w niektórych krajach nie boją się ... nikogo

Mam na myśli maksymalnie kilkunastoprocentowe odsetki tych którzy boją się kogoś konkretnego. Widać bojących się kogo innego jest jeszcze mniej.
A niektóre z tych krajów mają realne powody do choćby niepokoju.
Wietrzę tu nie tyle oszustwo ile niewłaściwe pytania.

Co do Polaków to widać uważają iż już jesteśmy tak zaprzyjaźnieni z Niemcami, że Niemców nie ma się co bać. A skoro są pytani i skoro Niemców się nie boją to kogo niby mają wymienić?
Oczywiście że Rosję, bo niby kogo? Czechów? Słowaków?
Toż akurat Rosja nas co jakiś czas straszy wymierzonymi w nas rakietami.
A w dodatku Rosji nie lubimy. Zresztą nie bez powodu.

oto Tomasz Dalecki

Ja bym zapytał respondentów

Ja bym zapytał respondentów

wyjątkowo idiotyczne pytanie.
Nigdy jeszcze nie słyszano o przypadku, by ktokolwiek bał się cholesterolu.

oto Krzych Adam

E tam, przecież niewyjątkowo.

Raczej bardzo typowo.

oto Krzysztof M

Nigdy jeszcze nie słyszano o

Nigdy jeszcze nie słyszano o przypadku, by ktokolwiek bał się cholesterolu.

Tak samo, jak nie widziano, żeby ktoś bał się Rosji. :-) Chociaż o tym słyszano. :-)

oto TBM

wynikanie

cytuję Andrzej:

Jakie wnioski?

wyrazy uznania dla kreatorów opinii publicznej, żeby takie efekty uzyskać wobec kraju, z którym nie mamy żadnych sporów... dobra robota

Szczerze mówiąc nie rozumiem, czemu za wniosek uważasz, że to robota kreatorów opinii.

Na jakiej podstawie wykluczasz możliwość, że tak po prostu jest - z innych powodów niż propaganda? Ludzie wychowywali się w Polsce powojennej, sympatia do Rosji była kreowana najpierw w komunistycznych katowniach, potem na lekcji pacyfikacji Węgier, potem na czających się za plecami Jaruzela lufach... To wszystko podlane sosem powstańczo-rozbiorowym, całą historią przekazywaną w domach - po cichu, bo za słowo "Katyń" można było dostać po d...

Może tę niechęć ludzie wynieśli z domu, książek historycznych, opowiadań starszych, obserwacji rzeczywistości.

Może nie potrzeba żadnych kreatorów, bo Polacy - po prostu - nie lubią i boją się Rosji.

pozdrawiam
TBM

oto Andrzej

nic nie "wykluczam"

Twierdzę na podstawie wiedzy o mechanizmach społecznych, oglądu rzeczywistości i udziału w nich.

Oczywiście - chęci i niechęci występują w stanie naturalnym, bez manipulatorów i mediów. Temu nie zaprzeczam. Sztuką jest ich "podgrzanie".

Referendum JOW pokazało, jak przekonania społeczne i aktywność się kształtuje. Brak motorów - tutaj partii, hałasu medialnego... i co? 8%? Podobnie wybory uzupełniające - frekwencja w granicach 10%. Włączamy nagłośnienie i proszę bardzo - 50%.

To proste: zjawiska istniejące zarodkowo się "podgrzewa", niektóre aż do stanu wrzenia.

Weryfikacja byłaby prosta - przestawić wektor krytyki medialnej i politycznej, np. na Niemcy. I za rok mamy efekt. Niestety nie mam takich możliwości, ale może samo się "przydarzy". Wojna na drugim froncie - niemieckim - gdzieś tam sobie dojrzewa.

oto TBM

@Andrzej

cytuję Andrzej:

Oczywiście - chęci i niechęci występują w stanie naturalnym, bez manipulatorów i mediów. Temu nie zaprzeczam. Sztuką jest ich "podgrzanie".

I - moim zdaniem - właśnie o to chodzi. Niechęć "zarodkowa" do Rosjan była (i jest). Trzeba by wielu działań propagandowych, żeby te niechęć stłumić czy zmienić obraz na pozytywny. Takich działań nie było - a praca musiałaby być moim zdaniem ogromna.

Wobec Niemców taką robotę odwalono - a i to nie wypleniło zupełnie "nielubienia". Tyle, że przeskoczyli na drugie miejsce.

pozdrawiam
TBM

oto Ireneusz

Nie do Rosjan

Do Rosji jako takiej strach i niechęć jest. Do Rosjan jest raczej mieszanka lubienia, podziwu mocy "wchłaniania", słowiańska miłość oraz uczucie wyższości w stosunku do zacofańca. Taka dawka nie łączy w sobie ani krztyny strachu.
Władze Rosji są raczej przyjmowane ze strachem, ze strachem przyjmowana jest ich nieobliczalność i mocarstwowość, brak poczucia równopartnerstwa w stosunku do Rosji.
Ten strach jest potrzebny i pozytywny w kontaktach pomiędzy typowym Polakiem a typowym Rosjaninem - przedstawicielem Rosji (państwa).
Trzeba też zrozumieć, że typowy Polak nie mając żadnego wpływu na "swój" rząd nie jest w stanie również wpływać na działania tegoż rządu. Dziś strach przed rządem i tym, do czego zdolny jest "nasz" rząd jest tłumiony, uciszany i pomijany milczeniem GORZEJ niż to było w czasach komuny w stosunku do komunistycznego rządu.

oto TBM

zgoda

cytuję Ireneusz:

Do Rosji jako takiej strach i niechęć jest. Do Rosjan jest raczej mieszanka lubienia, podziwu mocy "wchłaniania", słowiańska miłość oraz uczucie wyższości w stosunku do zacofańca.

Ma Pan rację. Chodziło mi o Rosję, nie o Rosjan, tylko źle się wyraziłem.

pozdrawiam
TBM

oto Dubitacjusz

@ p. TBM Sądzę, że Pan się myli

Bezpośrednio skrzywdzonych lub represjonowanych przez Rosjan nie było aż tak wielu. Poczucie zagrożenia jest kreowane przez przekaz medialny.

Analogicznie, po okresie "komuny" była wielka niechęć do Niemców, utrzymywana przez szkołę, prasę, telewizję, kino. Pomimo tego, że obiektywnie ani RFN, ani NRD nie wpływały nie Polską rzeczywistość jak ZSRR. Po przekazaniu Polski do zachodniej strefy wpływów, nasza zależność od Niemiec wzrosła, ale przekaz został wyłączony. Nie ma poczucia zagrożenia, choć obiektywnie to Niemcy są hegemonem w Unii.

Większość można ugniatać jak plastelinę, mając środki przekazu i czas. Dlatego JOW jest zabójczą ordynacją wyborczą dla prawicy. Bez machin propagandowych mainstreamu i "PiSstreamu" możemy liczyć tylko na mniejszości.

oto Andrzej

Proporcje są "porażające"

Jeśli mielibyśmy nie lubić Niemców wg proporcji krzywd, to proste: 5,3 mln zamordowanych przez Niemców w II wojnie wobec 300 tysięcy przez ZSRR (z pamięci wyniki badań IPN). To są rachunki krzywd, które są realne, a te wobec Rosji są "podgotowywane".

Strach pomyśleć, co by było, gdyby włączyli wszystkie te dokumenty, zdjęcia, filmy, wspomnienia z II wojny o zbrodniach hitlerowskich. Przecież to może lecieć na okrągło :-)

oto TBM

proporcje

cytuję Andrzej:

Jeśli mielibyśmy nie lubić Niemców wg proporcji krzywd, to proste: 5,3 mln zamordowanych przez Niemców w II wojnie wobec 300 tysięcy przez ZSRR (z pamięci wyniki badań IPN)

Ale to nie działa tak, że za każdego zabitego punkt ujemny.

Przecież teza artykułu mogła by brzmieć: "propaganda wybieliła Niemców" a pytanie "czemu Niemcy spadli w rankingu zagrożeń" - zamiast "propaganda pogrążyła Rosjan, czemu Rosjanie awansowali na pierwsze miejsce". Podane dane bez zmian mogłyby służyć za uzasadnienie.

I ja tylko o tym, że Twoje wnioski nie są jedynym możliwym wyjaśnieniem

pozdrawiam
TBM

oto Andrzej

to dość częsta metoda wyparcia

"nie są to jedyne wnioski"? - oczywiście, można też wniosek wysnuć że "rusofobię Polacy wysysają z mlekiem matki".

Rozdymanie spraw marginalnych jest bardzo częstą metodą wypierania spraw i przyczyn najważniejszych, fundamentalnych. Zawsze można zbocznikować dyskusję. Proste.

Nie piszę o tobie ale o metodzie propagandy czy zarządzania opinią publiczną (np. trolle na forach).

oto TBM

wypieranie

Wyparcia?

Nie potrzeba niczego wypierać. Polacy przez wiele pokoleń jednak byli wychowywani w niechęci do Rosjan. Z tym się chyba zgodzisz? Można to nazwać "wysysaniem z mlekiem" albo "zaszłościami historycznymi" jak wola.

Skoro tak - to propaganda nie musiała niczego kształtować. Raczej potrzebna byłaby propaganda, żeby to zmienić. Z pewnością udałoby się - ale trzeba wykonać wielką pracę. Nikt tego nie zrobił, więc niechęć pozostała - a nie wytworzyła się.

pozdrawiam
TBM

oto gość

Raczej potrzebna byłaby

Raczej potrzebna byłaby propaganda, żeby to zmienić. Z pewnością udałoby się - ale trzeba wykonać wielką pracę
Moim zdaniem nie tak znowu wielką. Prawdopodobnie wystarczyłyby jakieś symboliczne odszkodowania (niewspółmiernie małe w stosunku do krzywd), które Rosja wypłaciłaby Polakom poszkodowanym przez ZSRR, aby spadła na drugie miejsce w rankingu. Ale po prostu ze strony Rosji nie ma chęci do podjęcia nawet takiej minimalnej pracy.

oto Krzych Adam

Ze strony Rosji...

... ze strony Rosji nie ma chęci do podjęcia nawet takiej minimalnej pracy.

Niestety to jest prawda. W kręgach rządzących Rosji nie istnieje żadna grupa pragnąca partnerskiej współpracy z krajami byłego systemu komunistycznego, z byłymi satelitami ZSRR. Generalnie króluje pojmowanie stosunków z nimi jedynie na zasadzie nadrzędności i podrzędności.

Co zaś do opinii publicznej i opiniotwórczych ośrodków i osób panuje w Rosji głębokie przekonanie, że była ona zawsze dobroczyńcą tych krajów, które podczas smuty gorbaczowsko-jelcynowskiej odpowiedziały jej czarną niewdzięcznością. Stąd ma miejsce bardzo ostro się zaznaczająca niechęć do większości tych krajów, a już szczególnie Polski.

Wiem co mówie, bo często przeglądam wypowiedzi wielu znanych osób. Już nawet nie będę szczególnie wspominał wypowiedzi niejakiego Nikołaja Starikowa, pisarza, publicysty, ekonomisty i działacza politycznego, współzałożyciela Partii Wielka Ojczyzna, który jest szowinistą i stalinistą odmalowywującym stalinowskie imperium w prześlicznych barwach, a na przykład Polskę w czarnych, ale nie dalej niż dwa tygodnie temu oglądałem rozmowę prof. Andrieja Fursowa z jakąś panią z mediów w którym padły słowa o dobrodziejstwach jakie spływały ze strony Kraju Rad na kraje tzw. wspólnoty socjalistycznej "s wielikim uszczerbom" dla niego samego. A także stwierdzenia, że jeśli te kraje chciałyby ponownie kiedykolwiek "k Rossiji primykat" należy je od siebie odepchnąć. Te opinie dominują w Rosji.

Ja sam bardzo chciałbym by nasze stosunki z Rosją układały sie jak najlepiej. Gdyby to tylko było możliwe, byłaby to dla Polski najlepsza możliwa opcja. Szkoda, że perspektyw na to nie ma i to wcale nie tylko z tego powodu, że Zachód Polskę opanował i rządzi nią przez swych jurgieltników gotowych na polecenie Zachodu oddać nasz kraj na pastwę atomowego zniszczenia.

oto Eowina

Rosji zależy tylko na Białorusi i Ukrainie.

I nie zależy na tych państwach z jakiś tam materialnych względów, ale z faktu, że ludność tych państw w większości jest sobie bliska kulturowo. I jeżeli ktoś myśli, że Ukraina kiedykolwiek stanie się jako naród zachodnia i wroga Rosji, to się grubo myli. Trzeba bardzo dużych pieniędzy przez długi okres czasu, 2-3 pokolenia, aby tych ludzi przerobić na kompletnych nie tyle wrogów, ale co najmniej do Rosji obojętnych. Już sam fakt bliskości językowej jest nie do pokonania.

:) Zabawna sprawa była opisana jak były pertraktacje w Mińsku. To Poroszenko z Putinem bez ceregieli, stojąc na przeciwko siebie po rosyjsku się kłócili, tłumacze nie tylko nie nadążali, ale nie zawsze łapali niuansów tego co zachodzi. Reszta siedziała jak zaczarowana.

USA, NATO, niezależnie jak i co mówią, nie mają zaufania do władz w Kijowie, które kręcą i oszukują. Zresztą robią to bardzo prymitywnie. Chociażby taki przykład kiedy ukraiński polityk zawiózł do Waszyngtonu zdjęcia kolumnady czołgów, rzekomo najeżdżających Ukrainę, Okazało się, że są to stare zdjęcia z Osetii, chyba tylko odwrócone lustrzanie. Innym przykładem jest strzelanina w czasie "rewolucji na majdanie".

Z resztą państw Rosja ma czysty biznes, np. z Orbanem. A Polska nawet w drobnym procencie nie zajmuje Rosjan w porównaniu do tego na ile Rosją zajmują się Polacy. Bułgaria jest też bliższa Rosji kulturowo niż Polska, ale i Bułgarii Rosja nie zamierza przekupowac również. Idea rurociągu została zlikwidowana z dnia na dzień.

oto samograf

Słowiańskość to jest to!

Już sam fakt bliskości językowej jest nie do pokonania.

Innym takim, być może nawet lepszym, przykładem są żarliwe, wzajemne, nierozerwalne, bezgraniczne i przede wszystkim, jak na prawdziwych Słowian przystało, bratnie miłości:

  1. serbo-chorwacka
  2. bośniacko-serbska
  3. chorwacko-bośniacka
oto gość

Ukraina już jest trwale wroga

Ukraina już jest trwale wroga Rosji, za sprawą samej Rosji, która zagrabiła jej część terytorium. Przy takim czymś podobieństwo języków nie ma znaczenia. W końcu i Serbowie i Chorwaci mówią tym samym językiem (serbsko-chorwackim), co na żadną przyjaźń się nigdy nie przekładało.

oto TBM

bardzo być może :)

cytuję Dubitacjusz:

sądzę, że się Pan myli. Bezpośrednio skrzywdzonych lub represjonowanych przez Rosjan nie było aż tak wielu. Poczucie zagrożenia jest kreowane przez przekaz medialny

Ale ja się nawet nie upieram przy tym, że tak nie jest. Wobec braku twardych argumentów wiem tylko, że Polska miała z obydwoma sąsiadami różne historyczne zaszłości, rachunki krzywd i walk. I Niemcy i Rosję wiele pokoleń Polaków traktowało jako wroga, przez co najmniej 123 lata jako zaborcę plus IIWŚ i czasy późniejsze. Ogólnie negatyw.

Jeśli teraz Niemcy są traktowane lepiej niż Rosja to mamy dwie możliwości: albo "coś" spowodowało polepszenie obrazu Niemców albo "coś" spowodowało pogorszenie obrazu Rosji.

Obie możliwości są prawdopodobne, obie wypełniają Pańską opinię, że "Większość można ugniatać jak plastelinę, mając środki przekazu i czas", obie dadzą wynik zgodny z obecną rzeczywistością.

Nie wiem, która zaszła, ale skłaniałbym się raczej do tezy, że wieloletnia propaganda wybielania Niemców polepszyła ich wizerunek. propaganda od czasów komuny (wliczając w to mit dobrobytu, Deutsche Mark. VW i saksów). Taka sama propaganda wobec Rosji za komuny nie mogła zadziałać - bo była oficjalna, a przecież "telewizja łże". Po roku '90 całe lata Rosja wydawała co jakiś czas pomruki - resetujące ewentualne budzenie się sympatii.

Ja po prostu nie zgadzam się z wnioskiem, że to propaganda doprowadziła do stanu obecnego - skoro widzę inną możliwość wyjaśniająca rzeczywistość a odrzuconą bez dowodu.

pozdrawiam
TBM
ps
wetknięcie przez Pana wstawki o JOW do tego tematu świadczy - moim zdaniem - o jakiejś fiksacji i natręctwach na tym tle. Serio.

oto Eowina

Polacy boją się Rosji bo:

1. Historia stosunków polsko - rosyjskich
2. Przynależność do NATO, które prowokuje Rosję
3. Polityki nastawionej na uwypuklanie kontrastów:
a/ Rosja biedna, UE i USA bogate, więc tym samym jest Rosja gorsza
b/ w Rosji jest postkomuna i siły dążące do powrotu komunistów
c/ brak "praw człowieka" a to jest bardzo źle
d/ propagandę i nagłaśnianie wypadkow typu, śmierci Niemcowa, Litwinienko,
e/ propagandę nagłaśniającą akcje Rosji w postaci szpiegostwa, ceberatakow, Nocnych Wilków, bombardowania obiektów cywilnych, itp.

W tym wypadku jest dziwne zjawisko, że Polacy nie boją się np. Czeczenów i Niemców.

oto sir Galahad

Propaganda jest skuteczna i

Propaganda jest skuteczna i tak było wcześniej. W 1939 roku poszliśmy na wojnę z III Rzeszą w 19 lat po wojnie polsko radzieckiej zupełnie nie licząc się z możliwością ataku ZSRR. Teraz bijemy w tarabany przeciwko Rosji całkowicie ignorując fakt, że to Niemcy mają interes w odzyskaniu terytorium od nas, nie Rosja.

oto Alej

Zgadza się, Rosja nie ma do nas pretensji terytorialnych.

Właśnie dlatego, że co chciała to sobie wzięła.
Skądinąd tak wyszło, że (przynajmniej na razie) nie dla siebie a dla Ukrainy, Białorusi i Litwy.
Niestety z Niemcami tak się nie da, nie mielibyśmy gdzie mieszkać.

oto pioszo54

:)

:)
świetne wpisy p. Aleja i p. Wojciecha K.
Szkoda, że oni tego wydają się nie dostrzegać.
:)

oto zwierzogniew

Ale Niemców bedziemy mogli ponownie przrprosic

Gdy Niemcy nam zabiorą tzw. Ziemie Odzyskane, co to nam je Stalin na chama wcisnął, będziemy mogli znowu, za namową środowisk pedofilskich, przeprosić i poprosić o wybaczenie. Tzw. starsi bracia na pewne ten ślachetny gest raczą zechcieć pochwalić w żydłackich brukowcach dla mniej wartościowej ludności tubylczej.

oto chłop jag

No cóż - operacja na tubylcach trwa a odbywa

się to także - prawdopodobnie za zgodą rządzących Rosją - tołażysze. W efekcie tego - Niemcom nie szkodzą nawet "polskie obozy koncentracyjne" a wręcz im w jakiś sposób one pomagają.
Wniosek?
W/w operacja przebiega bardzo łatwo dla operujących - ponieważ wykorzystuje się nie tylko zaszłości historyczne ale także a może przede wszystkim narkozę w postaci takich świecidełek i koralików - jak Volkswageny Toyoty i wile innych - tołażysze.
Na koniec - nienawiść do siebie wśród narodów słowiańskich jest milsza pupilom szatana od nienawiści skierowanej np. na tzw. Zachód - tołażysze.

oto Eowina

:) Jednym z problemów między Polakami i Rosjanami

jest posiadanie takich samych wad. Nikt nie lubi własnych wad i słabości, a jest tym swoiste prostactwo życia codziennego. W wyobrażeniu Polakow, Rosjan, Ukraińcow i wielu innych, Zachód wydaje się być niedoścignionym miejscem wzniosłej kultury, elegancji i doskonałości do której wszyscy powinniśmy zdążać. ;)

oto Godzilla

To jest nieprawda co Pani pisze

Rosjanie to naród dumny i nie mają kompleksów wobec Zachodu .
To wielu ludzi Zachodu jest zafascynowana Rosją .
Ukraińcy natomiast mają kompleksy w stosunku do Rosji dlatego
uczą się i są świetnie wykształceni nawet lepiej niż Rosjanie.
A Polacy ? Mają potężne kompleksy wobec Zachodu . Robią im loda
i robią "karierę" tyrając na Brytyjczyków , Irlandczyków na zmywakach.
Jak to powiedział Norman Davies " tak , wy Polacy jesteście nam potrzebni ... do murowania i tynkowania ."

PS Czy ktoś słyszał aby jakiś Rosjanin tyrał w Anglii na zmywaku ?

oto Alej

Gdyby mnie zapytano o to kogo my Polacy powinniśmy się bać

to oczywiście też wskazałbym na Rosję.
Także na Niemcy ale na te w drugiej kolejności.

Na Niemców dlatego że, co by tam nie mówić, blisko jedna trzecia terytorium obecnej Polski do II Wojny Światowej należała do Niemiec i była zasiedlona przez Niemców (dla ścisłości: 7,1 miliona Niemców i 1,3 miliona Polaków).
Co prawda z każdym rokiem, z każdym nowym pokoleniem urodzonych na tych ziemiach Polaków rzecz coraz bardziej staje się zamierzchłą historią ale kto tam wie co o tym będą myśleć kolejne pokolenia Niemców.
W dodatku mamy w Polsce 150 tysięczną mniejszość niemiecką i mocno ciążący do Niemiec Ruch Autonomii Śląska pracujący nad stworzeniem narodowości śląskiej, odrębnej od narodowości polskiej a, mimo oczywistych różnic, bliższej narodowości niemieckiej.
Czort (który tu ewidentnie miesza) jeden wie czym się to może skończyć.

Ale Niemcy to i nasi sojusznicy w ramach Unii Europejskiej oraz NATO ale także, póki co, poważne państwo. Państwo zachowujące się racjonalnie, państwo któremu (mniej więcej) chodzi o materialne interesy Niemców a nie o jakieś nacjonalistyczne fanaberie i fobie. W sprawie fanaberii i fobii, jak się wydaje, wystarcza im dobrobyt i najlepsza na świecie reprezentacja piłkarska.
Przynajmniej póki co.

Inaczej jest z Rosją.
Tu nie chodzi o żadne sporne tereny a o coś dużo gorszego.
Zresztą co ja tam będę sobie język strzępił.
Sami Rosjanie, patrząc na "swoich" opisali to takim oto memem:

plusy_i_minusy_zycia_w_rosja.jpg

Ten ironiczny mem mówi o oczywistej prawdzie, że Rosjanie postrzegają swój kraj całkiem inaczej niż my, niż większość z nas naszą Polskę. Rosjanie to "naród imperialny" (por. mój tekst o wypowiedzi "antykryzysowego imama" Ildara Bayazitovmama"), gotowi są niejednego sobie odmówić w imię wielkości Rosji.
Pan prezydent (niekiedy tylko premier) Putin ma 89% poparcia nie dlatego że w Rosji dobrze się żyje ale dlatego, że pod jego rządami "Rosja wstała z kolan".
Chcąc to poparcie utrzymać musi robić rzeczy równie spektakularne jak "Krymnasz"

Powiada:

– Rosja wkracza w nową fazę swojego rozwoju. Nadchodzące lata będą dla niej decydujące. (...) Rosja ma wielką historię i równie wielką przyszłość.

Jak tu się nie bać?

I jeszcze Stany Zjednoczone.
Z jednej strony są one daleko ale z drugiej strony prowadzą politykę globalną.
Od nas bodajże chcą tylko tego byśmy byli ich sojusznikami.
Niestety, jak to, jak mniemam trafnie, opisuje Friedman w swoich "Następne 100 lat" i "Następna dekada", w ich interesie jest niedopuszczenie do wybicia się na potęgę i Rosji i Niemiec. Jest to rzecz jasna w interesie Polski, byle tylko nie robiono tego polskimi rękoma.
Zaś będąc sojusznikiem trudno się od tego wymigiwać.
I trudno to (chodzi o wymigiwanie się) zrobić i trzeba chcieć zrobić.
A nasi rządzący nawet nie potrafią wykorzystywać swojej względem USA sytuacji (sojusznik w kluczowym politycznie miejscu).
Wszyscy, po kolei.
I tylko niektórzy, przy dobrym winie i dobrym (czy na pewno dobrym? ja tam ośmiorniczek za takie nie mam) jedzeniu, potrafią się do tego w prywatnej rozmowie przyznać.

Czy się zatem bać USA?
W tym wypadku nie tyle bezpośrednio USA ile tego że nam kogo innego na karki sprowadzą. Co chyba raczej oczywiste.
No i nie tyle USA ile naszych polityków.

oto alde

Jest 1941 rok

„…Anglikański kanonik Bernard Iddings Bell opowiedział nam, że po ataku na Pearl Harbor spotkał się z dyrektorem pewnej ważnej agencji prasowej i gdy mu powiedział, ze opinia publiczna nadal będzie myśleć o Związku Radzieckim według starego schematu, dyrektor uspokoił go tymi słowy: Wiemy, co robić. My, ludzie z prasy, zmienimy poglądy prostego człowieka o Rosjanach o 180 stopni. I zrobimy to w trzy tygodnie. I tak też się stało….”
(Erik von Kuehnelt – Leddihn „Ślepy tor”, str. 431).
Powyższe zdarzenie warto mieć zawsze w pamięci, gdy prowadzimy dyskusje o możliwościach manipulacji A.D. 2016.

oto Alej

W przypadku Rosji i tej opinii jaką o niej Polacy mieli

żadna manipulacja nie była potrzebna.
Byłaby/jest potrzebna gdyby kto chciał/gdy kto chce tę opinię zmienić.

Co innego w roku 1941, w USA. Tam trzeba było przerobić krwawego dyktatora Stalina na Uncle Joe. Co się podobno (a skąd mnie wiedzieć czy to prawda?) udało.

oto alde

Fakt, iż mówiąc „Rosja”

mamy na myśli wydarzenia i w ogóle historię „ZSSR” już jest manipulacją. Jeśli popełnia ją zatwardziały erystyk – korzystając w swej argumentacji „chwyt nr 1 czyli rozszerzenie” – to pół biedy. ZSSR to jednak cmentarzysko dziesiątek milionów istnień ludzkich i to głównie Rosjan. Nie naszą sprawą jest oceniać stosunek Rosjanie – CCCP.
Jeśli opinia Polaków o dzisiejszej Rosji kształtowana jest przez pryzmat trudnej historii czasów zaboru – i nie umiemy z tego wyjść - to świadczy o chorobie narodowej. Jeśli jest to prawda to nasuwa się pytanie: jak z tej przypadłości się wyleczyć? Jak na razie większość naszych przedstawicieli po 1989 roku – na pewno ich przywódcze grono – nie zrobiła/robi nic, aby relacje Polska – Rosja były normalne czyli dobre.

oto Ireneusz

Ludzie handlowali i handlują

Ale ci, którzy uważają, że to jest normalny cywilizowany kraj, szybko przekonują się o swym błędzie na własnej skórze.
Prawdą jest więc, że jedynie PSL ze swym "doskonałym" wieloletnim kontraktem na gaz był chyba jedynym, który potrafił próbować rozmawiać z Rosją. Szkoda jedynie, że za parawanem i ceny okazały się nieciekawe.

oto Alej

Traktowanie ZSRR jako nieRosji jest oczywistą manipulacją

Taką samą jak nazywanie Niemców z czasów II wojny światowej nie Niemcami a Hitlerowcami.
Po zbrojnym obaleniu przez bolszewików Rządu Tymczasowego Republiki Rosyjskiej zmieniono nazwę tego samego Państwa Rosyjskiego na Rosyjską Republikę Radziecką. "Biały Carat" zastąpiono "Caratem Czerwonym".

"Pod skrzydła" tego (rosyjskiego) państwa "przygarnięto" potem, opanowane (czyt.: podbite) przez wspieranych przez Rosjan bolszewików, Ukrainę, Białoruś i kraje zakaukaskie. Wtedy zmieniono nazwę na Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka.

Dopiero później, w 1922 nazwano to państwo Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich, nie zmieniając jednak jego rosyjskiego charakteru (w tym nie odstępując od intensywnej rusyfikacji).

Nie ma tu nic do rzeczy to iż "ZSSR to jednak cmentarzysko dziesiątek milionów istnień ludzkich i to głównie Rosjan". Toż mieszkańcami ZSRR byli głównie Rosjanie, to i niby jakiej narodowości miały być "głównie" ofiary opresyjnego reżimu?

Procentowo liczba rosyjskich ofiar nie umywa się do strat wielu podbitych przez Rosjan narodów - w 1944 roku wysiedlono z Krymu WSZYSTKICH Tatarów, a śmiertelność podczas transportu i pierwszych lat osiedlenia w nowym (nie nadającym się do tego) miejscu miejscu wyniosła 40-50%.

oto Krzysztof M

Traktowanie ZSRR jako

Traktowanie ZSRR jako nieRosji jest oczywistą manipulacją

Taką samą jak nazywanie Niemców z czasów II wojny światowej nie Niemcami a Hitlerowcami.

Komunizm został narzucony Rosjanom siłą.
Hitleryzm nie był narzucony Niemcom siłą.

Pan nie widzi tej różnicy? :-)

oto Krzych Adam

Hmmm?

Pan Alej nie pisał o tym co komu było narzucane.
Pan Alej pisał czym były kolejno od 1917 roku po początek lat 90-tych Rosyjska Republika Radziecka, Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka, aż wreszcie Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Pan nie widzi tej różnicy? (z mej strony bez przygłupiastych usmieszków, bo i uśmiechać się nie ma powodu).

oto Alej

Komunizm Rosjanom narzucili siłą ... Rosjanie.

Rosjanie, bo niby kto?
Owszem "wodzami rewolucji" byli "innoplemieńcy" ale ... tylko wodzami, rewolucję robiły masy, a masy to byli Rosjanie.

Aleksander Zinowiew (BTW autor genialnej "Logiki nauki") powiada (a mówi mądrze):

... niezależnie od całej swej grozy stalinizm był autentycznym carstwem ludu, ludowładztwem w najgłębszym (nie powiem, że w najlepszym) sensie tego słowa, a Stalin autentycznym ludowym przywódcą.

I dalej:

Nie zapominajmy, że w masowych czystkach stalinowskich, w których ucierpiały miliony zwyczajnych ludzi, aktywny udział brały miliony innych zwyczajnych ludzi. (...) Prześladowania były wyrazem samodzielnej inicjatywy szerokich mas ludności.

A teraz będzie nieprzyjemne - "rusofobiczne":

Groza epoki budowy komunizmu polega nie tyle na istnieniu ofiar, ile na tym, że z selekcji uszedł z życiem i uzyskał przewagę typ człowieka gotów złożyć w ofierze wszystko z innymi ludźmi włącznie.

Związek Radziecki istniał dobre 70 lat, ukształtował w ten sposób kilka pokoleń, kilka pokoleń ludzi coraz bardziej "radzieckich".
Z czegoś takiego wychodzi się przez następne kilka pokoleń.

Jeżeli się w ogóle wychodzi.
"Mój" Zinowiew (w Wikipedii jest o nim artykuł, niestety w Wikipedii rosyjskojęzycznej i równie obszerny w Wikipedii angielskojęzycznej, po polsku ledwo parę słów) mówi o tym tak:

komunizmu nie da się zlikwidować tak jak można było zlikwidować nazizm, ponieważ nie można w nim oddzielić "złej władzy" i "dobrego narodu" - jest to jedna całość, którą można tylko zniszczyć (a co wyrośnie na gruzach trudno przewidzieć, najprawdopodobniej społeczeństwo z jeszcze okrutniejszym reżimem), lub też walczyć w nim samym o odtworzenie cywilizacji. Czyli czekać stulecia.

Panie Andrzeju, Pan zaczął z tym zajmowaniem się Rosją.
Być może Aleksander Zinowiew (autor terminu "homo sovieticus"), człowiek który z bliska, uczestnicząc w nim poznał i przeanalizował istotę życia w Związku Radzieckim mocno przesadza ale i gdy to uwzględnić nie daje się nie widzieć, że Rosja nie jest normalnym państwem.
A gdy patrzeć na to co tam się dzieje i co to państwo robi "na zewnątrz" ...
Jak tu drwić z patrzących na to z niepokojem?

oto alde

Tak się składa, że nawet nazwa ZSSR

jak pan pisze została utrwalona w 1922 r. Stąd ZSSR = nie Rosja nie jest żadną manipulacją – co do nazwy.
A co do treści: władzę w państwie po obaleniu Imperium (Cesarstwa) Rosyjskiego zdobyli bolszewicy (komuniści), czyli międzynarodowi rewolucjoniści. Stan ten zakończył się oficjalnie w 1991 roku.
Nie jest naganne podkreślanie widocznej gołym okiem „zdobyczy” państwa komunistycznego znanego już w czasach rewolucji francuskiej jako „likwidacja milionowych zbędnych gąb do karmienia” w tym Tatarów, Ukraińców, Polaków i innych. Jest to ważne dla podkreślenia odmienności nie tylko nazwowej nowej Rosji z państwem Lucyfera. Gdyby państwo ZSSR miało charakter narodowy to liczba ofiar rosyjskich winna być nieproporcjonalnie mniejsza,

oto baba jag

Po "obaleniu cesarstwa"

władzę w Rosji przejął rząd Gieorgija Lwowa,a nie żadni bolszewicy (trockiści)

oto Andrzej

a jak zabraknie krajowego paliwa...

to przyślą nam eksperta zza oceanu, który dorzuci do pieca:
ekspert

Amerykański ekspert: Mamy do czynienia z rosyjskim imperializmem, który kierowany jest przez czekistów

Mamy do czynienia z rosyjskim imperializmem, który kierowany jest przez czekistów. Ludzi ze służb specjalnych tajnej policji o mentalności sowieckiej, którzy wspięli się na wyżyny sowieckiej strategii i wykorzystują dezinformację, propagandę, ukryte wpływy polityczne, fałszerstwa czy środki ekonomiczne mające na celu uzyskanie kontroli politycznej -– mówił w TVP Info John Lenczowski, rektor Institute of World Politics w Waszyngtonie.

Profesor podkreślił, że w strategii obronnej ważna jest budowa silnych jednostek obrony terytorialnej. To są siły, które każdą potencjalną armię okupacyjną mogą przyprawić o ból głowy. Dowiedzieliśmy się tego podczas naszych interwencji w Iraku i Afganistanie. Siły lokalne mogą zrobić wiele krzywdy wojskom ze świetnym wywiadem i zaawansowanym sprzętem. Im więcej jest tego rodzaju zabezpieczeń, tym mniejsza jest szansa, że trzeba będzie ich użyć
-– zaznaczył.

wpolityce.pl

Nasze zadanie wg eksperta: zrobić wiele krzywdy, "przyprawić o ból głowy", okupanta oczywiście.

oto Godzilla

Agent CIA

John Lenczowski to etatowy agent CIA.

oto Krzysztof M

Kwity są u pana w szafie.

Kwity są u pana w szafie.

Myszkuje pan po cudzych szafach? Nieładnie... :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.