Wojenne dreszcze

Grają surmy bojowe. Wojenne dreszcze chodzą po ciele Europy; były szef NATO twierdzi, że w ciągu roku może dojść do nuklearnego konfliktu NATO z Rosją, analitycy amerykańskich think-tanków ostrzegają przed deeskalacyjnymi uderzeniami jądrowymi rosyjskiej armii…

Co takiego zmieniło się, że USA zaczynają nam nad głowami wymachiwać tomahawkami? Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda globalny układ sił? Jaka w nim jest pozycja Polski?

Żyjemy w czasach wielkiej dezinformacji. Mimo dobrodziejstw Internetu i – wydawałoby się – szerokiego dostępu do wiadomości, większość z nas na co dzień posługuje się aktualnym matriksem wdrukowanym przez medialne operacje. Nieważne, czy wewnętrznie sprzecznym, czy nie; nieważne, czy zgodnym z lansowanym przed rokiem – pamięć „społeczna” i tak jest krótka, sięga najwyżej kilku tygodni…

Jeszcze kilka lat temu Putin, był pragmatykiem, z którym mogliśmy robi interesy, a obecny „król Europy” Donald Tusk przybijał sobie z nim „żółwika” nad trupem prezydenta Polski. Dzisiaj byłoby to nie do pomyślenia; dzisiaj obowiązuje narracja pod tytułem „umacnianie wschodniej flanki NATO” i dzisiaj jest poważna rozmowa o stacjonowania amerykańskich atombomb na polskim terenie. Co się stało?

W punktach i po kolei świat wygląda tak:

Projekt globalizacyjny  realizowany przez elity Zachodu („związki tajne i bezpłciowe”) nabrał przyspieszenia. Budowa jednego światowego porządku i „świetlistego miasta na wzgórzu” została proklamowana oficjalnie przez Reagana i Busha I w momencie zwycięstwa USA – mocarstwa będącego głównym narzędziem tych elit – nad „imperium zła”. Rozpad Sowietów i „urynkowienie” gospodarki Chin sprawiły, że elity te zaczęły mieć nadzieję na szybką realizację  ogólnoplanetarnego projektu.

Zataczająca się i zoligarchizowana przez żydowskich pokomunistycznych biznesmenów jelcynowa Rosja oraz Chiny grzecznie łykające amerykańskie weksle wpisywały się doskonale w ten plan. Wydawało się, że poza zgrzytami w postaci konfliktów peryferyjnych i ciągłego parcia Izraela do przebudowy Bliskiego Wschodu wszystko idzie jak z płatka…

Nowe, świeżo wzbogacone elity rosyjskie i chińskie miały doszlusować do globalnych klubów i zapewnić sprawne zarządzanie regionalnymi submocarstwami. Odbudowa podmiotowości Kremla, jaka nastąpiła za sprawą rewolty narodowego, rosyjskiego aparatu KGB (Putina), i wzrost gospodarczy Chin połączony z coraz wyraźniejszym kreśleniem ambicji geopolitycznych Pekinu zmusiły USA do rewizji.

Chiny i Rosja mimo ponawianych ofert i licznych negocjacji nie przystąpiły do amerykańskiego planu globalizacji. Najważniejsze znaczenie mają tu Chiny. To one ze swym potencjałem produkcyjnym, ludnościowym, a coraz częściej technologicznym i militarnym zagrażają pozycji amerykańskiego hegemona. Chińczycy owinęli Amerykanów siecią uzależnień tak dokładnie, że prowadzenie z nimi wojny staje się coraz bardziej kosztowne i trudne.

W 2011 roku kierownictwo ChRL ogłosiło oficjalnie przygotowywany od lat projekt strategiczny Nowego Jedwabnego Szlaku – zjednoczenia Eurazji, przy pomocy integracji gospodarczej i  połączeń komunikacyjnych; scalenie w jedno europejskich (czytaj: niemieckich) technologii, rosyjskich zasobów surowcowych i chińskiego potencjału produkcyjnego. Takie mocarstwo oznaczałoby kres hegemonii amerykańskiej na wszystkich frontach i zepchnięcie USA (głównego narzędzia globalizacyjnego elit Zachodu) do roli regionalnej. Byłoby też niezależne od kontrolowanych przez marynarkę USA szlaków morskich w Azji.

Stany Zjednoczone walczą z tą inicjatywą na wielu frontach, również poprzez destabilizację Europy. Wywołany przez Amerykę exodus imigrantów z obozów na Bliskim Wschodzie, pogrążenie w chaosie Libii, która zagrażała amerykańskim interesom w Afryce i blokowała wędrówkę ludów przez Morze Śródziemne; presja na Angelę Merkel, której dossier prawdopodobnie znalazło się w aktach Stasi przekazanych przez szefa enerdowskiego wywiadu Marcusa Wolfa CIA w Berlinie Zachodnim, połączone z destabilizacją wschodu Europy przy pomocy sfinansowanego kosztem 5 miliardów dolarów przewrotu na Ukrainie i wyparcia z władz kraju frakcji rosyjskiej, wszystko to stanowi elementy nowego układu, powstrzymania wypierania USA z Europy oraz podbijania stawki negocjacji z Rosją (liczba wizyt dyplomatów USA na Kremlu nie ma w minionych miesiącach precedensu).

Bez Rosji w antychińskiej koalicji ograniczenie ambicji Państwa Środka, tak na drodze pokojowej, jak i militarnej nie jest możliwe.

Nad naszymi głowami  toczy się więc agresywna gra z Rosją i na stole są wszystkie karty, wszystkie atuty i elementy nacisku, w ostateczności również w postaci militarnej – ograniczonej wojny NATO (a raczej Polski i Ukrainy) z Rosją, która znacznie podroży koszt polityki realizowanej przez Putina i być może pozwoli na wymianę jego ekipy.

Podobnie jak stratedzy ZSRS w czasach płk. Kuklińskiego zakładali możliwość wojny nuklearnej na terenie Polski bez wywołania wymiany nuklearnej przy pomocy rakiet strategicznych i zagłady planety, tak dzisiaj to samo zakładają amerykańscy planiści. Nasz problem polega na tym, że niezależnie od efektu, Polska poniesie olbrzymie straty, w rezultacie których będzie miała znikome szanse na odrodzenie jakiejkolwiek regionalnej podmiotowości; zostanie wyeliminowana.

Obecne  władze w Warszawie, które są wykonawcami tego planu na polskim odcinku, prawdopodobnie nie mają wielkiego pola manewru. Amerykanie są w stanie osadzić nad Wisłą dowolny rząd, polska „demokracja” (jak w wielu innych krajach) to fikcja, i to wcale nie z tych powodów, o jakich krzyczą odspawani od koryta skorumpowani beneficjenci poprzedniego rozdania, dając przy okazji do ręki zagranicy narzędzie do kontroli obecnego rządu. Kompromitowanie poprzedniego, a tym samym utorowanie drogi bardziej narodowemu, antyrosyjskiemu układowi (afery podsłuchowe), odbyło się przy udziale służb amerykańskich i żydowskich.

Po co zmiana w Warszawie? Do wojennej, antyrosyjskiej mobilizacji społeczeństwa. Poprzedni, złodziejski i do cna skorumpowany rząd do tego się nie nadawał. Czy mobilizacja będzie potrzebna? Nie wiadomo. Piłka jest wciąż w grze, ale patrząc na zaangażowane środki, USA tym razem nie blefują. Wojna na terenie polskim, białoruskim i ukraińskim jest w kartach.

Być może obecny polski rząd (środowisko obecnej władzy) sądzi, że w takim konflikcie (którego wybuch i tak pozostaje poza naszą kontrolą) Polska będzie w stanie ugrać coś dla siebie; że towarzyszące mu osłabienie Niemiec i Rosji pozwoli rozewrzeć tradycyjne antypolskie szczęki, sojusz niemiecko-rosyjski, i otworzy Warszawie drogę do prawdziwej regionalnej podmiotowości…

Być może tak jest, bo o tym właśnie, jesienią ubiegłego roku, mówił w wywiadzie dla „Gońca” obecny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz: Koncepcja Jedwabnego Szlaku, ekspansji Chin itd. jest częścią całościowej koncepcji porozumienia Europy Zachodniej z Rosją i z Chinami i wyeliminowania z obszaru eurazjatyckiego wpływów Stanów Zjednoczonych oraz zlikwidowania jako niepodległego podmiotu Polski. Bo to Polska, jako największy kraj na styku między wpływami rosyjsko-chińskimi i niemieckimi, jest jedynym potencjalnym krajem mogącym zorganizować alternatywę wobec takiej eurazjatyckiej superpotęgi.

Polska budująca alternatywę dla eurazjatyckiej superpotęgi? „Jedna atomowa, druga wodorowa i wrócimy znów do Lwowa”? Po ciele idą dreszcze.

Andrzej Kumor

wydawca patriotycznego tygodnika „Goniec” w Kanadzie
www.goniec.net

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.714285
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 7)

Tematy: 

Dyskusja

oto Mar.Jan

political fiction do kwadratu

Jakoś to straszenie na mnie nie działa.

Bez Rosji w antychińskiej koalicji ograniczenie ambicji Państwa Środka, tak na drodze pokojowej, jak i militarnej nie jest możliwe.

Nad naszymi głowami toczy się więc agresywna gra z Rosją i na stole są wszystkie karty, wszystkie atuty i elementy nacisku, w ostateczności również w postaci militarnej – ograniczonej wojny NATO (a raczej Polski i Ukrainy) z Rosją, która znacznie podroży koszt polityki realizowanej przez Putina i być może pozwoli na wymianę jego ekipy.

Podobnie jak stratedzy ZSRS w czasach płk. Kuklińskiego zakładali możliwość wojny nuklearnej na terenie Polski bez wywołania wymiany nuklearnej przy pomocy rakiet strategicznych i zagłady planety, tak dzisiaj to samo zakładają amerykańscy planiści.

Straszenie Polski wojną z Rosją i zagładą atomową (bez konsekwencji dla pozostałych państw NATO) jest stałym elementem propagandy rosyjskiej wobec POlski. Moim zdaniem to nie Amerykanie przygotowują scenariusze wojny polsko-rosyjskiej, tylko sowieccy propagandyści strasza, aby zniechęcić Polskę (i NATO) do wspomagania Ukrainy w jej sporze z Rosją.
Sojusz rosyjsko-chiński nie istnieje. Rosja nie jest w żadnej koalicji z Chinami. Rosja obawia się o integralnośc terytorialną Syberii, na której niezagospodarowane obszary nadziane cennymi surowcami łakomie spoglądają Chińczycy. A co do konfliktu atomowego na ograniczoną skalę, to takie scenariusze rozpatrują wszystkie liczące się w polityce kraje, poniewaz każdy kraj musi przewidziec najgorszy scenariusz, z którym musi sobie ewnetualnie poradzić.
Biorąc pod uwagę bezradność elit zachodnioeuropejskich wobec róznych wyzwań cywilizacyjnych, zwłaszcza wobec fali imigracji oraz bezradność wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie, nie wydaje mi się możliwe, aby zachodni politrycy byli w stanie podejmowac decyzje, które mogłyby skutkowac konfliktem atomowym, a nawet konwencjonalnym z Rosją.
Co knują Amerykanie,m tego nie wiemy, zwłaszca, że niedługo zmieni się całkowicie (być może) polityka amerykańska z lewicowo-socjalnej na inną. Na jaką - zobaczymy po wyborach.
Oprócz jastrzębi, w polityce światowej jest sporo "gołębi" które nie chca poświęcać swoich interesów ekonomicznych na ołtarzu niepewnych zwycięstw militarnych.
Skoro nie doszło do eskalacji konfliktu w epoce zimnej wojny, to nie ma potrzeby rozszarpywac szat z powodu rzekomego zagrożenia wojną w dzisiejszych czasach. Zawsze jakies zagrożenie istnieje, ale nie większe niż dawniej.

oto JJerzy

Czyli, tak w skrócie,

... to pańską opinię można ująć tak: spisków nie ma nie było i ... nie potrzeba ... A całą prawdę można spokojnie wydedukować z wiadomości TVN-24 ... :)

oto Alej

Toż pan MarJan o czymś zupełnie innym.

Mniej więcej (w skrócie) o tym (ja to powiem trochę inaczej niż on), że pan Andrzej Kumor ma ciekawy pomysł na pasjonującą powieść sensacyjną. Może na miarę "Pieśni ludu i ognia".
Albo, że ten tekst jest na temat: "jak sobie mały Kazio wyobraża wielką politykę".
I tylko tyle.
Skądinąd i jedno i drugie w pełni trafne.

Nie ma tu natomiast niczego o braku spisków.
Które z pewnością są zawiązywane i knute. Na potęgę.

oto Krzych Adam

Andrzej Kumor, wydawca torontońskiego tygodnika „Goniec”.

Czytywałem ten tygodnik przez lata. I artykuły red. Kumora. W najlepszym wypadku umiarkowanie aprobując jego poglądy polityczne. Tu pisze on:

Czy mobilizacja będzie potrzebna? Nie wiadomo. Piłka jest wciąż w grze, ale patrząc na zaangażowane środki, USA tym razem nie blefują. Wojna na terenie polskim, białoruskim i ukraińskim jest w kartach.

Jest to słuszne spostrzeżenie. Tej wojny po raz pierwszy w historii nie chcą ani nasi wschodni, ani zachodni sąsiedzi. Po raz pierwszy wojna, która może być nieunikniona nie musi się rozgrywać na Nizinie Środkowoeuropejskiej, dziś ma ona szansę ominąć ten skrawek świata. Dodatkowy jej front na tym terenie potrzebny być może jedynie Stanom Zjednoczonym Ameryki.

Zniszczenia materialne i straty ludzkie w I WŚ na terenie na którym po niej odrodziła się Polska były ogromne, choć dziś są zapomniane. To samo podczas II WŚ. To pamiętamy i to wiemy więc nie muszę więcej o tym pisać. Dziś mamy szansę uniknąć III WŚ.

Stanisław Wyspiański w usta Dziennikarza w rozmowie z Czepcem (tym od: "Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno?") włożył: "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna". To taki prosty postulat. Czy nie możnaby się jego trzymać?

oto Alej

Warto pamiętać, że było to w roku 1901

Na 14 lat przed początkiem ogromnej rzeźni.
Z udziałem polskiej wsi.

oto Robercik

Nie żadne "wspieranie"

Nie żadne "wspieranie" Ukrainy, ale wciąganie Ukrainy do listy satelitów USA, przy czym:

1. fakt iż 1/3 Ukrainy to de facto Rosja
2. wojska USA będą stacjonować 700km od Mokswy
3. Ukrainą rządzi obrzydliwa klika oligarchów i neobanderowców

dla oszalałych lunatyków nie ma znaczenia.

Wy po prostu nie potraficie postawić sobie granicy, nie macie zdolności do samokrytycznej refleksji, choć po "wspieraniu" Libii, Iraku i Kosowa przydałaby się Wam taka refleksja. Brak refleksji cechuje psychopatów. Przy czym pamiętajmy, że inteligencja psychopaty to mit hollywoodzki. Przeważnie są to głupi i ograniczeni ludzie popełniający ciągle te same błędy. Psychopatia oznacza nie tylko brak szacunku dla cudzego życia, ale i brak instynktu samozachowawczego. Dlatego psychopaci często kończą jako recydywiści.

http://www.wojciechimielski.pl/index.php/psycholog...

oto Robercik

Rosja, podobnie jak Indie i

Rosja, podobnie jak Indie i Chiny były zbyt dużymi krajami by je podbijać klasycznie. Jedyny udany podbój Rosji to rewolucja bolszewicka sterowana z Wall Street. Na pewien czas elity z USA stworzyły w Rosji sterowalną despotię. Szczegóły opisał:

Prof. Antony Sutton - najważniejszy historyk XX wieku

W XXI wieku po raz kolejny stracono sterowalność Rosją. Tak jak było na początku XX wieku sataniści próbują uwikłać Rosję w wojnę, bo wojna prowadzi do bankructwa i niezadowolenia społecznego, a więc daje grunt pod rewolucję. W Gruzji nie udało się. Sprowokowanie do inwazji na Ukrainę - nie udało się, choć amerykańskie media w 2014 zapamiętale kreśliły kierunki rosyjskiego ataku licząc, że banderowskie bestialstwa na ludności Donbasu zachęcą Rosję do pochopnych działań.

To może się w końcu uda gdy oszalały mason p.o. ministra MON dostanie Tomahawki i każdego ranka będzie zapowiadał, że za chwilę ich użyje.
Może gdy oszalały mason p.o, ministra MON wyśle brygadę do "wspierania" Ukrainy.
Może wtedy Warszawa dostanie na ochłodzenie pare rakiet. Przecież o to satanistom w USA chodzi.

oto baba jag

W rosji nie było

Tak jak było na początku XX wieku sataniści próbują uwikłać Rosję w wojnę, bo wojna prowadzi do bankructwa i niezadowolenia społecznego, a więc daje grunt pod rewolucję

Rewolucji. Był zamach stanu,chyba zresztą bardzo "podobny" do tego w 1933 roku. I co ciekawe za oboma tymi "rewolucjami" stali ci sami ludzie. Obie skończyły się wojną. Pierwsza domową,druga światową. Być może ta pierwsza też miała być światową,ale się bandytom amerykańskim w 1920 jeszcze nie udało.

oto Wojciech Błasiak

Możliwe, prawdopodobne a nieuniknione

Tekst jest interesujący i warty analizy. Tyle, że od czasu odkrycia francuskiego chemika Ilyi Prigogina samorganizacji materii jako czwartego, po masie, energii i informacji, wymiaru materii i wyciągniętych stąd wniosków o obowiązywaniu we Wszechświecie rachunku prawdopodobieństwa bez liniowych konieczności, trzeba by te rozważania przewartościować, pod kątem co tu jest tylko możliwością, a te są przeogromne i autor je pokazuje, a co jest prawdopodobne i w jakich okolicznościach. Nie ma niczego w świecie przyrody i człowieka, co byłoby nieuniknione. Oczywiście oprócz śmierci wszystkich systemów. W tym również globalnego.
Wojciech Błasiak

oto Jan Saski

Zaangażowanie Polski w Nowy Jedwabny Szlak

W takim razie jak wytlumaczyc entuzjastyczne podejscie naszych wladz i prezydenta Dudy osobiscie
do idei "Jedwabnego szlaku"?

Inwestycje w projekty infrastrukturalne, zaangażowanie Polski w chińską inicjatywę "pasa i szlaku" oraz zacieśnienie współpracy w formule "16+1" będą głównymi tematami zbliżającej się wizyty prezydenta Chin Xi Jinpinga w Polsce - piszą chińskie media.

"Podczas wizyty ma zostać podpisanych szereg umów m.in. w dziedzinie bankowości i lotnictwa. Może to poskutkować zwiększeniem liczby bezpośrednich połączeń lotniczych między Chinami a Polską, którą Chińczycy uważają za ważny punkt inicjatywy "pasa i szlaku" (Nowy Jedwabny Szlak) oraz bramę do Europy - poinformował Li Huilai z chińskiego MSZ, cytowany na łamach dziennika "South China Morning Post

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.