Nowości z KRLD - maj 2016

Zdążyłem za pięć dwunasta, bo zaraz będzie po maju. Pamiętam oczywiście, że obiecałem poddać analizie film wskazany przez pana Krzycha Adama, ale marnie było u mnie z czasem ostatnio. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Analiza będzie, a teraz majowe aktualności (tylko pierwszy materiał jest z 29 marca, bo nie załapał się do marcowych nowości, a wart jest obejrzenia).

Pierwszy materiał to film o Pałacu Nauki i Techniki (w oryginale Świątynia nauki i techniki). Zacznę od tłumaczenia napisów (należy mieć jednak ograniczone zaufanie, bo nie znam rosyjskiego):

0:31 - Świątynia nauki i techniki
0:36 - Świątynia nauki i techniki, będąca świątynią ogólnonarodowej edukacji, znajduje się na wysepce Suk, na malowniczej rzece Taedong.
0:44 - Świątynia nawiązuje kształtem do budowy dużego atomu, symbolizując w ten sposób świat nauki. Łączny obszar zabudowy to ponad 106,6 tys. metrów kwadratowych.
0:52 - Wydaje się, że makieta wznoszącej się z Ziemi rakiety nośnej ISZ, ustawiona w centralnym holu oznacza, że to świątynia nauki.
1:00 - Świątynia składa się z ogólnej "elektronicznej" biblioteki i rejonu pokazu.
1:19 - Na jego wewnętrznej części są miejsca pokazu osiągnięć nauki i techniki z różnych dziedzin, włączając zastosowania nauki i techniki,
1:27 - gabinet wykrywania drgań sejsmicznych i laboratorium wirtualnej nauki, a na odkrytym terenie - dział energii przyszłości,
1:34 - oddział gier naukowych i inne miejsca pokazu osiągnięć nauki i techniki.
1:41 - Na miejscach pokazu osiągnięć nauki i techniki z różnych dziedzin wystawiono eksponaty z operacyjnymi,
1:53 - reagującymi i ruchomymi obiektami.
2:09 - Działy popularyzacji osiągnięć nauki i techniki oraz czytelnie rozmieszczono w kombinacji,
2:20 - co pozwala ludziom głębiej wniknąć w pryncypia metod nauki i techniki.
2:31 - Wszystkie instytucje naukowo-badawcze i edukacyjne, fabryki i zakłady pracy, a także wszystkie rodziny w kraju mogą
2:44 - mogą przez wewnątrzkrajową sieć komputerową otrzymać niezbędną pomoc w realnym czasie i
2:57 - dokonywa wymian materiałów naukowo-technicznych.
3:08 - Świątynię zbudowano jako obiekt energooszczędny i zielony, w którym oświetlenie, chłodzenie i
3:16 - ogrzewanie budynków zabezpieczono w oparciu o energię naturalną, w tym słoneczną i geotermalną.
3:25 - Dla zapewnienia wygody gościom, świątynia ma też harmonizujący z przyrodą hotel na 500 miejsc.
4:10 - Wokół Świątyni nauki i techniki urządzono w otwartej przestrzeni miejsca do nauki, park z fontanną i wieżę - symbol nauki i techniki.
4:21 - Współczesna Świątynia, wyrażająca ideę Partii Pracy Korei o priorytecie nauki i techniki, będzie wnosić znaczący wkład
4:31 - w dzieło podwyższania poziomu świadomości całego koreańskiego społeczeństwa do poziomu pracowników naukowo-technicznych.

Kto zapoznał się z napisami, może teraz spokojnie obejrzeć film:

Druga oferowana przeze mnie dziś pozycja, to szeroki zestaw dobrych zdjęć z Pjongjangu (muzyka w tle nie każdemu musi odpowiadać):

I na koniec jeszcze przejażdżka ulicami Pjongjangu. Proszę zwrócić uwagę, że nigdzie nie widać porzuconych zwłok zmarłych z głodu (podobno mrą milionami) a za to w czasie 3:50 po ulicy najbezczelniej w świecie biega jakiś bezpański pies, którego nikt z nożem i garnkiem nie goni:

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.857145
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 7)

Dyskusja

oto Mar.Jan

Świat z Matrixa?

na koniec jeszcze przejażdżka ulicami Pjongjangu. Proszę zwrócić uwagę, że nigdzie nie widać porzuconych zwłok zmarłych z głodu (podobno mrą milionami) a za to w czasie 3:50 po ulicy najbezczelniej w świecie biega jakiś bezpański pies, którego nikt z nożem i garnkiem nie goni:

Oczywiście, autor może miec rację co do tego, że nikt nie goni psa z nozem i widelcem oraz że na ulicach nie leża zwłoki przechodniów zmarłych z głodu.

W zasadzie tego nalezy się spodziewać, ale to nie oznacza ani jednej z dwóch rzeczy:
1. że w Korei PŁn jest normalny kraj, a tym bardziej, że jest to kraj demokratyczny, w którym ogół społeczeństwa interesuje sie nauka i kulturą.
2. że nikt w Korei Płn nie umiera z głodu i że nikt nie zjada psów (!)

Wydawanie sądów o danym kraju na podstawie propagandowych filmów przygotowanych na polecenie władzy tego kraju jest zwyczajna głupotą, a popisywanie się tego rodzaju poglądami jest dyskwalifikującą kompromitacją intelektualną.

Czy tak trudno sobie wyobrazić (uwaga: nie twierdzę, że właśnie tak było!), że na potrzeby realizacji filmu reżyser kazał najpierw uprzątnąc rozkładające się zwłoki z ulic, a w chwile po zakończeniu ujęcia pokazującego swobodnie biegającego pieska, zwinięto barierki i oszalały z glodu tłum rzucił się w pogoń za tymże zwierzęciem, aby go pożreć na surowo, z flakami i sierscią?

p.s. Na obrazku pierwszego z filmików (nie mam zamiaru oglądać) widac trzech obywateli, którzy nie wyglądaja na przeciętnych zjadaczy chleba. Prosze zwrócic uwagę na identyczny ubiór, zwłaszcza kurtki, niewątpliwie wyglądające jak uniformy służbowe. To tyle na temat "zwyczajności" obrazków z ulic Phenianiu.

p.s.2
Nazywanie jakiegoś muzeum, czy domu kultury, w ślad za propagandystami : "światynią" jest kolejnym dowodem umysłowej aberracji autora.

oto menzone

Zatrzymałes się o jeden most za blisko.

3/ Na pewno centrum nauki zbudowano z kartonu dla potrzeb filmu, a w chwile po nagraniu partia przerobiła je na papier toaletowy, gdyż , jak wiadomo...
4/ jezdnia została przykryta papą zgrzewalną, którą chwile potem zrolowaną , aby ulica odkryła dziury, garby, nierówne nalewki, wystające studzienki - po prostu standard np. polski,
5/ tapety na elewacjach bloków...
6/ plastikowe drzewka ...
7/ trawa z rolki....
8/ rondo wraz z zielenią pożyczone od Koreańczyków z południa,
9/ w 18:22 widać 3 ciężarówki ze śmieciami, który już rozpoczęły zrzut nieczystości, by było "jak dawniej"
ale co ja cię będę wyręczał. Oglądnij film od końca do początku. Okaże się że wskazówki zegarów obracają się tam w odwrotnym kierunku.

oto Krzysztof M

jezdnia została przykryta

jezdnia została przykryta papą zgrzewalną, którą chwile potem zrolowaną , aby ulica odkryła dziury, garby, nierówne nalewki, wystające studzienki - po prostu standard np. polski,

To nie jest standard polski - to jest standard obcy. To jest standard narzucony nam przez okupację sowiecką, standard podtrzymany po 1989 przez międzynarodówkę. Jak to się robi? Bardzo prosto... Na początku ustala się reguły gry i dobiera odpowiednich ludzi... A potem to już się samo toczy... przez dziesięciolecia... I nazywane czasem jest "standardem polskim"... Albo to głupota, albo hasbara... :-)

PS. Ilu uczciwych ludzi, w ciągu życia, w ciągu kariery wypromuje człowiek skorumpowany, niekompetentny? ZERO! :-)

oto Krzysztof M

że nikt w Korei Płn nie

że nikt w Korei Płn nie umiera z głodu i że nikt nie zjada psów

Widać tu mentalność "jak ja nie zarobiłem to JA STACIŁEM!!!" :-))) Już pan przyznał, że w Korei Pn z głodu nie umierają? Już pan przyznał, że nie jedzą psów? :-) Czy jeszcze oczka zarośnięte czerwoną propagandą? :-)

Poczekaj pan, aż bank Korei Pn zacznie być bankiem Rotszyldów, zobaczysz pan, jak się melodia w mediach zmieni... :-) A pan zostaniesz z ręką w nocniku, z tymi swoimi tekstami o "głodzie"... :-)

I wam wszystkim wtedy będzie tak ta Korea Pn pasowała! tak tam będzie wszystko na różowo! :-)))

A możesz pan wytłumaczyć, dlaczego media już tak nie wyją, że ten Łukaszenka, ten dyktator krwawy, że demokrację gołymi rękami dusi? :-)

oto Krzysztof M

Oczywiście, że słodko w Korei

Oczywiście, że słodko w Korei nie jest. :-) A w PRL-u to słodko było? NIE. A samochody własne mieliśmy. TAK. Statki produkowaliśmy? TAK. Kopalnie działały? TAK. Stalownie działały? TAK. Przemysł elektroniczny był? Jaki był, taki był, ale BYŁ. Ludzie umierali na ulicach? TAK. No widzi pan - słodko nie było. A gdyby ludzie mogli wtedy wyjeżdżać na Zachód, to co z Polski by zostało? :-)

oto Krzysztof M

No tak wszystko dzialalo ale

No tak wszystko dzialalo ale do czasu

Działało do czasu, aż z sowieckiej Moskwy nie przyjechali smutni panowie i powiedzieli "koniec kasy". No to nasi tzw. komuniści musieli się do tego ustosunkować. Potem to już tylko różne "Bolki" były i takie tam...

Dlaczego sowieci zwinęli komunizm? Bo możliwości dojenia tubylców były na wyczerpaniu. Wybrano mądrość następnego etapu. :-)

Pan popiera trzymanie ludzi uwiezionych we wlasnym kraju?

Gdyby rządziłby pan PRL-em, to otworzyłby pan granice? Przecież w trzy tygodnie Polska straciłaby niepodległość. I to realnie, czyli byłyby tu albo wojska sowieckie, albo niemieckie. I to już nie byłaby zabawa stanu wojennego, ale morze krwi... To jak? Otworzyłby pan granice?

oto Krzysztof M

Zaraz! Jeśli się panu coś nie

Zaraz! Jeśli się panu coś nie podoba, to trzeba coś w zamian zaproponować! A tu się okazuje, że panu się nie podoba zakaz wyjazdów, w sytuacji, kiedy to przyzwolenie na wyjazdy (w tej konkretnej sytuacji) zaowocowałby utratą niepodległości... Pan się z tym w ogóle nie liczy?

Pan zamierza tu rozmawiać poważnie, czy (...) sobie robić? :-)

oto Krzysztof M

Ma pan rację z tym:

Ma pan rację z tym:

Najpierw komunisci stwarzaja w danym kraju takie warunki ze ludzi gdyby mogli to by z tego kraju uciekli

A potem nie liczy się pan z realiami. :-)

Więc pan otwiera granice i nie bacząc, że komuniści tak ustawili reguły gry, że te otwarte granice spowodują koniec państwa... pan tego nie dostrzega... :-))

oto Wojciech K

Jak "ja otwieram granice".

W Korei Pln rzadza komunisci. Oni decyduja o tym ze granice sa zamkniete. Oni zrobili z Korei Pln to czym jest i oni sa odpowiedzialni za to co tam sie dzieje.Wszystkie kraje rzadzone przez komunistow mialy i maja to do siebie ze ciezko z nich wyjechac.

oto Krzysztof M

Ustalcie sobie panowie

Ustalcie sobie panowie wielbiciele ludobójców jakąś wspólną wersję - to w końcu wolno wyjeżdżać z Korei czy też to dobrze, że nie wolno?

Dla Korei dobrze, dla Koreańczyka źle. ... Co pan u diaska kończył, jak pan nie rozumie różnic między skalą mikro i makro? :-)))))

oto Krzysztof M

Panie... polityka interesuje

Panie... polityka interesuje całość, a nie interes pojedynczych Ping-Pongów. :-)

Jestem konsekwentny i opowiadam się za dobrem państwa Korea Pn. ... Jak pan nie nadal nie rozumi*, to małe porównanie - na wojnie generał w decydującej bitwie potrafi poświęcić połowę stanu wojska... dla dobra państwa. Pan by ich oszczędził? :-)

oto Skanderbeg

Za dobrem państwa Korea Pn?

Czyli nie polski narodowiec, a koreański totalitarysta? Ze znajomością polskiego? To i oni mają u nas agenturę?
Narodowcowi zależy na narodzie, a państwo może szkodzić narodowi. Pan zaś broni zbrodniczego reżimu, niczym ... No właśnie, kto?

oto Skanderbeg

Czyli zbyt trudne pytanie

WIęcej nie mam. Jak ktoś nie ma odwagi na określenie samego siebie, bo wyjdzie, ze wykazanie niezrozumienia podstawowych pojęć, może zaburzyć światopogląd.
Cóż, zwyczaje żydowskie dziwią? Proszę poczytać ichnią literaturę z okresu pozytywizmu.
A unikanie odpowiedzi to zwyczajne tchórzostwo i słabość

oto Piotr Badura

Spieszę z pomocą (choć nie jestem psychiatrą)

Szanowny Panie Tomaszu

Jest Pan bardzo na bakier z logiką. Swoim pytaniem sugeruje Pan, że stawia alternatywę "p, czy nieprawda p". Tymczasem wcale nie stawia Pan takiej alternatywy.

Jeśli "p" oznaczałoby "wolno wyjeżdżać z Korei", to "nieprawda p" brzmiałoby "nieprawda, że wolno wyjeżdżać z Korei". Pan Krzysztof M. nigdy nie stwierdził, iż "nieprawda, że wolno wyjeżdżać z Korei". Inna sprawa, że ja z kolei nie twierdziłem, iż wolno wyjeżdżać z KRLD. Twierdziłem tylko, że komu zależy, ten wyjeżdża.

Ponieważ postawił Pan pytanie bzdurne z punktu widzenia logiki, to pan Krzysztof M. mógł ograniczyć się do pouczenia Pana, że trzeba się stosować do reguł logiki. Ale pan Krzysztof M. podjął próbę jakiegoś oświecenia Pana (optymista z pana Krzysztofa M., bierze się za orkę na ugorze) i odpowiedział w zakresie swego stanowiska, że nie odróżnia Pan punktu widzenia KRLD od punktu widzenia obywatela KRLD.

Pan z kolei na to domagał się uparcie odpowiedzi na swe bzdurne z punktu widzenia logiki pytanie. W tej sytuacji pan Krzysztof M. posłał Pana na drzewo. Spróbuję więc teraz ja orki na ugorze.

Ja opisywałem stan faktyczny. Komu bardzo zależy na opuszczeniu KRLD, ten opuści to państwo. Pan Krzysztof M. zajmował się natomiast stroną teoretyczną. Zwracał uwagę na problem, czy jest rozsądnym, by państwo otwierało swe granice dla chcących emigrować. Pisaliśmy więc (ja i pan Krzysztof M.) o dwóch różnych sprawach.

Inna rzecz, że problem podniesiony przez pana Krzysztofa M. wydaje się bardzo ciekawy, a uwaga, że trzeba patrzeć zarówno z punktu widzenia obywatela, jak i z punktu widzenia państwa, jest cenna. Postaram się napisać na ten temat, a Panu, póki co, sugeruję jakieś wieczorowe kursy logiki.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzysztof M

czy jest rozsądnym, by

czy jest rozsądnym, by państwo otwierało swe granice dla chcących emigrować

Odpowiedź na takie pytanie zależy od tego, na jakim etapie rozwoju jest dane państwo i jakie jest otoczenie tego danego państwa? W przypadku KRLD granic bym nie otwierał... :-)

Pozdrawiam.

oto Tomasz Dalecki

Spieszę z pomocą

Spieszę z pomocą

Słaba ta "pomoc" - pytanie było banalne - a zamiast jasnej odpowiedzi mamy tylko głupawe szczeknięcia Krzysztofa M i pańskie pseudo-filozoficzne elaboraty.....

Pan z kolei na to domagał się uparcie odpowiedzi na swe bzdurne z punktu widzenia logiki pytanie.

Pytanie było bardzo, bardzo proste - czy panowie wielbiciele ludobójców ustaliliście wspólną wersję w kwestii dopuszczalności wyjazdów Raju za granicę?
Rozumiem, że nie ustaliliście. P.Krzysztof M twierdzi, że to super, że nie można wyjeżdżać (ergo -> twierdzi, że jednak nie można wyjeżdżać) a Pan twierdzi, że jednak można.
Można było odpowiedzieć wprost, zamiast silić się na głupkowate "filozofowanie"

Inna rzecz, że problem podniesiony przez pana Krzysztofa M. wydaje się bardzo ciekawy, a uwaga, że trzeba patrzeć zarówno z punktu widzenia obywatela, jak i z punktu widzenia państwa, jest cenna

To mnie akurat niespecjalnie dziwi - wszystkie komuchy i naziole twierdzą, że państwo gnębi obywateli dla ich dobra....

oto Krzych Adam

Rozbierzmy to sobie z uwagą.

uwaga, że trzeba patrzeć zarówno z punktu widzenia obywatela, jak i z punktu widzenia państwa, jest cenna

Gdy z zamordyzmu północnokoreańskiego tzw. "obywatelowi" nie wolno wyjeżdżać to dla Korei (Płn.) dobrze, dla Koreańczyka (Płn.) źle. Należy zatem uznać Koreańczyka (Płn.) za państwową własność i problem znika. Nieważne, że dla Koreańczyka (Płn.) źle, ważne że dla Korei (Płn.) dobrze.

Tak, ta uwaga była cenna. Pozwoliła nam na prawidłową ocenę do jakiej to azjatyckiej cywilizacji może należeć autor oceny. I popierający go komentator, twierdzący, że przecież Koreańczyk (Płn.) może wyjeżdżać (na saksy, tak jak Polak). Co prawda tylko do Chin, ale zawsze. No a jak już w Chinach się znajdzie, to nawet do Korei Płd. może nawiać.

oto Wojciech K

Ja nic nie proponuje.

Stwierdzam fakt ze komunisci zwykle uniemozliwiaja lub utrudniaja ludziom opuszczenie rzadzonych przez siebie krajow. Pan zas tutaj buduje jakies cudaczne konstrukcje majace udowodnic ze to dobrze ze tak robia. Komunisci to kryminalisci a komunizm to system kryminalny. Program naprawczy nalezalo by zaczac od zrobienia porzadku z komunistami.

oto Krzysztof M

Ja nic nie proponuje.

Ja nic nie proponuje.

:-)))) Jak to nie??? :-)))) Pan proponuje rozwiązanie, które zaowocuje likwidacją państwa!

A potem udaje pan, że ta likwidacja, to już "nie pan"... :-))))

Jak Swawolny Dyzio! :-))))

Pan zas tutaj buduje jakies cudaczne konstrukcje majace udowodnic ze to dobrze ze tak robia.

Oczywiście, ze źle robią! A co robić powinni? Powinni przestać być komunistami? :-)) No powinni... I co dalej? Już przestali? :-)))

Panie, bądź pan odpowiedzialny... :-))

Program naprawczy nalezalo by zaczac od zrobienia porzadku z komunistami.

Nareszcie! I co pan proponuje? Znowu NIC? :-))

oto baba jag

To żart

Dlaczego sowieci zwinęli komunizm? Bo możliwości dojenia tubylców były na wyczerpaniu. Wybrano mądrość następnego etapu. :-)

jakiś.Bo sensu w tym nie ma żadnego

oto Piotr Badura

Też kiedyś wierzyłem, że z KRLD nie można wyjechać...

Szanowny Panie Krzysztofie M.

Chyba dał się Pan nabrać na jankeską propagandę, że z KRLD nie da się wyjechać. Nie czynię z tego zarzutu, bo sam jeszcze niedawno w to wierzyłem. Wierzyłem też w obozy, w głód etc. Moja wiara pękła jednak w którymś momencie.

Utratę wiary w piekło KRLD zawdzięczam "Gazecie Wyborczej" i Marii Kruczkowskiej (mam nadzieję, że pamięć nie zawodzi mnie, co do nazwiska). Wspomniana Maria Kruczkowska zrelacjonowała na łamach GW opowieści uciekinierów z KRLD, w tym niejakiej Sun Ok Lee.

Opowieść Sun Ok Lee była obrazą dla rozumu. Były to tak potworne brednie, że tylko ktoś doszczętnie porąbany mógł w nie uwierzyć. Wśród wielu relacji Sun Ok Lee była i taka, że gdy wykryto, iż w obozie przebywa kilku chrześcijan, to władze obozowe zgładziły ich przez polewanie roztopionym żelazem.

Roztopione żelazo ma temperaturę ponad 1500 stopni. Nie można wziąć do ręki garnka czy konewki z roztopionym żelazem, bo ręka spłonie (pomijam już reakcję garnka czy konewki). Ponadto skąd w obozie wziąć roztopione żelazo? Kucharka miała je roztopić na patelni?!

Cała relacja Sun Ok Lee składała się z podobnych bzdur i poważnie zachwiała moją wiarą w to, co media wypisują o KRLD. Zacząłem podchodzić krytycznie do tych publikacji. Dość szybko ustaliłem, że masowe śmierci z głodu i kanibalizm to brednia absolutna. Brednią okazały się też opowieści o obozach. Dość długo jednak wierzyłem, że z KRLD nie da się wyjechać. Dziś uważam, że nawet to jest brednią. Komu zależy, ten wyjeżdża z KRLD. Siłą nikt nikogo tam nie trzyma. Tyle że mało kto chce wyjechać na stałe. Może chce jeden promil i może tyle właśnie wyjeżdża.

Napiszę o tym oddzielnie obszerniej, ale tymczasem zwracam Panu uwagę, że jest przecież problem, którego jankesi nie potrafią już ukryć. Zbyt wielu jest tych, którzy opuścili KRLD, żyją już jakiś czas w Korei Południowej i nagle mówią, że mają tego dość, że popełnili życiowy błąd i chcą wracać do KRLD. Jakoś to nie pasuje do "mondrojści" wypisywanych tu przez niektórych komentatorów.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Koniecznie niech Pan napisze.

Komu zależy, ten wyjeżdża z KRLD. Siłą nikt nikogo tam nie trzyma. Tyle że mało kto chce wyjechać na stałe. Może chce jeden promil i może tyle właśnie wyjeżdża. Napiszę o tym oddzielnie obszerniej...

O wydawaniu przez władze Korei Płn. paszportów ludziom deklarującym chęć emigracji. I o działalności agencji turystycznych w tym kraju sprzedających indywidualne (czy nawet zbiorowe, na przykład dla załóg szczególnie się wyróżniających w realizowaniu polityki Dżucze zakładów przemysłowych czy państwowych gospodarstw rolnych) wycieczki zagraniczne.

Dobrze by też było by Pan przestudiował dokładniej sprawę periodycznie wystepujących w Korei Płn. klęsk głodu, tzn tych wg Pana jedynie "rzekomych" klęsk głodowych.

Nie chce mi się tłumaczyć materiałów których bezstronności by Pan raczej nie zaprzeczał np z World Food Programme, ale może spróbuje Pan sie sam zapoznać z informacjami na temat okresu, który skrywany jest pod określeniem 북한기근 - tak to się pisze w Hangul, bo w Chosŏn'gŭl to będzie: 고난의 행군. A z kolei w Hancha to jest pisane jako 苦難의行軍. Wymowa ma też kilka różnych wersji, na łaciński alfabet jest to transkrybowane albo jako [gonanui haenggun] albo [konanŭi haenggun], a na bukwy Rosjanie zapisują to jako [конан-ый хэнгун]. Na polski tłumaczone jest to jako Żmudny Marsz, na rosyjski jako Трудный поход, a na angielski jako Arduous March. Dotyczy okresu 1994-1998, kiedy poprzednia klęska głodowa miała miejsce. Hmm, wygląda na to, że jak na coś co się nigdy nie zdarzyło, ma to dość bogatą literaturę, potwierdzoną w wielu punktach nawet przez północnokoreańskie władze. Także warto byłoby rzucić okiem na obecne doniesienia z Korei Płn. i zapowiedzi jej władz, że ten kraj stoi na progu kolejnej takiej klęski.

Żeby nie najeżał się Pan, że podsuwam Panu zachodnią propagandę proszę rzucić okiem na te rosyjskie źródła:
http://repin.info/sekretnye-materialy/uzhas-kannib...
https://lenta.ru/news/2016/03/30/north_korea/

Czy wie Pan, że w związku z faktem iż jedynie 20% terytorium Korei Płn. to ziemia orna zdolność tego kraju do wyżywienia swej ludności jest problematyczna nawet w okresach urodzaju? I że ten górzysty kraj ma niezmiernie niekorzystny dla rolnictwa klimat, częste tajfuny, długie i mroźne zimy, nieregularnie powtarzające się okresy silnych ulew co powoduje duże wahania w produkcji żywności?

oto Krzysztof M

Zbyt wielu jest tych, którzy

Zbyt wielu jest tych, którzy opuścili KRLD, żyją już jakiś czas w Korei Południowej i nagle mówią, że mają tego dość, że popełnili życiowy błąd i chcą wracać do KRLD.

O! Ciekawy wątek...

Wzajemności.

oto Krzych Adam

Są tutaj dwa aspekty.

Jeden taki, że przekonanie pana do czegokolwiek, gdy pan sobie coś młotkiem już wbił do głowy jest niemożliwe. Drugi polega na tym, że ma pan absolutnie rację, że wątek jest ciekawy. W tej części nie zgadzam się z p. Samografem, ale za to w zupełności się z nim zgadzam że nienowy.

Przykładem ze starożytności było powstanie Spartakusa. Gladiatorzy, ludzie którzy w ogromnej większości nigdy nie żyli albo jedynie we wczesnym dzieciństwie jako istoty wolne po zdobyciu wolności nie wiedzieli co z nią zrobić. W efekcie jedyna koncepcja, która im przychodziła do głowy to zwyciężyć swych prześladowców i zamienić się z nimi miejscami.

Podobny efekt można było obserwować w Rosji gdy najpierw obalony został carat, a potem biała republika. Lud nie miał pojęcia co ze swą wolnością zrobić, a wielu pojmowało to jako swobodę rabowania, mordowania i gwałtów.

Także i czasy najnowsze dają nam przykłady. Bodajże to był Aleksander Zinowiew, który napisał, że dla "homo sovieticus" życie bez władzy sowieckiej jest najeżone ogromnymi trudnościami, bo trzeba dosłownie nieustannie podejmować jakieś decyzje dotyczące własnego losu. A z tą władzą było żyć o tyle łatwiej, że ona za nas decydowała i można był sobie w miarę w spokoju pod nią egzystować i nie mieć tych codziennych problemów z podejmowaniem życiowych decyzji.

To jest "syndrom niewolnika". I nic dziwnego, że są pośród uciekinierów z Płn. Korei ludzie nań cierpiący.

oto samograf

Objection!

wątek jest ciekawy. W tej części nie zgadzam się z p. Samografem

Fenomen jest interesujący z punktu widzenia behawiorystyki ogólnej. Natomiast przypisywanie mu szczególnego znaczenia w przypadku Północnej Korei jest grubym nieporozumieniem.

oto Krzych Adam

Zgoda.

Fenomen jest interesujący rzeczywiście jedynie gdy spoglądamy nań z punktu widzenia behawiorystyki ogólnej. Tłumaczy też zadowalająco paradoks tęsknoty za zamordyzmem u części osób, które uprzednio nawet ryzykowały życiem, by spod władzy tego zamordyzmu się wyrwać.

Przyznam się, że nie rozumiem tego zdania:

Natomiast przypisywanie mu szczególnego znaczenia w przypadku Północnej Korei jest grubym nieporozumieniem.

Nie wydaje mi się abym postulował jakieś szczególne znaczenie tego fenomenu dla przypadku Korei Płn. Wątek:

wielu jest tych, którzy opuścili KRLD, żyją już jakiś czas w Korei Południowej i nagle mówią, że mają tego dość, że popełnili życiowy błąd i chcą wracać do KRLD.

jako taki jest nienowy, więc na pewno nie jest czymś szczególnym, w sensie czymś właściwym jedynie przypadkowi Korei Płn. Ani nie jest czymś tłumaczącym całą rzeczywistość "Hermit Kingdom" - znaczy jego drugiego, obecnego wydania za panowania trzech pokoleń dynastii Kim.

oto samograf

Oczywiście, że nie

abym postulował jakieś szczególne znaczenie tego fenomenu dla przypadku Korei Płn

Natomiast odniosłem (być może niesłusznie) nieodparte wrażenie, że nasz przedmówca, a przed nim autor wątku, odkrywczo i na granicy sensacji znalazł/znaleźli wyjaśnienie przyczyn zupełnie dla nich niezrozumiałej chęci Północnych Koreańczyków do opuszczania swojej rajskiej Ojczyzny.

oto Krzych Adam

O, teraz chyba wreszcie pojąłem wyrażony przez nich pogląd.

Niestety drogi którymi chadzają myśli owych dwóch mężów wymagają ode mnie najwyższego wysiłku by za nimi trafić. Pokrętność i szczególne reguły logiki są jak kłody rzucane mym myślom pod nogi.

Ale teraz chyba wiem. Obrazek wygląda mniej więcej tak:

Mieszkańcy Korei Płn. cieszący się dobrobytem i wolnością, gdzie miasta mają tak szerokie ulice, że jedynie z rzadka zobaczyć można na nich przejeżdżający autobus, albo przemykającego psa za którym (mimo że bardzo smakowicie wygląda) nikt nie biegnie z widelcem, nie mają powodu by chcieć wyjeżdżać w ogóle nawet na wycieczkę, a już szczególnie na stałe poza granice tego raju. Ci natomiast, którzy taki błąd życiowy popełnią, szybko zdają sobie sprawę jaki to straszliwy błąd był i o niczym innym nie marzą tylko o powrocie. No, z wyjątkiem może szczególnie zatwardziałych złoczyńców za judaszowe dolary gotowych rozpuszczać łatwe do obalenia kalumnie.

oto samograf

Zrozumienie wymaga ogromnej ilości płaszczyzn i widnokręgów

Ci natomiast, którzy taki błąd życiowy popełnią, szybko zdają sobie sprawę jaki to straszliwy błąd był i o niczym innym nie marzą tylko o powrocie.

Mieszkańców Północnej Korei cechuje

umiejętność szybkiego odnalezienia się w trudnej sytuacji, na zasadzie powrotu do dawnych sposobów postępowania

Znalazłszy się w obszarze współczesnej cywilizacji, np. na zgniłym Zachodzie, rzeczywistość brutalne wymusza na nich prawie niemożliwe pogodzenie się z faktem, że właśnie te właściwości są tam jak najbardziej zbędne. I tylko liryka jest w stanie to wysłowić:

«Ты душе глоток озона,
Здравствуй, зона!»

(Валентин Петрович Соколов — первый лагерный поэт)

oto Krzych Adam

To chyba w "Innym świecie" Herling-Grudziński też to pisze.

Że łagier stawał się dla kryminalistów stanowiących w nim rodzaj uprzywilejowanego klanu sposobem życia, a wyjścia na wolność pomiędzy kolejnymi wyrokami dokuczliwym i trudnym do akceptacji interludium.

Podobny temat porusza amerykański film The Shawshank Redemption, w którym Morgan Freeman po mistrzowsku ukazuje niemożność przystosowania się do życia na swobodzie człowieka, który do więzienia trafił jako młody człowiek, zaś wyszedł jako niemal starzec.

oto Wojciech K

Doskonaly przyklad

Pamietam jak Freeman po wyjsciu z pudla dostal robote w supermarkecie, pakowal ludziom zakupy. Po jakims czasie podszedl do niego supervisor mowiac ze nie musi pytac o pozwolenie o pojscie do kibla a kazdym razem jak mu sie zachce.

oto Krzysztof M

przekonanie pana do

przekonanie pana do czegokolwiek, gdy pan sobie coś młotkiem już wbił do głowy jest niemożliwe

Więc nie próbujcie państwo. W ten sposób moje teksty nie będą przykrywane morzem (...). :-)

oto Krzych Adam

Przecie p. Samograf nie próbował pana do niczego przekonywać.

A wyraził jedynie swą opinię, diametralnie różną od pańskiej. Ani nie próbowałem tego robić ja. Ja tylko udzieliłem odpowiedzi przeczącej na pańskie pytanie o to czy ktoś próbuje pana przekonywać. Skoro pan tego nie zrozumiał to ponownie wyjaśniam, że wyciąganie ćwieków wbitych głęboko młotkiem (aż się tu prosi określenie zakutych) z cudzych głów uważam za zajęcie jałowe.

O, i proszę sobie nie pochlebiać. Tekstów pan nie pisze. Jedynie mało sensowne i w najlepszym wypadku niejasno (bo bardzo często górnie, chmurnie i durnie) sformułowane jedno lub dwuzdaniowe komunały.

oto Wojciech K

Musi Pan sprecyzowac o co Panu chodzi

Bo na razie sam Pan nie wie.Napisal Pan ze z USA nie mozna wywozic kapitalu. To jest nieprawda. Mozna transferowac kapital w formie gotowki badz akcji z USA do innych krajow.Nie wiem po co miesza Pan tu obywatelstwo czy jakis bank Moskwa. Skacze Pan z tematu na temat zeby tylko wyszlo ze USA jest be i niedobre. Chodzi o to ze komunisci trzymaja ludzi w swoich krajach jak w wiezieniach a Pan narzeka ze "aaa bo z USA kapitalu nie mozna wywozic". Mozna wywozic.

oto Krzysztof M

Dyskutowac z Panem nie sposob

Dyskutowac z Panem nie sposob

To daj pan se siana... :-)

Myslalem ze to jest jakis normalny prawicowy portal

Pan uważać będzie za prawicowy tylko taki portal, gdzie pojawiają się poglądy tylko zbieżne z pańskimi? :-)

ale to jakas pomylka chyba.

Tak, to pomyłka. Pan się pomylił i wziął na serio, to co manipulanci zaimplantowali w pańskim umyśle. Przykre to...

oto Wojciech K

Prawicowy

Portal gdzie dyskutuja ludzie o pogladach prawicowych nawet jesli jest to szerokie spektrum. Pan ani nie dyskutuje, trolluje Pan, ani nie ma Pan pogladow prawicowych. Tzn moze Pan ma ale sie Pan ich wstydzi bo Pana "dyskusja" polega na odbijaniu pileczki i staczaniu dyskusji na jakies kretynskie boczne tory.

oto Krzysztof M

W nosie mam zarówno prawicę

W nosie mam zarówno prawicę jak i lewicę. Jedni chcą małych podatków, żeby doić społeczeństwo, a drudzy chcą dużych podatków, żeby... doić społeczeństwo. :-)

Zmienia się metoda - cel pozostaje.

Materializm u podstaw nie interesuje mnie.

oto Godzilla

Towarzyszu Dalecki !

Najgorsze jest to , że Towarzysz Dalecki klepie bzdury używając swojego mózgu.
Co jawnie źle świadczy o mózgu Towarzysza.
Wniosek . Dokonać natychmiastowej wymiany tego organu u Towarzysza Daleckiego.

oto Tomasz Dalecki

Słyszał pan o kimkolwiek, kto

Słyszał pan o kimkolwiek, kto legalnie wyjechał z tego raju?

Nie licząc oficjalnych rządowych przedstawicieli, szpiegów i niewolników pracujących dla rządowych firm? (także w Polsce)

Zresztą, gdyby legalny wyjazd był możliwy to nie byłoby nielegalnych uchodźców...

oto Piotr Badura

Od zacietrzewienia przestaje Pan widzieć

Szanowny Panie Mar.Janie

Film z przejażdżki ulicami Pjongjangu wykonał turysta przez szybę autobusu. Tę szybę widać. Pod koniec filmu widać też całe wnętrze autobusu. Turysta nazywa się Martin Bosek i jest Czechem. Od 2013 roku umieszcza na YouTube relacje ze swych podróży (głównie po Czechach, ale też do USA, Holandii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w Alpy i wreszcie do KRLD).

Podobne relacje z przejazdów ulicami Pjongjangu ukazują się na YouTube każdego dnia, bo do KRLD codziennie przylatują nowi turyści. Wierzy Pan, że można każdego dnia robić mistyfikację? Czy sprawdzenie, że linkowany przeze mnie film nakręcił czeski turysta, a nie żaden rządowy propagandysta, było tak ogromnym wyzwaniem intelektualnym?

Powszechną praktyką jest nazywanie w Polsce np. uniwersytetów "świątyniami wiedzy":
swiatynia-1.jpg

Tego samego określenia używa się też w stosunku do nawet bardzo skromnych obiektów, jak np. amatorskie, jednoizbowe muzeum techniki, które emerytowany oficer urządził w swym ogródku:
swiatynia-2.jpg

Teatry, galerie malarstwa czy rzeźby etc. powszechnie nazywa się u nas "świątyniami sztuki". Proszę wpisać do Googli "świątynia sztuki" i sprawdzić, ile będzie odpowiedzi. Czy to wszystko są aberracje?

Mnie określenie "świątynia" też nie odpowiada, mimo powszechności jego używania w takich sytuacjach na całym tzw. Zachodzie. Dałem temu wyraz, ale uszanowałem też rosyjskiego autora, który napisał "Храм" czyli "świątynia". Zacietrzewienie doprowadza Pana do śmieszności.

Pozdrawiam serdecznie

oto Wojciech K

Obraza Pan inteligencje ludzi Pana czytajacych

Nie przyszlo Panu do glowy ze ci wszyscy turysci przyjezdzaja tylko do Pyongjangu? I ze w wiekszosci ich relacji potwierdza sie w zasadzie ta sama spiewka? Ze to kraj gdzie kontrolowany jest kazdy skrawek zycia ludzi. Totalitarny i poddany kryminalnej ideologii ktora Pan nie wiedziec czemu wychwala.Az tak nie lubi Pan "jankesow" zeby wychwalac kazdego bandyte ktory ma z nimi na pienku?

oto Krzych Adam

Azjaci jedzą psy bo są koneserami.

I lubią różne egzotyczne źródła protein. Nawet nie tak dawno wyprodukowali w ten sposób epidemię SARS kiedy paguma chińska zwana też łaskunem chińskim zjedzona przez Chińczyka obdarowała go wirusem, który przekroczył barierę międzygatunkową i zabił ponad 700 osób. Wydaje się, że albo Chińczycy przestali jeść te łaskuny albo żadnemu wirusowi od łaskuna nie udało się tej bariery przekroczyć i już więcej epidemii nie było, przynajmniej na razie. BTW, kuzynom tych zwierzaków należących do wiwer, zwanych też cywetami udaje się w Indonezji produkować najdroższą kawę świata, przez pożeranie owoców kawy. Nie trawią one samego ziarna, choć pod wpływem ich soków trawiennych następują jakieś chemiczne zmiany. Wystarczy tylko pozbierać po wiwerach te wydalone ziarna i voila, najlepsza kawa świata gotowa.

cyweta

To jest właśnie to miłe zwierzątko azjatyckie, producent najlepszej kawy świata.

Ale wracając do psów i ich mięsa. Cała prekolumbijska Ameryka znała psie mięso. Nic dziwnego, pies był jedynym w Ameryce, nie licząc lamy i może indyka udomowionym zwierzęciem z mięsem nadającym się do spożycia. W miarę łatwym w hodowli na odpadkach z ludzkiego stołu. W Meksyku nawet wyhodowano bezwłosą i mającą bardzo delikatną i cienką skórę odmianę psów do pieczenia na rożnie. Jabłko (no jabłek to oni nie mieli), albo na przykład mango do pyska, na patyk i nad palenisko, a potem już tylko na półmisek i pieczeń gotowa.

npm

Nagi pies meksykański - sorry nie udało mi się znaleźć zdjęcia z owocem mango w pysku.

oto Skanderbeg

Pan Badura lubi zachwalać szemrane reżimy

I lubi statytsyki. To może porównałby poziom życia w KRLD i w Korei Południowej na przestrzeni dekad? Z jakiego pułapu (chodzi o poziom życia, ale też o ogólny rozwój gospodarczy i technologiczny) zaczynały oba państwa po podziałe i w którym miejscu znajdują się obecnie?
A przecież to jeden naród po obu stronach granicy. Czyli, gdy nastąpił podział, to raczej charakter narodowy, Koreańczycy z obu państw mieli podobny. I to system doprowadził do różnicy między poziomem życia w obu państwach, a nie cechy narodowe.
Inna sprawa, że obecnie w KRLD jest mocny nacisk na nacjonalizm, a komunizm jest tylko narzędziem pozwalającym niewielkiej klice utrzymać władzę. Jednak są już miejsca, gdzie są firmy zagraniczne, w któych pracują Koreańczycy. Myślę, że powoli wkraczają na drogę chińską. Un zna świat i wie, że czystego komunizmu utrzymać się nie da. Ale wprost z władzy nie zrezygnuje. Jednak system powolutku ewoluuje z systemu typu komunizmu wojennego, na już większy konsumpcjonzm.
kiedyś na portlau Polska-Azja był tekst Polaka, który pojechał do KRLD (wycieczka z CHin). ALe wcześniej musiał im dostarczyć zaświadczenie, że posiada w Polsce pracę (czyli nie jedzie tam do roboty-nawet to śmieszne).

oto Piotr Badura

Nieprawdą jest, bym uważał jankesów za idiotów

Szanowny Panie Skanderbeg

Pana sugestia, że uważam jankesów za idiotów, jest fałszywa. Ja uważam ich za ludzi złych (w sensie moralnym), ale nie za idiotów. Gdyby po lekcji wietnamskiej jankesi postępowali z Koreą Południową tak samo jak z Wietnamem Południowym, to skończyłoby się podobnie. Musieliby więc jankesi być idiotami, by popełniać drugi raz ten sam błąd.

Po klęsce wietnamskiej w Korei Południowej jankesi stosowali inną taktykę. Wiedzieli, że bez znaczącego podniesienia tam standardu życia, nie utrzymają się. Z wielkim bólem podnieśli więc znacząco ten standard. Gdyby jankesom udało się opanować KRLD, to Korea Południowa miałaby dziś zapewne stopę życiową porównywalną z Haiti. Czy zastanowiło Pana, dlaczego w absolutnie otwartym na jankeski model Haiti jest tak przeraźliwa nędza, że poziom życia w KRLD wydaje się z tamtej perspektywy dobrobytem?

Pozdrawiam serdecznie

oto Tomasz Dalecki

@Piotr Badura

Aha, czyli to mi się uroiło, ze wojna koreańska była wcześniej niż wojna w Wietnamie.
okej, nie mam więcej uwag. Wydawało mi się, że 53 to mniej niż 75..... ale oczywiście to tylko urojenie...

Następnym razem porozmawiajmy o krasnoludkach. Albo może o smoku wawelskim. Będzie na adekwatnym dla pana poziomie.

oto Skanderbeg

A jaka jest ta moja lista?

A czy nie martwi pana, że pańska obrona kapusiów, jakoś pokrywa się z obroną kapusiów przez michnikowców? To uwaga tylko do pańskiej logiki.
A proszę porównać rozwój obu Korei od momentu ich powstania? Czy na samym początku, to KRLD czasem nie uchodziłą za państwo lepiej rozwinięte? Czyli system ich sponiewierał. Poza tym, ludzie wybierają nogami. Jakoś nie słychać o chęci ucieczki Koreańczyków z południa na północ (chodzi mi o zachowania standarowe, a nie wyjątki). Ale Seul też nie chce zjednoczenia Korei obecnie. Po prostu nie udźwignęliby ciężaru milionów swoich głodnych rodaków z północy. Głód został tam prawdopodobnie opanowany, ale i tak jest tam nędza. P.Badura nie zauważa na tych zdjęciach po prostu pustek. A przecież stolica KRLD to metropolia. Powinna tętnić życiem. Mnóstwo ludzi na ulicach, samochód za samochodem, a tu pustki. Czyli bida z nędzą.

oto Skanderbeg

Niech pan poda te sumy

Ja ich nie znam. A to sowiecki czy chiński sojusznik nic nie pompował w KRLD? W kapitana Armii Czerwonej Kim Ir Sena?
I czekam na te sumy. Wrogowie (USA, Japonia) też w latach 90-tych (może później również) ładowali też w KRLD, wysyłając im ryż (aby naród całkiem nie umarł z głodu) i też chyba rowery.
Zresztą, sciąganie zagranicznych inwestycji to atut, o ile zachowuje sie własne marki. Tak funkcjonuje cały świat, przynajmniej ta część, gdzie życie jest całkiem znośne.
Zna pan jakieś marki eksportowe KRLD? Coś co może się równać z Samsungiem, czy Hyundayem?

oto Krzysztof M

Panie! Pan porównuje rzeczy

Panie! Pan porównuje rzeczy nieporównywalne! :-)) Z jednej strony Korea Pn, którą przeznaczono na rozkurz, a z drugiej Korea Pd, której przeznaczono rozwój.! :-))

Jak pan to może porównywać? :-))) No, chyba, że na poziomie onetowego forum, gdzie jeszcze niedawno zarykiwano się nad mizerią łukaszenkizmu... :-)))

oto Skanderbeg

Kto przeznaczył?

Prosiłbym o precyzyjne wypowiedzi, a tak to tylko jakieś bajki dla dzieci. Fakty są takie, że KRLD na początku była chyba bardziej rozwinięta niż południe, ale już nie jest. I same ich władze idąc na pasku sowiecko-chińskim, zgotowały taki los swojemu biednemu narodowi.
A co szkodziło, aby na północy postawić na gospodarkę realistyczną, a nie księżycową?
I Łukaszenki proszę tu nie mieszać, bo to kwestia nieporównywalna (a ja nie wspomniałem o żadnym państwie europejskim)..

oto Tomasz Dalecki

No właśnie... Zapomniał pan

No właśnie... Zapomniał pan podać sumy, które Zachód wpompował w Koreę Południową... :-)

no patrz pan, to Żydzi dopłacali? A to niespodzianka.

A ja myślałem, ze niekwestionowany dobrobyt Korei Ludowej bierze się z tego, że nie daje się okradać Żydom....

oto Robercik

To ciekawe. Wiele osób

To ciekawe. Wiele osób porównuje Koreę Południową z Koreą Północną. Ja osobiście wolę porównywać Koreę Południową z III RP, ponieważ Korea Pd. jest przykładem kraju, który w latach 70 zaczynał od zera, a w latach 80 miał poziom technologiczny PRL. Dla Polaka płynie stąd konstruktywny wniosek, że
- "reformy" z lat 90 zrobiono ŹLE.
- w Polsce nadal rządzi się nadal źle i bez perspektyw stworzenia potężnej gospodarki
- dotacje unijne i członkostwo w UE nie były do niczego potrzebne

ponieważ mamy namacalny przykład jak można było zrobić to DOBRZE. (w sensie ekonomicznym, bo w pozostałych sferach Korea Południowa nie jest zdrowym krajem. Kobiety nie rodzą dzieci, jest dużo samobójstw, ludzie gonią za pieniądzem i ogólnie zaczyna się gonienie bez celu)

Niestety wielu woli poprzestawać na słusznym, choć powierzchownym, uproszczonym i mało użytecznym wniosku iż komunizm jest gorszy od kapitalizmu. Tymczasem Polsce nie grozi komunizm w stylu KRLD, natomiast realnym zagrożeniem jest utrzymanie połączenia peryferyjnego kapitalizmu amerykańskiego (Ekwador, Meksyk) z euro-socjalizmem.

oto baba jag

Nic w Polsce w latach

90 nie zrobiono źle. Członkostwo o w UE i jej "dotacje" są jak najbardziej zasadne i potrzebne. Wie Pan dobrze o tym jak ja,że była to zorganizowana akcja panów ze "Szkoły Chicagowskiej".

Tymczasem Polsce nie grozi komunizm w stylu KRLD, natomiast realnym zagrożeniem jest utrzymanie połączenia peryferyjnego kapitalizmu amerykańskiego (Ekwador, Meksyk) z euro-socjalizmem.
Pozwolę dopisać do Ekwadoru i Meksyku , Argentynę i Chile oraz Rosję po październikowym zamachu stanu,jako pierwszą ofiarę amerykańskich bandytów w wieku XX

oto Piotr Badura

Bo prawo im zabrania!

Szanowny Panie Skanderbegu
Nie zobaczy Pan tak łatwo ucieczek z Korei Południowej do KRLD, bo prawo Korei Południowej nie dopuszcza żadnych wyjazdów do KRLD (poza nielicznymi, ściśle reglamentowanymi przez władze). Według praw Korei Południowej nawet samo tylko mówienie o chęci odwiedzenia KRLD już może być uznane za przestępstwo.
Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Jasne.

Nie jest dokładnie znana liczba Koreańczyków z Południa, którzy nic tylko marzą o ucieczce na Północ. Może on być dość znaczna. Jednakże sprytne władze na Południu się przed ucieczkami zabezpieczyły czyniąc je nielegalnymi.

Stąd zjawisko to niejako automatycznie nie występuje. Bo kto by uciekał nielegalnie? Takich rzeczy się nie robi, nie ma głupich.

oto baba jag

nie

ale ja się tylko zapytałem kto był w Korei,albo zna kogo kto był. I nie bardzo rozumiem co w tym wszystkim robi Pan Badura?.

Znalazłem gdzieś kiedyś taki wpis o Korei. Pod artykułem jak to kogoś gdzieś non stop szpiegowano i jaki to tam jest zamordyzm. Ktoś napisał o paszportach biometrycznych i wszechobecnych kamerach szpiegujących i programach monitorujących zachowanie ludzi w kraju wolności i demokracji.

oto TBM

zagwostka

A w zasadzie jakie mamy dowody na to, że KRLD w ogóle istnieje?

Część komentatorów z PT Autorem na czele wierzy, bo są takie ładne filmy z ulicami i stadion z zadowolonymi dziećmi, inni wierzy, bo są takie okropne filmy z głodem, zdziczeniem i obozami...

Dziwne jest tylko to, że jedni nie wierzą w filmy tych drugich a drudzy - w tych pierwszych.

A jeszcze dziwniejsze, że jedni wierzą w swoje filmy a drudzy w swoje. Bez zastrzeżeń.

Z tego zdziwienia można wyjść tylko w jeden sposób... wybrać komu się ufa w jego relacje. Ja na przykład (jeśli mogę się zwierzyć publicznie) ani za pół złamanego szeląga nie wierzę w filmy reklamowe ani w propagandowe. Z tą różnicą, że jestem fanem świetnie zrobionych reklamówek a nawet nie jestem w stanie obejrzeć żadnego propagandowego w całości, bo mnie mdli.

pozdrawiam
TBM

oto TBM

trudność defilady

cytuję Wojciech K:

Jak okreslil by Pan "Defilade" Fidyka? Jako jaki film?

Trudne pytanie. Na pewno (choć to film dokumentalny) nie jest dokumentem. Jest raczej jak zdanie wyrwane z kontekstu, da się na nim zbudować co się chce.

Zważywszy, że stworzył go polak w roku '89 określiłbym go jako przerysowaną aluzję zrozumiałą tylko dla mieszkańców demoludów.

Sądzę, że mieszkańcy KRLD (jeśli istnieją oczywiście ;) ) uznaliby ten film za świetny film propagandowy. Te pomniki upamiętniające zrobienie obiadu wielkiemu wodzowi przez małżonkę tam naprawdę istnieją i (mając na uwadze te, siedzące w ławkach szkolnych na baczność, dzieci) ci ludzie pewnie naprawdę darzą go uczuciem wielkim, czystym i niekłamanym.

pozdrawiam
TBM

oto TBM

interpretacje

cytuję samograf:

Ale są bardzo trudno wykrywalni — zwłaszcza nocą

Niby tak... ale ja jestem już stary i zgorzkniały a nawet cyniczny i nikomu już nie wierzę tak zupełnie. Ani w te filmiki o wspaniałych osiedlach i szerokich ulicach ani w te opowieści o milionach zjadających własne dzieci...

Ciemna KRLD na mapach NASA może być równie dobrze dowodem na kompletne zacofanie, ale też spokojnie może wynikać z nakazu zaciemnienia uzasadnianego nalotami Korei Południowej albo z prac działaczy NASA przy pomocy Phoptoshopu.

Osobiście obstawiam opcję pierwszą - gdyby było inaczej ta panienka na filmie przywołanym przez p. Wojciecha nie chwaliłaby się, że światło na pomniku Kima jest widziane z daleka bo doprowadzono na szczyt elektryczność - byłoby to oczywiste i nie warte wspomnienia. Ale ja się wychowałem w głębokim PRL i czytanie między wierszami propagandy mam wyssane z mlekiem.

Ale opcja trzecia - którą z góry i bez wahania wybierze kilku komentujących na PN - też by mnie nie zadziwiła, gdyby jakieś nasaleaks się nagle objawiło. No chyba, że by się okazało, że te leaksy mają źródło w Mossadzie to bym przestał wierzyć. Ale jakby potem wyszło na jaw, że te informacje Mossadowi podsunęli Chińczycy to bym zaczął - ale tylko do czasu ujawnienia, że to była zmyłka północnych koreańczyków chcących ukryć położenie kopalni uranu - to bym zaczął z powrotem.

Wiem jedno: bomby atomowej nie da się zrobić tak sobie w kraju kompletnie odciętym od technologii światowych, w którym 90% ludzi żre z głodu trawę, błoto i własne dzieci a pozostałe 10% ich pilnuje. I wiem drugie: nie ma wolności w kraju, w którym kult jednostki jest tak rozwinięty jak na filmie, te tysiące dorosłych i dzieci maszerujące z wojskową precyzją musiały poświęcić setki godzin na ćwiczenia - tego się nie da osiągnąć dobrowolnie i spontanicznie.

pozdrawiam
TBM

oto samograf

Security through obscurity...

może wynikać z nakazu zaciemnienia uzasadnianego nalotami

...już w trakcie II wojny światowej okazała się złudną metodą.

nie da się zrobić tak sobie w kraju kompletnie odciętym od technologii światowych

Ta i inne wątpliwości, np. na temat photoshopowania przez NASA, zostaną potwierdzone lub rozwiane, o ile pan Piotr Badura przychyli się do złożonej mu przeze mnie prośby w dniu 9 lutego br. i nas tu wszystkich oświeci.

oto Krzych Adam

No cóż.

Kurczatow podobno nie był więźniem gdy pracował nad pierwszą sowiecką bombą atomową, choć pewność trudno mieć czy Arzamas-16 gdzie pracował pod osobistym nadzorem Berii nie powinien być zakwalifikowany jako szaraszka. Tak czy inaczej praca więźniów-naukowców w tym projekcie występowała bo Sołżenicyn (z wykształcenia fizyk) był przez kilka lat w szaraszce pracującej nad pewnymi aspektami broni atomowej. Również takim ni to więźniem ni to wolnym człowiekiem był po Kurczatowie Sacharow.

Jednakże np. Korolow był na pewno więźniem z wyrokiem, któremu dano możliwość pracy naukowej i badawczej, gdy tworzył rakietę wielostopniową, która póżniej wyniosła na orbitę Gagarina. BTW, dlatego ją kazano mu tworzyć, bo miała nosić ładunki atomowe, ale gdy ją już stworzył okazało się, że bomba została zminiaturyzowana i rakieta jest za duża.

Myślę, że jednak można zbudować bombę atomową w kraju zapóźnionym w zakresie technologii światowych, w którym 90% ludzi żre z głodu trawę, błoto i własne dzieci a pozostałe 10% ich pilnuje. Pakistan poza bombą atomową i środkami jej przenoszenia, też nic zaawansowanego technicznie nie wytworzył.

oto TBM

nie zgodzę się

cytuję Krzych Adam:

Myślę, że jednak można zbudować bombę atomową w kraju zapóźnionym w zakresie technologii światowych, w którym 90% ludzi żre z głodu trawę, błoto i własne dzieci a pozostałe 10% ich pilnuje

Przykłady ZSRR czy Pakistanu są zupełnie nieadekwatne.

Rosjanie mieli tradycje naukowe, wielkich naukowców jeszcze za cara, uran olbrzymie zasoby ludzkie z których mogli wybrać zdolne dzieci do "pompowania" i po odsiewie dostać najlepszych - i, przede wszystkim, szpiegów w Los Alamos. Naukowcy pracowali w miastach zamkniętych - ale zanim tam trafili byli naukowcami z dorobkiem. Pakistan wcale nie był odcięty od technologii,a ma taki potencjał ludnościowy, że dało się wybrać wielu geniuszy (ze zwykłego rozkładu statystycznego) i stworzyć dużą grupę, która przy dostępie do wiedzy (nie było wszak embarga) i olbrzymich ośrodkach mogła zrobić bombę A.

Korea ma 25 milionów. Jest odcięta od wszystkiego i sama stara się odciąć. Nie wysyła na zachodnie uniwersytety tysięcy ludzi, jak Japonia, Indie czy Pakistan, nie słychać też nic o złożach uranu. Jest dodatkowo krajem biednym.

Gdyby była wielkim obozem koncentracyjnym w którym ludzie głównie walczą o cokolwiek do zjedzenia pod groźbą śmierci głodowej nie dałoby się wytworzyć kadr niezbędnych do tak wyszukanych technologii. Uranu nie da się wzbogacić na żarnach i nie obsłużą ich żebracy.

Nauka wymaga przynajmniej minimalnej swobody umysłu. Do zaprojektowania zapalnika nie wystarczą światłe wskazówki Wielkiego Wodza.

Ale KRLD bombę A zrobiła. Syntax error :D

To znaczy, że musi być dostatecznie duża grupa ludzi, która ma przysłowiową miskę ryżu dziennie i dach nad głową, który im wystarczy. Wtedy dopiero w ogóle można myśleć o stworzeniu grup ludzi zdolnych do wysokich technologii. Nie może to być jedna grupa pompowana na siłę, musi być spore zaplecze by było z czego wybrać.

Daleki jestem od podzielania wiary p. Badury w wielkość KRLD czy jego wiary w bajki opowiadane przez samych Koreańczyków o rekordach w szerokości ulic, spożyciu mięs jaj kur i świetlanych perspektyw, a jego wnioski czy analizy (jak choćby TA na temat liczby uchodźców do Korei Płd.) nie wytrzymują nie tylko rygorów naukowych ale nawet zdrowego rozsądku.

Ale z pewnością filmy o tysiącach walczących między sobą dzieci o resztki trawy rosnącej na wysypisku (a takowy kiedyś widziałem) są tak samo prawdziwe jak te o wspaniałym życiu w nowooddanych apartamentowcach.

Moim osobistym zdaniem ludzie są tam zindoktrynowani i wytresowani do imentu, do stanu w którym sami uwierzyli, że miska ryżu i kult Wodza im wystarczy a posłuszeństwo jest największą wartością. Choćby z filmu "defilada" już tu omawianego (i innych, które widziałem) wynika, że są niewolnikami myślącymi, że są ludźmi wolnymi. Ale to tylko z naszego punktu widzenia. Całkiem być może, że tamta mentalność to akceptuje... nie wiem.

pozdrawiam
TBM

oto samograf

Z relacji rozmowy Lenina z Łunaczarskim...

Choćby z filmu

...a następnie z listu Łunaczarskiego do niejakiego Bołtianskiego, oraz z rzeczonego Bołtianskiego opublikowanej książki pt. "Lenin i kino" niezbicie wynika, że wódz Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej najszczerzej w świecie wyznawał dewizę:

Ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas film.

lub w nieco innej wersji:

Kino to najważniejsza ze sztuk.

Stąd też wniosek, że niektórzy zatrzymali się na etapie kinematografii pierwotnej, zaś my supercywilizowani już żyjemy w epoce internetu łupanego.

oto TBM

stara znajomość

cytuję samograf:

Stąd też wniosek, że niektórzy zatrzymali się na etapie kinematografii pierwotnej, zaś my supercywilizowani już żyjemy w epoce internetu łupanego.

Szanowny Panie, znamy się już tak długo, że chyba mogę oczekiwać wyjaśnienia czemu (sądząc z linkowanego komentarza) uważa mnie Pan za szajbusa, który przeszedł samego siebie.

pozdrawiam ciekaw uzasadnienia
TBM

oto Krzych Adam

KRLD bombę A zrobiła.

Liczba problemów do poradzenia sobie z nimi przy budowie tzw "nuclear device" jest skończona. Zatem również liczba ludzi o określonej wiedzy i umiejętności, a także środki finansowe których należy użyć charakteryzują się tym, że są skończone. To samo dotyczy techniki rakietowej.

Z tego co słyszymy osiągnięcia reżimu Kimów w tej ostatniej dziedzinie są niekonieczne aż tak wielkie. Niewykluczone, że ci którzy jeszcze kilkanaście lat temu od nich kupowali technikę rakietową, ale nie są aż tak bardzo izolowani od świata ich już dziś zostawili daleko w tyle. Co do samej techniki atomowej, zbudować można i eksplodować coś o najniższym stopniu zaawansowania technicznego używając podzespołów zdobytych różnymi drogami np skradzionych bądź kupionych nielegalnie. Sama zaś wiedza niezbędna do tego by osiągnąć taki skutek już od pewnego czasu to praktycznie public domain.

oto TBM

pokonanie problemów

cytuję Krzych Adam:

Liczba problemów do poradzenia sobie z nimi przy budowie tzw "nuclear device" jest skończona

Oczywiście, a najlepszy dowód to fakt, że zostały pokonane i device zadziałało :)

Wydaje mi się jednak, że w tak małym kraju można je pokonać olbrzymim wysiłkiem gdy kraj jest biedny (może nawet bardzo biedny) ale nie gdy walczy z największym wysiłkiem o biologiczne przetrwanie a ludzie umierają z głodu.

Nie znam się na wywiadach, ale nie słyszałem nigdy o wspaniałych służbach KRLD. Ukraść bądź kupić nielegalnie systemy to mógł Mossad, ale wątpię czy ich ludzie...

Nie przekonał mnie Pan, dalej jakoś mi to się nie składa jedno z drugim.

pozdrawiam
TBM

oto Alej

Nie "uznaliby" a uznali

Światowa prapremiera filmu odbyła się w Korei.
Jak nam tu mówiono był tam bardzo dobrze odebrany.
Autorzy bodajże dostali jakieś nagrody albo co najmniej pochwały.
Czemu się nie dziwię.

Ambasada KRLD prowadzi (dość marną) polskojęzyczną witrynę.
Gdy tam zaglądnąć to się człek przestaje dziwić (o ile się dziwił, ja nie), że "Defilada" im się bardzo podobała.

oto Piotr Badura

Pana informacje wydają się fałszywe

Szanowny Panie Aleju
Pana informacje, że:

Światowa prapremiera filmu odbyła się w Korei.

oraz:

Autorzy bodajże dostali jakieś nagrody albo co najmniej pochwały.

zdecydowanie wydają się fałszywe, ale to drobiazg. Problemem jest to, że ich absurdalność jest tak wielka, iż można by przypuszczać, że nikt na świecie nie da się na nie nabrać. Życie wciąż mnie zaskakuje.
Pozdrawiam serdecznie

oto Piotr Badura

"Defilada" jest dobrym przykładem

Szanowny Panie TBM

Film "Defilada" jest przykładem, jak można kłamać prawdą. Bez trudu można zrobić podobny film o Polsce. Z samej prawdy - wielkie kłamstwo. Osobiście trochę powątpiewam, że "Defiladę" zrobił Fidyk, bo on nigdy przedtem ani nigdy potem nie zrobił nic równie profesjonalnego (chodzi o profesję propagandysty).

Oczywiście bywa czasem tak, że i ślepej kurze trafi się ziarno, ale za bardziej prawdopodobne uważam, że Fidyk dostał przy "Defiladzie" znaczące wsparcie profesjonalistów, którzy sami woleli pozostać anonimowi.

Pozdrawiam serdecznie

PS. Przypuszczam że w KRLD mają taką opinię o "Defiladzie", jak ja.

oto Piotr Badura

Czy ja kiedyś zkwestionowałem jakiś obraz?

Szanowny Panie TBM
Na podstawie Pana komentarza ktoś mógłby dojść do wniosku, że ja kwestionuję jakieś obrazy (filmy, zdjęcia) dotyczące KRLD. Nie przypominam sobie, bym kiedyś coś takiego zrobił. Jeśli jednak Pan coś takiego znalazł, to proszę wskazać, gdzie. Poprawię natychmiast, bo musi to być kwestia braku precyzji języka czy innego błędu. Ja nie kwestionuję żadnych obrazów.
Pozdrawiam serdecznie

oto TBM

dziś pytanie dziś odpowiedź :)

cytuję Piotr Badura:

Czy ja kiedyś zkwestionowałem jakiś obraz?

Szanowny Panie,

po niecałych dwóch godzinach od zadania tego pytania sam Pan na nie odpowiedział publikując TEN KOMENTARZ.

Zresztą nie twierdziłem nigdzie, że Pan kwestionuje jakieś filmy czy obrazy, tylko, że w nie nie wierzy. Co zresztą jest naturalne i oczywiste. Gdy mamy do czynienia z tematem, bądź problemem, którego nie jesteśmy w stanie sami zweryfikować i jesteśmy skazani na dane podane nam przez innych - najważniejszą rzeczą staje się wiarygodność źródeł.

Mam nieodparte wrażenie, że darzymy zaufaniem inne źródła, co musi skutkować różnymi opiniami i wnioskami.

Co do "Defilady" zaś, napisałem, że moim zdaniem jest jak zdanie wyrwane z kontekstu. Na jego podstawie nic nie możemy powiedzieć o całej wypowiedzi. A z samego filmu niewiele wiadomo o całości życia w KRLD, choć wiele można usłyszeć.

Ja na przykład nie chciałbym, żeby moje czteroletnie dziecko w przedszkolu miało taki przedmiot jak "Dzieciństwo Wielkiego Przywódcy", w wieku pięciu zajęcia o nazwie "Życie Umiłowanego Przywódcy" a po osiągnięciu wieku szkolnego miało zajęcia ideologiczne takie jak moralność komunistyczna i cotygodniowe zajęcia w gabinecie studiowania idei wielkiego wodza. Zważywszy, że szkoły i przedszkola są całotygodniowe a dzieci wracają do domu tylko na weekend - stopień indoktrynacji w takich placówkach oceniam jako przerażający.

pozdrawiam
TBM

oto Piotr Badura

Ależ ja Fidyka darzę pełnym zaufaniem, a Pan nie!

Szanowny Panie TBM

Najpierw sprawa techniczna - dał Pan zły link, bo prowadzi on do komentarza, na który Pan odpowiada.

Z Fidykiem sprawa ma się tak, że ja mam do niego zaufanie, a Pan najwyraźniej nie. W filmie "Defilada" jest jasno sformułowana informacja, że to, co mówi lektor po polsku, nie pozostaje w jakimś wyraźnym związku z tym, co mówią Koreańczycy. Ta informacja wygląda tak:

fidyk-1.jpg

Proszę zwrócić uwagę, że Fidyk informuje, iż czerpał z książek i gazet koreańskich. Nie używa określenia północnokoreańskich. Teksty czytane przez lektora mogą więc pochodzić z książek wydawanych przez wrogie KRLD ośrodki w Korei Południowej. Ja mam do Fidyka zaufanie. Skoro zaznaczył, że to co mówi polski lektor jest lipą, to uznaję, że rzeczywiście jest to lipą.

Pan natomiast nie ufa Fidykowi i mimo że Pana poinformował jak jet, bezpodstawnie przyjmuje Pan, że polski lektor przekazuje to, co mówią Koreańczycy. Dlaczego nie wierzy Pan Fidykowi? Ma Pan jakieś podstawy?

Napisałem, że film to profesjonalna propaganda, bo kłamie prawdą. Prawdą! A prawda jest taka, że Fidyk lojalnie zaznaczył, że wszystko w jego filmie to lipa.

Pozdrawiam serdecznie

oto TBM

pars pro toto

cytuję Piotr Badura:

Skoro zaznaczył, że to co mówi polski lektor jest lipą, to uznaję, że rzeczywiście jest to lipą

Szanowny Panie Piotrze,

co do linku, oczywiście ma Pan rację, chodziło mi o TEN KOMENTARZ.

Natomiast co do reszty, to popełnił Pan błąd niedoczytania. Reżyser pisze wyraźnie, że "teksty które nie były dosłownym tłumaczeniem wypowiadających się osób zostały zaczerpnięte z koreańskich gazet". Wytłuściłem fragment, który Panu umknął a który diametralnie zmienia sens.

Mianowicie z gazet były zaczerpnięte te, czytane przez lektora teksty, które nie były tłumaczeniem słów osób się wypowiadających. Wszystkie inne z gazet - a wypowiedzi osób nie z gazet.

Program nauczania dzieci w przedszkolu czy w szkole były tłumaczeniem słów pp. nauczycieli.

Z gazet pochodziły inne teksty, na przykład opis bajek, które pisał Umiłowany Przywódca. To nie było tłumaczenie niczyich słów, a tekst pochodził ze źródeł wskazanych przez reżysera.

Oczywiście mogę być w błędzie, nie znając koreańskiego a reżyser pokazując obraz mówiącego Koreańczyka podkładał inny, niż tłumaczenie, tekst sprawiając tylko wrażenie, że to tłumaczenie. Mogę być również w błędzie mniemając, że to w ogóle jest Korea, a w szczególności Korea Północna - ale takie założenia trącą jednak paranoją.

Zresztą, sądzę, że Pan także nie zna tego języka i zakłada, że lektor udawał, że tłumaczy nie tłumacząc - tylko na podstawie swojego zaufania, że reżyser łże.

A, jako że losy Koreańczyków północnych nie są moim hobby i budzą raczej niewielkie zainteresowanie, proponuję zakończyć naszą wymianę poglądów pozostając z protokołem rozbieżności.

pozdrawiam
TBM

oto Piotr Badura

Pisanie że to, co z gazety, jest z gazety, nie miałoby sensu

Szanowny Panie TBM

Gdyby wszystkie wypowiedzi Koreańczyków w filmie były przetłumaczone wiernie, to końcowy napis utraciłby sens. Jego sens wynika tylko z tego, że w filmie często Koreańczyk mówi jedno, a lektor drugie. Podnoszono to jako zarzut w stosunku do Fidyka, ale odpowiedź brzmi: w filmie jest informacja na ten temat.

Proponuję, by przeczytał Pan uważnie dwa teksty (wklejam tylko ich istotne części, ale daję linki do całości). Zwracam uwagę, że obaj autorzy zachwalają "Defiladę":

Tekst 1:
"Konstrukcja filmu Fidyka jest bardzo prosta - w relacje z tytułowej "Defilady" są wplątane fragmenty reportaży dotyczących codziennego życia Koreańczyków. Całość ma kształt typowego filmu propagandowego na wzór dzieł Leni Riefenstahl. Jedynym szczegółem (ale kluczowym), odróżniającym "Defiladę" od nazistowskiej agitacji, jest komentarz lektora. Fidyk dopuścił się pewnej manipulacji - polski lektor wcale nie tłumaczy słów swojego koreańskiego odpowiednika czy ludzi opowiadających o swoim kraju, a przytacza pozbawione szerszego kontekstu, fragmenty z koreańskich gazet i książek. Gdyby nie ten zabieg, film straciłby zupełnie swoją antytotalitarną wymowę, a my nie dowiedzielibyśmy się, że Kim Ir Sen podwiózł zmęczoną staruszkę i wielu innych ciekawych rzeczy, które dają jasno do zrozumienia, że wszystko, co widzimy, mamy traktować z odpowiednią rezerwą. Idąc dalej tym tropem - ktoś niezorientowany w sytuacji panującej w Korei Północnej mógłby faktycznie zachwycić się rozmachem defilady i dobrobytem tamtejszego społeczeństwa, a tak kilkoma komentarzami (np. o żonie Kim Ir Sena, która specjalnie wróciła z wycieczki do domu, żeby mężowi ugotować obiad) reżyser puszcza do nas oko i nakierowuje nas na prawidłowy odbiór swojego filmu."

Tekst 2:
"Tytułowa defilada to rzeczywiście zapierające dech (z różnych powodów) wydarzenie - to migawki z niej są osią filmu. W film wplecione są również fragmenty reportaży dotyczących codziennego życia Koreańczyków, zdjęcia z miejsc do których wpuszczono reżysera - znana restauracja, szkoła, muzeum w domu gdzie się narodził Kim Ir Sen, obóz pionierów itd. Słyszymy wypowiedzi, które naiwnością, uwielbieniem dla wodza i bijącą w oczy propagandą strasznie nas rażą, śmieszą i zadziwiają. Ale co warto podkreślić - reżyser często w różnych scenach wcale nie tłumaczy słów swoich rozmówców, ale w ich usta wkłada teksty z koreańskich gazet, książek i broszurek. Manipulacja? A i owszem."

Pozdrawiam serdecznie

oto Alej

Panie Piotrze kochany,

proszę zaglądnąć do oficjalnej (polskojęzycznej) witryny internetowej ambasady KRLD w Polsce. Uwiarygodni to Panu opinię iż "Defilada" Fidyka musiała się w KRLD podobać.

Przypominam też, że materiały użyte w "Defiladzie" to tzw. "setki" - oryginalne filmy, z oryginalnymi, swobodnymi wypowiedziami Koreańczyków, w tym dzieci.
Z filmu aż bije to, że ekipa Fidyka sfilmowała to co chcieli jej pokazać sami Koreańczycy. Bo im się to podoba i są z tego dumni.

Właśnie dlatego film robi aż tak wielkie wrażenie.

oto Piotr Badura

Uparł się Pan, by nie rozumieć?

Szanowny Panie Aleju

1) Nie wierzę, że zna Pan koreański, a zatem nie wie Pan, co mówią w filmie Koreańczycy, bo lektor mówi co innego, o czym Fidyk pana poinformował w ostatnich sekundach filmu. Buduje więc Pan swą opinię na fałszu.

2) Nie wierzę, że czytał Pan informację Fidyka w ostatnich sekundach filmu, bo "Defilada" jest profesjonalną propagandą. Wyjaśnienie Fidyka umieszczono w taki sposób, że wiadomo było, iż praktycznie nikt go nie przeczyta. Na tym, między innymi, polega profesjonalizm tej propagandy.

3) Moim zdaniem błądzi Pan, wierząc że ekipa Fidyka sfilmowała to, co chcieli jej pokazać sami Koreańczycy. Myślę że było odwrotnie. Koreańczycy pokazali to, co chciał sfilmować Fidyk. Fidyk zapewne poprosił, by pokazali mu, jak bardzo kochają i szanują Wielkiego Wodza. No to pokazali.

4) Panu TBM zaprezentowałem dwa materiały, dotyczące "Defilady". Autor pierwszego materiału nazwał "Defiladę" "Mistrzowską demaskacją komunistycznej propagandy" i ocenił ten film 10/10, czyli jako arcydzieło. Napisał jednak, że "Defilada" to "typowy film propagandowy", idący w manipulacji dalej nawet, niż nazistowska agitacja. Usprawiedliwił jednak manipulacje Fidyka tym, że bez nich ludzie nie uwierzyliby w totalitaryzm KRLD i, co gorsza, mogliby nawet zachwycać się tym państwem. A zatem cel uświęca środki. Manipulacja Fidyka była, zdaniem recenzenta, słuszna. Pan jest ofiarą tej manipulacji.

5) Odsyłanie mnie do strony ambasady KRLD w Polsce trochę mnie dziwi. Obserwuję stale tę stronę (oni mnie chyba też). Jeśli już jednak przywołał Pan tę stronę, to polecają tam bardzo pouczający film "Aktywności Szanownego Przywódcy Kim Dzong Una od marca do maja 2016" (trwa ponad godzinę). Lepiej jednak oglądać na YouTube. Ponieważ nie zna Pan koreańskiego, to proponuję wyłączyć dźwięk i analizować sam obraz:

Pozdrawiam serdecznie

oto Tomasz Dalecki

@Wojciech K

Nigdy nigdzie nie spotkalem nikogo z Korei Pln.

Ja spotkałem kiedyś w Londynie pólnocną Koreankę. Mówiła tylko, że tam jest strasznie, ale też mieszkając tam od urodzenia większość nie zdaje sobie sprawy, jak strasznie.

Upraszczając (i nieco trywializując) - skoro nie masz pojęcia o istnieniu czekolady to nie doskwiera ci jej brak...
Za długo nie mieliśmy okazji rozmawiać.
Było to w Londynie ok.1996/97 Mieszkała w Londynie i oczekiwała na obywatelstwo, miała dostać za kilka miesięcy. W Anglii nawróciła się na bahaizm.

oto Wojciech K

O prosze, mial Pan wiecej szczescia.

NIe jest jednak tak prosto spotkac kogos z Korei Pln. Nie ma turystow polnocno koreanskich. Tak naprawde to nie tyle spotkalem co widzialem polnocnych koreanczykow jako dziecko w Warszawie. szli w grupie i mieli wpiete znaczki z podobizna Kim Ir Sena i mama mi wtedy powiedziala ze to polnocni koreanczycy. Mieszkajac na Mokotowie calkiem blisko ambasady Korei Pln tez jakos nigdy nie spotkalem zadnego.

oto Krzysztof M

Mój dawny znajomy, zakochany

Mój dawny znajomy, zakochany w Zachodzie, zwiał do Włoch, czy innej Austrii i przez obóz przejściowy trafił na ten Zachód już na stałe. I pamiętam jego rozanielone oczy, gdy opowiadał podczas krótkiej wizyty w Polsce (lata 90-te), jaka to rozkosz móc zamówić przez telefon pizzę z PODWÓJNYM MUSHROOM, PODWÓJNYM CHEESE, PODWÓJNYM BECON... Ta Koreanka może była podobnego chowu? :-)

oto Krzysztof M

i oto jak na zamowienie jest

i oto jak na zamowienie jest "znajomy" pasujacy do narracji glupek omamiony tanim powabemzgnilego zachodu

Po prostu mi się skojarzyło. Widzi pan... Życie jest ciekawsze od najbujniejszej fantazji...

A głupkiem, to ten człowiek nie jest. Jeśli jest, to może pan nazwać głupkami wszystkich tych, którzy się zachłystywali Zachodem nic o nim nie wiedząc.

oto Wojciech K

Ale normalny czy taki bez tarczy?

Wie Pan o co chodzi? Czemu Panowie sie uparliscie bronic kazdego lachudry ktory ma na pienku z USA? Przeciez fakt ze ktos ma na pienku z USA nie swiadczy o niczym a u Panow to jest glejt przyzwoitosci. Te Pana historyjki " z zycia wziete" za kazdym razem maja ten sam moral ze "kiedys" bylo lepiej. To jest calkiem mozliwe ze Panu bylo lepiej ale Pan to "lepiej". tak jakos roztacza sila rozpedu na wszystkich. A jak komus to nie bylo lepiej to jest i tak mu bylo tylko go zachodnia propaganda omamila. Pana narracja jest taka ze w PRL bylo dobrze a to co bylo niedobre ro wina Amerykanow i Zydow. Wie Pan jak absurdalnie to jest? To wypieranie ze swiadomosci stanu faktycznego. Az tak Pana upadek PRL skrzywdzil?

oto Eowina

Europejczycy, którzy nie zetknęli się z kulturą Wschodu

zwykle oceniają ją według własnych doświadczeń i wg. własnych europejskich hierarchii wartości.
Kultura Wschodu jest oparta na buddyzmie, gdzie podstawą istnienia porządku jest stabilność strukturalna. Szacunek dla władzy nie jest tylko wynikiem propagandy, ale jest tradycją kulturalną.
Jest to szacunek dla stanowiska, dorobku, wieku i to przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Generalnie uznaje się też zasadę równowagi: jak ty traktujesz innych, tak i ciebie traktować będą.
U ludzi Wschodu nie ma świadczeń emerytalnych, człowiek stary jest otoczony opieką i szacunkiem. Ludzie Wschodu są grzeczni w stosunku do innych, ale jedna uwaga: nie może być zaburzenia struktury. Minister rozmawia z ministrem, a sekretarka z sekretarką, dociekliwy dziennikarz pozwalający na pytania w stosunku do ministra, może być przykro potraktowany. To nie jest demokracja.

Stąd jest bardzo trudno o "przyjaźń" czy "zażyłość" między narodami Wschodu i Zachodu, bo różnice kulturowe zwyczajnie nie mają płaszczyzny porozumienia. Filmy, które dla Zachodu wydają się śmieszne ze względu na karykaturalną wiernopoddańczą wymowę, są naturalnym oczekiwanym i pochwalnym sposobem życia Wschodu. Zachód widzi równość ludzi i człowieka jako wartość; Wschód widzi wartość struktury władzy i wartość człowieka w strukturze. Człowiek Wschodu ciężko pracuje aby być KIMŚ WAŻNYM, człowiek Zachodu pracuje aby MIEĆ.

oto Wojciech K

Konfucjanizm raczej niz buddyzm.

Cos jak nasze "wartosci chrzescijanskie" tylko po ichniemu . TA hierarchicznosc i szacunek dla starszych maja jako produkt uboczny pewna wade. Hamuja innowacyjnosc bo nowe idee zwykle oznaczaja podwazanie starych. Nowe rozwiazania mowia ze sa lepsze od poprzednich a to oznacza podwazanie autorytetu starszych niejako z definicji. Stad np Chinczycy sa swietnymi kopistami ale slabymi wynalazcami.

oto Wojciech K

A niby czemu.

To tak jak z panskim formulowaniem tych roznych zlotych mysli. Ja pracuje zeby utrzymac dzieci, kupic sobie cos i zabezpieczyc sie na starosc. Taki Chinczyk pracuje zeby zostac kims waznym ( ale juz nie zeby sobie cos kupic), no pal szesc jego wybor. A Pan po co pracuje?

oto Krzych Adam

Tak mi się jakoś wydawało.

Że przeżyć, to zachować życie. Inaczej mówiąc ciągle je MIEĆ.

A tu się okazało, że praca by to życie MIEĆ może się okazać egoizmem i to co najmniej wątpliwym religijnie.

oto Alej

Najzabawniejsze byłoby gdyby pan Piotr był na tyle stary

by pamiętać PRL.
Mam zwłaszcza na myśli obronę tezy o swobodzie wyjazdu z KRLD.

Z PRL też "można było" legalnie wyjeżdżać.
Pewno stąd rodacy wykupywali bilety na jak najbardziej legalne wycieczki "Stefanem Batorym" do fiordów norweskich bez zawijania do portów, a gdy byli dostatecznie blisko brzegu skakali do wody i dalej udawali się już wpław.
Pamiętam dwu chłopców, którzy przemycili się za granicę ukryci pod podwoziem ciężarówki. Potem, już w latach 1990-tych nakręcono o tym film.

Ja byłem marynarzem (elektrykiem okrętowym) więc nie miałem takich problemów.
Ale zanim dostałem uprawniającą do tego książeczkę żeglarską jakieś tam służby przeprowadziły skrupulatne badanie czy można mi zaufać - wiem od rodziny, że milicja wypytywała wtedy o mnie sąsiadów.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.