Rok Prezydenta Andrzej Dudy

24 maja 2015 r. Andrzej Duda wygrał w II-ej turze wyścig o fotel prezydenta III-ej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej w konkurencji z urzędującym prezydentem B.Komorowskim. Zaprzysiężenie przed Zgromadzeniem Narodowym nastąpiło 6 sierpnia 2015 r. Myślę że można już wstępnie ocenić sukcesy i porażki tej niemal rocznej prezydentury, chociaż do końca jeszcze daleko i może być różnie. Oceniać należy przede wszystkim sukcesy polityki na polu międzynarodowym i w dziedzinie obronności. Trzeba też przyznać, że potrafi być stanowczy i odważny w sprawach wewnętrznych, bo np. w sprawach Trybunału Konstytucyjnego podjął decyzję wbrew opinii korporacyjnych władz środowiska prawniczego, które jest dotknięte różnymi patologiami, na taki gest nie zdobył się żaden z Jego poprzedników. Ale jak się to starcie skończy nie wiadomo, bardziej to zależy od Pani Premier B.Szydło.

Aktywność na forum międzynarodowym Prezydenta A.Dudy jest imponująca, nie minął przecież jeszcze rok a odbył aż 21 wizyt zagranicznych, jak to gdzieś wyczytałem, to byłem bardzo zaskoczony. Czy te wizyty i zapowiedzi programowe działalności przyniosły jakiś pozytywny skutek? Na początku, podczas wizyty w Estonii Pan Prezydent A. Duda w publicznym wystąpieniu zasugerował, że chciał by uczestniczyć w rozstrzyganiu spraw ukraińskich zasiadając przy stole w tzw. porozumieniach mińskich.

I tu poniósł nie tylko wizerunkową ale i faktyczną porażkę, bo natychmiast Prezydent Ukrainy P. Poroszenko, przebywając w tym czasie w Berlinie odpowiedział mało grzecznie, że tego sobie nie życzy. Oczywistością jest, że wypowiadał te słowa w porozumieniu z Panią Kanclerz Niemiec A.Merkel. Dlatego wielkim szokiem, przynajmniej dla mnie, było zawiezienie przez Prezydenta A.Dudę, po tym afroncie dyplomatycznym, czterech miliardów złotych do Kijowa. O tym zresztą dowiedzieliśmy się z ust plotkarskiego, gadatliwego Prezydenta neobanderowswkiej Ukrainy a nie od Naszego Prezydenta. Chyba jest oczywiste, że tu Nasz Prezydent poniósł znaczącą klęskę.

Podczas wizyty Naszego Prezydenta, pod koniec września 2015 r. w ONZ w Nowym Jorku, zapanowała u nas w mediach i wśród polityków jakaś dla mnie niezrozumiała, nie tylko śmieszna ale i żałosna histeria, że Nasz Prezydent odniósł tam WIELKI SUKCES bo nie podał ręki Putinowi. Rzeczywiście w relacjach telewizyjnych było widać, że Nasz Prezydent kulturalnie i delikatnie uniknął „stuknięcia się” kielichami z Prezydentem Putinem. Ja natomiast uważałem i nadal uważam że to była okazja, która już więcej może się nie powtórzyć, początku nawiązania normalnych stosunków z Federacją Rosyjską.

Czy rzeczywiście, był to sukces? Z Prezydentem Putinem witają się nie tylko wielcy tego świata ale i papieże nie wyłączając Naszego Papieża, który przyjmował go w Watykanie 22.06.2002 r.. Jeżeli natomiast w Naszym Prezydencie taką awersję budzi osoba Putina ze względów moralnych, to przecież Nasz Prezydent był w Chinach i tam witał się z tymi okupantami Tybetu, ponadto w Chinach są szykanowani katolicy. Dodam też, że wielu chrześcijan i hierarchów chrześcijańskich z Syrii wyrażało wielką wdzięczność dla Prezydenta Putina, bo właśnie działalność armii rosyjskiej przyczyniła się do uratowania chociaż części chrześcijan syryjskich przed zagładą z rąk fundamentalistów islamskich.

Powinien więc i Nasz Prezydent za tą działalność podziękować Putinowi. Nasz Prezydent jest katolikiem a jest taka stara zasada „noblesse oblige” (szlachectwo obowiązuje). Oczywiście uważam, że Nasz Prezydent słusznie postąpił dla przedsięwzięcia jakim dla nas jest uczestniczenie w korzyściach płynących z Jedwabnego Szlaku. Ale tu następna „zadra”, Ukraińcy podjęli próbę wyeliminowania nas z tego przedsięwzięcia. A będąc już przy tych kwestiach moralnych, to należy przypomnieć, że podczas wizyty w Kijowie 15-go grudnia 2015 r. Nasz Prezydent złożył kwiaty pod pięcioma różnymi pomnikami ale na groby pomordowanych Polaków przez UPA już się nie pofatygował.

Może się przestraszył wyznawców koncepcji integralnego nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncowa. Zwolennikami tej zbrodniczej ideologii są przecież władze obecnej Ukrainy z P.Poroszenko na czele, o czym świadczą stawiane nagminnie pomniki morderców polskiej ludności cywilnej Bandery i Szuchewycza, w imię „czystości rasowej” narodu ukraińskiego. Takie postępowanie to już jest zaprzeczenie naszej tradycji i tożsamości i to tak postąpił Nasz Prezydent - ZGROZA. W stosunku do tej neobanderowskiej Ukrainy to Prezydent A.Duda kontynuuje politykę swojego poprzednika B.Komorowskiego, tak jak W.Waszczykowski kontynuuje politykę G.Schetyny, nic nowego. Złośliwcy nawet mówią, że jak tak dalej będzie, to Polska stanie się prowincją zachodnią Ukrainy.

Nasz Prezydent w przemówieniach, podczas wizyt zagranicznych, ciągle mówi wprost lub sugeruje, że Rosja to jest agresor i nam zagraża, dlatego trzeba się zbroić na potęgę, dlatego potrzebne są w Polsce wojska NATO i tarcza antyrakietowa. Jak będzie z tymi wojskami NATO to zobaczymy już niedługo po szczycie NATO w Warszawie, na początku lipca. A co do tarczy antyrakietowej to są różne na ten temat opinie, jedna z wielu jest taka, że ta tarcza to ma chronić St.Zj. a nie Polskę a w rezultacie naraża Polskę na ewentualny atak rakietowy nie dając nam żadnej przed tym atakiem ochrony, rakiety mogą być uzbrojone w głowice atomowe.

Obrona przez nas St.Zj. to chyba wdzięczność za to, że do tych naszych przyjaciół nie mamy ruchu bezwizowego, to nas wyróżnia od większości krajów UE. Tarcza antyrakietowa ma powstać w Redzikowie, to też jest kontynuacja polityki PO-PSL, uważam że na ten temat konieczna jest wyczerpująca informacja dla nas od Naszego Prezydenta np. w formie konferencji prasowej. Informacja od ministra MON na ten temat nie była by wystarczająca, bo to za poważna sprawa. Czy naprawa naszego systemu obronnego rozpoczęta przez ministra A.Macierewicza jest prawidłowa i skuteczna, to jeszcze nie wiadomo, za mało czasu na ocenę realizacji tych zamiarów, które wydają się prawidłowe.

Politykę zagraniczną Naszego Prezydenta zweryfikuje najbliższy rok, ponieważ w tym okresie odbędą się wybory prezydenckie w USA i wówczas będzie wiadomo jak ułożą się stosunki USA-FR. Jeżeli nastąpi normalizacja w duchu pokojowym tych dwóch potęg militarnych, to prowadzona przez Naszego Prezydenta ryzykowna polityka konfrontacji z FR poniesie fiasko, zostaniemy postawieni sami przeciwko Rosji, Niemiec, Litwy i tej banderowskiej Ukrainy. Z tym że w tym przypadku Ukraina będzie pod wpływem Rosji i Niemiec a oczywiście przeciwko Polsce. Przypadku konfliktu wojennego, to nawet nie ma co rozpatrywać, bo po co, to już nas nie powinno interesować, bo z nikniemy z powierzchni ziemi.

Prezydent III-ej RP Najjaśniejszej ma w obowiązku dbać o honor i godność Polski i Polaków a z tym jest gorzej jak źle, gdy Prezydent Barack Obama publicznie powiedział 31.05.2015 r. „polskie obozy śmierci”, to wówczas Nasz Prezydent Bronisław Komorowski „bohatersko milczał”, tak samo i obecnie gdy w ostatnich dniach prezydent Niemiec Joachim Gauck , w sposób arogancki i butny obraził Polaków zarzucając nam „brak miłosierdzia”, to obecny Nasz Prezydent Duda też „bohatersko milczy”.

- - -
30.05.2016 r.

oto Czesław Czesław

Czesław Buksiński, inżynier, obecnie na emeryturze, od 1981 r związany z opozycją niepodległościową.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 8)

Tematy: 

Dyskusja

oto kaktusnadłoni

Wasz, nasz. My, oni.

Jak prezydentem RP był Lech Kaczyński, uważałem go za najgorszego prezydenta, ale mimo wszystko mówiłem „nasz prezydent”. W tym czasie jego brat był premierem, ale o nim nie mogłem powiedzieć „nasz premier”. Prezydenta określałem „nasz”, z szacunku do demokracji. Nie głosowałem na Lecha Kaczyńskiego, ale wybrała Go większość z pośród tych co raczyli pójść na wybory i oddać ważny głos.

O żadnym premierze III RP (i wcześniej) nie mogłem powiedzieć „nasz premier”, bo nie wybierał go naród a towarzysze (kolesie?) partyjni.

Nie jestem konstytucjonalistą, ale uważam że status prezydenta RP to wielka niedoróba. Albo cały naród wybiera prezydenta RP (w takiej ordynacji jak obecnie), i tak powołany prezydent – szef władzy wykonawczej – powołuje rząd, stoi na czele tego rządu i odpowiada za władzę wykonawczą przed narodem, a naród ma prawo w trakcie kadencji prezydenta odwołać, albo, prezydent RP jest aparatczykiem partyjnym podległym centrali partyjnej. Ale wtedy szkoda naszych pieniędzy na wybory, niech sobie go wybierają towarzysze w tym totalitaryzmie partyjnym.

oto Polak Mały

Nasz prezydent dopiero będzie

Jak klika z Magdalenki, która trzęsie Polską od ćwierćwiecza zagryzie się we wzajemnych wojenkach różnych swoich odłamów.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.