Kiedy oddamy Ziemie Odzyskane?

Po polskiej prawicy grasuje od kilku lat fantom sojuszu sanacyjnej II Rzeczpospolitej z hitlerowską III Rzeszą przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Krąży nad prawicą prawdziwe widmo sojuszu Becka z Ribbentropem przeciw Mołotowowi, dzięki któremu ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i ZSRR nigdy nie podpisaliby swojego tajnego załącznika do traktatu i nie doszłoby do niemieckiej napaści 1 IX 1939 i sowieckiej w 17 dni później. Przeciwnie, w XII 1941 roku (lub w innym terminie) niemiecko-polska armia miała defilować na Placu Czerwonym, salutując Hitlerowi i Rydzowi-Śmigłemu.

Najpierw zgodzę się zwolennikami tego mitu, że sanacyjna Polska prowadziła najgłupszą politykę zagraniczną, jaką tylko dało się prowadzić, licząc na - jak je nazywał Stanisław Cat-Mackiewicz - "egzotyczne sojusze" z daleką Francją i jeszcze dalszą Wielką Brytanią. W dniu 1 IX 1939 roku Polska winna była być w sojuszu albo z III Rzeszą przeciw Sowietom, albo z Sowietami przeciw Niemcom. Nie będąc w sojuszu z żadnym z sąsiednich mocarstw stała się łupem obydwu, połączonych sojuszem.

Zgodzę się także z tym, że bazując na faktach i układzie sił z 1939 roku należało wybrać sojusz z Hitlerem, gdyż Stalin wydawał się sojusznikiem, którego armie chętnie wchodzą z pomocą, ale już nie wychodzą, przemieniając kraj w republikę sowiecką. W 1939 roku nikt jeszcze nie wiedział czym jest nazizm, nikt nie znał jego zbrodni (których jeszcze nie popełnił), ani nie wiedział, że Hitler jest tak szalony, aby walczyć nie tylko przeciw Anglii i Francji, lecz także ZSRR i USA równocześnie. Gdybym żył w 1939 roku i wiedział tyle, ile ludzie wtedy wiedzieli, to byłbym wtedy za sojuszem z Niemcami przeciw ZSRR.

Ale dziś mamy rok 2016 i wiemy jak skończyła się II Wojna Światowa: klęską III Rzeszy. Należy się zastanowić jaki cel mają ci, którzy tak bardzo żałują, że w 1945 roku byliśmy po stronie zwycięskiej, miast po stronie pokonanej i rozbitej doszczętnie?

Tak, znam reakcję wielu Czytelników na poprzedni akapit: Polska nie wygrała II Wojny Światowej, lecz ją przegrała, tracąc Wilno i Lwów oraz niepodległość, ulegając wewnętrznej komunizacji i zewnętrznej wasalizacji wobec Moskwy. To prawda, że straciliśmy Wilno i Lwów, że narzucono nam komunizm i sojusz z ZSRR. Mimo to będę się upierał, że na nasze szczęście płk Beck nie zawarł paktu z Ribbentropem, iż Polska nie przystąpiła do Paktu Antykominternowskiego, dzięki czemu - przynajmniej nominalnie - znalazła się w obozie zwycięzców.

Nie wierzę przede wszystkim, że polski potencjał wojskowy, demograficzny i gospodarczy byłby zdolny przesądzić o losach wojny. Nawet gdyby wojska niemiecko-polskie zdobyły Moskwę, to Stalin broniłby się na Uralu, podczas gdy potęga kolonialna Wielkiej Brytanii, a także demograficzno-ekonomiczna USA i ZSRR i tak doprowadziłyby do końcowego zwycięstwa koalicji antyniemieckiej. III Rzesza bez Polski czy z Polską musiała wojnę przegrać, gdyż potencjał jej, a także Italii i Japonii, był znacznie mniejszy niż Wielkiej Koalicji. Najwyżej Berlin, broniony przez resztki Wojska Polskiego, padłby miesiąc później.

Los Polski - sojuszniczki Hitlera byłby jeszcze gorszy niż ten, który nas spotkał. Gdybyśmy byli sojusznikiem Hitlera to i tak Sowieci zabraliby nam Wilno i Lwów, tak samo narzuciliby nam komunizm i tak samo przymusowo zapisaliby nas do RWPG i Układu Warszawskiego. Jest jednak coś, czego nie mielibyśmy, gdybyśmy byli aliantami Niemiec. Stalin nie dałby nam Ziem Odzyskanych. Polska Ludowa - której granice ma także obecna Rzeczpospolita - nie obejmowałyby ani Szczecina, ani Wrocławia, ani Olsztyna. Może dostalibyśmy sporny Gdańsk. Dzisiejsza Polska obejmowałaby więc wyłącznie Kongresówkę, Pomoże Gdańskie, Poznańskie i zachodnią część Galicji, czyli 101.000 km2 mniej. Zamiast 362.000, mielibyśmy 261.000 km2.

Powiedzmy sobie szczerze: Szczecin, Wrocław i Olsztyn są polskimi miastami tylko dlatego, że taki był kaprys Stalina, który - z sobie tylko znanych powodów - nie chciał uszczuplić terytorium polskiego, lecz zabierając nam Kresy dał nam w zamian Ziemie Zachodnie. Jak sądzę, chciał ukarać Niemcy za zbrodnie wojenne na terenie ZSRR i przesunąć je dalej od wschodnich granic imperium. Gdybyśmy byli aliantami Hitlera, to nigdy byśmy Ziem Odzyskanych nie dostali.

Ktoś powie, że woli Wilno i Lwów od zniemczonego przez stulecia Pomorza i Śląska. Bardzo mi przykro, ale taka indywidualna wola nie ma znaczenia. Wilno i Lwów były stracone i nie mieliśmy na to żadnego wpływu. Można było w zamian dostać Kołobrzeg i Jelenią Górę, albo nie dostać nic. Ponieważ byliśmy w obozie zwycięskim, to dostaliśmy. Dodajmy, że były to ziemie na wyższym poziomie gospodarczym, zamożniejsze i o lepszej infrastrukturze. Pod Lwowem i Wilnem ludzie mieszkali w kurzych chatkach, gdy we wschodnich Niemczech w okazałych domach. Kto nie wierzy, niech porówna architekturę poniemiecką Ziem Odzyskanych z nędznymi obejściami na wschodniej Ukrainie i Białorusi.

Wyobraźmy sobie Polskę bez Ziem Odzyskanych. Bez tych 101.000 km2, które zamieszkuje ok. 10 milionów Polaków. Proste pytanie: gdzie podzielibyśmy te 10 milionów ludzi? Gdzie w 1945 roku i w latach kolejnych osiedlilibyśmy repatriantów z Kresów, z Wilna i ze Lwowa? Maleńka Polska by ich nie pomieściła. Nie byłoby dla nich pracy, domów, ziemi. Musieliby zostać za wschodnią granicą i byliby dziś obywatelami Litwy, Białorusi i Ukrainy. Polska liczyłaby dziś nie 38, lecz 28 milionów mieszkańców. Gdybyśmy byli sojusznikami Hitlera, to na mapach i na tablicach drogowych nadal byłyby takie nazwy jak "Breslau", "Stettin", "Hirschberg", "Grünberg", "Kolberg" i "Allenstein".

Oczywiście, polska prawica może płakać, że w 1939 roku nie zawarto sojuszu z Hitlerem przeciwko Stalinowi, ale czy powiecie tym 10 milionom ludzi - którzy w większości przyjechali z Kresów i osiedlili się na Ziemiach Odzyskanych - że płk. Beck popełnił błąd, bo jedynym kryterium polityki winien być antykomunizm?

Adam Wielomski

Historyk idei, monarchista, profesor zwyczajny nauk politycznych. Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, redaktor naczelny "Pro Fide Rege et Lege" oraz serwisu www.konserwatyzm.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.625
Ogólna ocena: 3.6 (głosów: 16)

Tematy: 

Dyskusja

oto kaktusnadłoni

Polska prawica może płakać...

...dobrze że tyko płakać. Choć ta która opanowała zarządzanie krajem robi wszystko by nam odmrozić uszy – by świat nas podziwiał!

cytuję Adama Wielomskiego:

Najpierw zgodzę się zwolennikami tego mitu, że sanacyjna Polska prowadziła najgłupszą politykę zagraniczną, jaką tylko dało się prowadzić, licząc na - jak je nazywał Stanisław Cat-Mackiewicz - "egzotyczne sojusze" z daleką Francją i jeszcze dalszą Wielką Brytanią.

Historia niczego nie nauczyła obecnych, którym dano majestat sprawowania władzy. „Zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy.” Ściągamy nieszczęście na Polskę wpuszczając tu amerykańskie wojsko myśląc, że nas obronią. Nie obronią. Gdyby co, to oni pierwsi będą się wycofywać na z góry upatrzone pozycje. Ci z rządu, co tak szastają publicznym pieniądzem finansując amerykańskie koncerny będą mieć za to podwodę, by z wycofującym się wojskiem mieć bliżej do rządu londyńskiego.

Ale koszty ONYCH bezmyślnych igraszek poniesie naród.

Z punktu widzenia szarego obywatela znam zarówno Wilno (ja się tam urodziłem i cała moja rodzina z tego miasta pochodzi), znam i Legnicę, tam się wychowywałem.

Wilno zawsze było na pograniczu. W XX wieku przechodziło kilka razy w różne administracje państwowe. Na przykładzie mojej rodziny powiem tak: moje obie babki i dziadek (ten od miecza) urodzili się na terenie Rosji Carskiej. Moja mama urodziła się w Polsce, ja urodziłem się na terenie ZSRR. A wszyscy razem urodziliśmy się w tym samym mieście, które jest teraz stolicą Litwy, i jest taką samą stolicą europejską jak i Warszawa. I niech tak zostanie, byle byśmy, Polacy, Litwini, Niemcy byli zawsze razem w Unii Europejskiej.

Pochwała tekstu Pana Profesora przez emerytowanego górnika, nie przyniosłaby splendoru profesorowi, a emeryta by ośmieszyła. Mogę jedynie dać subiektywną, bardzo pozytywną ocenę.

Z szacunkiem, Józef Brzozowski.

oto Dariusz Gałat

Drobne sprostowanie

Proste pytanie: gdzie podzielibyśmy te 10 milionów ludzi? Gdzie w 1945 roku i w latach kolejnych osiedlilibyśmy repatriantów z Kresów, z Wilna i ze Lwowa? Maleńka Polska by ich nie pomieściła.

Jak wykazałem w jednym ze swoich artykułów, przeświadczenie że Ziemie Odzyskane zasiedlili głównie repatrianci z Kresów to mit. Było ich najwyżej 1,8 mln. Większość nowych mieszkańców tych obszarów pochodziła z terenów dawnej Kongresówki i Galicji. Dodatkowo trzeba podkreślić, nawet nie uwzględniając dużych strat wojennych, fakt wysiedlenia z Polski w latach 1944-46 ponad 500 tyś. Ukraińców, Białorusinów i Litwinów i 700-800 tysięcznej przedwojennej mniejszości niemieckiej. Także bez przesady że miejsca by nie starczyło. Nie jest zresztą powiedziane że nie dostalibyśmy niczego kosztem Niemiec, bo Warmia, Mazury i Opolszczyzna miały przed wojną duży procent ludności polskiej. Jeśli chodzi o motywy Stalina, to myślę że pewną inspiracją mogły być dla niego rosyjskie zamiary z czasów I Wojny Światowej, stworzenia satelickiego państwa polskiego z granicą na Odrze i Nysie Łużyckiej (tzw. Plan Sazonowa). Co do meritum zaś zgoda, III Rzesza żadnych szans na pobicie Wielkiej Koalicji nie miała. A czy II RP mogła uniknąć tragicznego końca? Myślę że pewną szansą byłoby ocieplenie stosunków z Czechosłowacją oraz Węgrami i powołanie wspólnej, polsko-czecho-słowacko-węgierskiej konfederacji. Taki twór byłby dla Hitlera znacznie twardszym orzechem do zgryzienia.

oto Dubitacjusz

@ p. Dariusz Gałat: kompletnie ahistoryczna koncepcja

pewną szansą byłoby ocieplenie stosunków z Czechosłowacją oraz Węgrami i powołanie wspólnej, polsko-czecho-słowacko-węgierskiej konfederacji.

Węgry nie pogodziły się z Trianon i były w konflikcie z wszystkimi państwami Małej Ententy (CS, Yu, Rum). Z układu konfliktów wynikały dwa bloki: CS-Yu-Rum i PL-Hun.

oto Dariusz Gałat

Gwoli ścisłości

to wiele wysp polskości na Wschodzie przetrwało wojnę. Mimo powrotu władzy sowieckiej kresowi Polacy aż tak bardzo nie palili się do wyjazdu. W pasie między Grodnem a Dyneburgiem stanowili większość jeszcze w latach 50-tych, a pod koniec istnienia ZSRR pojawił się nawet projekt utworzenia polskiej autonomii na Wileńszczyźnie - wstyd przyznać, spacyfikowany przez Litwę przy poparciu Warszawy.

oto Marek Bekier

Moim zdaniem gdybaniem jest

Moim zdaniem gdybaniem jest zarówno to co publikują niektórzy prawicowi historycy (np. Zychowicz) jak i to co napisał prof. Wielomski. Inna sprawa, że jako amator w dziedzinie historii, z przyjemnością czytam jedno i drugie gdybanie bo jest ono zgrabnie zrobione. Przechodzę do jednego tylko słabego punktu (choć mógłbym znaleźć więcej) gdybania w wykonaniu prof. Wielomskiego: dlaczego w przypadku paktu Ribbentrop - Beck miałoby dojść do wielkiej wojny? Przecież zupełnie możliwy jest taki przebieg wypadków, że Niemcy Francję by tylko postraszyły i odebrały jakieś skrawki ziemi zamieszkałej przez liczniejszą grupę Niemców, Anglii nie dotknęliby nawet i zajęli się kolonizacją i zagospodarowywaniem zdobytej Rosji (potencjał militarny Niemcy + Polska w zupełności by na to wystarczył).
W tej sytuacji możliwe jest, że Japonia zadowoliłaby się opanowaniem wysp zdobytych na Rosji i (niekoniecznie) podjęłaby lokalną wojnę z Chinami, do której nikt by się nie wtrącił. Podobnie mogłoby być z Włochami i opanowaniem brzegów Adriatyku. Ameryka mogłaby wtedy nie wdawać się w żadną wojnę bo niby po co? Jak by wtedy była sytuacja Polski? To już jest temat na kolejne gdybanie, w którym nie czuję się mocno ale chętnie poczytam kogoś o wiedzy i pomysłowości zbliżonej do Panów Wielomskiego lub Zychowicza.

oto Robercik

"Ameryka mogłaby wtedy nie

"Ameryka mogłaby wtedy nie wdawać się w żadną wojnę bo niby po co? "

1. Ameryka zablokowała ekonomicznie Japonię (sankcje + blokada). Pearl Harbor było logiczną konsekwencją oczekiwaną przez władze USA. Z resztą władze USA wiedziały o ataku i nie zrobiły nic aby stał się bardziej medialny.

2. PKB USA na II Wojnie wzrósł. W Szwajcarii spotykali się bankierzy USA i III Rzeszy.

http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/novus/hitler/h...

oto Marek Bekier

Ten mój scenariusz nie jest

Ten mój scenariusz nie jest czymś o czym jestem przekonany. Ot, pierwsza z brzegu myśl z dziedziny historycznej fikcji, która mi przyszła do głowy i jest odmienna od pomysłów całkiem niezłych historyków i politologów za jakich uważam np. Zychowicza i Autora głównego wątku. Myślę, że to co Pan napisał jest przesłanką wspierającą mój pomysł. Być może Amerykanie widząc zainteresowanie Japonii jedynie południowo-wschodnią Azją z przyległymi morzami nie czuliby zagrożenia swoich interesów. Te mogłyby się przesunąć na Europę wraz z bogatą w złoża Syberią a ta część świata byłaby sprawnie nadzorowana przez Niemcy. Brytyjczycy musieliby się zadowolić koloniami w reszcie świata. Jedynymi pokrzywdzonymi byłyby Chiny i zmarginalizowana Francja. Los środkowej europy (w sensie egzystencji "drobniejszych" narodów) zależałby od pozycji "naukowców" pokroju dra Goebbelsa. Trzyma się to kupy(!) czy nie?

oto Robercik

Na wstępie chciałbym

Na wstępie chciałbym przeprosić za błąd w poprzednim komentarzu. Oczywiście w Pearl Harbor chodziło o medialność. Medialność miała złamać poglądy izolacjonistyczne w społeczeństwie. Pewnie każdy zauważył, ale....

Z oceną historii jest podstawowy problem. Większość ciekawych rzeczy dzieje się za zamkniętym drzwiami, wiele tematów jest wstydliwych do dziś. Czy władze Rosji przyznają się, że Lenin - obiekt chorego kultu to był obcy agent? A czy władze USA przyznają się do związków Wall Street z bolszewikami? Oczywiście, że nie. Władze nie nagłaśniają, więc wiedza o realnej historii funkcjonuje w obiegu, nazwijmy to, "nienagłaśnianym". Powoduje to problemy, ponieważ większość ludzi na fakty słabo nagłośnione reaguje chorobliwym sceptycyzmem nazywając je "teoriami spiskowymi". Do tego dochodzą faktycznie głupie teorie spiskowe, co obraz zaciemnia do reszty, bo ciężko jest odsiewać bzdury od faktycznie zaskakujących, wręcz wstrząsających rzeczy.

oto indris

Nie Allenstein

Gdybyśmy byli sojusznikami Hitlera, to na mapach i na tablicach drogowych nadal byłyby takie nazwy jak "Breslau", "Stettin", "Hirschberg", "Grünberg", "Kolberg" i "Allenstein".

Prusy Wschodnie przy Niemczech by nie zostały. Zamiast Allenstein byłby np. Kutuzowsk.

oto Dariusz Gałat

Opowiadając na tytułowe pytanie

Myślę, że najbliższych 20-30 latach nie jest to wykluczone. Mieszkańcy ziem zachodnich i północnych wykazują statystycznie największe poparcie dla idei UE, dyrygowanej obecnie przez Niemcy. Tereny te są też z RFN silnie powiązane gospodarczo. Niewykluczone, że jeśli Unii zagrozi rozpad, same opowiedzą się za Berlinem.

oto wzl

Kiedy oddamy

Zamiast tytułowego pytania, to może warto by zastanowić się nad tym, czy my bylibyśmy w stanie je zagospodarować? Historia PRL-u pokazuje, że nie. Ale nie tylko to. Nie potrafiliśmy scalić w sensie komunikacyjnym obszaru o nazwie PRL. Do dziś nie można normalnie dostać się z Podlaskiego do Gdańska, podobnie z Lublina do Krakowa. Z Wrocławia łatwiej dojechać do Berlina niż Warszawy.

Problemem jest więc nie to, czy zabiorą nam te ziemie, tylko to, czy my jeszcze jesteśmy w stanie coś tam zrobić i nie tylko tam. Natomiast w przypadku Niemiec, to warto wiedzieć, ze sami Niemcy w osobie pani Kanclerz rozmontowują ten kraj, przy aktywnym współudziale Zielonych i komunistów zakamuflowanych w różnych miejscach. Dominujące tam siły myślą o tym, by uczynić z Niemiec mieszankę multi-kulti, a nie o tym, by upomnieć się o swoje byłe ziemie. To powinno nas cieszyć, ale co z tego, skoro my niewiele możemy.

oto Jan Saski

Japonia uznala pakt Ribbentrop-Molotow za zdrade

Hitler liczyl na przystapienie Polski do paktu antykominternowskiego. Polska odmowa praktycznie uratowala ZSRR przed zaglada. Hitler byl zmuszony zmienic swoje plany zawierajac pakt Ribbentrop-Molotow, co Japonia uznala za zdrade i podpisala pokoj ze Stalinem. To przesadzilo o losach II wojny swiatowej. Wstrzymanie dzialan na froncie japonskim umozliwilo przesuniecie zaprawionych w wojnie dywizji sowieckich z Dalekiego Wschodu pod Moskwe pare lat pozniej.

Zacytujmy prof. Pogonowskiego:

Hitler miał nadzieję na zniszczenie Związku Sowieckiego za pomocą potencjalnych 600 dywizji: 220 niemieckich, 200 japońskich, 100 polskich i 80 z innych krajów członkowskich Paktu Antykominternowskiego. Według ambasadora polskiego w Berlinie, Józefa Lipskiego ("Diplomat in Berlin 1933-39"), Hitler zadeklarował 5 sierpnia 1935 roku, że dobre stosunki z Polską mają pierwszorzędne znaczenie dla Niemiec i zaproponował pakt przeciw Rosji oraz bliską współpracę wojskową, lotniczą, etc. Dla polepszenia stosunków niemiecko-polskich Hitler zapłacił 30 sierpnia 1936, (czesciowo w złocie) zaległe opłaty za niemiecki tranzyt z Niemiec przez Pomorze Gdańskie do Prus Wschodnich.

.Wracając do 1937 roku trzeba przypomnieć, że już wtedy w oparciu o pakt antykominternowski Japonia zaczęła działać przeciw Sowietom. Po zajęciu kilku sowieckich wysp na rzece Amur w 1937 roku przez armię japońską, Stalin był przerażony zagrożeniem wojną na dwa fronty, zwłaszcza po ataku japońskiej armii (Kwantung) na granicy Mandżuko, blisko Korei w czerwcu 1938 roku. Rok później, w kwietniu 1939 roku armia japońska ostro zaatakowała w kierunku Mongolii i od maja do lipca 1939, japońskie czołgi, kawaleria i piechota oraz lotnictwo walczyły z Armią Czerwoną.

Polska gra polityczna spowodowała upadek niemieckiego planu jednoczesnego ataku na Związek Sowiecki ze wschodu i z zachodu. Szef wywiadu wojskowego Niemiec, admirał Canaris, miał powiedzieć na wiadomość o odrzuceniu przez Polskę udziału w ataku na Sowiety, że wojna jest dla Niemiec nie do wygrania z powodu braku żołnierzy. Tak więc z powodu odmowy przez Polskę wzięcia udziału w ataku na Sowiety, Niemcy straciły możnosć skoordynowania z Japończykami ataków przeciw Armii Czerwonej.

Japończycy pamiętali upokorzenie w 1939 roku i zdradę niemiecką w formie paktu Hitlera i Stalina z 23 sierpnia 1939, a przy tem nie chcieli walczyć na dwa fronty. Tak więc Japończycy zdecydowali się koncentrować swoje siły w wojnie przeciw USA i nie atakować sowieckiej armii syberyjskiej. O tej tajnej decyzji rządu japońskiego Moskwa została powiadomiona przez sowieckiego szpiega Richarda Sorge (1895-7.XI.1944), który pracował dla sowieckiego wywiadu w Japonii przed i w czasie Drugiej Wojny Światowej. W ten sposób Japonia umożliwiła armii syberyjskiej dokonanie odsieczy stolicy Związku Sowieckiego i pokonanie przez Armię Czerwoną wojsk niemieckich pod Moskwą zimą 1941-42.

http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=80

oto Reto van der Yaxx

pan Wielomski żyje w poprzedniej epoce

Nie zabiorą nam ziem zachodnich. To może się stać wyłącznie w wyniku kolejnej prawdziwej (nie hybrydowej) wojny. Dzisiejsze działania to zniewolenie społeczeństw. Agresor pozostawi granice, hymn, flagę i inne słodkie pierdzenie dla naiwnych, itd, ale zainstaluje we władzach kraju płatnych zdrajców którzy za mamonę wypełnią jego wolę. Problem w tym że istnieje internet i swobodny przepływ informacji, czego agresor nie przewidział. To spowoduje, że wszelkie próby wykonania wrogich ruchów zostaną zdławione w zarodku (Asange, Snowden, Maning). Starcie gigantów USA, UE, NATO vs Rosja, Chiny, BRICS skończy się upadkiem zachodu, zgodnie z teorią upadku imperiów. Więc ziemie zachodnie jako obszar "trzeciej kolejności odśnieżania" pozostanie w naszych granicach.

oto Eowina

Dzisiaj zniewolenie odbywa się za pomocą zadłużenia.

Wysokie kredyty, a potem spłaty tych kredytów, dają inwestorom ciągły dochód. Przy tym jak państwo nabawi się nałogu zadłużania, kredyty są udzielane pod zastaw, konkretnie odbywa się to w postaci akcji konkretnego dobra. Tak więc można po trochu i po cichu wyzbyć się zasobów nie zmieniając ani granic (jakich grani? Jest Szengen), ani nawet flagi (flaga UE tez pasuje).

oto Alej

Pan prof. Wielomski (trafnie) o tym co było i jest

Równie, a nawet bardziej interesujące powinna być dla nas przyszłość, zatem to co będzie, co MOŻE być.
Ciągle się natykam (także tu, na PN) na baranów nasładzających się myślą o końcu Unii Europejskiej.
Ja tam jestem człek przyziemny i od razy myślę o szczegółach. Każdego procesu, w tym wypadku procesu ewentualnego rozlatywania się Unii. Wychodzi mi iż kluczowym problemem będzie wtedy sprawa granic.
I ... dalej myśleć mi się nie chce.
Zwłaszcza że mam rodzinę na Śląsku Opolskim i wiem z bliska co się tam teraz dzieje.

oto Krzysztof S

Świadomy wybór Becka

Zawsze z przyjemnością czytam artykuły prof.Wielomskiego.Jedno drobne sprostowanie:Beck nie popełnił błędu przeciwstawiając się Niemcom.Jestem przekonany,że na długo przed wojną polscy politycy kombinowali z kim pójść do wojny i wykombinowali,że lepiej nam będzie w sojuszu z Anglią i Francją niż z Hitlerem.Sojusz z Anglią i Francją oczywiście oznaczał sojusz ze Stalinem,wiadomo przecież było,że Sowiety nie będą obojętne wobec wojny i wiadomo było ,że Hitler i Stalin kiedyś wezmą się za rogi.Ciekawie pisał o tym tuż przed wojną Władysław Studnicki,który już wówczas przewidział wynik wojny i sowietyzację Polski.Dowodzi to ,że już przed wojną można było przewidzieć jej wynik i odpowiednio wybrać sojuszników,tak by wyjść z wojny jako nominalny przynajmniej zwycięzca.Szerzej piszę o tym Jestem Przekonany,że taki a nie inny wybór sojuszy był zupełnie świadomym i przemyślanym wyborem.

oto Krzysztof S

Były dwa powody,że Sanacja

Były dwa powody,że Sanacja nie wpuściła Sowietów.
Pierwszy to taki,że Stalin by nas zdradził i zawarł pakt z Hitlerem.Stalinowi zależało na wojnie europejskiej i skierowaniu agresji Hitlera na zachód.Drugi to nieunikniony podział społeczeństwa w sytuacji sojuszu z Sowietami i ewentualny rząd kolaborujący z Niemcami i w efekcie przegrana wojna u boku Niemiec.A przecież chodziło o to aby wyjść z tej wojny w obozie wygranych.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.