Ekonomia trynitarna

Uroczystość Najświętszej Trójcy, Rok C, Przy 8,22-31; Ps 8,4-9; Rz 5,1-5; J 16,12-15

W dniu dzisiejszym Kościół zachęca nas do modlitewnej refleksji nad tajemnicą Trójjedynego Boga. Wiara w jednego Boga w trzech Osobach odsłania przed nami Boga takiego, jakim jest On sam w sobie. Jeden w swojej naturze, ale w trzech osobach. Bóg chce nam powiedzieć, że jest wspólnotą.

Księga Rodzaju mówi, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, ale powiedział również: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26). Człowiek nie został stworzony sam. Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i jako kobietę.

Wspólnota „Trzech Osób”

Bóg nie jest więc jakimś samotnym „indywiduum”. Jest wspólnotą Osób – „Trzech Osób”. Ta Tajemnica zapisana na początku Księgi Rodzaju odsłania się powoli wraz z przyjściem Syna Bożego na ziemię. Święty Jan stwierdza na ostatnich stronach Pisma Świętego, że Bóg jest miłością (1 J 4,16). To Ona „sprawiła”, że Bóg Ojciec wydał jako okup za nasze grzechy swojego jedynego Syna Chrystusa, a Duch Święty przychodzi do nas, aby rozlać w naszym sercu miłość Trójjedynego Boga.

Tych sposobów działania osób Trójcy Przenajświętszej nie można zbyt radykalnie od siebie oddzielać. Nie możemy mówić, że Stary Testament to epoka działania Boga Ojca, Nowy Testament to czasy działania Jezusa, a czas Kościoła to okres działania Ducha Świętego. Trójca działa w całej ludzkiej historii, a także w sercu każdego człowieka, w doskonałej jedności.

Pod dębami Mamre

Bóg nie chciał istnieć sam, ale jako trzy osoby. Jest Bogiem „otwartym” na inne osoby, ponieważ kocha i chce dać udział w swoim życiu stworzonym przez siebie rozumnym i wolnym istotom. Ten sekret człowieka zaproszonego do wspólnoty z Bogiem Trójjedynym wspaniale oddaje ikona Trójcy Świętej Andrieja Rublowa († ok. 1430).

rublow

Temat ikony oparty jest na motywie zaczerpniętym z Księgi Rodzaju. Opowiada on o trzech aniołach, którzy przybyli w gościnę do Abrahama. Ten rosyjski święty prawosławny mnich, twórca ikon, namalował trzech aniołów siedzących pod dębami Mamre u Abrahama, ale zgodnie z tradycją miał na myśli Trzy Osoby Boskie: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Trzy osoby Trójcy Świętej siedzą wokoło stołu i w milczeniu zastanawiają się nad odkupieniem człowieka. Ale ich krąg nie jest zamknięty. Od strony widza jest wolne miejsce przy stole. Człowiek wpatrujący się w ikonę czuję się niejako zaproszony do stołu. Jest wciągnięty we wspólnotę wymiany miłości, która polega na wzajemnym obdarowywaniu sobą drugiego.

Według św. Jana Pawła II człowiek nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego. Czy jest to możliwe? Bezinteresowna wymiana oparta na doskonałej miłości jest możliwa w Bogu, między osobami Trójcy Świętej, ale skoro człowiek został stworzony na obraz samego Stwórcy, to jest również zaproszony do takiej wspólnoty miłości. Na czym więc ona polega? Następstwem wprowadzenia przez chrześcijaństwo do teologii pojęcia osoby jest możliwość głębszego zrozumienia istoty życia społecznego. Powinna być ona dla chrześcijanina zawsze odbiciem intymnej relacji między trzema odrębnymi i miłującymi się osobami Trójcy Świętej.

Kapitalizm to wspólnota

Ludwig von Mises (†1973) pokazał, że system rynkowy ujęty w ramy prawne i kontrolowany przez ograniczony rząd szanujący własność prywatną, jest zdolny postawić zupełnie różne i wolne podmioty na rynku w pozycji twórczej współpracy i wymiany. Jego subiektywistyczna teoria wartości tłumaczy istotę tej wymiany, która stanowi podstawowy element ludzkiego działania. Wymiana jest to otrzymywanie przez obie strony dóbr bardziej przez nie cenionych i pozbywanie się dóbr mniej wartościowych z ich punktu widzenia w danym momencie czasu.

To przeciwieństwo stanowiska znanego od czasów Arystotelesa (†322 p.n.e.), że dobra są wymieniane tylko za towary o takiej samej wartości. Austriacki ekonomista wykazał wyraźnie, że wartość nie zawiera się w rzeczach, ale zależy od obopólnej zgody kupującego i sprzedającego na wolnym rynku i jest nierozerwalnie związana z aktualnym wyborem. Wartość rzeczy zależy więc od celu, jaki człowiek przypisuje swojemu działaniu, i który znany jest tylko jemu. Międzyosobowa wymiana dóbr i usług zawiązuje więzy, które jednoczą ludzi w społeczeństwo.

Murray Newton Rothbard (†1995), amerykański ekonomista i uczeń Misesa, rozpoczął jeden ze swoich wykładów od postawienia pytania: „Co jest przeciwieństwem komunizmu?”. Z sali wykładowej padła od razu odpowiedź, że jest nim kapitalizm. To pierwsza odpowiedź, która ciśnie się każdemu z nas na usta. Rothabrd poprawiał zaskoczonych studentów i wyjaśnił, że przeciwieństwem kolektywizmu jest tylko indywidualizm.

Wolna ekonomia – tak o właściwe pojętym kapitalizmie pisał w encyklice społecznej Centesimus annus (1991) bł. Jan Paweł II – to wspólnota potrzebujących siebie nawzajem ludzi, bez której nie byłoby wolnorynkowej wymiany. Mises był zdecydowanym obrońcą jednostki przed uciskiem ze strony państwa, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że afirmuje on bezwzględny indywidualizm. Austriacki ekonomista ma świadomość tego, że najbezpieczniejszym miejscem dla człowieka jest społeczność. Każda jednostka na wolnym rynku wie, że jej własny interes jest najlepiej zabezpieczony wtedy, gdy swoje działanie dostosuje do wymagań społecznej współpracy w ramach pokojowego podziału pracy.

Każda transakcja w systemie niezakłóconej gospodarki rynkowej jest zawsze korzystna zarówno dla kupującego, jak i sprzedającego, gdyż w przeciwnym wypadku nigdy by do niej nie doszło. Ekonomia nie jest więc grą o sumie zerowej. Warunkiem wymiany jest zawsze przestrzeń wolności wyznaczona granicami własności prywatnej. Poprzez wolność rynek staje się społecznym urządzeniem do realizacji dobra wspólnego, gdzie człowiek – jako osoba rozumna i wolna – sam może o sobie stanowić i stawać się darem dla innych.

Ludzki egoizm

Na przeszkodzie stoi zawsze ludzki egoizm, ale nie można zgodzić się z twierdzeniem, że egoizm deformuje w punkcie wyjścia sens reguł moralnych, które ze swej natury powinny mieć zawsze profil altruistyczny. Zgodnie z takim rozumieniem altruizmu, wszystko to, co jest czynione w imię dobra innych, jest czymś pożytecznym, a wszystko to, co jest czynione w imię interesu własnego, jest naganne. Przyjęcie takiego przesłania zmuszałoby człowieka do życia w ciągłym rozdarciu.

Człowiek nie jest w stanie do końca wyzbyć się działania dla własnej korzyści i nie ma w tym nic złego. Dagny Taggart, główna bohaterka powieści Ayn Rand (†1982) Atlas zbuntowany (Poznań 2008), na stwierdzenie Eugene Lawsona, byłego prezesa banku narodowego, że w całym swoim życiu nigdy na niczym nie zarobił, spokojnie odpowiada: „(…) ze wszystkich deklaracji, jakie może uczynić człowiek, tę właśnie uważam za najbardziej godną pogardy”.

Amerykańska pisarka i filozof próbuje tutaj wykazać, że nie można działać nie pragnąc niczego dla siebie. I ma tu w pewnym stopniu rację, gdyż nawet wręczanie bezinteresownych podarunków bez oczekiwania jakiegokolwiek rewanżu nie jest do końca w tym świecie możliwe. Nawet tutaj dochodzi do wymiany, w której obdarowujący jest usatysfakcjonowany poprawą sytuacji obdarowanego, osiągając samozadowolenie, gdyż taki był jego cel działania.

Miłość samego siebie

Bardzo często „egoizm” Rand bywa przedstawiany jako pozbawiony uczuć i nieludzki. Ale nie ma niczego złego w sensownej miłości samego siebie. Wręcz przeciwnie, wynika to z natury człowieka, który został stworzony do ukochania wszelkiego dobra, włącznie ze swoim własnym. Miłość jaką ktoś darzy drugą osobę – podkreśla św. Tomasz z Akwinu (†1274) – wynika z miłości, jaką ma wobec samego siebie (por. Summa Theologiae). Nauczał o tym również św. Augustyn (†430), który w jednym ze swoich kazań napisał: „Kto nie umie kochać siebie, nie umie też kochać bliźniego”.

Tylko Bóg nie kieruje się własnym interesem i poczuciem dyskomfortu, ponieważ bezinteresowny i samospełniający się czyn stanowi integralną część Jego samego i Jego relacji do człowieka i świata. Człowiek zawsze działa w poczuciu odczuwalnego niezadowolenia i pragnienia zmiany tego stanu na lepszy. Bezinteresowne działanie nie jest więc do końca możliwe, ale rynkowa współpraca, w której każdy uczestnik widzi sukces, a nie porażkę swojego partnera jako środek do osiągnięcia swojego własnego celu, jest krokiem w nieustannym budowaniu pokojowego społeczeństwa i wspólnoty miłości, której wzorem jest Trójjedyny Bóg.

Nieustanny dialog w miłości

Wiara w Trójjedynego Boga dostarcza nam dodatkowego, nadprzyrodzonego wzoru dla systemu rynkowego i może uzdolnić nas do dalszego rozwoju owocnej wymiany oraz skuteczniejszej alokacji zasobów z poszanowaniem godności drugiej osoby. Bóg jest wspólnotą „Trzech Osób” zjednoczonych miłością, Trzech niepowtarzalnych osób, które są sobą, ale dlatego że są w relacji z drugą osobą.

We wnętrzu Trójjedynego Boga istnieje niekończąca się wymiana życia i nieustający dialog. Z tej miłości powstał świat i człowiek. Skoro człowiek jest stworzony na podobieństwo Trójjedynego Boga, to stąd wniosek, że człowiek staje się sobą tylko wtedy, kiedy żyje z innymi, dla innych, a nie wbrew czy przeciwko innym. To ta komunia z Bogiem trynitarnym oraz ludzi między sobą jest celem ziemskiego pielgrzymowania

_____________________________
Animator”, nr 2, 2013, ss. 27-29.

Jacek Gniadek SVD

test misjonarzem werbistą i doktorem teologii moralnej (ur. 1963). Pracował przez wiele na misjach w Afryce (Kongo, Botswana, Liberia i Zambia). Mieszka w Warszawie (Fundacja Ośrodek Migranta Fu Shenfu, Stowarzyszenie Sinicum im. Michała Boyma) www....

na ile punktów oceniasz artykuł?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto Mar.Jan

Nadzieja zysku jest podstawowym motorem ludzkiego działania

W socjalizmie, na państwowych posadach związek między pracowitością, zaradnością, zdolnościami, a otrzymywanym wynagrodzeniem był nikły. Dlatego w socjalizmie funkcjonowało powiedzonko: "czy sie stoi, czy się lezy, dwa patyki się nalezy".
Brak oczekiwania nagrody zniechęca do wszelkiego działania.
Komunizm zapewniający każdego, że dostanie wszystko, czego potrzebuje, jest systemem absurdalnym i sprzecznym wewnętrznie, ponieważ zakłada, że "obfitość dóbr" bedzie dostępna każdemu niezaleznie od jego wysiłku.
Czyli komunizm to oczekiwanie, że manna sama spadnie z nieba. Trzeba miec umysł wyjałowiony z wszelkiego logicznego myślenia i oderwany od rzeczywistości, aby czegos takiego oczekiwać jak prawdy absolutnej.
Socjalizm to etap przejściowy w drodze do komunizmu, mający niektóre jego cechy.
Socjalizm odbiera ludziom inicjatywę, skazując ich na oczekiwanie, że "państwo załatwi" każdy problem.
Nawyk socjalistycznego myślenia pozostał ludziom wyhodowanym w czasach PRL do dzisiaj.
Z jak strasznym trudem przychodzi wytłumaczenie ludziom, że od państwa nic im się nie należy, poniewaz państwo samo z siebie nie ma nic! Wszystko czym państwo dysponuje, musi najpierw odebrać ludziom z tego, co sami sobie wypracowali. Państwo wyłącznie dokonuje redystrybucji.
Ingerencja państwa w gospodarkę jest zawsze szkodliwa, ponieważ urzędnicy mimo najlepszych chęci nie mają żadnych podstaw do posiadania lepszej wiedzy o korzystnych kierunkach inwestowania pieniędzy niż pojedynczy uczestnik rynku.
Jedyną polityką gospodarcza państwa powinno być nieprzeszkadzanie swobodnej działalności ludzi na rynku, a więc usuwanie przeszkód prawnych i politycznych w swobodnym prowadzeniu działalności gospodarczej.
Prawdziwym napędem gospodarki są biznesmeni-wizjonerzy, którzy nie tylko potrafią zarabiac pieniądze, ale przede wszystkim są twórcami, którzy mają pęd do kreowania nowej rzeczywistości materialnej i społecznej. To ci biznesmeni są ludżmi postępujący według boskich zaleceń: "czyńcie Ziemię sobie poddaną".
Takim człowiekiem był m.in. Steve Jobs, człowiek, który z niczego, tylko mocą swojej wizji tworzenia nowych rozwiązań technicznych ulepszających zycie ludziom stworzył jedną z największych światowych korporacji, o wartości aktualnie szacowanej na ponad 500 mld$.
Innym przykładem takiego geniusza biznesu jest amerykański wynalazca i przedsiębiorca Elon Musk, który jest kimś na miare współczesnego Edisona.

Taka jest moc umysłu człowieka, którego nie ograniczają głupie socjalistyczne prawa i stosunki społeczne. Takie dokonania sa możliwe dla ludzi wolnych w krajach o wolnym rynku.

oto Marek Bekier

W zasadzie wszystko się

W zasadzie wszystko się zgadza i byłbym skłonny podpisać się pod wszystkim co Pan napisał ale brakuje mi ostrzeżenia przed tym, że biznesmen-wizjoner może łatwo stać się współtwórcą i obrońcą niesłusznie nabytych przywilejów. Powołał się Pan na przykład Steva Jobsa. Zgadzam się, że to postać wyjątkowa. Jednak obok niekwestionowanych osiągnięć technicznych, naukowych i marketingowych Jobs wykreował firmę totalnie zamkniętą na współpracę z innymi, chroniącą swoją "własność intelektualna" i wizerunek w sposób poddający w wątpliwość sensowność prawa autorskiego, praw związanych z ochroną nazwy i wizerunku firmy oraz prawa dotyczącego ochrony przed monopolami. Podobne zarzuty można postawić również twórcom Microsoft, Dell a nawet wyraźnie bardziej otwartej firmie IBM.

oto Mar.Jan

To co pan pisze to częsciowo prawda

Ale ja pisałem o czym innym: o tym, że cały postęp świat zawdzięcza ludziom kreatywnym, którzy kierują się wlasnymi interesami, chęcią kształtowania świata według własnego widzimisię, więc w pewnym sensie interesem egoistycznym.
Jednak tzw. "niewidzialna ręka rynku" nagradza głównie tych, którzy prawidłowo odgadują potrzeby społeczne, a więc realizując egoistyczne cele służą ogółowi.
Po prostu sprzedać na wolnym rynku można tylko to, czego społeczeństwo NAPRAWDĘ potrzebuje.
Tego prawa ekonomii brakuje w socjalizmie, dlatego socjalizm marnuje zasoby społeczeństwa na niepotrzebne i szkodliwe inwestycje przynoszące straty zamiast zysków. To własnie socjalizm skazuje ludzi na zachowania egoistyczne niesłużące interesowi społecznemu (czy sie stoi czy się lezy...). To jest powód tego, że wszystkie socjalistyczne państwa sa mimo najszczerszych chęci zawsze doprowadzane do upadku.
A co do obrony przed posiadaczami "niesłusznie nabytych przywilejów": wolny rynek sam się broni przed tym: przeciez nikt nie zmusza nikogo do kupowania produktów firmy Apple. Ja sam nie używam zadnego z tych produktów, które sa dla mnie po prostu za drogie i zbyt ograniczone w możliwościach. Sa inne telefony, równie dobre jak iPhone. Jest system Windows oraz mnóstwo Linuxów (za darmo!), więc nie mam też potrzebny kupowania komputerów Apple. Natomiast moja żona chyba jest członkiem "kościoła firmy Apple" i nie zamieniła by swojego Iphona na zaden inny telefon, podobnie jak swego iPada, z którego ja nie widzę dla siebie żadnego pożytku...I na tym polega wolność wyboru na wolnym rynku :)
Produkty Apple są obliczone na pewien segment rynku, o bardzo wysokich wymaganiach jakości. Nie dziwię się, że firma broni się przed skopiowaniem ich produktów, bo wtedy ich cena musiałaby spaść, być może poniżej granicy opłacalności, więc skopiwoanie produktów Apple doprowadziło by do spadku ich jakości. A chyba konsumenci tego by nie chcieli? Moim zdaniem wszystko ma swój sens.
Co do monopolizacji rynku: ani Microsoft ani Dell ani Apple nie zmonopolizowały rynku. Ciągle jest olbrzymia możliwośc wyboru róznych produktów róznych firm w róznych cenach.
Na koniec: p[rzykład firmy IBM pokazuje łopatologicznie, że trwały monopol jest po prostu niemożliwy w ustroju kapitalistycznym. W socjalizmie jest możliwy jak najbardziej, ponieważ państwo pilnuje monopolu panstwowego i tych, którzy łamią monopol państwa wsadza do więzienia. otóż przykład IBM poucza, że nawet tak ogromny monopol jak IBM może byc przez rynek pokonany za pomocą substytutów monopolistycznych produktów. IBM oferował bardzo drogie i bardzo dobre komputery bardzo bogatym klientom. Nie interesowal się potrzebami małych i biednych klientów. I w końcu przegapił moment pojawienia się na rynku nowej jakości, w postaci tanich i prostych komputerów dla biednych klientów. Kiedy rynek został błyskawicznie opanowany przez małe kompuery, zapotrzebowanie na ibmowskie mainfraimy spadło tak znacznie, że firma stanęła na krawedzi bankructwa. dzisiaj już mało kto pamięta o monopolizacji rynku przez IBM. To historia oraz dobra nauczka dla ewentualnych naśladowców.

oto Mar.Jan

oczywiście!

Sa to takie obszary działaności, gdzie istnieje niebezpieczeństwo sprowadzenia powszechnego zagrożenia lub katastrofy. Np. odpowiedni urząd powinien koncesjonowac produkcję i obrót materiałami wybuchowymi i chemicznymi, bronią, kierowaniem ruchem pociągów itp.

oto Adam Z.

Jest jeszcze jeden obszar, o

Jest jeszcze jeden obszar, o którym czasem się zapomina - koncesje na media elektroniczne. Pomysł, żeby człowiek bądź grupa ludzi musiała mieć zezwolenie jakiegokolwiek szczebla władzy albo instytucji typu KRRiT (i dodatkowo grube pieniądze) na przekazywanie informacji innym ludziom to absolutne kuriozum.

Oczywistym uzupełnieniem tego postulatu jest całkowita kasacja jakichkolwiek dotacji z jakiegolowiek szczebla władzy dla wszytkich - lewicowych i prawicowych - czasopism.

oto Krzysztof M

Jeśli ma pani kasę na

Jeśli ma pani kasę na korzystanie z satelity lub sieci nadawczej naziemnej, to tak. Bez koncesji można sobie nadawać. Pod warunkiem, że kanał przepustowy się nie zatka. :-)

Zamiast sposobów tradycyjnych proponuję uruchomienie radia internetowego.

oto Paulina Kaufmann

W związku z tym...

Jednak tzw. "niewidzialna ręka rynku" nagradza głównie tych, którzy prawidłowo odgadują potrzeby społeczne, a więc realizując egoistyczne cele służą ogółowi.
Po prostu sprzedać na wolnym rynku można tylko to, czego społeczeństwo NAPRAWDĘ potrzebuje.

hodowla i sprzedaż marihuany (zapotrzebowanie społeczne jest sądząc po ilości osób palących to gówno), prowadzenie domów publicznych (od tysiącleci jest popyt na takie usługi) czy klinik aborcyjnych ( w Polsce, jak się szacuje, 100 - 130 tysięcy aborcji rocznie) powinny być, jak to w wolnym handlu i usługach, dopuszczalne?

oto Robercik

To są przywileje gwarantowane

To są przywileje gwarantowane przez reżimowe prawo patentowe obowiązujące w USA. Dużą firmę stać na
- procesy
- rejestrację wielu patentów by wymieniać się z innymi dużymi firmami
- kupowanie mniejszych firm razem z ich własnością intelektualną

Jest to jeden z wielu elementów dyskretnie działającego ustroju neofeudalnego. Innym elementem jest np. dostęp do dużych kredytów inwestycyjnych, które działają cuda. Np. w Korei Południowej z niczego zbudowano największe na świecie stocznie. Normalna akumulacja kapitału trwałaby 100 lat, a wystarczyło, że wybrany biznesmen przejął część renty emisyjnej (emisja pieniądza odbywa się w ramach rezerwy częściowej). Takich kredytów nie udziela się ludziom spoza układu. Oczywiście te stocznie nie powstałyby gdyby w Korei Południowej działały banki zagraniczne. Zagranica nie udziela strategicznych kredytów inwestycyjnych.

Czasem metody są bezpośrednie i brutalne. Warto przy okazji zapoznać się z historią Prestona Tuckera, który w latach 50 zagroził wielkiej trójce z Detroit. Zniszczono go metodą na Kluskę.

Przy okazji warto przypomnieć, że bogactwo Ameryki nie bierze się wyłącznie z jej gospodarki. np. dolar jako waluta światowa = wypychanie inflacji za granicę + bezkarność deficytu w handlu. Z kolei 1000 baz wojskowych nie służy misji uszczęśliwiania ludzkości, ale kontroli kolonii. Pojęcie tzw. republiki bananowej zawdzięczany Ameryce. Ameryka niejeden kraj zamieniała w piekło. Bo co to za kraj, którego ustrój podporządkowano amerykańskie firmie uprawiającej banany?

Podsumowując....Pan Mar.Jan wypisuje strasznie naiwne komunały godne neofity przybywającego z PRL do Ameryki w latach 70/80. Oczywiście w Ameryce można dorobić się dużego majątku, warunki dla biznesu są generalnie dobre. Ja po prostu reaguję na egzaltowane zachwyty nad "wolnym rynkiem". A w ogóle stawianie "chęci zysku" w centralnym punkcie ludzkich działań świadczy o moralnym zagubieniu pana Mar.Jana. W świecie tego człowieka nie ma miejsca np. dla kogoś rzucającego się do pożaru by ratować ludzi. To byłoby frajerstwo.

oto Jacek Gniadek SVD

Zysk

"W świecie tego człowieka nie ma miejsca np. dla kogoś rzucającego się do pożaru by ratować ludzi. To byłoby frajerstwo" - tak, ale tylko dla kogoś, kto ma materialistyczne pojęcie zysku. Używamy tych samych kategorii myślowych, np. zysk i strata, zarówno w ekonomii jak i religii, ale to człowiek nadaje wartość rzeczom w tym świecie. Święty Paweł powiedział: "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk." Nie oddzielajmy więc ekonomii od religii. Świat stworzony jest środkiem do osiągnięcia życia wiecznego. Jest nim również firma. Ale nie wszystkie środki są etyczne, np. rezerwa cząstkowa...

oto Mar.Jan

Ideolodzy wolnej ekonomii (wolnego rynku) zawsze podkreslali

konieczny związek działalności ekonomicznej z etyką. Zresztą "niewidzialna reka rynku" również i w tym zakresie potrafi działac cuda i eliminowac biznesmenów usiłujących oszukać odbiorców. Sprawia to konkurencja, która (z chęci zysku) czyha na mozliwośc wyeliminowania nieuczciwej konkurencji.
Monopole są mozliwe wyłacznie wskutek zmowy zachlannych producentów z rządami, które im gwarantują nadzwyczajne zyski i bezkarnośc wobec konkurencji niedopuszczanej do udziału w rynku.

oto BTadeusz

To trochę (chyba) infantylne:

Monopole są mozliwe wyłacznie wskutek zmowy zachlannych producentów z rządami, które im gwarantują nadzwyczajne zyski i bezkarnośc wobec konkurencji niedopuszczanej do udziału w rynku.

Czy nie?
Czy całkiem bezsensowne?

oto Robercik

Monopol może powstać na

Monopol może powstać na zupełnie wolnym rynku i bez udziału rządu. Wystarczy, że najsilniejszy gracz wykorzystuje efekt skali, a koszty wejścia na rynek są ogromne. Przykład: samoloty szerokokadłubowe. DWÓCH producentów na świecie. :)

Poza tym konsumenci mają tendencje do wybierania "standardowych" rozwiązań i unikania rozwiązań niszowych. Jeśli Windowsa wybrało 60% klientów, to za jakiś czas będzie 95%. Monopol MS trwał od bardzo dawna, a łamany jest dopiero na urządzeniach mobilnych.

Nie wiem jakie (czy) miał powiązania z rządem Standard Oil, ale w XIX wieku był monopolistą na znacznych obszarach. Iluż to ludzisków mówiło, że ten piękny XIX wiek był taki kapiatalistyczono-wolnorynkowy.

oto Mar.Jan

To proste:

Rynek jest wolny tam, gdzie państwo nie wprowadza nakazów ani zakazów działalności gospodarczej, ani nie zabrania ani nie nakazuje przepływu ludzi i kapitału w inne miejsce.

oto baba jag

Wolny rynek to

swobodny przepływ: osób, towarów, usług i kapitału.

Przy asymetrii informacji i kapitału, jest to fikcja. Przepływ może odbywać się tylko tak jak sobie to zaplanuje bardziej uprzywilejowany.

oto Mar.Jan

Hmmm, prosze nie wpychać wszystkiego do jednego worka!

Omawiamy zalety wolnego rynku, a nie poszczególne błedy i wypaczenia, które zawsz staja na drodze do raju. Chodzi raczej o słuszność zasady, a nie o błedy w jej realizacji.
1. Ochrona patentowa: jest to oczywiście pewien problem, ale ma swoją druga stronę. Gdyby nie było ochrony patentpowej mało która firme było stac na ryzyko zainwestowania w wynaleazki pozbawione ochrony. Warto pamiętac, że ochrona patentowa trwa tylko jakiś czas, np. 10 lub 15 lat. Jest to czas, w którym mozna otrzymac zwrot z inwestycji, po czym wynalazek staje się własnością publiczną.
Każdy wynalazca jest zaintersowany ochroną patentową i kazdy szuka firmy, kta zechciałaby nabyć prawa do jego wynalazku. Zreszta w dzisiejszym świecie wynalazki najczęściej sa efektem długoletnich nakładów inwestycyjnych dokonywanych przez firmy. Ochrona tych inwestycji zapewnia mozliwośc realizacji postępu technicznego. Nie oznacza to, że w realu nie ma naciągania prawa do partykularnych celów.
2. To co pan pisze o akumulacji w Korei to własnie przykład wynaturzenia wolnego rynku w rynek częściowo nadzorowany przez państwo. Władza urzędników nad rynkiem jest przyczyną korupcji, monopolizacji, drożyzny, psucia pieniądza i podobnych wynaturzeń. Uwolnienie rynku spod wladzy urzędników przywraca wszystko do stanu pierwotnej równowagi oraz eliminuje nieetyczne działania uczestników rynku.
3. Eksport inflacji amrykańskiej jest oczywiście skutkiem polityki rządu amerykańskiego, który od 100 lat finansuje w ten sposób własny deficyt czyli rozdęte wydatki, jednocześnie przerzucając koszty inflacji na inne kraje zainteresowane posiadaniem dolarów, czyli handlem z USA. Kraje te w swoim obszarze robią identyczne rzeczy jak rząd amerykański, czyli psują pieniądz finansując swoje zadłużenie produckją fiducjarnych pieniędzy. Nie mają tylko możliwości eksportu swojej waluty w takim rozmiarze jak rząd amerykański, więc koszty deficytu przerzucaja na własnych obywateli.
4. czy "zachwyty" nad wolnym rynkiem sa wyrazem naiwności to niech każdy sobie odpowie we wlasnym zakresie. Wolny rynek w dzisiejszych czasach istnieje tylko w niektórych obszarach ekonomii w niektórym czasie i miejscu. Socjalizm uczynił juz takie spustoszenie na świecie, że ludzie już nawet nie sa w stanie wyobrazic sobie świata z wolnością przemiszczania ludzi i kapitału jaka panowała jeszce w XIX wieku. A dzięki temu własnie był to wiek najszybszgo postepu ekonomicznego i naukowego w dziejach świata. Jednak diabeł nie spi i teraz mamy to co mamy, czyli panoszący się wszedzie socjalizm i kurczący sie zakres wolności na całym świecie.

oto Krzysztof M

W socjalizmie, na państwowych

W socjalizmie, na państwowych posadach związek między pracowitością, zaradnością, zdolnościami, a otrzymywanym wynagrodzeniem był nikły. Dlatego w socjalizmie funkcjonowało powiedzonko: "czy sie stoi, czy się lezy, dwa patyki się nalezy".
Brak oczekiwania nagrody zniechęca do wszelkiego działania.

Skutek był/jest taki, że zwykły zamek do drzwi kupiony dziś jest już po wyjęciu go z pudełka bardziej rozklekotany, niż 20-letni zamek PRL-owski. :-)

I to nie PRL wymyślił "dział postarzania produktu". Wymyślił to kapitalizm. :-)

oto Zbrozło

Popatrz Pan. Ja mam w swoim

Popatrz Pan. Ja mam w swoim domu zamki z okresu zgniłego kapitalizmu (przed 1939r) i trwają. A wszystkie PRL-owskie juz musiałem wymienić.
Coś kiepskie są te Pana dykteryjki.
Czy dobrze rozumiem, że Pan jeździ Maluchem - tym doskonałym wytworem PRL-owskiej techniki?

oto Krzysztof M

Popatrz Pan. Ja mam w swoim

Popatrz Pan. Ja mam w swoim domu zamki z okresu zgniłego kapitalizmu (przed 1939r) i trwają. A wszystkie PRL-owskie juz musiałem wymienić.

Więc chce pan powrotu kapitalizmu sprzed 1939? Nie rozumie pan, że to był etap przejściowy do tego, o czym pisałem ja? :-)

Motyl nie może wrócić do stanu poczwarki... to niemożliwe... :-)

Czy dobrze rozumiem, że Pan jeździ Maluchem - tym doskonałym wytworem PRL-owskiej techniki?

Nie mam samochodu.

Maluch był w takim stanie, w jakim chcieli go mieć księgowi w PRL-u. A pozgadujmy... Polacy to byli, czy nie-Polacy? :-)

PRL wyglądał tak: Polacy tworzyli, budowali, a komuniści to sabotowali, ale tak, żeby nikt się przyczepić nie mógł. :-)

oto BTadeusz

Wolny rynek zlikwidowałby konkurencję

Jest problem z odrębnością i koncentracją władzy.
Odrębność cywilizacyjno kulturowa istnieje. Wzmocnione odrębnościami etnicznymi.
I wolny rynek jej nie załatwi. Ani w rok, ani w 100 lat. Nie ma takiego centrum politycznego, które mogłoby i chciałoby tego dokonać. Państwa narodowe będą jeszcze "jakiś czas" trwać. Będą dbać o swoje terytoria i obywateli. I będą między sobą konkurować.
Głównie społecznie, choć także - ekonomicznie.
Gra ekonomiczna pod nazwą "wolny rynek" - prowadzi (szybciej, lub wolniej) do pełnej koncentracji kapitału w jednym ręku. Podobnie, jak kasyno, w którym wszyscy grają przeciw sobie - wyłoni kogoś - kto wygra wszystko.
W państwie, czy w gospodarce globalnej - skończyłoby się podobnie.
Ta "pierwsza ręka" - zrobiłaby - co by jej do łba strzeliło, bo "wolny rynek", by jej do niczego nie był potrzebny.
Więc "wolny rynek" - nie jest koncepcją uniwersalną, lecz pewnym narzędziem gospodarczym, które trzeba kontrolować społecznie. (jak dla mnie-:))) )

oto BTadeusz

Nawiasem mówiąc podobnie, czy równoegle

działają niedemokratyczne systemy władzy.
Nawet, jeśli nazywają siebie - demokratycznymi.
Koncentrują nie kapitał, lecz władzę.
Aktualnie takim wiodącym generatorem jednowładztwa są USA.
I też nie wiadomo co by im do łba strzeliło, gdybyśmy pozwolili im tę władzę skoncentrować w jednym ręku.
Jak wyglądałoby takie NWO?
Ktoś wie?

oto BTadeusz

Pan nie widzi, że koncentracja postępuje?

W to kasyno - też Pan nie wierzy?
Te koncesje - o których PAN SAM pisze - to też emanacja "wolnego rynku"?

Ale skoro Pan prosi o przykład...

Rok 1979. Jedziemy w ramach związku spółdzielczego na Targi Poznańskie.
Zakwaterowano nas w szkole podstawowej, Jako zaplecze socjalne mamy świetlicę.
Jest trochę wolnego czasu. Świetlica się ożywia - jak wieszcz przewidział:
"Jedzą, piją lulki palą
tańce, hulanka, swawola..."
W kąciku, z klasą... pięć osób siada do pokera.
Podglądam.
Gra nabiera rumieńców. Jeden z graczy, to wiceprezes spółdzielni jubilerskiej. Złota bransoleta...etc....
JUŻ widać, że gra jest czterech na jednego.
Po jakimś czasie został już jeden z tych czterech. Trzech się spłukało.
Pula deprymująca (dla mnie).
Jeszcze kilka rozdań i jubiler zgarnia wszystko.
"Wiesz - mówi - dlaczego przegrałeś?
Musiałeś przegrać.
Bo ja mam więcej pieniędzy"

Wówczas to zrozumiałem.
A Pan?
Pan nadal nie rozumie?
To nie dowód?
Pan by się dosiadł do tego wygranego jubilera?
(Aha! - wówczas nie umiałem jeszcze rozpoznać po twarzy "wyznania" jubilera. Dziś wiem skąd miał korzenie)

oto chłop jag

No cóż - cywilizację białego człowieka

wykolejono - przyjmując umownie - na skutek antyfrancuskiej rewolucji.
Wniosek?
Tzw. zysk przysłonił człowieka - tołażysze. W efekcie również człowiek stał się przedmiotem podlegającym wycenie przez - pupili szatana - tołażysze.
Słowem - będąc na manowcach nie znajdzie się żadnego wyjścia z tej matni - tołażysze.

oto Krzysztof M

Austriacki ekonomista wykazał

Austriacki ekonomista wykazał wyraźnie, że wartość nie zawiera się w rzeczach, ale zależy od obopólnej zgody kupującego i sprzedającego na wolnym rynku i jest nierozerwalnie związana z aktualnym wyborem.

Ceny transakcyjne nie są wartością.

Jeśli Soros kupi polską fabrykę za złotówkę i ta fabryka mu się spali zanim zdąży ją ubezpieczyć, to odbudowując ją dowie się, czy ta fabryka była warta tę złotówkę, czy "trochę" więcej. :-)

oto Krzych Adam

Hmm.

Najdziwniejsze rzeczy zdarzają się w produkcji i handlu. Niejeden absolwent PRL-owskiej uczelni z dyplomem nazywającym go magistrem handlu zagranicznego z zaskoczeniem dowiadywał się w pracy, że kiedy się skalkuluje wartość produktu zgodnie nie tylko z Oskarem Lange, ale z samym Karolem Marksem wliczając zapłatę tym którym "czy stali, czy leżeli dwa tysiące się należały" i wszystkim innym zatrudnionym by bezrobocie było zerowe to można usłyszeć od klienta, że towar jest g***o wart, a nie tyle ile by wynikało z kalkulacji.

oto adolfina

Autor przeszedł siebie w snuciu farmazonów

1. Autorowi polecam zgłębić dokładnie "Kapitał" Marksa, a nie koszernego specjalistę od gadania austriackiego oraz poznać wywody uchodzącej za mądrą kobietę - Róży Luksenburg, a nie powoływać się na pisarkę, także koszerną, specjalistkę niby od "filozofii" obiektywnej.
2. Kościół zamotał się w dogmatach o Trójcy, niepokalanym poczęciu i wniebowzięciu, które nie są zupełnie do przyjęcia, bo zadają gwałt na rozumie, z których kościół chciałby chętnie zrezygnować, tylko nie wie jak tego dokonać bez poniesienia uszczerbku na powadze.,którą jakoby prezentuje.

Takich nonsensów dawno nie czytałem. Jeśli Bóg Trój-Jedyny poprzez relacje z trzema osobami jest zjednoczony z nimi w miłości, to człowiek zgodnie z głoszonymi poglądami kościoła, że jakoby stworzony na obraz i podobieństwo do Boga powinien ... no, jaka piękna implikacja.

Oto ten cudowny farmazon:

Wiara w Trójjedynego Boga dostarcza nam dodatkowego, nadprzyrodzonego wzoru dla systemu rynkowego i może uzdolnić nas do dalszego rozwoju owocnej wymiany oraz skuteczniejszej alokacji zasobów z poszanowaniem godności drugiej osoby. Bóg jest wspólnotą „Trzech Osób” zjednoczonych miłością, Trzech niepowtarzalnych osób, które są sobą, ale dlatego że są w relacji z drugą osobą.

We wnętrzu Trójjedynego Boga istnieje niekończąca się wymiana życia i nieustający dialog. Z tej miłości powstał świat i człowiek. Skoro człowiek jest stworzony na podobieństwo Trójjedynego Boga, to stąd wniosek, że człowiek staje się sobą tylko wtedy, kiedy żyje z innymi, dla innych, a nie wbrew czy przeciwko innym. To ta komunia z Bogiem trynitarnym oraz ludzi między sobą jest celem ziemskiego pielgrzymowania

Pozdrawiam dewotów i bigotów.

oto Jas i Malgosia

Wolny rynek oczywiscie jest

Wolny rynek oczywiscie jest nie do pogodzenia z nauka Kosciola, to juz jest problem autora tekstu, nie mnie to osadzac, ale teza, postawiona przez pania Adolfowa ze dogmat o Trojcy swietej zadaje gwalt rozumowi moze swiadczyc nie o falszu dogmatu a o rozumie pani Adolfiny. I nie tylko jej, a kazdego czlowieka. Naukowcow oczywiscie jest co nie miara, ale nauki takiej nie ma, ktora udowodnilaby rozumnie nieprawdziwosc Trojcy.. Zapewne wyprowadzenie mnie z bledu to bulka z maslem wiec czekam
W Ksiedze Rodzaju jest napisane cos co mozna nazwac dialogiem prowadzonym wewnatrz siebie, ''uczynmy czlowieka'', hebrajskie asa+adam.
Wiadomo ze Ojcowie Kosciola liczbe mnoga wyjasniali Trojca Swieta, ale egzegeci wspolczesni ta droga nie podazaja, jest wiele teorii, chocby taka ze za pomoca liczby mnogiej wyrazona jest granica miedzy ''my'' Boga, a ''oni'' ludzi, Eslinger np

oto Jas i Malgosia

Kto ksztaltowal? BIBLIA

Kto ksztaltowal? BIBLIA napewno ale wydaje sie ze nie tylko
''Międzyosobowa wymiana dóbr i usług zawiązuje więzy, które jednoczą ludzi w społeczeństwo.'' To pachnie marksem,

''Rothabrd poprawiał zaskoczonych studentów i wyjaśnił, że przeciwieństwem kolektywizmu jest tylko indywidualizm.'' To protestantyzmem i nierozlacznym od niego liberalizmem, wpisanym na liste bledow w xìx wieku
Kapitalizm wcale nie muxi byc przeciwny komunizmowi, moga isc ramie w ramie, nie ma tez tak ze kapitalizm, czy tez indywidualizm sa reprezentantami dobra, wielu z jego przedstawicieli smazy sie w piekle, to raczej pewne, komunizm nie musi byc dla odmiany czyms z gruntu zlym, wszak wielu franciszkanow doprowadzil do swietosci, znakomicie ujal to Chesterton, cytuje
''Komunizm jako czysta koncepcja nie moze byc zlem, moze byc tylko zle uzytym dobrem''
Zlem jest marksizm-bolszewizm, materialistyczna wizja swiata jakze bliska kapitalistom

''Wolna ekonomia – tak o właściwe pojętym kapitalizmie pisał w encyklice społecznej Centesimus Annus''
To troche zyczeniowe, mowiac bardzo lagodnie, swiety Jan Pawel 2 twierdzi, ze wolny rynek, jak sie wydaje jest najlepszym regulatorem zaspokajnia potrzeb, ale tylko wtedy, gdy dotyczy produktow do sprzedania, a ''wazniejsze niz logika wymiany rownowartosci i niz rozne formy sprawiedliwosci ktore sie z tym wiaza, jest to co nalezy sie czlowiekowi, poniewaz jest czlowiekiem, ze wzgledu na jego wzniosla godnosc''(34)
Wolna ekonomia z Cenfesimus Annus to nie jest wolny rynek Misesa, a tym bardziej Rothbarda, ustep 42 na ktory powoluje sie autor mowi o tym bardzo wyraznie, rynek musi byc nastawiony na dobro wspolne, nie na zysk inxywidualny

Moze wystarczy
''

oto Krzysztof M

"Międzyosobowa wymiana dóbr i

"Międzyosobowa wymiana dóbr i usług zawiązuje więzy, które jednoczą ludzi w społeczeństwo"

Już ten cytat to przykład bałaganu. 1. Wymiana dóbr jest z natury międzyosobowa. Więc podkreślanie tego nie ma sensu. 2. Wymiana zawiązuje więzy... Nieprawda. Wymiana jest częścią życia społecznego, ale więzów nie zawiązuje, jest tylko okolicznością, jedną z cech sytuacji, w której te więzy są zawiązywane.

Tak można by długo po tym tekście jechać, tylko po co? :-)

oto Jas i Malgosia

No przeciez, mozna sie

No przeciez, mozna sie wymienic ja panu nerke sasiada, pan mi torbe c4, ale spoleczenstwa to my nie stworzymy, wiezi rowniez nie, bo zaden z nas nie ma takiego zamiaru, to marks twierdzil, ze ekonomia jest jedynym lacznikiem, Chrystus mowill ze to milosc

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.