ISDS - największa przeszkoda dla TTIP

W poprzednim tekście ("Chemiczny TTIP") opisałem transatlantyckie uwarunkowania przemysłu chemicznego jako podstawę do negocjacji nowego traktatu. Teraz warto przyjrzeć się największej przeszkodzie w jego zawarciu, najbardziej kontrowersyjnemu elementowi porozumienia. Niedawno, 12 listopada, Komisja Europejska wyszła z propozycją rozwiązania tego problemu.

Problem dotyczy rozstrzygania sporów między państwem a inwestorami zagranicznymi, czyli klauzuli ISDS (Investor-State Dispute Settlement). Mechanizm ten pozwala przedsiębiorstwom inwestującym w danym kraju zaskarżać działania rządu w instytucji międzynarodowej, zwykle ICSID, afiliowanej przy Banku Światowym i mieszczącej się w Waszyngtonie. Skargi takie mogą być wniesione, kiedy państwo wprowadzi regulacje (np. środowiskowe), które uniemożliwią wykonywanie działalności inwestorom.

Kanada, związana klauzulą ISDS poprzez traktat NAFTA, została przez amerykańskiego inwestora Lone Pine pozwana o 250 milionów dolarów, gdy na skutek protestów mieszkańców wprowadziła w 2012 r. moratorium na poszukiwania gazu łupkowego.

Promotorem ISDS są Stany Zjednoczone, ich przedsiębiorstwa najczęściej korzystają z tego arbitrażu i nigdy przed nim nie przegrały. Co charakterystyczne zapisy ISDS dają taki ekstra przywilej tylko zagranicznym koncernom, krajowe są z tego mechanizmu wyłączone. Prawa takiego pozbawieni są też obywatele takiego kraju, ponieważ nie mogą zaskarżyć inwestora do arbitrażu międzynarodowego. Ważną rolę odgrywają tu koszty – jedna sprawa przed ICSID kosztuje 8-30 milionów dolarów. Stawki adwokatów i arbitrów są horrendalne.

Arbitraż jest przeprowadzany przez specjalistów od inwestycji, instytucja nie ma statutu niezależnego jak sądy państwowe. Jego posiedzenia są tajne, nie ma też trybu odwoławczego od jego decyzji. Jednak największą krytykę wywołuje prawo inwestora do wniesienia sprawy bez porozumienia z państwem, w którym dokonał inwestycji, nie wchodząc nawet na miejscu na drogę sądową. Przedsiębiorstwa mają prawo żądać też kwoty oczekiwanych zysków, nie musząc ponosić realnych inwestycji.

Instytucja ta jest już od dziesięcioleci używana, jednak dotychczas to kraje Zachodu umieszczały taki warunek w umowach handlowych, przy porozumieniach o ochronie inwestycji z państwami rozwijającymi się. Pozbawiało to jurysdykcji nad inwestycją państwa, gdzie jej dokonywano, a dodatkowo legalizowało proceder korupcji, gdy przekupieni politycy podpisywali niekorzystne dla kraju umowy i kontrakty, które były chronione przez arbitraż międzynarodowy. System ten rozpoczął się w Europie (pierwszy traktat między Niemcami a Pakistanem w 1959 r.), i nie wywoływał kontrowersji. Pozwalał bowiem sprawować kontrole i chronić inwestycje w państwach III Świata. Teraz, gdy przyszło oddać prawa osądzania – Europa nie bardzo się do tego pali. Jej obywatele nie chcą być traktowani jak mieszkańcy krajów kolonialnych.

Zresztą formuła ta ma już czasy świetności za sobą, bo choć liczba spraw w ICSID przy Banku Światowym ostatnio gwałtownie rośnie, to kraje zaczynają się z tych klauzul wycofywać. Nawet takie kraje jak Włochy, które wymówiły Traktat o Karcie Energetycznej, nie chcąc spotkać się z roszczeniami w sprawie wycofania się państwa z dopłat do energii odnawialnej.

Przed Europą stoi bowiem prawdziwe wyzwanie. Niektóre amerykańskie firmy już pracują na zasadach tej formuły, jednak jest to jedynie 8% z 47 tysięcy amerykańskich firm działających w Europie. Po zawarciu TTIP, wszystkie one zostały by objęte tym prawem. Pociąga to za sobą zagrożenia finansowe i polityczne. Już dzisiaj europejskie rządy zostały zaskarżone na łączną kwotę 30 miliardów dolarów, z czego 3,5 miliarda zostało zasądzone i obciążyło podatników.

Mechanizm ten podlega tak szerokiej krytyce w Europie, gdyż osłabia państwa i społeczności lokalne, a poprzez to demokrację. Krytycy zarzucają Komisji, że ISDS jest zupełnie niepotrzebny, gdyż systemy prawne Unii i USA są wiarygodne i nie potrzebują zamiany na nowe. Dotychczasowe inwestycje USA w Europie, które osiągnęły 3 tysiące miliardów dolarów, są odpowiednio chronione.

Unia Europejska, która od lipca 2013 r., gdy wystartowały negocjacje, nie znalazła poparcia dla swego stanowiska wobec ISDS (w oficjalnej ankiecie na 150 tysięcy odpowiedzi – 97% było przeciwko temu zapisowi). Ostatnio więc przygotowała własną propozycję. Chce, by powstała nowa międzynarodowa instytucja, coś na kształt Międzynarodowego Trybunału Karnego, obejmującego inwestycje. Mechanizm ten - Investment Court System (ICS) – byłby międzynarodowym ciałem, w którym miejsca obsadzane byłyby przez USA, EU oraz inne kraje. Wprowadza także prawo do odwołania się do drugiej instancji. Zapewniałby on także obroną europejskich firm i dawałby szanse na globalne zastosowanie.

Propozycja jest w negocjacjach, jednak pomimo złagodzenia mechanizmu ISDS, ciągle żywe są obawy o konsekwencje oddania władzy sądowniczej z rąk państw w ręce anonimowych, przez nikogo niekontrolowanych trybunałów.

isds-ttip.jpg

P.S. W negocjacjach Unii Europejskiej i Kanady (CETA - Comprehensive Economic and Trade Agreement) ostatnio wprowadzono zapis o wspólnym trybunale inwestycyjnym, który gromadziłby sędziów z obu krajów i przewiduje proces odwoławczy. Wprowadzono też zapisy pozwalające państwu regulować obszary jego kompetencji bez podlegania zaskarżeniu. Była to przeszkoda w ratyfikacji tego porozumienia, której rozwiązanie Parlament Europejski postawił jako warunek przyjęcia porozumienia.

O TTIP:

1. Chemiczny TTIP
2. ISDS - największa przeszkoda dla TTIP
3. Energetyczny TTIP

- - -
listopad 2015 r.
grafika: www.bilaterals.org

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 7)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

:) Czy sz. Autor nie pisze w czyimś interesie?

Jesteśmy zwolennikami podpisania umowy o TTIP, bo dałoby to Polsce impuls rozwojowy - powiedział dziennikarzom wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki podczas środowego spotkania w Amerykańskiej Izbie Handlowej.

Umowa w swych założeniach przewiduje bowiem jeszcze usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów. I - jak podkreślają Amerykanie i Komisja Europejska - określi zasady handlu międzynarodowego w XXI wieku.

oto Eowina

:) Na PN jest intensywna akcja tępienia kremlowskich

trolli. Więc chodzi mi o to aby sz. Autor potwierdził, że ma tylko interes polskiej gospodarki na sercu.

oto Andrzej

Tępią, tępią...

ale czy bycie przeciwko TTIP (a ja nie do końca mam sprecyzowane zdanie...) też jest mozliwe tylko dla "agenta Moskwy"?

Tak normalnie przeciw być nie można?

oto Czesław

Trybunały i sądy międzynarodowe

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że wszelkie trybunały i sądy międzynarodowe są na usługach najsilniejszych i najbogatszych, tak jak i zgromadzenia parlamentarne. Dla wątpiących służę przykładem, Nord Strimy mogą sobie biegać do Niemiec ale do Rumunii lub Bułgarii to już nie, za pobyt terrorystów w Szymanach to zapłaciła Polska a nie USA. Oczywiście "łamańce prawne" do tego można dopisywać jakie kto chce, że ten to złamał prawo a temu wielkiemu wolno.

oto Dubitacjusz

Czy otwarcie północnoameryańskiego rynku

nie będzie korzystne dla Polski:
1) możliwość eksportu dla polskich firm
2) tworzenie miejsc pracy przez koncerny w "małochińskim" modelu rozwoju

oto Andrzej

Głos w negocjacjach mają najsilniejsi

Pod nich to wszystko ustawiane. Ameryka + Niemcy - oni zadecydują

I warto pamiętać, że tu bardzie chodzi o zniesienie barier pozataryfowych, czyli kolejne narzędzia wypadną państwu z rąk.

Proszę nie porównywać Chin do Polski. Chiny rozwijają się dzięki nadzwyczaj sprytnej protekcji własnego rynku. My oddaliśmy wszystko, łącznie z zamówieniami pańśtwowymi - achodowi, głównie Niemcom. Polska z Chin to ma tylko tanią siłę roboczą, którą Chiny już mieć przestają, a u nas - w rozkwicie!

oto Maja

Trump ma racje?

Nawiazujac do Pana wypowiedzi, nalezy ponownie powolac sie na Chiny, oni maja technologie za frico. W kopiowaniu , przywlaszczaniu wynalazkow nie ma wiekszego od nich mistrza na tym swiecie, i nie ma takiego arbitrazu, ktory by ich za kradziez w 'bialy dzien' cudzych wynalazkow - ukaral. Na wszelki wypadek to wplywy NGO w Chinach zostaly zredukowane do zera, siedziby maja w katakumbach i ano pisna.

Pamietam rozmowe ze znajomym Niemcem. Rozmawialismy o popycie jakim sie ciesza w Chinach niemieckie luksusowe towary i zwiazany z tym wzrost exportu, no nie tylko towarow ale i calych galezi produkcji do Chin. Zaskoczyl mnie odpowiedzia, ano, stwierdzil, ze niedlugo Niemcy beda mieli z tego tytulu nalezne profity, bo szybko okaze sie, ze Chiny pod wlasnym szyldem juz produkuja to co bylo niemieckim exportem. Chiny nie daly sie zniewolic, po prostu to co wpadnie im w lape to traktuja jako wlasne IP i prosperuja tak, ze mozna im tej prosperity pozazdroscic.

A taka nawiasem bedac przy temacie, to Trump przestrzega wyborcow przed TTIP, mowi, ze w porownaniu do Nafty to ten korporacyjny trade to prawdziwa katastrofa, ktora oskubie zainfekowane tym spoleczenstwa do golej skory.

oto Andrzej

machniom?

Transakcja, którą zaproponowano krajom słabiej rozwiniętym wyglądała tak: wy, słabi, otwieracie swój rynek, oddajecie swoje portfele (rynek) naszym produktom, (w imię wolności, konkurencji, prywatnej własności i innych liberalnych dyrdymałów), a my strzeżemy i nie damy wam naszych patentów, technologii i strzeżemy IP.

To się nazywa wymiana nieekwiwalentna, którą Chińczycy z lekka zmodyfikowali.

oto gość

A to znaczy, ze bedziemy

A to znaczy, ze bedziemy tylko rynkiem zbytu towarowego, lupienia finansowego a moze intelektualnego bo wiadomo, ze na Zachodzie zadne panstwo nie odwazy sie procesowac z prawnikami amerykanskimi wyzartymi (wyspecjalizowanymi) na tego rodzaju (ligitation and arbitration, corporate, IP, commercial) procesach.

Jesli chodzi o innowacje technologiczne to wydaje mi sie, ze trudno bedzie przy obecnym poziomie wyksztalcenia (nacisk jest na sex education) konkurowac z panstwami, w ktorych nauki scisle sa pod specjalnym nadzorem.

Wczoraj chyba czytalam na Sputniku, ze amerykanskie F 35 moga pod wzgledem nowoczesnych zastosowan konkurowac z samolotami budowanymi po IIWS. A to o czyms swiadczy? Zeby z zastepow oslow, ktore sa masowo produkowane przez obecny system szkolnictwa na Zachodzie dorownac do poziomu wymagan w tym zakresie jaki jest w Chinach, Japonii czy Rosji, to mina pokolenia, no bo przeciez kadra nauczycielska , akademicka tez siedzi w tych samych szkolnych lawkach.

oto Marek Bekier

Ten artykuł wydaje mi się

Ten artykuł wydaje mi się szczególnie ciekawy w powiązaniu z innym pańskim tekstem na temat sytuacji koncernu BP w USA. Jeśli dobrze zrozumiałem obydwa teksty to amerykańskie sądy mają działać na korzyść USA w sprawach na całym świecie. No bo przecież przeciwko BP istotą sprawy były protesty społeczności lokalnej (w USA) a w zgodzie TTIP społeczności lokalne mają nie przeszkadzać koncernom amerykańskim inwestującym za granicą. No i wszystko ma być sądzone w USA.

oto Andrzej

Panie Marku

dokładnie!

Mniej suwerenności, więcej Ameryki...

Która zresztą już dzisiaj kroi świat na potęgę, a jak dostanie następne narzędzia prawne, to ho ho ho!!!

A prasa będzie dalej się rozpisywać o ... innych zagrożeniach :-)

oto Marek Bekier

Zastanawiam się co może się

Zastanawiam się co może się stać po podpisaniu TTIP z drobnymi wytwórcami albo nawet z pojedynczymi ludźmi w Polsce. Zawsze najlepiej mi się myśli na konkretnych przykładach więc opiszę coś co mi przyszło do głowy.
Całkiem niedawno Firma Warner Music Poland (czyli "polska" filia amerykańskiego giganta) wykupił Polskie Nagrania czyli największe zasoby polskiej muzyki jaki gdziekolwiek istnieją. Skoro kupił to jest to inwestycja i zechce zarobić. Amerykańskie podejście do praw autorskich jest rygorystyczne. Może się zdarzyć, że w jakiejś szkole dzieci zrobią akademię i wykorzystają muzykę z zasobów należących do Warner Music. Akademia może się okazać sukcesem na skalę lokalną więc nagrają jakąś płytkę CD i zaczną sprzedawać na odpuście parafialnym żeby mieć za co wyjechać na wakacje. Wtedy Warner Polska wkroczy do akcji i poda te dzieci do amerykańskiego sądu. Wiem, że to brzmi jak absurd ale zaraz to trochę poprawię. Takich szkół, dzieci i akademii może być wiele. Wtedy Warner Bros może podać do sądu Polskę! No i wtedy sprawa może być o miliony dolarów.

oto Andrzej

dokładnie taki jest schemat

IP - Intellectual Property - to oczko w głowie Zachodu. To jest to, czym - w odróżnieniu od rynku, czyli naszej siły nabywczej - zachód nie ma najmniejszego zamiaru się dzielić. To nie są największe dochody, ale to jest trzymanie systemu wiedzy i podstaw technologii i przemysłu na obszarach opanowanych.

Egzekwowanie odbywa się w różnych formach, najzabawniejsze są NGO's występujące przeciwko piractwu :-) Taka łagodna forma samo-zniewolenia, możliwa dzięki zakłóceniu samoidentyfikacji obrabianego osobnika bądź całej społeczności.

oto Godzilla

To "zasługa" naszych inżynierów

IP - Intellectual Property - to oczko w głowie Zachodu. To jest to, czym - w odróżnieniu od rynku, czyli naszej siły nabywczej - zachód nie ma najmniejszego zamiaru się dzielić. To nie są największe dochody, ale to jest trzymanie systemu wiedzy i podstaw technologii i przemysłu na obszarach opanowanych.

No cóż . To "zasługa" naszych inżynierów . Zachód ma technologie a my naszych inżynierów.

oto wzl

Zasługa

Otóż nie! To nie jest zasługa naszych inżynierów. To jest zasługa nas jako narodu, bo nie potrafimy podejść realnie do problemu, albo jesteśmy zupełnie zniewolonym narodem, któremu samodzielność jest zabroniona.

Polska zawsze była krajem rolniczym i, gdyby była niezależnym państwem, to powinna z tego faktu uczynić atut a nie - przekleństwo. Nie będąc krajem, który uprzemysłowił się w XIX wieku i nie zdobył sobie rynków zbytu, nie można próbować tworzyć produkcji na rynki, które już dawno zostały opanowane i są silnie strzeżone. A dotyczy to m. in. produkcji broni czy sportowego samochodu. W przypadku tego ostatniego do dziś jest wielu, którzy nie mogą wybaczyć Gomułce, że nie zgodził się na taką produkcję. A on po prostu był realistą, a nie żadnym gnomem.

Polska jako kraj rolniczy z tradycji i obecnych realiów powinna, gdyby była krajem niezależnym, skoncentrować się na rolnictwie. Przede wszystkim dlatego, że ma własny duży rynek zbytu. Bez tego każdy towar jest bublem. W oparciu o rolnictwo można rozwijać wiele gałęzi przemysłu: maszynowy, chemiczny, przetwórczy, biotechnologie, własną sieć dystrybucji, usługi i co tam jeszcze komu wpadnie do głowy. Tak więc inżynierowie mogliby się wyżywać. Produkcja na własny rynek to nie tylko możliwość zbytu, ale też możliwość doskonalenia wytwarzanego produktu, a to, z kolei, daje szanse na ekspansję na zewnątrz. Ale co to za honor produkować maszyny rolnicze. To nie to samo co nowoczesny myśliwiec czy samochód sportowy. Nie! My mamy za dużo kompleksów. My musimy rzucić świat na kolana! A tego nie da się zrobić, zajmując się tak prozaicznymi sprawami jak rolnictwo i cała jego otoczka.

oto Robercik

Na rolnictwie klepie się

Na rolnictwie klepie się biedę. tzn. rolnictwo jest ważne, ale cały kraj się z tego nie utrzyma. To nie XV wiek.

nie można próbować tworzyć produkcji na rynki, które już dawno zostały opanowane i są silnie strzeżone.

Japonia nie znała tej zasady i z poziomu średniowiecznego w 100 lat (od 1850 do 1950) przeskoczyła w eksportowego drapieżnika. Ścieżkę Japonii powtórzyła Korea Południowa (od lat 70 XX wieku), Chiny....W Europie był czas gdy zacofane Niemcy żyły w cieniu przemysłowej Japonii. Był i się zmył.

oto Robercik

pomyłka

Powinno być "zacofane Niemcy żyły w cieniu Anglii". tzn. był czas, że Anglia miała lepszy przemysł, a Niemcy tylko tani (a czasem nawet i to nie) szajs.

oto wzl

Japonia

Japonia nie znała tej zasady i z poziomu średniowiecznego w 100 lat (od 1850 do 1950) przeskoczyła w eksportowego drapieżnika.

100 lat to długi okres. Zdobywanie rynków zagranicznych przez Japonię zaczęło się od zamknięcia własnego rynku dla obcych produktów. Japończycy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że produkcja bez rynku zbytu nie utrzyma się. A więc nie postąpili tak, że najpierw zaczęli produkować, a później zastanawiać się, gdzie to sprzedać. U nas jest odwrotnie. Wyjście na świat zaczęło się od opanowania rynków azjatyckich, które były dla nich łatwiejsze do opanowania ze względu na bliskość kulturową i geograficzną. I dopiero później nastąpiło wyjście na świat, ale wtedy ich produkty były już o wiele lepsze niż na początku. To jest proces. Od pomysłu do przemysłu daleka droga.

Z rolnictwa można żyć. Jeśli produkuje się maszyny rolnicze, rozwija przemysł chemiczny, biotechnologie, przemysł przetwórczy, to wytwory tych dziedzin też można sprzedawać w świat.

Niemcy nigdy nie były krajem zacofanym. W okresie rewolucji przemysłowej też szukały rynków, które nie były zdominowane przez Anglosasów. A były to Europa Wschodnia i Ameryka Południowa. I oni też na początku produkowali często towary niskiej jakości, ale udoskonalali je, dzięki czemu mogli wchodzić na rynki bardziej wymagające i konkurować z Anglią.

oto BTadeusz

Zasługą naszych inżynierów

jest wstępne opracowanie technologii produkcji wielkogabarytowego grafenu.
Gdyby środki skierowane na "500+" - przeznaczyć na preferencje dla każdego, kto zajmie się grafenem - mielibyśmy, być może może historyczną szansę zdobycia niszy rynkowej (przemysłowej).
Ciekaw jestem, jakie zagrożenie niesie TTIP dla rozwoju w Polsce tej dziedziny.
-------------
Zasługą natomiast wszystkich beneficjentów budżetu jest brak środków na promocję produkcji tak atrakcyjnej, że jeśli ją zmarnujemy, to nawet sam Bóg się od nas odwróci.

oto Eowina

W produkcji są dwa projekty z użyciem grafenu.

Spółka akcyjna z amerykańskim udziałem, Vigo System S.A, produkuje detektory podczerwieni i kamery termowizyjne.

oto Dubitacjusz

@ p. BTadeusz: o tym grafenie słyszę od chyba 20 lat

Jaki cudowny, rewolucyjny itd., i jakoś świat się do grafenu nie spieszy...
Nie wiedzą, co je dobre?

Gdyby środki skierowane na "500+" - przeznaczyć na preferencje dla każdego, kto zajmie się grafenem,

to mielibyśmy wiele "grafenowych" przekrętów i wyłudzeń.

oto Krzysztof M

jakoś świat się do grafenu

jakoś świat się do grafenu nie spieszy... Nie wiedzą, co je dobre?

Wojsko ma pierwszeństwo... :-)

oto BTadeusz

Jasne...

ONET:

W tym roku konsumpcja cydru w kraju może wzrosnąć do 15 mln litrów. To może być polski hit eksportowy

O grafenie - NIC.
Więc chyba kompozyty węglowe - to bujda...
Polska - cydrem stoi i stać będzie.

oto Robercik

@Marek Bekier

To nie brzmi jak absurd, tzn. nie w tym sensie, że mało prawdopodobne. Takie rzeczy mają już miejsce:

http://di.com.pl/tworcy-gwiezdnych-wojen-atakuja-o...

pamiętam też przypadek, gdy Disney zaskarżył rodziców, którzy na grobie swojego dziecka wykuli postaci z Kubusia Puchatka.

Puszczę wodze fantazji, a co tam. :)

Polska bankrutuje po raz kolejny. Niby nie ma już nic do sprzedania... Tatry sprzedane (jest tam domek letniskowy jakiegoś bankiera), porty, mosty, lotniska, wodociągi - sprzedane. Niby nie zostało nic, ale oto okazuje się, że wierzyciele oferują kupno praw autorskich do klasyków polskiej literatury. Kupią tylko po to by schować do szuflady i odebrać Polakom spuściznę czy po to by pobierać opłaty?

oto Marek Bekier

Dzięki za uzupełnienie

Dzięki za uzupełnienie przykładami, które pokazują, że jest trochę bardziej niebezpiecznie niż myślałem. Proszę zauważyć, że Kubuś Puchatek jest z anglosaskich kręgów kulturowych. A co jeśli nam podpieprzą prawa do Bolka i Lolka? Może się okazać, że już nawet o Wałęsie i swoim Papierzu pisać i filmów nagrywać nie możemy!

oto chłop jag

ISDS - największa przeszkoda

ISDS - największa przeszkoda dla TTIP

Jak się ma TTIP do Jedwabnego Szlaku? Jeżeli TTIP ma na celu storpedowanie projektu chińskiego to wchodzimy w nowy, światowy etap mądrości - który koliduje z ponowną budową świata wielobiegunowego. Ten ISDS ma sens w przypadku świata jednobiegunowego - bo inaczej i Chiny wysmażą swój ISDS.
Wniosek?
Czyżby narzędziem do likwidacji białej rasy w rękach pupili szatana przestała być Azja? Czyżby owe narzędzie - to teraz - Arabowie i mieszkańcy Afryki ściągani pospiesznie do Europy?

oto Eowina

Jest jeszcze problem ziarna siewnego

Amerykańska firma Monsanto jest światowym producentem nasion, w tym GMO. Ma już siedzibę i wydzierżawione tereny produkcji na Ukrainie. Europa do tej pory unikała GMO, ciekawe jak to jest traktowane przez TTIP.

oto Robercik

ciekawe jak to jest

ciekawe jak to jest traktowane przez TTIP

Jest traktowane tak, że jeśli np. Polska zabroni sprzedawać u siebie GMO, to Monsanto zaskarży Polskę na 10 miliardów dolarów i sprawę wygra. Przy okazji warto zauważyć, że gdy Ameryka rzuci polskiej firmie kłody pod nogi na swoim rynku (nieformalne), to Polska będzie mogła Ameryce skoczyć.

Przy tej okazji chciałbym uczulić wyobraźnię niektórych, bo perspektywy są wręcz nieograniczone. Podam hipotetyczne przykłady:

1. amerykańska firma przegrywa w Polsce przetarg. Słusznie czy niesłusznie - o tym zadecyduje amerykański sąd.

2. Ameryka zechce otworzyć w Polsce jakiś "śmierdzący" interes (np. skłądowisko odpadów), formalnie dozwolony w USA, ale niemający zgody amerykańskich obywateli. Polscy obywatele ten "smrodek" łykną.

3. jest jakaś kolizja obyczajowości, np. (załóżmy) w USA staje się legalna pedofilia. Film fabularny promujący postawy pedofilskie nie może być zakazany w Polsce, ponieważ naruszyłoby to zyski producenta, który ma prawo do dystrybucji. W końcu wolny handel jest, liberalizm.

Niby tylko wolny handel, ale przez handel można kształtować ustrój państwa. W XIX wieku Brytyjczycy za pomocą wolnego handlu (wspartego kanonierkami) wciskali Chińczykom narkotyki a zabierali srebro. Próby złamania tej wersji TTIP kończyły się wojnami opiumowymi.

Tak sobie myślę....Wojna NATO z Rosją wydaje się mało prawdopodobna (Rosja ma arsenał jądrowy do odstraszania). Może te amerykańskie wojska sprowadzane na polskie ziemie będą w przyszłości bronić nienaruszlaności TTIP przed Polakami?

Skąd się wzięło pojęcie "republiki bananowej"? Ze stosunków USA z krajami Ameryki Południowej. Polacy żyją mitem USA przy których godnie się rozwinęły Niemcy i Japonia. Pomijając fakt, że jest to rozwój kontrolowany (jak godny przyrost dojnej krowy), to mamy znacznie więcej państw tzw. III świata, których elity całkowicie podlegają Ameryce, a mimo to jest w tych państwach źle.

oto Krzysztof M

Polacy żyją mitem USA przy

Polacy żyją mitem USA przy których godnie się rozwinęły Niemcy i Japonia.

Niemcy rozwinęły się godnie, bo potrzebny był ktoś do poszczucia nim reszty Europy. Ewentualnie tylko Polaków (katolików).
Japonia to ludzie dużego ducha. A nic się tak nie nadaje do złamania tego ducha, jak kultura konsumpcyjna. :-)

oto utu1

Kto wie czy TTIP nie jest

Kto wie czy TTIP nie jest praprzyczyna wszystkiego co sie dzieje wokol nas? Chodzi o oslabienie Europy. Wpierw sie odcina Europe od Rosji organizujac Majdan i prowokujac Rosje. Nastepnie Anglicy starsza Brexitem. Rownoczesnie organizuje sie cud na Wisla, tj. zwyciestwo proamerykanskiej frakcji czyli PiSu z panem Morawiecki. I najwazniejsze wysyla sie armie uchodzcow aby zwiazac rece Niemcom i ich zdemoralizowac. Jesli tak jest, to trzeba przyznac silom znad Potomacu geniusz operacyjny.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.