Czarne złoto (?)

czyli o eksporcie dotacji, oraz co na ten temat pisał 200 lat temu Frederic Bastiat

Cytat z salon24.pl:

Dotacje do tony węgla ok: Niemcy 1100 zł, Hiszpania 120, Polska 30 zł
W 2010 roku Niemcy wywalczyły w Unii przedłużenie subwencji dla swoich kopalni do 2018 roku ( pierwotnie dotacje miały się w Unii skończyć w 2014 roku).
Niemcy się na to nie zgodziły i wygrały. Dzięki temu wszystkie kraje unijne mają prawo do dotowania swojego górnictwa do 2018 roku.
Jeśli ktokolwiek mówi, że Unia zabrania subsydiowania górnictwa to po prostu kłamie. Dzięki Niemcom jest to możliwe do 2018 roku.
Niemcy wydobywaja ok 11 mln ton węgla, ana dotacje przeznaczaja 3 mld Euro rocznie ( ostatni link)
Polska dopłaca do wydobycia najmniej w Europie w przeliczeniu na tonę węgla.- jst to zaledwie 30 zł.
Czesi równiez subsydiuja publicznymi pieniędzmi wydobycie wegla - czeski podatnik dopłaca ok 80 zł do każdej wydobytej tony.

No to jak wygląda polska produkcja i eksport węgla?

cytuje za Rzeczpospolitą:

Zakładając realizację prywatnych inwestycji w nowe moce wydobywcze w latach 2016–2020 r., nadpodaż węgla na polskim rynku może wzrosnąć do ponad 16 mln ton – wynika z raportu Domu Maklerskiego PKO BP.
Już dziś branża boryka się ze zbyt dużą ilością tego paliwa na rynku, w wyniku czego polski węgiel piętrzy się na przykopalnianych zwałach, a jego ceny wciąż spadają. Na koniec kwietnia stan zapasów sięgał 7,8 mln ton. Uruchomienie nowych kopalń oznaczałoby więc podwojenie tej liczby.
– Widać wyraźnie, że nie ma miejsca w Polsce na tyle węgla – podkreśla Artur Iwański, analityk DM PKO BP.
(...)Jedyną szansą dla polskiego rynku jest teoretycznie wzrost eksportu. Polska jest największym producentem węgla w Europie, która jest z kolei jednym z największych importerów na świecie (prawie 250 mln ton węgla rocznie) – twierdzi Iwański.
Zaznacza przy tym, że Niemcy importują kilkadziesiąt milionów ton węgla rocznie, z czego tylko kilka milionów z Polski. Natomiast eksport na Ukrainę jest znikomy.

A więc musimy eksportowac węgiel (15-20 mln ton) razem z dotacjami (30 zł/t)

A o to co sądził prawie 200 lat temu na temat dotowanego eksportu Frederic Bastatiat:

Rabunek przez dotacje

Mówiąc szczerze, droga publiczności, jesteś okradana. Może to brzmi niedelikatnie, ale sprawa wreszcie jest postawiona jasno.
Słowa: rabunek, złodziej, kradzież wielu wydawać się mogą niestosowne. Mam ochotę zapytać ich, jak Harpagon Elizę „Obawiacie się słów czy rzeczy samej?”
„Ktokolwiek, za pomocą oszustwa, wchodzi w posiadanie rzeczy do niego nie należącej, winien jest kradzieży” (kodeks karny art. 379).
Kraść — przywłaszczać ukradkiem lub siłą. (Słownik Akademii Francuskiej).
Złodziej — ten, kto wymusza więcej, niż mu się należy (jak wyżej).
Czy monopolista, który przy pomocy prawa, przez siebie samego stanowionego, zmusza mnie, bym płacił mu 20 franków za to, co gdzie indziej mogę nabyć za 15, nie pozbawia mnie za pomocą oszustwa 5 franków?
Czy nie przywłaszcza ich siłą lub podstępem?
Czy nie wymusza więcej, niż mu się należy?
Owszem, mówi się, pozbawia, przywłaszcza i wymusza, ale nie podstępem i nie siłą, które są charakterystyczne dla rabunku.
Kiedy nasz podatek zawiera pięciofrankowe obciążenie, służące za dotację dla monopolisty, czy nie jest to podstępne, skoro tak niewielu o tym wie? A ci, którzy nie dali się oszukać, czyż nie są zmuszeni do zapłaty? Czy w wypadku odmowy poborca w asyście policji nie pojawi się na progu ich domu?
Jednak monopoliści nie muszą niczego się obawiać. Chociaż rabunek przy pomocy dotacji lub taryf celnych gwałci sprawiedli-wość tak samo, jak zwykły rozbój, to nienarusza prawa, przeciwnie — jest on przez prawo spowodowany. Czyni to całą rzecz jeszcze gorszą, ale przynajmniej sądy mają spokój.
Co więcej, chcąc nie chcąc, wszyscy jesteśmy rabusiami i grabionymi. Autor może krzyczeć „Dość złodziejstwa”,kiedy kupuje, ale gdy sprzedaje, to samo mogą do niego wykrzykiwać inni.
Jeżeli różni się on od swych rodaków, to tylko dlatego, że wie, iż w tej grze więcej traci niż zyskuje. Gdyby inni zdali sobie z tego sprawę, szybko położono by jej koniec.
Nie zamierzam szczycić się pierwszeństwem w nadaniu tym praktykom właściwej im nazwy. Oto, co Adam Smith napisał ponad 60 lat temu: „Ludzie tej samej profesji rzadko spotykają się, nawet gwoli wspólnej zabawy, jednak ich rozmowy z reguły kończą się konspirowaniem przeciw społeczeństwu lub pomysłami
podniesienia cen”. (Adam Smith „Bogactwo Narodów”). Czy powinno nas to dziwić, gdy tak niewielu się tym przejmuje?

Wyobraźmy sobie radę przemysłowców zebraną w celu ustalenia ogólnej polityki. Jakie padną propozycje, jakie decyzje zostaną podjęte?
Oto, w wielkim skrócie, przebieg zebrania:
Armator: Nasza flota handlowa jest w krytycznej sytuacji (oznaki niestrawności). Nie ma co do tego wątpliwości! Nie można budować statków bez stali. Mogę kupić jej do woli za 10 franków na świecie, ale prawo nakazuje płacić mi producentowi francuskiemu 15. Zatem on zabiera mi 5 franków. Domagam się wolności zakupów tam, gdzie uważam za stosowne.
Producent stali: Na światowym rynku fracht kosztuje 20 franków. U nas prawo nakazuje, bym płacił armatorowi 30, zatem to on zabiera moje 10 franków. On okrada mnie, ja jego, wszystko jest w porządku.
Polityk: Wniosek armatora jest niedorzeczny. Winniśmy raczej dbać o zgodę między nami. To zgoda daje nam siłę. Jeżeli podważymy protekcjonizm w jednym punkcie, możemy się z nim pożegnać.
Armator: Ale protekcjonizm zawiódł. Powtarzam, nasza flota jest w krytycznej sytuacji.
Kapitan żeglugi handlowej: Podnieśmy zatem opłaty wyrówna-wcze od obcych armatorów. Krajowi będą mogli wtedy żądać 40 franków zamiast 30.
Minister: Rząd z pewnością skorzysta z tej możliwości, obawiam się jednak, że to nie wystarczy.
Członek rządu: Czy taka drobnostka ma nas powstrzymać? Czy nie ma innych możliwości? Czy zapomnieliście o podatkach? Podatnicy są nie mniej zasobni niż konsumenci. Nałóżmy podatek i armator będzie zadowolony. Proponuję pięciofrankową dotację z budżetu dla właściciela stoczni za każdy kwintal zużytego żelaza.
Chór głosów: Popieramy! Popieramy!
Farmer: Trzy franki dotacji do hektolitra pszenicy!
Producent tkanin: Dwa franki dotacji do metra przędzy!
Przewodniczący: Doszliśmy zatem do porozumienia. Zebranie nasze ustanowiło system subsydiów i możemy być z tego dumni. Teraz, kiedy dysponujemy dwoma środkami — opłatami wyrównawczymi i podatkami, które pozwalają zamieniać straty w zyski — czy jakikolwiek przemysł może przynosić straty?
Spotkanie jest zakończone.

Przeanalizujmy zatem system rabunku przez subsydia, skoro uprzejmie nam go zaaplikowano. To, co o nim powiemy, może być odniesione także do rabunku za pomocą ceł, ten jednak jest bardziej zamaskowany. Zrozumiawszy mechanizm kradzieży bezpośredniej, zrozumiemy też mechanizm pośredni, pojąwszy prosty, pojmiemy skomplikowany.
Czy nie ma jednak kradzieży jeszcze prostszej? Jest — to zwyczajny rozbój uprawiany na drogach. Trzeba go jedynie zalegalizować i zmonopolizować lub — jak to się dzisiaj mawia — zorganizować.

Oto, co znalazłem we wspomnieniach pewnego podróżnika:
„Kiedy przybyliśmy do królestwa A, cały przemysł użalał się nad swym stanem. Opłakiwali swój los rolnicy, narzekali przemy-słowcy, protestowali kupcy i armatorzy. Rząd nie wiedział już, kogo słuchać. Początkowo zamierzał obciążyć malkontentów podatkami, które, po odebraniu swego udziału, rozdzieliłby ponownie. Byłoby to podobne do hiszpańskiej loterii, tak drogiej naszemu sercu.
Rząd zbierałby od tysiąca po piastrze, 250 zatrzymywał dla siebie, resztę zaś rozdzielał. Bogaty hidalgo, otrzymawszy trzy czwarte piastra, natychmiast zapomina, że wydał całego i z radości rusza do najbliższej gospody przehulać 15 realów.5 Byłoby jak we Francji. Jakkolwiek kraj był nie cywilizowany to rząd nie uważał obywateli do tego stopnia za idiotów, by sądzić, że zaakceptowaliby tak dziwny sposób dotacji. Ostatecznie wybrał inną drogę.
Kraj był pokryty siecią dróg. Rząd dokładnie oznaczył kilometry i rzeki rolnikom: „Wszystko, co ukradniecie podróżnym między kolejnymi znakami, jest wasze. Niech służy to wam za dotację i zabezpieczenie przed stratą”. Potem przyznał odcinki dróg do eksploatacji przemysłowcom i armatorom według zasady:
Nadaję tobie Władzę i moc
Kraść
Rabować
Oszukiwać
Bezkarnie wzdłuż całej tej drogi.
Dziś mieszkańcy królestwa A tak przywykli do tego systemu, że biorą pod uwagę tylko to, co sami ukradną, a nie to, co im ukradziono, spoglądają na grabież wyłącznie z punktu widzenia złodzieja i uważają sumę wzajemnych złodziejstw za dochód narodowy. Odmawiają odejścia od tej formy protekcjonizmu, twierdząc, że bez niego nie ostoi się żadna gałąź przemysłu”.
Niemożliwe? Protestujecie? Cały naród nie może sumy wzajemnych kradzieży uważać za przyrost bogactwa?
A czemu nie? Czy ten punkt widzenia nie jest powszechnie akceptowany we Francji? Czyż nie wymyślamy i nie doskonalimy metod wzajemnej grabieży przez system dotacji i ceł ochronnych?
Jednak nie przesadzajmy. Zgódźmy się, że, gdy chodzi o sposób zbierania i towarzyszące temu okoliczności, system panujący w królestwie A jest gorszy od naszego, ale co do zasady i konsekwencji nie różni się od rabunku wprowadzonego prawem w celu zapewnienia dodatkowych korzyści różnym gałęziom przemysłu.
Powinniśmy też zauważyć, że choć system rozboju drogowego niesie pewne niedogodności, to ma on pewną przewagę nad rabunkiem za pomocą ceł. Pozwala on, w miarę równomiernie, rozłożyć korzyści między wszystkich swych uczestników. Nie można powiedzieć tego o cłach. Te, ze swej natury, nie są zdolne ochraniać pewnych grup, takich jak rzemieślnicy, kupcy, pisarze, prawnicy, wojskowi, etc. Prawdą jest, że także rabunek przez dotacje prowadzi do równomiernego rozłożenia zysków i, w tym zakresie, działa nie mniej efektywnie niż rozbój drogowy. Lecz z drugiej strony prowadzi on do konsekwencji dziwacznych i absurdalnych dla mieszkańców królestwa A. To, co traci ofiara rozboju, zyskuje rabuś, obiekt kradzieży pozostaje jednak w kraju. W przypadku dotacji to, co jest zabierane francuskiemu podatnikowi, wędruje często do Chińczyków, Hotentotów czy Alonginków. Oto, jak to się dzieje:
Wyobraźmy sobie sztukę odzieży wartą w Bordeaux sto franków. Nie można jej sprzedać taniej bez straty i nie można drożej z powodu konkurencji. W tych warunkach Francuz musi zapłacić sto franków lub obejść się bez niej. Jeżeli jednak to Anglik chce kupić odzież, wkracza rząd i mówi do sprzedawcy: „Sprzedaj mu, ja zmuszę podatników, by zapłacili ci 20 franków”. Sprzedawca, który ani nie pragnie, ani nie może domagać się więcej niż sto, sprzedaje Anglikowi za 80. W sumie z dwudziestoma z rabunku przez dotacje daje mu to pożądane 100. Wynik jest dokładnie taki, jakby podatnik wręczył Anglikowi 20 franków w zamian za zakup francuskiej odzieży poniżej kosztów produkcji, poniżej tego, ile sam musi za nią płacić. Czyli rabunek przez dotacje ma tę szczególną właściwość, że ofiary żyją w kraju, który uprawia ten proceder, a rabusie są rozproszeni po całym świecie.
Zdumiewające jest, iż ludzie uporczywie trwają w przekonaniu, że wszystko, co jednostka ukradnie ze wspólnego majątku, jest wspólnym zyskiem. Perpetuum mobile, kamień filozoficzny, kwadratura koła długo zajmowały ludzki umysł, lecz teoria postępu przez rabunek wciąż cieszy się wielką renomą, choć wyda-wać by się mogło, że ze wszystkich mrzonek winna upaść pierwsza.

Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Lambert

Jakim to się stało, że wyszło

Jakim to się stało, że wyszło tylko 30zł? Same preferencyjne emerytury górnicze wymagają dopłacania z budżetu 5.5 mld zł rocznie, czyli ok. 75 zł do każdej tony (obecne wydobycie węgla kamiennego to 73 mld ton rocznie).
Te 30 zł to dopłata nie obejmująca dopłat do emerytur?

oto Mar.Jan

emerytury wypłaca zus

Dlatego nie wchodzą w koszty wydobycia węgla. Z pewnością rząd potrafi obniżyć wykazane koszty na inne sposoby, co w sumie nazywa się kreatywną księgowością.

oto esz

Manipulacja i ideologia

Na podstawie zmanipulowanych danych długi i marny wywód ideologiczny.

oto Mar.Jan

ach! czyżbym padł ofiarą manipulacji danych?

A jakie są zatem dane prawdziwe? Proszę podać!
A co ideologii:oczywiście tekst jest ideologicznie zdefiniowany. Ta ideologia to ekonomia wolnorynkowa. A pan jaką ekonomię preferuje?zbiurokratyzowany socjalizm oparty na zadłużenia budżetu i produkcji banknotów bez pokrycia?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.