„Orszaki, dworaki, szum pawich piór”

W ramach wielu narodowości istnieją grupy z grubsza kojarzące coś z historii i przywiązujące do niej pewną wagę. Do zarządzania takimi środowiskami używa się zatem skojarzeń i odwołań właśnie historycznych, a w mniejszym stopniu bytowych, jak w przypadku reszty danego społeczeństwa. Relatywnie odsetek reagujących na odniesienia do przeszłości wydaje się większy u nacji młodszych i mniejszych, tak jakby posiadanie krótszej historii wymuszało bardziej intensywne jej przeżywanie. Wyjątkiem wydają się Polacy, naród bez wątpienia historyczny i jak na standardy europejskie bynajmniej nie mały – ale wciąż niepoukładany z tym co przeszedł.

„Historio, historio,
tyle w tobie marzeń,
często ciebie piszą
kłamcy i gówniarze”.

Sama teza, że właściwym miejscem dla historii – jest przeszłość, ma w Polsce cechy obrazoburcze, antypatriotyczne, sugeruje chęć wykorzenienia i kształtowania homo novus, siłą rzeczy podatnego na wyłącznie współczesną, konformistyczną, nihilistyczną i antyspołeczną indoktrynację. Sęk w tym, że jako alternatywę przedstawia się Polakom wizję dziejów, (a przede wszystkim ich wpływu na współczesną politykę i rzeczywistość) grzeszącą infantylizmem, naiwnością, emocjonalnością, słowem narodową niedojrzałością, czyli cechami, których przez blisko 1050 lat moglibyśmy się już naprawdę wyzbyć. Problem nie polega bowiem na tym, że rządzi się narodem polskim posługując hasłami z dziecinnych czytanek, ani że znacząca grupa naszych rodaków postrzega świat przez ich pryzmat.

W sumie bowiem niewiedza dlaczego doszło do tej czy innej bitwy, albo jaki wpływ na losy ojczyzny miało takie a nie inne podejście do sprawy chłopskiej u ogółu nie razi bardziej, niż – powiedzmy - nieznajomość elementarnej geografii wykazywana przez przeciętnego Amerykanina. Nie, cała trudność w tym, że ludzie tak ukształtowani zdobywają jednak pewien wpływ na życie i politykę państwa, czyli ogłupienie zamiast sączyć się z góry na dół (co jest procesem naturalnym, niejako wpisanym w istotę sprawowania władzy) – zaczyna wędrować w przeciwnym kierunku. Słowem – rządzący zamiast ogłupiać naród, czyli robić to co każdy rząd od zarania dziejów – sami okazują się najgłupszymi jego przedstawicielami.

Oczywiście, można by z tego wysnuć wniosek, że w takim razie, mimo formalnych atrybutów, pozornie kierujący wcale krajem naszym nie władają. Ponieważ jednak jest to spostrzeżenie dość oczywiste i można do niego dojść także analizując inne kwestie – pozostańmy przy samym problemie historycznym. Otóż z czysto naukowego punktu widzenia – historia jest tylko zbiorem faktów, uzupełnianym jedynie przez wnioskowanie z nich, ekstrapolację, interpretacje – słowem teorie i zmyślenia.

Zakres wiedzy na temat tychże faktów w danym momencie wydaje się zawity, aczkolwiek w niektórych przypadkach może zostać rozszerzony wraz z nowymi odkryciami, czy wprzęgnięciem w ich dokonywanie nowych metod badawczych. Generalnie jednak mistrzem tak rozumianej historii pozostanie najgrubszy leksykon, najbardziej oczytany miłośnik, najszerzej rozbudowana baza danych.

Natomiast w charakterze narzędzia polityki historia jest stanem świadomości osób, którym wydaje się, że jest ona ważna, składa się więc z jednostkowych interpretacji, czy raczej ich powieleń dokonywanych dla realizacji określonych celów, niekoniecznie zresztą bieżących, bo niekiedy rozłożonych w czasie nawet na lata i dekady. Mówiąc prościej – polityczne i socjologiczne rozumienie historii nie ma w żaden sposób cech obiektywizmu, przeciwnie, to zbiór odczuć, przekonań, emocji (przeważnie zbiorowych), w których same fakty mają znaczenie absolutnie dalszorzędne, ustępując miejsca interpretacjom. Takiej historii mistrzem jest ten, kto najciekawiej opowiada.

Wszystko to warto sobie uświadomić w związku z kolejną rundą huśtania historią przez rządzących III RP. Zwolennicy ponownego otwarcia kwestii pomnikowo-ulicznej próbują nam wmawiać, że oto ich działania determinuje jakaś obiektywna, HISTORYCZNA konieczność, jakiś twardy byt, istniejący sam w sobie, który trzeba utrwalić w kamieniu, albo z niego zrzucić. Otóż tak rozumianej Historii po prostu nie ma. Oczywiście, zniszczyć można wszystko, podobnie jak i niemal wszystko można wymurować, odlać, zawiesić na ulicznym murze twierdząc, że oto stało się ciałem. Nie mniej to wszystko nadal nie będzie AŻ Historia. To wciąż TYLKO polityka...

„Historio, historio,
tania z ciebie dziewka,
miała być canzona,
a jest stara śpiewka”.

Było rzeczą zupełnie zrozumiałą, że dla legitymizacji systemu władzy nazwanego potem III RP rozwalono parę pomników i przemianowano ileś ulic. Ciekawe zresztą, że jak się mogło wydawać, mimo pewnych prób zaszczepienia entuzjazmu w tym zakresie – bodaj większość takich aktów stanowiła inicjatywy odgórne, faktycznie, przyjmowane życzliwie czy nawet entuzjastycznie przez różne mniejszościowe grupki, jednak przy zasadniczej obojętności ogółu, a niekiedy wręcz niechęci wynikającej ze względów praktycznych (dokumenty...), czy przyzwyczajenia („zawsze stał, niech stoi...”). Nawet jednak ten czas wymęczonej pseudo-rewolucji minął i nawet obecnym rządom nie udaje się wykrzesać większego zapału społecznego dla uchwalanej właśnie reedycji.

Prawda, aktualna władza nie mając prawdziwie rewolucyjnego programu - stara się jednak nadać sobie odpowiednie emploi. W takich przypadkach najlepiej wypada z reguły burzenie pomników poprzedniej ekipy, względnie symboliczne palenie wzniesionych przez poprzedników znaczących budynków.

Niestety, niczego ciekawego (nie tylko w tym zakresie) w minionych 26 latach nie wybudowano – nie ma więc czego znacząco unicestwiać. Pozostałości wcześniejsze pełnią więc rolę trochę podobną do okrzyku „precz z komuną” powtarzanego zamiast po prostu „precz z rządem” czy do niedawna np. „precz z Platformą” - niby bez sensu, ale jakoś niektórzy lepiej się czują w ten sposób wyładowując swe odczucia.

Zasadniczy problem polega jednak na tym, że pomniki, które chce burzyć IPN z błogosławieństwem władz w Warszawie i zawoalowanym, ale wyraźnym sejmowym rozgrzeszeniem - stoją nie tylko w jakichś zapomnianych w innych aspektach przez władze miasteczkach, ale także w środowisku międzynarodowym. Tak jak ich burzenie ma stać się elementem pewnego mitu historyczno-politycznego obecnych władz w Polsce – tak ich trwanie to część innej opowieści, snutej w świadomości Rosjan. A ponieważ – jak wspomniano – nie jest tak, że to jakieś fatum dziejowe, jakaś obiektywna, nieodparta Prawda wymusza stanie czy nie danego monumentu, to liczy się niemal wyłącznie współczesny kontekst polityczny, czyli także propagandowy i świadomościowy.

Tak się złożyło, że nie mamy w Polsce pomnika ku czci „Nieznanego NKWD-zisty”, nikomu nie przyszło do głowy honorowanie tu Berii, jedynego Stalina dostaliśmy od Sowietów razem z Ustrzykami i prędko się go pozbyliśmy, zaś z nielicznymi Leninami zrobiono porządek już przy poprzedniej edycji tej zabawy.

To, co zostało, to często słupy już dawno bez gwiazd, czołgi nie kojarzące się już nawet z „Rudym” i obejmujący się sołdaci nie wiadomo jakich armii, bo czas albo zapobiegliwe ręce dawno skuły ich oznaczenia. Przeciwnicy to więc pozornie łatwi i stąd zachęcający. Przez atakujących jednak figury te postrzegane są niczym harcownicy wrogich sił i de facto się nimi stają, wciągając nas do konfrontacji z identyfikującą się z nimi potęgą.

„Historio, historio,
ty macocho nasza
tak nam dałaś mało
oprócz ojczenasza”.

W przeciwieństwie do Polaków – Rosjanie wydają się mieć świadomość utylitarnego podejścia do historii ze strony własnych władz. „Pomnikowa” oferta Federacji Rosyjskiej wobec Polski jest jasna i zrozumiała: skoro kwestie historyczne są dla was tak ważne, co rozumiemy, to niech elementem naszego porozumienia będą dwa symbole. Po pierwsze uznanie, że nie zapominamy o zbrodniach okresu komunistycznego i czcimy ich ofiary, czego najbardziej wyrazistym znakiem jest memoriał w Katyniu, gdzie obok 4.415 Polaków leży 6.500 Rosjan i innych pomordowanych przez tych, którzy wówczas Rosją rządzili.

W tym miejscu warto zauważyć, że choćby ze względu na dokonujących te mordy – Katyń widziany łącznie, przez pryzmat losów obu narodów stanowi wyjątkową okazję do faktyczne rozliczenia komunizmu w jego rzeczywistym kształcie, składzie osobowym, genezie i celach, a zatem oferta rosyjski jest nie tylko uczciwa (cokolwiek by to nie miało znaczyć), ale i korzystna dla Polski.

Drugim elementem łączącym – jest odwołanie się do jak najbardziej rzeczywistego polsko-rosyjskiego braterstwa broni, czyli wspólnej walki blisko 20 tysięcy żołnierzy polskich po stronie Imperium Rosyjskiego w wojnie 1812 r., jednej z dwóch noszącej na Wschodzie zaszczytne miano Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. M.in. w jej wyniku powstało Królestwo Polskie, nie będące bynajmniej częścią Rosji, a zatem z patriotycznego punktu widzenia pomnik polskich ułanów pod Borodino wydawać by się mógł propozycją jak najbardziej satysfakcjonującą.

Niestety, pozory mylą, choć nikomu w Moskwie nie przyszłoby chyba do głowy, że problem napoleoński i poparcie dla sprawy Cesarza mogłyby być w XXI wieku z całą powagą rozważane nad Wisłą jako istotna kwestia polityczna – a z tym właśnie mamy do czynienia jeśli nawet ktoś fakt rosyjskiego pomysłu w ogóle w Polsce dostrzeże.

„Historio, historio,
cóżeś ty za matnia,
pchamy się na scenę,
a to jeszcze szatnia”.

Rzecz jasna oferta zawisła w próżni i zostanie zapewne w możliwie obraźliwy sposób odrzucona, czego przejawem będzie rozwalanie ostatnich pamiątek po przechodzących tędy krasnoarmiejcach. W narracji mającej zapewnić i utrwalić w III RP nie ma miejsca ani na widzenie w Rosjanach ofiar, a nie oprawców, ani na choćby wspomnienie o cieniu możliwości kooperacji, choćby i przed 200 laty. Ba, optymalny scenariusz zakładałby zapewne wkroczenie przez Kreml na drogę retorsji i analogiczne do zastosowanego przez Warszawę potraktowanie pomnika katyńskiego, na co jednak Rosja jest i za mądra, i za spokojna, i jednak w szerszym zakresie zbyt obojętna na polskie wyskoki.

Nie uda się też pewnie o pomniki wywołać wojny z Rosją, a więc przenieść emocjonalnie wykrzywionej historii z przeszłości w teraźniejszość. Nie mniej rządzący Polską i tak odniosą sukces, po raz kolejny utrwalając fałszywe znaczenie i rozumienie historii u tych nielicznych liczących się z tym co było. To zaś z czasem może faktycznie doprowadzić do jakże upragnionej konfrontacji, wojny i zniszczenia. Bo przecież

„Historio, historio, ty żarłoczny micie, co dla ciebie znaczy jedno ludzkie życie?”.

Nawet – zwłaszcza! - życie pomnożone przez 38 milionów...

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Paulina Kaufmann

Hmmmm...

Ciekawam czy przy okazji zostanie usunięty pomnik gen. Kutuzowa, który znajduje się w Bolesławcu, a ulica jego imienia zostanie przemianowana na... Nawet nie chcę, zgodnie z "zasadą Lityńskiego" niczego sugerować.

oto Czesław

A dlaczego?

Jak Autor tak się zachwyca postawą Rosjan a krytykuje Polaków w sprawie "pomników wdzięczności" to dlaczego Rosjanie tak tych pomników bronią, dla nas to są symbole komunizmu i braku suwerenności. W obecnej Rosji komunizmu już nie ma, tak jak nie ma nazizmu w Niemczech. Proponuję żeby postawić jeszcze jeden "pomnik wdzięczności" tzn. jak generałowie Związku Radzieckiego świętują z generałami III-ej Rzeszy pokonanie Polski w 1939 r.

oto Robercik

Przyznam, że i mi nie pasują

Przyznam, że i mi nie pasują kacapskie pomniki, ale poziom histerii i robienie z nich na siłę "komunistycznych" (gdy są poświęcone armii) uruchamia u mnie mechanizm przekory. Histeria z tymi pomnikami to nie zasługa Polaków, ale geopolityki i polskojęzycznych elit dla których Polacy to tylko nawóz historii. Wystarczy spojrzeć kto jest w awangardzie walki z tymi pomnikami:
- negacjoniści wołyńscy
- typki gardzące Polakami z Litwy (bo Litwa to sojusznik)
- entuzjaści eurokołchozu, dominacji Ameryki i przewodniej roli ludu Izraela
- magdalenkowcy
- pachołki bankierów
itd.

Sprawa po prostu na kilometr śmierdzi tematem zastępczym i zamówieniem geopolitycznym z Ameryki (na obsadzenie granic Rosji i Chin szczekającymi kundlami).
. W dodatku powoli zaczyna się zapominać, że pod okupacją niemiecką Polacy mieli rachować tylko do 1000 i wygineliby max. do lat 60, natomiast w latach 60 pod sowiecką okupacją projektowali komputery klasy mainframe. Pojawiają się juz u nas (na razie dzikie) pomniki zgwałconych Niemek. Przydałby się kubeł wody na ten gimnazjalny "antykomunizm". Nota bene - często w wykonaniu pomiotu stalinowców, którzy w drugim pokoleniu przebranżowili się na rusofobię. Pewne środowiska zawsze spadają na cztery łapy, zawsze głoszą mainstremowe i słuszne poglądy. A Polacy jak barany idą, beczą i dzwonią dzwoneczkami. Na końcu czeka rzeźnia.

oto Eowina

Urabianie faktów historycznych dla potrzeb bieżacej

polityki nie jest niczym nowym. Ważne tylko aby nie było w tym trwałego fałszowania historii i aby nie przynosiło to szkód. To co się zaczyna się utrwalać, to: " Nie było okupacji niemieckiej, była okupacja sowiecka i polskie obozy koncentracyjne. Wolność Polska odzyskała dzięki Amerykanom, Reaganowi i działaniom Wolnej Europy" Dalej może iść wyliczanie ofiar i bohaterów, w zależność od frakcji politycznej, w której każda lansuje własnych. To jest dość niegroźna dziecinada.

Wizję przyszłości buduje się w oparciu o przeszłość, a to jest mylący obraz zdecydowanie. Układ sił się zmienia i dzisiaj zagrożenia są zupełnie inne niż 50lat temu. Przygotowanie do zamachu na elektrownię atomową w Belgii już budzi wystraczająco strachu. Zagrożenia terrorystyczne w samolotach, włamania hackerskie do systemów energetycznych, rządowych, obronnych, itp.
Te nowe zagrożenia są ciągle odkrywane i nie jest wiadomo naprawdę kto jest wrogiem a kto przyjacielem. A w tym przypadku to jest najważniejsze.

oto Dubitacjusz

Zamiast analizy realnych zagrożeń mamy odgrzewanie

starego rusofobiczno-antykomunistycznego kotleta.
"Solidaruchy" i ich wychowankowie potrafią jedynie krzyczeć "precz z komuną" czy plwać na "imperialną Rosję".

oto Eowina

Ja myślę, że ta walka z pomnikami jest pomyślana jako

upust dla społecznej frustracji. Ponieważ zawsze istnieje w jakimś społeczne niezadowolenie z bieżącej polityki rządowej, to skierowanie tego niezadowolenia w zaszłości historyczne jest bezpiecznym jego rozładowaniem. Problem wówczas jest podchwycony przez media, pojawi się głos Rosji, który należy potraktować jako realne zagrożenie, a to powinno zjednoczyć społeczeństwo przeciwko znanemu historycznemu wrogowi, odwracając uwagę od spraw wewnętrznych.

oto Krzych Adam

Proszę przyjąć wyrazy szczerego współczucia.

Jeśli się Pani utrwaliło:

Nie było okupacji niemieckiej, była okupacja sowiecka i polskie obozy koncentracyjne. Wolność Polska odzyskała dzięki Amerykanom, Reaganowi i działaniom Wolnej Europy

A tak z ciekawości, czy takie dychotomie albo-albo to stała Pani cecha, czy też przydarza się to Pani jedynie od czasu do czasu?

oto Eowina

Podziwiam sprawną zmianę tematu i skierowanie

swojej uwagi na moją skromną osobę.

A tak z ciekawości, czy takie dychotomie albo-albo to stała Pani cecha, czy też przydarza się to Pani jedynie od czasu do czasu?

Tak, to moja stała cecha, a bo co?

oto Krzych Adam

"Tak, to moja stała cecha, a bo co?"

Ano to, że jak najbardziej słusznie jak widzę wyraziłem te wyrazy szczerego współczucia.

Zaś to już całkowicie wyczerpuje kwestię która pojawiła się chwilowo dzięki mej dygresji, więc nikomu nie utrudnia to trzymania się tego cennego tematu podniesionego przez Panią.

oto Krzych Adam

"Wolność Polska odzyskała dzięki Amerykanom..."

Polska wolności nie odzyskała dzięki Amerykanom, Brytyjczykom, czy komukolwiek innemu. "Dzięki" wyżej wymienionym właśnie wolności nie odzyskała tylko popadła w neokolonialny wyzysk. Należy to rozumieć, że w polityce nie ma postępowania z życzliwości. Zaś dla Anglosasów (w sensie tego jak to widzi ich elita polityczna) cała Środkowa i Wschodnia Europa od granic Niemiec i Austrii na wschód to jedno wielkie nieporozumienie, które nigdy nie powinno było zaistnieć, gdyż według nich nie ma tam podmiotów zdolnych do samodzielnego istnienia. Śpiewał nam o tym na historycznym przykładzie Jacek Kaczmarski:

W resztce cygara mdłym ogniku
Pływała Lwa Albionu twarz
Nie rozmawiajmy o Bałtyku!
Po co w Europie tyle państw?

Polacy? Chodzi tylko o to
Żeby gdzieś w końcu mogli żyć!
Z tą Polską zawsze są kłopoty
Kaleka troszczy się i drży

Ja wówczas rozumiałem, że dotyczyło to historii. Uniwersalność przekazu w odniesieniu do teraźniejszości i przyszłości mi umykała.

oto Godzilla

Wyzysk ?

"Dzięki" wyżej wymienionym właśnie wolności nie odzyskała tylko popadła w neokolonialny wyzysk

Może Pan podać przykłady tego "kolonialnego wyzysku" ?

oto Krzych Adam

Kpi Pan, czy o drogę pyta?

Jeśli o drogę, to przykro mi, ale drogi, którymi chadzają straszne japońskie potwory znane mi nie są.

oto Krzych Adam

Wielce mi Szanowny Straszny Japoński Potworze Godzillo.

Ale dlaczego Pan pyta ponownie mimo, że otrzymał Pan już raz odpowiedź negatywną? Przykłady opanowania gospodarki polskiej przez obce siły są widoczne gołym okiem, bez mędrca szkiełka i oka, kompradorski charakter dość nielicznych i mających ograniczony zasięg poczynań kapitału miejscowego również. Nie widzę powodu do Pańskiego proszenia mnie o przykłady. Ani do mego pozytywnego odzewu na Pańską prośbę.

oto Krzych Adam

Och, to nieporozumienie zatem.

Nie uważam, że mówiąc o tamtym okresie należy to określać jako kolonializm w sowieckim wykonaniu.

oto pietrzelaj

polityczne i socjologiczne

polityczne i socjologiczne rozumienie historii nie ma w żaden sposób cech obiektywizmu

Czy jednak nie lepiej dla historii byłoby gdyby nazywać rzeczy po imieniu??? . Ja nazwałbym to raczej zakłamaniem, szachrajstwem lub innymi wyrazami tu pasującymi. Takie świństwa jakich dopuszczają się politycy (a także część "historyków",-nawet tych z tytułami naukowymi będąca na ich usługach) zasługują na nazywanie rzeczy po imieniu.
Z tezami autora ogólnie się zgadzam.

oto Tomasz Dalecki

Drugim elementem łączącym –

Drugim elementem łączącym – jest odwołanie się do jak najbardziej rzeczywistego polsko-rosyjskiego braterstwa broni, czyli wspólnej walki blisko 20 tysięcy żołnierzy polskich po stronie Imperium Rosyjskiego w wojnie 1812 r., jednej z dwóch noszącej na Wschodzie zaszczytne miano Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. M.in. w jej wyniku powstało Królestwo Polskie, nie będące bynajmniej częścią Rosji, a zatem z patriotycznego punktu widzenia pomnik polskich ułanów pod Borodino wydawać by się mógł propozycją jak najbardziej satysfakcjonującą.

Niestety, ale powyższa propozycja dośc jasno świadczy o rosyjskich intencjach.
Nie przypuszczam, by sowieckie władze składały się z samych kretynów - wobec tego muszą wiedzieć, że Polacy walczący po stronie cara przeciw Napoleonowi będą odbieranie w Polsce jako zdrajcy. Zatem to nic innego jak prymitywna prowokacja.
Niestety, oznacza to, ze Rosja nie jest zainteresowana w poprawie stosunków z Polską, a wręcz przeciwnie - jest zainteresowana ich dalszym zaognianiem w sposób najprostszy z możliwych - na płaszczyźnie emocjonalnej.

oto Eowina

I tutaj jest problem z rolą Adama Jerzego Czartoryskiego,

wybitnego polityka, pełniącego rolę kolejno funkcję premiera, ministra spraw zagranicznych u cara Aleksandra I, a potem rolę prezydenta polskiego rządu.
A jeszcze przed tym wszystkim, w czasie rozbiorów w wojnie z Rosją, zdobył Virtuti Militari, jako jeden z pierwszych odznaczonych tym krzyżem.

oto Tomasz Dalecki

Dla powyższego problemu

Dla powyższego problemu istotna jest kwestia postrzegania przez większość społeczeństwa.
Kwestia obiektywnej oceny jest tu nieistotna. O ile takowa w ogóle jest możliwa.

oto Eowina

Postrzeganie społeczne wynika z bieżacej polityki.

Warto zauważyć różnicę w tym postrzeganiu Rosji jaka się odbywa obecnie, a która się wiąże nie tyle z bezpieczeństwem, a z potrzebami ekonomicznymi.

Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, to był w Polsce prawdziwy strach, że oto Putin tuż za Nocnymi Wilkami wkroczy do Polski. Jak sankcje spowodowały embargo na wymianę handlową, to postrzeganie zaczęło się zmieniać. Dzisiaj odgrzewa się te pomniki, ale nie budzi to spodziewanych emocji.

oto Tomasz Dalecki

Postrzeganie w najmniejszym

Postrzeganie w najmniejszym stopniu wynika "z bieżacej polityki", ale z doświadczeń historycznych właśnie. To bieżąca polityka wynika w dużym stopniu z postrzegania, a nie odwrotnie.

Tak czy owak - dla powyższego jest to mało istotne. Kwestią jest bezsensowność ruskiej propozycji, a nie to czy słusznie lub niesłusznie Polacy oceniają historię. Tak oceniają i już i trzeba mieć to na uwadze jeśli chce się cokolwiek na bazie historii budować.

oto Eowina

:) Myślę, że ta propozycja to co przyszło komuś do

do głowy, tak na poczekaniu. Bitwa pod Borodino jest upamiętniona jedynym pomnikiem i nawet Rosjanie tym się nie przejmują. A Polacy nie wspominają poległych Rodaków ani tej ani z tamtej strony.

oto Tomasz Dalecki

Myślę, że ta propozycja to co

Myślę, że ta propozycja to co przyszło komuś do
do głowy, tak na poczekaniu

Wątpię, inaczej nasz czołowy rusofil nie poświęcałby temu tyle uwagi.
Ale jeśli faktycznie tak było, to by świadczyło bardzo źle o profesjonalizmie, wiedzy i inteligencji sowieckich dyplomatów.

oto Eowina

Prawdziwy wysilek dyplomatyczny w stosunku do Polski

Rosja zrobiła w sprawie Katynia. Skończyło się to tragicznie, jak wiadomo, ale w projekcie było budowanie cerkwi (powstała) i kościoła katolickiego, który nie powstał (Rosja fundowała budowę kościoła). Ze strony polskiej tylko duchowni prawosławni włączyli się do akcji. Zamiast kościoła wybudowano jakiś budynek.
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia...

oto chłop jag

Ta walka z rzeczonymi pomnikami

musiała być uzgodniona wcześniej z rządzącymi Rosją - tołażysze. Mamy jak zwykle kilka pieczeni - gdzie tym razem ogniem pod owe pieczenie - są likwidowane pomniki. Rządzący Rosją pieką swoje a rządzący atrapą Polski swoje - i tak oto pomniki stają się początkiem i końcem tzw. dekomunizacji w atrapie Polski - tołażysze.
Wniosek?
Nie ma wątpliwości, że tzw. dekomunizację robią komuniści a ściślej żydokomuna - gdzie nikt poza pomnikami nie oberwie - tołażysze.
Słowem - taka pomnikowa, czerwona Norymberga - tołażysze - i szalala-la-la zabawa trwa.

oto mikolaj

Autor zapomina, ze historia - to nauka oparta o fakty,

zas pojecie "polityka historyczna" (ktora uprawia z jednej strony polski rzad, z drugiej rzad rosyjski, a z trzeciej... Autor), ma tyle wspolnego z historia co "demokracja socjalistyczna" z demokracja...

Przyklad: sam Autor podaje tu Katyn - jako przyklad polskiego pomnika, ktory stoi na terenie Rosji... z tym, ze "zapomnial", ze pomnik ten stoi na miejscu, gdzie w dolach zakopywano tysiace rozstrzelanych ludzi (nie tylko Polakow), ktore dzisiaj jest cmentarzem.
IPN nie chce usowac pomnikow cmentarnych ani likwidowac miejsc pochowku - ale jedynie pomniki poswiecone Armii Czerwonej i jej dowodcow - rozsiane po kilkuset miejscowosciach.
Czyli mamy w pelni zachowana zasade wzajemnosci (ochrony cmentarzy). O ile wiem - ani wladze Polski ani Rosji - nie planuja np. budowy pomnika katynskiego w centrum Moskwy...
Na marginesie: dzialajacy dzisiaj zarzad IPN z prezesem na czele byl mianowany przez Rzad PO - wiec przypisywanie mu PiS-owskiej proweniencji - to kolejne "przejezyczenie"...

Wracajac do HISTORII - bez przymiotnikow.
Dzialalnosc Armii Czerwonej i NKWD na terenach Polski w latach 1939-55 mozna smialo porownac (pod wzgledem liczby ofiar) z dzialalnoscia sluzb niemieckich.
Historycy szacuja, ze Niemcy zamordowali lub doprowadzili w inny sposb do smierci okolo 4,5 mln Polakow - w tym 2,7 mln Zydow.
Straty spowodowane przez Rosjan sa na pewno mniej udokumentowane (tak naprawde dokumentacje zaczeto w 45 lat po wojnie, a przez te 45 lat starano sie wymazac z pamieci te fakty) - ale szacunkowo smierc ponioslo- lub nigdy do Polski nie powrocilo nie mniej niz 2 mln Polakow.

I teraz mamt kolejny raz zaklamywac historie czczac nazwami ulic i pomnikami katow naszych przodkow?

oto Konrad Rękas

1812

W "Strasznym śnie Dzidziusia Górkiewicza" jest scena, w której radny Zalesia oburza się czemu odsłaniany ma być pomnik akurat powstania styczniowego, na co pozostali uspokajają go tłumacząc, że nie udało się przecież uzgodnić ani jednej późniejszej daty historycznej, na którą wszyscy by się zgodzili.

Władze FR zapewne kierowały się podobnymi motywami proponując na symbol MOŻLIWEJ współpracy monument - a więc i zdarzenie historyczne - tak odległe w czasie, że przecież szczególnie już abstrakcyjne. W Polsce (w przeciwieństwie do Rosji) Borodino i wojna 1812 r. nie znaczą już bodaj nic - mimo Mickiewicza i Napoleona w hymnie. Propozycja była więc neutralna, z pewnymi sympatycznymi konotacjami (powojenna korzyść dla Polski, walka z najazdem z Zachodu itp.) - ale cóż z tego, skoro zawsze znajdą się eksperci dywagujący kto miał 200 lat temu lepszą rację, kto był większym patriotą i po której stronie należałoby - co oczywiście jest czysto obiektywnym faktem! - stanąć. Niestety, to jest poziom ekspercki z gier komputerowych. Bo i ten niedoszły pomnik, i ten katyński, i te do zburzenia w Polsce mają tylko znaczenie kontekstowe, a więc takie, jakie zostanie im nadane tu i teraz.

oto Tomasz Dalecki

Równie dobrze Niemcy mogliby

Równie dobrze Niemcy mogliby zaproponować "pomnik braterstwa broni" w miejscu jakiejś bitwy, w której uczestniczyli własowcy. W Rosji też mało kto o nich pamięta - bo przecież cały naród walczył z najazdem hitlerowskim itp. Też byłoby neutralnie i sympatycznie. I nawet można sobie dywagować, że pewnie własowcy mieli wówczas rację.

oto Tomasz Dalecki

co to ma do rzeczy? :)

co to ma do rzeczy? :)

Byłoby to to samo, co pomnik braterstwa broni polsko-rosyjskiego pod Borodino.
I założę się, że władze i społeczeństwo rosyjskie potraktowałyby to jako prowokację.

Takoż i prowokacją jest to, co zaproponowali Polsce Rosjanie. No chyba, że są kompletnymi durniami, w co jakoś nie wierzę...

Dla równowagi zaproponujmy pomnik polsko-rosyjskiego braterstwa broni na Kremlu, przypominający zdobycie go 9 października 1610? W końcu Żólkiewskiemu towarzyszyli rosyjscy stronnicy Samozwańca.
Ciekawe, czy taka propozycja zostałaby uznana za sympatyczną?

oto Eowina

p. Dalecki, chłopi pańszczyźniani jako wojsko

carskie pod Borodino to zdrajcy polskiego narodu? Porównanie nie przypiął nie wypiął.

oto Tomasz Dalecki

Porównanie nie przypiął nie

Porównanie nie przypiął nie wypiął.

Da sobie pani spokój z nonsensownymi komentarzami.
Chłopi pańszczyźniani raczej nie bywali ułanami....

oto Eowina

Nic mi nie wiadomo o polskich ułanach po stronie cara.

Proszę o tym napisać, to może być ciekawe. Ja natomiast wiem o Reducie Rajskiego, działach i okopach, a także oddziałach jegrów, w których byli Polacy i Litwini i ich roli w wojnie pod Borodino.

oto Staruszek_Świat

SzP. Konrad R.

##.
Szkoda Pańskiego czasu i "atłasu". Próbuje Pan " rozrzucać perły przed .............. ".
Nieliczni pojmą że za to co działo się w Rosji/ZSRR nie odpowiadają w większości Rosjanie lecz potomkowie morderców Jezusa którzy przez wieki próbują realizować swój obłędny plan panowania nad Światem.
Nie bez powodu Jezus powiedział:
" Waszym ojcem jest diabeł .................. ".
Ew.Św.Jana 8:44 .
Pozdrawiam Wszystkich.
Myślących.
Ps: zagadka z przenośnią astrofizyczną dla - tych ostatnich.
Jeśli z Rosji płynie do nas b.poważne zagrożenie tzw. Wiatrem Słonecznym to co się z nami stanie jeśli tego wiatru ZABRAKNIE !!!.
(Gwoli jasności - wiatr słoneczny jest RZECZYWIŚCIE poważnym zagrożeniem dla Ziemi)

oto samograf

Tu wszystko by się niby zgadzało, ale...

Tak się złożyło, że nie mamy w Polsce pomnika ku czci „Nieznanego NKWD-zisty”, nikomu nie przyszło do głowy honorowanie tu Berii

...pod warunkiem zręcznego pominięcia przez pana Konrada faktu przymusowego postawienia nam na Placu (obecnie) Bankowym pomnika "Słynnego Czekisty", który to pomnik stałby tam do dziś, gdyby nie został podstępnie i brutalnie usunięty.

oto samograf

Napisał pan z potężną dozą pewności siebie:

nikomu nie przyszło do głowy honorowanie

Otóż przyszedł, jak sumiennie wykazałem, komuś do głowy taki projekt i zrealizowano go w 1951 roku. I, żeby już nikt nie miał wątpliwości, uhonorowali się na dobitkę 20 lipca 1985 roku "Ubeliskiem Utrwalacza", z którego przetrwała tylko kamieni i metalu kupa. Ponadto pomnik-potwór ku czci Józefa Wissarionowicza do dziś dumnie stoi w Stolicy, nazywa się Pałacem Kultury i nie wiadomo, co z tym brzydactwem zrobić.

oto Krzysztof M

nazywa się Pałacem Kultury i

nazywa się Pałacem Kultury i nie wiadomo, co z tym brzydactwem zrobić.

Pokazywać dzieciom jako przykład solidnego budowania. :-)

oto Konrad Rękas

Oczywiście, Dzierżyński miał

Oczywiście, Dzierżyński miał na drugie Beria, jak napisałem z dużą pewnością siebie, a Pan dodatkowo udowodnił cytatem. Nadto należy zburzyć Pałac Kultury, a kiedyś były też w Polsce pomniki różnych osób których Pan nie lubi. I co, chciałby się Pan jeszcze czymś podzielić z wdzięcznymi czytelnikami? :)

oto samograf

To jest mi tutaj akurat ganz egal

miał na drugie

Guzik mnie obchodzi, który z nich był ten lepszy, a który ten gorszy. Wychodzę z prostego założenia, że mordercom nie należy stawiać pomników, ale, jeżeli zostały jednak zrządzeniem losu postawione, należy je natychmiast i bezwzględnie usunąć.

oto Godzilla

Mordercy ?

To wojska radzieckie razem z Polską Armią Ludową , które goniły niemców to byli mordercy ?

oto Krzych Adam

Nie, nie były.

Ale idące ich śladami SMIERSZ, NKWD i OSNAZ, a potem utworzone przez te organizacje polskojęzyczne odpowiedniki: Informacja Wojskowa, UB i KBW były.

Pamięć żołnierzy Czerwonej Armii walczących z Niemcami i poległych na terenie Polski czcić należy, jednakże w pełni wystarczającymi do tego miejscami są ich cmentarze i miejsca działań militarnych przeciw Niemcom.

Czcić Czerwoną Armię jako emanację potęgi militarnej Sowietów za umożliwienie sowieckiej okupacji Polski nie należy. A okupacja pełna co najmniej przez 10 lat po wejściu do Polski Czerwonej Armii (po raz drugi, po po raz pierwszy weszli w sojuszu z Niemcami) jest faktem. Dopiero po śmierci Stalina nastąpił okres, gdy miała miejsce zmiana. Totalną okupację zastąpiła nie niepodległość, aż tak dobrze nie było, ale ograniczona autonomia miejscowych komunistów była.

Przypomnę:

Chodzi o ponad 500 pomników "wdzięczności" Sowietom. W dużej mierze były one stawiane przez Armię Czerwoną i nie stanowiły efektu spontanicznych działań Polaków.

Wszystkie te pomniki powstały we wspomnianym przeze mnie wyżej okresie, co oznacza, że nie były wcale stawiane przez nas, a przez władze okupacyjne. Oprócz tego że łżą, iż zostały one wzniesione przez wdzięcznych Polaków, łżą także w innym zakresie. Umieszczone na nich napisy, że miało wówczas miejsce "oswobodzenie" czy "wyzwolenie", które oznaczają uczynienie swobodnym i wolnym są ordynarnym kłamstwem.

oto Krzysztof M

Ale idące ich śladami SMIERSZ

Ale idące ich śladami SMIERSZ, NKWD i OSNAZ, a potem utworzone przez te organizacje polskojęzyczne odpowiedniki: Informacja Wojskowa, UB i KBW były.

NKWD na ten sam przykład Stalinowi nie podlegało. :-)

oto Paulina Kaufmann

Braterstwo broni.

Z tym polsko-rosyjskim braterstwem broni, to Pan odpłynął nieco.
Idąc tym tropem należałoby postawić pomnik braterstwa polsko-pruskiego np. pod Gravelotte albo pod Sadową od razu dwa. Polsko-pruskiego i polsko-austriackiego.

oto Konrad Rękas

należałoby

należałoby

A proszę stawiać, jeśli ma Pani taką potrzebę...

oto Paulina Kaufmann

Cóż...

Jak widzę z argumentów (czy raczej ich braku) - Trafiony-Zatopiony.

oto Konrad Rękas

Ale argumentów na co? Zgłasza

Ale argumentów na co? Zgłasza Pani cenną zapewne (dla siebie) inicjatywę - proszę ją spokojnie realizować, co mi do niej? :)

oto Paulina Kaufmann

Drogi Panie

Zglosił Pan, zapewne szalenie cenną dla Pana, inicjatywę budowy pomnika polsko-rosyjskiego braterstwa broni. Proszę ją spokojnie realizować. Co mi po niej?
Realizowac a nie pisać o tym, zwłaszcza jako kompletnie bezsensowny wtręt do tekstu o idiotycznym zamiarze burzenia pomników przez IPN.
Swoją drogą, co legło u podstaw Pańskiego pomysłu aby uczcić polsko-rosyjskie braterstwo broni i, dlaczego tylko polsko-rosyjskie?

oto Paulina Kaufmann

Jasne

Pan tylko o tym napisał, bo to przecież nie Pański pomysł itd., itp.
Tyle, że to w pańskim tekście występuje sformułowanie o polsko-rosyjskim braterstwie broni bez komentarza. Rozumierem zatem, że idea jest Panu bliska (bo to wynika z kontekstu).
Zapytam inaczej: czy propozycja rządu niemieckiego i austriackiego o budowie pomników pod Sadową spotka się z Pańskim przychylnym przyjęciem?

oto Konrad Rękas

Zapytam inaczej: czy

Zapytam inaczej: czy propozycja rządu niemieckiego i austriackiego o budowie pomników pod Sadową spotka się z Pańskim przychylnym przyjęciem?

Może tak, może nie. Kiedy takowe wpłyną może Pani rzecz jasna ponowić pytanie, choć udzielenia odpowiedzi nie mogę, niestety, zagwarantować.

oto Paulina Kaufmann

Tego się domyślalam

I, dlatego zadałam to pytanie.
Ten wtręt o polsko-rosyjskim braterstwie broni był absolutnie niepotrzebny w tym konteście. Mógł Pan napisać osobny tekst na ten temat bez nawiązywania się do owego, podkreślę po raz kolejny, idiotycznego pomysłu IPN-u.
To oczywiście moja, prywatna opinia.
Dlatego też napisałam o Gravelotte i Sadowej bo analogie pojawiają się same (jeśli się zna historię bezprzymiotnikową) a w takim kontekście pomnik pod Borodino maleje w oczach.

oto Paulina Kaufmann

Szkoda

Może taki artykuł odciągnąlby uwagę niektórych od uprawiania polityki historycznej.
I, jeszcze mogliby na tym zarobić a tak, tylko im skacze ciśnienie i odzywają się wrzody na żołądku.
Widzi Pan, krytykując, jak najbardziej słusznie, uprawianie "polityki historycznej", sformułowaniem o polsko-rosyjskim braterstwie broni sam Pan ją uprawia. Gwoli sprawiedliwości, trzeba dodać, że w niezmiernie szczątkowym zakresie. Proszę pamiętać, że Polacy, którzy służyli w carskiej armii nie byli żółnierzami polskimi tylko rosyjskimi.

oto JJerzy

Mam pytanie ...

...natury ogólnej. Czy Szanowny Autor, zamiast ... odszczekiwać się, mógłby poważniej podejść do uwag pod swoim tekstem? W końcu nie opublikował tu swego tekstu .. za karę ...

oto Konrad Rękas

Hau, hau.

Hau, hau.

Jakie uwagi, takie odpowiedzi. Obawiam się, że obowiązku reagowania na każdą refleksję, nawet mało interesującą, a zwłaszcza nie mającą związku z tematem tekstu - również na tym pięknym portalu nie ma.

oto JJerzy

Jeśli ktoś ...

... (w normalnych realiach, a nie w ... organie ...) publikuje swój tekst, tym samym poddaje go ocenie. Zwyczajna kultura nakazuje, w takiej sytuacji, odpowiadać na opinie czytelników, nawet jeżeli ... "refleksja" jest poniżej (wydumanego) poziomu ... intelektualnych ... oczekiwań autora będących wytworem przerostu ego tegoż autora, bo poza wszystkim człowiek żyjący z pióra powinien wykazać się elementarnym instynktem samozachowawczym.
Skoro jednak ...

Hau, hau

pozostaje jedynie: do budy!!!

oto Konrad Rękas

O widzi Pan, to Pan od

O widzi Pan, to Pan od początku chciał napisać - więc po co było wcześniej strzępić język/palec? :)

oto JJerzy

Uwaga ...

... prostacka i bez związku ... Rozwija się Pan ... :(

oto Konrad Rękas

No i po co tak nerwowo i

No i po co tak nerwowo i niegrzecznie? Czy czytanie tekstów tak Panu nienawistnych to jakaś kara, zbroił Pan coś? Oj nieładnie, nieładnie... Proszę się koniecznie poprawić! :)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.