Na manowcach "polityki prorodzinnej"

Wybory parlamentarne w roku 2011 były jedynymi w których zagłosowałem na PiS. Uczyniłem tak jednak raczej po to żeby pokazać żółtą kartkę rządowi premiera Tuska za niespełnienie głównych obietnic wyborczych (zmniejszenia biurokracji i deficytu budżetowego), bo wiele mnie już wtedy dzieliło z partią Jarosława Kaczyńskiego. Jedną z takich rzeczy była i jest zaiste kretyńska - bo nie da się tego inaczej nazwać - wiara, że finansowanymi z kieszeni podatnika programami pronatalistycznymi da się naprawić kulejącą od paru lat demografię polskiego społeczeństwa.

Temat ten od kilkunastu lat pojawia się regularnie przy okazji kolejnych kampanii wyborczych i regularnie słyszymy wtedy chór populistycznych obietnic wraz z rytualnymi narzekaniami na biedę która jakoby nie pozwala Polakom posiadać większej liczby potomstwa. Za każdym razem łapię się wtedy za głowę i zastanawiam, jak to możliwe że wydawałoby się że tak inteligentni i wykształceni ludzie wygadują tak kosmiczne bzdury - oraz dlaczego wierzą im miliony innych ludzi. Żeby uzmysłowić sobie skalę tego oszustwa wystarczy odszukać w Wikipedii hasło: "Lista państw świata według współczynnika dzietności". Pierwszych trzynaście miejsc za rok 2014 zajęły tam:

1 Niger 6,89
2 Mali 6,16
3 Burundi 6,14
4 Somalia 6,08
5 Uganda 5,97
6 Burkina Faso 5,93
7 Zambia 5,76
8 Malawi 5,66
9 Angola 5,43
10 Sudan Południowy 5,43
11 Afganistan 5,43
12 Mozambik 5,27
13 Nigeria 5,25

Natomiast wśród trzynastu krajów z najniższą liczbą dzieci na kobietę znalazły się:

1 Singapur 0,80
2 Makau 0,93
3 Tajwan 1,11
4 Hongkong 1,17
5 Korea Południowa 1,25
6 Brytyjskie Wyspy Dziewicze 1,25
7 Bośnia i Hercegowina 1,26
8 Litwa 1,29
9 Montserrat 1,29
10 Ukraina 1,30
11 Rumunia 1,30
12 Słowenia 1,32
13 Polska 1,33

Warto tu zaznaczyć że praktycznie żaden kraj europejski - poza Francją i malutkimi Wyspami Owczymi, nie przekroczył poziomu dwoje dzieci na kobietę, zaś tylko wspomniane Wyspy przekroczyły próg 2,1 uważany za zapewniający tzw. zastępowalność pokoleń. Dodajmy, że we Francji jest to w dużej mierze zasługa mniejszości muzułmańskiej. Ktoś powie że w porównaniu do Polski to i tak więcej. Owszem, ale skoro odpowiada za to rzekomo panująca w Polsce bieda i nędza, to co mają w takim razie powiedzieć mieszkańcy Afganistanu albo Nigru gdzie poziom dzietności jest kilkakrotnie wyższy?!

Pomimo że są to jedne z najbiedniejszych krajów świata...I dlaczego - skoro winna jest "bieda", w czołówce krajów z najniższą dzietnością znalazły się jedne z najbogatszych na globie: Korea Południowa, Tajwan, Hongkong i Singapur? Widać wyraźnie, że ktoś tu nas robi w konia. Fakt, że poziom dzietności a wraz z nim, w dłuższej perspektywie także przyrost naturalny populacji zmniejsza się wraz z rozwojem gospodarczym kraju, został jednak dostrzeżony przez demografów już dawno temu. Pora więc na dygresję historyczną: kluczowe dla zrozumienia dlaczego tak się dzieje jest pojęcie tzw. pułapki maltuzjańskiej.

W sytuacji tej tkwiły praktycznie wszystkie kraje świata przed Rewolucją Przemysłową. Logika rozwoju gospodarczego społeczeństwa żyjącego w pułapce maltuzjańskiej polega na tym, że nie pociąga on za sobą poprawy poziomu życia ogółu ludności (w dostatku żyje tam jedynie nieliczna elita, związana ze strukturami władzy), zaś jedynie zwiększenie jej liczby. Spowodowane jest to zacofaniem technologicznym takiej kultury. Głównym sektorem gospodarki jest w niej rolnictwo, w którym pracuje ponad 80% populacji, gros rozwoju gospodarczego jest więc związany ze wzrostem jego produktywności.

W dodatku jest to naszą miarę wzrost niezwykle powolny, uniemożliwiający akumulację kapitału i inwestycje na większą skalę. Zarobki robotników tkwią ciągle na tym samym, niskim, umożliwiającym jedynie przeżycie poziomie, co wraz z niskim poziome techniki sprawia że produkcja przedmiotów codziennego użytku na masową skalę jest nieopłacalna. Handel i rzemiosło dotyczy głównie towarów luksusowych, przeznaczonych dla elit. Większość społeczeństwa - chłopi i biedota miejska - jest praktycznie wykluczona z gospodarki towarowej.

Wyjściem z tej sytuacji jest wzmożony rozwój technologiczny. Europa wyłamała się w końcu na dobre z tego zaklętego kręgu ubóstwa dzięki Rewolucji Przemysłowej, która zaczęła się w Anglii w połowie XVIII w. Od tamtej pory płace realne w krajach w Anglii i kolejnych krajach które objęła Rewolucja nieustannie rosły. W miarę jak poprawiało się położenie szerokich mas ludności, malała dzietność i przyrost naturalny, w ostatnich latach osiągając gdzieniegdzie wartości ujemne.

W drugiej połowie XX w. pewien wpływ na to miało wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, a także upowszechnienie antykoncepcji, legalnej aborcji i rozluźnienie obyczajów w krajach Zachodu, wydaje się jednak że wpływ ten jest przez prawicę wyolbrzymiany. Zmiany demograficzne nie ominęły bowiem także względnie konserwatywnej Polski: od roku 1990 liczba ludności naszego kraju zatrzymała się w przedziale pomiędzy 38 a 39 milionami ludzi.

Ostatni okres dużego wzrostu demograficznego miał u nas miejsce w pierwszej połowie lat 80-tych, kiedy - co przyzna chyba każdy poza fanatycznymi miłośnikami (i/lub beneficjentami) PRL-u, warunki życia, zarobki, dostępność oraz jakość usług i towarów, były na dużo gorszym poziomie niż obecnie. Co jeszcze bardziej obnaża bezsens wdrażanego właśnie przez PiS programu 500+. Jeśli kogoś nie przekonały o tym argumenty historyczne, warto żeby wziął pod uwagę te finansowe: dodatkowy wydatek rzędu 22 miliardów złotych rocznie, przy deficycie szacowanym na 50 miliardów i pogarszającej się kondycji ZUS, jest nie do udźwignięcia dla finansów Polski przez dłuższy czas.

Ci którzy nadal upierają się by naśladować Wielką Brytanie lub Francję w dziedzinie "polityki prorodzinnej", niech jeszcze wezmą pod uwagę poziom zadłużenia tych krajów. Dla Francji wyniosło ono w 2013 r. 93,5%, a dla Wielkiej Brytanii 90,6% PKB. Czyli o wiele więcej, niż dopuszcza konstytucyjny próg zadłużenia Rzeczypospolitej Polskiej, wyznaczony na 60% PKB. No cóż, gdy jest się członkiem grupy G7 można sobie pozwolić na więcej, ale co wolno wojewodzie...W każdym razie nurtuje mnie teraz jedna kwestia: kiedy rządowi PiS zabraknie pieniędzy w budżecie na ich "dobrą zmianę".

prorodzinnaa.jpg

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 2)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

Bardzo dobry artykuł. Spadek urodzin wiąże się z

postępem cywilizacyjnym, zmianami obyczajowości i tradycji. Oczywiście, kiedy podstawą gospodarki jest prymitywne rolnictwo, to potrzebna jest ludzka siła robocza, ale uprzemysłowienie eliminuje ludzi z produkcji coraz bardziej. Obecnie wzrost automatyzacji i komputeryzacji jeszcze bardziej ten fakt unaocznia. Zaczynają być popularne roboty, które dają satysfakcję ich twórcom i producentom, a coraz więcej ludzi jest skazany na bezcelowość i bezczynność.

oto chłop jag

Autor ma rację - jednak to nie zmienia

faktu, że do tubylców skierowano strumień pieniędzy - i nie wiemy do końca gdzie te pieniądze mogłyby wylądować - gdyby nie 500+. W tym miejscu z góry zakładam, iż 500+ nie jest skierowany do Ukraińców przebywających w Polsce i nie jest zaprojektowany pod przyszły desant kolorowych.
Wniosek?
Autor nie raczył wspomnieć o przemyślanej depopulacji na tysiąc sposobów - która jednak różnie działa w różnych częściach świata.

oto alonso

?

Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że celem programu 500+ jest zwiększenie dzietności? Dobrze jeśli będzie taki skutek dodatkowy, ale jego celem podstawowym jest pomoc rodzinie. Przy okazji ciekawi mnie kim jest komentator niejaki "chłop jag" nazywający Polaków tubylcami.

oto chłop jag

Przy okazji ciekawi mnie kim

Przy okazji ciekawi mnie kim jest komentator niejaki "chłop jag" nazywający Polaków tubylcami.

Tak przy okazji - jestem tubylcem - a nie napływową mniejszością uzurpującą sobie władzę - prawem kaduka - nad tubylcami, tołażysze.
Wniosek?
Jak krowie na rowie - tubylcami nie jest banda - którą kiedyś zainstalował tutaj tołażysz Stalin w miejsce wymordowanej inteligenci polskiej - tołażysze.

oto Czesław

To nie takie proste

Statystykami można różnie manipulować, ja czytałem też takie opinie że osoby bardzo bogate posiadają, statystycznie ujmując, dużo dzieci.

oto Kont

@Czesław

Panie, nie łam sobie głowy. A ile statystycznie jest takich bardzo bogatych ludzi? (Nie tylko w Polsce)

oto Krzych Adam

No właśnie.

Jest mało, nie tylko bogatych, ale nawet zwyczajnie zamożnych. To i dzieci mało.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.