Trump nadzieją dla rozczarowanych Amerykanów…

W republikańskim wyścigu do prezydentury z początkowych 17 kandydatów pozostało czterech, a praktycznie liczą się jedynie dwaj: 69-letni miliarder deweloper Donald Trump i 45 letni senator ze stanu Teksas, Kubańczyk z pochodzenia, konserwatysta Ted Cruz. Oczywiście w zmaganiach uczestniczą jeszcze: kubańskiego pochodzenia 44-letni senator ze stanu Floryda, Marco Rubio, oraz czesko-chorwackiego pochodzenia 63-letni gubernator stanu Ohio, John Kasich, obaj ściśle związani z establishmentem Partii Republikańskiej.

trump-cruz.jpg

Wypłynięcie Trumpa i co ważniejsze, utrzymywanie się w pozycji lidera republikańskich prawyborów jest ogromnym utrapieniem dla partyjnego establishmentu. Trump jest dobrym psychologiem z pewną charyzmą, potrafi czytać ludzi, odgadywać ich potrzeby i niepokoje, również posiada spore doświadczenie i obycie medialne. Całe swoje życie spędził na rozgrywaniu ludzi, negocjacjach i parciu do zwycięstwa. Nauczył się też szybkiego podejmowania decyzji, jest inteligentny i posiada błyskawiczny refleks.

Przeciwnicy zarzucają mu pogardę do politycznej poprawności, skłonność do brutalności i prostactwa, które ujawniają się szczególnie w sytuacjach kiedy jego pozycja zostaje podważana przez konkurentów. W sumie trudno powiedzieć, na ile jest w tym jego gry, wybranej skutecznej taktyki służącej blitzkriegowi, na ile też odczytuje wyborców i gra pod ich potrzeby i oczekiwania, a na ile ten gladiatorski styl jest jego własnym, wypływający z jego natury.

Obaj liderzy republikańskiego peletonu są ludźmi spoza establishmentu Partii, bardzo negatywnie postrzeganego przez republikańskich wyborców, którzy broniąc bezwzględnie atakowanych tradycyjnych amerykańskich wartości w kolejnych wyborach wygrali dla Republikanów większość w Kongresie, a następnie w Senacie. Ku ich głębokiemu rozczarowaniu i oburzeniu, establishment ani myślał o wypełnianiu swoich wyborczych obietnic, ale w najlepsze dogadywał się z establishmentem Partii Demokratycznej.

GOP przypomina przysłowiową francuską armię, która po osiągnięciu przewagi (Kongres, Senat) poddaje się Partii Demokratycznej. Nic dziwnego, establishmenty obydwu partii mają tych samych sponsorów. Republikańscy wyborcy zrozumieli, że zostali na lodzie. Jedynym w sumie facetem, do końca wiernym obietnicom danym swoim wyborcom (Tea Party) był senator Ted Cruz, który nie dał się kupić i twardo sprzeciwiał się swoim republikańskim zwierzchnikom w Senacie, za co spotkały go kpiny i pogarda.

Jak wiemy, aby otrzymać nominację na reprezentowanie Partii kandydat powinien przynajmniej osiągnąć magiczną liczbę 1,237 delegatów, co momentalnie daje mu zwycięstwo i prawo do reprezentowania strony republikańskiej w starciu z kandydatem Demokratów o prezydencki fotel. Trumpa popiera jedynie od 35-40% republikańskich wyborców, pozostali kandydaci dzielą między siebie resztę głosów. Jednak jego poglądy podobają się też niezależnym wyborcom jak również tzw. Demokratom Reagana, co może mieć znaczenie w wyborach prezydenckich.

Partia Republikańska zawsze biadoliła, że nie można dopuścić, aby jej nominację otrzymał konserwatysta (np. Cruz), ponieważ w wyborach powszechnych taki kandydat nie pociągnie za sobą etnicznych mniejszości, kobiet i części demokratów. Konsekwencją tego było lansowanie w republikańskich prawyborach liberalnych RINO (Republikanin Tylko Z Nazwy), którzy byli tolerowani przez mainstream (lewicowe) media. Następnie w prezydenckich wyborach do walki z demokratami stawali ludzie pokroju John McCain (2008), czy Mitt Romney (2012), a wtedy konserwatywni wyborcy republikańscy nie głosowali, zostając w domu (ok. 4-5 milionów konserwatywnych wyborców). Natomiast lewicowe media, które pomagały wylansować takich kandydatów, przed powszechnymi wyborami zmieniały front nie zostawiając na nich suchej nitki.

W sumie to Trump realizuje program wyborczy szerokiej koalicji o który właśnie zwykle zabiega republikański establishment, przyciągając tak niezależnych jak i część Demokratów. Jednak robi to sam, bez udziału wierchuszki GOP (Partii Republikańskiej), nie biorąc od niej pieniędzy na kampanię, pozostając niezależny, dlatego jest przez nią zwalczany. Niektórzy komentatorzy uważają, że establishment GOP wolałby przegrać, niż poprzeć niezależnego od siebie kandydata, czyli stracić kontrolę nad partią.

Mówi się o kilku wariantach tego co może nastąpić. GOP wspiera ciągle swoich establishment-owych kandydatów Marco Rubio i Johna Kasicha, obawiając się, że jeśli pozwoli im odejść, to część ich zwolenników wzbogaci/przejdzie do Trumpa (i Cruza), przez co Trump w szybkim tempie może zdobyć przewagę (lub Cruz) i aparat GOP przestanie mieć jakikolwiek wpływ na sytuację w swojej partii. Dlatego też, przy 4 zawodnikach, przy rozstrzelonych głosach nie chce dopuścić do osiągnięcia przez Trumpa magicznej liczby 1,237delegatów. Macherzy z GOP mogą wtedy na konwencji partyjnej mieć wpływ na to, kto zostanie “wynegocjowany” i otrzyma nominację na republikańskiego kandydata na prezydenta.

Bardzo ważną cezurą będzie dzisiejszy dzień, 15 marca, wtedy wyjaśni się, czy partyjnie wspomagany Marco Rubio na swoim terenie (Floryda) pokona Trumpa, jeśli nie zwycięży to jest skończony ( w tym stanie zwycięzca zdobywa wszystkich 99 delegatów). Trzeba dodać, że dzień przed prawyborami sondaże dają Trumpowi od 10 do 20 punktów przewagi nad Rubio, który zaznaczył, że nawet jak przegra nie zrezygnuje z wyścigu. W stanie Ohio w podobnej sytuacji jest jego gubernator John Kasich, który usilnie wiecuje w każdym zakątku stanu, aby wygrać na swoim terenie z Trumpem i nie pozwolić mu zdobyć (tu również zwycięzca zabiera wszystkie 66) delegatów i zbliżyć się do magicznej liczby 1,237. Kasich w sondażach lekko prowadzi, bądź remisuje z Trumpem.

Dzień przed kolejnym super wtorkiem (prawybory w 5 bogatych w delegatów stanach: Floryda, Illinois, Missouri, Karolina Północna i Ohio) prowadzi Trump z 460 delegatami, drugi jest Cruz z 370 delegatami, trzecim jest Rubio z 163 delegatami i ostatnim jest Kasich z 63 delegatami. Trzeba podkreślić, że głównie dzięki Trumpowi, ale i niezadowoleniu z polityki Obamy, w tych republikańskich prawyborach frekwencja jest wyższa o 67% w porównaniu do poprzednich prawyborów. Wśród wyborców Partii Demokratycznej nie ma entuzjazmu, tu frekwencja jest niższa o 23% w stosunku do tej z 2012 roku.

Trump uzyskał poparcie byłych swoich konkurentów najpierw gubernatora New Jersey Chrisa Christi, a ostatnio dr Bena Carsona (którego wcześniej Trump wyzwał od psychopatów!). Ted Cruz zdobył poparcie byłej konkurentki Carly Fioriny i kolegi z Senatu konserwatywnego Mike Lee (ze stanu Utah), jak również brata byłego prezydenta G.W. Busha, Neila Busha. W sobotę Cruz zdecydowanie wygrał prawybory w stanie Wyoming, zaś Rubio w D.C. (District of Columbia), gdzie drugi był Kasich.

W procesie wyborczym w USA bardzo duży wpływ na wyborców ma radio. Król radia Rush Limbaugh, silny głos w obozie republikańskim, choć oficjalnie nie poparł nikogo sugeruje, że jedynym konserwatywnym kandydatem w tym wyścigu jest Cruz, podobnie wyraża się Sean Hannity. Cruza zdecydowanie poparli konserwatywni radiowcy Mark Levin i Glenn Beck, jak również konserwatywny magazyn National Review. Trump natomiast uzyskał poparcie ekscentrycznego Michaela Savage’a.

Cruz zwrócił się do wyborców Rubio i Kasicha zapraszając ich do siebie:

“Lubię obydwu, ale żaden z nich nie ma możliwości wygrania z Trumpem. To jest matematycznie niemożliwe. Powiedział bym, jeśli jesteście zwolennikami jednego z nich, chciałbym zaprosić Was do naszej drużyny. Jeżeli nie chcesz aby Trump otrzymał nominację i nie chcesz Hillary Clinton jako prezydenta, dołącz do nas.”

Na horyzoncie amerykańskich wyborów pojawia się nowa jakość, a ściślej mówiąc bylejakość. Elity polityczne rozpoznając narastające zagrożenie ze strony kampanii Trumpa, którego jakoś do tej pory nie zdołały powstrzymać, sięgają do sposobów wypróbowanych w III świecie. W ostatnich dniach na wiecach Trumpa zaczynają się pojawiać zawodowi “protestanci”. Mówi się, że są kierowani i opłacani przez organizacje związane z niesławnym miliarderem globalistą Georgem Sorosem (“Moveon.Org”, Black Lives Matter, Fearless and Undocumented, Occupy Wall Street, etc.). Można powiedzieć jaki mały jest ten świat. Nie tylko w Polsce, ale i w Ameryce pojawił się KOD, tyle, że opłacany z tej samej kieszeni.

Świat obiegają zdjęcia bijatyk, burd i sytuacji zagrożenia dla spokojnie wiecujących obywateli, organizowanych przez fachowców od zadym, których celem był również przemawiający Trump. To interesujący test, wskaźnik przestraszonych elit, które w żadnym stopniu nie chcą utracić swojej ugruntowanej pozycji. Raptem przeciwko sobie elity mają ludowego trybuna (choć miliardera), który bezlitośnie odsłania dekadami nakładany kamuflarz i makijaż na prawdziwy obraz sytuacji w amerykańskim imperium.

Amerykanie zrozumieli, że jeśli pójdą dalej drogą wytyczoną przez elity, zostaną narodem bez przyszłości, narzędziem w rekach tychże elit. Stąd to przebudzenie, ten bunt, to zaufanie do kandydatów nie związanych z elitami (Trump, Cruz). Dlaczego Trump? Dlatego, że wyborcy mają już dosyć kłamstw i wiecowych obiecanek polityków, którzy przestali reprezentować wyborców, przechodząc do służby u globalistów z Wall Street.

Dziś Amerykanie szukają kogoś kto potrafi i będzie w stanie brutalnie rozwalić tę upiorną konstrukcję banksterów, która pozostawiona samej sobie zabierze im przyszłość i położy się długim cieniem na przyszłości ich dzieci. Dlatego Trump. facet nie liczący się z polityczną poprawnością, nazywający wszystko, a nawet wszystkich bezlitośnie i niedyplomatycznie po imieniu. Facet, który mówi jak jest, który widząc absurdy amerykańskiego życia, definiuje je słowami zrozumiałymi dla przeciętnego Amerykanina.

Czy Ted Cruz, niezależny konserwatysta mógłby zdobyć zaufanie i poparcie tych samych ludzi? W zasadzie tak, ale jest młody, kulturalny, może zbyt intelektualnie, bez gniewu i emocji nie potrafi tak chwytać za serce.

Zamieszanie, społeczne emocje w sytuacjach zagrożenia na wiecach Trumpa dają mu dodatkowy, darmowy czas telewizyjny i antenowy i definitywnie zbliży go emocjonalnie do tych, którzy go wspierają. Zarzuca się Trumpowi, że publicznie nawoływał do przegonienia protestujących zapewniając, że w razie sankcji w sądzie pomoże finansowo swoim zwolennikom. Dodał, że sam uderzyłby takiego protestującego, który chciałby zakłócić wiec.

Ze swojej strony Hillary Clinton odniosła się do niepokojów i zamieszek kampanii Trumpa zrzucając winę na niego samego:

“Jeżeli bawisz się zabawkami, wzniecisz ogień, którego nie będziesz w stanie kontrolować. To nie jest przywództwo, to polityczne podpalanie”
Obok wiecu w Cleveland w stanie Ohio, protestujący posiadali napisy: “Dump Trump!”, czy "Donald Trump: Making America Hate Again."

Jakże inne są wiece Demokratów (Clinton i Sandersa), spokojne, a nawet nudne. Z Republikanów najbliższy Demokratom jeśli chodzi o temperaturę na wiecach jest John Kasich, ciągle ględzący o swojej pracy jeszcze u prezydenta Reagana, a tak naprawdę jest okazem chadeka mocno zabetonowanego w strukturach partyjnego establishmentu. Gubernator Kasich liczy na zwycięstwo w swoim stanie Ohio gdzie przez kilka ostatnich dni popiera go były republikański kandydat na prezydenta (2012 r.) Mitt Romney, który niedawno bardzo brutalnie zaatakował Trumpa. Z kolei Kasich zapowiedział, że jeśli wygra prezydenturę to w ciągu 100 dni ogłosi amnestię dla nielegalnych imigrantów. Wygrana tak Rubio jak i Kasicha w ich rodzimych stanach jest warunkiem sine qua non ich dalszego uczestnictwa w grze.

Republikański establishment mógłby przeciwko Trumpowi poprzeć Cruza, aby pomóc mu wygrać, ale elity GOP chyba bardziej obawiają się pryncypialnego Cruza niż autora bestselleru o zwyciężaniu w negocjacjach “Art of the Deal”.

Czy Amerykanie mają szansę na wybicie się na niepodległość i wyrwania sterów swojej republiki ze szponów wielkich ponadnarodowych korporacji i ze szponów globalistycznych banksterów bez ojczyzny? Odpowiedź na to pytanie ciągle wisi w powietrzu…

- - -
2016/03/15, Kalifornia

Jacek Matysiak

absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma "Nowsze Drogi", internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor "Wiadomości", 1986-89).

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Artykuł pisany przed wynikami prawyborów

Wygrana tak Rubio jak i Kasicha w ich rodzimych stanach jest warunkiem sine qua non ich dalszego uczestnictwa w grze.

Rubio przegrał we własnej Florydzie 27-46 z Trumpem i "zawiesił" swoją kampanię.
Kasich wygrał w swoim Ohio 47-36 z Trumpem i jest w grze.

Pytanie, co zrobią delegaci republikanów, jeżeli Trump nie uzyska bezwzględnej większości:
a) Trump zawrze sojusz z którymś z konkurentów, biorąc go na wiceprezydenta
b) pozostali się dogadają, popierając drugiego Cruza
c) wkroczy ktoś trzeci, np. Paul Ryan, kandydat na wiceprezydenta 4 lata temu
Zastanawiam się, czy establishment będzie na tyle bezczelny, żeby "olać" prawybory i wybrać trzecią opcję.

oto HeS

Trump kontra establishment

@Dubitacjusz:"Zastanawiam się, czy establishment będzie na tyle bezczelny, żeby "olać" prawybory i wybrać trzecią opcję."

A to wtedy Trump "oleje" umowę z partią republikańską i wystartuje samodzielnie.
Ciekawe co w takim przypadku zrobią elektorzy?

oto Dubitacjusz

Ciekawostka, że żaden z 4 kandydatów nie jest czystym Anglosasem

Rubio jest dzieckiem kubańskich emigrantów.
Cruz synem uchodźcy z Kuby (którego ojciec z kolei pochodził w Wysp Kanaryjskich).
Kasich ma pochodzenie czesko-chorwackie.
Wreszcie Trump jest potomkiem XIX-wiecznych emigrantów z Niemiec.

Z kolei u demokratów Bernie Sanders jest synem żydowskiego emigranta z Galicji.
Czysto anglosaska zostaje Hillaria.

oto Robercik

10%

W XIX wieku prawie 10% Amerykanów miało niemieckie pochodzenie. Nie jest to bardzo dużo, ale jednak...

oto Skanderbeg

Clinton to chyba mieszanka

anglo-sasko-celtycka.
Ale korzenie mogą być trochę głębsze, tylko że nie należy popadać w paranoję.
A jej mąż nosi nazwisko ojczyma. Bill jest pogrobowcem chyba.

oto HeS

Skąd ta wiedza

@Equatore:"Doprawdy?"

Nie mogę nijak dojść jak z tego linku wynika, że nie ma pochodzenia chazarskiego czy żydowskiego? Można prosić o jakąś podpowiedź. Tylko proszę nie argumentować, że to jednoznacznie wynika z brzmienia nazwisk lub miejsca zamieszkania.

oto Tomasz Dalecki

Nie mogę nijak dojść jak z

Nie mogę nijak dojść jak z tego linku wynika, że nie ma pochodzenia chazarskiego czy żydowskiego?

więc "na wszelki wypadek" postanowił Pan twierdzić, że ma. Bez żadnych podstaw. Po prostu każdy kogo Pan nie lubi, ma z założenia pochodzenie żydowskie.
(albo "chazarskie" - żeby było już całkiem niedorzecznie i debilnie, ale na szczęście mało kto w Polsce ma w ogóle jakiekolwiek pojęcie o Chazarach).

A poza tym podobno w Polsce nie ma antysemityzmu. Niestety jest, tyle że w formie groteskowej.

oto HeS

Wnioski o pochodzeniu

@Tomasz Dalecki:"więc "na wszelki wypadek" postanowił Pan twierdzić, że ma."

Ja nic nie twierdzę. Skąd Pan wyczytał w moim komentarzu jakieś twierdzenie na temat pochodzenia Pani Clinton?? Sprawdziłem że w odsyłaczu podanym przez Szanownego Komentatora nie ma nic na ten temat (jej pochodzenia).
Stąd mój wniosek, że nie wiadomo czy jest czy nie jest jakąś chazarką (szkotką, angielką, eskimoską, słowianką, germanką, ...). Komentator twierdził że Clinton nie jest chazarką. No to pytam dalej skąd On to wie? Bo na pewno nie z podanego odsyłacza.

oto Tomasz Dalecki

Ja nic nie twierdzę. Skąd Pan

Ja nic nie twierdzę. Skąd Pan wyczytał w moim komentarzu jakieś twierdzenie na temat pochodzenia Pani Clinton??

A przepraszam, w istocie przypisałem Panu mimowolnie autorstwo komentarza "gościa' powyżej... Mea culpa...

A swoją drogą:

Komentator twierdził że Clinton nie jest chazarką. No to pytam dalej skąd On to wie?

Biorąc pod uwagę mocno znikome prawdopodobieństwo akurat chazarskiego pochodzenia (czemu nie kałmuckiego??) to raczej należałoby uznać konieczność przedstawienia dowodu przeciwnego.

oto Equatore

Dałem panom wędkę...

Teraz wybór należy do was.
Albo nie dowiadywać się głębiej i dalej mówić o rzeczach, o których się nie ma pojęcia, albo postudiować temat i wypowiadać się ze znajomością rzeczy.
Ale to już nie moja sprawa.

oto Krzych Adam

To trochę jak "докажы что ты не верблюд".

Czyli "udowodnij, że nie jesteś wielbłądem".

A w Ameryce można być arcyprosyjonistycznym politykiem nie mając ani kropli krwi żydowskiej (chazarskiej?) w żyłach. Niektórzy nawet mogliby powiedzieć, że by odnieść sukces nawet trzeba.

oto Ireneusz

No jest zasada identyczna jak u nas

Jak ktoś nie potrafi udowodnić, że nie jest wierbliudem, to na pewno nim jest. No chyba, że kangurem?
Bo i u nas zasada przedstawiona w definicji jak najbardziej jest prawdziwa.
Im wyżej na drabinie, tym większa zawartość krwi w krowi.

oto chłop jag

Czy Amerykanie mają szansę na

Czy Amerykanie mają szansę na wybicie się na niepodległość i wyrwania sterów swojej republiki ze szponów wielkich ponadnarodowych korporacji i ze szponów globalistycznych banksterów bez ojczyzny? Odpowiedź na to pytanie ciągle wisi w powietrzu…

Moim zdaniem - Amerykanie nie mają żadnych szans - natomiast z zewnątrz nikt im w tym nie pomoże.
Wniosek?
Degrengolada Ameryki - która ciągnie w szambo i Europę - będzie trwać nadal - tołażysze - zresztą zgodnie z planem.

oto Marcin Malik

Donald Trump

Donald Trump jest poważnym zagrożeniem dla lewicowego toku myślenia Zachodu. Jego wygrana byłaby bardzo dobra także dla Europy gdyż zaczęłoby się przyzwolenie na budowanie ścian i odsyłanie muzułmanów do domu. Trump może uratować Białą cywilizację.

Hillary Clinton to skrajna lewica, która za cel postawiła sobie wprowadzenie prawa szariatu natomiast reszta będzie raczej bezpłciowa.

Mamy więc tu ogromne różnice ideologiczne dlatego że Clinton będzie gorsza niż Obama i zniszczy Amerykę i Europę doszczętnie, także Polskę, natomiast Trump uwolni nas wszystkich od liberałów, lewaków i sodomii.

oto Maja

Co z tego sie wynurzy?

Fakt jest, ze na debatach wyborczych Trumpa widac prawie same biale twarze. Jeden czlowiek nie poradzi sobie w walce o poszanowanie wlasnych praw a w masie jest sila, i w tym jest sila Trumpa .Genialnie wykorzystal bolaczki bialych ludzi, zreszta nie tylko ich bo Latynosi takze boja sie konkurencji do jobow i outsourcingu. Trzeba przyznac, ze Trump ma bardzo oddany elektorat i wole nie myslec co moze sie stac, gdy jakims cudem jego sukces zostanie zniweczony przez nieprzyjazny mu establishment. Wiadomo to co pozbawia klase srednia dochodow to to samo wzbogaca jeden procent, wiec rozne opcje kotluja sie pod dywanami. i na stole.

oto Ireneusz

E tam

Jakby taki startował w Polsce, to na pewno by mu udowodniono szkodnictwo i walenrodyzm. A ci Amerykanie to zbyt łatwowierni ludzie. I tyle.

oto A. Stypuła

Panie Jacku,

Czytając Pana analizę nie mogę się oprzeć wrażeniu że jest pisana przez kogoś z boku starającego się nie urazić ani jednej ani drugiej strony.

Co prawda w Polsce, gdzie byłem dwa tygodnie temu widziałem w TVN jak dziennikarze komentując zdarzenia powtarzają „oficjalne” formułki i w komentarzach używają sformułowań: „niestety prowadzi Trump”. Dla mnie było to niesmaczne.

Wyniki wyborów z tych stanów, o których Pan pisze już są znane. Mój pracownik, którego miejscem zamieszkania jest Floryda pojechał tam głosować. Ci, którzy są rezydentami Illinois wyszli z pracy wcześniej, aby zagłosować. Oczywiście byli tacy, którzy nie głosowali, a tylko komentowali.

Odpowiadając sobie na takie samo pytanie, jakie zaraz Panu zadam – tak, będę głosował w moim stanie Wisconsin, mimo iż w czasie wyborów będę odizolowany od świata na Lake Powell w gronie przyjaciół na łódce-dom podziwiając cuda natury. Głosuję jako „absentee ballot”, czyli mój głos też będzie się liczył.

A pytanie do Pana: Czy od 1984 roku jest Pan w USA obserwatorem, czy uczestnikiem?

oto Maja

Cruz jest faworyzowany przez GOP-wski establishment!

Ze, Cruz jest z poza establishment to pierwszy raz to slysze a czytam duzo na temat wyborow na wiarygodnych i mniej wiarygodnych medialnych portalach i zaden ze znanych i mniej znanych komentatorow NIE napisal, ze Cruz jest out of control. Wystarczy tylko przeczytac wypowiedz syna znanego rezysera Oliviera Stone`a zeby sie dowiedziec jaka to kanalia.

oto Jacek Matysiak

@ Maja

Dla mnie Stone nie jest miarodajnym źródłem, po co nasłuchiwać klakierów, kiedy można obejrzeć spektakl? Po pierwsze Roger Stone nie jest synem lewackiego reżysera Olivera Stonea. po drugie znam karierę Cruza i twierdzę, że jest najczystszej krwi konserwatystą w US Senat, jeśli Pani może temu zaprzeczyć, to proszę o wypowiedź... Pozdrawiam.

oto gość

Cruz ma "zachecajacy" rekord

Nie wiem czy ten artykul piora Stone`a jest nowy czy tam stary ( Stone jest synem znanego rezysera - prosze sprawdzic), ale tresc jest aktualna. I to ma znaczenie. Nikt nie zaprzecza, ze record glosowania swiadczy, ze Cruz popiera Nafte oraz TTIP, a to chyba wystarczy zeby myslacych Amerykanow bedacych na bezrobociu zniechecic do dalszych wyrzeczen. Poza tym popiera legalizacje nielegalnych emigrantow i otwarte granice. Dlatego Trump nazywa go klamczuchem bo tymi osiagnieciami nie chwali sie w czasie debaty.

oto Krzych Adam

Hmm.

Roger Jason Stone Jr. jest synem Rogera Jasona Stone Sr. Który nigdy nie zajmował się reżyserowaniem. Reżyser Oliver Stone ma dwóch synów, ale żaden nie ma na imię Roger, zresztą Oliver miał 6 lat, gdy Roger się urodził.

Co do reszty się nie wypowiadam. Tradycyjnie się uważa, że dla Polski i Polaków lepiej jest, gdy zwycięża w wyborach kandydat republikanów nie demokratów. Jak w wielu tradycjach (choć nie we wszystkich) nie ma w tym wiele sensu. Niczego dobrego ani świat, ani Polska oczekiwać nie może od żadnego z republikańskich kandydatów, zaś stuprocentowa już dziś kandydatka demokratów jest jeszcze gorszym wyborem.

oto Jacek Matysiak

@gość

Oliver Stone (reżyser) urodził się w 1946 r., Roger J. Stone, Jr. ur. się w 1952 r. więc nie może być synem Olivera. Poza tym używa "junior", ponieważ jest synem Rogera J. Stone. Oliver Stone to "stary" lewak, w przeciwieństwie do libertarianina Rogera: https://en.wikipedia.org/wiki/Roger_Stone. Co do poglądów Cruza to być może czytałeś paszkwile, przeciwnie w debatach podkreśla, że to właśnie on zablokował ("poprawka trucizna) projekt "grupy 8" senatorów (w tym Marco Rubio i John McCain) próbujących uchwalić amnestię. Ja wcześniej o tym już pisałem... Pozdrawiam

oto Maja

Lider potrzebny jak tlen

Children: Sean Stone (Son) · Tara Chong Stone (Daughter) · Michael Jack Stone (Son) - to sa dzieci Olivera Stone, a artykul o 'zaletach" Cruza napisal wlasnie Michael.

Zreszta tak prawde mowiac to malo wazne kto napisal, ale wazne jest to coooo napisal. Poza tym zona Cruza zatrudniona jest w Goldman Sachs i pobiera 'nedzne' place w wysokosci $0.5 mln rocznie, a maz to co podpiera sie tylko na jej plecach?
Wyjasniam od razu, ze nie staram sie zmienic Panu faworyta, ktory zdaniem Pana zasluguje na wyroznienie w tegorocznych wyborach, bo tak czy owak to wszystko sie wali, a Trump tez nie jest cudotworca. Zreszta tak silne emocje towarzysza tym wybora, ze nie bede zaskoczona gdy (zreszta juz niektorzy polityczni komentatorzy przed tym ostrzegaja), ze dojdzie do masowych protestow pomiedzy tymi za i przeciw Trumpowi., a wynik takich burzliwych wystapien nie jest przewidywalny. Kazdy z nas wie, ze najlatwiej mocarstwo rozwalic od wewnatrz, a jak nie rozwalic to mocno oslabic. Zwolennicy Trumpa sa tak nim zafascynowani (poniekad slusznie bo glosno mowi o tym co ich boli i dreczy), ze walkowerem nie ustapia, czarny scenariusz moze zaczac pracowac. A najgorsze co moze panstwo i jego obywateli spotkac to chaos i bezprawie.
Poza tym wystarczy tylko zapoznac sie z tytulem szeroko reklamowanej w swiecie ksiazki Petera Schiffta, zeby sie dowiedziec, ze nastepny Pearl Harbour nas czeka i wg Schiffta 'China's treasury dump should scare Americans." I wszystko jasne, ano jasne, ze potrzebny jest Stanom silny lider zamiast Nafty i innych partnershipow. Inaczej Chiny Stany pozra i West razem z nimi. Tylko silne, zdecydowane, patriotycznie ukierunkowane przywodztwo moze wybawic Stany przed Smokiem.

oto Krzych Adam

"... ważne jest to coooo napisał."

A gdzie on to napisał? Bo chciałbym przeczytać, a Michael Jack Stone syn reżysera Olivera Stone'a nigdzie regularnie nie pisuje. Bo chyba nie chodzi Pani o Facebook?

oto Jacek Matysiak

@A. Stypuła

Witam, ma Pan rację z zasady nie chciałbym nikogo urazić. To moja "wewnętrzna" dewiza na co dzień, szczególnie jeśli nie jest to konieczne. Zadaniem i celem tekstu jest przybliżenie moim rodakom w miarę obiektywnego obrazu rzeczywistości z tutejszego, amerykańskiego obszaru. Oczywiście jestem w pewnym stopniu tendencyjny, wszak urodziłem się i dorastałem w komunie razem z jej "dobrodziejstwem" więc nie mogę być posądzany o sympatie lewicowe. Gdyby było inaczej, niczego byłbym się nie nauczył i nie zrozumiał, a problem jest ten, że z wykształcenia jestem historykiem. Dlatego moim kandydatem jest Ted Cruz, którego nikomu nie chciałbym narzucać, ale każdemu głosującemu bym polecał...
Oczywiście, chciałbym być obserwatorem i chyba z natury jestem, ale osobowość pcha mnie co jakiś czas do czynnej roli, kiedy już nie można milczeć. Nie mam wiele czasu aby pisać, ale czasami wprost muszę, jak by powiedział niesławny donosiciel z Matką Boską w klapie. Wkrótce napiszę c.d. tego politycznego serialu... Pozdrawiam, życząc spokojnych fal...

oto A. Stypuła

Panie Jacku,

Powinien Pan zostać politykiem, gdyż tylko polityk potrafi na zadane pytanie odpowiadać nie udzielając odpowiedzi.

Rozumiem z tego co Pan napisał, że popiera Pan Teda Cruza. Bardzo dobrze! Ja popierałem i popieram wiele różnych rzeczy: np. wejście Polski do NATO wysyłając telegramy do Busha; sąsiada, który pędzi bimber; Newta Gingrich’a (również historyk) i jego „Kontrakt z Ameryką”; kilka organizacji charytatywnych; lokalnego szeryfa, któremu funduje rowery rozdawane później dzieciom biorącym udział w konkursie bezpiecznej drogi; nawet ten portal przez wpłatę drobnych datków.

Na kandydata zaś głosuję. Ponieważ wśród znajomych mam również zwolenników Bernie Sandersa i Hillary to w ramach samozachowawczych wolę nie mówić na kogo będę głosował, aby się nie okazało, że zamiast VSOP’a dostałem cykutę.

Zapytam więc ponownie – tym razem jaśniej: Czy będzie Pan głosował w nadchodzących wyborach w USA?

Co zaś do pisania, to niech Pan pisze jak najwięcej. Bardzo lubię Pana czytać.

oto Jacek Matysiak

@A. Stypuła

Naturalnie, że będę glosował, nawet wskazałem na kogo (w prawyborach) jak i w powszechnych, kiedy będziemy znali finalnego republikańskiego kandydata. Nie należę do żadnej partii, jestem niezależny, ale sympatyzuję z częścią republikańskiej tradycji. Kiedy piszę tekst, staram się nie przesadzać z moją opinią i tak przedstawić zagadnienie, aby czytający sam wyrobił sobie zdanie. Pozdrawiam

oto A. Stypuła

Cieszę się!

Jeden z moich znajomych w Chicago – nie wypada podawać nazwiska, gdyż jest to jeszcze osoba publiczna – bardzo się angażował w działalność polityczną i to zarówno po stronie jednej jak i drugiej partii. Stawał się coraz bardziej popularnym, jak mawiają amerykanie: „człowiekiem do którego można się zwrócić” (go to man). Konsternację wywołał gdy zapytany na bankiecie w którym okręgu wyborczym głosuje przyznał się, że nie jest jeszcze zarejestrowany do głosowania... Stąd moje drążenie.

Cieszę się, że Pan również głosuje. Tym sposobem jest nas więcej. Może kiedyś dojdziemy do tego, że gdy jakiś polityk palnie nam androna, to będzie to równe z jego samobójstwem politycznym. Jak np. były prezydent Ford, który się upierał że Polska jest wolna od radzieckich wpływów.

To wszystko dalej nie zmienia faktu, że będę musiał w przyszłym tygodniu zadecydować na kogo zagłosować, a ja jak ten góral: "wahom się"!

... Może gdyby Pan trochę przesadził.... ?

oto Krzysztof M

Jak np. były prezydent Ford,

Jak np. były prezydent Ford, który się upierał że Polska jest wolna od radzieckich wpływów.

Ford miał rację. Wpływów z ZSRR nie było żadnych. Były tylko wpływy z Polski do ZSRR. :-)

oto A. Stypuła

Znów nie ma Pan racji.

W latach 70-tych ubiegłego stulecia w Czarnym Dunajcu był sobie fabryczny sklep Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego gdzie można było kupić np. sandały eksportowe (na owe czasy Nike to kicz) z urwanym paskiem – wszystkie urwane w tym samym miejscu. Czego to dowód? Hmm... W Krakowie w kawiarnianym środowisku słynna była parodia przemówienia Gomułki:

....„W ubiegłym kwartale wysłaliśmy do Związku Radzieckiego 80 tysięcy tuczników... - ... w zamian za co otrzymaliśmy 300 tysięcy butów – ... do podzelowania”.

Łatwo dziś zapomnieć korzyści z wymiany handlowej (!) :-)

oto Jacek Matysiak

@Maja

To stary tekst, Stona, b. bliskiego współpracownika Donalda Trumpa, pełen kalumnii w stosunku do jego konkurenta, ale takie miał i ma zadanie, więc pluje. Polityka to brudny biznes, niech pani poczeka jakie sprawki wyjdą na jaw u Trumpa. W polityce nie ma świętych, w niedługim czasie napiszę więcej o Trumpie i Cruzie. Pozdrawiam.

oto Maja

Jakie Cruz ma idealy i czy w ogole je ma?

W kazdym badz razie Cruz to tez brudny interes bo zaden komentator nie napisal o nim , ze jest niezalezny. A czytam bardzo duzo artykulow i na jego temat, tymbardziej ze imponujacy wybor swiatowych MSM oferuje Drudge Report jak i rowniez pozwala sie zapoznac tekstami publikowanymi przez najbardziej znanych dziennikarzy i nikt z nich nie zaliczyl Cruza do chlubnego grona samozaleznego. Za duzo dostal wsparcia (nie odmowil) od znanego Goldmana Sachsa i innych donatorow z CPAC-u. Znani mi Amerykanie, zaden z nich nie glosuje na Cruza, a niektorzy nawet wybrali Berniego.

oto Jacek Matysiak

@ Maja

Cruz wziął pożyczkę z banku na swój własny rachunek, ludzie Trump) w tej sprawie opowiadają bzdury. Oglądałem tabelę któremu z kandydatów i ile dał Goldman Sachs, najwięcej ok. $15 mln dostał Jeb Bush, Cruz jest na szarym końcu (!)... Tak, Drudge jest dobry, ale nie tylko on. Powtarzam: Cruz i Trump to dwaj niezależni kandydaci, ale to dłuższy temat. Spróbuje to szerzej ująć w następnym tekście... Pozdrawiam.

oto Eowina

Trump mówi wieloznacznymi hasłami, a każdy w to

miejsce podkłada własne życzenie. W Waszyngtonie Trump wpadnie w te same koleiny co każdy dotychczasowy rząd i będzie musiał trzymać ten kierunek w jakim go konserwatywny Kongres poprowadzi.

oto Krzysztof M

W Waszyngtonie Trump wpadnie

W Waszyngtonie Trump wpadnie w te same koleiny co każdy dotychczasowy rząd i będzie musiał trzymać ten kierunek w jakim go konserwatywny Kongres poprowadzi.

... w jakim go FED poprowadzi. :-)

oto Eowina

Wczoraj kandydaci na prezydenta Stanów Zjednoczonych

przez kilka godzin deklarowali przyjaźń i lojalność dla Izraela. Wszyscy wykazali duże przywiązanie do Izraela, ale uważam, że wygrał D. Trump. Jego deklaracja wydaje się być najbardziej skuteczną i lojalną.

oto Jacek Matysiak

@Eowina

Tak, w US to normalne zjawisko, mówi dużo o sile żydowskiego lobby...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.