Biblijne znaczenie i symbolika postu

czytaj część pierwszą...

Jakie jest biblijne znaczenie postu?

1. Powaga grzechu

(12) Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu! (13) Rozdzierajcie swoje serca, a nie swoje szaty, i nawróćcie się do Pana, swojego Boga, gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i żal mu karania! (14) Kto wie, może pożałuje i zlituje się, i pozostawi błogosławieństwo, abyście mogli składać ofiarę z pokarmów i płynów Panu, waszemu Bogu. - Jl 2,12-14

Poszczenie ma związek z powagą grzechu. Jesteśmy jego świadomi tak bardzo, tak bardzo wyrosły nad nami nasze winy, że nie pragniemy żadnej dobrej rzeczy od Boga widząc na co zasługujemy. Post jest wyrazem naszego ukorzenia przed Bogiem: Panie, jesteśmy nadzy i bezsilni. Ty jesteś naszą nadzieją i życiem. Jesteśmy od Ciebie zależni. To dla nas okres przeznaczony do tego, żeby całym swym życiem wrócić do przymierza z Chrystusem, byśmy przypomnieli sobie co zakomunikował nam w chrzcie i komunikuje podczas Wieczerzy Pańskiej.

Pościmy więc aby dany czas - zamiast na jedzenie – wykorzystać na modlitwę. Pościmy abyśmy całymi sobą wyznali nasz żal za grzech, abyśmy przygotowali się do świętowania. Brak jedzenia nie jest więc celem samym w sobie. Jest podporządkowane celowi jakim jest żal za grzechy, szczera skrucha i pragnienie prawdziwej odnowy przed Bożym obliczem. Post ma charakter żalu za grzechy, w którym brak jedzenia symbolizuje postawę serca.

2. Oczekiwanie na radość

(17) Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. (18) Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. – Mt 6:17-18

Post to czas wyczekiwania na radość przebaczenia. To dlatego Pan Jezus mówi abyśmy umyli twarze, namaścili głowę i zmienili ubrania. Nasz Pan chce abyśmy poszcząc ubrali odświętne ubrania przygotowujące do świętowania. Post jest jak zima. Mówienie jest on niepotrzebny jest tyle warte co stwierdzenie, że nie potrzebujemy zimy. Jednak potrzebujemy jej by umilknąć, wyciszyć się, w pewnym sensie umrzeć i z nadzieją oczekiwać na piękno i radość wiosny. Oczywiście poszczenie nie jest łatwym zadaniem. Żyjemy w kulturze pragnienia ciągłego karnawału, który cechuje się zapomnieniem o śmierci, wypiera prawdę o ludzkiej kondycji. Pismo Święte naucza, że w Bożym świecie jest odpowiedni czas na śmiech i łzy, smutek i radość (Kzn 3).

Problem oczywiście tkwi w tym, że czas płaczu myli nam się z czasem radości, czas milczenia z czasem śpiewu. Mądrość polega na rozpoznaniu tego, że nie zawsze jest odpowiedni czas na głośną muzykę. Ciągła powaga i smutek, tak jak i nieustanna beztroska i śmiech nie są dobre ponieważ życie niesie różne sytuacje i powinniśmy płakać z płaczącymi, śmiać się ze śmiejącymi. Kiedy przychodzi czas płączu i łez nie powinniśmy wtedy mówić: "Nie tak wyobrażałem sobie życie z Bogiem. Nie tak to miało być".

Raczej przygotujmy się na to, że taki czas nadejdzie. Okres postu ma nas nauczyć, że nie zawsze świeci słońce i nie zawsze żyjemy w jego blasku. Czasami jest czas na samotność, refleksję nad życiem, Bogiem, sobą, ale i co ważne: powrót po tym czasie do pieśni, światła, wiosny, radości zmartwychwstania.

Wielu z tych, dla których wzmianka o poście w roku liturgicznym jest jedną z największych herezji tak naprawdę pości cały rok. Przez cały rok nie wolno im cieszyć się winem, słuchać brazylijskiej samby czy tańczyć. Jest to nazywane „światem” i jego wartościami. Pismo w zupełnie inny sposób definiuje nie hołdowanie wartościom świata. Uznajemy post w tym samym sensie i z takiej samej przyczyny z jakiej mamy czas wyznania grzechów na początku każdego nabożeństwa.

Jest to czas smutku z powodu naszych występków i nieprawości. Jednak ów smutek i lament nie powinny tłamsić radości z powodu dobroci naszego Boga. Po wyznaniu grzechów powstajemy, Bóg podnosi nas z kolan i obdarza radością zapewnienia o przebaczeniu, pokrzepieniem z Jego Słowa i obfitością Jego Stołu.

Jest właściwy czas na zarówno smutek jak i na radość. Post ma nam pomóc w przygotowaniu na prawdziwą radość, nie zaś wiązać nas. Czas przed Wielkanocą to odpowiedni okres na odkrywanie istoty zmartwychwstania i błogosławieństw nowego życia. Duch postu jest częścią życia kościoła i jeśli, symbolicznie mówiąc, nie nosimy popiołu i purpury przez 40 dni być może będziemy je nosić przez 365 dni w roku.

Ciągłe przebywanie w domu żałoby spowoduje, że staniemy się gnuśnymi, zdziwaczałymi introwertykami. Ciągłe przebywanie w domu wesela spowoduje w nas znieczulicę i niewrażliwość na własny bałagan duszy, na Boga i potrzeby innych ludzi. Ci, którzy nie potrafią właściwie pościć, nie potrafią w pełni się radować. Zdarza się, że ludzie podczas pogrzebów zachowują się niepoważnie i niegodnie. Jednocześnie ci sami ludzie nie potrafią się bawić, gdy jest na to czas.

Częsty widok podczas różnych imprez to ludzie prowadzący poważne dysputy o życiu, "spowiadający się" współbiesiadnikom z problemów i różnych egzystencjalnych bólów, płaczący po wypiciu alkoholu - gdy wokoło gra głośna muzyka.

3. Rozwijanie miłości do bliźnich poprzez uczynki miłosierdzia

(6) Lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo, (7) że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz. (8) Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała Pańska będzie twoją tylną strażą. - Izajasza 58:6-8.

Wielkopostne postanowienie pewnej rodziny było następujące: Od wielu lat gotuję obiady w domu, wiem, ile kosztuje posiłek- mówiła gospodyni. – Postanowiliśmy z mężem w piątki jeść bardzo skromnie. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze odkładamy i zanosimy w Wielkim Tygodniu do noclegowni dla bezdomnych. Może to niewiele, ale to nam naprawdę pomaga inaczej myśleć o życiu, o innych ludziach.

Biblijny post wg Izajasza 58 jest dzieleniem się jedzeniem z głodnymi i ubieraniem nagich. Prawdziwy post daje dobre rzeczy tym, którzy ich nie posiadają. Zakłada więc dobro materialnych rzeczy i stosowność przyjemności. Jeśli jedzenie picie i ubieranie są złe dlaczego mamy się nimi dzielić? Post u Izajasza uczy nas, że stworzenie jest dobre. Łączy się on ze zmianą stylu życia. Nie chodzi więc o odstawienie słodyczy lub pokazanie, że mam na tyle silną wolę, że mogę żyć bez TV.

Jeśli posypujemy sobie głowę popiołem, wstrzymujemy się od słodyczy, ale dalej jesteśmy pełni obmowy, agresji, złości to Bóg nie ma żadnego upodobania w takim poście. Post to nie popiół, klękanie, wory pokutne, ale poświęcanie siebie aby łamać jarzma opresji innych, dawać jedzenie głodnym, a odzież nagim. Prawdziwy post to postawa serca wyrażona w zewnętrznej formie.

4. Pościmy by w symboliczny sposób umocnić nasze wołanie do Boga.

Post i modlitwa były sposobem wypędzania demonów (Mt 17:14-21, Mk 9:29). Apostołowie pościli regularnie, szczególnie podczas przygotowania do wyboru przywódców w kościele oraz posłania ich na misję (Dz 13:2-3, 14:23, 27:9). Nasz Pan pościł na pustkowiu przez inauguracją swej publicznej służby (Mt 4).

Pościć powinniśmy więc w specjalnych intencjach, gdy nasze potrzeby są tak wielkie, że nie mamy czasu na posiłki. Pościmy gdy oczekujemy odpowiedzi od Boga na nasze błagalne modlitwy.

Autor: 
Paweł Bartosik

pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku
blog: www.pbartosik.pl

To jest: Paweł Bartosik
4.5
Ocena czytelników: 4.5 (głosów: 4)
 
Tagi:
To jest: Zbyszek S

Trochę laickich zabaw intelektualnych na temat postu

3

Niezbyt rozumiem. Z jednej strony bardzo dobrze napisane. Z drugiej strony, nie trąca we mnie tej struny, dźwięk której powiada: aha! wiem!

Nie jestem profesjonalistą, więc po amatorsku odstawię amatorszczyznę. Puszczę nieskrępowane wodze fantazji i naplotę głupot, których litery zabierze wiatr czasu. A zatem:

Post jest nawróceniem. Problem w tym, że tkwimy w grzechu. Ale grzech ów nie polega wcale na tym, że zjedliśmy wieprzowinę w piątek, albo na tym, żeśmy w ów piątek tańczyli na hucznej zabawie, albo na tym, żeśmy myśli lub czyny nieskromne, albo na tym, żeśmy ukradli, albo, albo...

Te wszystkie czynności, postawy i zachowania, są ledwie przejawami grzechu, jego objawami, tym co widać. Grzech jest jeden i jest to grzech pierwotny, który zawdzięczamy pierwszym rodzicom. Grzech ten jest: "Być jak Bóg", bo: "otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5).

Jesteśmy jak Bóg. Chłoniemy świat do wewnątrz i mamy intencję kształtowania go zgodnie ze swoją wolą. Świat jest nasz. Nasze życie jest nasze. Przyszłość jest nasza. Mamy.

Owo "mamy" jest opisem relacji, jaką człowiek utworzył pomiędzy sobą, a otaczającą go rzeczywistością. Człowiek po prostu "chce mieć". Miłość, dobro, bogactwo, ekstazę, zdrowie, życie, pokarm, ubranie, przyjaźń, prawdę, sprawiedliwość, dobre państwo, dobrą rodzinę, dobrych przyjaciół, itd.

W centrum jest człowiek. Z niego na zewnątrz rozchodzą się jego pragnienia, żądania pod adresem rzeczywistości, przekonania jak powinno być. Wszystko. Bo przecież wiemy - jak powinno być. Ta wiedza to właśnie grzech. Grzech pierworodny. Otwarły nam się oczy. I jesteśmy jak Bóg, widzimy dobro i zło. To znaczy - widzimy co powinno być, a co nie powinno być. To znaczy - mamy intencję, falowanie rozchodzące się od nas i próbujące (za wszelką cenę) ułożyć rzeczywistość zgodnie z naszą wolą. Wchłaniające jednocześnie wszystko co jest - do wewnątrz nas, byśmy posiadali, posiadali wszystko, byli przez to jak Bóg.

Sens postu polega na nawróceniu. Na odebraniu sobie tego wszystkiego czego pragniemy i, co czujemy, jest dla nas dobre. Sprawia nam przyjemność. Daje nam na codzień satysfakcję. Post polega na ogołoceniu siebie, z tego codziennego dążenia, do tego by mieć, to z zewnętrznej rzeczywistości, co nas pociąga. Post to próba przecięcia, tego łańcucha, jaki w pocie czoła budujemy, pomiędzy zewnętrzną rzeczywistością, a naszym wewnętrznym jestestwem, naszą duszą.

Jest to zabieg niemal niemożliwy do wykonania. Bo człowiek jest w istocie procesem, będącym elementem relacji. Jest stawaniem się i dzianiem się, w relacji do czegoś. Człowiek jest "zwróceniem się" i "zwracaniem się" ku czemuś. Dlatego grzech pierwszych rodziców, polegał na tym, że pierwotną relację z Bogiem, zastąpili relacją ze Światem. Stali się jak Bóg. W tym sensie, że świat umieścili wewnątrz siebie i chcieli (intencjonalnie) być jego Panami. Wiedzieli, co jest dobre, a co jest złe, co powinno być, a co nie powinno być (nagość zobaczyli jako zło jako coś, co nie powinno być). To jest teraz nasza, "naturalna" postawa.

Więc nie możemy przestać. Przywiązywać się do świata. Przywiązywać się do siebie. Do relacji z ludźmi. Do przyjemności, płynącej z tego, że jest jak powinno być. Bo przecież:

"niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu" (Rdz 3,6)

Te owoce naprawdę takie są. Zawsze wtedy, gdy rzeczywistość jest taka, jaka uważamy, że powinna być, że nam się należy, odczuwamy satysfakcję i przyjemność. Odkrywamy, że elementy rzeczywistości dają nam rozkosz i dobre odczucia. Przez to, przywiązujemy się do nich jeszcze bardziej, jeszcze silniej ich pragnąc, obawiając się ich utraty, w efekcie - uzależniając się od nich.

Więc, wracając, post jest próbą przecięcia, przecięcia tych wszystkich łącz, które człowiek ustanowił między sobą a Światem, siebie stawiając w centrum, ze swojej woli, budując liny wiodące od jego serca do wszystkiego co jest. Świat, nasze życie, stały się wszystkim co mamy, i My, to wszystko mamy, stając w centrum i jednocześnie mając to w sobie. To jest nasze przekleństwo. To jest nasz grzech. To jest nasza zguba. To jest nasz ból i droga do zatracenia.

Samo odcięcie od siebie, tego czego pragniemy, niestety nie przynosi skutków. Chwilowy brak zostaje zastąpiony substytutami, czasem nawet duchowymi, tj. zaczynamy zaprzęgać Pana Boga, do realizacji tego, co MY uważamy, że powinno być.

Dlatego musiał przyjść Chrystus. Żeby otworzyć ucho igielne. Którym jest on sam. Post ma dwa elementy. Pierwszy i jawny to odebranie sobie tego, czego chcemy, tego czego pożądamy, tego co sprawia i daje nam pozytywne emocje i uczucia, których pragniemy.

Drugi, to Bóg, który wtedy przeprowadza nas. Do siebie. Daje nam to czego zawsze pragnęliśmy. Relację z Sobą. Relację ostateczną. Samotłumaczącą, zaspokajającą, wieczną, prawdziwą.

Post jest zmianą sposobu istnienia człowieka. Post jest powrotem. Powrotem do Boga, przez odwrócenie się od Świata. Albo może raczej, wypadałoby powiedzieć, przez odwrócenie się od naszego zachłannego zwrócenia się do Świata. Post jest umożliwieniem, i realizacją naszej pierwotnej natury, która nie polega na zawłaszczaniu (mentalnym) rzeczywistości, ale na życiu "poprzez Boga". Bo to Bóg jest Życiem. Intencją byśmy byli. Jedyną realnością. Miłością, która przywiodła nas na świat i pielęgnuje w każdej sekundzie naszego istnienia. Od której odwróciliśmy się, stawiając siebie samych i nasze pożądania/pragnienia/intencje/wolę w centrum. Pora wracać.

Moje powieści bez treści: Eksperyment, Dramat polityczny

Uważasz, że to wartościowa witryna?

Wspieraj swój portal Prawica.net = Świat prawicowych idei