Polska: pułapka średniej recesji

Pan Alej podał wyliczenia pracowników MBanku, ktrórzy pokazali słupki obrazujące według nich poziom dochodu narodowego Polski w ubiegłych kilku latach.
Wynika z tego, że Polska nie była "zieloną wyspą" wbrew oficjalnej propagandzie.

No cóż.. kto wierzy w propagandę, sam sobie szkodzi.
Poniżej mój komentarz do całej dyskusji na temat wartości wyliczeń podanych bez opisania metodologii:

Najwazniejsze pytanie na bazie omawianego wykresu
Czy te wartości podane w cenach stałych czy bieżących? To znaczy: czy uwzględniono wskaźnik inflacji?
Tak czy owak, nie jesteśmy w żadnej tam "pułapce średniego wzrostu".
Nie ma żadnego wzrostu, ponieważ nie ma środków na inwestycje w prywatnej części gospodarki opartej na kapitale polskim.
Tkwimy w pułapce stałej recesji, spowodowanej brakiem kapitału. Pisałem o tym już wielokrotnie w wielu miejscach.

Liczenie procentów wzrostu na podstawie bieżącej sprzedaży czy wzrostu produkcji nie ma sensu bez uwzględnienia zadłużenia budżetu i Skarbu Państwa.
Czy deficyt budżetowy został uwzględniony w tych statystykach? Szczerze wątpię!

A do tego konia z rzędem temu, kto umie uwzględnić w tym całych chaosie sprawozdawczym, ile w której branży było dopłat z budżetu krajowego i ile dopłat z budżetu unijnego. Gdyby tak jeszcze uwzględnić te dopłaty (znów często z kredytu) oraz działalność produkcyjną mennicy państwowej, to mogło by się okazać, że jesteśmy w pułapce średniej recesji, która tylko czasami nieco się zmniejsza. (Przecież nasze zadłużenie cały czas rośnie i już przekracza ponoć 3 bln złotych!)
Ponadto te dopłaty kompletnie zaburzają rachunek opłacalności wszelkich inwestycji. Dopłaty mogą być, a może ich nie być, zależnie od fantazji interpretacyjnej urzędników krajowych i unijnych, którzy zatwierdzają albo odrzucają wnioski o dopłaty.
W jaki sposób normalny biznesmen, chcący w cokolwiek zainwestować, może wiedzieć, co jest w Polsce opłacalne? W co inwestować WŁASNE pieniądze, nie licząc na dopłaty? Dopłaty unijne to tylko mgliste obietnice. Może ich być znacznie mniej niż w zapowiedziach.
Tzw. plan Morawieckiego w dużej części opiera się na tych mglistych obietnicach traktując je jak dostępne środki. A jak się Unia obrazi za niedostosowanie do standardów demokracji i nałoży nam kary?
Trzeba będzie odpuścić wszystkie obiecanki-cacanki polityczne, dzięki którym się doszło do władzy... I co wtedy?

Tylko pełna suwerenność ekonomiczna (brak zależności od widzimisię urzędników brukselskich) oraz prywatyzacja gospodarki wraz ze zniesieniem wszelkich dopłat do działalności gospodarczej może pozwolić na rzetelny rachunek strat i zysków gospodarki jako całości.
To, co prezentuje omawiany wykres to czysta magia. I to czarna!

Cała dyskusja o procentach i pułapkach wzrostu oraz genialnych planach "odbudowy" gospodarki państwowej to głównie brednie nieuków, którzy w ogóle nie mają pojęcia o co chodzi w ekonomii.
W ekonomii chodzi o to, żeby wzrastała akumulacja kapitału.
Wtedy jest wzrost bogactwa narodu. My od wielu lat KONSUMUJEMY kapitał. Do tego sprowadza się stałe zapożyczanie budżetu i Skarbu Państwa. Doszło do tego, że rząd musi finansować obsługę zadłużenia z kolejnych pożyczek (tegoroczny deficyt budżetu przekracza 50 mld zł!.
Przejadanie własnego kapitału to wzrost biedy. Całe gałęzie przemysłu zostały w Polsce zdewastowane. Nawet słynna Stocznia Gdańska, kolebka Solidarności, upadła ekonomicznie i już jej praktycznie nie ma. Ciekawe, czy dekapitalizacja wyposażenia produkcyjnego została uwzględniona w tych słupkach rzekomych dochodów narodowych? (pytanie retoryczne!)
Chyba nie trzeba być wielkim uczonym, żeby zauważyć wzrost biedy ogólnej w społeczeństwie polskim?
.

oto Mar.Jan Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Mar.Jan

Czy pan w ogóle rozumie to, co czyta?

Napisałem:

Cała dyskusja o procentach i pułapkach wzrostu oraz genialnych planach "odbudowy" gospodarki państwowej to głównie brednie nieuków, którzy w ogóle nie mają pojęcia o co chodzi w ekonomii.

Nie pisałem o statystykach, tylko o dyskusjach, które w sferze publicznej tocza się na tematy ekonomii i planów gospodarczych. "Podbudową" tych dyskusji są wspomniane statystyki, które jak zwykle - pokazują nie wiadomo co, ponieważ nigdy nie sa razem ze słupkami podane metody wyliczeń. Nie wiadomo co taki wykres pokazuje.
To znaczy, na ogół wiadomo: pokazuje to, co chce wykazac autor wykresu.
A skąd "pan MArJan wie, że jest fatalnie"?
Panie, bez wykresów statystycznych wiadomo, ile wynosi zadłużenie do spłacenia. Czy ono maleje, czy rośnie?
Sam pan sobie odpowiedz, czy jest dobrze, jak w statystykach rządowych dochodu narodowego, czy jest źle, jak w statystykach rządowych długu publicznego.
W "bredniach nieuków ekonomicznych" te rzeczy istnieją jakby niezaleznie od siebie...

Długi niespłacone mają to do siebie, że rosną cały czas i cały czas rosną CORAZ SZYBCIEJ. Żeby to wiedziec, nie trzeba być doktorem ekonomii...

oto AnnaK

Nie ma żadnego wzrostu,

Nie ma żadnego wzrostu, ponieważ nie ma środków na inwestycje w prywatnej części gospodarki opartej na kapitale polskim.

Hmm. Po pierwsze inwestycje można finansowac kredytem, a po drugie wg oficjalnych danych polskie firmy maja zgromadzone na kontach bankowych grubo ponad 200 mld zł i te kwoty stale rosną. Wiec Pańskie stwierdzenie trafia kula w płot.

oto Mar.Jan

Co do tych oszczędności, które stale rosną:

Aby pokazać, że stale rosną i jakie jest tempo wzrostu, to własnie tu przydała by się konkretna i prosta statystyka pokazująca ten wzrost.
Skoro jej nie ma, to musze poprzestac na wierze, że pani tej liczby i tego wzrostu nie zmyśla wysysając liczby z palca
.
A więc, zakładając, że to prawdziwa liczba, zastanówmy się wspólnie, co to oznacza te 200 mld zł w skali polskiej gospodarki i czy to dużo czy mało.

Jednym z najwazniejszych parametrów działaności gospodarczej każdej firmy jest określenie poziomu niezbędnych zasobów finansowych dla zapewnienia płynności finansowej.
Przychody w działaności produkcyjno-handlowej nie są stałe i określone, lecz zmienne i nieokreślone. Natomiast zobowiązania sa w miare określone i stałe. Firma musi wypłacac pensje, odprowadzac podatki i inne daniny, opłacac ZUS i utrzymywać rezerwy na nieprzewidziane wypadki losowe.
W POlsce jest ok 2 mln aktywnych firm, z czego 1,5 mln to mikro-firmy zatrudniające od 1 do 9 pracowników. Między 0.5 mln a 1 mln z tego to firmy jednosoobowe, które rządza się prawami dotyczącymi bardziej fizycznych osób a nie firm. Zatem można przyjąc, że ok. 1.5 mln firm zatrudnia średnio po 10 pracowników (wzystkich zatrudnionych jest ok. 16 mln.
Pensje średnie dla 10 pracowników to 40000 zł/miesięcznie na wypłaty plus ok. 15-20 tysięcy kosztów pozapłacowych, jak składki i rózne daniny publiczne związane z luksusem zatrudnienia pracowników. Do tego dochodzą rezerwy na zapłącenie podatków i kosztów stałych i nieprzewidzianych wypadków losowych na wypadek zmniejszenia sprzedaży lub opóźnień płatniczych. Te rezerwy to zwykle mniej więcej tyle ile kosztują pensje pracowników. Zatem rezerwy umożliwiająca przetrwanie firmie 1 miesiąc bez przychodów wynoszą ok. 100.000 zł.
Przewidujący szef powinien trzymać rezerwy, z których mógłby na wypadek nieprzewidzianych zmian na rynku (nie tylko katastrofy, ale szybkie zainwestowanie w jakąs nadarzającą się okazję biznesową) mieć taki fundusz przynajmniej dwa razy większy, a więc 200.000 zł.
Przyjmijmy 150.000 zł. Przemnożone przez 1,5 mln daje to kwotę 225 mld złotych.
Jest to MINIMALNY SENSOWNY poziom oszczędnośći i to tylko na tzw. działalnośc operacyjną, czyli na zabezpieczenie ciągłości działania firmy w normalnych warunkach. A gdzie oszczędności na przyszłe inwestycje? Wedle tak chwalonego przez panią stanu oszczędności, na inwestycje NIE MA ODŁOŻONEGO ANI GROSZA.
WIęc okazuje się, że te 200 mld to raczej skromne środki z punktu widzenia utrzymania i rozwoju biznesu w Polsce.
Na koniec niech pani sama sobie odpowie na pytanie, kto z nas trafił kulą w płot?

p.s.
co do "można finansowac kredytem". Można, zwłaszcza takie przedsięwzięcia, które sa uważane za pewne i które powinny przyniesć zwrot w wysokości powyżej 20% rocznie z zainwestowanego kapitału, o ile uda się wytargowac kredyt o kosztach mniejszych niż 10% rocznie. Ciekaw jestem, czy ma pani jakiś pomysł na taki rodzaj inwestycji, bo ja nie za bardzo...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.