O święcie żołnierzy wyklętych czyli biegi i przebierańcy

Pierwszego marca ma być w tej naszej biednej Polsce, uroczyście obchodzone święto żołnierzy wyklętych.

Z tego zapewne powodu, w telewizorze, pokazali polskiego żołnierza, który walczył z komuną o niepodległą Polską po 1944 roku. I zapytali go o to święto. Na co ów odpowiedział, że lekarze dają mu rok życia, po co mi to, lub po co mi to teraz? Dziennikarka szybko wmówiła dziadkowi, że chodzi mu o to, że to święto wprowadzono za późno, ale wcale nie jestem pewien, czy temu polskiemu żołnierzowi o to właśnie chodziło. Albo, czy tylko o to chodziło.

Nawet nazwa, żołnierze wyklęci, jest taka sobie. Może dobrze brzmi dla młodych ludzi, którzy lubią słowa łatwo wpadające w ucho, np. Doda, Nergal, Margaret. Ale jak kiedyś we Wrocławiu zrobili wystawę poświęconą żołnierzom polskim walczącym po rozwiązaniu Armii Krajowej o niepodległą Polskę, to ci żołnierze oburzali się na określenie żołnierze wyklęci. Mówili, że byli żołnierzami Wojska Polskiego, albo jakoś podobnie, już dokładnie nie pamiętam, bo było to dobrych parę lat temu. I może lepiej ich nazywać żołnierzami Wojska Polskiego niż żołnierzami wyklętymi? A może najzwyczajniej ich zapytać o zdanie, w końcu podobno jest wolność, demokracja i w ogóle wszystko co najlepsze.

Ale wróćmy do tematu, komu potrzebne jest to święto? Dziadkom nie za bardzo, jak się okazuje, ja tam parę książek w życiu przeczytałem i też tego święta nie potrzebuję, komu więc? Może dzieciom w szkole, żeby zamiast pierwszej lekcji był apel? Ale szkoły opanowane są przez potomków osobników, z którymi żołnierze wyklęci walczyli, więc szkolnych uroczystości nie należy się spodziewać. Zresztą, to może nawet i lepiej, bo biorąc pod uwagę poziom umysłowy nauczycieli i ich ideologicznych ojców, to pewnie uroczystości szkolne ograniczyłyby się do uczczenia ubeka ubitego „strzałami zza węgła”.

Niestety, wydaje się, że najbardziej na hucznych obchodach święta żołnierzy wyklętych zależy tym, który obmyślili sobie, że na żołnierzach wyklętych można zarobić, bo to muzeum, bo to wystawa, bo to imprezy, bo to, bo tamto. Zdaje się, że żołnierze wyklęci nie pobierali żołdu, więc może ci wszyscy, którzy kręcą się wokół tego święta, też by pieniędzy nie brali? Ale to tak, jakby złodziejowi mówić, że co prawda włamałeś się do cudzego domu, ale nic nie zabieraj.

Jeżeli oni, ci wszyscy, którzy teraz gęby wycierają sobie żołnierzami wyklętymi, biorą, w jakiejkolwiek formie, za „kręcenie się” wokół tematu żołnierzy wyklętych pieniądze, które zabierane są podatnikom, to nie mają nic wspólnego z żołnierzami wyklętymi, ale mają coś wspólnego z Urzędem Bezpieczeństwa, bo też są ciężarem dla społeczeństwa. Oczywiście, nie tak wielkim ciężarem, ale jednak. Jednych i drugich musi utrzymywać społeczeństwo, zmuszone do tego przemocą lub groźbą użycia przemocy. (Niech no ktoś nie wypełni PIT-a a zaraz mu Urząd Skarbowy kary dosoli!) A państwo zabrane ludziom pieniądze wydaje m. in. na utrzymanie różnych osób, raz są to ubecy, a raz pracownicy IPN, jakiegoś muzeum, czy „organizatorzy”. Komunizm ewoluował, raz był bardzo krwawy, jak np. za Stalina, innym razem trochę śmieszny, jak np. za Gierka, ale zasada pozostała ta sama, mówiąc najbardziej ogóle, jedni (okupujący) żyją kosztem drugich (okupowanych). Tak jest i teraz.

Wolałbym aby pieniądze przeznaczone na uroczystości, muzea, wystawy, biegi itd. trafiły do tych dziadków i babek, którzy walczyli z bronią w ręku o niepodległą Polskę, żeby chociaż ostatnie swoje lata spędzili żyjąc na godnym poziomie. (Oczywiście wolałbym, aby zabrać pieniądze ubekom i dać żołnierzom wyklętym, ale nie można zabrać pieniędzy ubekom, bo niezależnie od opowiadanych bajek, jak to Solidarność wygrała z komuną przy okrągłym stole, to ubecy wygrali, więc nie można.) Ale tego się nie doczekam. Doczekałem się 200 zł na głowę dla resortowych dzieci pracujących w służbach podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, a doczekam się muzeów, biegów i przebierańców, szkoda, że nie występów cyrkowych.

Jak w takim razie uczcić żołnierzy, którzy walczyli z bronią w ręku o nieodległą Polskę po rozwiązaniu AK? Zwyczajnie, obalić komunę i odzyskać niepodległość. Ale komunę obalić nie tak łatwo. A w ogóle, po co, jak się jest przy korycie walczyć o coś innego, niż o największe dochody? Bo to zawsze ryzyko, że jak się będzie komuny na poważnie czepiało, to komuna jednego z drugim niedzielnego patriotę obali i co taki jeden z drugim będzie robił, puszki po rowach, tak jak ja, zbierał? Po co to komu, skoro można ryj zanurzyć w forsie zabranej podatnikom? Z odzyskaniem niepodległości też nie jest im po drodze. Unia Europejska przecież tyle pieniążków podobno nam daje, z których przecież zawsze, ten co przy korycie, może coś dla siebie uszczknąć. I jak to tak, wbrew stanowisku partii?

Wiem, wiem, dla młodych ludzi, ktoś powie. Ale nie wiem, czy młodzi ludzie potrzebują kolejnego święta, koszulek z napisem wilk, biegów itd., czy też państwa, które będzie ich państwem i z którego nawet nie pomyślą, aby się wynieść, bo nigdzie poza Polską tak im dobrze nie będzie? Co wy na to, hę?

Grafika: Aleksander Poroh, Kolaż inspirowany obrazem Jaspera Johnsa z 1957 r. pt. "Flaga na pomarańczowym tle", kolaż, 30x40 cm.

Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto baba jag

nie sądziłem , ze dożyję czasów absurdu i idiotyzmu

zdrajcy stawia się pomniki, robi z nich generałów, a bandyci maja swoje święto.

O co i z kim walczyli ci ludzie po Teheranie?

Gdybyśmy założyli , że walczyli o Polskę nazwijmy ją "wolną".To czy była by to wolność typu francuskiego,czy portugalskiego.A może była by to wolność typu obecnego, czyli kolonii rabowanej w sposób permanentny jak za czasów wojen opiumowych przy pomocy zdrajców. Rodziny 200 tysięcy ofiar Powstania Warszawskiego mają zapewne wyrobione zdanie o bandytach z za kanału wysyłających na śmierć kwiat Narodu.Ci sami finansowali działania po 1945 roku.

Idea tych zachodnich bandytów jest bowiem banalnie prosta.Idzie tylko o zawłaszczenie podatków przyszłych pokoleń. Idzi o przyszłość, gdzie krew i pot polskiego pracownika spływa do kieszeni obcych właścicieli.

oto ratiofides

Podatki przyszłych pokoleń i

Podatki przyszłych pokoleń i spryciarze "zza kanału" to jedna strona medalu. Druga to oblicze "nowego porządku" który zawitał w '45r. Oblicze odsłaniało się z każdym rokiem coraz wyraźniej aż do apogeum barbarzyństwa w początku lat 50-tych. I właściwie gdyby o to chodziło ja popieram upamiętnianie żołnierzy Wyklętych. Niestety jednak, mówienie o tamtych latach wymagałoby też mądrości o którą nie podejrzewam naszych obecnych elit. Bo ubecy to było jedno a drugie to praca ocalałych z wojennej masakry ludzi którzy zabrali się za odbudowę kraju - szpitali, szkół, bibliotek, kościołów i seminariów duchownych także. W moich stronach odkopywano doły gdzie w '44 roku Niemcy palili benzyną ślady swojej Intelligenzaktion - otwierano te doły, przyprowadzano bliskich - niestety bez szans na jakąkolwiek identyfikację. Do dziś nie doliczono się ofiar i chyba coraz mniej tamta akurat historia kogokolwiek obchodzi.

oto baba jag

W 1981 roku "walczono" o

W 1981 roku "walczono" o "socjalizm bez wypaczeń" Ten socjalizm z ludzką twarzą to: nędzę, poniżanie przez "panów" . polskich i obcych, bezdomność , bezrobocie. wypędzenie z mieszkań w blokach, które sami zbudowali, zniszczenie bądź sprzedanie fabryk, które zbudowali, likwidację stoczni , kopalń... Tak miało być, o taką Polskę walczył styropian .Ołgał ten styropian robotników, którzy mu zaufali. Doprowadził do rozgrabienia Polski i polskiej gospodarki, . To co zbudowali po wojnie robotnicy nasi rodzimi kapitaliści rozsprzedawali od 1990 roku, czyli ponad 25 lat. I jeszcze coś tam zostało. A ile lat wystarczyłoby, żeby sprzedać obecny przemysł polski? Unia rozkazuje nam jak metropolia i przy obecnym neofaszyzmie, komunizm rodem z ZSRR wypada bardzo blado.
Pomijamy czy scenariusz powojenny napisano, czy to wyszło samo z siebie.Ja nie wiem, zakładam, że ten scenariusz zapisano,więc te wszystkie dyskusje są bez sensu.
Po co więc wysyłano młodych ludzi na śmierć. W imię czyich interesów. W imię czyich interesów napędza się ten patriotyczny bełkot? Kto wyśle na kolejną wojnę swoich synów?

oto Czesław

Ponarzekać można

Ponarzekać można ale uważam ze tego typu uroczystości są potrzebne, nawet jeżeli nie młodzieży to żeby w k...ć wrogów Wolnej Polski, taka mentalność raba lub psa który musi mieć pana bo inaczej to żle się czuje. Jednak Pani Premier Szydło przywraca podmiotowość i tożsamość narodowi polskiemu

oto baba jag

znalezione w sieci

Posiadamy wiele relacji osób, które w latach 1945-1947 uciekały ze Spisza i Orawy przed ludźmi Kurasia i chroniły się na terenie Czechosłowacji. Po przekroczeniu granicy osoby te były przesłuchiwane przez czechosłowacką służbę bezpieczeństwa i opowiadały o powodach ucieczki z Polski. To są wstrząsające relacje o terrorze, mordach, gwałtach, grabieżach------- w Ostrowsku 10 grudnia 1945 członkowie oddziału Ognia powiesili na słupie telegraficznym ciężarną Katarzynę Kościelną z domu Remiasz za to, że przy sąsiadce nazwała „Ognia” bandytą. Według tego autora Ogień wykazywał „odbiegający od normy popęd płciowy”. W Gorce miał wzywać imiennie kobiety, zmuszać do uległości i gwałcić. Według tego autora niejaka Czubiakowa, wezwana z Waksmundu, matka dwojga dzieci, została brutalnie zgwałcona przez ludzi „Ognia”, a następnie zastrzelona

stawiajcie minusy.

oto Krzych Adam

Dziś niesposób to już zweryfikować.


Według artykułu Leszka Konarskiego opublikowanego w 2012 roku w tygodniku „Przegląd”, w Ostrowsku 10 grudnia 1945 członkowie oddziału Ognia powiesili na słupie telegraficznym ciężarną Katarzynę Kościelną z domu Remiasz za to, że przy sąsiadce nazwała „Ognia” bandytą. Według tego autora Ogień wykazywał „odbiegający od normy popęd płciowy”. W Gorce miał wzywać imiennie kobiety, zmuszać do uległości i gwałcić. Według tego autora niejaka Czubiakowa, wezwana z Waksmundu, matka dwojga dzieci, została brutalnie zgwałcona przez ludzi „Ognia”, a następnie zastrzelona[10].
Władysław Machejek, sekretarz powiatowy PPR w Nowym Targu, brał udział w akcjach MO i KBW przeciw partyzantom Józefa Kurasia[9]. W 1955 wydał powieść Rano przeszedł huragan, w której opublikował rzekomy pamiętnik Kurasia, do dziś cytowany jako autentyk[11].
Jan Tomasz Gross na podstawie zachowanej notatki Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego[12], a także relacji naocznego świadka Jana Kacwina oskarżył ludzi „Ognia” o mord 2 maja 1946 roku w okolicy Krościenka. Według tych relacji po zatrzymaniu jadącego do granicy autobusu z 26 Żydami oddział „Ognia” zamordował 11 osób, raniąc 7, podczas gdy 8 uciekło do Nowego Targu[13][7]. Ponadto Jan T. Gross cytuje rzekomy pamiętnik Józefa Kurasia autorstwa Machejka. Według Bolesława Derenia i Macieja Korkucia mord ten był czynem niepowiązanego z „Ogniem” Jana Wachały ps. „Łazik”, którego Kuraś później skazał na śmierć i rozstrzelał[14][4].

Według Ludomira Molitorisa z Towarzystwa Słowaków w Polsce w czasie swej działalności na Spiszu i Orawie Kuraś przerażał mieszkających tam Słowaków oraz dopuszczał się zbrodni i grabieży[15].
Stanisław Wałach, szef powiatowych UBP w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, naczelnik Wydziału III WUBP w Krakowie, który również brał udział w akcjach przeciw „Ogniowi”, w 1965 wydał książkę Był w Polsce czas, a w 1976 – Świadectwo tamtym dniom – opisujące działania „Ognia”.
Towarzystwo Słowaków w Polsce wezwało do przeprowadzenia przez IPN śledztwa w sprawie akcji przeciw ludności słowackiej dokonywanych przez Kurasia i podległe mu oddziały na Podhalu[16]. W 2012 roku Ľubomír Ďurina, dyrektor słowackiego archiwum IPN, pokazał w Warszawie film poświęcony Kurasiowi Zakątki zapomniane przez Pana Boga. Stwierdził przy tym: Posiadamy wiele relacji osób, które w latach 1945-1947 uciekały ze Spisza i Orawy przed ludźmi Kurasia i chroniły się na terenie Czechosłowacji. Po przekroczeniu granicy osoby te były przesłuchiwane przez czechosłowacką służbę bezpieczeństwa i opowiadały o powodach ucieczki z Polski. To są wstrząsające relacje o terrorze, mordach, gwałtach, grabieżach[17].
Według współczesnego polskiego historyka Macieja Korkucia w swoich odezwach „Ogień” ostrzegał wszystkich konfidentów i ludzi pełniących w UB kierownicze stanowiska, że będą na każdym kroku wieszani i strzelani, nie patrząc na ich pochodzenie, a ich dobytek zostanie skonfiskowany na rzecz oddziałów partyzanckich[3]. Z tego powodu działalność jego oddziałów wymierzona była zarówno w osoby narodowości polskiej, jak i pochodzenia niemieckiego, słowackiego i żydowskiego[3].

Jakoś trudno mi jednak uwierzyć we wszystko co o "Ogniu" nawypisywali: Leszek Konarski, Władysław Machejek, Jan T. Gross, Ludomir Molitoris, Stanisław Wałach, czy inni. Pomińmy z litości nawet to niechlujstwo: "W Gorce miał wzywać imiennie kobiety...". Co to miała być ta Gorca, czy Gorka właściwie?

oto elvis

Wszystko jest dostępne w IPN-ie

Z komentarza pod artykułem "Ogień" winny zbrodni komunistycznych?
Radzę po prostu wejść na strony IPN i można tam bezpłatnie ściągnąć biuletyny informacjne zawierające opracowania historyków IPN badających sprawy (Biuletyn nr 1-2 (108-109) 2010, numer poświęcony historii Podhala w czasie II wś i parę lat po). Do wersji drukowanej była dołączona płyta z filmem: My, Ogniowe dzieci. Na YT można znaleźć szerg wykładów dr Macieja Korkucia z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej opierającego się o doskonale przygotowaną dokumentację i efekty wielu lat pracy naukowej i badania historii Kurasia - Ognia. Słowacki IPN sprawę wniósł w 2012... a w 2014 wycofał się ze swoich stwierdzeń.... Nie ja tak mówię/piszę. TO SĄ FAKTY które do Pani nie docierają, bo nie ma pani na ten temat ani wiedzy, ani chęci jej zdobycia. Ja opieram się o pracę historyków IPN, a Pani o własną wyobraźnię czyli o nic... o zwykłe, dziecięce zacietrzewienie. TONIE PANI WE WŁASNYCH ABSURDACH I KOMPLENTNYM BRAKU WIEDZY. Nie ma żadnych dzieci, które widziały jak im "banda Kurasia" zabija ojca, nie ma też żadnych słowackich świadków rodziny zamordowanych Żydów... To jest bełkot (i Pani również) wymyślony przez progandę PRL dla zabicia legendy jaką miał faktycznie Kuraś na Podhalu!!! Legenda była tak groźna, że zaangażowano gazety, radio, film. by ją zniszczyć. Pani broni swoich urojeń... Ja nie muszę bronić faktów. Te bronią się same.

oto Krzych Adam

Pragnę zwrócić uwagę.

Że p. Baba to jest chłop. Ale z urojeniami, to fakt.

oto Krzych Adam

Kula w płot.

Z faktu że ja pierwszym strzałem trafiłem w dziesiątkę identyfikując Babę jako dziecię lub wnuczę resortowe nie wynika, że każdemu się uda podobnie strzelając na oślep. Szczególnie, że ja nie strzelałem na oślep tylko tam gdzie sama Baba dawała wyraźne wskazówki.

oto baba jag

wojny opiumowe to

też kłamstwo komunistycznej propagandy i tragedia w Bhopalu.Za to prawda jest głód na Ukrainie z ofiarami na poziomie 3-12 milionów ofiar. Oczywiście komunistyczna propaganda wymyśliła brytyjską spółkę.stojącą za tym interesem.Propagandą komunistyczną jest też udział amerykanów w zamachu pazdziernikowym.i ich rola w rozwoju przemysłu. Ogarnij się człowieku i przestań oczadzać ludzi tym bełkotem patriotycznym.

oto Krzych Adam

Oj coś się stało Babie.

Dostał nagle gonitwy myśli w najwyższym stopniu godnym nawet byłego prezydenta znanego pod ksywką TW Bolek. Też mu koncepcje mnożą się jak króliki.

Toteż wyjaśniam by łatwiej się było ogarnąć z tą gonitwą myśli, koncepcjami i królikami: wojny opiumowe to fakt historyczny, wybuch w fabryce w Bhopalu też, śmierć głodowa w latach 30-tych milionów ludzi na Ukrainie, ale i w innych regionach, między innymi na Powołżu to też fakt. O firmie angielskiej ja nic nie wiem, ale zaprzeczać nie będę. Ta koncepcja Baby, to dla mnie nowość. Podobnie faktem historycznym jest wyekwipowanie Trockiego przez pewne środowiska na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych do dokonania przewrotu w listopadzie, który byl październikiem. Oraz udział Ameryki w rozwoju przemysłu w Sowietach.

I to by było na tyle.

oto baba jag

Bo to wszystko to kłamstwo.

w PRL tylko kłamano. Teraz też rzuca się oszczerstwa na "przyjaciół młodzieży" z Bechtela, Monsanto, Danona czy Tysona.

oto Krzysztof M

Młodzi nie mają pracy, nie

Młodzi nie mają pracy, nie mają perspektyw. Ale mają patriotyzm. Jaki jest, taki jest.

Popatrzmy na to okiem kogoś, kto szuka w tym dobra lub zła. Zła w tym bardzo niewiele. Dobra dużo. Więc może niech zostanie?

oto chłop jag

Schemat jest prosty - dziadziusiowie

mordowali, tatusiowie utrwalali a wnuczusie podpinają się pod pomordowanych - ponieważ już mogą skoro - wszystko jest utrwalone - tołażysze.
Wniosek?
Każda maska - którą zakłada okupant jest dobra - o ile nie zostaje rozpoznana przez podbitych tubylców - tołażysze.
Powyższy wpis nie ujmuje honoru tym żołnierzom polskim, którzy nie złożyli broni po oficjalnym zakończeniu II WŚ - tołażysze. Cześć Ich Pamięci!

oto kont

@Autor

Ja z jedną uwagą: żołnierze WiN dostawali z Londynu żołd, zapewne w niewystarczającej wysokości i nieregularnie, ale dowódcy jakieś pieniądze rozdawali wśród podwładnych, jest o tym zarówno w aktach (w archiwach państwowych wojewódzkich, w materiałach przekazanych z UOP), jak też zapewne w opracowaniach (myślę tutaj o prof. R. Wnuku, który tym się zajmował). Część ekwipunku (aprowizacja) pochodziła także z mniej lub bardziej wymuszonych rekwizycji, co nie przyczyniało się do wzrostu popularności tzw. leśnych (tak przeważnie żołnierzy wtedy nazywano) wśród ludzi wiejskich, a dzisiaj stanowi podstawę do zarzutu uprawiania "bandytyzmu", propagowanej nawet jeszcze obecnie przez potomków tamtej ubecji. Niestety, ale każda forma walki musi KOSZTOWAĆ. Nikt też wtedy nikogo specjalnie nie pytał o zgodę, takie były czasy.
Komuchy też od razu na zajętym terenie wprowadzali pobór do armii tzw. wojska polskiego oraz nałożyli kontrybucje żywności...
Lepiej zamiast nazwy "żołnierze wyklęci" pasowałaby nazwa "żołnierze niezłomni". Chylmy czoła ich dobrowolnej ofierze życia!

oto Krzysztof M

Lepiej zamiast nazwy

Lepiej zamiast nazwy "żołnierze wyklęci" pasowałaby nazwa "żołnierze niezłomni". Chylmy czoła ich dobrowolnej ofierze życia!

To samo i ja pomyślałem...

oto baba jag

jaki tam żołd.

żołd, żarcie, wódę i panienki musieli sobie sami zrabować.To rabowali i mordowali.

"Leśni", bo to nie żołnierze, bez względu dla kogo wyklęci a dla kogo przeklęci, nie mieli wyboru. Musieli rabować bo nie mieli logistyki, która zapewniła by im zaopatrzenie w żywność, furaż dla koni, nie mieli żołdu a to wszystko musieli sobie "załatwić". Zbierali co się dało mieszkańcom wiosek, którzy sami za wiele nie mieli a opór z ich strony często kończył się oskarżeniem o sprzyjanie komunistom i strzałem w głowę oraz spaleniem domostwa. Napadali na sklepy, magazyny, różnego rodzaju instytucje, w których można było zrabować pieniądze Historycy doliczyli się śmierci z ręki "leśnych" ponad 5000 Polaków w tym ponad 187 dzieci. Wśród zabitych znakomita większość to byli mieszkańcy wiosek, najmniej było przedstawicieli władzy tj. milicjantów i tp.W rejonie Włodawy operowały oddziały "Jastrzębia" I "Żelaznego". Sam słyszałem wypowiedzi miejscowej ludności z okolicznych wsi jak o nich( lata pięćdziesiąte) mówili po prostu - "bandyci" i na pewno nie spowodowała tego propaganda komunistyczna. Dawali przykłady jak za schowaną przed "leśnymi" słoninę potrafili skatować starca i grozić mu śmiercią. Marzyła im się III wojna światowa i Anders na białym koniu. Nie wiedzieli, że wszystko zostało ustalone w Teheranie, Jałcie i Poczdamie i Polacy tego nie zmieni"

znalezione w sieci. I jest tego na pęczki

oto Krzych Adam

UB-ecka propaganda (w pęczkach).

Terror zastosowany wobec przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego oraz polskiej inteligencji przez wchodzące do Polski z Armią Czerwoną formacje NKWD i Smiersz spowodowały masowy „powrót do lasu” dziesiątek tysięcy żołnierzy wielu formacji dotychczas antyniemieckiego podziemia oraz tworzenie nowych ugrupowań.

Dzieje antykomunistycznego podziemia zbrojnego należą do najbardziej zafałszowanych okresów w historii Polski. Propaganda komunistyczna przedstawiała podziemie zbrojne po 1945 r. jako zjawisko marginalne, o charakterze kryminalnym, bez zaplecza społecznego i stosunkowo łatwo i szybko zlikwidowane. Konspiratorzy ukazywani byli przez propagandę komunistyczną w filmie, literaturze i sztuce jako ludzie zdeprawowani, okrutni, skompromitowani współpracą z niemieckim okupantem.
Z pamięcią o nich walczono na wielu polach, m.in. poprzez publikacje naukowe, beletrystykę, film dokumentalny i fabularny czy spektakle teatralne. Propaganda komunistyczna czerpała wzory z propagandy niemieckiej. W stosunku do oddziałów niepodległościowych nie używano określeń partyzanci tylko bandyci, bandy rabunkowe. Ich wizerunek został w oczach społeczeństwa skutecznie zdyskredytowany i zafałszowany.

Do dziś to fałszowanie ma miejsce.

Jest takie powiedzenie, które jest bardzo celne w tej chwili i odpowiada rzeczywistości, z jaką mamy do czynienia: trzecie pokolenie UB walczy z trzecim pokoleniem AK. To się niestety tragicznie sprawdza – Leszek Żebrowski.

oto elvis

Nie ma tragedii, Panie Krzychu Adamie,

Jest rwetes i giewałt, bo świeżo założonym "starym rodzinom" pali się grunt pod stopami.
Stąd ten hałas. A prawda największą wymowę ma w milczeniu.

oto baba jag

zamiast tych durnych minusów

nadal czekam na rzeczową odpowiedź.Te minusy ewidentnie świadczą, że uprawiający ten bełkot patriotyczny nie bardzo wiedzą jak sobie poradzić z problemem. Dziś on nie istnieje,gdyż taki partyzant, zastał by po powrocie sterty niezapłaconych rachunków,kilka pozwów do sądu,pisma z ZUS i komornika,gdyż nieśmiało przypomnę, iż dwa razy nieodebrany list polecony, traktowany jest jako doręczony.

Pozwolę sobie jeszcze dopisać w jaki sposób można takiego partyzanta trafić: Oszacuje się jakiś podatek od jakiś przychodów.

Polscy urzędnicy skarbowi potrafią bez reszty angażować się w drobne sprawy, gdzie budżet państwa traci raptem kilka złotych. Od lat jednak nie są w stanie zatrzymać rosnącej fali oszustw na podatku VAT na dziesiątki miliardów złotych. Eksperci oceniają, że trudno będzie zmienić te przyzwyczajenia.
Kuriozalne przypadki zaangażowania wielkich sił i środków do ujawnienia drobnych uchybień jeżą włos na głowie. "Rzeczpospolita" opisuje przypadek mężczyzny, który naprawiał swoim sąsiadom samochody w zamian za żywność.

Urzędnicy uznali, że taka wymiana jest niedopuszczalnym nadużyciem i państwo nie może pozwolić na taką dobrosąsiedzką współpracę. Kontrolerzy stwierdzili, że podatek powinien zostać zapłacony, a ów mechanik powinien zarejestrować działalność gospodarczą.

By dojść do tych wniosków przeprowadzony został skomplikowany proces śledczy. W tej sprawie, w której stawką było 10 kg fląder, 15 kg ziemniaków i 30 jajek, przesłuchano 17 świadków.

Skrupulatnym urzędnikom udało się nawet oszacować dochód i naliczyć od tego podatek. Szaleństwo powstrzymał dopiero sąd, który w swoim orzeczeniu uznał, że ingerencja państwa powinna mieć jednak swoje granice. Oczywiście przy ich wyznaczaniu bardzo przydatny jest rozsądek, ale w ocenie ekspertów, to właśnie jest jeden z podstawowych problemów. Zdaniem doradcy podatkowego Grzegorz Gębka, tego najbardziej brakuje naszym urzędnikom, którzy biorą się w ogóle za tak drobne sprawy.

- Nie ma z nich dużych pieniędzy dla budżetu, a skarbówka tylko zraża do siebie podatników - ocenia na łamach "Rzeczpospolitej". Niestety podobne sprawy nie należą do rzadkości. Skarbówka ściga też przecież sezonowych sprzedawców jagód i grzybów, często prowadząc przy tym długotrwałe dochodzenia z przesłuchaniami i przeszukaniami.

Tymczasem brakuje urzędnikom determinacji do tego, by walczyć z największa patologią systemu. Z raportu PWC wynika, że skala oszustwa przy podatku VAT jest zatrważająca. Firma szacuje, że w ten właśnie sposób budżet państwa mógł stracić w zeszłym roku nawet 53 mld zł.

Opinie ekspertów na temat braku szczelności systemu są podzielone. Zdaniem analityka firmy Xelion Piotra Kuczyńskiego, niemożliwym jest, aby luka w VAT wynosiła aż 50 mld zł. W jego ocenie, dzięki walce z wyłudzeniami VAT da się pozyskać kilkanaście miliardów złotych. Prof. Witold Modzelewski, który jest współautorem PiS-owskiego projektu ustawy o VAT, uważa, że utracone dochody budżetowe z podatku VAT to ok. 30 mld zł.

Nowy rząd oczywiście zdaje sobie sprawę ze skali problemu. Dlatego jeszcze pod koniec listopada ubiegłego roku szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk informował, że na uszczelnienie poboru VAT, poprzez wejście w życie nowej ustawy, rząd daje sobie 100 dni. Wyznaczony termin minął, ale nowych przepisów nie ma.

Minister Szałamacha w połowie stycznia mówił już trochę ostrożniej o nowej ustawie. - Nie zależy nam na nowej ustawie o podatku VAT, tylko na samym zamknięciu patologii, serii patologii w VAT. Wprowadzanie samej ustawy dla ustawy byłoby takim działaniem rytualnym; chodzi o eliminację konkretnych zjawisk niż o działalność prawotwórczą - wyjaśniał minister.

Pytanie tylko, jak z armii urzędników ścigających drobne wykroczenia uczynić spec oddziały do walki ze zorganizowaną przestępczością gospodarczą.

Pewno to kłamstwo POpapranej propagandy, ale zawsze warto sie zastanowić przed wyjściem do lasu,albo na wojnę o biedronki.

oto Marek Bekier

Nie istnieje rzeczowa

Nie istnieje rzeczowa odpowiedź na wyssane z brudnego komuszego palucha insynuacje. Tyle mam do powiedzenia w sprawie bohaterów oskarżanych przez kolejne pokolenia czerwonej zarazy.

oto Tomasz Dalecki

Nie istnieje rzeczowa

Nie istnieje rzeczowa odpowiedź na wyssane z brudnego komuszego palucha insynuacje. Tyle mam do powiedzenia w sprawie bohaterów oskarżanych przez kolejne pokolenia czerwonej zarazy.

Miałem to samo napisać.

oto baba jag

przestań człowieku bredzic o czerwonej zarazie

która odbudowała ten kraj i dała Ci wykształcenie, oraz miejsca pracy,tylko odpowiedz na zadanie pytanie. Zresztą tyczy się to sześciu idiotów ,którzy postawili minusy. No cóż minusy łatwiej stawiać niż odpowiedzieć na tak prozaiczne pytanie.

Jak na wolność i demokracja doprowadziła do tego, ze w Lublinie jedyne dobre co może człowieka spotkać to autobus do Warszawy albo samolot do Londynu

oto Marek Bekier

Szczególnie dobrze

Szczególnie dobrze "odbudowała" np. Zamość i prawie całą resztę po wypędzonych Zamojskich. Nawet za czasów późnego Gierka "odbudowała" całkiem sporo prywatnych młynów. A ileż to majątku "odbudowała" armia czerwona (brak wielkich liter zamierzony) na tzw. ziemiach odzyskanych zanim się wojna skończyła a potem dalej "odbudowywała" przy wydobywaniu uranu. I kto tu bredzi?

oto Skanderbeg

Zwłaszcza, że tzw. Ziemie Odzyskane

były całkiem nieźle rozwinięte (za Niemca). A co zostawili komuniści? Zrujnowane górnictwo (obecna sytuacja jest tylko skutkiem) i pospegerowskie wioski z ludźmi bez wielkich perspektyw. Jeszcze zdewastowane miasta z obrzydliwą architekturą

oto baba jag

Nie wiem jakie jest Pańskie wykształcenie

skoro jednak się Pan tak upiera przy tej swojej demagogii,to poproszę "cyferki"

Pomogę Panu trochę,bo nie wiem czy ma Pan pojęcie o rachunkowości

Proszę podać remanent początkowy PRL na 01.01.1945r
Proszę podać remanent końcowy na PRL na 04.06. 1989 r
Po stronie winien należy dopisać dług,a po stronie ma odszkodowania zapłacone przez rząd PRL za znacjonalizowane mienie firm zachodnich.Amortyzację z przyczyn oczywistych musimy pominąć

Jak Pan to policzy to podyskutujemy. Ja liczyć nie będę gdyż codziennie jeżdżę po drogach zbudowanych w PRL,widzę bloki wybudowane w PRL i mam świadomość , ze wolność i demokracja od 25 lat żyje z tego co sprzedała,a co zostało wytworzone w PRL.

oto Krzych Adam

Widzi Pan.

P. Baba ma wiele szczególnych cech umysłowych (bardzo interesujących, zresztą).

Jedną z nich jest takie postrzeganie rzeczywistości, a już zwłaszcza zdolność do poczynienia takich powiązań logicznych, że dowodem na to jaki dobry był PRL jest to jak bardzo zła jest III RP.

oto Krzysztof M

takie postrzeganie

takie postrzeganie rzeczywistości, a już zwłaszcza zdolność do poczynienia takich powiązań logicznych, że dowodem na to jaki dobry był PRL jest to jak bardzo zła jest III RP.

Bzdury pan wypisuje. Pan baba jag próbuje zachłyśniętym wspaniałością sieci polskich autostrad zbudowanych tak niedawno przecież, przypomnieć, że zanim dojadą do tych autostrad, to jadą po drogach zbudowanych za PRL-u. :-)

oto baba jag

i to zbudowanych na

kredyt. W kwestii formalnej, autostrad jest w Polsce trzy, z tego wszystkie nieskończone,a jedna nie jest nawet w całości autostradą. Zresztą żadna w Polsce droga kategorii S nie jest skończona. Jakimś to trzeba być zaślepionym przygłupem żeby stawiać minusy w kwestii prośby o bilans PRL. To przypomnę jeszcze tym kretynom, że PRL został zamknięty największą własnością indywidualną w Europie, a może i na świecie. Mówię o własności, a nie o kredycie.

oto Krzysztof M

PRL został zamknięty

PRL został zamknięty największą własnością indywidualną w Europie, a może i na świecie. Mówię o własności, a nie o kredycie.

Dziś się dowiedziałem, że większość Niemców mieszka w wynajętym... :-))
Info nie sprawdzone, ale może pan Badura mógłby problem naświetlić?

oto baba jag

to prawda,mieszka w wynajętym

Austriaków też. W Holandii prawie cała ziemia należy do banków. W Portugalii już nie wiadomo do kogo co należy bo większość umarła, albo wyjechała i stoją puste całe ulice i stare farmy.

oto Krzysztof M

Jakimś to trzeba być

Jakimś to trzeba być zaślepionym przygłupem żeby stawiać minusy w kwestii prośby o bilans PRL.

To nie przygłupy stawiają te minusy. :-) To jest walka propagandowa. Po prostu jest to ciąg dalszy robienia Polakom wody z mózgu. I tego nie robią przygłupy, oooo nie!

Niepotrzebnie się pan unosi. Trzeba to traktować jak partię szachów - na zimno. :-)

Pozdrawiam.

oto baba jag

Jakie tam szachy, co najwyżej partia durnia

"cyferek" jak nie było tak nie ma tylko durny bełkot.

Polska zawsze była biedna Przed wojną na wsi przytłaczająca większość głodowała na przednówku. Za komuny 70% ludzi ze wsi poszło do miast, więc ci, co zostali na wsi mieli już więcej jedzenia i nie było już głodu. Mieli tez ziemię,o czym należy pamiętać. Mnóstwo ludzi ze wsi pracowało w mieście, nazywali ich chłoporobotnikami. To za komuny poznikały ze wsi kurne chaty strzechą kryte, pobudowano drogi, do każdej wiochy, puszczono PKS, wybudowano szkołę, dom kultury, itd. Jeździły pociągi,które teraz metodycznie zlikwidowano.Dzieci chłopskie mogły uczyć się w szkołach średnich i mieszkać w internatach, itd. Tego nie było przed wojną.

oto Krzysztof M

Czy pan wie, jak się czują

Czy pan wie, jak się czują rodzice zdolnego dziecka, które mogłoby spokojnie studiować, ale studiować nie będzie, bo rodziców na to nie stać?

oto baba jag

nie weim,ale odpowiem jak liberał

niech se weźmie kredyt i pójdzie na spotkanie z żołnierzami przeklętymi.
Zresztą teraz się nie opłaca studiować, bo to strata kasy i czasu.

oto Krzych Adam

E tam.

Nie było tam nic o zachłyśniętych, zresztą zachłyśnięcia nikt tutaj w tym wątku pisząc nie objawiał, zatem jest to tworzenie sobie we własnej głowie wyobrażeń co inni mają w głowie. Bez żadnych podstaw.

Pomagdalenkowa III RP jest gigantycznym nieszczęściem Polski i Polaków, znacznie jeśli chodzi o gospodarkę kraju w mojej opinii większym niż PRL. Jednakże są to dwa zupełnie odmienne tematy. Nawet największe zło III RP nie uczyni zła PRL dobrem. A PRL nas gospodarczo zdegradował mimo dróg zbudowanych w PRL, bloków wybudowanych w PRL i przemysłu (niezdolnego do konkurencji ze światem zewnętrznym) wybudowanego w PRL.

Zaś albo manipulanctwem, albo niezdolnością do logicznego myślenia jest imputowanie krytykom PRL-u, że są zachwyceni III RP.

oto Godzilla

Inżynierze Krzychu Adamie

A PRL nas gospodarczo zdegradował mimo dróg zbudowanych w PRL, bloków wybudowanych w PRL i przemysłu (niezdolnego do konkurencji ze światem zewnętrznym) wybudowanego w PRL.

Wydawało mi się , że za przemysł byli głównie odpowiedzialni nasi inżynierowie.
A pan pisze , że przemysł wybudowano tzn kto go wybudował ?

oto Krzych Adam

Wybaczy Pan, Panie Potworze.

Na jałowe przegadywanie się wyczerpałem już cały mój limit, który wyznaczyłem sobie na ten tydzień.

oto Krzych Adam

Panie, nie wiem jakie są (i czy są) na to terapie.

Jednakże jakieś leczenie by się przy takich natręctwach przydało. Serdecznie życzę powrotu do zdrowia.

oto baba jag

Nie było w PRL"

A PRL nas gospodarczo zdegradował mimo dróg zbudowanych w PRL, bloków wybudowanych w PRL i przemysłu (niezdolnego do konkurencji ze światem zewnętrznym) wybudowanego w PRL.

internetu,aparatów cyfrowych telewizorów plazmowych, telefonów komórkowych i wielu innych dobrodziejstw produkowanych w Chinach. W ogóle wtedy nie było jeszcze Chin.

Za to PRL wyprodukował w Cegielskim i Fabloku różne PT47

Był to model którego wzorem był PT32 konstrukcji "komunistycznego kolaboranta" zdrajcy interesu żołnierzy przeklętych niejakiego Kazimierza Zembrzuskiego.

Napisał bym nazwiska polskich inżynierów budowniczych Polski Ludowej wykształconych przed wojna,ale powiem szczerze nie chce mi się dyskutować bo czasu szkoda. Takiemu Hryniewieckiemu, zdrajcy ideałów września i Kurasia, do pięt nie dorastasz baranku.

oto Krzych Adam

Co ma piernik do wiatraka?

Doktrynerze przejawiający wszelkie objawy mikrocefalizmu?

Ani Zembrzuski nie był kolaborantem, ani też on i Hryniewiecki nie byli zdrajcami niczego. A żadnych ideałów września nie było. To i nie było czego zdradzać. We wrześniu doszło do tragedii spowodowanej nieudolnością sanacji i niepolską polityką zagraniczną masona Józefa Becka najprawdopodobniej podyktowaną jemu i innym masonom w sanacyjnym rządzie przez ich lożę.

Jest rzeczą naturalną, że każdy kto mógł włączał się w odbudowę kraju po gigantycznych zniszczeniach. Z wyjątkiem tych, dla których możliwe to nie było bo od nowej władzy oczekiwać jedynie mogli uwięzienia, tortur i po zamordowaniu bezimiennego grobu w jakimś naprędce wygrzebanym dole.

Co do Józefa Kurasia "Ognia", to jego przeszłość predystynowała go by stał się on jednym z tych tysięcy, których losem było zostać zamordowanymi strzałem w tył głowy w jednej z piwnic bezpieki. Chyba że zostałby siepaczem nowego reżimu w tej MO do której wstąpił początkowo traktując zapewne poważnie nazwę. I z której zdezerterował gdy zorientował się, że to "bijące (i mordujące - przypisek KA) serce partii" jest aparatem represji do utrzymania w ryzach społeczeństwa, a nie żadną milicją i to jeszcze na dodatek obywatelską.

Komuniści zaś pozwalali pożyć czas jakiś tym których w określonym czasie potrzebowali. Nie tylko fachowcom w cywilu, których potrzebowali do uruchomienia produkcji, utrzymania w ruchu gospodarki, ale nawet i wyższym oficerom np. tym którzy uruchomili im MW i byli tolerowani, aż do momentu, gdy komuniści wychowali zaprzedane sobie nowe kadry. O "procesie komandorów" doktryner co słyszał? Zakończonym morderstwem sądowym na kilku osobach?

A i na cywili też być może by przyszedł czas gdyby Stalin i jego marionetka Bierut pożyli dłużej. Pewnie by się okazało, że na rozkaz Anglików bądź Amerykanów prowadzili sabotaż. Bez którego sukcesy budowy socjalizmu byłyby o niebo większe, a tak to oczywiście są, ale nie aż takie.

Czemu piszę o mikrocefalizmie? Ano, bo imputowanie innym, którzy mają diametralnie inne poglądy, negatywu swych własnych dowodzi wybitnej tępoty umysłowej.

O, i ostatnia rzecz. Wiem, że piszę do człowieka bez elementarnej kindersztuby, chama mówiąc wprost, ale dla wszystkich, którzy nie są moimi osobistymi znajomymi i przyjaciółmi to mogę być jedynie Panem Barankiem.

oto Krzysztof M

Szczególnie dobrze

Szczególnie dobrze "odbudowała" np. Zamość i prawie całą resztę po wypędzonych Zamojskich.

Kasa mogła iść na odbudowę "po wypędzonych Zamojskich", albo na budownictwo mieszkaniowe.

Co by pan wybrał?

oto Marek Bekier

Nie zarzucę Panu braku

Nie zarzucę Panu braku zrozumienia bo być może nie zna Pan sytuacji Zamościa. Wyjaśniam więc. Zamość był miastem prywatnym i nie uległ wielkim zniszczeniom w czasie wojny. W 1944r. jego stan był dość dobry nie licząc resztek murów obronnych, które zresztą zdewastował Car (oczywiście nie osobiście ale to informacja dla czepialskich) prawie 100lat wcześniej. Po wypędzeniu Zamojskich miasto zwyczajnie niszczyło się z braku remontów i gospodarza. Odbudowę zaczęto na parę lat przed jubileuszem 400-lecia, który miał być wykorzystany propagandowo przez tow. Gierka poprzez organizację dożynek centralnych. Najlepiej tą odbudowę opisał nieodżałowany prof. Wiktor Zin, cytuję z pamięci: dzięki komunistom odbudowaliśmy Warszawę ze zniszczeń wojennych ale gdyby nie komuniści nie musielibyśmy odbudowywać Zamościa ze zniszczeń powojennych. Dożynek nie było bo wcześniej dorżnięto Gierka a tynki zaczęły odpadać już kilka lat później. Jako taką świetność miasto odzyskało dopiero w czasach gdy senatorem z Zamojszczyzny został św.p. Jan Zamojski, ostatni ordynat a kilka lat później prezydentem miasta jego syn Marcin.
Tak więc czuję się zwolniony z odpowiedzi na postawiony przez Pana dylemat bo go zwyczajnie nie było.

oto Krzysztof M

Wszelkie problemy polskie

Wszelkie problemy polskie postrzegam jako problemy całego kraju. I jeśli gdzieś trzeba zbudować 10.000 mieszkań i trzeba także wyremontować zabytki Zamościa (a może i nie-zabytki?), to, jeśli kasy starcza tylko na jedno z tych przedsięwzięć, ja wybieram to pierwsze.

oto Krzych Adam

Pryncypialna odpowiedź.

Godna ideowego zwolennika socjalizmu realnego. Mogę, mam nadzieję, od dziś pana tak tytułować? Socjalistą realnym?

oto Krzysztof M

Mogę, mam nadzieję, od dziś

Mogę, mam nadzieję, od dziś pana tak tytułować? Socjalistą realnym?

Lotto mi to. :-)

oto Tomasz Dalecki

Pryncypialna odpowiedź.

Pryncypialna odpowiedź.

Pryncypialna i pryncypialnie głupia.
Choćby dlatego, ze w tych zabytkach też mieszkają ludzie. Choćby dlatego, że koszta są nieporównywalne. Choćby dlatego, że jest kolosalna różnica między remontowaniem a remontowaniem po gierkowsku - czyli drogo, i tandetnie. I choćby dlatego, że nie potrzeba w ogóle kasy, zeby nie niszczyć.... ale to przechodzi możliwości pojmowania "realnych socjalistów".

oto Marek Bekier

Bardzo mi się podoba to:

Bardzo mi się podoba to:

nie potrzeba w ogóle kasy, żeby nie niszczyć

Wiem, że to uniwersalne ale to co zrobili komuniści z Zamościem jest idealnym odzwierciedleniem zaprzeczenia tego stwierdzenia.

oto Tomasz Dalecki

Wie Pan - ja mieszkałem w

Wie Pan - ja mieszkałem w Zamościu 14 lat. Całe dzieciństwo. Mój ojciec odbudowywał Zamość (w PKZ-ach. ) i już na początku lat 80-tych mówił, że to więcej niż kilka lat nie przetrwa.. Znam to miasto doskonale, i całe Roztocze też, udzielałem się w PTTK, miałem nawet egzamin przewodnika. Kiedyś znałem z detalami każdy jeden zabytek - jego dzieje, szczegóły architektoniczne itp.

oto Marek Bekier

No to mamy wspólne

No to mamy wspólne doświadczenia choć trochę przesunięte w czasie. Mieszkałem blisko Zamościa przez 20 lat a przez 5 byłem tam w szkole średniej i to w najsłynniejszej budowli szkolnej Zamościa. Z tym, że przez kilka lat nie jestem pewien czy był to Zamość bo niektórzy twierdzili, że Iczyn dlatego, że ciągle tylko był tylko czyn i czyn, i czyn... Pewnie już Pan wie o jakim czasie i jakiej szkole piszę. A w ramach tych czynów to się tyle napatrzyłem na socjalistyczne budowy, że wiem doskonale jakim bezsensownym wysiłkiem osiągano byle co. Co do Roztocz to też wiele by można opowiadać jak to komuniści robili dobrze mieszkańcom.

oto Tomasz Dalecki

przez 5 byłem tam w szkole

przez 5 byłem tam w szkole średniej i to w najsłynniejszej budowli szkolnej Zamościa

czyżbyśmy kończyli to samo liceum? ;-)

choć trochę przesunięte w czasie

A prof.Teofila Lawgmina pamięta Pan? ;-))))

oto Marek Bekier

Nie zauważył Pan, że

Nie zauważył Pan, że napisałem o 5 latach a ja nie powtarzałem klasy. Wtedy w budynku Akademii mieściło się ILO i ZSZ nr.3 a za murem było ZOO. To które jest obok dworca PKP budowaliśmy w czynach właśnie. Pamiętam jak na jego terenie proszono nas o odszukanie źle zakopanych linii energetycznych. Miały być trzy kable a znaleźliśmy cztery. A Pana Profesora trochę znam z opowieści kolegów chodzących na pierwsze piętro.

oto baba jag

jeżeli mamy do wyboru

szpital i pomnik jakiś terrorystów ganiających po lesie, to to forum wybierze pomnik.

oto kont

Do meritum Pańskiego wpisu

Do meritum Pańskiego wpisu nie można się przyczepić... Wypadałoby jednak pisać: Zamoyskich.

oto Marek Bekier

Też racja. Niestety, już tak

Też racja. Niestety, już tak wielu autorów "uwspółcześniło" sobie pisownię, że im nie całkiem świadomie uległem. Dzięki za uwagę.

oto kont

"Babo jag", żądając dowodów (

"Babo jag", żądając dowodów ("skąd mieli") jest pani wyjątkowo wymagającym... chłopem. Równie dobrze my możemy zażądać od pani dowodów na pani twierdzenia! ... Już częściowo wszyscy tutaj pani/panu (proszę się określić co do płci, żeby było wiadomo) odpowiedzieliśmy, częściowo sama sobie pani odpowiedziała. Kasa pochodziła (jak na razie nie do wyliczenia w jakiej ilości) od Rządu RP w Londynie, częściowo z dobrowolnych lub mniej dobrowolnych datków ludności wspierającej leśnych, częściowo z rabunków m.in. kas nowo powstających placówek państwowych. Początkowo ludność cywilna oddawała żywność nawet dość chętnie, później coraz mniej chętnie, bo ludzie musieli płacić podwójnie, ponieważ komuchy też pobierali kontrybucje na armię sowiecką, "polską" i ubecję! Późniejsze relacje ludności też zależały od nastawienia poszczególnych ludzi, kto sympatyzował z komuchami (a takich też nie brakowało. Mamy już tyle lat po wojnie, a możemy przeczytać opinie np. takiej "Baby jag"!), ten bardzo krytycznie wyrażał się o partyzantach (a nawet ich zniesławiał), to chyba normalne? Ba, zetempowskie brygady aprowizacyjne długo jeszcze jeździły po wsiach w asyście ubecji lub milicji i w biały dzień rabowały ludziom żywność, robiły to nawet jeszcze wtedy, kiedy żołnierze niepodległościowego podziemia już nie żyli! I to było według pani/pana jak najbardziej w porządku, co?
Jeśli zaś chodzi o panienki, to nie każdy żołnierz zaraz musiał gwałcić, choć mogły się zdarzyć i takie przypadki. Wspomniała pani/pan coś o Lublinie... Właśnie tam (oprócz lotniska, skąd latają pewnie i do Londynu...) jest niemało materiałów poakowskich i powinowskich (z konfiskat przez ubecję przy aresztowaniach), w Archiwum Państwowym. Proszę się tam udać, zamówić materiały (o ile pani/panu wydadzą) tzw. powinowskie, tam znajdzie pani/pan odpowiedzi na postawione tutaj pytania. Tam też znaleźć można m.in. pamiętnik jednej z łączniczek o pseudonimie "O...", która kochała się w pewnym partyzancie o imieniu Tadeusz. Opis jest dość romantyczny, bez takich wulgarnych określeń współczesnych, jak sama pani/pan wyżej napisała (puknąć to powinna się pani/pan sama siebie w czoło!), niemniej dowodzi też tego, że kobiety kochały się w leśnych także dobrowolnie...
Można też trochę poczytać literatury na te tematy młodych autorów, nieskażonych komunizmem. Może wreszcie coś dotrze do pani/pana głowiny, ale osobiście w to wątpię... Z niektórymi jest jak z tymi psami Pawłowa, jak im się coś "wgra" (a już szczególnie w młodości), to tak już zostaje! Na tym kończę dyskusję z panią/panem, bo - jak mnie się wydaje - szkoda mojego czasu.

oto HeS

Partyzancka logistyka

@baba jag:""Leśni", bo to nie żołnierze, bez względu dla kogo wyklęci a dla kogo przeklęci, nie mieli wyboru. Musieli rabować bo nie mieli logistyki"

To prawda. Mam znajomych, którzy mają taki sam ogląd sprawy. Ich rodzina miała na tym tle konflikt z "Ogniem", bo za stawianie oporu postrzelił jedną z kobiet.
Tak na marginesie to "druga strona" czyli służba bezpieczeństwa i milicja robiła to samo. Moja, świętej pamięci, teściowa mówiła, że milicjanci w dzień szukali złodziei i bandytów a w nocy sami jeździli po wsiach i rabowali. Takie były wtedy czasy.
I obawiam się, że jak z jakiegoś powodu nasza cywilizacja się "lekko zachwieje", to będzie to samo.

oto baba jag

i to jak narazie

jedyny głos rozsądku. Tyle tylko, że tym jednym roiła się w pustych łbach trzecia wojna i nienawiść do ZSRR,który jakby nie było odbudował kraj z ruiny,aczkolwiek ogromnym kosztem. Oczywiście zaraz rozlegną się krzyki, że Francja, że Wielka Brytania , że Germania. Fakt,tyle tylko, ze tamte kraje miały kolonie,rabowały Afrykę na potęgę , no i był Plan Marshalla, czyli pranie kasy zrabowanej w całej Europie. Na resztę, czyli Polskę Węgry Czechosłowację Portugalię Grecję nie starczyło by i tak więc nie m o czym mówić.Zresztą to i tak były kredyty udzielane ukradzioną kasą więc problem jest jeszcze bardziej złożony.

oto TBM

parole, parole, parole

cytuję baba jag:

Sam słyszałem wypowiedzi miejscowej ludności z okolicznych wsi jak o nich( lata pięćdziesiąte) mówili po prostu - "bandyci"

Na dobrym przesłuchaniu to ludzie wszystko gotowi powiedzieć, żeby głowę całą unieść albo choć wyrok zmniejszyć.

Dał się Pan okpić.

TBM

oto TBM

naciski

Różnica jest taka, że ja nie musiałem tego z Minkowskiego wyduszać na konwejerze. Ogłosił to dobrowolnie.

TBM

oto baba jag

jest tylko jeden problem

, że czas najprawdopodobniej nie istnieje jako wielkość fizyczna, a jest pojęciem kulturowym i filozoficzny. No ale to już inna bajka.

Ale tak na marginesie . Może się ta odległość między dwoma fotonami zmieniać z maksymalną prędkością "2c" czy nie może? Zadałem to pytanie ze dwa lata temu i jakoś nikt nie odpowiedział. Za to durnie stawiają minusy aż miło.

oto elvis

Durnie stawiają minusy

A Pan, babo jag, mówi o prędkości "2c" w czasie kulturowym i filozoficznym.
Panie baba, i filozofia i fizyka wymagają aksjomatu początkowego, a potem są już wewnętrznie spójne.

oto TBM

2c

cytuję baba jag:

odpowiedź jest "jedna" i do tego krótka

Tak.

Z dodatkowym wyjaśnieniem (bo pytanie jest nieprecyzyjne i nie wiadomo o co Panu chodzi): jeden foton względem drugiego nie może się poruszać z prędkością 2c.

pozdrawiam
TBM

oto TBM

nie

nie jest precyzyjne. Jeśli już chce Pan próbować myśleć o fizyce to musi Pan stosować jednoznaczne określenia.

Słowo "oddalać" musi zawierać dookreślenie układu odniesienia - bo w każdym może oznaczać coś innego. W układzie fotonu odpowiedź brzmi "nie", w układzie obserwatora brzmi "tak"

Pytanie było tak sformułowane jakby uznał Pan za domyślny ten drugi układ. Jakby Pan wysłał takie dwa fotony w przeciwnych kierunkach i policzył, że po sekundzie będą w odległości 600000km - więc oddalają się z prędkością 2c. Tak zrozumiałem pytanie.

Ale te same dwa fotony względem siebie poruszają się z prędkością 1c. Bo nie istnieje układ nieruchomy względem jednego fotonu, więc to się nie dodaje.

Tak to się dzieje i fakt, że to nienormalne się wydaje niczego nie zmienia.

pozdrawiam
TBM

oto baba jag

no więc jest precyzyjne i brzmi cytuję fragment

odległość między dwoma fotonami
pytanie dotyczyło prędkości zmiany odległości między dwoma
fotonami.
Dwa fotony względem siebie poruszają się z prędkością 2c,gdyby oczywiście "unieruchomić" jeden foton, gdyż zmiana odległości w czasie wynosi 2c */1/s. Nie ma żadnej przeszkody by jeden z układów był" unieruchomiony" tak jak to się czyni przy małych prędkościach. Zwykły obserwator, gdziekolwiek by się nie znajdował zbiera jednak informację z "prędkością c" dlatego nie jest w stanie policzyć właściwej prędkości względnej.Zresztą gdy dwie kule oddalają się od siebie z prędkością v nigdy żadna z kul nie ma prędkości 2v. Zatrzymanie którejkolwiek z kul jest tylko modelem prawdziwym dla każdej prędkości w zakresie 0-c. Oczywiście prawdziwe jest to tylko w przypadku gdy naucza się prawdziwej fizyki, czyli takiej gdzie aksjomatem jest maksymalna prędkość paczki fotonów. A tak zwany wykres Minkowskiego,który pamiętam jak przez mgłę, idealnie tłumaczy na czym polega paradoks bliźniąt i dlaczego przy szczególnej teorii względności nie jesteśmy w stanie zweryfikować obserwacji ,oraz dlaczego przy ogólnej TW bliźniaki mają zawsze tyle samo lat biologicznych.Całe rozumowanie sprowadza się do tego, że czas biologiczny płynie w sposób taki sam sposób w różnych układach. I to jest z tego co pamiętam najważniejszy wkład Minkowskiego w rozumienie zagadnienia, a nie bzdury o czasoprzestrzeniach, jej zaginaniu i inne tam takie bajki rodem z Hawkinga.
Pomijamy oczywiście nieznane spowolnienie procesów biologicznych spowodowane tak wielkimi prędkościami i polem grawitacyjnym. Zresztą wracając do czasu, dla zegarów atomowych pewno inne są częstotliwości drgań w zależności od pola grawitacyjnego więc i czas "atomowy" płynie inaczej. Czas" klepsydrowy" czy "wodny" przy braku ciążenia w ogóle nie płynie.

Bardzo miło mi się z Panem rozmawia, więc tym bardziej nie wiem dlaczego nazwał mnie Pan kiedyś baranem. Możecie się zresztą zachwycać jakimiś żołnierzykami,ale radził bym mieć świadomość , że dla ludzi zajmujących się analizą tego zjawiska, są to terroryści tacy sami jak Afgańczycy, Irakijczycy, Baskowie z ETA czy Irlandczycy z IRA. Do jakiego zbioru zaliczymy dany element zależy tylko od punktu widzenia. W myśl prawa międzynarodowego AK czy AL to też terroryści.

oto TBM

niezrozumienie

cytuję baba jag:

nie wiem dlaczego nazwał mnie Pan kiedyś baranem

Musiał Pan coś pomylić w ferworze dyskusji. To nie ja nazwałem Pana baranem, tylko Pan - p. Krzycha Adama. Ale faktycznie był Pan zamieszany w epitety.

Co do reszty to nie wiem, czy jest sens dyskutować. Wydaje mi się, że myli Pan ze sobą wiele rzeczy i zjawisk a wyjaśnianie ich przekracza i tematykę tego portalu i moje chęci i możliwości czasowe.

Za to chętnie przeczytałbym zamieszczoną w Physical Review Letters (albo czymś z porównywalnym IF) Pańską pracę o układzie inercjalnym związanym z fotonem i co z tego wynika. To mogłoby wywalić do kosza ostatnie parę dziesiątek lat w nauce, nie licząc milionów obserwacji i doświadczeń, które zaczęłyby działać nielegalnie.

A co do AK... Alianci uznali AK za armię. Późno bo późno, ale jednak. To tylko NKWD do końca twierdziło, że to terroryści. Musi Pan zacząć czytać inne źródła niż sowieckie agitki.

pozdrawiam
TBM

oto baba jag

A ta wiedza to

po tych wyśmiewanych komunistycznych uczelniach,czy już po wolnościowo- demokratycznych? Ale w komunistycznych to oszukiwali,więc żadnym Pan autorytetem nie jesteś.
Ale ile można zarobić za taki artykuł w złotówkach w tym phisical cuś tam?

oto TBM

kawa na ławę

cytuję baba jag:

więc żadnym Pan autorytetem nie jesteś.

Nigdy też nie pretendowałem.

Poza tym nie rozumiem o co chodzi.. przecież udzieliłem Panu odpowiedzi na zadane pytanie... "tak. odległość między dwoma fotonami może się zmieniać z prędkością większą niż prędkość światła, choć prędkość fotonów względem siebie jest równa tej prędkości".

Po co Pan pyta skoro odpowiedzi nie akceptuje?

pozdrawiam
TBM

oto baba jag

oczywiście,że nie akceptuję

bo skoro odległość zmienia się z prędkością 2c to i prędkość jednego względem drugiego musi być 2c. Chociaż oczywiście"każden jeden" porusza się tylko z "c"
Jeżeli w zwykłym zadaniu szkolnym kule poruszają się z prędkościami V ze zwrotami przeciwnymi, to o ile pamiętam fizykę każda względem drugiej porusza się z prędkością 2v. To samo dotyczy fotonów i nic tego nie zmieni. A nawet jak nie mam racji to i tak nikt nie jest w stanie tego udowodnić.
A tak w ogóle to, naucza się głupot.Nie ma na przykład gór fałdowych, chociaż wmawia się to dzieciom od którejś klasy szkoły podstawowej.Starych gór tez nie ma chociaż też się to wmawia. Powiem Panu więcej,erozji rzecznej w takim ujęciu jak się uczy też nie ma,gdyż rzeka żadnych właściwości erodujących sama z siebie nie ma.

oto TBM

ok proponuję EOT na c

cytuję baba jag:

skoro odległość zmienia się z prędkością 2c to i prędkość jednego względem drugiego musi być 2c

No więc właśnie nie. odległość między fotonami w układzie obserwatora - baby jag z latarką dwukierunkową - zmienia się dwukrotnie szybciej niż c. Ale "prędkość jednego względem drugiego" wynosi c.

Tak to jest, ale skoro Pan sam pisze, że nic Pana nie przekona to coż można zrobić. Pozostanie Pan nieprzekonany i te miliony doświadczeń, które to potwierdzają będzie Pan musiał okrzyknąć mianem oszustw albo czarów albo jakoś inaczej sobie tłumaczyć (jeśli najdzie kiedyś Pana ciekawość jak działa świat).

Nb. prędkość światła to jest w ogóle fascynująca rzecz - to chyba najważniejsza stała we Wszechświecie. I tak naprawdę fakt, że z prędkością 300000km/s poruszają się fotony to tylko zbieg okoliczności (w pewnym sensie). Tak serio serio to pierwotnym znaczeniem tej prędkości jest ograniczenie szybkości przekazu informacji. Żadna informacja nie może przenieść się szybciej (stożek czasoprzestrzenny naszego wspólnego znajomego Minkowskiego ;)). A fotony poruszają się po tworzącej tego stożka i dlatego "c" znane jest pod nazwą prędkości światła.

By ratować zakaz przesyłu informacji szybciej - wokół "c" zaczynają się w ogóle dziać dziwne rzeczy... czas zwalnia, długość się zmienia i to nie w każdym kierunku, masa rośnie... wszystko dlatego, że Pan Bóg sobie umyślił, żeby nie przekazać informacji szybciej...

Pana oczywiście nic nie przekona.. ale dziękować Bogu konstruktorzy systemu GPS się przekonać dali i dzięki temu wprowadzają do zegarów satelitów codzienne poprawki ze względu na spowolnienie czasu u tak szybko latających obiektów. Może Pan wywali automapę z samochodu, bo skoro działa z uwzględnieniem dylatacji czasu i działa dobrze to to jakaś diabelska sztuczka chyba musi być.

Apage.

pozdrawiam
TBM
ps
o co chodzi z tymi górami? co drugi post psioczy Pan, że ich nie ma. Na górach się nie znam.. ale wszystkie wydają mi się stare.. a niektóre sfałdowane... Może Pan napisać jaki jest z tym problem?

oto baba jag

To nieprawda.

No więc właśnie nie. odległość między fotonami w układzie obserwatora - baby jag z latarką dwukierunkową - zmienia się dwukrotnie szybciej niż c. Ale "prędkość jednego względem drugiego" wynosi c

To jest obserwacja ,która jest uwarunkowana prędkością zbierania informacji ,która nie jest większa od "c". Obserwator coś widzi , ale to jest nierzeczywiste. Coś na kształt tego , że w momencie startu z prędkością światła obserwator widzi cały czas ten sam obraz. Ale rzeczywistość jest inna. Tego mnie uczono na wykładach z teorii względności na FTIMS.

Góry,albo lepiej pasma mają budowę fałdową,albo mozaikową,albo inną nie wiem. Te dwa pierwsze typy znam o innych nie wiem. Góry nie powstają jak się uczy w procesie fałdowania. Powstają w czasie postorogenicznym w wyniku rozciągania.Tak powstały i Sudety i Tatry. Góry Świętokrzyskie zdaje się też. Gdyby nie uskok brzeżny,czy dwa uskoki odcinające Tatry, czy trzon paleozoiczny Gór Świętokrzyskich tych form by nie było. Gór starych też nie ma. Wystarczy 20 milionów lat by znieść z powierzchni Himalaje. A może mi pan wierzyć bo zajmowałem się na studiach geomorfologią tektoniczną.Stare są orogeny,ale nie formy. Uczy się więc ludzi nieprawdy,albo uproszczeń. Tak naprawdę to tylko iluzja.
Jaki czas zwalnia? Pisałem Panu, ze czas mierzony klepsydrą czy zegarem wodnym z powodu braku grawitacji zatrzymuje się. Teoria względności i wykres Minkowskiego pokazują, że ta cała zabawa z czasem i jego upływem przy prędkościach bliskich "c" to iluzja wynikająca z tego, że obserwator nie jest w stanie zbierać informacji z "prędkością "większą niż"c". Taki obserwator jest po prostu ograniczony,gdy w mechanice klasycznej tego ograniczenia po prostu nie ma. Oczywiście zakładam, że zarówno zegary atomowe i kwarcowe będą pokazywały inny upływ "czasu" w zależności od pola grawitacyjnego. A co szanowny Panie z czasem biologicznym?
Przyjmuję EOT
a tak w ogóle to :

oto Krzysztof M

Starych gór tez nie ma

Starych gór tez nie ma chociaż też się to wmawia.

Czy to oznacza, że Góry Pieprzowe koło Sandomierza nie są takie stare jak gadajo?

oto baba jag

tak ,

co opowiadają to bajka

oto Krzysztof M

co opowiadają to bajka

co opowiadają to bajka

A można prosić o namiary na źródła wiedzy prostującej poglądy obiegowe?

oto Krzych Adam

Do "fachowca".

Wal pan, panie "fachowiec" z tymi namiarami, bo ja też chciałbym się dowiedzieć, jak powstały Himalaje skoro to nie subkontynent indyjski wrąbał się w Azję i ją trochę pofadował. Z Karpatami i Sudetami, to ja tam nic nie wiem, ale mówią, że Kordyliery i Andy to też fałdowanie. To skoro to wszystko bajki to tak jak mówiłem, wal pan z namiarami. Bo nie tylko p. Krzysztof ale i ja lejkami jesteśmy, nie nie lejkami, tylko lajkami, nie, też nie tak, jesteśmy laikami ale odkłamanie bajek leży nam bardzo na sercu.

oto baba jag

(usunięte)

(Usunięte - określenia obraźliwe)

Ktoś mu coś powiedział,coś zobaczył i paple bez ładu i składu. A ja mu nie będę wykładał geologii historycznej regionalnej i tektoniki i geomorfologii w pięć minut. Tam jest mail do Skąpskiego i telefon do Michała Szulczewskiego.Obaj to profesorowie , może mu odpowiedzą.

oto Equatore

@p. baba jag

Jest taka czysto teoretyczna możliwość, że jest pan/pani? znacznym ekspertem w tych dyscyplinach.

Ale ja miałem już sporo do czynienia z ludźmi, którzy są wybitnymi ekspertami w różnych dyscyplinach naukowych i żaden z nich nie wyrażał się w taki sposób jak pan/pani?. Inne słownictwo, inny sposób konstruowania zdań i zupełnie inny typ argumentacji. Od każdego z nich dawało się wyczuć szerokie horyzonty umysłowe, a to co mówili naprawdę dawało do myślenia ze względu na swoją konstrukcję.
Próbując strzelać "z autorytetu" pan/pani? nie ma żadnej amunicji. Brzmi pan/pani? zupełnie jak prostak i nieuk co to z kumplem przy flaszce niejednego Ajnsztajna obalił, a góry widział jak się prostują bo sam je szuflą przegarniał. Pewnie to oczywiście nasz błąd i całkowite nieporozumienie.
Niemniej, "We are not amused".

oto Krzych Adam

Well, I was not. Amused, I mean.

Pytam prostaka, wyznając że sam jestem laikiem w dziedzinie, o której on twierdzi, że ją studiował dogłębnie. Popularna wiedza, być może całkowicie błędna, jest taka, że wypiętrzanie tzw gór fałdowych do wynik naprężeń ściskających. Jak na przykład w przypadku subkontynentu indyjskiego napierającego od południowej strony na kontynent azjatycki, albo na styku płyt kontynentalnych wzdłuż zachodniego wybrzeża obu Ameryk. Dla laika brzmi to prawdopodobnie, ale będąc świadomy swej niewiedzy zadaję pytanie.

Bo być może nie ma to wszystko oparcia w rzeczywistości i na przykład subkontynent indyjski nigdy nie napierał, zaś sejsmika na zachodnim wybrzeżu Ameryk nie ma nic wspólnego z jedną płytą kontynentalną wciskającą się pod inną.

Na co doktryner i cham odpowiada tyradą zarzucającą mi wyrażanie jakiejś opinii i wręcz forsowanie jej, gdy ja tylko pytałem. Zresztą nie pierwszy raz. Pomińmy nawet kwestię co spowodowało wymieranie dinozaurów (i nie tylko), bo wyjaśnione to nie jest, dinozaury najprawdopodobniej w znacznej części już wyginęły przed uderzeniem asteroidu, zaś asteroid co najwyżej jedynie się nieco do tego wymarcia przyczynił. Tak czy inaczej nasz największy prostak niczego mi nie udowodnił bo nigdy nie twierdziłem, że asteroid zrobił bum, a dinozaury z wrażenia padły martwe i to całe wyjaśnienie ich wymarcia.

Ale w kwestii dróg, następne udowadnianie jaką wielką wiedzę posiada prostak (co zresztą raczej jest prawdą) ja znów tylko pytałem i znów było to połączone z wylewem chamstwa i obelg. Co mnie bardziej zaintrygowało niż oburzyło, bo trudno jest mi pojąć jak może istnieć istota rozumna do której nie trafia, że w odbiorze ludzi postronnych obelgi poniżają nie tego do którego są skierowane, ale pozbawioną kultury istotę nimi się posługującą.

Teraz już wiem, niczego innego spodziewać się nie można od kogoś takiego jak to dziecię czy wnuczę resortowe, zapewne gdzieś z samych dołów resortu.

oto HeS

Wiedza naukowa i popularna

@Krzych Adam:"Popularna wiedza, być może całkowicie błędna, jest taka, że wypiętrzanie tzw gór fałdowych do wynik naprężeń ściskających."

Wiedza naukowa także może być "całkowicie błędna". Na Discovery oglądnąłem kilkudziesięciominutowy film na temat "prostego" zagadnienia: "Skąd na Ziemi jest tyle wody?". Pal licho te 4 teorie, które były w (niedalekiej) przeszłości rozważane. Utkwiło mi w pamięci stwierdzenie kobiety, naukowca. Wyglądała na taką w wieku poniżej 50 lat. Powiedziała tak: "Jeszcze na studiach uczono mnie, że asteroidy to suche bloki skalne. Dzisiaj wiemy, że zawierają duże ilości wody. Ta woda (nawet do 20% masy) jest związana chemicznie w skałach asteroid". Mówiła tak, bo jedną z rozważanych teorii pochodzenia wody na Ziemi było jej dostarczenie przez uderzające w Ziemię komety lub asteroidy. Te wszystkie (stosunkowo młode!) teorie upadły. W/g najnowszej teorii, na Ziemi od początku powstania było mnóstwo wody. Podobnie na Venus i Marsie. Tylko na Ziemi w wyniku splotu sprzyjających okoliczności woda została zatrzymana. Inne planety (skaliste) ją utraciły. Ciekaw jestem jak długo ta teoria się utrzyma:). Tak na marginesie powiedzieli w tym programie, że z badań sejsmologicznych wynika, że w płaszczu ziemi jest uwięzione więcej wody niż we wszystkich oceanach razem wziętych.

oto Krzysztof M

Tak na marginesie powiedzieli

Tak na marginesie powiedzieli w tym programie, że z badań sejsmologicznych wynika, że w płaszczu ziemi jest uwięzione więcej wody niż we wszystkich oceanach razem wziętych.

Daj chłopu zegarek... Przepraszam... Daj głupkowi mikroskop. :-) Jeszcze trochę, a zaczną doić budżet państwa, żeby zbudować gigantyczne prasy do sprawdzenia hipotezy wyciskania wody ze skał... :-)

oto HeS

Co da się wycisnąć ze skał?

@Krzysztof M:"żeby zbudować gigantyczne prasy do sprawdzenia hipotezy wyciskania wody ze skał... :-)"

Hmm, ropę już wyciskają "ze skał", to pewnie z wodą może być tak samo (tylko trzeba im zapłacić 100$/baryłkę:)

oto Marek Bekier

Obydwu Panów (Krzych Adam i

Obydwu Panów (Krzych Adam i Equatore) od dawna cenię głównie za cierpliwość w dyskusji nawet z trudnymi (wolałbym inne określenie ale byłoby niegrzeczne) dyskutantami. Tym razem podpowiem coś co sam zauważyłem a Panom mogło umknąć bo przecież nie sposób czytać i pamiętać wszystko. Pan/Pani baba jag określa się jako komunista narodowy. To wystarczy aby właściwie rozmieć wpisy i nie tracić czasu i energii na komentowanie.

oto baba jag

Powiedz Pan jak Pan czegoś nie wiesz

to uciekasz Pan do ataków na człowieka bo napisał , że jest komunistą narodowym. Jest to rozumiem pańska metoda klasyfikacji.
Zasada jest prosta jak się czegoś nie wie to się nie odzywa. Ale Polak to głupi jest więc zna się na wszystkim. Nie zna się i wy się też nie znacie.A mądrala z Montrealu już się dwa razy ośmieszył to i trzeci raz się go ośmieszy. Oczywiście nie ma to dla was znaczenia.

A tak na marginesie . "Cyferki" z bilansu PRL już są ,czy jeszcze nie ma. Pewno nie ma. No to jak nie ma to trzeba dalej człowieka ośmieszać i ukrywać swoją ignorancję. Zresztą w internecie można ośmieszyć wszystko i wszystkich wystarczy tylko zebrać odpowiednie stado.

oto Krzych Adam

Myślę, że ma Pan rację.

Co do braku sensu w komentowaniu czy próbach dyskusji z komunistą narodowym. Ciekawostką tylko może być, że chyba najbardziej znany komunista narodowy, a mianowicie Albin Siwak, chociaż prostak, aż tak pozbawiony wszelkiej kultury nie był. BTW, określam Siwaka jako najbardziej znanego komunistę narodowego, bo to właśnie on był wśród znanych postaci jedynym pewnym idealistą tej ideologii, dla innych, intelektualnie stojących wyżej, narodowy komunizm niekoniecznie był, jak sądzę, wyborem ideologicznym, a raczej wyborem wehikułu mającego im pomóc w pięciu się wzwyż przy zmianie koniunktury.

Dla mnie interesująca (choć także dyskwalifikująca go jako istotę rozumną) była bardzo reakcja Baby na Pańską wypowiedź, już teraz nie pamiętam, o świetle, czy też generalnie promieniowaniu elektromagnetycznym, że ma ono dualistyczny charakter. Średnio rozumny człowiek wie, że określeń "słońce wschodzi", "wiosna ma się ku końcowi", "dualistyczny charakter światła" nie należy rozumieć dosłownie. Tak jak pierwsze dwa opisują to co jest widocznym skutkiem szerszych zjawisk mechaniki ciał niebieskich, tak ostatnie odnosi się nie do charakteru światła, a raczej to charakteru naszej wiedzy o nim, która jest niepełna. A Baba tego nie pojmuje.

Zastanawiające jest jednakowoż takie doktrynerstwo, ostatnio też przejawione w odniesieniu do prędkości światła, z forsowanym z dziecięcą naiwnością i uporem poglądem, iż możliwa jest prędkość 2c. W połączeniu ze skrajną podejrzliwością, dyktującą by zadane pytanie traktować jako zakamuflowane stwierdzenie z "haczykiem", aby oponenta przywieźć "na hak" staje się to przesłanką by zastanawiać się co mogło spowodować takie wypaczenia zdolności kognitywnych.

Logiczny rozbiór stwierdzeń Baby w kwestii sytuacji bezpośrednio powojennej w warunkach zaprowadzania i utrwalania władzy komunistów, przywiódł mnie do przypuszczenia, graniczącego z pewnością, że jest on dziecięciem resortowym, w pierwszym lub drugim pokoleniu. Czy z obserwacji dokonanych powyżej daje się wysnuć jakiś wniosek? Stopień pewności jest tym razem niższy, jednakże podejrzliwość dochodząca niemal do paranoi, doktrynerstwo i brak elastyczności w myśleniu mogą wskazywać na zaawansowany alkoholizm. Przy powtórzonym kilkakrotnie przez Babę zapewnieniu, iż od kieliszka on nie stroni, należy chyba uznać ten wniosek za uzasadniony.

oto elvis

Była taka czysto teoretyczna możliwość...

Skoro "znaczny ekspert" wyznał szczerze - jak na spowiedzi - że

Cyt. baba jag
a tak w ogóle to (link zewnętrzny):

to może gostek potrzebuje praktycznej pomocy, bo np się załamał, choćby i pod ciężarem zdobytej wiedzy, więc szeroko rozumiany świat nauki jakąś cząstkę swojej winy w tym jego stanie ma....

oto baba jag

a ty gostek

do powiedzenia,poza bezmyślnym stukaniem w klawiaturę?

oto baba jag

udowodnię ci "mondralo", że

zabieracie głos w sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia. A takie zachowania świadczą o tym , że jesteście zwykłymi dur.. o przepraszam mądralami. Jakim trzeba być osłem , że by stawiać minusy pod namiarami pod profesora Michała Szulczewskiego, czy profesora Skąpskiego. Są to obecnie największe autorytety w zakładzie geologii historycznej i regionalnej w Warszawie. Niestety profesor Głazek już nie żyje. To samo dotyczy profesorów Ryszarda Dadleza i Wojciecha Jaroszewskiego. Telefonu do Pana Boga ani maila nie znam,więc musi się Pan udać do żywych.Tylko proszę się śpieszyć bo to tez już starsze osoby.

Szanowny mądralo jeden bardzo mądry człowiek, w swojej bardzo mądrej książce napisał, że góry powstają i nikt nie wie dlaczego,aczkolwiek istnieją co można zaobserwować. Wy jak widać wiecie,ze szczególnym uwzględnieniem mądrali z Montrealu.
A, że woda pochodzi z meteorytów to wiedziano już 30 lat temu. Że ziemia powstała na "zimno" też wiadomo od lat wielu.Natomiast do tej pory nie wiadomo czy ma stały promień czy się rozszerza (być może wiadomo,ale ja tego nie wiem).
Boli cię człowieku nazywanie rzeczy po imieniu,trudno nic na to nie poradzę. Napiszę Ci dłuższy referacik, być może z drobnymi błędami, bo będę pisał z pamięci,a akurat w tej dziedzinie będącej kompilacją geologii historycznej, regionalnej, geotektoniki i geomorfologii tektonicznej to trochę wiem, aczkolwiek najnowszych teorii już nie znam bo zajmuje się czym innym.
Mogę mądralo odpowiedzieć na pytania Pana Krzycha M,bo zadaje je w sposób normalny,natomiast z idiotami z natury nie dyskutuję, gdyż ich strategia jest taka, że najpierw sprowadzają cię do swojego poziomu, a potem pokonują doświadczeniem.

oto Equatore

@p. baba jag

"Minusy" - choć akurat nie ode mnie, ma pan/pani? zapewne od tych, którym się nie podoba podawanie kontaktów do bardzo poważnych i bardzo zapewne zajętych ludzi czytelnikom forum internetowego tylko z takiego powodu, że komuś się nie chce/ nie umie samemu tego wytłumaczyć. Jeśli (jak zgaduję z obecnego kontekstu) pan/pani? jest uczniem/uczennicą? wybitnych specjalistów, to za tym powinna iść umiejętność i gotowość do przekazania wiedzy, która jest godna takiego wykształcenia.
Trzeba codziennie przynosić honor swojej szkole, jeśli chce się mieć prawo być z niej dumny.
Ja do moich profesorów nie dzwonię, żeby coś za mnie zrobili.

oto Krzysztof M

udowodnię ci "mondralo", że

udowodnię ci "mondralo", że zabieracie głos w sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia.

Dowieść czegoś to można komuś, kto wysłuchuje argumentów i bierze te argumenty pod rozwagę. Niestety, taka postawa w internecie, to rzadkość. :-)

Straci pan tylko "nerwy".

oto Krzysztof M

A ja mu nie będę wykładał

A ja mu nie będę wykładał geologii historycznej regionalnej i tektoniki i geomorfologii w pięć minut. Tam jest mail do Skąpskiego i telefon do Michała Szulczewskiego.Obaj to profesorowie

Dziękuję.

oto wzl

Namiary

A można prosić o namiary na źródła wiedzy prostującej poglądy obiegowe?

Nie ma czegoś takiego jak źródła wiedzy prostującej. Bo to, co pan nazywa źródłem wiedzy w geologii będzie tylko interpretacją. Specyfika geologii polega na tym, że próbuje opisać i wytłumaczyć zjawiska, które miały miejsce wtedy, gdy nas nie było. I jak to zrobić?

Każda nauka, przynajmniej w miarę ścisła, posługuje się jakimś aksjomatami czy zasadami w oparciu, o które buduje całą wiedzę. W przypadku geologii jest to teza uniformitaryzmu, według której warunki na Ziemi w przeszłości były podobne do dzisiejszych, te same siły działały i wywoływały te same procesy geologiczne co dziś. Sformułował ją Szkot J. Hutton (1726-1797). Natomiast Ch. Lyell (1797-1875) rozbudował tezy Huttona i jego metoda aktualizmu geologicznego polega na obserwowaniu obecnie przebiegających procesów geologicznych w celu odtworzenia zjawisk geologicznych, które odbywały się w przeszłości.

Mówiąc wprost: dla nas historia nasza jest kluczem do zrozumienia naszej teraźniejszości, w geologii - teraźniejszość jest kluczem do zrozumienia przeszłości.

Podstawą jest obserwacja w terenie i zapisanie tego w postaci profilu geologicznego, przekroju lub mapy. I to są fakty. Od tego momentu zaczyna się interpretacja, czyli beletrystyka. Jeden twierdzi, że nie ma gór fałdowych, drugi - że są. Twierdzą to w oparciu o swoją wiedzę (zajmowałem się geomorfologią tektoniczną - znaczy, że coś wiem na ten temat).

Wiedeński geolog V. Uhlig sporządził około 1900 roku dokładną mapę Tatr. W oparciu o nią opracował własną interpretację powstania tych gór. Szwajcarski geolog M. Lugeon, patrząc na tę mapę, dał zupełnie odmienną interpretacją, która nie wzięła się z jego własnego widzi mi się, tylko jego obserwacji w Alpach.

Mówiąc w dużym uproszczeniu koncepcja Uhliga to było to rozciąganie "baba.jag", a koncepcja Lugeona to fałdowanie. Problem z interpretacją polega na tym, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć jak głębiej biegną warstwy. Widzimy tyle na ile natura nam pozwala.

Mówiąc o starych górach mamy na myśli wiek skał, z których one powstały. Natomiast wiek ruchów górotwórczych to inna bajka. Góry Świętokrzyskie, gdyby nie były odmłodzone, zostałyby przez erozję zrównane z ziemią. Za 20 mln lat Tatry będą wyglądały tak jak dziś Góry Świętokrzyskie.

oto Krzysztof M

Nie ma czegoś takiego jak

Nie ma czegoś takiego jak źródła wiedzy prostującej.

Tak jak nie ma czegoś takiego jak moja wiara w to, że pan nie zrozumiał sensu tego określenia. :-)

oto Krzysztof M

koncepcja Uhliga to było to

koncepcja Uhliga to było to rozciąganie (...) koncepcja Lugeona to fałdowanie

Dzięki.

oto wzl

Nie ma za co

Nauki przyrodnicze uczą wielkiej pokory i czasem prowadzą do frustracji: im człowiek więcej wie, tym bardziej wydaje mu się, że jest głupszy.

oto Krzysztof M

im człowiek więcej wie, tym

im człowiek więcej wie, tym bardziej wydaje mu się, że jest głupszy.

A ja myślałem, że to powinno brzmieć: "Im więcej się człek gupot nauczy, tym bardziej mu się wydaje, że jest głupszy". Dodałbym - dobrze mu się wydaje. (Proszę nie brać tego do siebie, bo pan tak jak i my wszyscy jesteśmy ofiarami aksjomatów - które zastąpiły twierdzenia).

Przykład: prędkość światła = c, prędkość mierzona względem czego? :-)

oto TBM

śmieszne, ale prawdziwe

cytuję Krzysztof M;

prędkość światła = c, prędkość mierzona względem czego?

Względem wszystkiego. Dosłownie.

TBM

oto Krzysztof M

Względem wszystkiego.

Względem wszystkiego. Dosłownie.

To oznacza, że prędkość światła jest w jednym kierunku większa, a w kierunku przeciwnym mniejsza, bo wszechświat jest w ruchu, gdzieś tam ucieka, czy coś. :-)

oto TBM

nie

To nie oznacza.

Prędkość światła w każdym kierunku, względem każdego układu odniesienia jest po prostu taka sama. I nie można wybrać takiego układu, w którym światło jest nieruchome.

TBM

oto Krzysztof M

Więc jeśli coś poruszającego

Więc jeśli coś poruszającego się z prędkością 0,9c i emitujące światło 1. do tyłu (c-0,9c=0,1c) 2. do przodu (c+0,9c=1,9c)... To jak to będzie? Dwie dodatkowe prędkości światła?

oto HeS

"Dodawanie" prędkości.

@Krzysztof M:"Dwie dodatkowe prędkości światła?"

Podobno prędkości się "nie dodają". Nie tylko światła. Składanie prędkości nie jest wcale w/g wzoru V = V1 + V2. To jest tylko uproszczenie dla "niskich" prędkości. Tako rzecze teoria. W szkole (liceum) tego nie uczą? Oczywiście nie dyskutuję czy te teorie są prawdziwe.

oto Krzysztof M

W szkole (liceum) tego nie

W szkole (liceum) tego nie uczą?

W szkole ogólnie niczego nie uczą. W szkole realizują program. :-)

Oczywiście nie dyskutuję czy te teorie są prawdziwe.

Więc jakie ma znaczenie, czego uczą w szkole? :-))

Wolę posługiwać się nie teoriami, a logiką.

PS. Czyli poruszając się z prędkością c nie możemy oświetlać drogi przed sobą? :-)

oto HeS

Logika a teorie

@Krzysztof M:"Wolę posługiwać się nie teoriami, a logiką."

Zwracam uwagę, że "zwykła" logika, to też (tylko) teoria. I to jedna z wielu logik.
Jak by się człowiek nie odwrócił, to d... ma z tyłu. Od teorii nie ma ucieczki?

oto Krzych Adam

Hmm.

Zgodnie z teorią możemy. Czy zgodnie z pańską logiką też, tego już nie wiem.

oto TBM

zawsze 1c

I to światło "do przodu" i to "do tyłu" będą miały prędkość "c". Tak dla osoby związanej z poruszającym się źródłem tego światła, jak i dla nieruchomego obserwatora względem którego porusza się to źródło i dla każdego innego poruszającego się w dowolnym kierunku z dowolną prędkością.

Zawsze.

A żeby jakoś pogodzić fakt, że to ta sama prędkość i dla latarki poruszającej się 0,9c i dla nieruchomego obserwatora zaczyna się dla tej latarki zmieniać długość, zwalniać czas - ogólnie dzieją się rzeczy niespotykane przy małych prędkościach.

TBM

oto Krzych Adam

Takie rozmowy są bezcelowe.

Prędkość światła jest nieporównywalnie większa, niż prędkości, z którymi ludzie się spotkają na co dzień. Niektóre zjawiska spotykane w tych warunkach są sprzeczne z intuicją. Mały jest sens dyskusji prowadzonych na ich temat z użyciem terminologii właściwej mechanice newtonowskiej jaką zaproponował Pana adwersarz.

Co zaś do barana to coś mu się chyba rzeczywiście pomyliło. Tego słowa użył (choć nie wprost) w stosunku do mnie. Sam zaś był przyrównany do zupełnie innego przedstawiciela fauny, a mianowicie jednego z koniowatych odznaczającego się od swych krewniaków najbardziej chyba długością uszu. Ten osąd muszę niestety podtrzymać.

oto baba jag

no i co z tego

prędkość światła jest nieporównywalnie większa, niż prędkości, z którymi ludzie się spotkają na co dzień

Nie nazwę cie więcej wełnianą istota gdyż była by to zbyt duża obraza. Osłem też nie jesteś . One są od ciebie mądrzejsze.

oto Krzych Adam

Coś wzburzyło niepomiernie?

I stąd te nowe pokłady chamstwa?

Z tego porównania iż "prędkość światła jest nieporównywalnie większa, niż prędkości, z którymi ludzie się spotkają na co dzień" nie wynika samo z siebie nic bezpośednio. Nie twierdziłem, że cokolwiek wynika.

oto elvis

@baba jag Bełkotać też umiem,

ale Panu potrzebny byłby tłumacz.
Niech Pan, babo, nie zraża się trudnymi początkami. Od czegoś trzeba zacząć. Może na początek jakieś mniejsze prędkości.
Forrest Gump zaczynał od banalnej konstatacji:

"Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co ci się trafi"

oto Krzysztof M

Z tą prędkością światła, to

Z tą prędkością światła, to tak trochę dziwnie jest... Bo jeśli nic nie może się poruszać szybciej, to oznacza, że i nasza galaktyka ba! cały Kosmos! rozszerza się z prędkością mniejszą... Bo inaczej jak by światło odległych gwiazd do nas docierało? :-)

oto HeS

Można pędzić szybciej niż C:)

@Krzysztof M:"Bo jeśli nic nie może się poruszać szybciej,"

Źle Pan rozumuje. Nikt nie mówi, że "coś" nie może poruszać się szybciej niż C. Nie można tylko "czegoś" rozpędzić od prędkości mniejszej od C do prędkości większej od C. Ale być może to "coś" (np. cząstka) w chwili powstania ma już prędkość większą od C. Wtedy wszystko jest OK.

oto Krzysztof M

rozpędzić od prędkości

rozpędzić od prędkości mniejszej od C do prędkości większej od C. Ale być może to "coś" (np. cząstka) w chwili powstania ma już prędkość większą od C. Wtedy wszystko jest OK.

:-) Czyli coś może mieć prędkość większą od C, ale nie może jej osiągnąć drogą rozpędzania? No to jak ją osiągnie? :-)

oto HeS

No jak? Normalnie.

@Krzysztof M:"No to jak ją osiągnie? :-)"

No przecież napisałem "w chwili powstania" (patrz: kreacja, tworzenie, "deus ex machina", "słowo stało się ciałem i takie tam:)

oto TBM

szybko coraz szybciej...

cytuję HeS:

Ale być może to "coś" (np. cząstka) w chwili powstania ma już prędkość większą od C.

Chciałbym tylko zwrócić Pańską uwagę na fakt, że tachiony to Science Fiction z dużym naciskiem na "fiction". A w zasadzie wyłącznie na fiction :)

pozdrawiam
TBM

oto HeS

Nauka a fikcja

@TBM:"że tachiony to Science Fiction z dużym naciskiem na "fiction""

To nie ma znaczenia. Teoria tego nie wyklucza więc można tylko ostrożnie twierdzić że żaden obiekt nie może OSIĄGNĄĆ prędkości C. A tak na marginesie, to znaczny fragment obecnej nauki, to jeszcze 100 lat temu to chyba była "fiction" (a może nawet coś z pogranicza magii:).

oto TBM

Zgoda

cytuję HeS;

Teoria tego nie wyklucza

zgadzam się w 100%. Skoro mogą być, to pewnie są. Tyle, że taki tachion przy interakcji traciłby energię, więc będąc po "tamtej stronie c" - rozpędzałby się jeszcze bardziej, a od góry nie ma ograniczeń. Cząstki poruszające się z nieskończoną prędkością? Trochę dziwaczne... choć nie takie cuda wianki bywają...

pozdrawiam
TBM

oto kont

O, widzę, że ktoś tutaj

O, widzę, że ktoś tutaj wierzy w "sieć" jak w Biblię!
Niestety nie ma "Baba" racji, bo na ten temat są rozkazy (a nawet pokwitowania odbioru dolarów) w materiałach archiwalnych. Dowódcy przydzielali pieniądze zwłaszcza najbardziej potrzebującym. "Baba" sobie wyobraża, że wojna jest dla panienek, a leśni - jako żołnierze ścigani jak zwierzęta - wykazywali się salonową wprost kindesztubą, nadużywali nagminnie z uśmiechem na twarzach takich słów, jak "proszę", "przepraszam", "ą" i "ę" oczywiście też, co? Napisałem wyraźnie: każda walka musi kosztować, "Babo jag".
Jeszcze więcej jest materiałów na to, jak zachowywała się armia sowiecka względem ludności cywilnej i tzw. berlingowcy na wyzwolonych terenach, oczywiście ci nie rabowali, bo zabierali "legalnie" w postaci kontyngentów, poza tym zżerali całą masę amerykańskich puszek z wieprzowiną! Jakimś dziwnym trafem "Baba jag" się tych nie czepia.
A ja dotąd myślałem, że "Baba jag" jest alter ego "Chłopa jag", który jest jednak porządnym chłopem...

oto baba jag

Weż sobie gościu jeszcze

Werwolf na sztandary,bo też walczył z komunistami. Pisuarowa propaganda robi swoje.

te dziweiętnascie minusów jest bez wątpienia objawem choroby,ale co tam "dopiszta" se jeszcze UPA i Szare Wilki będzie czwórka do kierek.
Olcay Kılavuz, Bandera,Reinhard Gehlen członek MO niejaki Józef Kuraś

oto kont

Nie mam nic wspólnego z

Nie mam nic wspólnego z pisuarami, poza tym, że czasami z nich korzystam, bo nie jestem... babą.
Cóż, Niemcy zanim "pokłócili" się z sowietami też blisko z nimi współpracowali militarnie (przy rozbiorze Polski) i ekonomicznie! To nie jest żaden argument przeciw zbrojnemu podziemiu. W ocenie moralnej liczy się w końcu cel, jaki przyświecał walczącym, a ci, którzy postanowili walczyć do samego końca, walczyli i oddali życie za Polskę wolną, bez przymiotników. Walczyli z obu okupantami! Z tym, że później już z przyczyn oczywistych tylko z jednym. Dotarło?

oto Marek Bekier

Napadali na sklepy, magazyny,

Napadali na sklepy, magazyny, różnego rodzaju instytucje, w których można było zrabować pieniądze Historycy doliczyli się śmierci z ręki "leśnych" ponad 5000 Polaków w tym ponad 187 dzieci.

A cóż to za "Historycy" są darzeni przez pana aż takim szacunkiem żeby ich pisać z wielkiej litery?! Czyżby byli jednocześnie oficerami prowadzącymi?

oto Krzysztof M

Historycy doliczyli się

Historycy doliczyli się śmierci z ręki "leśnych" ponad 5000 Polaków w tym ponad 187 dzieci.

A z tych ile ofiar było z ręki przebierańców?

Historycy? JACY historycy? :-)

oto gość

@Autor

E tam, jak to możliwe, żeby tak utalentowany człowiek (jest Pan moim ulubiencem, wszystko szczerze, bez wydumań, skromnie) jak Pan, Panie Autorze, zbierał puszki po rowach? Czy z tego można w ogóle wyżyć? Pytam nie ze złośliwości, tak się zastanawiam, czy by tego samemu nie robić...

oto Jan Saski

Paweł Lisicki: Zwycięska bitwa wyklętych

W zderzeniu z całą opartą na półcieniach, szarościach, czasem wręcz świństwach i szwindlach polityką po Okrągłym Stole, w którą to uwikłali się solidarnościowi przywódcy, żołnierze wyklęci jawili się jako postacie bez skazy. Jako ci, którzy nie idąc na żadne ugody, z bronią w ręku oddali życie sprawie niepodległości. To oni stali się dla młodego pokolenia Polaków urodzonych w latach 80. i 90. symbolami oporu i uczciwości - pisze Paweł Lisicki w artykule dla WP.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Pawel-Lis...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.