Tragedia dla budżetu PiS!

Ceny paliw spadaja na łeb na szyję, Na stacji u wylotu Warszawy wczoraj ropa była po 3,65, benzyna po 3,97. Możliwe dalsze obnizki.
Co tu robić??? Wpływy z akcyzy i podatku VAT skurczą się znacznie. Jak tu wydoic kierowców, kiedy radary w Warszawie zaklejone czarną folią, a benzyna tanieje w sposób niekontrolowany???
Czy taki obrót sprawy przewidziała pani Szydło i pan Prezes? I jak tu realizowac zapowiedzi wyborcze? Jak uszczęsliwić lud wyborczy?

Z drugiej strony wraża (jak zwykle) działalność imperialistów amerykańskich, którzy spowodowali swymi niecnymi knowaniami taki trend w cenach paliw na rynkach światowych, można korzystnie i zgrabnie wykorzystać propagandowo, tłumacząc ludowi wyborczemu przyczyny narastających trudności budżetowych i opóźnienia w realizacji zapowiedzi panem et circenses...
A że trudności wkrótce się pojawią, to całkowicie pewne.

A tak na marginesie, a propos radarów:
zawsze tłumaczono ludowi wyborczemu, że radary są niezbędne w celu podniesienia bezpieczeństwa na drogach. To jest jedyny cel ich istnienia. A oto stało się z powodu niedopatrzenia Sejmu, że straże miejskie straciły w połowie grudnia prawo do korzystania z radarów, zaś policja nie przejęła ich z automatu, bo jakaś dziura w ustawie, więc stoją od prawie dwóch miesięcy zaklejone czarną folią. Kierowcy śmigają koło nich przekraczając radośnie dozwolone 40/h. Zachodzi ważne pytanie: czy w statystykach da się zauważyć jakikolwiek związek między zaklejeniem tysięcy radarów, a spadkiem bezpieczeństwa na drogach?
Czy wzrosła radykalnie, albo choć zauważalnie (w sensie statystycznym) ilość wypadków? Dlaczego jeszcze nikt się tym intrygującym tematem nie zajął? Gdzie redaktorzy, gdzie policjanci i przedstawiciele straży miejskich? Czemu nie biją na alarm, że rośnie ilość zabitych i rannych, rosną straty towarzystw ubezpieczeniowych?
Czy one faktycznie rosną?

Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto samograf

Święta racja

nie spadają ze spadkiem cen

Ale ja już dostrzegam ogromne pole manewru dla ministra skarbu w szczytnym dziele jej podwyższania gwoli ochrony środowiska, np. w bohaterskiej walce ze smogiem, który nieuchronnie musi się niebawem pojawić w nagłówkach gazet.

oto Marek Bekier

Jestem większym optymistą.

Jestem większym optymistą. Polacy zaoszczędzone na paliwie pieniądze wydadzą na alkohol, który też jest obciążony akcyzą. W efekcie minister finansów nawet nie zauważy spadku dochodów budżetu. W wersji hurraoptymistycznej może być nawet wzrost bo Polacy z radości mogą wypić więcej!

oto samograf

Optymizm od zawsze był specyficzną domeną ministrów skarbu

z radości mogą wypić więcej!

I wtedy ciach nową akcyzą po alkoholach w ramach szczytnej walki z pijaństwem, ale, ponieważ u wielu ludzi po spożyciu drinka natychmiast występuje ochota na papieroska, to bach po wyrobach tytoniowych w ramach walki z nikotyną.

oto AnnaK

I wtedy ciach nową akcyzą po

I wtedy ciach nową akcyzą po alkoholach w ramach szczytnej walki z pijaństwem

To byłoby możliwe Panie samografie w przypadku rządów PO, bo to oni są specjalistami od takich nowatorskich rozwiązań, które podczas swych ośmioletnich rządów z lubością stosowali.

oto Tomasz Dalecki

I wtedy ciach nową akcyzą po

I wtedy ciach nową akcyzą po alkoholach w ramach szczytnej walki z pijaństwem,

Już jest taki plan podwyżki akcyzy na wino i piwo. Miejmy nadzieję, że nie zostanie on zrealizowany - na razie w w rzadkim (bodajże jedynym) przypływie trzeźwości Szałamacha nie okazał zachwytu.
Za to jest w sejmie projekt posłów PiS drastycznego ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu w ramach "szczytnej walki z pijaństwem". Połowa tzw. "sklepów osiedlowych" padnie jak nic. A pewnie nawet 3/4.

oto Robercik

Zdarzało mi się natrudzić

Zdarzało mi się natrudzić przy pisaniu zwykłego komentarza znacznie bardziej niż Mar.Janowi w tej notce, podać linki na źródła itd. - nie mi oceniać czy to dobrze wychodziło, ale polemika pana Mar.Jana była przeważnie w stylu "ale bzdury Pan pisze". Tak jakby opinia miała prymat nad faktami. No i skutki tego podejścia widać w tym wpisie.

oto Mar.Jan

Słownik polszczyzny zna określenie na wynik takiego trudu:

Zdarzało mi się natrudzić przy pisaniu zwykłego komentarza znacznie bardziej niż Mar.Janowi w tej notce, podać linki na źródła itd. - nie mi oceniać czy to dobrze wychodziło

Podaję za Słownikiem Języka POlskiego:
"elukubracja: małej wartości utwór literacki lub inny tekst pisany z wysiłkiem i bez talentu" ;)
A tak bardziej powaznie, poczułem potrzebę aby się wytłumaczyć:
Istotnie piszę zazwyczaj w pośpiechu, bo w końcu to nie miejsce na prace naukowe. Nie chodzi mi o ścisłe statystyki, tylko zazwyczaj chce opisać jakiś problem, o którym wiem, i który istnieje na pewno, chociaż np. pani Annie K. wydaje się że to brednie. Zatem powyższy tekst napisał mi się lekko, w czasie ok. 5 minut razem z pobieznymi poprawkami.
I prosze go nie traktować zbyt powaznie, on jest (co może niektórzy zauwazyli) napisany z lekko przymrużonym okiem. Daleki jestem od poczucia, że dzieje się jakas tragedia. Być może jest to tragikomedia, ale z naciskiem na "komedia". Komedią sa buńczuczne zapowiedzi PiS przed wyborami i komedia stanie sie ich realizacja.
Niestety tragedia może dotknąc wielu przedsiębiorców i szarych biednych Kowalskich, którzy będą musieli za te wyborcze szaleństwo zapłacić własnymi dochodami.
RAdzę często powtarzać sławne przysłowie, prawdopodobnie żydowskie, że z pustego i Salomon nie naleje.

oto AnnaK

Co tu robić??? Wpływy z

Co tu robić??? Wpływy z akcyzy i podatku VAT skurczą się znacznie.

Przepraszam, ale zwyczajnie Pan bredzi. Z jakiego powodu wpływy mają się zmniejszyć?
Akcyza ustalana jest kwotowo, więc ceny paliw nie maja wpływu na wysokość pozyskiwanych w ten sposób środków do budżetu.
VAT ustalany jest procentowo, ale musi Pan wiedzieć, że wysokość wpływów z tego tytułu, zalezy nie tylko od ceny paliw, ale także od ilości sprzedanego paliwa. Z dużym prawdopodobienstwem można stwierdzić, że przy niskich cenach paliw wzrośnie ich sprzedaż, co myślę z nawiązką zrekompensuje spadek spowodowany niższą ceną. Każdy liberał, a zwłaszcza konserwatywny powinien wiedzieć, że niższe ceny produktu powoduja wyższe wpływy do budżetu państwa, ponieważ znacząco zwiększa się popyt, co swego czasu można bylo zauważyć na przykładzie alkoholu.

A oto stało się z powodu niedopatrzenia Sejmu, że straże miejskie straciły w połowie grudnia prawo do korzystania z radarów,

I znowu Pan wypisuje jakies brednie. To nie niedopatrzenie, tylko zmierzone działanie ustawodawcy.

Od 1 stycznia 2016 r. straże gminne i miejskie zostaną pozbawione możliwości przeprowadzania kontroli fotoradarowej kierowców - zakłada nowelizacja ustawy prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o strażach gminnych, którą podpisał prezydent Andrzej Duda.

http://moto.onet.pl/aktualnosci/koniec-kontroli-fo...

oto Tomasz Dalecki

A oto stało się z powodu

A oto stało się z powodu niedopatrzenia Sejmu, że straże miejskie straciły w połowie grudnia prawo do korzystania z radarów,

To raczej nie było niedopatrzenie, po prostu PO pod koniec rządów poszła po rozum do głowy.
Niestety, pisiactwo już kombinuję, jak przywrócić możliwość rabowania kierowców przez straż miejską.

oto Mar.Jan

Fakt, zapomniałem że akcyza jest płacona od litra a nie od złotó

wki. Ja akcyzy nie rozliczam, więc nie musze wiedzieć.
Ale to nie zmienia faktu, że spdają wpływy z VAT, co z całą pewnościa minister finansów potraktuje jak stratę budżetu, która czym predzej trzeba załatać.
Co do histerycznego potraktowania moich przewidywań jako "bredni", bo przeciez każda Anna K. wie, że spadek ceny doprowadzi natychmiast do wzrostu konsumpcji, która da z nawiązka wzrost wpływów do budżetu, moge tylko powiedzieć, że ilośc kierowców, która uzaleznia ilośc przejechanych km od ceny paliwa, nie jest wielka i sa to kierowcy "ubodzy", którzy z powodu wzrostu ceny benzyny odstawiają swoje Syrenki, czy fiaciki pod plandeki i jeżdżą tramwajem oraz tanimi kolejami. Nie zwiększą przewozów firmy transportowe, które zuzywaja gros ilośc paliwa w POlsce, zaś pewien wzrost jazd prywatnych przełoży się na spadek wpływów innych środków transportu, jak koleje, czy autobusy. Na spadku cen paliw raczej zyskaja inne branże, dzięki oszczędnościom w wydatkach na benzynę. Oczywiście trudno jest przewidzieć jaki efekt dla budżetu spowoduje aktualny ruch cen paliw, bo to będzie tez zależąło od tego jak długo to potrwa i czy tendencja spadkowa przetrwa chociaz kilka miesięcy. Ale początek roku to będa niewątpliwe straty z punktu widzenia wpływów budżetowych, a zatem znajdzie sie "dobre" wytlumaczenie przyczyn trudności z wywiązywaniem się z obietnic wyborczych. Czy rząd będzie sie tłumaczył, tego nie wiem, bo być może PiS czuje się tak pewny poparcia, że nie będzie widział konieczności tłumaczenia się. Jednak znając sposoby działania socjalistów, wiem, że zawsze upatruja przyczyn trudności poza swoimi decyzjami. To jest niewzruszona prawda o socjalistach. Oni zawsze chca naszego dobra, a imperialiści (tzn. liberałowie) zawsze podstawiają im nogę w najmniej spodziewanym momencie.

Co do pomyłki Sejmu, to nie polega ona na tym , że pozbawił strazników możliwości korzystania z radarów, ale na tym, że NIKOMU NIE DAŁ takiej możliwości. Efekt zaklejenia radarów czarna taśmą jest z cała pewnościa wynikiem NIEDOPATRZENIA USTAWODAWCY. Dziury ustawowe sa u nas stałym elementem działalności posłów, którzy nie wiedza co czynią (za czym głosują). Nie czytaja ze zrozumieniem projektów, a nawet podejrzewam, że w ogóle ich nie czytaja, tylko słuchaja się swoich kierowników "duchowych" którzy mówia jak glosować.

Dla mnie fakt, że nikt przez dwa miesiące nie podniósł problemu wzrostu ilości wypadków spowodowanych nadmierną prędkością, jest dowodem bezspornym, że radary NIE MAJĄ ŻADNEGO związku z bezpieczeństwem na drogach i sa tylko wysunięta na drogi kasa fiskalna do pobierania opłat od zagapionych kierowców, którzy w porę nie zahamowali do 50 czy 40 /h. Sam pare razy dałem sie złapac na radar w miejscu, którego nie znałem od tej strony.
Radar "chroni" kierowców przed rozpędzeniem sie tylko do miejsca w którym jest zamontowany. Po jego minięciu wszyscy wciskają gaz do dechy, żeby nadrobic stracone sekundy. Musiałyby stac co 500 m, żeby miec istotny wpływ na obniżenie średniej prędkości. Tylko po co zmniejszac, skoro wyraźnie widać, że radary nie maja zadnego związku z liczba wypadków?

Zabawiłem sie w rachunki:
Zakładam, że w stosunku do zeszłego roku czeka nas spadek cen paliw o 1 zł (z 4,70 na 3,70). Co to oznacza w wymiarze finansowym?
Przeciętny prywatny samochód przejeżdża miesięcznie ok 2000 km. Przy średnim spalaniu 10l/100 km jest to 200 l paliwa. Zatem sp[adek ceny o 1 zł daje zysk kierowcy 200 zł/mc. Jeśli jest w POlsce ok. 10 mln samochodów osobowych, to oznacza zmniejszenie wpływów z VAT o 0,23 * 200 * 10^7 zł = 460 mln zł/mc.
To tak jakby ubyło po 500 zł na 920000 dzieci. Sporo? A tu jeszcze sa ciężarówki i autobusy...
Oczywiście kierowcy zaoszczędzone 200 zł wydadzą na inne towary, byc może więcej zjedzą, a być może wyjadą na dłuższy urlop zagraniczny lub odłożą na koncie na przyszłe potrzeby. Ile z tego wróci do budżetu i kiedy, trudno powiedzieć.
Bieżący spadek wpływó jest jednak realny i z pewnościa budżet to odczuje.
Ale generalnie strasznie się ciesze, że cena beznyny spada, bo byla absurdalnie wysoka. Wysokie ceny paliw napedzają koszty we wszystkich praktycznie branżach wytwórczości i usług.
W interesie gospodarki byłoby całkowite zlikwidowanie akcyzy i obniżenie VAT do minimalnej akceptowanej przez Unię wysokości.
To dałoby istotny impuls dla wzrostu konsumpcji i w ślad za tym do wzrostu inwestycji. Czyli do WZROSTU GOSPODARCZEGO i to opartego o wzrost siły rynku a nie o jakies wydmuszki finansowe, mające krótkie nóżki i przypominające bańki mydlane swoja trwałością.

oto AnnaK

, bo przeciez każda Anna K.

, bo przeciez każda Anna K. wie, że spadek ceny doprowadzi natychmiast do wzrostu konsumpcji, która da z nawiązka wzrost wpływów do budżetu, moge tylko powiedzieć, że ilośc kierowców, która uzaleznia ilośc przejechanych km od ceny paliwa, nie jest wielka i sa to kierowcy "ubodzy", którzy z powodu wzrostu ceny benzyny odstawiają swoje Syrenki, czy fiaciki pod plandeki i jeżdżą tramwajem oraz tanimi kolejami.

Nie tylko każda AnnaK, ale każdy kto cokolwiek zna statystyki odnosnie przejechanych km przez statystycznego kierowcę w Polsce i np. na zachodzie Europy. To stosunek 1:10. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się takiego stanu rzeczy.
Ponadto zauważa Pan zjawiska, ale nie potrafi ich połączyć w logiczną całość. Bo jak sam Pan pisze:

Wysokie ceny paliw napedzają koszty we wszystkich praktycznie branżach wytwórczości i usług.

Obniżenie tych kosztów, spowoduje wyższe zyski przedsiębiorców, a tym samym wyższe kwotowo wpływy do budżetu. Spowoduje prawdopodobnie również rezygnację z zamienników typu olej opałowy, czy rzepakowy, które akcyzą obłożone nie są. Prawdopodobnie przestanie się również opłacać kupować paliwo pochodzące z przemytu.

oto Tomasz Dalecki

Nie tylko każda AnnaK, ale

Nie tylko każda AnnaK, ale każdy kto cokolwiek zna statystyki odnosnie przejechanych km przez statystycznego kierowcę w Polsce i np. na zachodzie Europy. To stosunek 1:10.

Doprawdy?
A może pani podać źródło tych wiekopomnych mądrości?

Ja np. nie znam statystyk " odnosnie przejechanych km przez statystycznego kierowcę w Polsce i np. na zachodzie Europy", i z cała pewnością nie każdy je zna, choćby dlatego, że ciężko coś takiego znaleźć (a pani to już na pewno nie zna). Ale i bez tej wiedzy pewny jestem całkowicie i stuprocentowo, że stosunek 1:10 to sobie pani wzięła z kosmosu i w rzeczywistości nie jest on ani trochę podobny.

oto Mar.Jan

Z mądrości propagowanych przez Annę K. wynika ciekawostka:

Jeśli przeciętnie w POlsce kierowca prywatnie przejeżdża 24000 km/rok, to z mądrości tej wynika, że przeciętny kierowca zachodni przejżdża rocznie 240.000 km.
20000 km na miesiąc to ok. 800 km dziennie. Zatem obywatele krajów zachodnich musza spędzac w samochodach codziennie jakieś 10 godzin i to na autostradach, żeby wyrobic tę normę.
Zatem 10-letnie gruchoty sprowadzane z Zachodu musialyby mieć na licznikach przeciętnie 2.400.000 km.
Nawet Mercedesy tyle nie przejadą ani nawet żaden Bentley czy Rolls-Royce tyle nie wytrzyma, a co dopiero jakies tam Volswageny czy Fordy.
A jednak ludziska kupują 10-letnie auta sprowadzone z Niemiec i ciesza sie jak dzieci, bo one jednak nie mają przekręconych liczników i są zazwyczaj całkiem sprawne.
Ja nie przywiązuję wielkiej wagi do tego co pisze pani Anna K., poniewaz ona kieruje się tylko jedna zasadą: wszystko co napisze zgniły liberał Mar.Jan to kłamstwo i trzeba dac odpór w jakikolwiek sposób.
Jest to dość śmieszne...

oto Tomasz Dalecki

Ja nie przywiązuję wielkiej

Ja nie przywiązuję wielkiej wagi do tego co pisze pani Anna K.

ja też nie, ale czasem mnie ciekawi, skąd bierze te swoje głupoty...

oto AnnaK

Jeśli przeciętnie w POlsce

Jeśli przeciętnie w POlsce kierowca prywatnie przejeżdża 24000 km/rok

Jeśli. Ale chyba zdaje Pan sobie sprawę że tyle nie przejeżdża. Jest to raczej okolo 4-5 tys. km. Wiec dalsze wyliczenia są że tak powiem do bani.

Zatem 10-letnie gruchoty sprowadzane z Zachodu musialyby mieć na licznikach przeciętnie 2.400.000 km.

Niech Pan na wskazania licznika nie patrzy, bo to podstawowy błąd, który popełniają nabywcy takich aut. Przebieg auta można dowolnie ustawić w ciągu kilku minut i taka usługa kosztuje od 200 do 300 zł. Bezawaryjnie przyzwoitym zachodnim autem mozna jeździć do 250 tys. km a czasami nawet więcej i po takim przebiegu zachodni kierowca pozbywa się swego auta wymieniając je na nowe.

oto Tomasz Dalecki

Jeśli. Ale chyba zdaje Pan

Jeśli. Ale chyba zdaje Pan sobie sprawę że tyle nie przejeżdża. Jest to raczej okolo 4-5 tys. km.

O dziwo mediana jest w okolicach 25 tys.....

100 tys. to przejeżdżają TIR-y.

Jesli ktoś (gdziekolwiek na świecie) przejeżdżą więcej niż 20 km dziennie to powinien zmienić pracę albo miejsce zamieszkania....Chyba, że jest masochistą albo kretynem.

oto Marek Bekier

Sytuacje życiowe są tak różne

Sytuacje życiowe są tak różne, że nijak nie można ich uogólnić. Dam przykład z autopsji. Mam do pracy 4,5km a dzieci mają do szkoły 3,5km. Dzieci są jeszcze w szkole muzycznej, do której jest 4km. Niby wszystko bardzo blisko ale i tak z łatwością wyrabiam medianę bo w każde miejsce trzeba jeździć oddzielnie - taki plan zajęć. Mógłbym oczywiście trochę chodzić pieszo lub kazać to robić dzieciom (z wywalonym jęzorem bo czasu mało) ale wtedy właśnie byłbym sadystą lub masochistą choć może bym wychował następców Korzeniowskiego. No i jeszcze uwaga techniczna mieszcząca się w temacie ale nie poddająca uogólnieniom: moje 15-letnie auto, kupione jako prawie 10-letnie działa bez zarzutu i jest tanie w eksploatacji.

oto Krzysztof M

moje 15-letnie auto, kupione

moje 15-letnie auto, kupione jako prawie 10-letnie działa bez zarzutu i jest tanie w eksploatacji.

Zamieniam się z słuch... :-)

oto Marek Bekier

Gdybym dopisał jaki to

Gdybym dopisał jaki to konkretnie model auta to bym popełnił trzy niezręczności graniczące z wprowadzaniem w błąd:
1) byłaby to kryptoreklama marki, która i tak jest dobrze reklamowana;
2) skąd ja mam wiedzieć, że nie jest to zwykłe szczęście w trafieniu na konkretną sztukę?
3) ktoś mógłby mnie posądzić, że pod pozorem dyskusji chcę dobrze sprzedać stare auto.

oto Tomasz Dalecki

(3,5+4+4,5)*2=24

(3,5+4+4,5)*2=24
24*365=8760 km. To już licząc nawet z weekendami.
Nawet dodając urlop nie wiem, jak dość do 25 tys....

oto elvis

Zapomniał Pan o dzieciach p. Marka..

Pan Marek jednak pamiętał...
Przecież musiał je rano zawieźć, wrócić, pojechać do pracy, wrócić, pojechać po dzieci, wrócić, zawieźć je do szkoły muzycznej, a na koniec dnia wrócić do domu..
Potwierdzam też opinię pana Marka o starych samochodach. Swoją dziewiętnastoletnią corsą lekko robiłem 2,5 tys. km/mies. niejednokrotnie łapany przez żółte skrzynki ... Ten samochodzik po prostu miał ogień pod ogonem, a kompresję taką, ze wystarczyło mu pokazać kanister...

oto Marek Bekier

Dzięki za wyręczenie. Jeszcze

Dzięki za wyręczenie. Jeszcze dochodzi taki problem, że czasami trzeba wozić dzieci oddzielnie bo mają zajęcia o różnych porach.

oto Tomasz Dalecki

Zapomniał Pan o dzieciach p.

Zapomniał Pan o dzieciach p. Marka..

No nie zapomniałem.
Napisałem przecież wyraźnie, że "*2" - czyli pojechać i wrócić w każde z tych miejsc. Założyłem właśnie dokładnie to, o czym Pan pisze. Inaczej byłoby 4380.

Generalnie - oczywiście nie kwestionuję ogólnej liczby 20tys. km. Pragnę jednak zobrazować, ze normalnemu człowiekowi cięzko jest przejechać więcej, o ile jego praca nie polega na jeżdżeniu.

Sądzę zresztą, że w krajach Europy Zachodniej, a przynajmniej w niektórych z nich, ludzie przeciętnie jeżdzą mniej niż w Polsce. Bo np. dużo częściej dojeżdżają rowerem. Bo metro jest znacznie powszechniejsze niż w Polsce. Bo jest znacznie więcej stref zakazu wjazdu prywatnymi samochodami. Itd. Itp.
Mam też wrażenie (ale to tylko moje wrażenie, nie znam żadnych danych), ze przeważnie pracują bliżej miejsca zamieszkania.

oto Mar.Jan

pani Anna K. potrafi nawet pouczac inzynierów o sprawach tech-

nicznych, tyle że nie ma pojęcia o czym pisze:
otóż stan auta używanego bardzo łatwo jest ocenić wedle kilku kryteriów, bez problemu stosowanych w każdym warsztacie obsługi pojazdów. O liczbie przejechanych kilometrów świadczy stan silnika, który dość łatwo jest ocenić według kilku parametrów technicznych. Tak więć dzięki krótkiej konsultacji przed zakupem pojazdu kupujący ma dośc dobra informacje o stanie zużycia samochodu. A stan zuzycia samochodu świadczy o sposobie jego eksploatacji. Tego nie da się ukryc bez porządnego remontu samochodu. Zatem przekręcanie licznika może działac na naiwnych, ale nie na tych, którzy zakup traktują powaznie.
Inormuję panią Annę K. że 10-letnie samochody na ogół maja od 200 do 250 tys.km na liczniku. Oczywiście, czasem można kupic od starego dziadka stare auto z małym przebiegiem. Ale wtedy korozja daje o sobie znak. Silnik dobry, ale w zawieszeniu próchno.
Tak więc pani Anno K. prosze nie uczyć inzynierów, jak się ocenia stan samochodów.

oto AnnaK

O liczbie przejechanych

O liczbie przejechanych kilometrów świadczy stan silnika, który dość łatwo jest ocenić według kilku parametrów technicznych.

A jużci. Słyszał Pan może o różnych uszczelniaczach, które wtryskuje się do silnika przed sprzedażą? To może o programach, które fałszują dane podczas podczas diagnostyki? Z tego powodu volgswagen ma poważne kłopoty. No i kto wydaje kilkaset złotych na gruntowny przegląd cudzego samochodu?
A w tajemnicy powiem Panu, że stukniętego samochodu dzisiaj sie nie wyklepuje, bo to bardzo łatwo zauważyć. Skleja się go z dwóch trzech różnych aut. I podobno tego nawet porządny fachowiec nie zauważy.

Tak więc pani Anno K. prosze nie uczyć inzynierów, jak się ocenia stan samochodów.

Tak się składa, że również posiadam taki tytuł

oto HeS

Auta z małym przebiegiem

@Mar.Jan:"Inormuję panią Annę K. że 10-letnie samochody na ogół maja od 200 do 250 tys.km na liczniku."

A to by się Pan zdziwił. Ja mam auto 2-letnie, które ma przejechane 11 tys. km. I pewnie podobnie będzie przez następne kilka lat. Po prostu w rodzinie są 2 samochody. Jedno małe, na gaz, do codziennej eksploatacji i drugie większe do dłuższych wyjazdów lub gdy potrzebne są jednocześnie 2 samochody. Mam wśród znajomych jeszcze bardziej "zdegenerowany" przypadek. Samochód, który w ciągu 10 lat przejechał 17 tys. Po prostu właściciel mieszka w dużym mieście. Do pracy dojeżdża autobusami i samochód był używany bardzo rzadko. Żartowałem, że przypadku sprzedaży trzeba by przekręcić licznik do przodu (bo kto uwierzy w taki przebieg:).

oto AnnaK

Ale i bez tej wiedzy pewny

Ale i bez tej wiedzy pewny jestem całkowicie i stuprocentowo, że stosunek 1:10 to sobie pani wzięła z kosmosu

Nie z kosmosu, tylko z sufitu. Jezeli wolno to robić innym, to dlaczego ja mam sie takich praktyk wystrzegać?

oto Ireneusz

Gada pan

Problem jest w tym, że w miastach przez to, że paliwo było drogie, było dwa razy mniej samochodów. Każdy z samochodów średnio jeździ dziś dwa razy mniej niż jeździł dawniej. Przed ruchem podwyżkowym. Spadek zakupu samochodów ze szrotów, ale i z salonów też nie sprzyja optymizmowi.
Obniżki do 3.7 pln nie zmienią tej tendencji. Bo ludzie odwykli od swoich samochodów. Generalnie. Dziś do pracy jeżdżą spółki, gdy dawniej każdy jeździł albo samodzielnie, albo w dwójkę. Dziś jeżdżą w czwórkę. Spadek popytu na paliwa jest znaczny i nie rekompensują tego ani handlowcy-przedsiębiorcy, ani obcokrajowcy. I jeszcze długo trend się utrzyma.

oto Tomasz Dalecki

Spadek popytu na paliwa jest

Spadek popytu na paliwa jest znaczny

A statystyki mówią coś dokładnie odwrotnego.....
Do 2010 popyt nieprzerwanie rósł i to bardzo mocno (z ok.13 mln ton w 2001 do ponad 20 mln w 2010)
Potem lekko spadł (najbardziej w 2014, o ok.3%), a w 2015 wzrósł znowu o ok. 6%.

Biorąc pod uwagę szarą strefę, to zapewne wzrosło nawet bardziej.

oto Ireneusz

Dwie prawdy równoległe

Ten pański statystyczny popyt musi być paliwem tranzytowym. Ja piszę o zakupach detalicznych przez Polaków i zmianie przyzwyczajeń, odstawieniu samochodów do garażów. Sprzedaż samochodu w latach 2010-2015 był praktycznie niemożliwy. Brak kupców na rynku.
Do tego wchodzi paliwo z "buraków" oraz z Rosji.
Kraj wyglądałby całkiem inaczej, gdyby nie było tej akcji windowania ceny paliwa pod niebo.

oto chłop jag

Spadek cen paliw to działanie polityczne

mające zrobić konkretnym producentom (nie tylko paliw) - kuku - tołażysze. Zniżkę cen paliw tłumaczy się wzmożoną podażą - bo przecież jakoś trzeba przykryć faktyczną przyczynę.
Jednym słowem - obecne ceny paliw nie są efektem gry rynkowej - tołażysze.
Co do radarów (kukułek) - to też chciałbym znać prawdziwą przyczynę obecnego stanu zawieszenia w próżni. Słyszałem i takie tłumaczenie, że dopiero pomiar prędkości na danym odcinku przynosi oczekiwane rezultaty.
Wniosek?
Jednego możemy być pewni - mianowicie prawda nie jest zarezerwowana do niewtajemniczonych - tołażysze.

oto Zbrozło

Będzie podatek od stacji

Będzie podatek od stacji benzynowej jako sklepu wielkopowierzchniowego a do tego wrednego zachodniego kapitalisty. Nie ma strachu. Zapłacimy tyle ile musimy by waaaaadzę zadowolić.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.