„SAMOspłacający się dom”

„SAMOspłacający się dom”, to nieruchomość, która zarabia sama na siebie.

Kluczowym, a zarazem innowacyjnym rozwiązaniem, jest zastosowanie instalacji fotowoltaicznej do produkcji prądu. Mikroelektrownia słoneczna o mocy 40kW usytuowana na działce przynależnej do domu, będzie nie tylko dostarczać darmowy prąd mieszkającej w nim rodzinie, ale też zwiększać jej dochody dzięki sprzedaży nadwyżek energii do sieci – mówił Mariusz Klimczak, Prezes Zarządu BOŚ Banku.
Eksperci BOŚ Banku we współpracy z przedstawicielami polskich firm wytwarzającymi materiały i urządzenia do wyposażenia mieszkań (Amica, Barlinek, Black Red White, Opoczno, Cersanit) oraz dostawcą projektów domów (Murator), przygotowali unikalny Program „SAMOspłacający się dom”. Łączy on w sobie zaspokojenie ważnej potrzeby społecznej (własny lokal mieszkalny) z wypełnianiem zobowiązań Polski w zakresie zaleceń środowiskowych wynikających z przyjęcia regulacji europejskich w zakresie tzw. pakietu klimatycznego.

Więcej: http://www.pracodawcyrp.pl/ak...

Link do materiału filmowego: http://www.newseria.pl/news/p...

Autor: 
Jerzy Kałwak

dziennikarz, przedsiębiorca, eurosceptyczny doradca ds. funduszy UE, filolog-teatrolog, poeta; dawniej NZS i UPR oraz IPN.
blog: www.jerzy-kalwak.blog.onet.pl

To jest: Jerzy Kałwak
Radio buduje gru-2007 Blog 2,597
Czy to jest sposób na ZUS? lip-2008 Forum 1,870
Knebel, kabel i feldfebel! maj-2008 Blog 2,500
O kibicach ze złośliwą satysfakcją maj-2013 Blog 2,080
PiS nie potrzebuje Macierewicza kwi-2013 Blog 3,090
0
Jeszcze nie głosowano
Twoja ocena: None


Tagi:
To jest: Marek Bekier

Wygląda to bardzo

Wygląda to bardzo zachęcająco. Wstrzymam się jednak z ostateczną pochwałą do czasu pojawienia się porządnych kalkulacji dokonanych przez ekspertów.
Uzasadniam swoje stanowisko.
O tym, że oszczędzanie energii jest opłacalne mówi się i pisze od dawna. Technologia w tej dziedzinie ciągle się poprawia więc jest coraz więcej rozwiązań dających dobre efekty. Niestety, było i jest wiele rozwiązań, które z różnych powodów prowadzą w złym kierunku. Opiszę kilka przykładów.
1. Pompa ciepła.
Jest to urządzenie, którego działanie można by opisać jako odwróconą zasadę lodówki. Ciepło jest pobierane z ziemi do domu poprzez rurki zakopane w ziemi, wypełnione odpowiednim płynem przepompowywanym przez silnik elektryczny. Takie rozwiązania były dostępne już kilkanaście lat temu w Polsce, gdzie indziej dawniej. Energia elektryczna zużyta na przepompowywanie jest znacznie mniejsza niż uzyskiwana energia cieplna. Kompletna instalacja w domu jednorodzinnym jest dość droga (z tendencją do zniżki cen) ale z szansami na zwrot w ciągu kilkunastu lat. W wielu miejscach Polski jest to nieosiągalne ze względu na stan sieci przesyłowych energii elektrycznej. Nie można dostać przyłącza mocniejszego niż standardowe 14kW.
2. Panele słoneczne do c.o. i ciepłej wody.
Rozwiązanie w polskich warunkach nie może być stosowane jako jedyne (okresy słabego nasłonecznienia). Dodatkowo, bez dotacji, rozwiązanie to jest tak drogie, że nie zwraca się w sensownym czasie.
3. Biopaliwa (zrębki, brykiety, drewno, spirytus, olej roślinny, itp).
Polityka państwa z koncesjonowaniem i akcyzą na czele powoduje, że nie istnieje metoda na wiarygodne oszacowanie opłacalności tych źródeł energii.
4. Można by sporo złego i dobrego napisać również o wykorzystaniu energii wiatru i wody. Problemy są tu podobne do 3 z tendencją do korzystnego poprawiania prawa.
5. Energia jądrowa i termojądrowa.
Tu pytanie: czy ktokolwiek jeszcze ogarnia ogrom bałaganu i sprzecznych informacji w tej dziedzinie?

Marek Bekier

To jest: BTadeusz

Przekręt - grubymi nićmi szyty.

Cały "zysk" z tej transakcji z bankiem - pochodzi z "nadprodukcji energii.
Ogniwa fotowoltaiczne - to tylko skromny procent inwestycji - którą kredytuje bank.

To czemu bank - nie wydzierżawi działek - małoatrakcyjnych, tanich i nie zainwestuje w same ogniwa - zysk do osiągnięcia - większy, niż z rat spłaty (tego SAMOspłacającego się) domu. Po co mu wspólnicy?

Cały przekręt oparty jest na ulgach i dotacjach "programu".
Programu oskubania z pieniędzy - "frajerów" - SPOZA programu.
Ulgi i dotacje, jak i ceny "odkupu energii" - nie wynikają z rynku - lecz z kolejnych tendencyjnie oakcyzowanych stawek. Kolejne skubanie "frajerów" spoza "programu".

Podatnik będzie tworzył iluzję energooszczędności cwaniakom czerpiącym dywidendy z programu.

Albo i nie będzie... bo kto zaufa bankowi - który odda swój możliwy zysk - klientowi - kredytobiorcy?
Dlatego piszę - że to grubymi nićmi szyta - piramida finansowa.

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: Marek Bekier

Jest Pan pewien aż tak

Jest Pan pewien aż tak negatywnej opinii? Wiem, że ma Pan jednoznacznie złe zdanie o współczesnym systemie bankowym. Jednak innych banków nie mamy a tylko nieliczni, bardzo bogaci ludzie, są w stanie sfinansować budowę domu bez kredytu więc na to nie ma szybkiego sposobu zaradczego. Zostawmy więc kwestię banku i kredytu na chwilę na boku bez podważania pańskiej tezy, że jest to jakiś rodzaj przekrętu na korzyść banku. Czy w całej reszcie widzi Pan same wady? Ja próbuję szukać zalet. Zajrzałem do linków wskazanych przez p. Jerzego Kałwaka. Okazuje się, że projekt jest wspierany przez wiele firm polskich związanych z budownictwem i wyposażeniem domów. Znaczy, że spodziewają się pracy i dochodów. Są to firmy dobre, korzystałem z ich produktów (niektórych) i oceniam pozytywnie ich jakość. Przekrętów dopatruję się (oprócz banku i kredytu ale to już Pan skrytykował) w sztywnym określeniu, że mają to być domy z mikroelektrownią słoneczną o mocy 40kW. Na szybko sprawdziłem producentów takich rozwiązań (nie gwarantuję, że znalazłem wszystko co możliwe), wyszło mi, że producentów polskich nie ma! Dlaczego zamiast takiego sztywnego rozwiązania nie pozwolono na coś ogólniejszego typu: energia pochodząca z ekologicznych źródeł? Dlaczego akurat 40kV? Czy taki dom musi mieć nadprodukcję energii? A jeśli ktoś zadowoli się energią dla siebie bez nadprodukcji a kredyt i tak spłaci albo go nie weźmie?
Odpowiedzi oczekuję nie koniecznie od Pana. Pan już podał swoje wątpliwości i nie doczekał się, jak dotąd, żadnej polemiki. Można więc uznać, że te wątpliwości uzupełniłem choć doszukuję się również pozytywów.

Marek Bekier

To jest: BTadeusz

Panie Marku...

Efektywność inwestycji trzeba liczyć w jednostkach fizycznych.
Najlepiej w joulach, lub kaloriach paliwa pierwotnego.
Wówczas widać, jak król jest "grubo" ubrany.

ONI opoierają rachunek na dotacjach i OBIECANYCH rządowo- €Unijnych ulgach.
A jeśli ktoś (np. Ruch Narodowy) odbierze im prawo do udzielania "obiektywnych" ulg???
Jeśli nasze przedsięwzięcia wykażą oszczędność energii w kaloriach - to żadna "rewolucja" tego nie zakwestionuje.
Jesli będzie to polegało na różnicach stóp opodatkowania (arbitralnych zawsze) - to jest to "łaska pańska".
Stąd moja propozycja waluty energetycznej - różniła się ISTOTNIE - od jej zaprzeczenia - zaprezentowanego w "garści cytatów z Prison Planet".

Swoich (przytomniejszych) studentów przekonuję, ze termodynamika - jest drugą (a może pierwszą) nogą (po mechanice) - inżyniera.
I jest to rada "ojcowska" - brzemienna w wysiłek (dla nich) - ale odbierjąca szaralatanom "bankierskim" przewagę, na tymi, którzy mi uwierzą.
Uwierzą na krótko - bo po poznaniu tej dyscypliny - staną się niezależni od "poglądów" - a zyskają obiektywny i naturalny oręż walki z manipulacją.
A termodynamika wcalke nie jest trudna.
Jest elementarna - w poznaniu otaczajacego świata.
Bez niej - nawet w Boga - trudno (tak naprawdę) - uwierzyć.

Moja opinia jest oparta o termodynamikę.
-:)))
Pozdrawiam.

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: Krzysztof M

Efektywność inwestycji trzeba

Efektywność inwestycji trzeba liczyć w jednostkach fizycznych. Najlepiej w joulach, lub kaloriach paliwa pierwotnego.

Zrobił pan pierwszy kroczek. I założę się o wszystko, że nie zrobi pan następnego.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: BTadeusz

Acha!!!

Dla zbilansowania energetycznego oszczędnego domu (w granicach dostępnych technologii) - wystarczy moc 5kW.

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: Marek Bekier

Na takie właśnie dane

Na takie właśnie dane czekałem! Próbowałem to kiedyś sam policzyć i wychodziło mi podobnie. W każdym razie 40kW to wielokrotnie za dużo. Niby ma ten dom zarabiać na nadwyżkach energii. Od razu są dwie wątpliwości:
1) kto te nadwyżki kupi jak większość sobie wybuduje domy z nadwyżkami energii?
2) ile kosztuje włączenie tych nadwyżek do sieci i kto poniesie koszty?
Szukałem też cen samych elektrowni słonecznych. Ciekawostką jest fakt, że takie o mocy zbliżonej do wyliczonej przez Pana są łatwo dostępne np. tutaj. 40kV nie łatwo znaleźć i do tego cena jest prawie proporcjonalna do mocy. Cóż może generować takie ceny? Przecież patenty na całokształt i poszczególne materiały są chyba takie same? Koszty materiałowe chyba też nie wzrastają aż tak bardzo wraz z mocą?

Marek Bekier

To jest: JJerzy

Wiele pytań ...

Panie Marku,
Wiele pytań, ale na większość odpowiedzi są proste i niestety ... spoza termodynamiki :)
Cały myk opiera się na jednej z idei współczesnego świata, że bez wspierania urzędniczego technologie nie mogą się rozwijać. No to wspierają, tak jak są w stanie objąć to swoimi zindoktrynowanymi rozumkami.
W przywołanym linkiem tekście ma Pan wyjaśnienia na samym początku. Chodzi o realizację zobowiązań Polski, że będziemy kochać bez pamięci energetykę ze źródeł odnawialnych i dopłacać do jej rozwoju według widzimisię brukselki. Stąd zarówno te 40 kW, jak i cały "program". Zgodnie z założeniami do tego programu zaproponowana instalacja będzie generowała przychody: ze sprzedaży nadwyżek energii, z unikniętych kosztów tejże na własny użytek, oraz ... z tak zwanych świadectw pochodzenia, które dla tego rodzaju instalacji mają projektowany dodatkowy mnożnik (x 2,85).
Efekty? A to już odrębna bajka.
Oczywiście jak programy brukselki, to i programy wsparcia/dofinansowania ... itp. W efekcie ... wzrost cen oferowanych instalacji ... Rozwój technologii, ale ... poza Polską.
Tak wygląda majdrowanie przy gospodarce :)

Jerzy

To jest: BTadeusz

Panie Marku, niech się Pan nie da zwieść doktrynerom...

Jeśli za zbudowanie domu oszczędzającego fizycznie enrgię (jednak termodynamika) i FIZYCZNIE materiały - €Unia - miałaby nam dopłacać - to - per saldo - nic na tym nie stracimy.
A podatki naszych współziomów zostaną co najwyżej przekierowane na popularyzację i zachętę dla OBIEKTYWNIE KORZYSTNYCH działań dla kraju.

Generacja kosztów bierze się, jak sądzęz preferowanych kierunków zakupów komponentów i "obsługantów" tego "programu".
Komponenty od np. Siemensa (niewykluczone, że "chińskiego"), a "obsługanci"?...
Zdaje się że Szanowny Autor tego wpisu - mógłby nam nieco rozjaśnić...
-:)))

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: JJerzy

Panie Tadeuszu, czy to ja mam

Panie Tadeuszu, czy to ja mam zaszczyt być adresatem pańskich uwag?

Jerzy

To jest: BTadeusz

No sam nie wiem... -:)

Ale na Pana miejscu termodynamiki bym nie lekceważył... -:)

Ale mówiąc serio - rzeczywiście fizyka jest kluczem do rozszyfrowywania jakości i wartości najprzeróżniejszych "inicjatyw" urzędników.
I mogą się wśród nich zdarzyć - korzystne dla nas, a im - przynoszące sukces - ale jedynie medialny.

Kiedy urzędnicy wciągną się na wyższy poziom i dokształcą termodynamicznie (patrz mój wpis z Prison Planet) - zostaniemy oplątani bez szansy na uwolnienie się od ich omnipotencji.
Niewolnikami zostaniemy - na zawsze.
Dlatego - kto szybciej nauczy się termodynamiki - ma szansę na dominację.
I - jak sądzę - jest to nieunikniony trend, bo pieniądze (w to grają obecnie) - można dodrukować.
A energią - nie da się manipulować.
Proszę tę "insynuację" - potraktować jako niezłośliwy żart.

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: JJerzy

Panie Tadeuszu, termodynamiki

Panie Tadeuszu,
termodynamiki nie lekceważę (nawet nie śmiem pamiętając egzamin z tejże :))

Jerzy

To jest: Marek Bekier

Nie wiem czy to pora by

Nie wiem czy to pora by podsumować wątek, którego rozwój sprowokowałem. Mam wrażenie, że zależy nam na tym by do termodynamiki nie mieszano akcyzy, koncesji i prawa unijnego. Niestety, władza nam tego nie gwarantuje a nawet dodaje własną głupotę.

Marek Bekier

To jest: BTadeusz

Bardzo trafnie

Ale bym rozszerzył:
Gdyby tego "prawa" nie mieszano do niczego - byłoby jeszcze lepiej...
-:)
pozdrawiam

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: Marek Bekier

Okazuje się, że próbowałem

Okazuje się, że próbowałem podsumować za wcześnie. Znalazłem coś, co czarno na białym pokazuje "dobrodziejstwo" pomysłów UE. Tu link. A teraz najważniejsze zdanie z niego:

WARTOŚĆ WYPRODUKOWANEJ ROCZNIE ENERGII: 850 kWh * 1,1zł/kWh (zapisana w ustawie cena sprzedaży energii z ogniw PV do sieci dużego operatora) = 935zł

Znaczy, że zakłady energetyczne będą musiały kupować po 1,1zł by sprzedawać po 0,3zł. Ewentualnie cenę dla klienta też się podniesie do n.p. 2zł po czym, aby zachować obiecany przez unię zysk dla "zielonych" zwiększy się dla nich cenę skupu do 3zł i tak do szczęśliwej eutanazji.

Marek Bekier

To jest: antares

Mój przyjaciel instalował solary.

Od kilku lat żyje wyłącznie z serwisowania i napraw zainstalowanych przez siebie urządzeń. Roboty mu nie brakuje. Sam pali węglem.

antares

..

Ma Pan 100% racji z ta fotowoltaniką to kolejny przekręt.. będzie się to opłacało tylko podatnicy będą dopłacać do kwh która ma być odbierana coś mi się obiło o uszy w cenie około 1 zł. A teraz kupujemy ją z sieci po odliczeniu opłat przesyłowych po jakieś 25 gr. Różnice będzie dopłacało Państwo czyli my w podatkach. W ten sposób będziemy finansować banki i chińskie firmy produkujące ogniwa, oraz cała bandę która się po drodze na tym obłapi.

To jest: Jerzy Kałwak

PAP - 04.06.2013: Według

PAP - 04.06.2013:

Według szacunków KE ceny paneli sprowadzanych do Europy z Chin powinny być średnio o 88 proc. wyższe, żeby nie można było mówić o dumpingu. Obecne ceny - w opinii De Guchta - bardzo szkodzą europejskim firmom branży solarnej i są zagrożeniem dla 25 tys. miejsc pracy. - Ponadto zagrażają przetrwaniu samej branży i przyszłym inwestycjom, szczególnie w bardzo ważnym obszarze badań naukowych i rozwoju - powiedział. Dodał, że reakcja Komisji jest "wyważona" i zgodna z międzynarodowymi przepisami prawa handlowego. Wyraził nadzieję na polubowne rozwiązanie, mimo że dotychczasowe rozmowy - które trwają od roku - nie przyniosły rezultatu. - Jest jeszcze możliwość osiągnięcia przyjacielskiego porozumienia, co byłoby lepsze dla obu stron. Musi ono jednak wyeliminować szkody [wyrządzone w europejskim przemyśle paneli słonecznych] - zaznaczył.

Koalicja europejskich producentów paneli słonecznych UE ProSun, która złożyła skargę do Komisji ws. cen paneli, przyjęła z ulgą wtorkową decyzję KE. W przesłanym oświadczeniu napisała, że chiński dumping kosztował Europę tysiące miejsc pracy i ponad 60 zamkniętych fabryk. "Teraz chiński rząd musi przedstawić rozwiązania, które trwale zapobiegną dumpingowi" - napisano w oświadczeniu.

Chiny są największym na świecie producentem paneli słonecznych. Na ten kraj przypada około 65 proc. światowej produkcji, a UE jest głównym rynkiem eksportowym Chin, jeśli chodzi o ten produkt; trafia do niej ok. 80 proc. chińskiego eksportu paneli.

Europejscy producenci zarzucają Chińczykom, że sprzedają panele poniżej kosztów, by zdominować rynek. Dlatego we wrześniu zeszłego roku KE wszczęła przeciwko Chinom postępowanie antydumpingowe. Przeciwko wprowadzeniu ceł zaporowych na import chińskich paneli słonecznych były jednak rządy kilkunastu państw UE, w tym Niemiec.

Na razie kary za dumping wprowadzono na pół roku, ale planuje się na 5 lat. Niemcy się sprzeciwiają, bo to ich inwestycje w Chinach są źródłem tych "dumpingowych" cen w dostawach do UE. Niemieckie firmy i tak zarabiają, a francuskie czy jakieś inne niech się martwią.

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

To jest: adam_54

Wchodzę w to !!!

„SAMOspłacający się dom”

BOŚ da kredyt na ten dom...
Deweloper dom wybuduje...
Ja ten dom eksploatuję...
BOŚ_owi kredyt spłacam ...

.dzięki sprzedaży nadwyżek energii do sieci

Bo BOŚ-owi funkcjonariusze chyba dają gwarancję na wystąpienie owych nadwyżek umożliwiających samospłatę kredytu wziętego na ten dom ??? :DDD

Oczywiście to całe BOŚ-owe, perpetum mobilowe, bajdurzenie to

w ramach projektu “Przeprowadzenie kampanii informacyjno-promocyjnej ‘Akademia Dialogu KPP’”, współfinansowanego przez Unię Europejską ze środkow Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki

Cóż.. na czym , jak na czym, ale na bajdurzeniu zarabiać, jak widać umieją :DDD

Pozbawić partie osobowości prawnej!!

„SAMOspłacający się

„SAMOspłacający się dom”

Brakło na końcu w powyższym zdaniu przymiotnika - publiczny - tołażysze, bez którego powyższe zdanie nie ma sensu.
Wniosek?
Oj coś mi podpowiada, że w każdym domu przyszłości, będzie pokój dynam, gdzie każdy z rodziny musi wydymać określoną ilość mocy - tołażysze aby nie zostać po prostu - faszystą, antysemitą homofobem, etc.

chłop jag

To jest: Krzysztof M

Zakładając, że Białystok ma

Zakładając, że Białystok ma 300.000 mieszkańców i każdy chciałby mieszkać na swoim, tanim i do tego jeszcze produktywnym, biorąc pod uwagę, że domy są dla więcej niż jednej osoby (w tym przypadku założyłem, że dla trzech), i przyjmując powierzchnię osiedla mieszkaniowego przypadającą na jedną posesję 1.500mkw, wychodzi na to, że kwadrat gruntu, który takie osiedla by zajmowały, miałby wymiary 38x38km.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Ireneusz

Pytanie za 100 punktów

W czasach mojej młodości pisało się fotowoltanika. Dzisiaj wszędzie widzę, że zjedzone zostało "eN" i pisane jest fotowoltaika.
Co sądzicie Szanowni Czytelnicy o poprawności obu zapisów?

BTW. Stąd może wyjść nam całkiem niezła odpowiedź na postawione przez Autora pytanie, a więc był może ten problem nie jest aż tak "off topic", jak mógłby się na pierwszy rzut oka wydawać...

To jest: Jerzy Kałwak

Czy dysponuje Pan jakimś

Czy dysponuje Pan jakimś przykładem zapisu "fotowoltanika" (idzie o wskazówkę bibliograficzną)?
Od co najmniej 12 lat czytam na ten temat sporo, jeżdżę na konferencje i szkolenia, ale poznałem wyłącznie formę "fotowoltaika".

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

To jest: adam_54

hymm..

elektronika czy elektroika ? - no, gdyby ktoś o mnie powiedział że jestem nie elektronik a elektroik - świadczyłoby że jest kompletnym idiotą.
Podobnie o kimś zajmującym się fotowoltaniką należałoby powiedzieć że to fotowoltanik a nie fotowoltaik - mylę się ?

Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: Marek Bekier

Panowie, temat był już

Panowie, temat był już dyskutowany i wyszło na to, że trzeba pisać "fotowoltaika". Podaję dwa linki:
1) http://proeko.blogspot.com/20... - zdanie fachowca z dalszymi odsyłaczami;
2) http://versta.pl/produkty/fot... - dowód na to, ze niektórzy potrafią raz tak a raz inaczej.
Cóż, względy czystości językowej nie pierwszy raz poszły w maliny

Marek Bekier

To jest: Jerzy Kałwak

Nie należy sądzić tylko "po

Nie należy sądzić tylko "po sobie". Jest fotografik czy fotografnik. A przecież jest prawnik, a także pracownik?!

Budowa wyrazu elektronika jest następująca: elektr-on- to temat/rdzeń, a -ika (jak np. fiz-yka) to końcówka.
Natomiast w przypadku słowa fotowoltaika mamy całkowicie odrębny przypadek. Najpierw jest złożenie foto-wolt- jako temat, a następnie tzw. okołorostek -a- i dopiero końcówka -ika.

Skąd ta różnica? Z tego samego źródła, co ten fotografik. Z języka i jego nieskończonych możliwości.

Zwolennicy "fotowoltaniki" mogą odruchowo kierować się chęcią podniesienia rangi tej dyscypliny technicznej do poziomu np. botaniki. To tak poważniej brzmi. Niestety, to słówko nie posiada greckiego pierwowzoru, więc nie można rzeczowo o nie powalczyć.

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

To jest: Ireneusz

Ja siedzę w temacie dłużej

Około 30 lat w tej chwili. Moje dane są na podstawie wiedzy z lat siedemdziesiątych. Zawsze to była fotowoltanika. Mogę poszperać, ale obawiam się problemu ze znalezieniem czegoś do zeskanowania po kilkunastu przeprowadzkach od tamtego czasu. Stara literatura nigdy nie była jara w świecie techniki.
Wygląda mi jednak na to, że zaszła jakaś unifikacja językowa, szczególnie że pan jest świadom nowej nazwy już od kilkunastu lat. Ciekaw jestem, dlaczego i kiedy literka N zniknęła?
BTW, pan Adam_54 nie ma racji, albowiem świat używa i zawsze używał słowa electronic, a nie "electroic".

To jest: adam_54

Pan umiesz czytać ze zrozumieniem ?

świat używa i zawsze używał słowa electronic, a nie "electroic".

Czyżbym ja o czymś innym...

Cytuję sam siebie:
gdyby ktoś o mnie powiedział że jestem nie elektronik a elektroik - świadczyłoby że jest kompletnym idiotą.

-P
A co do..

.Ciekaw jestem, dlaczego i kiedy literka N zniknęła?

Ja wiem od kiedy i dlaczego, zaczęto zastępować przymiotnik "państwowy", przymiotnikiem "publiczny" - więc i literka "N" zniknęła najprawdopodobniej w tym samym terminie i podobnych przyczyn:-)

Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: Ireneusz

Panie Adamie

Świat zawsze używał słowa photovoltaic. Co my w Polsce tłumaczyliśmy na fotowoltanikę. Z powodów być może historycznych, a być może semantycznych, a być może z powodu głupolstwa człowieka, który po raz pierwszy użył tego słowa i rozpowszechnił go w Polsce.
Zasada głupolstwa dotyczy na przykład miasta Tychy. Kiedyś sobie jeden stalinowski dziennikarzyk beknął o budowie Nowych Tych, co skutkuje do dziś nawet tłumaczeniami szacownych językoznawców o poprawności takiej odmiany. Odmiany kolącej ucho każdego uwarunkowanego na historię polską, śląską oraz niemiecką i znającego te słowo będące nazwą miejscowości (Tychy, przez długi czas Tichau i znów Tychy) troszkę wcześniej niż od 1955 roku.
A nigdy nigdzie świat nie używał słowa "electroic". Chyba, że pan ma problemy ze zrozumieniem tekstu poziomu 2.

To jest: Jerzy Kałwak

Od ponad 5 lat dostępny jest

Od ponad 5 lat dostępny jest program komputerowy, dzięki któremu można wyliczyć korzyści/straty wynikające ze stosowania OZE w gospodarstwie domowym, firmie, instytucji - http://www.kolektorek.pl/inde....

Trudno mi jednoznacznie ocenić, czy są argumenty za "samospłacającym się domem" i czy to nie jest cwaniackie lobbowanie branży na wymuszenie na państwie ulg i dopłat za modną energię odnawialną.

Swego czasu była moda na przydomowe oczyszczalnie ścieków. Zainstalowałem, korzystam. Kilka lat temu moja gmina za grube miliony poprowadziła obok mojej posesji kanalizację (co krok przepompownia, bo zabudowa jest rozproszona w pofałdowanej okolicy). Moi sąsiedzi zostali zmuszeni do kosztownego podłączenia się. Teraz płacą za wodę i odprowadzanie ścieków, a ja tylko za wodę. Znam gminę w pagórkowatym terenie, gdzie wójt przedstawił wyliczenie: mogę każdemu dołożyć 50% do przydomowej oczyszczalni ścieków z budżetu gminy albo zadłużyć gminę na miliony i budować oczyszczalnie i kanalizację przez następne 20 lat. Ludzie wybrali przydomowe. Za zaoszczędzone pieniądze gmina zbudowała zalew na rzeczce (już czystej, bo ścieki do niej nie spływają) z plażą i kąpieliskiem oraz terenem do rekreacji.

Ten przykład z przydomowymi oczyszczalniami podaję tylko dlatego, że obrazuje on, jak indywidualne rozwiązania mogą prowadzić do oszczędnego osiągania poprawy warunków życia. Być może to nie przekonuje mieszkańców wielkich miast, ale oni stanowią ok. 1/4 ludności Polski. Reszta wciąż mieszka w małych miastach i na wsi, gdzie nowoczesne i oszczędne rozwiązania dają się łatwiej zastosować. Jak taka rodzina z "dziury" zaoszczędzi na energii, to przyjedzie do miasta do teatru albo do cyrku i wyda tam pieniądze, a mieszczuch swoje zarobi.

P.s. To, że palący u siebie węglem instalator solarów żyje z ich serwisowania, dobrze świadczy o właścicielach i użytkownikach tych instalacji. Dbają o nie.

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

To jest: Ireneusz

Rozproszone jest tańsze

Podobna sprawa jest z elektrowniami. Budowa dużych elektrowni jest absurdalna i z punktu widzenia ekonomii zupełnie zadziwiająca. Ale budowa elektrowni daje władzę.
A okazuje się, że świat zaczyna przyglądać się małym, gminnym i przydomowym elektrowniom, które sa znacznie bardziej ekonomiczne. Otóż nawet w USA i w Japonii trwają poważne badania nad przydomowymi elektrowniami atomowymi. Już kiedyś poruszaliśmy ten temat na PN. Reatory jądrowe, samogasnące (samotłumiące reakcję łańcuchową w przypadku awarii), są podobnoż już dzisiaj wykorzytywane.
Stąd dziwnym jest, z mojego punktu widzenia, budowanie farm słonecznych przydomowych celem napędzania instalacji rozsyłowych energii elektrycznej, gdyż nie jest to opłacalne.

To jest: Jerzy Kałwak

Tańsze chyba nie jest, a na

Tańsze chyba nie jest, a na pewno nie na etapie instalowania. W zależności od trwałości takiej przydomowej instalacji jej koszt rozkłada się na wiele lat, im na dłużej, tym lepiej.
Są też inne korzyści. Dla przykładu: pisałem kiedyś o pewnym ślusarzu, który pod miastem miał warsztat i - jak to w latach 70. XX w. w Polsce bywało - raz po raz wyłączano w tej miejscowości prąd. Więc postawił maszt i zainstalował sobie turbinę wiatrową, która napędzała mu oświetlenie i mniejsze narzędzia w warsztacie. Uniezależnił się od przerw w dostawach prądu i, oczywiście, był za to nękany przez różne ludowe urzędy i kontrole. Walczył o swoje, trochę mu pomogłem.
Inny mój znajomy wyprowadził się do RFN już na początku gierkowszczyzny. Pod Frankurtem a.M. w 1972 założył firmę (przedstawicielstwo Hörmanna) i potrzebował sporo prądu, który wydawał mu się trochę za drogi. Również postawił sobie maszt z niewielką turbiną produkującą prąd. Był podziwiany za pomysłowość, pisano o jego inicjatywie, nawet pokazywano go w regionalnej tv. Bardzo pozytywnie wpłynęło to na wizerunek jego firmy, więc szybko wzrosły mu obroty.
Znam też przypadek jeszcze XIX-wiecznego tartaku w niedużym miasteczku, który ok. 100 lat temu przeszedł na napęd elektryczny z własnej turbiny napędzanej energią z kotła parowego. Aby coś zrobić z nadwyżkami prądu i nie puszczać pary w gwizdek, właściciel tartaku zelektryfikował miasteczko kilkadziesiąt lat przed okolicznymi miejscowościami, do których prąd doprowadzano dopiero za Gomułki. Oczywiście, dodatkowo na tym zarabiał.

Szczególnie ten ostatni przykład może nie spodobać się tutejszej "antyliberalnej" prawicy narodowej, bo właściciel tego tartaku handlował tarcicą z Niemcami i Anglikami, a drewno kupował od Żydów. I miał jeszcze dwa duże tartaki, a więc był z całą pewnością antypolskim spekulantem. Musiał być, skoro po 1945 roku dwa tartaki władza ludowa mu zabrała, a trzeci kolejne pokolenie musiało zamknąć za Gierka, bo nie było dla nich drewna w polskich lasach.

W każdym razie, co już w tej dyskusji się sugerowało (serwisowanie), rozpraszanie źródeł wytwarzania energii oddziałuje szerzej, niż tylko na portfel producenta tej energii.

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

To jest: Ireneusz

Bez dotacji na wstępie

Bez dotacji na wstępie oraz bez preferencyjnej ceny za kWh elektrownia wiatrowa czy słoneczna nie ma szans powodzenia.

http://evertiq.pl/news/10796

To jest: Jerzy Kałwak

Lektura dla zainteresowanych

Lektura dla zainteresowanych ekonomicznymi i technicznymi aspektami stosowania technologii OZE: http://www.kolektorek.pl/inde...

Seneka: Nawet jeśli się mylisz, mów prawdę.
Być oblężonym przez oblężonych - to musi być poniżające!

Dziękujemy naszym Prenumeratorom:-)

-)