III RP. Świnka hodowana na rzeź

Polecam Państwu nieco już zapomniany filmik "386 zdrajców Polski, zgoda na traktat lizboński". Niespełna 11-minutowa prezentacja zawiera podstawowe dane dotyczące "polskich" parlamentarzystów, którzy w 2008 r. zagłosowali za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego.

Wielu z tych polityków już nie żyje, wielu nie doczekało się reelekcji. Ale są też tacy, którzy nadal zajmują kluczowe stanowiska w naszej Ojczyźnie. Beata Szydło, Beata Kempa, Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin, Zbigniew Ziobro - to tylko część nazwisk, na które wypada zwrócić uwagę.

Krytykując obecną "grupę trzymającą władzę", należy jednak pamiętać, że poprzednia ekipa rządząca również splamiła się poparciem dla Traktatu Lizbońskiego. Za przyjęciem TL opowiedzieli się bowiem tacy prominenci, jak Bronisław Komorowski, Donald Tusk czy Ewa Kopacz. Skoro już mówimy o "lizbończykach" spoza Prawa i Sprawiedliwości, nie zapominajmy o Januszu Palikocie, Grzegorzu Napieralskim, Wojciechu Olejniczaku, Waldemarze Pawlaku i Jarosławie Kalinowskim.

Historia podporządkowywania Polski Brukseli sięga bardzo zamierzchłych czasów. Proces, o którym mowa, zaczął się w roku 1989, chociaż niewykluczone, że planowano go już wcześniej. Likwidacja III Rzeczypospolitej rozpoczęła się zaraz po jej utworzeniu. Poniżej załączam fragment "Dziennika Telewizyjnego" z 17 września 1989 roku (piękna, symboliczna data!). Nagranie udowadnia, że już trzy miesiące po pamiętnym 4 czerwca zapowiadano przyłączenie Polski do UE, znanej wówczas jako EWG.

Mądrzy ludzie mawiają, że człowiek rodzi się po to, żeby umrzeć. III RP nie jest człowiekiem, ale trudno nie ulec wrażeniu, że pozwolono jej się urodzić, aby później można było ją zabić. Innymi słowy, potraktowano ją jak świnkę hodowaną na rzeź. Zagadka: jeśli III Rzeczpospolita jest świnką, to kim są jej rodzice, którzy poczęli ją przy Okrągłym Stole? Krówkami? Kózkami? Owieczkami? Każdy, kto czytał "Folwark Zwierzęcy" George'a Orwella, potrafi udzielić prawidłowej odpowiedzi na to pytanie.

Myliłby się ten, kto by powiedział, że EWWiS/EWG/UE miała być zwykłą wspólnotą Ojczyzn. Myliłby się ten, kto by stwierdził, że dopiero w XXI wieku Unia Europejska przeobraziła się w quasi-federację dążącą do pełnego federalizmu. Tak się bowiem składa, że już w 1946 roku Winston Churchill, premier Wielkiej Brytanii, postulował budowę Stanów Zjednoczonych Europy. Oto dowód:

Żeby było śmieszniej, w okresie międzywojennym wpływowy hiszpański myśliciel José Ortega y Gasset ogłupiał świat wynurzeniami typu:

Europejczycy odkryli, że być Anglikiem, Francuzem czy Niemcem to znaczy być prowincjuszem. A zatem zdali sobie nagle sprawę z tego, że są "czymś mniej" niż byli, jako że przedtem każdy Anglik, Francuz czy Niemiec sam czuł się pępkiem świata. I to właśnie jest moim zdaniem autentyczna przyczyna owych objawów dekadencji, które niepokoją Europejczyków. (...) Autentyczna sytuacja Europy przedstawia się następująco: długa i wspaniała przeszłość doprowadziła ją do nowego stadium rozwoju, w którym wszystko stało się większe; ale zarazem struktury będące przeżytkiem owej wspaniałej przeszłości stały się za ciasne i utrudniają obecnie jej dalszy rozwój. Europa powstała jako zbiór małych narodów, idee i uczucia narodowe były (w pewnym sensie) jednym z najbardziej charakterystycznych wynalazków europejskich. Teraz Europa zmuszona jest przezwyciężyć sama siebie. Oto schemat wielkiego dramatu, jaki rozegra się w nadchodzących latach. Czy Europa potrafi uwolnić się od przeżytków przeszłości, czy też zostanie na zawsze ich więźniem? A raz się już tak w dziejach zdarzyło, że wielka cywilizacja zginęła, bo nie potrafiła zmienić swej tradycyjnej idei państwa.

Źródło: José Ortega y Gasset, "Bunt mas", tłum. Piotr Niklewicz

Jak widać, projekt dosłownego zjednoczenia Europy jest bardzo stary. Już w roku 1989 było wiadomo, w jakim kierunku będą zmierzać europejskie organizacje międzynarodowe. Nie ma usprawiedliwienia dla nikogo, kto w tamtym czasie walczył o włączenie Polski w struktury EWG. Wszelkie działania na rzecz formalnej integracji Polski z Europą Zachodnią należy postrzegać na równi z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego. Czyli jako akt zdrady narodowej. Nie przyjmuję wymówek w stylu "Myśmy nie wiedzieli" czy "Nas oszukano". Bardzo mi przykro, ale nie udziela się zgody na coś, czego się dobrze nie poznało. Zwłaszcza wówczas, gdy prawda o owym "czymś" jest jawna (dostępna dla każdego, kto jej poszukuje).

Natalia Julia Nowak

Urodzona 19 lutego 1991 r. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim (Socjologia Stosowana i Antropologia Społeczna, studia magisterskie) i Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach (Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna, studia licencjackie). Więcej na stronie: njnowak.tnb.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (1 głos)

Tematy: 

Dyskusja

oto zajac1

Nieco usprawiedliwienia pani Natalio.

Proszę zważyć.
W owych czasach gdy siły obecne(PIS) i poprzednie(PO) przy wsparciu moralnym wszystkich zjednoczonych i niezjednoczonych lewic namawiały lud do bezmiernej szczęśliwości integracyjnej , z uwagi na tempo oraz obszerność owego dzieła ( 300 stron?) nikt z podpisujących tego nie przeczytał.
Ba. Podobno nawet ci co pisali tego nie przeczytali .
Pozdrawia.
zajączek.

oto Natalia Julia Nowak

zajac1

W ten sposób można usprawiedliwiać starą babcię, która podpisała niekorzystną dla siebie umowę z operatorem telefonii komórkowej. A nie polityków, którzy decydują o losie Ojczyzny i Narodu. Nic nie usprawiedliwia zdrady narodowej.

oto wzl

Czytanie i podpisywanie

Na kilka dni przed odjazdem z Moskwy do Mikaszewicz Marchlewski zawezwany został przez Lenina i odbył z nim dłuższą, poufną rozmowę.
- Mam nadzieję, towarzyszu - powiedział Lenin - że osiągniecie maksimum tego co osiągnąć można. W ostateczności jednak zechciejcie przypomnieć sobie przypisywane mi słowa podczas podpisywania Traktatu Brzeskiego... - i zmrużył oczy.
Marchlewski uśmiechnął się. Któżby nie pamiętał co opowiadano o historycznej chwili, gdy Lenin kładł swój podpis pod akt Pokoju Brzeskiego, nie czytając go! A na zwróconą mu uwagę, miał odpowiedzieć: "Co! Ja mam ten bezczelny traktat pokojowy nie tylko podpisywać, ale go jeszcze czytać?! Nie będę go ani czytał, ani wypełniał jego postanowień przy pierwszej sprzyjającej okazji". - Lenin nigdy nie potwierdził i nie zaprzeczył tej anegdocie. Ale zawsze się z niej lubił śmiać. - Józef Mackiewicz, LEWA WOLNA.

Polityka to jedno wielkie bladztwo i powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę, my jako obywatele i ci, którzy nami rządzą. A my nadal jesteśmy tak naiwni jak ponad 200 lat temu.

Dwudziestego dziewiątego marca 1790 roku zostało ostatecznie podpisane przymierze. Prusy o 200-tysięcznej armii i Polska o niespełna jeszcze 50-tysięcznej warowały sobie dokładnie w trakcie rozmiary pomocy wojskowej i finansowej w razie napaści na któreś państwo. Zbyt korzystne to było dla Polski, aby mogło być dochowane. Dla Prus, będących w naprężonych stosunkach z Rosją i Austrią oraz chcących szantażować całą Europę, przymierze było chwilowo na rękę; Polska nic na nim nie traciła, ale naiwnością patriotów była wiara, że bezinteresowna obrona Rzplitej przed Moskwą i wdzięczność jej obywateli jako jedyna zapłata Prusom wystarczą. - Karol Zbyszewski, NIEMCEWICZ OD PRZODU I TYŁU.

oto chłop jag

III RP. Świnka hodowana na

III RP. Świnka hodowana na rzeź

III RP to taki bękart tym razem nie wersalski - tylko zaistniały w konsekwencji zmiany etapu mądrości - tołażysze. Ów etap madrości polegał na tym, że pupile szatana uznali, iż Moskwa nie podoła zintegrować Europy - więc ową integrację powierzono "Brukseli"
Wniosek?
Żeby nie było nieporozumień - to tzw. integrację Europy czy to pod przewodem Moskwy czy to pod przewodem "Brukseli" - nadzorowali i nadzorują jedni i ci sami - tołażysze.

oto chłop jag

Rewolucję francuską należy traktować jako

zdobycie przyczółka w Europie przez pupili szatana - w celu opanowania i Europy i świata - tołażysze. Ponadto idzie o to, że poprzez odczłowieczenie i upodlenie człowieka - Szatan chce pokazać Bogu - że z tym stworzeniem człowieka to Mu tak do końca nie wyszło.
Wniosek?
A Jezus Chrystus kiedyś ostrzegał - wyraźnie i dobitnie.

oto Natalia Julia Nowak

Eowina

Na budowie majster krzyczy do robotnika:
- Stefan! Podaj, k***a, cegłę!
Robotnik obrusza się:
- Nie można delikatniej?
Majster odpowiada:
- No dobra. Stefan! Podaj, k***a, cegiełkę!

oto Eowina

Mało śmieszne. :(

Taki dowcip można znaleźć na każdym rogu ulicy internetowej. Dama ukrywa słownictwo za woalką.
Np. Jak się nazywa zupa z wielu kur?
( Odpowiedź: Rosół z kur wielu)

oto chłop jag

Zbyt dużą dawką wulgaryzmów można

dany kawał uczynić niestrawnym ale można także zarżnąć ów kawał rezygnując z odrobiny wulgarności - zakładając jednocześnie, że nie tworzy się kawału tylko po to aby rozsiewać wulgarność.
Wniosek?
Przebywanie w sterylnych warunkach przez długi czas też człowiekowi - szkodzi - i to śmiertelnie - tołażysze.

oto elvis

Kto powiedział "kurwa"?

Kto powiedział "kurwa", stracił dziewictwo mentalnie.
Btw, jest to, wbrew Pani mniemaniom, rusycyzm, a dokładniej "ruska łacina". Używający tego "przerywnika" z pewnością nasiąkali wpływami wschodnich Słowian. Polanie mieli na to "skrzywienie" określenie "kobieta", w odróżnieniu od cnotliwej "dziewki", "białki" lub "białogłowy".

oto elvis

Tak czy inaczej

chodzi Pani o obce kulturowo zjawisko kobiecości

Minerva też brzmi mało dziewiczo ...

Only once Hephaestus tried to annoy her erotically, but the goddess resisted bravely. From the seed of god, which fell to the earth, Erichthonius was born, a celebrated hero of Athens. The goddess was behaving as if he was her son.

oto Krzych Adam

Chyba nie rusycyzm jednak.

Latynizm raczej. Na półwyspie Apenińskim co i rusz można natknąć się w górach na serpentynach na ostrzegawczy napis "curva pericolosa".

oto elvis

La curva to latynizm

ale zdecydowana większość słów uznanych powszechnie za obsceniczne, w tym zwłaszcza odnoszące się do płci i najstarszego zawodu, to wpływ wschodniego braku kultury, mody na ordynarność ( cyt.:"... zaklął z ruska brzydko"). Zła ale dosadna maniera dotknęła nawet Jana Kochanowskiego, np gdy opiewał mądrość pewnego matematyka..

oto elvis

Po pierwsze, nie rusofoba,

po drugie, nie chodzi tylko o przekleństwa, a o ordynarny stosunek do spraw wzniosłych,
po trzecie, procent "rynsztokowców" na "bliskim" wschodzie jest najwyższy,
a po czwarte - gratuluję inwencji translatorskiej przy słowie puttana.

oto Alej

W polskiej gwarze z okolic Sanoka (konkretnie ze Strachociny)

dziewka (a dokładniej dziéwka) jeszcze w II połowie XX wieku nadal znaczyło dziewczyna.

Sam w dzieciństwie używałem tej gwary i stąd potrafię wymówić (a także rozróżnić w cudzej wymowie) zarówno "é" jak i "ó".
Co wydaje mi się być umiejętnością raczej rzadką, z pewnością zaś zanikającą.

Może ktoś powinien mnie nagrać, by pokazywać studentom szkół aktorskich jak wymawiać mickiewiczowskie "kobiéta" i norwidowskie "nabłędniéj"? ;-)).
Wymawiają albo "e" co się (odpowiednio z "kwita" i z "podrzędni") nie rymuje albo "i" co jest zgrzytającym w uszach fałszem.
(Z "ó" jest łatwiej, bo co prawda brzmi inaczej niż "u" ale się rymuje z wszystkim z czym się rymuje "u".)

oto elvis

Powinien nagrać;

Parę lat temu oglądałem reportaż o podkarpackich emigrantach w Peru. Jeden z nich chwalił się nie bez dumy, że ma dwóch siurków i trzy dziéwki. Dopiero po dłuższej chwili wynikło z kontekstu, że mówił o swoich dzieciach.

oto Alej

Zaciekawił mnie Pan tymi "siurkami"

W mojej rodzinnej Strachocinie występuje (a raczej występowało w czasach mojego tam dzieciństwa) tylko kilkanaście, no, może dwadzieścia kilka nazwisk. Wiele rodzin miało to samo nazwisko (moje w połowie XX wieku nosiło 27 rodzin i wcale nie był to rekord, jeszcze więcej było Radwańskch). Stąd poszczególne "atomowe" rodziny, a raczej ich "klany" noszą przezwiska funkcjonujące nieomal oficjalnie (spotyka się je nawet na nagrobkach na miejscowym cmentarzu).
Mówiło się raczej Kazek "Zza Łozin" niż Kazek Radwański. Skądinąd konkretna osoba (już nie żyje) "wżeniła się" w rodzinę Błażejowskich i stała Kazkiem "Od Błażejowskiego". Co odziedziczyli jego synowie, Radwańscy "Od Błażejowskiego".
Na ogół te "imioniska" odnoszą się do miejsca zamieszkania: "Z Kowalówki", "Zza Łozin", "Spod Mogiły", "Z Górki" itp. Niekiedy jednak są tajemnicze: "Giyr" (to jeden z "klanów" mojej rodziny), "Jajaś" (zapewne chodzi o potomków Jana jąkały), "Ślik" (??), czy właśnie "Siur".

W strachockiej gwarze chyba nie było tego słowa, przynajmniej ja go nie znałem.
A może jednak...?

oto elvis

Myślę że przechodzi Pani trudny okres

nazywany kiedyś "młodością durną i chmurną", pieczętując wlepkę "zdrajcy" każdemu Europejczykowi. Nie wykluczam, że byli i płatni zdrajcy, zwłaszcza gdy forsowano obecnie dominującą tendencję do "sowietyzacji" ustroju Unii, ale z pewnością miał rację Ortega y Gasset mówiąc:

Czy Europa potrafi uwolnić się od przeżytków przeszłości, czy też zostanie na zawsze ich więźniem? A raz się już tak w dziejach zdarzyło, że wielka cywilizacja zginęła, bo nie potrafiła zmienić swej tradycyjnej idei państwa.

Prywatnie uważam za możliwą sytuację, gdy Europa będzie ojczyzną Europejczyków wielu narodowości, pod warunkiem wszakże że narody europejskie znajdą wspólną i wartościowszą niż nacjonalizm ideę bytu "samego w sobie".
Być może znajdą to co zgubiły, czyli chrześcijaństwo.

oto Natalia Julia Nowak

elvis

Dobrze, że nie jestem ani Europejką, ani chrześcijanką. :) Jestem Polką, Słowianką i Eurazjatką, moja Część Świata zaczyna się w Czechach, a kończy w Azji Środkowej, zgodnie z częstotliwością występowania haplogrupy r1a.

oto Krzych Adam

Nie zapominajmy o Hindusach.

Wśród najwyższych kast w niektórych rejonach Indii procent ludzi z haplogrupą R1a1 jest jeszcze wyższy niż wśród Iszkaszimów. Według niektórych źródeł lokalnie potrafi to być ponad 90%.

oto HeS

Strach ma wielkie oczy?

@Mar.Jan:"szowiniści i faszyści"

Zapomniał Pan o komunistach. Najgorzej będzie jak się okaże (jak w Niemczech w latach '30) że 3/4 Polaków to "szowiniści i faszyści", którzy dobrze wiedzą "who is who". Bo to że 3/4 Polaków to antysemici już wiadomo od dawna.

oto Alej

A ja w referendum głosowałem jak najbardziej świadomie

Rzecz jasna za wejściem Polski do Unii Europejskiej.

W 966 głosowałbym za przyjęciem chrześcijaństwa.
Zatem za drastycznym ograniczeniem suwerenności, co przyjmowaliśmy wtedy w "pakiecie" (Syn Mieszka Bolesław koronę dostał od papieża, za zgodą cesarza.).

Ba! mi to łatwo, akurat wiem co się stało z tymi którzy wtedy swojej suwerenności bronili jak źrenicy oka. Niby całkiem nie zniknęli bo dali nazwy wielu niemieckim miastom ale mnie to jakoś przesadnie nie rajcuje.

oto indris

Koronacja Bolesława Chrobrego...

...miała miejsce w r. 1025. Była na nią zgoda aktualnego papieża
. Cesarz Otton III już wtedy nie żył.
Są przekazy, że podczas słynnego zjazdu w Gnieźnie w roku 1000 cesarz Otton III włożył na głowę Bolesława własną koronę. Nie było to jednak uznane za koronację, bo wtedy nie byłoby późniejszych starań Bolesława o koronę.

oto Alej

Otóż nie, od Ottona dostał jedynie zachętę

Koronę mógł mu dać tylko papież, rzecz jasna za zgodą cesarza.
Bolesław dostał ją znacznie później, dopiero w 1024. Od papieża Jana XIX.
Po śmierci przeciwnych tej koronacji cesarza Henryka II, skądinąd świętego Kościoła Katolickiego (!) i papieża Benedykt VIII (przypadkowo tego samego co to wprowadził do Credo sławetne "filioque", do dziś dzielące nas z prawosławiem).

Nie potwierdzona tradycja powiada, że bardzo Polsce i Bolesławowi przychylny (to on ustanowił u nas niezależną od Niemiec organizację kościelną) papież Sylwester II zaraz po Zjeździe Gnieźnieńskim, zatem już w roku 1000 wysłał do Polski koronę. Jednak nie dotarła ona do adresata, a stała się koroną królów węgierskich, którą jako pierwszy koronował się Św. Stefan I (znowu święty, Bolesław miał z nimi wyraźnego pecha, gdy jeszcze do tego dodać św. Włodzimierza, z którego dziećmi miał takie kłopoty...).

Co ciekawe Michał Bobrzyński (w swoich "Dziejach Polski w zarysie", z 1879 r.) o koronacji Bolesława powiada tak:

... stara się w Rzymie usilnie o koronę królewską. Gdy zaś zabiegom niemieckim udało się starania te udaremnić, Bolesław w r. 1024 każe się biskupom polskim uroczyście na króla namaścić i ukoronować,

Co by mogło dodawać odwagi tym, którzy mimo przynależności Polski do UE chcą się tu rządzić wbrew niemieckich w niej wpływom.
(Gdyby nie było poglądem mocno przestarzałym i przez późniejszych historyków sfalsyfikowanym.)

oto Alej

Oczywiście że nie było, ale przecież nie o tym mówimy

Mówimy o tym, że wejście Polski do UE można porównywać wyłącznie do jej ówczesnego wejścia do świata chrześcijańskiego. Z wszystkimi konsekwencjami obu tych "wejść".
Rzecz jasna uwzględniając zmienione przez te, bagatela!, tysiąc lat uboczne realia.
"Uboczne" bo istota rzeczy jest mniej więcej ta sama.

oto Piotr Badura

Fatalna pomyłka

Szanowny Panie Aleju

Wejście Polski do UE ma się tak do wejścia państwa Mieszka I do chrześcijaństwa, jak pięść do oka.

Wielkość Mieszka I leżała w tym, że mając do wyboru "dziki Zachód" i "przepych Bizancjum", wybrał dzikość i prostactwo, bo miały one perspektywę.

Wybór UE był dokładnie przeciwny. Złasiliśmy się na przepych bez perspektyw, odrzucając dzikość i prostactwo z perspektywą.

Gdyby w początku XXI wieku Polską rządził Mieszko I, to z całą pewnością nie trafilibyśmy do walącego się w gruzy tzw. Zachodu, ale raczej do rodzącej się potęgi.

Pozdrawiam serdecznie

oto Equatore

Nie

Niezależnie od tego, czy przyszła pozycja "Zachodu" będzie niższa niż dziś, to w dalszym ciągu jest to miliard ludzi siedzący na ogromnym cywilizacyjnym dorobku.
Jak pokazał przykład Chin - z takiej pozycji zawsze można się odbudować w 1-2 pokolenia, niezależnie jak głęboki był upadek.
"Rodząca się potęga" - jeśli pan ma na myśli Rosję - to potęgą już była i jest właśnie na etapie ciągłego tracenia dystansu do największych. Jak dalej tak będzie "rodzić się", stanie się klientem i wasalem Chin, które ją bez skrupułów rozmontują i zjedzą - podobnie jak kiedyś Rosja Polskę.
No chyba że "rodząca się potęga" w porę sobie przypomni, że należy do białych ludzi i zacznie spełniać swoją funkcję - czyli marchii wschodniej "Zachodu". Indolentna i złodziejska klika na Kremlu uniemożliwia Europejczykom zagospodarowanie i zaludnienie podległych sobie rozległych pustkowi, których za kilkanaście lat nie będą już w stanie bronić się przed azjatyckimi potęgami, z którymi nierozumnie się sprzymierza. Zamiast tego swoją idiotyczną polityką doprowadzają do dalszego rozkładu więzi spajających dawny Związek Radziecki, które stanowią o ich bezpieczeństwie.
Kiedy Rosjanie w końcu oprzytomnieją (co może, ale bynajmniej nie musi się zdarzyć) będą pamiętać Putina nie jako tego, który zdobył Krym, ale jako tego, który stracił Ukrainę.

oto elvis

To nie idiotyczna polityka,

a konieczność i prawidłowość dziejowa.

... swoją idiotyczną polityką doprowadzają do dalszego rozkładu więzi spajających dawny Związek Radziecki, które stanowią o ich bezpieczeństwie.

Imperia rozpadają się po osiągnięciu szczytu swoich możliwości i powstaje sztuczna federacja, by następnie dać pole antagonistycznym nacjonalizmom, które dojrzewały kosztem synergii "molocha".
Jakoś nie widać, by Chiny miały apetyt na byłe imperium rosyjskie. Raczej chcą współpracować z nierosyjskimi nacjonalizmami.

oto Piotr Badura

Gdybym myślał o Rosji, to napisałbym Rosja

Szanowny Panie Equatore
Staram się pisać jasno. Gdybym przez określenie "rodząca się potęga" rozumiał Rosję, to bym to napisał. Przez określenie "rodząca się potęga" rozumiem pewien system, a nie jakieś konkretne państwo. Dlatego piszę też tzw. Zachód, bo tu również chodzi mi o pewien system a nie o konkretne państwo.

Bardzo upraszczając, na użytek tej tutaj wymiany komentarzy, mamy dwa systemy. W jednym ludzie poprawiają swój byt głównie przez rabowanie innych (ten system nazywam tzw. Zachodem, gdyż jest on charakterystyczny dla takich państw jak np. USA czy państwa UE). W drugim systemie ludzie poprawiają swój byt głównie dzięki swej pracy (w tym systemie funkcjonowały państwa tzw. realnego socjalizmu, a dziś przede wszystkim Chiny, Indie i Rosja, ale także szereg mniejszych państw).

Przyłączenie się Polski do tzw. Zachodu oznaczało, że widzieliśmy swą pomyślność raczej w rabunku niż w pracy. Był to fatalny błąd, gdyż obóz rabusiów, czyli tzw. Zachód, wali się w gruzy. Obóz osiągających pomyślność dzięki własnej pracy rośnie natomiast w siłę. Fatalność naszego wyboru polega na tym, że tzw. Zachód, tracąc coraz bardziej możliwości rabowania państw Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, usiłuje utworzyć kolonie wewnętrzne. Polska ma być taką kolonią wewnętrzną tzw. Zachodu. Mamy być doszczętnie obrabowani.

Popełnia Pan błąd w patrzeniu na Chiny. Przykłada Pan do nich miarkę tzw. Zachodu. Pisze Pan, że Chiny "bez skrupułów rozmontują i zjedzą" Rosję. To jest myślenie tzw. Zachodu: "rozmontować i zjeść innego". Chiny są w innym systemie. Tam nie dąży się do "rozmontowania i zjedzenia innego", bo tam żyje się z własnej pracy, a nie z rabunku innych.

Nietrafna jest Pana ocena sytuacji w Rosji. Rosja jest dziś najsilniejsza, licząc od 1991 roku, i jej siła nieustannie rośnie (mam na myśli przede wszystkim gospodarkę). Zbyt mocno ufa Pan w ocenie Rosji propagandzie tzw. Zachodu.

Pozdrawiam serdecznie

oto Equatore

@p. Badura

Staram się pisać jasno. Gdybym przez określenie "rodząca się potęga" rozumiał Rosję, to bym to napisał. Przez określenie "rodząca się potęga" rozumiem pewien system, a nie jakieś konkretne państwo. Dlatego piszę też tzw. Zachód, bo tu również chodzi mi o pewien system a nie o konkretne państwo.
Bardzo upraszczając, na użytek tej tutaj wymiany komentarzy, mamy dwa systemy. W jednym ludzie poprawiają swój byt głównie przez rabowanie innych (ten system nazywam tzw. Zachodem, gdyż jest on charakterystyczny dla takich państw jak np. USA czy państwa UE). W drugim systemie ludzie poprawiają swój byt głównie dzięki swej pracy (w tym systemie funkcjonowały państwa tzw. realnego socjalizmu, a dziś przede wszystkim Chiny, Indie i Rosja, ale także szereg mniejszych państw).

Nie ma czegoś takiego o czym pan mówi. Jest jeden światowy system gospodarczy, funkcjonujący na zachodniej kulturze i organizacji pracy, bazujący na zachodnich wynalazkach, zachodnim pieniądzu. Którego zarówno Chiny, Indie jak i Rosja są częścią. Tylko że na różnych poziomach i w różnej roli.
Chiny są ważnym graczem światowej gospodarki, który jest w stanie wyprodukować wszystko - według norm, standardów i technologii Zachodu. To co zarobią inwestują w dalszą ekspansję na globalnym rynku i w globalnych finansach - tak samo jak USA, Niemcy, Japonia i inni główni gracze. Są częścią tego samego systemu.
Rosja utrzymuje się z wydobywania surowców, które sprzedaje na tym samym globalnym rynku, w zamian za to otrzymuje pieniądze, których potrzebuje na dalsze funkcjonowanie państwa. Oczywiście korzystając z zachodniego know-how. Gdyby nie istniał odbiorca tych surowców, czyli nowoczesne gospodarki Pierwszego Świata, po cóż by je mieli wydobywać? Sami nie umieją zrobić z nich tak dobrego użytku jak ci, którym sprzedają.
Indie, jak na swój rozmiar, w stosunkowo niewielkim stopniu uczestniczą w światowej wymianie handlowej, ponieważ są jeszcze krok za Chinami - nie odrobiły jeszcze lekcji, jak dobrze wykorzystywać zachodni kapitalizm, zachodnie metody pracę i zachodnie technologie do dalszego rozwoju.
Podsumowując - ten "system" o którym pan mówi - to jest Zachód Lite. Gorszy Zachód. Który funkcjonuje dobrze w tych elementach, które zostały przyjęte z Zachodu, a gorzej w tych, które robią po swojemu, czyli źle. W dużym uproszczeniu, tak właśnie jest. Ich jedyną perspektywą rozwojową jest dalsze upodabnianie się do Zachodu. Im lepiej im to wyjdzie, tym silniejsi będą.
Gospodarczo, żaden blok Chiny-Indie-Rosja tak naprawdę praktycznie nie istnieje. To jest głównie sojusz polityczny, zapleciony przez elity rządzące tych krajów przeciwko USA. Do czego absolutnie mają prawo. Ale gdy przychodzi do zarabiania pieniędzy, wszyscy grają na tą samą melodię co USA. A ci, którzy grają w innym tonie, zarabiają mniej pieniędzy.

Przyłączenie się Polski do tzw. Zachodu oznaczało, że widzieliśmy swą pomyślność raczej w rabunku niż w pracy. Był to fatalny błąd, gdyż obóz rabusiów, czyli tzw. Zachód, wali się w gruzy. Obóz osiągających pomyślność dzięki własnej pracy rośnie natomiast w siłę. Fatalność naszego wyboru polega na tym, że tzw. Zachód, tracąc coraz bardziej możliwości rabowania państw Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, usiłuje utworzyć kolonie wewnętrzne. Polska ma być taką kolonią wewnętrzną tzw. Zachodu. Mamy być doszczętnie obrabowani.

Komunistyczne baju baju. Z którego mądrzy komuniści (jak w Chinach) dawno się już wycofali, jak można poznać po działaniach. Nawiasem mówiąc oni sami tworzą podobny podsystem gospodarczy w mniej rozwiniętych krajach jaki w swoim czasie zbudowały czołowe mocarstwa Zachodu. I Rosja ma swój, postradziecki, z Białorusią jako perłą w koronie... Tylko że biedniejszy niż pozostałe.
Tylko pan jeszcze został jako jeden z niedobitków przeterminowanego marksizmu - leninizmu, który to chciałby jeszcze raz Polsce zaaplikować swoje cudowne recepty, ale - oprócz pustego gadania niczego konkretnego nie macie w ręku.

Popełnia Pan błąd w patrzeniu na Chiny. Przykłada Pan do nich miarkę tzw. Zachodu. Pisze Pan, że Chiny "bez skrupułów rozmontują i zjedzą" Rosję. To jest myślenie tzw. Zachodu: "rozmontować i zjeść innego". Chiny są w innym systemie. Tam nie dąży się do "rozmontowania i zjedzenia innego", bo tam żyje się z własnej pracy, a nie z rabunku innych.

Takie są właśnie Chiny. To ich M.O. od trzech tysięcy lat. Znam historię tego kraju bardzo dobrze, podejrzewam, że lepiej niż pan. Tylko że oni to robią powoli, po kawałeczku. Ponadto, od 1858 i 1860 roku Rosja jest coś Chinom winna a oni takich rzeczy nigdy nie zapominają. Kwestia czasu.

Nietrafna jest Pana ocena sytuacji w Rosji. Rosja jest dziś najsilniejsza, licząc od 1991 roku, i jej siła nieustannie rośnie (mam na myśli przede wszystkim gospodarkę). Zbyt mocno ufa Pan w ocenie Rosji propagandzie tzw. Zachodu.

Tak? A ja myślałem, naiwny, że 3 lata temu jej gospodarka była silniejsza niż dziś.
No, ale za dużo się naczytałem publikacji rosyjskiego ministerstwa finansów, które jak wiadomo jest ważnym ośrodkiem propagandy tzw. Zachodu.

oto Krzysztof M

Tylko pan jeszcze został jako

Tylko pan jeszcze został jako jeden z niedobitków przeterminowanego marksizmu - leninizmu, który to chciałby jeszcze raz Polsce zaaplikować swoje cudowne recepty, ale - oprócz pustego gadania niczego konkretnego nie macie w ręku.

Jak wyglądałaby gospodarka polska w latach PRL-u, ale bez czapki potomków bolszewików i tych, których tu sowieci* zainstalowali i wspierali?

* - nie mylić z Rosjanami.

oto Equatore

Poziomy gdybania

Na pierwszym poziomie gdybania możliwe są jeszcze w miarę rozsądne przewidywania. Choć i tak nieweryfikowalne.
Na drugim "gdyby ... i w ramach tego gdyby..." to już głównie czyste zgadywanie. Im głębiej tym gorzej. Jałowa zabawa.

oto Krzysztof M

Widzę, że pan zauważył dokąd

Widzę, że pan zauważył dokąd wątek prowadzi. :-) To zapytam wprost: Czy Polacy sabotowaliby w takim samym stopniu własne wynalazki, jak to czynili żydzi (w rozumieniu: stalinięta)?

Śmiało! Proszę napisać otwartym tekstem, że te dwie nacje mają taką samą etykę, takie same cele itd.

oto Krzysztof M

będą pamiętać Putina nie jako

będą pamiętać Putina nie jako tego, który zdobył Krym, ale jako tego, który stracił Ukrainę.

Już poszła sprawa do sądu o zaległą kasę. Za chwilę albo Ukraina zbankrutuje (i ciekawe będą skutki), albo będzie na kroplówce UE, z tym, że wszystko przejmie Putin na poczet długów.

oto samograf

Marzyciel!

przejmie Putin

W grudniu 2013 roku Włodzimierz Włodzimierzowicz próbował odkupić Ukrainę od Wiktora Federowycza za całe 15 miliardów dolarów. Niestety suma została przez rzeczoznawców wyceniona jako absolutnie za mała, a czcigodny Wiktor Fedorowycz, jak się okazało, wcale nie był właścicielem przedsiębiorstwa, które już zamierzał upłynnić.

oto Equatore

O takiej właśnie "idiotycznej polityce" mówię

Zachowaniem w stylu aroganckiego komornika tylko pogarszają swoją sytuację i niszczą te więzi z Ukrainą, które jeszcze zostały. W tym gospodarcze. A ten spektakl daje również przy okazji do myślenia innym dawnym republikom poradzieckim, do jakich skutków może prowadzić uzależnienie od Rosji.

oto chłop jag

Wybór UE był dokładnie

Wybór UE był dokładnie przeciwny. Złasiliśmy się na przepych bez perspektyw, odrzucając dzikość i prostactwo z perspektywą.

Nie należy zapominać, że to nas (atrapę Polski) Moskwa wraz z inwentarzem przekazała "Brukseli" zgodnie z nowym etapem mądrości.
Wniosek?
Należy także pamiętać, że pupile szatana budują Piekło na Ziemi (NWO) - natomiast powodzenie owej budowy owi pupile pokładają w wyniszczeniu białej rasy - tołażysze.
Na koniec - biała rasa jest ubezwłasnowolniona do tego stopnia - że nawet już nie dostrzega swoich samobójczych działań - tołażysze - a cóż dopiero działań inspirowanych przez pupili szatana.

oto Piotr Badura

Szkoda, że nie wyjaśniliśmy sprawy generała Kiszczaka

Szanowny Panie Chłopie Jagu

Pisze Pan zbyt zagadkowym, jak dla mnie, językiem. Ponadto odnoszę wrażenie, jakby chciał Pan przebić od razu wszystkie warstwy matriksu i wydostać się na myślową wolność. Wydaje mi się to nierealne. Dlatego osobiście staram się wydostać najpierw z najciaśniejszej warstwy. Stąd moje przywiązanie do faktów i odrzucanie opowiadania na okrągło (to akurat nie do Pana).

Z Pana komentarza powyżej udało mi się jednak wyłowić myśl, którą chyba zrozumiałem, choć nie podzielam jej. Głosi Pan pogląd, że to Moskwa przekazała nas Brukseli. Szkoda, że nie wyjaśniliśmy sprawy generała Kiszczaka. Intuicja podpowiada mi, że generał Kiszczak "od zawsze" działał na rzecz tzw. Zachodu. To był ich człowiek. Niewykluczone, że od wczesnych lat 50. dla tzw. Zachodu pracował też generał Jaruzelski. Z takiego punktu widzenia poglądu, że Moskwa przekazała Polskę Brukseli, przyjąć nie można.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzysztof M

jakby chciał Pan przebić od

jakby chciał Pan przebić od razu wszystkie warstwy matriksu

Te warstwy się przenikają i czasem trudno przyporządkować im elementy na stałe.

Intuicja podpowiada mi, że generał Kiszczak "od zawsze" działał na rzecz tzw. Zachodu. To był ich człowiek.

Człowiek Zachodu, czy Moskwy (ówczesnej), to w pewnej warstwie jedno i to samo było. Dziś Moskwy sowieckiej już nie ma. A żyć trzeba. :-)

Z takiego punktu widzenia poglądu, że Moskwa przekazała Polskę Brukseli, przyjąć nie można.

Część sowietów pilnowała status quo, a część chciała zmian. I Polacy mieli pewnie zagwozdkę, z którymi trzymać. :-) A i tak musieli trzymać z kasjerem.

oto chłop jag

Z takiego punktu widzenia

Z takiego punktu widzenia poglądu, że Moskwa przekazała Polskę Brukseli, przyjąć nie można.

Nie twórzmy własnych punktów widzenia oderwanych od rzeczywistości. Prawda jest banalna - mianowicie tzw. "integracji Europy nie podołali Rosjanie ubrani w buty komunizmu - więc ową rolę integracji - powierzono "Brukseli" - która też ma ubrane buty komunizmu - tylko zmutowanego - tołażysze.
Co do pracy dla Zachodu czy Wschodu - to nadzoruje to jedna, bardzo ciemna moc już od dawna.
Wniosek?
Komunizmem i nazizmem też zarządzali jedni i ci sami - tołażysze.
Pozdrawiam serdecznie

oto baba jag

Szanowny Panie Piotrze

"data" zjednoczenia Niemiec to podobno koniec lat sześćdziesiątych, a nie ta o której opowiadają styropianowi bajkopisarze.W 1985 już było wszystko jasne.

Panie chłopie jagu znaki na niebie i ziemi wskazują,że w Rosji Carskiej zachód zainstalował trockizm czy też bolszewizm, czyli system rabunku.Przeciwstawił się temu towarzysz Stalin i dzięki Bogu wygrał. Mam jednak dysonans, bo zainstalował tenże Stalin w Polsce Rumunii na Węgrzech panów z partii popierających właśnie ten trockizm. Czyżby był to plan tychże pupilów z WASP i wiadomej nacji?

oto chłop jag

Przeciwstawił się temu

Przeciwstawił się temu towarzysz Stalin i dzięki Bogu wygrał.

Stalin do końca był prowadzony przez pupili szatana - co do reszty zgoda. To przecież Stalinowi dostarczono gotową dokumentację bomby "A" - tołażysze.
Wie Pan dlaczego?
Ano dlatego - żeby rządzący naprawdę Rosją mogli obronić (w razie potrzeby) rządzących naprawdę USA przed Amerykanami - tołażysze.
Wniosek?
Rządzący naprawdę Rosja są silni rządzącymi naprawdę USA i odwrotnie - tołażysze.

oto Krzysztof M

Gdyby w początku XXI wieku

Gdyby w początku XXI wieku Polską rządził Mieszko I, to z całą pewnością nie trafilibyśmy do walącego się w gruzy tzw. Zachodu, ale raczej do rodzącej się potęgi.

I mielibyśmy filię Biełaza w Stalowej Woli.

oto Aleksy

Dialektyka magla

Szanowna Pani Autorka zaprezentowała -"dialektykę magla", jako podstawowego narzędzia walki politycznej ostatnich 25 lat, efektem jest "Indyk" Mrożka a Łaskawa Pani stroi się w piórka gąski.

oto Zdzisioo

Nie ma demokracji

A ja nie mogę wyjść ze zdziwienia jak łatwo jest manewrować Polakami. Skąd się biorą ci co wierzą, że lewacy lub prawicy może zależeć w jakimkolwiek stopniu na demokracji. Przecież już ze swojej natury reprezentują oni interes jednej frakcji społeczeńtwa i automatycznie odrzucają wszystko co przeciwnicy głoszą i do czego dążą. Takie odrzucenie i faworyzowanie jednej frakcji (kosztem drugiej) jest ze swojej definicji faszyzmem. Oczywiscie nikt w Polsce nie będzie nikogo z tego powodu mordował (przynajmniej tak załóżmy) jak naziści, ale z pewnością bedzie dążył do wykluczenia przeciwników ze stanowisk, mediów, stref wpływów..., a zatem nie ma mowy o tzw. demokracji, która we współczesnej Europie stała się utopią bliką ideałom głoszonym przez Henri de Saint-Simona, Roberta Owena czy Marksa. Zatem napiszmy smiało - uczestnicy marszów KOD są głupcami, chyba że występują w obronie kasy, kasy i jescze raz kasy.

oto baba jag

a gdzie jest taki zwierz

jak demokracja? definiowana oczywiście jako kłamliwe "rządy ludu". Bo jako terror plebsu, czy może terror 51 % to jest i w USA i we Francji i była w Republice Weimarskiej i jest w Polsce.Była nawet w PRL,w którym nie było wyborów pomiędzy trockistami z PZPR(obecne PO) a narodowcami z PZPR (obecnie PiS). Kiedyś frakcje teraz partie a tak po prawdzie wtedy był wyzysk człowieka przez człowieka jak to w komunizmie, a obecnie w kapitalizmie jest na odwrót tyle, że w skali wielokrotnie większej.Wtedy był wybór między Stasiem a Jasiem a i tak wygrywał Kazio,czyli zupełnie jak teraz.
Ps
Przypomnę nieśmiało że tak zwane "rządy ludu" i to w okręgach jednomandatowych poradziły sobie ostatnimi wyborami z ludem we Francji w 100%. Jak wiemy demokracja we Francji jednak wygrała i na tym portalu było o tym bardzo cicho, bo opcja narodowa i jednomandatowa poniosły klęskę więc chwalić się nie było czym.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.