Spece od „chamokomuny” i TW

Artur Zawisza entuzjastycznie ocenił nową książkę Marka j. Chodakiewicza oraz Jolanty i Wojciecha Muszyńskich pt. „Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy”. Ja, w przeciwieństwie do niego, takim entuzjastą nie jestem. Nie tylko dlatego, że państwo autorzy raczyli, w ramach wyjaśniania różnych zawiłych aspektów dziejów ruchu narodowego, posłużyć się wobec mnie argumentem ad personam („syn oficera wojskowych służb specjalnych PRL”), co jest jak wiadomo metodą czysto bolszewicką – ale dlatego, że książka ta jest intelektualnym hucpiarstwem.

Pisze o tym obok Maciej Motas, więc ja skoncentruję się na innych aspektach. Przede wszystkim ta książka jest w dużej mierze nie na temat. Opisując obszernie dzieje ruchu narodowego w PRL autorzy zajmują się często osobami i środowiskami nie mającymi nic wspólnego z tradycją endecką (Tejkowski, Grunwald, KPN, itp.). Ci ludzie nawet nie uznawali się za „endeków”, co najwyżej posługiwali się nieraz fragmentami myśli narodowej. Po co więc poświęcać im tak dużo miejsca? Po to, żeby obrzydzić i ośmieszyć autentycznych działaczy narodowych? Po to, żeby wprowadzić zamieszanie? Mianem ruchu narodowego mogą posługiwać się tylko ci, którzy sami się za takich uznawali bądź byli w orbicie oddziaływania ludzi mających do tego prawo.

W latach 80. takimi ludźmi byli w Polsce Napoleon Siemaszko i Leon Mirecki (mający mandat SN w Londynie). Byli nimi także Wiesław Chrzanowski i Jan Zamoyski. Ale także byli działacze SN przedwojennego – Jan Matłachowski, Jan Bogdanowicz, Władysław Gędłek, Leon Mrzygłodzki i Jan Dobraczyński. Taką osobą był też bez wątpienia Jędrzej Giertych, mający ogromny wpływ na nasze pokolenie.

Z większością z nich byłem związany, więc nie muszę się przed państwem autorami z niczego tłumaczyć. Na pewno zaś odpryski KPN-u i pokrewnych nie były przez nas zaliczane do ruchu narodowego, były przez nas traktowane jako niebezpieczne dla Polski ze względu na radykalizm i podatność na prowokację z zewnątrz. Dla nas, tak dla „starych”, jak dla „młodych” głównym wrogiem był KOR, ale i KPN (choć w mniejszym stopniu). Opinię tę podzielał i Jędrzej Giertych, i Londyn. Tego żadne łamańce i sztuczki nie zmienią.

narodowcy

Jan Engelgard (pierwszy z prawej) w Fawley Court pod Londynem na nardzie emigracyjnego SN w 1989 roku. Od lewej: Konrad Niklewicz, prof. Tomasz Wituch i NN.

To po pierwsze. Po drugie, próbując nakreślić nieprawdziwy obraz ruchu narodowego autorzy stosują metodę przyczepiania łatek, prymitywnych potworków językowych typu „różowa endecja” czy „chamokomuna”, co pokazuje na jakim poziomie operują. Prymitywem i skansenem są dla nich ci, którzy nie pasują do koncepcji „prawdziwych” narodowców, za to ci pasujący już takimi nie są, choć analiza tego, co wypisywali i mówili wtedy jest raczej druzgocąca. Inna finezyjna metoda polega na informowaniu o tym, kto w ruchu narodowym był TW. Ot tak, od niechcenia, wrażenie jest jednak takie – była to „endekoesbecja” (termin użyty przez Sławomira Cenckiewicza), sterowana przez MSW.

Okazuje się jednak, że to etykietowanie jest wybiórcze. Kiedy autorzy piszą o swoich pupilach – informacje o tym, że ktoś był TW lub miał kontakty z SB znika niczym woda na pustyni. Np. Leszek Moczulski. Żadnej wzmianki, choć w przypadku Jana Matłachowskiego autorzy z uporem informują o TW „Maksym” kilka razy. Tymczasem o tym, że Moczulski był TW orzekł Sąd Najwyższy. „Sąd odrzucił tezę lustrowanego, że jego akta SB sfałszowała w 1984 r., by go skompromitować na żądanie władz ZSRR – czemu przeczy „logiczny i spójny układ akt sprawy”, którą zajmowali się czterej oficerowie prowadzący. Moczulski – który odwołał się do II instancji – twierdził, że spotkania z SB były faktycznie przesłuchaniami, podczas których odmawiał odpowiedzi na pytania”.

To samo dotyczy innych, w tym znanego historyka z salonu Napoleona Siemaszki, którego kontakty z SB (choć niegroźne) są tajemnicą Poliszynela. Podczas rozmów z SB mówił on jasno, że stan wojenny był koniecznością, bo KOR chciał sprowokować interwencję sowiecką i krwawą jatkę. Słusznie mówił, choć teraz twierdzi coś innego. Gdyby ta wiedza dotyczyła kogoś innego, niemiłego autorom, byłaby w książce na poczesnym miejscu. A tak, sza, cisza… Dotyczy to również paru innych osób (w tym środowiska Janusza Zabłockiego). Piszę o tym po to, żeby pokazać „obiektywizm” autorów, a nie po to żeby kogoś oskarżać o cokolwiek.

Tzw. nurt „niepodległościowy” i radykalnie antykomunistyczny (rozumiany wedle dzisiejszych pojęć) nie istniał w autentycznej części ówczesnego ruchu narodowego (nawet RMP takim nie był). Jeśli teraz niektórzy za takich się uznają, to zaprzeczają temu, kim byli wtedy, w latach 80. Jest to współczesna projekcja, przystosowanie się do obowiązującego obecnie schematu myślenia o PRL i tamtych czasach. Spędziłem sporo godzin na rozmowach z Napoleonem Siemszaką, Leonem Mireckim i innymi seniorami (także z Antonim Dargasem i Wacławem Całusem) oświadczam, że obraz ruchu narodowego kreślony przez autorów jest zakłamany i nieprawdziwy.

narodowcy

Marek J. Chodakiewicz, Jolanta Mysiakowska-Muszyńska, Wojciech J. Muszyński, „Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2015, ss. 559.

oto Jan Engelgard Jan Engelgard

polski historyk, publicysta i samorządowiec.
Redaktor "Myśli Polskiej" www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Piotr Piętak

Panie Janie,

Panie Janie,
i co z tym wielkiego, że oskarża Pana jakiś idiota o to, ze był pan synem oficera? Gdy odmówiłem
przyjęcia orderu od śp. L. Kaczyńskiego to zadzwonił do mnie A. Macierewicz i stwierdził, że
on wiedział, że ja zawsze byłem agentem, agentami mogą być tylko ci, którzy mówią - lub wykonują jakieś niestosowne gesty jak ja - to co nie jest zgodne z ideologia KOR - wsio rawno z której strony.
Nie rozumiem Pana artykułu, przecież powinien Pan od trzech miesięcy wyć z zachwytu - ideologię
endecji a raczej PAX -u wyznaje 95% społęczeństwa. Wszyscy z małymi wyjatkami, twierdzą, że
szczęście Polski to jednoetniczność czystość rasowa i plemienna, wszyscy mówią, że najważniejsze
jest bezpieczeństwo i wara od ziemi naszych Ojców tym 6 - miesięcznym terrorystom, którzy
umieraja z głodu w ramionach swoich matek.Ja na Pana miejscu to bym jakis bal urządził - no bo w końcu jak Pana idea wygrała to należy się cieszyć
Pozdrawiam
Piotr Piętak

oto Krzych Adam

Pan Piętak jak zwykle reaguje emocjonalnie.

oskarża Pana jakiś idiota o to, ze był pan synem oficera

Nie ma niczego idiotycznego w pamiętaniu p. Engelgardowi czyim był synem. Idiotyczne jest traktowanie każdego człowieka wychodzącego z jakiegoś domu, z jakiejś rodziny, jako niezapisanej karty. Ja sam znam jedynie dwa przypadki dzieci ludzi związanych z reżimem na etapie wprowadzania i utrwalania antypolskiego reżimu po II WŚ, którzy potrafili od tego dziedzictwa sami sie oderwać.

Jeden powinien być znany wszystkim bo tu mi chodzi o Antoniego Zambrowskiego zdolnego do powiedzenia:

Mój ojciec robił straszne rzeczy. Nie tłumaczy go nic, nawet to, że wierzył w te swoje ideały, że chciał socjalizmu z ludzkim obliczem, bo jednak był zbrodniarzem. Ale jego ocena historyczna jest niejednoznaczna, bo był też współautorem Października, a później bronił robotników przed Gomułką. Ale oczywiście, że kochałem i matkę, i ojca. Prywatnie był on bardzo miłym człowiekiem.

  • Źródło: Zambrowski: Byłem czerwonym królewiątkiem, dziennik.pl, 12 października

2007

Innym przypadkiem znanym mi blisko osobiście był mój bliski przyjaciel sprzed mej emigracji, syn przedwojennego komunisty, czynownika systemu w okresie bezpośrednio powojennym. Ten jest mniej jasno zarysowany jako jabłko które nie upadło niedaleko od jabłoni, bo chociaż jego ojciec nigdy przeciw systemowi się nie zwrócił, to już od początku okresu gomułkowskiego zaczął od ideologii odchodzić. Wstrząsem, który się do tego przyczynił dla owego komunisty był zdaje się powrót jego brata (również przedwojennego komunisty), "zaginionego" podczas wojny, w ramach chruszczowowskiej odwilży z łagru na Syberii.

Poza tym znałem jeszcze pewną liczbę potomków "zaprowadzaczy" i "utrwalaczy" reżimu. Dziś są albo byli np. redaktorami na Czerskiej. Albo twierdzą do chwili obecnej jak pewna dość znana, choć raczej niskich lotów piosenkarka sprzed lat coś w stylu: "Mój tata był prawnikiem i wspaniałym człowiekiem".

Zaś bolszewizm, to byłby wtedy, gdyby ktoś sugerował by za ojca postawić p. redaktora pod ścianką do rozstrzelania, albo co najmniej zesłać do do łagru z wyrokiem np. 25 lat. Znajmy proporcje, mości panowie.

oto Dubitacjusz

Piłsudczycy wykonują operację na pamięci historycznej

Wykorzystują wyrwę pokoleniową między przedwojenną eNDecją a młodym pokoleniem, które po 1989 r. zainteresowało się tradycją narodową. Po 1989 r. mamy zresztą kolejne "nieciągłości" ("Myśl Polska" i SND, LPR i dawna MW, obecna MW i ONR).

W to weszli ludzie z obcej tradycji:

  • robiący za przyjaciela eNDeków, piłsudczyk Jan Żaryn, startujący do parlamentu z PC i PiSu
  • jego doktorant, Wojciech Muszyński
  • amerykański historyk, Marek Jan Chodakiewicz

Swoją silną pozycję w mediach i środowiskowych prawicowych wykorzystują do przerobienia tradycji eNDeckiej na obraz i podobieństwo piłsudczyzny. Służy do tego przede wszystkim tragiczna historia NSZ, chociaż nijak ma się do sposobu myślenia i działania stronnictwa zakładanego przez Dmowskiego, Popławskiego i Balickiego.

oto Maria

Muszyński i Chodakiewicz to Olejnik i Lis prawicy

Pan Muszyński i Pan Chodakiewicz, to są w nauce tym, czym w dziennikarstwie Monika Olejnik i Tomasz Lis. Olejnik i Lis uprawiają propagandę pod przykrywką dziennikarstwa, a Panowie Muszyński i Chodakiewicz uprawiają propagandę pod przykrywką nauki. Tyle w temacie.

oto Robercik

Artur Zawisza powiedział

Artur Zawisza powiedział kiedyś "racja jest po stronie Izraela". Przy czym nie silił się na argumentację, po prostu powtórzył propagandowy, oderwany od rzeczywistości frazes. Powinniśmy się wystrzegać "narodowców", którzy racje wrogiego Polsce państwa przyjmują za swój dogmat.

oto JarWi

Zawisza uwielbia również

Zawisza uwielbia również twierdzić z uporem maniaka, że Wilno i Lwów są polskie. Kto go słucha, ten sam sobie szkodzi, choć da się to powiedzieć o zdecydowanej większości politykierów.

oto Krzysztof M

Artur Zawisza powiedział

Artur Zawisza powiedział kiedyś "racja jest po stronie Izraela".

Wygaduje się rzeczy różne. Czy AZ zachowuje się tak, jakby tę "rację" popierał? Czy tylko "mówi", że popiera?

oto Neo

usnięte

admin

oto observer

MP to jedno z najlepszych pism w Polsce

Akurat Myśl Polska jest jednym z niewielu pism patriotycznych w Polsce, które nie ulega rusofobii i wizji świata made in IPN. Za to Muszyński z Chodakiewiczem zmieszali z błotem red. Engelgarda.

oto gość

Jeżeli autorzy tej publikacji

Jeżeli autorzy tej publikacji rzeczywiście z KPN robią endecję, to szanowny autor ma rację (sam kiedyś rozmawiałem z zięciem "Moczula" i żadnej myśli narodowej u niego nie dostrzegłem...), jeżeli jednak wskazują tylko na pewne elementy pokrewne między KPN a SN, to autor poczuł do autorów publikacji jedynie uraz psychiczny z powodu rozgłoszenia swojego pochodzenia (ja na przykład o tym nie wiedziałem). Cóż, trzeba się będzie przekonać osobiście czytając toto...
Choć tak na mój gust, skoro środowiska narodowe i quasi narodowe tak się żrą między sobą, nieomylny to znak, że agentury tam mnogo...

oto Maja

Omijac ta lekture z daleka

Jeszcze za czasow gdy abonentowalam NCz to Chodakiewicza publicystyke ignorowalam. Zrazil mnie gdy zaraz przed i po Majdanie pisal napastliwe artykuly przeciwko Rosji do spolki z Grzelakiem. Akurat w tym punkcie mialam inne wlasne zdanie i soma sumarum w koncu zrezygnowalam z kupna tego tygodnika. Bo albo tygodnik jest liberalny albo konsrwatywny, srodkowej drogi nie akcpetuje, bo nie da rady mamic czytelnikow i z prawa i z lewa. Albo - albo.

Natomiast nigdy nie nekaja mnie podobne dylematy jak czytam teksty autorstwa J.Engeldarda bo w koncu nie obchodzi mnie jego zyciorys ale to co pisze, a to co pisze to pisze tak jak ja mysle i oceniam wydarzenia w swiecie ( bo te krajowe zazwyczaj omijam, bo reaguje za bardzo emocjonalnie).

oto gość

Szanowna Pani niech sobie

Szanowna Pani niech sobie omija, co tam chce, a ja przeczytam, i dla mnie dla odmiany takie sprawy kto wywodzi się z jakiej rodziny są ważne, w końcu : czarne podniebienie" bywa dziedziczne... Kiedy jestem "za głupi" w jakiejś sprawie sięgam do mądrości ludowych: "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Pan Engeldard może sobie mówić, co tam sobie chce, a ja mu już nie zaufam, bo zataił swoje pochodzenie. Wystarczy, że przychylałem uszu tym kapusiom z Solidarności, którzy ostatecznie okazali się być g...

oto HeS

Więzy rodzinne i rasowe

@gość:"niedaleko pada jabłko od jabłoni"

I inna, podobna:"Jaka mać taka nać".

Coś w tym jest. Sam to zaobserwowałem jak niejaki Dawid Wildstein (syn Bronka) polemizował z Ziemkiewiczem na temat żydokomuny. I mu się wyrwało (pisemnie): "Uważam się za Żyda i ...". I popatrz Pan. Myślałem, że to Polak a jednak nie. Jak to pozory mylą. Od tego czasu z rezerwą podchodzę do ojca, no bo (ludowe?) "Kto z kim przestaje takim się staje".

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.