Polska na peryferiach Europy

Wielu Polakom wydawało się i wydaje nadal, że zmiana na stanowisku prezydenta RP i zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych będą skutkowały wejściem Polski do czołówki europejskiej, decydującej o kształcie Europy, a przynajmniej o jej środkowej i wschodniej części. Warto więc pamiętać, że aspiracje takie manifestowali wszyscy byli prezydenci III RP i wszystkie poprzednie rządy.

Nowy prezydent i zwycięska partia jedynie zapewnili jeszcze raz Polaków, że śnią o potędze ich ojczyzny. Okazało się jednak, że śnią prometejski sen o międzymorzu, czyli o wspólnocie z nienawidzącą Polaków Litwą, obcą kulturowo Estonią i Łotwą, nieobecną w naszej polityce Białorusią, banderowską Ukrainą, sceptycznymi Czechami, porzuconymi przez Polskę Węgrami – broniącymi samotnie chrześcijańskiej Europy przed islamskimi najeźdźcami.

Rzeczywistość udowadnia, że takie sny o potędze są dobrym motywem poezji lirycznej, jak to pokazał Leopold Staff w tomiku wierszy pod takim właśnie tytułem. Natomiast w polityce sny i marzenia, podobnie jak wszelkie utopie, wiodą na manowce – są wrogiem skuteczności, którą determinują realia i racjonalne oraz podmiotowe myślenie. A tych ostatnich właśnie brak w mentalności polskiej klasy politycznej.

Mediów nie warto nawet wspominać, bo od 1989 roku specjalizują się w propagandzie amerykańskiej globalizacji, wyłożonej przez Zbigniewa Brzezińskiego w Wielkiej szachownicy. Idea tej globalizacji, oznaczającej pełną kontrolę świata poprzez jego militaryzację, przyjęta została w Polsce jako dogmat. Jest konsekwentnie realizowana przez rządzący naszym krajem od 1989 roku układ sił politycznych, mimo że jest z gruntu utopijna. Właśnie ona – wraz z polskimi snami oraz marzeniami – określa mentalność ludzi tego układu i realizowaną przez nich politykę jako peryferyjną.

Co więcej, samą Polskę sytuuje nie tylko na peryferiach geopolitycznych, ale również intelektualnych Europy. Od 1989 roku nie pojawiła się bowiem żadna koncepcja polskiej geopolityki, żadna polska doktryna polityczna, która ujmowałaby przyszłość Europy i Polski w Europie. Wszystko, co tylko się pojawia w sferze polityki, ma amerykańską markę. Przytłaczająca większość politologicznych doktoratów, habilitacji, książek profesorskich jest przetworzonym amerykańskim produktem z doklejonym polskim certyfikatem politycznej poprawności.

Potwierdza on, że w polskiej nauce nic się nie zmienia i choć kończy się gwałtownie pax americana, choć gołym okiem widać, że USA tracą kontrolę nad globalizującym się światem i nie zdążą go sprywatyzować dla wybranych korporacji, banków i multimiliarderów, nadal pojawiają się nowe generacje zamerykanizowanych adeptów nauk społecznych – niezdolnych do samodzielnego myślenia, nie przyjmujących podstawowej w pracy naukowej Horacjańskiej zasady: sapere aude. Nieliczne grono niezależnych, rzetelnych uczonych – politologów i historyków idei – nie jest w stanie ocalić honoru zideologizowanej reszty, która nie tylko dryfuje na peryferiach nauki, ale dodatkowo umacnia na nich polską politykę z nowym prezydentem i nowym rządem na czele.  

Z punktu widzenia strategii geopolitycznej peryferia są zawsze najbardziej niebezpiecznym miejscem, bo skazanym na rolę frontu w przypadku starcia z blokiem przeciwnym, do czego dąży upadający hegemon. Jednakże dla rządzącego układu skutki peryferyjnej polityki nie są ważne. Liczy się idea międzymorza, która idealnie pasuje do koncepcji globalnego hegemona, zarówno w ujęciu Brzezińskiego – lansującego strategię okrążania Rosji – jaki i Paula Wolfovitza – proponującego strategię permanentnej wojny.

Lobby amerykańskie w Polsce usłużnie modyfikuje ideę międzymorza w zależności od aktualnych potrzeb administracji Białego Domu. Raz włącza do niej Gruzję, dla której ryzykuje wojnę z Rosją – czego przykład dał Lech Kaczyński – innym razem stawia ją w nawiasie i ponownie naraża nas na konflikt z Moskwą, eksponując Ukrainę – gdzie popiera zamach stanu i wojnę domową – czy forując Rumunię, jak to uczynił Andrzej Duda, który zorganizował mini szczyt NATO w Bukareszcie dla przygotowania antyrosyjskiego frontu w Europie Środkowo-Wschodniej.

W koncepcji międzymorza i naszego prometeizmu nie idzie bowiem o to, aby Polska była liderem szeroko pojętego rozwoju tego regionu, gdyż nie liczy się w niej ani jego, ani nasz interes. Idzie w niej bowiem o to, aby państwa międzymorza osłabiły Rosję i w ostateczności zaatakowały ją poprzez struktury NATO. Taka jest bowiem strategia amerykańskiej globalizacji i nieustającej wojny, które zastopowała Moskwa, nie dopuszczając do zainstalowania kolejnej bazy amerykańskiej – tym razem na Krymie, u granic Rosji – i podejmując skuteczną walkę z ISIS oraz obronę legalnego prezydenta Syrii.

Warto pamiętać, że spotkanie w Bukareszcie pod egidą polskiego prezydenta zbiegło się w czasie z ważnym dla amerykańskiej strategii wojny wydarzeniem, jakim było przeprowadzenie w październiku bieżącego roku przez USA i osiem państw NATO pierwszego testu amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie. Po tym teście ma nastąpić uruchomienie pola tarczy antyrakietowej w Rumunii, a następnie w Polsce.

Na taki kierunek polityki Waszyngtonu – globalnej wojny – wskazał Władimir Putin na ostatnim posiedzeniu Klubu Wałdajskiego w Soczi, przypominając, że tarcza miała stanowić obronę przed zagrożeniem jądrowym ze strony Iranu. Tymczasem podpisane niedawno z Teheranem porozumienie nuklearne uczyniło jej instalację w Polsce i Rumunii nieuzasadnioną. Pierwszy jej test obnażył więc jedynie – jak to wypunktował rosyjski prezydent – nie tylko fałsz amerykańskiej polityki, ale również niewiarygodność jej reprezentantów przy stołach rozmów.

Jako dziejową konieczność Putin przeciwstawił USA strategię pokoju, w ramach której Rosja przystąpiła do działań na Bliskim Wschodzie. Antyrosyjska ofensywa Polski pod przywództwem Andrzeja Dudy jako inicjatora mini szczytu w Bukareszcie sytuuje Polskę w strefie amerykańskiej strategii wojny nie tylko na jej froncie, ale również osadza w roli politruka, wymuszającego na członkach NATO militaryzację ich budżetów i wyśrubowanie nakładów na natowskie uzbrojenie w wysokości co najmniej 2 procent państwowych budżetów.

Dlatego polski prezydent dopilnował, aby w deklaracji końcowej bukareszteńskiego spotkania przypomnieć członkom Sojuszu, że nie wszyscy poszli za przykładem Polski – która wyda na ofensywną broń już w najbliższym roku miliardy złotych – i jeszcze nie zmilitaryzowali swoich budżetów.

Ta prowojenna ofensywa Polski jest nie tylko niemoralna i sprzeczna z wartościami chrześcijańskimi, którym rzekomo jest wierny obecny prezydent Polski, ale również pozbawiona racjonalnych podstaw nie tylko w wymiarze geopolitycznym, ale również finansowym. Ironią jest, że Polska, jedno z najbiedniejszych państw UE – podobnie jak Rumunia – nie tylko chce ponosić polityczne i finansowe koszty amerykańskiej wojny z Rosją, ale również miałaby – w duchu prometejskiego mesjanizmu – umierać za amerykańskie i ponadnarodowe korporacje i koncerny.

Jeszcze większą ironią jest fakt, iż miliardy z polskiego budżetu – w sytuacji katastrofalnego zadłużenia naszego kraju i równie katastrofalnych skutków jego wyludnienia – nie oznaczają budowy obrony terytorialnej Polski, gdyż przeznaczone mają być – zgodnie z dyrektywami USA – na ofensywę NATO. I to jest stała w amerykańskiej strategii permanentnej wojny i polskiej polityki zagranicznej.

Zmieniają się w Polsce prezydenci i rządy, dokonuje się wymiana władzy, ale proamerykański układ trwa, gdyż wiara tworzących go ludzi w wyjątkowość Stanów Zjednoczonych i ich prawo do decydowania o losach świata nie gaśnie. Truizmem jest fakt, że wyznające ją partie są jednakowo proamerykańskie, pronatowskie – ostatnio także probanderowskie – i w konsekwencji antyrosyjskie. Co najwyżej różnią się retoryką uzasadniającą np. „konieczność” dozbrojenia Ukrainy w walce z „agresją” rosyjską czy zainstalowania na naszym terytorium tarczy antyrakietowej oraz wzmocnienia flanki wschodniej NATO.

Niestety, w wyniku zmasowanej antyrosyjskiej propagandy już nie dla wszystkich jest truizmem fakt, że Rosja Polsce ani tym bardziej Europie nie zagraża, że to nie ona stoi za zamachem stanu i wojną domową na Ukrainie, że na Krymie zamieszkałym w olbrzymiej większości przez Rosjan przeprowadzono referendum w sprawie przyłączenia do Federacji Rosyjskiej. Nie dla wszystkich jest jasne, że o legalności takiego referendum decyduje administracja Białego Domu. Nie wola krymskiego społeczeństwa wyrażona w referendum, nie normy prawa międzynarodowego, lecz wola polityczna USA.

Przykładów tej amerykańskiej woli jest tyle, że trudno je uznać za przypadek. Najbardziej znaczące zmieniły radykalnie nie tylko układ pojałtański w Europie, ale również jej bezpieczeństwo. Takim było naruszenie integralności dwóch niemieckich państw – owszem, sztucznych - zjednoczonych bez referendum, ponad prawem międzynarodowym. Zjednoczonych przez zburzenie muru berlińskiego, uznane za wolę dwóch społeczeństw przez samozwańczy – kierowany przez USA – tzw. format 2+4.

Dlatego Duma rosyjska w odpowiedzi na sankcje „za Krym” powołała specjalną komisję do zbadania aneksji NRD przez RFN, a dodatkowo inny specjalny zespół – do obliczenia odszkodowań, które winne są Rosji Niemcy za II wojnę światową.

Równie jaskrawym przykładem amerykańskiej woli politycznej było podpalenie Jugosławii i utworzenie nie tylko sztucznego państwa Kosowo, ale również sztucznego narodu kosowskiego ponad prawem międzynarodowym. A utworzenie na obszarze owego Kosowa kolejnej bazy amerykańskiej w Europie – tym razem kontrolującej Morze Śródziemne – było już tylko oczywistym posunięciem w strategii wojny globalnej. Dlatego też, gdyby się to samo udało z Krymem, nie byłoby żadnych sankcji dla Rosji, bo baza amerykańska na tym półwyspie przybliżałaby zwycięstwo nad nią. Przybliżałoby też katastrofę historyczną Polski jako pola frontu wojny z Rosją.

W logice amerykańskiej utopii globalnej władzy i globalnego społeczeństwa biedne kraje nie mają żadnej „polisy ubezpieczeniowej”. Co więcej, syte i cyniczne społeczeństwa Europy na zachód od Odry chcą utrzymać swój dobrobyt, dlatego nie chcą wojny z Rosją i nie mają zamiaru popierać w niej Polski. Zwłaszcza teraz, gdy zalewa je fala najeźdźców, z którymi pojawia się widmo wojującego islamu i wrogiej Europejczykom cywilizacji. Polska „traci okazję, aby milczeć”.

W tym kontekście bowiem proamerykańska i pronatowska – obejmująca probanderowskie ukierunkowanie – ofensywa Warszawy jest antyeuropejska. Jest ponadto nie tylko świadectwem oderwania od rzeczywistości i peryferyjności polskiej polityki, ale również spektakularnego cynizmu. Mobilizuje bowiem NATO do ofensywy, nie uwzględniającej nie tylko obrony terytorialnej samej Polski, ale również Europy. Dlatego nadużyciem jest powoływanie się przez ideologów partii wojny na starożytną zasadę si vis pacem, para bellum.

Rządzący Polską układ chce wojny. Odrzuca jakikolwiek dialog z Rosją, która chce sojuszu dla pokoju. Nie tylko na gruncie porozumienia mińskiego – w zasięgu Polski – ale również na Bliskim Wschodzie, gdzie ważą się losy zarówno tego regionu, jak i Europy, zalewanej pochodzącymi z niego uchodźcami.

Afera z wyjazdem polskiej delegacji na szczyt Unii Europejskiej na Malcie w sprawie tzw. uchodźców nie jest zwykłą wpadką wynikającą z niedopatrzenia czy braku wiedzy na temat przyczyn i skutków nawałnicy migracyjnej. Jest grą na czas, szukaniem alibi pozwalającym – nade wszystko prezydentowi Dudzie i PiS – zachować twarz przed ich konserwatywno-prawicowym elektoratem, który jest przeciwny przyjmowaniu uchodźców. Maltański szczyt domaga się jasno sformułowanego stanowiska w tej sprawie.

Polska musi wybrać i opowiedzieć się albo za Budapesztem, który w najeździe imigrantów widzi śmiertelne niebezpieczeństwo – nade wszystko cywilizacyjne i polityczne – dla Europy, albo za Berlinem, który zaakceptował w tej sprawie stanowisko USA i godzi się na imigrantów z „niemiecką poprawką” – aby wykorzystać ich potencjał do rozwoju gospodarki.

Czy na szczycie, czy niezależnie od niego polski prezydent i PiS-owski rząd muszą wypowiedzieć się w tej kwestii. Mętne tłumaczenia w kampanii wyborczej, że powinniśmy nade wszystko dokończyć repatriację Polaków z Ukrainy oraz Kazachstanu nie są odpowiedzią na najważniejszy obecnie dla Europy problem: co dalej z uchodźcami?

Niestety, obecny brak jasno sformułowanego stanowiska jest jedynie potwierdzeniem tego, ze Polska jest na peryferiach Europy. Z własnego wyboru, a raczej z wyboru rządzącego nią układu politycznego.

oto Anna Raźny Anna Raźny

Profesor, rusycystka, politolog i polityk, dyrektor Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Equatore

Pani profesor

Pani profesor nie może zrozumieć kilku prostych rzeczy - pewnie dlatego że nie chce.
1. Rosja prowadzi szkodliwą politykę wobec Polski o wiele dłużej (tak około pół tysiąclecia) niż zaczęła się cała "amerykańska globalizacja". Zwłaszcza przez większą część ostatnich 300 lat. W związku z tym myli skutek z przyczyną.
2. Temperatura miłości między Rosją a Polską zależy od Rosji, nie od Polski. Bo to Rosja, nie Polska, jest silniejsza. Bo to Rosja, nie Polska, wydaje fortunę na posiadanie inicjatywy w polityce międzynarodowej.
3. Żadnej wojny z Rosją nie będzie, jeśli Zachód będzie grał w jednej drużynie. Rosja jest o wiele za słaba, żeby mierzyć się z takim frontem. Tylko brak jedności między państwami Zachodu, na którym pani profesor mocno zależy, powoduje powstanie szansy na wojnę.
Więc kto tutaj podżega do wojny?

oto Eowina

To co Pan pisze jest w większości prawdą.

Artykuł jest o polityce polskiej, a nie Rosji. Pytanie jest gdzie ta polityka prowadzi i jakie z tego są skutki.

Żadnej wojny z Rosją nie będzie, jeśli Zachód będzie grał w jednej drużynie. Rosja jest o wiele za słaba, żeby mierzyć się z takim frontem. Tylko brak jedności między państwami Zachodu, na którym pani profesor mocno zależy, powoduje powstanie szansy na wojnę.
Więc kto tutaj podżega do wojny?

Zagrożenie okazuje się być z innej strony. Jedność państw Zachodu nie zmienia złej sytuacji ekonomicznej: brak wzrosu gospodarczego, bezrobocie i zadłużenie. Brak kooperacji z Rosją i Międzymorze jako NATOwski kordon dzielący Rosję od Zachodu pogłębi tą sytuację.

Międzymorze jest mrzonką. To widać nawet z polityki Wk. Brytnii, która podejmowała jak cesarza komunistycznego prezydenta Chin. Wszystkich ciągną plany "nowego jedwabnego szlaku" , a który wynika z planów rosyjsko- chińskich. Ameryka proponuje tylko uzbrojenie , bazy i tarcze amerykańskiej produkcji, ale nie pyta skąd Europa ma na to wziąć.

oto Equatore

@p. Eowina

Jeśli sytuacja ekonomiczna państw Zachodu jest - według pani - zła, jak określić analogiczną sytuację w Rosji?

oto Eowina

Nie wiem co to ma do rzeczy. Kumu przeszkadza

analogiczna sytuacja w Rosji?

Rosja jest źródłem surowców, energii i drzewa. Jeżeli Europa ma się rozwijać, musi mieć źródło tanich surowców. Rosyjskie zasoby są pokusą dla Chin, które rezwijając się staną dominującą siłą. Również Indie już dzisiaj dzierżawią jakieś drobne złoża na Syberi. To są sojusznicy Rosji i łączy ich BRICS. Już się zaczynają też podchody Japonii do rosyjskich żródeł.

oto Myramid

Odp.

"Brak kooperacji z Rosją i Międzymorze jako NATOwski kordon dzielący Rosję od Zachodu pogłębi tą sytuację."

I o to właśnie samozwańczemu "hegemonowi" zza oceanu chodzi.
Gdyby tak rzeczywiście powstała Europa "od Lizbony po Władywostok", rosyjskie surowce + zachodnie technologie, to byłaby zbyt potężna siła, której istnienie na pewno psułoby "hegemonowi" humor. :)

oto Equatore

?

Gdyby tak rzeczywiście powstała Europa "od Lizbony po Władywostok", rosyjskie surowce + zachodnie technologie, to byłaby zbyt potężna siła, której istnienie na pewno psułoby "hegemonowi" humor. :)

Jeśli Rosja przekształci się na wzór i podobieństwo Europy, czemu nie?
A póki co, byłaby to azjatyzacja Europy. Nie jestem tym zainteresowany.

oto Myramid

Na wzór i podobieństwo Europy,

czyli kogo konkretnie miałaby się Rosja "przekształcić"?
Bo jeśli miałby to być model, rola i "pozycja" polityczno - gospodarcza Polski - już Rosji swego czasu aplikowane za czasów pijaczka Jelcyna z opłakanym dla niej skutkiem - a także i przede wszystkim uznanie nadrzędności pozycji USA w świecie, to nie dziwię się że zainteresowani nie są i wolą swoją drogę.

oto Eowina

Trzeba mysleć w co przekształci się Europa.

Specjaliści piszą, że w Europie są w różnych miastach komórki ISIS, które mogą być uruchomione i które mogą torroryzować społeczeństwo. Chodzi o wytworzenie psychozy strachu i nastrojów antyislamskich. Tym samym muzułmanie będą się musieli zjednoczyć. A to już zapowiada wojnę domową w państwach europejskich.

oto Alej

Hmmm...

Gdyby tak rzeczywiście powstała Europa "od Lizbony po Władywostok" to z pewnością nie byłoby w niej miejsca dla Polski, bywszego "bękarta Układu Wersalskiego", a po cholerę on komu? toż ni pies ni wydra?
Skądinąd byłaby to jakaś totalna chimera (w znaczeniu "organizm składający się z tkanek o różnych genotypach") - już sama Unia Europejska jest mało spójna wewnętrznie. Toż stąd jej problemy gospodarcze.

oto Myramid

Nie miałem na myśli jakiegoś formalnego

"superpaństwa" skleconego z trzeszczącej w szwach UE + Rosji na dokładkę. Raczej jakiś rodzaj mniej lub bardziej luźnej "unii gospodarczej", gdzie w miarę bezkonfliktowo "od Lizbony po Władywostok" kwitnie współpraca z korzyściami dla wszystkich zaangażowanych w nią stron i państw.

Po co komu wtedy Polska..? A po co dziś komu Polska? Do straszenia Europy Rosją, tworzenia na polecenie pana z USA "kordonu sanitarnego" i budowania "buforów" w rodzaju Międzymorza, które wraz z "potęgami" w rodzaju państw bałtyckich, Ukrainy, Rumunii, Mołdawii i może Gruzji z założenia mają być wrogie w stosunku do Rosji i oddzielać ją skutecznie od reszty Europy?
Powiem więcej - jeżeli za lat kilka historia zatoczy koło i być może Niemcy w wyniku jakichś przetasowań uzyskają zielone światło do odzyskania swych "ziem utraconych" na rzecz Polski 70 lat temu, dogadają się w tej sprawie z Ukraińcami, którzy także czują się "skrzywdzeni" powojennym kształtem swej granicy zachodniej, to JEDYNYM krajem który mógłby te dążenia zechcieć zastopować byłaby właśnie Rosja. MÓGŁBY zechcieć, bo nauczony lekcją sprzed kilkudziesięciu lat wolałby może dmuchać na zimne i nie graniczyć zaledwie przez miedzę z potężnymi Niemcami.
Ale czy w sytuacji gdy Polska deklaruje się i zachowuje jawnie jako kraj wrogi jakiekolwiek ruchy w obronie jej dotychczasowego kształtu i stanu posiadania terytorialnego miałyby sens i byłyby warte świeczki..?

oto Myramid

Za pozwoleniem...

Ad. 1 - "argument" od czapy - mówiąc delikatnie.
Idąc tym tokiem rozumowania i warunkowania stosunku do sąsiednich krajów, to takie Niemcy prowadzą politykę szkodliwą wobec Polski ZNACZNIE dłużej niż przez ostatnie 300 lat.
Czy to oznacza że mamy non stop drzeć z nimi koty w każdej możliwej i niemożliwej dziedzinie życia?
Ad. 2 - żadnej miłości między narodami, a tym bardziej państwami, nigdy i nigdzie nie było i raczej nie będzie. Są jedynie interesy i mniej lub bardziej poprawne stosunki.
Nie przypominam sobie żeby w ciągu ostatniego ćwierćwiecza Rosja jakoś specjalnie i szczególnie stosunki z Polską psuła. Jak to natomiast działało i działa w drugą stronę - wszyscy chyba z grubsza wiedzą.
Ad. 3 - nie ryzykowałbym nazwania "za słabym" do wojny choćby z całym światem państwa, która posiada w swym arsenale bodajże ok. 8 tysięcy głowic atomowych i środki ich przenoszenia. Szkopuł w tym że to nie Rosja prowadzi politykę agresywną i nastawioną na konfrontację. Nie Rosja utrzymuje i stale poszerza Układ Warszawski. Nie Rosja utrzymuje swe bazy wojskowe w ponad 70 krajach, uzurpując sobie prawo do bycia światowym żandarmem. Itd., itp.
Czy naprawdę te oczywistości trzeba tu wymieniać..?
Wojny globalnej z pewnością nikt z Rosją nie wywoła... W końcu potencjalnym samobójcom raczej nie powierza się dostępu do czerwonych guzików. Ale jakaś taka wojenka lokalna, jak najbardziej konwencjonalna, z udziałem np. Krainy na U, Polski i np. państw bałtyckich, obliczona na uzyskanie totalnej izolacji Rosji w Europie i paru miejscach świata jako oczywiście "agresora", obłożenia wszelkimi możliwymi i niemożliwymi sankcjami, osłabienia "reżimu" który śmie nie podporządkować się światowemu żandarmowi, jest jak najbardziej brana pod uwagę...
Bez urazy, ale trzeba być kompletnym ignorantem politycznym żeby tego nie dostrzegać.

oto Equatore

@p. Myramid

Ad. 1.
Wobec Niemiec też odrobina ostrożności nie zaszkodzi.
A o jakie koty chodzi? My z Rosją żadnych kotów nie drzemy.
Postępowanie Polski jest w stosunkach polsko - rosyjskich bez zarzutu.
Ad. 2.
Sarkazm
Ad. 3.
Głowicami świat rozłupiesz, ale do delikatnej roboty trzeba innych narzędzi...
Co do żandarma - ktoś na świecie porządku musi pilnować. Tak jak ze zwykłym policjantem. Mało kto go lubi, ale wiadomo że jest potrzebny, bo bez niego będzie gorzej.
Rosji to jakoś nie przeszkadzało, póki sama była jednym z dwóch żandarmów porządku światowego. A kiedy się posypała, to nagle płacz. Niech się wezmą do uczciwej roboty i zrobią coś z własnym krajem, który prawie nic poza bronią nie produkuje dla świata i żyje z wyprzedaży surowców. Wtedy będą naprawdę silni i naprawdę szanowani.
I wtedy zasłużą na to, żeby znowu wziąć na siebie część ciężaru w zakresie pilnowania porządku światowego.
Bo na razie to byłoby jak przydzielenie lisa do pilnowania kurnika.
I jeszcze jedno.
Ukraina w latach 1991-2014 była sojusznikiem Rosji. Rosja wykorzystała ten czas, żeby osłabiać Ukrainę, uniemożliwić jej normalną współpracę ze światem i szykowała V kolumnę przeciwko jej integralności. Po czym, przy pierwszej nadarzającej się sposobności ukradła jej terytorium i zainicjowała wojnę domową na terytorium Ukrainy.
To nie jest wyjątek, ani przypadek. To jest rutynowy sposób postępowania Rosji wobec swoich "przyjaciół" i "braci". Podobnie jest z Gruzją i Mołdawią. Ten sam scenariusz jest zapewne szykowany przeciwko Białorusi i Kazachstanowi na wypadek, gdyby te kraje postanowiły się wybić na niezależność.
Dopóki takie będzie działanie psychopatów z Kremla, Polska nie jest zainteresowana.
Polska jest zaś bezpieczna i będzie, choćby panu żyłka z tego powodu pękła. Między innymi dlatego, że teraz nie wiążemy się z "loserami". Pilnujemy naszych interesów.

oto Myramid

Pan wybaczy, ale czytając takie dictum:

"Ukraina w latach 1991-2014 była sojusznikiem Rosji. Rosja wykorzystała ten czas, żeby osłabiać Ukrainę, uniemożliwić jej normalną współpracę ze światem i szykowała V kolumnę przeciwko jej integralności. Po czym, przy pierwszej nadarzającej się sposobności ukradła jej terytorium i zainicjowała wojnę domową na terytorium Ukrainy."

czuję się jak astronom, któremu ktoś rzuca odważnie w twarz: "udowodnij że Ziemia jest okrągła, bo w/g mnie wcale takowa nie jest!"

Jakąż to krzywdę przez te lata Rosja wyrządzała swemu "sojusznikowi" Ukrainie, pompując weń miliardy dolarów z tytułu różnorakich zobowiązań i "umów wzajemnych"? Fakt, mogła pilnować czy te fundusze nie są po prostu rozkradane - a były! - i owe "układy" ewentualnie zrewidować, no ale wtedy ustawiłaby się właśnie w roli żandarma, który uzurpuje sobie prawo do ingerowania w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa.
Białoruś nie dostała od Rosji nawet ułamka tych funduszy które wycyganiła Ukraina, jej położenie geograficzne też jest o niebo mniej korzystne niż Ukrainy, a jakoś sobie radzi... I nie płacze że Rosja z czegokolwiek ją "okrada", albo cokolwiek złośliwie "uniemożliwia".

O jakiej V kolumnie pan mówi w kontekście Ukrainy, szykowanej rzekomo przez Rosję w celu "zamachu" na jej integralność terytorialną? To Rosja reaktywowała po kilkudziesięciu latach "herojów" wychowanych na tradycjach UPA, kazała im dokonać przewrotu w Kijowie, a potem ruszyć zwartą, bandycką watahą na wschód Ukrainy, po to żeby móc zainterweniować i "ukraść" Ukrainie terytorium wielkości dwóch polskich województw, zrujnowane wojną i o dość problematycznym statusie..?
Ach, pewnie Krymu Pan nie może przetrawić... Cóż, znakomita większość zamieszkujących go Rosjan wybrała Rosję - i ani mnie, ani Panu nic do tego. Przynajmniej dano im możliwość wyboru, a nie wymuszono zmiany terytorialne za pomocą bombardowań jak w przypadku Kosowa.

"Dopóki takie będzie działanie psychopatów z Kremla, Polska nie jest zainteresowana.
Polska jest zaś bezpieczna i będzie, choćby panu żyłka z tego powodu pękła."

Po stopniu ładunku emocjonalnego w określaniu rządzących Rosją podejrzewam że to raczej w pańskiej żyłce włókna niebezpiecznie zaczynają trzeszczeć... Zalecam ostrożność z tym związaną.
No ale skoro "Polska jest zaś bezpieczna i będzie" to o co my tu w ogóle się spieramy..?
Niechaj jest i niechaj zaś będzie. :)
Amen.

oto Alej

@Myramid

Warto przypomnieć, że Rosja NIGDY nie była agresorem.
Jak to swojego czasu trafnie (i dowcipnie) opisał, świętej pamięci pan Maciej Rybiński:

Nigdy się jeszcze nie zdarzyło, aby Rosja, to największe terytorialnie mocarstwo na świecie, sięgnęła po broń, dokonała najazdu we własnym, jakkolwiek pojmowanym, interesie. Nie, Rosja upokarzana, poniżana, pozbawiona miłości i szacunku świata znosiła to zawsze w pokorze, aby zerwać się do boju dopiero w imię cudzego dobra.

Powinien Pan sobie zdawać sprawę z tego, że i Pan to powtarza.
Jak za panią matką.

Pan Maciej dodaje:

Jeśli komuś przewracają się flaki, gdy słucha, że Rosja zmuszona została do wojny brutalnym wkroczeniem wojsk gruzińskich na terytorium Gruzji, to niech przynajmniej ma świadomość, że jest może dziesiątym, może 12. pokoleniem w swojej rodzinie z politycznym skrętem kiszek z powodu rosyjskiej bezinteresowności.
Wtedy można się wyrzygać z przyjemnością.

Aha! pan Maciej pisał to wtedy gdy gdy Rosjanie (już po skutecznej, krwawej obronie Czeczenów przed Czeczenami w Czeczeni) zabrali się za obronę gruzińskich Osetyńców przed władzami ich wspólnego z Gruzinami państwa.

oto Myramid

Pan wybaczy, ale albo rozmawiamy poważnie,

albo sprowadzamy temat do poziomu kabaretu. :)

Nawiasem mówiąc ja nigdzie nie napisałem że Rosja "nigdy, przenigdy, w żadnym razie, bita i upokarzana ale zawsze nadstawiająca drugi policzek", a Rosjanie to naród "miłujący pokój nade wszystko, bardziej niż wszystkie inne narody świata razem wzięte", ale jeśli zarzuca im Pan wojnę w Czeczenii, będącej częścią FR, oraz w Gruzji, która sama ją sprowokowała czego już nawet zachodnie "autorytety" nie kwestionują, to dorobek wojenny FR jednak nie wygląda zbyt imponująco. :)

oto Alej

Nie ja "sprowadzam temat do poziomu kabaretu"

Ale skoro już tam się znalazł to cytuję Mistrza.
Aha, skąd Panu do głowy przyszło, że ktoś Pana posądza iż to Pan napisał iż Rosja "nigdy, przenigdy, w żadnym razie, bita i upokarzana ale zawsze nadstawiająca drugi policzek"?
Toż używa Pan zupełnie innych słów. :)

oto Robercik

@Equatore

@Equatore

AD 1. To jest niepoważna licytacja odwołująca się do pojmowania historii rozumianej jako rachunek krzywd, w dodatku dobranych wybiórczo. Kontrastuje to w sposób przerażający z powiedzeniem "Wielka Brytania nie ma wiecznych przyjaciół ani wrogów, ma wieczne interesy".

AS 2. Ciekawe zatem jakie licho podkusiło Polskę by torpedować Jamał 2 (skutkiem jest Nord Stream), popierać bezwarunkowo Gruzję, popierać bezwarunkowo antyrosyjski banderyzm, rozwijać kwestię Katynia udając że jest otwarta a Rosjanie ją negują (porównać z Wołyniem!). Czemu propaganda w Polsce wylewa tyle jadu na Rosjan? Tak się zachowuje ktoś wyciągający rękę? Politykę Polski mogę porównać do Litwy. Litwa też zachowuje się jakby oszalała. Z jednej strony deklarowany strach przed Rosją, a z drugiej szarpanie za nogawkę. W Polsce jawnie się popiera "rosyjską opozycję", próbowano obalać władze Białorusi (bo Białoruś jest zbyt neutralna). No, faktycznie...inicjatywa po stronie Rosji. Rosja może się z Polską dogadać pod warunkiem, że bezwarunkowo podda się Ameryce. Brawo!

Prof. Raźny słusznie wypunktowała grzeszki USA, bo reżimy III RP cechuje wręcz niesamowita hipokryzja, aż do granicy samoogłupienia. Jak np. zachował się prezydent Duda w ONZ mówiąc o poszanowaniu prawa międzynarodowego? On już chyba naprawdę uwierzył, że nie ma sobie nic do zarzucenia i może wypowiadać się jako sędzia i moralizator. Po Jugosławii, Iraku, Libii, Syrii, Palestynie....dostawać piany wobec "aneksji Krymu". To jest RAŻĄCA niesprawiedliwość, wręcz hucpa.

AD 3. Jest wręcz odwrotnie. tzw. "zachód" naciska na Rosję już na jej historycznych terenach (np. za Dnieprem), a USA chcą się rozbudowywać na wschodnim wybrzeżu Bałtyku. To właśnie dysproporcja sił zachęca USA do agresywnej postawy. USA uparcie dążyły do wojny z Serbią i Irakiem torpedując wszelkie porozumienia. Jeśli wyczują, że są zdolne do zadania Rosji naokautującego ciosu - uderzą pierwsze. Szansa na taki cios pojawi się wraz z rozbudową wschodniej flanki NATO, bo wtedy granica europejskiej części Rosji zostanie nasycona natowskimi środkami napadu powietrznego. Jest to bezpośrednia analogia do kryzysu kubańskiego.

Czas na reakcję sił strategicznych USA wynosi w takim układzie 20 minut. Rosji - kilka sekund. W kilka sekund nie ma czasu na telefony. Salwa odwetowa i już. Będziemy żyć w cieniu wojny jądrowej, którą może wywołać byle awaria radaru w europejskiej części Rosji. Między innymi dzięki takim jak Pan. Życzę otrzeźwienia.

oto Equatore

@p. Robercik

Ad 1. To jest zaledwie wyjaśnienie, dla prof. Raźny i tych wszystkich którzy nie wiedzą, choć powinni, że rywalizacja Polski i Rosji istniała jeszcze w czasach, kiedy żadnego USA nie było, Indianie sobie hasali na preriach z toporkami, a długa lista wzajemnych polsko-rosyjskich krzywd ciągnie się nieprzerwaną litanią od renesansu aż po 2015 rok. W związku z tym całe to gadanie, jak to od amerykańskiego szczucia zwiędła nasza odwieczna miłość do Rosji, uważam za IDIOTYCZNE.
Ad. 2. Jamał II? Błąd. Gruzja? Państwo gdzie Rosja bezprawnie wspiera separatyzm. Banderyzm? Polska go nie popiera. Polska zaledwie popiera Ukrainę w tym, że Rosja zajęła, wbrew prawu międzynarodowemu, Krym, a teraz podsyca wojnę domową na Ukrainie. I Polska nie "szarpie za nogawkę", ale występuje w zjednoczonym froncie państw europejskich i NATO, które nie życzą sobie podobnych występków przeciwko pokojowi pod naszym nosem.
Ad. 3. Nikt w Europie nie ma ochoty podbijać niedorozwiniętego gospodarczo mocarstwa atomowego. Niemożliwe plus niepotrzebne. Mamy co najwyżej życzenie, żeby rządzącym tym krajem rozum wrócił i przestali atakować inne państwa - np. Ukrainę i Gruzję, przestały wspierać separatystów w Mołdawii i straszyć państwa bałtyckie. Niech się skupią na zagospodarowaniu swoich milionów kilometrów kwadratowych, zamiast okradać mniejszych sąsiadów z tysięcy.
Państwa UE i NATO nie roszczą sobie pretensji nawet do centymetra rosyjskiej ziemi i nie straszą Rosji wejściem na jej terytorium. Rosja zaś często popisuje się prowokacjami i twardą gadką na pokaz. Testuje granice cierpliwości UE i NATO.
I tylko w oczach takich jak pan może nie uchodzić za agresora.

I lepiej żeby Rosja naprawiała od czasu do czasu swoje radary w europejskiej części Rosji i nie szukała pretekstu do wywołania wojny atomowej. Jeśli ktoś ją spowoduje zresztą, to nie Polska. My broni atomowej nie mamy.

oto BTadeusz

Panie Equatore

Nie prościej możnaby napisać, że Rosja (czy Putin) - jedyne, co może zrobić dobrego - to - poddać się - ABSOLUTNIE - USA ? (ewentualnie Uzraelowi)
Wszystko INNE - jest ZŁE.
Oszczędziłby Pan sobie pracy "klawiaturowania", a światu - ocieplenia...

oto Equatore

@p. BTadeusz

Trudno panu w to być może uwierzyć, ale ja Rosjanom dobrze życzę.
Nie tak dobrze jak Polakom, co prawda, ale i tak lepiej niż rządząca nimi sitwa na Kremlu.
Sitwa, która nie pozwala na to, żeby zwykły Rosjanin mógł żyć jak ludzie w Europie, bo to byłoby dla nich zagrożeniem.
Nie, nie chodzi o to, żeby się poddać USA, Izraelowi czy tam komu innemu.
Chodzi o to, żeby zakończyć wreszcie ten "komunizm wojenny", żeby przestać się napinać na kolejne podboje w świecie, w którym to się już nie opłaca i spróbować zbudować cywilne, chrześcijańskie społeczeństwo, a w stosunki międzynarodowe wprowadzić więcej empatii (co również podwyższyłoby znacznie skuteczność dyplomacji).
I Rosja będzie silniejsza, i wszyscy dookoła będą mieli z niej więcej pożytku. Win - win.
Ale na dziś dzień to tylko moja fantazja.

oto dubitacjusz sz.

Rosja sama nie zaczyna konfrontacji

Działa reaktywnie w odpowiedzi na ofensywną politykę NATO i jego sojuszników: agresję Gruzji na Osetię Płd., wywołanie wojny domowej w Syrii, pucz kijowski.

Jeżeli jednak już dochodzi do konfrontacji, to twardo walczy o swoje.

oto Equatore

?

Abstrahując od tego "kto zaczął", bo to obszerna dyskusja
ani Osetia Płd. ani Syria ani Kijów nie są własnością Rosji.

Właśnie na tym polega z "reaktywną" polityką Rosji.
Rosja walczy twardo "o swoje" w cudzych domach i z ręką w cudzych kieszeniach.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: Gruzja, Syria, Ukraina nie są też amerykańskie

a jednak Zachód angażuje się w popieranie jednej ze stron konfliktu.

USA i/lub NATO angażowały się też w Kosowie, Iraku, Libii. Więc naprawdę można sobie dać spokój z moralizatorską dyskusji o tym, że "zła" Rosja interweniuje na "cudzych" ziemiach.

oto Equatore

@p. Dubitacjusz

A co to ma do mojej oceny polityki Rosji i charakteru jej walki "o swoje"?
Argument "a Wojtuś też wiaderko ukradł" to już nawet w przedszkolu nie działa.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: Nie chodzi o "wiaderko",

tylko właśnie o Pańską ocenę polityki Rosji, która nie jest obiektywna.

USA i FR tak samo używają swojej siły na "cudzym" terenie. Więc oburzanie się na Rosję z powodu takich metod, jest bezsensowne.

oto Equatore

@p. Dubitacjusz

W tym akurat wątku nie na Rosję się właściwie oburzam, ale na pana.
Napisał pan

Działa reaktywnie w odpowiedzi na ofensywną politykę NATO i jego sojuszników: agresję Gruzji na Osetię Płd., wywołanie wojny domowej w Syrii, pucz kijowski. Jeżeli jednak już dochodzi do konfrontacji, to twardo walczy o swoje.

A ja mówię - jakie swoje? Co z panem jest nie tak?

oto Tomasz Dalecki

A jakie "swoje" mają USA w

A jakie "swoje" mają USA w Iraku, Syrii czy Libii?

I znowu kretyńska pseudoargumentacja typu "A u nich Murzynów biją".
Naprawdę, Pana to stać na odrobinę więcej intelektualnego wysiłku.

oto Alej

Niektórzy w Rosji, w Federacji Rosyjskiej tak to widzą:

prawdziwa_rosja.jpg

A nawet dzielą skórę na niedźwiedziu:
rosja_w_przyszlosci.jpg

Pewno to mrzonki ale może, kto tam wie? i nie tak całkiem do końca...?
Pomarzyć o tym, że nie będziemy musieli się nikogo (poza Niemcami) bać już nie wolno?

Rozumie Pan? my bać, nie oni bać, oni nie mają najmniejszych powodów.
Do głowy nam nie przychodzi by chcieć żeby Rosja była "nie zagranica".
A broń Panie Boże!
Oni powinni się martwić nie NATO a przyrostem naturalnym w okręgach z dawnymi autochtonami.

oto Myramid

Naprawdę podnieca Pana zaklinanie rzeczywistości

i uprawianie "czarów - marów" za pomocą memów..?
Czy tylko tam gdzie mowa o Rosji, z którą jak już dawno dostrzegłem niezbyt Pan sympatyzuje..? :)

Memy rzeczywiście wyglądają na wykonane przez Rosjan, może nawet "autochtonów"...
Zwłaszcza ten Andrew C. MMXV / podpis autora? / to z pewnością 100% Rosjanin, nie mówiąc już o autorze drugiego, który własny kraj dzieli na kawałki podpisując je po angielsku. Zapewne po to żeby wszyscy w Federacji Rosyjskiej zrozumieli o co chodzi. :)

Nawiasem mówiąc gdybym ja tu sobie zażartował i wysmarował "future map of Poland", gdzie "Poland" byłaby wielkości województwa mazowieckiego, to pewnie osobiście zgłosiłby mnie pan do ABW... Ale skoro lubuje się Pan w niewinnych memach, to może nie. :)

oto Alej

Zdradzę Panu, chodzi o "autochtonów"

Te memy pochodzą z portalu "Татарский Патриотический Фронт "Алтын Урда"".
A memy wcale nie są "niewinne", nie wątpię, że autorzy liczą na to iż są prorocze.
Wydaje mi się też, że niektórzy Rosjanie widzą rzecz podobnie, tyle że oni się akurat tego boją, a nie na to liczą.

oto TBM

proroctwa?

cytuję Alej:

A memy wcale nie są "niewinne", nie wątpię, że autorzy liczą na to iż są prorocze.

Zwłaszcza ta "jewish republic" na drugiej mapie... super by było, jakby tam a nie nad Wisłą...

pozdrawiam
TBM

oto Alej

Ta "jewish republic" to obecny Żydowski Obwód Autonomiczny

ЕАО, Еврейская автономная область.
Powstał 7 maja 1934. Zgodnie z planami Józefa Stalina miał się stać ojczyzną dla wszystkich Żydów (Izraela jeszcze nie było), niestety nawet radzieccy Żydzi nie chcieli się tam dobrowolnie przeprowadzać i obecnie wg Wikipedii Żydzi to zaledwie 1,8% mieszkańców.

oto HeS

"Mały" procent?

@Alej:"Żydzi to zaledwie 1,8% mieszkańców."

Ale wszyscy albo we władzach albo w służbie bezpieczeństwa.

oto Eowina

Mam nadzieję, że życzenie p. Aleja się nie spełni.

Bo gdyby doszło do rozpadu Rosji, to byłaby taka wojna domowa, i nie tylko, Tatarzy i inni co by z tego zostało spieprzaliby na Zachód, że tylko by się kurzyło. Wstęp to była Czeczenia.

oto Alej

Tatarzy (z Tatarstanu) są większymi realistami

I, przynajmniej póki co, mają większe problemy:

tatarstan-00.jpg
Napis mówi (po tatarsku): Tatarstan - dla Tatarów.

Widzi mi się, że coś podobnego ostatnio słyszałem i widziałem tu, nad Wisłą (oczywiście nie z Tatarami w roli głównej).

Aha! Proszę się nie dziwić wyglądowi dziewczyny. Wbrew temu co się większości Polaków wydaje Tatarzy to nie Mongołowie.
Z Mongołami mają tyle wspólnego, że są jedną z pierwszych ofiar ekspansjonizmu rodaków Czyngiz Chana, którzy ich podbili w I poł. XIII wieku (i nadali im nazwę, przedtem byli ... Bułgarami).

oto TBM

uroda

Muszę przyznać, że panie z ludu Tatarów są niemal tak ładne jak Polki.

pozdrawiam
TBM
ps
długo szukałem w słownikach tego słowa... bo "Tatarki" jakoś mi zgrzytało. Jak powiedzieć na Tatara płci pięknej?

oto Alej

Niewątpliwie Tatarka, tak u Doroszewskiego

(mam na myśli "Słownik poprawnej polszczyzny")

Jakieś dwa lata temu Tatarka była miss Federacji Rosyjskiej.
Mówiliśmy tu o tym bo do nas docierało, że "prawdziwym Rosjanom" było to bardzo nie w smak i okropnie protestowali.

oto Krzysztof M

Muszę przyznać, że panie z

Muszę przyznać, że panie z ludu Tatarów są niemal tak ładne jak Polki.

To skutki wieloletniego brania Polek w jasyr.

oto Ireneusz

Miło

Że ktoś mnie uprzedził. Bowiem za totalne chamstwo odebrałem te powyżej pochwały Tatarek. Aż zadrgała mi żuchwa i poczerwieniały uszy.

oto TBM

skurcze

cytuję Ireneusz:

Aż zadrgała mi żuchwa i poczerwieniały uszy

Może przez odpływ krwi (do uszu) i szczękościsk nie doczytał Pan słowa "niemal" :)

pozdrawiam
TBM

oto Krzych Adam

Panowie.

Nie pod tym niemądrym wpisem o jasyrze. Jako żywo branie Polek w jasyr nie dotyczyło Tatarów ze stepów między Wołgą a Uralem. Ani w minionych wiekach, ani nawet w ostatnich czasach nic nie jest wiadome o przyjeżdżaniu masowym Tatarów stamtąd (np. z Inturistem) po jasyr do Polski.

Ja sam znam przypadek przywiezienia sobie do Polski żony Tatarki z Uralu przez Polaka. Ale nawet nie musiał jej prowadzić przy koniu na arkanie, więc nie wiem czy kwalifikuje się to jako branie jasyru. Jasyru à rebours oczywiście.

oto Ireneusz

A to oni czymś się różnią?

Tatar dla mnie znaczy jedno. Tatar. Taki Sienkiewiczowski, co to z Turkiem za pan brat.
Ale jak się okaże, że oni też z Hindusów, a haplogrupy identycznie niemal te same (ukłon do p. TBM ;-D), no to muszę zmienić swój światopogląd...

oto Krzych Adam

W tym kontekście się różnią zasadniczo ci różni Tatarzy.

O ile Tatarzy krymscy najeżdżali południowo-wschodnie kresy Rzeczypospolitej co mogło przyczynić się do zmiany typu urody po pokoleniach brania w jasyr Polek (choć w większości były to raczej Rusinki) jak to sugerował portalowy mędrek, Tatarzy zza Wołgi dostępu do urodziwych naszych rodaczek nie mieli. A ich kobiety bywają urodziwe nawet bez tego co mogę sam zaświadczyć.

oto Krzysztof M

za totalne chamstwo odebrałem

za totalne chamstwo odebrałem te powyżej pochwały Tatarek.

Analizował pan przyczyny, dla których źle znosi pan cudze gusta różniące się od pańskich? :-)

oto Iwan Godunow

Tatarzy (z Tatarstanu), zanim zostali Tatarami

"docierali się" wśród Hunów, Alanów, Gotów, Chazarów, oraz kilkunastu innych etnosów.

Nazwa Bułgar od tureckiego bulgha – „mieszać się” i wskazuje na złożoność rasową Protobułgarów, stanowiących raczej federację plemion, niż jedno plemię. Słowo Bułgar jest nazwą utworzoną przez ludy sąsiadujące z Bułgarami, oni sami nazywali siebie Ogurami[3]. Po raz pierwszy nazwa etniczna Bułgarzy pojawia się w 354 roku[2]

Zapewne ten miszung był źródłem urody kobiet i zaniku instynktu imperialnego u Ogurów.

Tartaria to jednak coś innego niż Tatarstan.

oto Alej

Dla (być może niepotrzebnej) jasności

Ta etymologia nazwy Bułgarów, którą Pan przytoczył jest tylko jedną z kilku - najzupełniej odmiennych.
Tę jako jedyną podaje wikipedia polska.
Wikipedia anglojęzyczna powiada "Etymologia etnonimu Bulgar nie jest jasna" i podaje aż siedem różnych hipotez, niektóre z nich (także tę podana przez Pana) w kilku wersjach.
Podobnie (choć nieco mniej obszernie) jest w wikipedii rosyjskojęzycznej a także (co nie dziwne) tatarskiej.

Według wikipedii tatarskiej "główną hipotezą" (башка гипотеза) jest ta iż nazwa Bulgar pochodzi od określenia "бел гур" - po ojgursku "pięć klanów". Powołuje się ona (tatarskojęzyczna wikipedia) tu na monografię Osmana Karataty'ego: "In Search of the Lost Tribe: the Origins and Making of the Croatian Nation" (odnośny fragment książki jest dostępny w Internecie).

Natomiast, zgadza się, przodkowie dzisiejszych Tatarów żyli (a Tatarzy obecni żyją) w miejscu permanentnego mieszania się etnosów, a nawet ras.
Co oczywiście nie mogło nie pozostać bez wpływu na ich etnotyp.
Skądinąd, rzecz jasna w nieporównywanie mniejszej skali, dotyczy to także nas, Polaków.

oto Iwan Godunow

A być może, bo im więcej teorii, tym mniejsza jasność.

Na przykład, wg tej anglojęzycznej, rzeka Wołga bierze swą nazwę (jak i początek) od wilgoci...po czym - na zasadzie rymu - powstaje Bałgar, czyli balağur (five Oğhur).

Theorists also speculated that the ethnonym is related to the city name of Balkh in Bactria,[19][30] and the river Volga (yiylga, "moisture"),[30] while Zeki Velidi Togan considered the unattested form bel-gur or bil-gur to be from balağur (five Oğhur).[31][30]

oto samograf

Rzeczywiście

im więcej teorii, tym mniejsza jasność

Wychodzi z tego kasza.

oto Krzych Adam

Hmm.

Pańskie argumentowanie przypomniało mi takie zdarzenie sprzed ponad 35 lat na Syberii gdzie przedsiębiorstwo w którym pracowałem nadzorowało uruchomienie zaprojektowanych przez nas i dostarczonych urządzeń w fabryce. Jeden z kolegów wrócił po pracy mocno rozbawiony i powiedział, że zaraz nam powie co usłyszał od Witii. A Witia to był dobrze nam znany z pracy Rosjanin cechujący się poza sympatią do Polski i Polaków, humorem i dobrym usposobieniem.

Otóż Witia gdy sobie dyskutowali wspólnie o polityce podczas dostrajania jednego z urządzeń rzekł: "Миролюбивый Советский Союз никогда на никого не нападает, он всегда только защищается против вмешательству других стран в его внутреннее дела во всем мире. (Miłujący pokój Związek Radziecki nigdy na nikogo nie napada, tylko zawsze się broni przed mieszaniem się innych krajów w jego wewnętrzne sprawy na całym świecie)".

Jak widać wielkiej pod tym względem we współczesnej Rosji zmiany nie ma.

oto Alej

W innym miejscu przypomniałem słowa Macieja Rybińskiego

Tu też pasują:

Warto przypomnieć, że Rosja NIGDY nie była agresorem.
Jak to swojego czasu trafnie (i dowcipnie) opisał, świętej pamięci pan Maciej Rybiński:

Nigdy się jeszcze nie zdarzyło, aby Rosja, to największe terytorialnie mocarstwo na świecie, sięgnęła po broń, dokonała najazdu we własnym, jakkolwiek pojmowanym, interesie. Nie, Rosja upokarzana, poniżana, pozbawiona miłości i szacunku świata znosiła to zawsze w pokorze, aby zerwać się do boju dopiero w imię cudzego dobra.

Pan Maciej dodaje:

Jeśli komuś przewracają się flaki, gdy słucha, że Rosja zmuszona została do wojny brutalnym wkroczeniem wojsk gruzińskich na terytorium Gruzji, to niech przynajmniej ma świadomość, że jest może dziesiątym, może 12. pokoleniem w swojej rodzinie z politycznym skrętem kiszek z powodu rosyjskiej bezinteresowności.
Wtedy można się wyrzygać z przyjemnością.

Aha! pan Maciej pisał to wtedy gdy gdy Rosjanie (już po skutecznej, krwawej obronie Czeczenów przed Czeczenami w Czeczeni) zabrali się za obronę gruzińskich Osetyńców przed władzami ich wspólnego z Gruzinami państwa.

oto Eowina

A tak to widzą Europę w Ameryce.

Europa popełnia samobójstwo. Europa pracuje nad samobójstwem od 1914 roku, ale obecnie jest gotowa je popełnić poprzez wpuszczenie miliony nieasymilujących się muzułmanów. Liderzy Europy doznali paraliżu i nie są w stanie powstrzymać islamskiego napływu.

Read more: http://www.americanthinker.com/articles/2015/11/eu...
Follow us: @AmericanThinker on Twitter | AmericanThinker on Facebook

Duński dziennikarz Lars Hedegaard


Jeżeli Europa nie stworzy kadry intelektualistów, którzy potrafią myślec, Ameryka może pocałować Europę i powiedzieć "żegnaj". Przyszłość kontynentu europejskiego można przewidzieć, " będzie inny niż wyobrażamy...będzie taka wojna jak w Libanie". Z enklawami chrzerścijańskimi i muzułmańskimi. Będzie "permanentny konflikt." i nikt nie będzie w stanie się dogadać. Będzie straszniej niż się przewiduje, trzeba będzie uciekać i zostwić to wszystko tym, co uciec nie będą mogli.

Read more: http://www.americanthinker.com/articles/2015/11/eu...
Follow us: @AmericanThinker on Twitter | AmericanThinker on Facebook

oto chłop jag

Szanowna Autorka racjonalnie ujmuje sytuację

atrapy Polski i świata ale jest to widzenie oderwane - od świata realnego - tołażysze. Ludzie wciśnięci w świat wirtualny zachowują się racjonalnie ale tylko w odniesieniu do owego świata wirtualnego. Tymczasem świat realny jest już chwycony za przysłowiowy pysk od bardzo dawna. Pupile szatana po odejściu od tzw. zimnej wojny i zwinięciu moskiewskiej komuny - światem zaczęli głównie rządzić za pomocą pieniądza - zamienili tanki na banki - tołażysze. Trwa budowa zmutowanego komunizmu globalnego równolegle na wszystkich kontynentach - głównie za pomocą pieniądza. Owa budowa jest niezwykle kosztowna - więc brakło forsy i zaczynają się problemy na owej budowie - tołażysze. Dlatego powrócono do tzw. zimnej wojny - gdzie i USA i Rosja to szczęki kleszczy trzymanych przez pupili szatana - tołażysze.
Wniosek?
Celem pupili szatana jest depopulacja o miliardy istnień - natomiast ci, którym pozwoli się żyć dalej - będą odczłowieczeni i traktowani na równi z muchą owocówką - tołażysze. Priorytetem w tym szatańskim procesie - jest wyniszczenie białej rasy i jej cywilizacji.
Na koniec - dalszego istnienia atrapy Polski pupile nie przewidują - a dowodem na to jest zjednoczenie Niemiec i reaktywacja banderlandu - tołażysze.

oto Mar.Jan

usunięte

ataki personalne są niedopuszczalne

admin

oto Ireneusz

?

Nie objęli, tylko mają rządy - non stop. Począwszy od SLD, przez PO skończywszy na PIS - którzy z nich nie są amerykańskimi "sługusami"?
Pchają, popchną. Najpewniej nieumyślnie, na kanwie swojej głupoty. I co nas obchodzi jakiekolwiek ich tłumaczenie, skoro zachowują się jak zachowują? A że armii nie mamy? A po co nam armia, tłumaczą przecież od dawna że NATO jest naszą armią. Zrobić wojnę bez armii, to jest już szczyt i pewnie zapisane zostanie na kartach historii, o ile ktoś będzie miał jeszcze jakieś szanse ją pisać.
To brzytwa Hanlona musi być tu zastosowana. Profesorka bardzo mądrze podaje informacje. Ale przecież w Polsce już nie ma ani jednego inteligentnego, który umiałby coś z tym dalej zrobić. Ot,. homo bruxelicus.

oto HeS

Kto rządzi?

@Ireneusz:"Nie objęli, tylko mają rządy - non stop."

Aaa, Pan pisze o "grupie trzymającej władzę". Mógłby Pan wskazać jakiegoś członka tej grupy na terenie Polski? Mam (jak wielu:) od lat trudności w identyfikacji tego stadka. Chyba że tych stad jest więcej.

oto Ireneusz

Wymieniłem

Od SLD po PIS. All inclusive.

oto HeS

Kto rządzi? Wszyscy.

@Ireneusz:"All inclusive."

Ale tak jest w każdym kraju. Myślałem że ma Pan jakąś dodatkową "wiedzę tajemną" (nie tylko truizm:).

oto Ireneusz

Nieprawda

Tak nie jest w każdym innym kraju. Tak jest tylko w innych krajach kolonialnych, o ile jeszcze takie gdzieś poza Europą Wschodnią pozostały.

oto HeS

Kto gdzie rządzi?

@Ireneusz:"Tak nie jest w każdym innym kraju."

To ciekawe. Nie podał Pan żadnego przykładu kraju w którym "jest inaczej". W takim razie mógłby mnie Pan oświecić kto rządzi (np.) w Wielkiej Brytanii?
Jak mówią: "Lepszy przykład niźli wykład";)

oto Ireneusz

Nie rozumiem

Pan podał informację, że w każdym kraju rządzi oligarchia z zamkniętego systemu politycznego, bez konstytucyjnego prawa do wyboru biernego. A ode mnie oczekuje udowadniania, że nie jestem wielbłądem? To choroba.

oto Mar.Jan

Skoro skrótowy komentarz generalnie się nie podoba

tutaj bardziej szczegółowo:
1.

Nowy prezydent i zwycięska partia jedynie zapewnili jeszcze raz Polaków, że śnią o potędze ich ojczyzny. Okazało się jednak, że śnią prometejski sen o międzymorzu, czyli o wspólnocie z nienawidzącą Polaków Litwą, obcą kulturowo Estonią i Łotwą, nieobecną w naszej polityce Białorusią, banderowską Ukrainą, sceptycznymi Czechami, porzuconymi przez Polskę Węgrami – broniącymi samotnie chrześcijańskiej Europy przed islamskimi najeźdźcami.

Aktualna rola POlski w Europie i świecie nie odpowiada aspiracjom Polaków. Jest mniejsza niż można by oczekiwac. Chyba każdy się z tym zgodzi. Zatem nie ma co się nasmiewać z aspiracji aktualnego rządu polskiego, że chce zwiększyć rolę państwa polskiego na arenie międzynarodowej. W polityce nie ma nienawiści ani przyjaxni, są tylko interesy. Jeśłi Polska znajdzie wspólny interes z Litwą czy Ukrainą, to może robić wspólnie jakieś projekty, czemu nie? Warunek jest tylko taki, że musi to być zgodne z racją stanu Polski.

2. Uwagi na temat poezji litościwie pominę, a tu dalsze kwiatki:

Mediów nie warto nawet wspominać, bo od 1989 roku specjalizują się w propagandzie amerykańskiej globalizacji, wyłożonej przez Zbigniewa Brzezińskiego w Wielkiej szachownicy. Idea tej globalizacji, oznaczającej pełną kontrolę świata poprzez jego militaryzację, przyjęta została w Polsce jako dogmat.

Znaczy: autorka uważą za błąd to, że POlska, która wyszła z Układu Warszawskiego i weszła do NATO? To gdzie miała wejść: do Wspólnoty Niepodległych Państw pod egidą nowej Rosji?
I o jakich konkretnie mediach pani profesor wspomina: o wszystkich? Naprawdę?

3.

Co więcej, samą Polskę sytuuje nie tylko na peryferiach geopolitycznych, ale również intelektualnych Europy. Od 1989 roku nie pojawiła się bowiem żadna koncepcja polskiej geopolityki, żadna polska doktryna polityczna, która ujmowałaby przyszłość Europy i Polski w Europie.

No, a "postjagiellońskie mrzonki" najpierw Wałęsy a potem Kaczyńskiego? Nie było ich? Obawiam się, że własną umysłową peryferyjnośc pani profesor rozciąga bezprawnie na "całą Polskę".

4.

w polskiej nauce nic się nie zmienia i choć kończy się gwałtownie pax americana, choć gołym okiem widać, że USA tracą kontrolę nad globalizującym się światem i nie zdążą go sprywatyzować dla wybranych korporacji, banków i multimiliarderów, nadal pojawiają się nowe generacje zamerykanizowanych adeptów nauk społecznych – niezdolnych do samodzielnego myślenia, nie przyjmujących podstawowej w pracy naukowej Horacjańskiej zasady: sapere aude.

Radziłbym jednak patrzeć "okiem uzbrojonym" bo gołym okiem naprawde niesposób dostrzec, że kończy się "gwałtownie" pax americana. Jak na razie zmniejsza się dystans dzielący USA od takich np. Chin, ale własnie Chiny też dostają zadyszki i tempo rozwoju zaczęło im słabnąć. Więc kto chciałby zając miejsce USA? Może Rosja?
No, a juz to: "nie zdążą go sprywatyzować dla wybranych korporacji, banków i multimiliarderów," to jest bełkot godny komunistycznego politruka z lat 50-tych XX w.! Prosze mi wyjaśnić, które amerykańskie korporacje coś prywatyzują w Polsce? I co konkretnie?! Bo to, że "cały świat", to sa urojenia chorego, chociaż profesorskiego umysłu.

5. Dalej mamy banialuki o peryferiach, a potem to:

Lobby amerykańskie w Polsce usłużnie modyfikuje ideę międzymorza w zależności od aktualnych potrzeb administracji Białego Domu. Raz włącza do niej Gruzję, dla której ryzykuje wojnę z Rosją – czego przykład dał Lech Kaczyński – innym razem stawia ją w nawiasie i ponownie naraża nas na konflikt z Moskwą, eksponując Ukrainę – gdzie popiera zamach stanu i wojnę domową – czy forując Rumunię, jak to uczynił Andrzej Duda, który zorganizował mini szczyt NATO w Bukareszcie dla przygotowania antyrosyjskiego frontu w Europie Środkowo-Wschodniej.

No gdzie Rzym, gdzie Krym? Morze Kaspijskie i Gruzja nigdy nie należąły do koncepcji "międzymorza" jak to autorka określa. To było działanie wespół z USa dla powstrzymania ekspansji Rosji na Kaukazie. I chyba było skuteczne, jak również spektakularne? Nie wiem, czy w okresie od zakończenia II wojny zdarzyło się przedstawicielowi Polski uczynić cos równie skutecznie i spektakularnie!
Popieranie Ukrainy to inna sprawa. Polska powinna postawić najpierw warunki tego popierania, a potem popierać. I oczywiście popieranie Ukrainy przeciw Rosji jest słuszne, to jest oczywiste dla każdeg, tylko nie dla abslolwentki kulturoznawstwa i literatury rosyjskiej. No bo jak to tak, przeciw Rosji?...
Z Rumunią od dawna Polska miała bardzo dobre stosunki, więc to bardzo dobrze, że Duda stawia na umocnienie dobrej współpracy z Rumunią. To jest własnie fragment "międzymorza".

6. Na koniec szczyt głupoty albo błazenady, nie moge się zdecydować:

Jako dziejową konieczność Putin przeciwstawił USA strategię pokoju, w ramach której Rosja przystąpiła do działań na Bliskim Wschodzie.

Putin przedstawił "strategię pokoju"! No prosze Państwa! Mało kogo byłoby stac na tak głupie stwierdzenie!
Putin wykazał się sprytem i zajął próżnię pozostawioną przez głupkowatych zachodnich polityków z Obamą na czele. Nie mogli się zdecydować czy popierac Asada czy go zwalczać, bo Asad walczyl z ich przeciwinikami a sam tez byl wczesniej zaliczony do ich przeciwników. To wahanie wykorzystał - było nie było - znakomity polityczny gracz - Putin i przywrócił rosyjską obecnośc militarną w Syrii i konia z rzędem temu, kto go stamtąd wygryzie.
Ale pisanie o pokojowej polityce Putina to jakies zboczenie umysłowe...

Reszty już nawet nie chce mi sie czytać, a tym bardziej komentować.

oto Ireneusz

Czytając te komentarze

... cały czas mam wrażenie, że nie komentuje się w nich artykułu, a jedynie o tym artykule własne wydumane i nie przystające do artykułu wyobrażenia.
Stąd pewnie tyle negatywnych ocen, w mojej opinii oczywiście. Mimo całkiem znośnych i wartych przeanalizowania tez.

oto Mar.Jan

Złe to wrażenie....

mam wrażenie, że nie komentuje się w nich artykułu, a jedynie o tym artykule własne wydumane i nie przystające do artykułu wyobrażenia

Zgadzam się, że to moje "własne wydumane" poglądy. Dokładnie tak jest!
A czy sa one "nieprzystajace" to już pańska ocena. Gdybym sie zgodził z panią profesor to byłyby oczywiscie "przystajace", to prawda. A dlaczego miałyby byc "przystajace" skoro całkowicie nie zgadzam się z ocena pani profesor?
Uwazam te ocene za kupę banialuków nijak niepowiązanych z rzeczywistością i pisanych jakby w interesie Rosji, nie Polski.
Jakim sposobem taką panią wpuszczają do Radyja, tego nie wiem, to tajemnica Ojca Dyrektora. Być może nikt nie słucha, co ona tam wygaduje...

oto Ireneusz

No pełne rozczarowanie

Widocznie w tym radiu, którego jakoś nie chce mi się nigdy słuchać, jest jeszcze ostatek rozumu, zanikającego w Polsce. Niewątpliwie zareklamował je tutaj pan pełną gębą. I proszę sobie wreszcie zdać sprawę, że inteligencja nie polega na uwarunkowanym odszczekiwaniu zaprogramowanych "wiadomości", a polega na przetrawieniu informacji. Pełnej informacji konsumpcji. Aby posłużyła za strawę dla komórek, a później jako nawóz dla nowej wartości. A smrodek ma być ulotnym i niezauważalnym.

oto Robercik

Uwazam te ocene za kupę

Uwazam te ocene za kupę banialuków nijak niepowiązanych z rzeczywistością i pisanych jakby w interesie Rosji, nie Polski.

Odebranie Serbom Kosowa i postawienie w nim amerykańskiej bazy Camp Bondsteel to banialuki? Moim zdaniem bardzo celne wykazanie hipokryzji NATO.

A może w interesie Polski było ponoszenie kosztów agresji na Irak by po latach się dowiedzieć, że "nie wiadomo czy Ameryka was obroni"? Na pewno Ameryka nie obroni nas przed piekłem multi-kulti i islamizacją. Sama to napędzała. Na pewno Ameryka nie obroni nas przed długiem, bo sama zarabia na odsetkach od tego długu.

Boi się Pan, bo identyfikuje się z tracącym poparcie reżimem. Można ogłupiać Polaków przez 10, 20 lat. Ale nie wiecznie. Możecie kręcić "Dziewczyny z Lwowa" i tym podobne wersje "Czterech Pancernych". Skończycie jak Związek Radziecki. Już teraz zachowujecie się nerwowo i imacie argumentów w rodzaju:

Jakim sposobem taką panią wpuszczają do Radyja, tego nie wiem

Zakazać, zakneblować. Cała prawda całą dobę. TVN, Polsat, TVP, GW, Newsweek, Polityka, GP - wszędzie nadają gołąbki pokoju NATO. Wystarczy cichutki głosik prawdy by pokazać, że nadają bez gaci. Stąd ta histeria z "ruskimi trollami". Jeden trzeźwy komentarz burzy piramidę natowskich kłamstw zbudowanych na głupocie i ignorancji.

oto Robercik

stop chamstwu i szczuciu

Pod adresem pani profesor padły słowa: "umysłową peryferyjnośc", "politruk" -- może starczy tego? Nawet entuzjaści tysiącletniego USraela powinni się na miarkować. To forum, o ile wiem nie toleruje chamstwa. Panowie nie mają wiele do powiedzenia poza rzucaniem inwektywami, głupimi memami i żarcikami o związku radzieckim, które mają się nijak do obecnej sytuacji. Czasem się zastanawiam czy po drugiej stronie kabla siedzi człowiek czy jakaś piekielna pozytywka.

Bawi was to? Oto pisowski portal "wpolityce" ostrzegał przed euro 2012, że Polskę podbije Specnaz przebrany za kibiców:

http://wpolityce.pl/forum/polityka/28-dyskusje-pod...

Teraz snuje teorie, że za zamachami w Paryżu stoi Putin.
http://slepamanka.neon24.pl/post/127429,to-putin-s...

To jest już po prostu dno. W państwach "frontowych" USA konsekwentnie hodują lokalne wersję wściekłych psów. Na BW stworzyli ISIS, mudżahedinów, na Ukrainie banderowców - w myśl strategii Brzezińskiego są to bezmyślne pionki pozbawione refleksji, rozumu, histeryczne, z pianą na ustach, chamskie i agresywne, idealne mięso armatnie, w dodatku łatwe do kontroli. W Polsce tworzy się groteskowych "patriotów" chanukowych których sensem życia jest wojna z Rosją.

oto ratiofides

Mini-szczyt NATO w Rumunii

Odnotować wypada, że nie minął jeszcze rok, odkąd prezydentem Rumunii jest Klaus Werner Johannis, wcześniej wieloletni lider niemieckiej mniejszości (2001 - 2013) w tym kraju. Rzuca to nieco światła na rosnącą aktywność tego akurat państwa na międzynarodowej arenie, jak i na kierunki tej aktywności.
Rumunia była dotąd jednym z krajów odmawiających uznania Kosowa za odrębne państwo... była, i mam takie przeczucie (Vorgefühl), że to się zmieni w przyszłości.
Koncepcja międzymorza zyskuje - w tych okolicznościach - nowe, a zarazem jakby skądś znajome, perspektywy. Inaczej mówiąc, historia się wprawdzie nie powtarza, ma jednak skłonność wracania w stare koleiny.

oto gość

Mitteleuropa

....ale tym razem Niemcy będą mieć nad sobą pana i uznają porządek dziobania. Z resztą... Niemcy są już państwem/narodem przejściowym. Jankeski okupant funduje im multi-kulti i mieszanie ras. Nie sądzę by zdolny był do tego niemiecki szowinista. To nie ma kompletnie sensu.

oto ratiofides

Ciekawe spostrzeżenia.

Ciekawe spostrzeżenia. Ostrożny byłbym jednak z oceną "przejściowości"(?) Niemiec. W moich stronach pamiętano z czasów wojny, że najgorszym sąsiadem bywał (spośród wszystkich niemieckich sąsiadów) akurat ten z polsko brzmiącym nazwiskiem - taki paradoks z pogranicza. Nie byłbym pewien co wyniknie z mieszania ras. Nie mam szklanej kuli :) ale nasi sąsiedzi przechodzili zwycięsko już wiele przeszkód - bywali lennikami polskich królów, by w końcu Polskę pogrzebać. Musieli walczyć dla napoleońskiej Francji, by kiedyś tę Francję pokonać i w Wersalu ogłosić zjednoczenie Niemiec. Itp. Itd.

oto Mar.Jan

Ach! Srodze zostałem ukarany na wniosek pana Robercika!

który nawet podejrzewa, że jestem "piekielną pozytywką" a nie człowiekiem. To, oczywiście nie jest żadne chamstwo, ani próba poniżania, podobnie jak zaliczenie mojej nieprawomyślnej osoby do "lokalnej wersji wściekłych psów".

Chamstwem za to jest nazwanie kogoś "czerwonym politrukiem"?

Prosze bardzo nazwac mnie amerykańskim (kolor do wyboru z amerykańskiej flagi) politrukiem. Wcale mnie to nie obrazi!

No ale nie ma się czemu dziwić. Oprócz "patriotów chanukowych" sa także innego rodzaju patrioci, którzy sa slepi na prawe oko i widzą tylko to co na lewo. I to im się najbardziej podoba, szczególnie, że i serce tez maja po lewej stronie.
A więc niech im będzie: gołabkiem pokoju jest Putin, który własnie zaprowadza w Syrii pokój (jak odpowiedziało Radio Erewań na pytanie, czy będzie wojna: "wojny nie bedzie, ale za to rozgorzeje taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie").
A najstraszniejszym wrogiem pokoju są Amerykanie, którzy dążą do sprywatyzowania całego świata za pomocą swoich koncernów? Amerykanie są, oczywiście, głupi, ale czy to na pewno oni rozpętali wszystkie wojny od zakończenia II wojny światowej? Wojny na Bałkanach nie rozpoczęli Amerykanie. Oni się wtrącili jak przysłowiowy stróz z kijem i rozpędzili czerwoną hołotę, która pod przewodnictwem i za pieniądze Rosji kierowała poczynaniami Serbii. Że przy okazji oderwali od Serbii Kosowo, to jest rodzaj wypadku przy pracy, bo Kosowo dla Amerykanów znaczy tyle, co Kacze Doły dla mieszkańców Warszawy.
Ja bym powiedział: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Amerykanie realizują swoja politykę i swoje cele, nieraz nieudolnie, zaleznie od tego, kto tam rządzi. Aktualnie rządzi czerwony murzyn, więc i błędów robią jakby więcej.
Za to Putin błędów nie robi. Jednak wolałbym mieszkac pod panowaniem amerykańskich prezydentów niż rosyjskich. A ciągle, niestety, mamy własnie taki wybór.
Pani profesor Raźny woli panowanie rosyjskie niż amerykańskie. Jej wola. Nie musze sie z tym zgadzać, na szczęście, ani uznawac tego co ona pisza za jakies mądrości objawione. Dla mnie to żenada umysłowa.

Bo jak normalnie przytomny i myślacy człowiek nazwie takie stwierdzenie, że Putin realizuje w Syrii "rosyjską strategię pokoju"?

Od rewolucji październikowej Rosja walczy o pokój, m. in. z Polską, a Amerykanie tylko robią wojny z miłośnikami pokoju?

oto admin

@ Mar.Jan - uprzejmie proszę

o NIE epitetowanie ludzi, a dyskusję o problemach. To jest podstawowa zasada PN, dzięki niej warto tu zaglądać w morzu chamstwa i personalnych ataków.

admin
P.S. na żaden wniosek

oto Mar.Jan

OK, przyjmuję do wiadomości

Chociaż trudne jest odgadnięcie z góry jakie określenie może być uznane za obraźliwe. "czerwony politruk" jest byc może dla kogoś obraźliwy, zgoda. Czy zatem uźycie okreslenia "prorosyjski propagandysta" nie będzie uznane za obraźliwe?
Na wszelki wypadek zaznaczam, że ja się nie obraże za nazwanie mnie "proamerykańskim propagandystą".

oto ratiofides

Panie Mar.Janie. Z całym

Panie Mar.Janie. Z całym szacunkiem, polecam publikację, która nieco wyjaśnia kulisy wojen na Bałkanach. Tekst z Onet.pl nie przekraczał granic obowiązującej political correctness ale i tak szokuje - nawet po tylu latach.
Zauważył Pan, że "Kosowo dla Amerykanów znaczy tyle, co Kacze Doły dla mieszkańców Warszawy". Niestety dla Serbów było kolebką państwowości i symbolem kilkusetletnich zmagań z osmańskim kolonizatorem.
A propos Turcji, ludobójstwo na Ormianach (ca. milion ofiar) tłumaczone tam bywało prorosyjską postawą mordowanego narodu. To tak na marginesie, abyśmy starali się unikać tłumaczenia wszystkiego ewent. "grzechem" prorosyjskości, bo jak widać może to być droga na diabelskie manowce.

oto Mar.Jan

co do polityki amerykańskiej

Starałem sie tylko wyjasnic, że polityka amerykańska jest robiona w interesie USA i w zakresie tego interesu nie mieszczą się małe interesy małych narodów.
Nie bronię polityki amerykańskiej i zdaję sobie sprawe, że interes amerykański często może rozmijac się z interesem polskim. UE też czasem sprzeciwia się amerykańskiej polityce. Jednak kiedy trwoga to do Boga. Teraz boim się Rosji, która najwyraźniej odzyskuje swoją mocarstwowa pozycję. Stało się to na skutek błędów polityki amerykańskiej, która totalnie odpuściła sobie kontrolę tego co robią Rosjanie w tzw. swojej strefie wpływów.
Syria to obudzenie się zachodnich polityków z reką w nocniku.
Polska jest małym i słabym krajem, ale może sobie wybrac patrona: albo "schronić się" pod skrzydlami Rosji (z wiadomym skutkiem, już to przerabialiśmy), alno szukac pomocy u Amerykanów, z którymi sojusz można nazwać "egzotycznym". to znaczy takim, że nasz sojusznik nawet może nie zauważyć naszego upadku czy naszych problemów. Sojusz taki może byc skuteczny tylko wtedy, kiedy interes amerykański jest zbieżny z polskim. Akurat tak się składa, że zaczyna się zbiegac interes amerykański z polskim, czego wyrazem jest zaciesnianie współpracy wojskowej i zapowiedź przesuwania amerykańskiego sprzętu i żołnierzy z zachodu na stronę polską.
Oczywiście to wywołuje chóralny krzyk, że oto sami ściągamy na siebie zagrożenie ze strony rosyjskiej, bo Rosjanie zaraz zaczną straszyc wycelowaniem swoich rakiet na strone Polski.
No pewnie, że wycelują. Pytanie: czy obecnośc amerykańskich wojsk w Niemczech obniżała czy podnosiła bezpieczeństwo Niemiec od zagrożenia rosyjskiego? Pytanie to jest retoryczne.
Wolę w Warszawie ameryakńskich żołnierzy niż rosyjskich!
Wolałbym, żeby ani jednych ani drugich tu nie było. Aby do tego dojśc, Polska musi stac się mocarstwem ekonomicznym i wojskowym. Mamy szanse?

oto ratiofides

ma Pan rację, ale...

Starałem sie tylko wyjasnic, że polityka amerykańska jest robiona w interesie USA

Oby tak było. Ja nie jestem pewien, czy polityka prowadząca m.in. do wielobilionowego zadłużenia najważniejszego kraju świata jest robiona w czyimkolwiek interesie. Ta ilość zer przeraża bardziej niż wiele innych zagrożeń. USA to wielki kraj, potęga gospodarcza, militarna. Nie rozumiem np., dlaczego np. oderwanie od Serbii Kosowa jest w interesie USA. Tym bardziej że narusza i tak kruche poczucie stabilizacji powojennej Europy.
A propos zadłużenia (komentowałem jakiś czas temu - przytaczam cały fragment):

Zadłużenie USA ogółem przekroczyło 18 bilionów już czas temu, i co ciekawe: "za czasów prezydentury George'a W. Busha na liczniku długu przybyło 4,89 bln, a za "panowania" wszystkich poprzednich 42 prezydentów uzbierało się jedynie 5,72 bln dolarów

oto Mar.Jan

możliwe, że cywilizacja białego człowieka zdąża do rozpadu

Trzeba więc ją ratować jak się da i zwalczać wszystko, co prowadzi do rozpadu. M.In. prorosyjską propagandę., ale przede wszystkim trzeba propagowac wolny rynek i wolnorynkowa ekonomię. W zakresie wolnego rynku nie ma miejsca na zadłużanie budżetu państwa. Wolny rynek to dobrowolna współpraca przynosząca korzyśc obu stronom wymiany, zamiast konkurencji i wykorzystywania slabszych przez silniejszych. Państwo jest od pilnowania aby nie doszło do zaburzenia równowagi rynkowej przez nieuczciwych graczy.
To jest oczywiście stan idealny, ale trzeba dążyć do ideału, zamiast do jego zaprzeczenia.
Im większy zakres wolnego rynku w gospodarce, tym więcej wolności dla zwykłych ludzi.

oto ratiofides

Niestety, nie jest to

Niestety, nie jest to wyjaśnienie które napawałoby optymizmem czy też nadzieją na lepszą przyszłość i lepszy świat.

oto Alej

A u nas sukinsyny nie chcą bazy zbudować...

Też przecież "w przyjaznym dla amerykanów kraju".

(Piszę to nie jako komentarz do postu pana HeS, który pewno ma rację. Choć może i jej nie ma, a skąd mnie to wiedzieć?)

oto HeS

Amerykańskie Kosowo

@Alej:"w przyjaznym dla amerykanów kraju"

Napisałem tak nie bez powodu. Kosowo powstało dzięki interwencji wojskowej Amerykanów w Serbii, którzy w ten sposób wymusili na Serbach uznanie niezależnego państwa.

oto Krzysztof M

Od rewolucji październikowej

Od rewolucji październikowej Rosja walczy o pokój

Jeśli walczy od rewolucji, to nie Rosja. W Rosji - Tak. Ale Rosja - Nie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.