gospodarka, głupcze!

To znane hasło Clintona jest jak znalazł na naszą kampanię wyborczą.
Kandydaci przescigają się w deklaracjach politycznych, które mają wykazać, że wszyscy inni to tumany, a tylko on, ten kandydat, który własnie do was mówi jest mężem opatrznościowym, na którego widok Putin pierzchnie do mysiej dziury, a wszyscy Polacy będa zyli długo i szczęśliwie...
Oto jeden z głównych kandydatów, niejaki Bronisław K. twierdzi, że jak znowu zostanie prezydentem, to wprowadzi euro zamiast złotówki.
Oczywiście prawie wszyscy POlacy strasznie sie z tego cieszą, że zamiast siermiężnej złotówki, która obciach jest pokazywac za granicą, będą mieli kieszenie wypchane walutą bitą i drukowana w BundesBanku.

Straszne i śmieszne zarazem...

Straszny i smieszny jest ten totalny brak podstaw wiedzy ekonomicznej, która ludzie mieli już w Średniowieczu. Ta podstawa, to że własna waluta jest dla władcy jedna z gwarancji jego suwerenności! Każdy wazniejszy książę bił własne monety i to było normalne. Teraz kandydat na prezydenta (według Konstytucji - strażnika suwerenności narodu!) przekonuje nas, że lepiej dla suwerenności Polski będzie, kiedy walutę będa nam dostarczali Niemcy, jak wiadomo nasz "adwokat" w Unii Eupejskiej, kóry o niczym innym nie myśli, tylko jakby nam nieba przychylić.

Informuje pana Bronisława K., że fakt posiadania własnej waluty uchronił nas przed skutkami ostrego kryzysu walutego w strefie UE w latach 2007-2009. Ja pamiętam, że dolary były warte niewiele ponad 2 złote i sporo ludzi zamiast do nudnej i drogiej Europy Zachodniej wybrało sie na wakacje do USA. I że w strefie euro panuje teraz straszliwy kryzys, od którego może się ona całkiem rozpaść (Grecja, Włochy i Hiszpania sa w kolejce do bankructwa!).
Zatem jaki sens ma przyłączanie się do bankrutów? by ich finansować własną krwawicą?

Czym jest pieniądz?

Pieniądz jest środkiem wymiany towarowej. Ilość i wartośc pieniądza powinna byc taka, aby zapewniała równowagę tej wymiany. Ponieważ ilośc towarów będących przedmiotem wymiany rynkowej się zmienia w czasie, to również ilośc waluty na rynku powinna się dostosowywac , zależnie od popytu na pieniądz. Ilośc pieniędzy powinna rosnąc, kiedy cena pieniądza rośnie w dłuższym okresie czasu i odwrotnie, kiedy ta wartość spada. Nic innego jak prawo popytu i podaży, o ile rynek wymiany nie jest przeregulowany przez państwo, nie powinno mieć wpływu na podaż pieniądza. Nie wolno finansować deficytu budżetowego za pomoca drukowania pieniedzy, bo to jest zwykłe oszustwo, polegające na nakładaniu podatku na społeczeństwo.
Dlatego w ogóle nie wolno uchwalac deficytu budżetowego!
To tak jakby prywatny obywatel postanowił, że musi wydać tyle i tyle pieniędzy na swoje przyjemności, a skoro mu braknie to brakująca część sobie dokradnie napadając na przechodniów ciemną nocą!

A zatem, panie Bronisławie K:
1. podstawą suwerennej polityki gospodarczej rządu jest posiadanie własnej waluty, której podażą powinien rządzić bank centralny dostosowując jej podaż do sytuacji na rynku. Rząd nie powinien mieć prawa do jakichkolwiek nacisków na Bank Emisyjny.
2. W Konstytucji powinien byc zakaz uchwalanie deficytu budżetowego.
3. Rząd powinien dążyć do wyeliminowania wszelkich regulacji dotyczących produkcji i sprzedaży, czyli podaży i popytu.
4. Należy zlikwidowac większośc szkodliwego gospodarczego prawa, które te regulacje wprowadziło.
5. Rząd powinien wycofywac się się z dofinansowywanie deficytowej działalności gospodarczej. Górnicy, hutnicy, kolejarze, chłopi, ubezpieczyciele i bankowcy niech tak działają aby im się ich działalnośc opłacała, a jesli nie potrafią, to niech bankrutują na zdrowie. Ich majątki wykupia tacy przedsiębiorcy, którzy będa potrafili tym majątkiem zarządzać, a bankruci będą sie mogli w nich zatrudnić i pod czyims kierownictwem wykonywac pracę przynosząca dochód, czyli społecznie użyteczną.

To jest jedyny program gospodarczy, który może zapewnić Polsce wzrost i w perspektywie prawdziwa niezależność polityczną i bogactwo narodu.
p.s.
Na pana Bronisława nie zamierzam głosować, a jesli pójdę na wybory, to tylko po to aby zagłosowac na jedynego kandydata, który ma szanse z Bronisławem wygrać, czyli na A. Dudę. Nie jestem zachwycony jego programem, bo go nie ogłosił, jego jedyny program to zwalaczanie Bronisława i obecnego rządu. I to jest absolutnie słuszne, bo gorszego rządu jeszcze nie mieliśmy, a pan prezydent też niczego oprócz pilnowania zyrandola nie robi.
I nie sądze, aby cokolwiek zrozumiał z powyższego programu, nawet, gdyby go przeczytał. Ale przeciez nie przeczyta, bo po co?

oto Mar.Jan Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Krzysztof M

Czym jest pieniądz? Pieniądz

Czym jest pieniądz?

Pieniądz jest środkiem wymiany towarowej.

Błędnie. To odpowiedź na pytanie: Do czego służy pieniądz, do czego jest używany?

Ilość i wartośc pieniądza powinna byc taka, aby zapewniała równowagę tej wymiany.

Dwie sprawy: 1. Ilość i wartość - to jedno i to samo. 2. Odpowiednia ilość pieniądza zapewnia równowagę wymiany - błędnie.

zależnie od popytu na pieniądz

Błędnie - pieniądz nie jest towarem (chociaż jest tak traktowany - ale towarem NIE JEST).

Ilośc pieniędzy powinna rosnąc, kiedy cena pieniądza rośnie w dłuższym okresie czasu i odwrotnie, kiedy ta wartość spada.

Wynika z cytatu poprzedniego - błędne założenia, zatem i błędne wnioski.

Dalej musiałbym tu pisać i pisać i pisać... Nie chce mi się, czasu nie mam, biografia Rozwadowskiego czeka na digitalizację, a poza tym, to studiów nie mam, więc nie mam "prawa" krytykować "samych umnych" tego świata... :-)

... z całym szacunkiem do autora...

PS. A deficyt załatwia się skreśleniem z odpowiedniego konta. Bo państwo jako konto "winien" i "ma", to tylko w umysłach księgowych...

PS2. A jak sobie radzili w USA, gdy na początku pieniądz bili sami, bez pośrednictwa Londynu? :-) Zdaje się, że dobrobyt mieli, dopóki Londyn się nie wtrącił i w ciągu roku dobrobyt szlag trafił.

oto Mar.Jan

Z dużą pewnością siebie wypisuje pan duże głupstwa

Informuję:
1. Podstawowa funkcją pieniądza jest ułatwienie wymiany towarowej. Nie twierdzę, że to jest jedyna funkcja pieniądza. Może ich pełnić wiele. I pełni. Ale podstawą funkcją jest bycie miernikiem wartości, co ułatwia wymiane towarową na rynku.
2. Ilośc i wartośc to dwie niezależne rzeczy
3. Inflacja i deflacja to dwa stany wynikające z nierównowagi towarowo-pieniężnej. To chyba juz każde dziecko wie oprócz pana Krzysztofa M.
4. Pieniądz jest również towarem, co powinien wiedziec każdy, kto wie o istnieniu giełdy finansowej i banków. Tam sie kupuje i sprzedaje pieniądze oraz ich substytuty
5. Rozumiem, że jak pan będzie miał dług, to pan weźmie długopis i go sobie skreśli i w ten sposób dług zniknie? No bo skoro państwo może tak zrobić i jednym opciągnięciem pióra zlikwidowac swoje zobowiązania np. wobec emerytów lub innych państw, to równiez każdy fizyczny dłużnik może tak zrobić, prawda?

Reasumując: błagam, niech sie pan uczy podstaw ekonomii, ale o niej sie nie wypowiada, bo co słowo to kompromitacja!

oto Krzysztof M

Podstawowa funkcją pieniądza

Podstawowa funkcją pieniądza jest ułatwienie wymiany towarowej

Problem nie w zrozumieniu funkcji pieniądza; problem w zrozumieniu, czym pieniądz JEST.

Ale podstawą funkcją jest bycie miernikiem wartości

Jesteśmy bliżej celu... Miernikiem wartości CZEGO?

Inflacja i deflacja to dwa stany wynikające z nierównowagi towarowo-pieniężnej.

Na tym poziomie rozważań, to bez znaczenia. To są sprawy daaalsze.

To chyba juz każde dziecko wie oprócz pana Krzysztofa M.

Mnie interesuje ład, a nie żonglerka kontami, procentami... ogólnie relatywność wszelka. :-)

Pieniądz jest również towarem, co powinien wiedziec każdy, kto wie o istnieniu giełdy finansowej i banków. Tam sie kupuje i sprzedaje pieniądze

I znów jesteśmy bliżej... Kupuje się, sprzedaje pieniądze... ale za co? Czy aby nie za pieniądze?

Rozumiem, że jak pan będzie miał dług, to pan weźmie długopis i go sobie skreśli i w ten sposób dług zniknie?

Jeżeli sam sobie będę winien, to oczywiście TAK! Proszę przemyśleć. co tu oznacza "sam sobie winien".

błagam, niech sie pan uczy podstaw ekonomii

Nie uczę nikogo. Po prostu rozmawiamy. Zakładam, że PAN także rozmawia...

o niej sie nie wypowiada,

Tego zagwarantować nie mogę.

bo co słowo to kompromitacja!

Więc czym jest pieniądz?

oto Mar.Jan

W ramach elementarza jeszce jedna uwaga:

Wartośc pieniądza zalezy od tego, na jakie dobra może go wymienic posiadacz.
Aby to prosty umysł pojął, trzeba sobie wyobrazić taką sytuację: na pustyni jest dwóch ludzi: jeden ma butelke zwykłej wody, a drugi niesie worek z milionem dolarów.
Czy posiadacz butelki z wodą sprzeda ją za ten milion$ wiedząc, że do najbliższej studni trzeba iśc jeszcze tydzień?

Podobnie jest ze znaczkami pocztowymi. Znaczek na list kosztuje pare złotych, ale po uzyciu jest nic niewartym świstkiem, który wyrzuca się wraz z koperta do śmieci. Mimo to niektórzy płaca za wykorzystane dawno temu znaczki setki tysięcy dolarów. Dzieki temu takie nic niewarte 100 lat temu świtki maja wartość cennej waluty, która mozna kopić aby potem z korzyścia sprzedać innym fanatykom posiadania drogich i rzadkich przedmiotów kolekcjonerskich.

oto Krzysztof M

Wartośc pieniądza zalezy od

Wartośc pieniądza zalezy od tego, na jakie dobra może go wymienic posiadacz.

Wartość pieniądza... itd. Ale CZYM PIENIĄDZ JEST? Co to za zwierzę?

Dalej pan o relatywizmach. więc zamilczę.

oto Mar.Jan

Gorzej niż dziecko! Dziecko już by zrozumiało

Ostatni raz:
pieniądz jest:
1. środkiem wymiany handlowej
2. miernikiem wartości towarów, usług i pracy
3. towarem handlowym
4. środkiem akumulacji kapitału
5. substytutem majątku

oto norwid

tak sobie czytam tą dyskusję..

i dochodzę do wniosku że celowo unika Pan odpowiedzi o jaką chodzi Panu Krzysztofowi.

A przecież wiadomo że pieniądz jakikolwiek by nie był jest zapłatą za pracę. Praca nie może się pomnażać w wyniku różnej maści depozytów, handlu walutą, obligacjami itd. To czysta fikcja tak jak cała giełda walutowa i skoro nie uczony człowiek zwraca na to uwagę to jest to bardziej wymowne niż 100 lat studiów miliona wykształciuchów ekonomicznych. Wiedział o tym Jefferson kiedy wprowadził zielone dolary i o tym też pisał Pan Krzysztof.

Owszem można sprawę trawersować do kontroli waluty jaką stosowała korona brytyjska doprowadzając własny kraj do nędzy.

Tak czy siak każda waluta oparta jest na wierze że ktoś za to będzie pracował.

oto Krzysztof M

i dochodzę do wniosku że

i dochodzę do wniosku że celowo unika Pan odpowiedzi o jaką chodzi Panu Krzysztofowi.

Dzięki. :-) Myślę jednak, że to nie jest celowe unikanie odpowiedzi. To jest zwykła potęga schematów myślowych.

Gdy pracowałem onegdaj w dużej fabryce, w serwisie urządzeń produkcyjnych (automatyka, elektronika, mechanika), to zdarzało się, że nijak nie szło znaleźć przyczyny uszkodzenia. Człek stawał na głowie i... nic. Wtedy szukało się jakiegoś solenizanta, wypijało tak góra 20gram i szło na produkcję. I wystarczało góra pół godziny, żeby się z problemem technicznym uporać. Nazywaliśmy to zapętleniem. Reset pomagał. :-)

Humaniści także mają swoje zapętlenia. I to jest znacznie groźniejsze...

oto Eowina

@ Norwid. To nie jest całkiem prawda.

Tylko taka praca ma wartość, która jest użyteczna. Czyli taka praca, której wynikiem jest towar, który ma wartośc, można go wycenić, użyć, sprzedać itp. Praca człowieka, który się namęczy i zrobi bubel, nie ma żadnej wartości, a może mieć wręcz stratę.

Co do wartości pracy, to jest jej cena inna w Chinach, inna w Polsce,
a jeszcze inna w USA. I stąd właśnie następuje pomnożenie. Produkuje się w Polsce, a sprzedaje się w Arabii Saudyjskiej i to jest dowód na pomnożenie w wyniku różego rodzaju manipulacji.

Nie wiem jak to się ma do Jeffersona i do korony brytyjskiej. Nie wiem też nic o nędzy w związku z tym. A Krzysztof M. słabo się zna na tym temacie, to więcej nią pewne.

oto Krzysztof M

Produkuje się w Polsce, a

Produkuje się w Polsce, a sprzedaje się w Arabii Saudyjskiej i to jest dowód na pomnożenie w wyniku różnego rodzaju manipulacji.

I to jest kwintesencja "ekonomii"... :-) Tu ma pani rację - nie znam się. :-)

oto Krzysztof M

zabiera pan głos w sprawie

zabiera pan głos w sprawie nie mając o tym pojęcia.

Potwierdzam: nie znam się na "różnego rodzaju manipulacjach". :-))

oto norwid

jak to się ma do Jeffersona??

Jest rok 1750. Nie ma jeszcze Stanów Zjednoczonych Ameryki; jest 13 kolonii na kontynencie amerykańskim, tworzących „Nową Anglię”, własność macierzy – Anglii. Benjamin Franklin napisał o populacji tego okresu: „Nie sposób znaleźć szczęśliwszej i lepiej prosperującej populacji na całej powierzchni kuli ziemskiej”. Kiedy pojechał do Anglii jako reprezentant interesów kolonii, został zapytany, jak może wyjaśnić rozwój warunków dobrobytu w koloniach, podczas gdy w kraju macierzystym szerzy się nędza.

„To proste”, odpowiedział Franklin. „W koloniach emitujemy własne pieniądze. Nazywa się je Świadectwem Kolonialnym. Emitujemy je w odpowiedniej proporcji, żeby produkty mogły łatwo trafić od producentów do konsumentów. W ten sposób emitując dla nas nasze własne pieniądze, kontrolujemy ich siłę nabywczą i nikomu nie musimy płacić procentu.”

Gdy tylko bankierzy angielscy dowiedzieli się o tym, wprowadzili prawo zatwierdzone przez Parlament Brytyjski, zabraniające koloniom emitowania własnego pieniądza i nakazali im użycie jedynie pieniądza ze złota i srebra pożyczonego na procent przez nich – bankierów angielskich, w ograni­czonej ilości. Obieg tego pieniądza został w ten sposób zredukowany o połowę.

„W ciągu jednego roku”, stwierdził Franklin „warunki życia tak się pogorszyły, iż era prosperity się skończyła i rozpoczęła się depresja do tego stopnia, że ulice kolonii pełne były bezrobotnych.”

http://www.michaeljournal.org/lekja7.htm

oto Mar.Jan

To co pan pisze, to wiedza solidna, ale XIX-wieczna

Pieniądz jest środkiem płatniczym służącym jako ekwiwalent pracy. Ale nie tylko praca produkcyjna wytwarza wartość dodaną.
Również wszelkie usługi maja w tym swój udział. Skoro ktoś kto wytwarza dobra materialne kupuje jakies usługi niematerialne, to widac mu się to opłaca. Np. może w ten sposób obniża swoje koszty i zwieksza wydajność. W ten sp[osób usługi niematerialne również mają udział w wytwarzaniu wartości dodanej.
Nikt nie kupuje niczego co nie ma dla niego wartości.
Zatem również działanść handlowa ma udział w wytwarzaniu wartości dodanej, ponieważ producent nie musi tracić czasu na obsługę sprzedaży.
To sa podstawy ekonomii. NAzywa się to specjalizacja. Specjalizacja umożliwia zwiększanie wydajności.
Zatem również handlarze walutą nie są pasozytami społecznymi, ponieważ zapewniają dostępność walut dla tych, którzy potrzebują owych walut. Za tę usługę pobierają wynagrodzenie.

oto Krzysztof M

Pieniądz jest środkiem

Pieniądz jest środkiem płatniczym służącym jako ekwiwalent pracy. Ale nie tylko praca produkcyjna wytwarza wartość dodaną. Również wszelkie usługi maja w tym swój udział.

Jesteśmy już blisko... :-) Teraz proszę się zastanowić, czy można żyć dzięki samej produkcji? A dzięki samym usługom? :-)

Może ja odpowiem. Usługi, to usługi, czyli taka działalność, która wspomaga, ułatwia czy też umila proces produkcji. Usługi są czasem niezbędne, ale zawsze są częścią jeśli nie konsumpcji, to częścią produkcji, czyli są jej kosztem.

To, że pomalujemy halę fabryczną raz w tygodniu na zielono, nie daje gospodarce nic. Farba zużyta, ludzie się narobili i co? Ano ludzie na produkcji zadowoleni, bo jest estetycznie. :-)

To raczej pańskie poglądy na ekonomię są niezbyt pasujące do rzeczywistości. Usługi nie tworzą - tworzy produkcja.

Nie wiem, czy warto ciągnąc z panem tę dyskusję. Pan miesza dwie rzeczy: skalę makro i skalę mikro. W skali makro mamy całe państwo (albo cały świat - wszystko jedno). W skali mikro mamy pana Zenka, któremu się coś "opłaci". :-) Zamiast pana Zenka można wstawić "system bankowy", albo i co innego.

Zatem również działanść handlowa ma udział w wytwarzaniu wartości dodanej, ponieważ producent nie musi tracić czasu na obsługę sprzedaży.

Jak wyżej. To jest skala mikro. A rozmawiamy o skali makro.

oto Eowina

Pan nie ma samochodu, ale gdyby pan miał i mechanikowi,

który wymienia hamulce powiedział, że jego praca się nie liczy, to by pan daleko nie zajechał. Ignorant nie wie kiedy skończyć.
Samolotem też pan nie lata, więc nie wie jak ważny jest pilot i mechanik w lotnictwie.

oto Krzysztof M

Zadziwiające jest, jak ciężko

Zadziwiające jest, jak ciężko przychodzi ekonomistom myślenie abstrakcyjne... :-)

Pan nie ma samochodu, ale gdyby pan miał i mechanikowi, który wymienia hamulce powiedział, że jego praca się nie liczy,

Rzeczywiście! Nie mam samochodu? Skąd pani wiedziała? (może jednak bezpieczniej będzie nie pytać). :-)

Więc uważa pani, że jak mechanik odkręci i przykręci odpowiednie śrubki, to na rynku może się pojawić kasy o tyle więcej, ile zarobił mechanik?

Ignorant nie wie kiedy skończyć.

A lusterko pani ma? :-))

oto Krzysztof M

Luksemburg. Jest to państwo

Luksemburg. Jest to państwo utrzymujące się z usług.

Przebiegli księgowi potrafią sprawić nie tylko takie cuda! :-)

Ta rachuba "utrzymania się z usług" jest zafałszowana. Utrzymują się nie dlatego, że pracują, ale, że ktoś z zewnątrz kupuje ich usługi. Powtarzam: w wyniku usług nie pojawia się w gospodarce ani grosz!

Dwie kategorie: praca jako przesunięcie dóbr naturalnych z określonego poziomu przetworzenia na poziom wyższy i praca jako działalność, na którą jest popyt, czyli za pracę ktoś płaci. W wyniku kategorii pierwszej więcej pracy, to więcej pieniędzy na rynku. W wyniku kategorii drugiej, jeśli jest to produkcja, to patrz wyżej, a jeśli usługi, to na rynku nie pojawia się ani złotówka, bo zachodzi tylko przesunięcie tych pieniędzy, które na rynku już SĄ.

Jeśli wyobrazimy sobie taki Luksemburg jako jedyne państwo na świecie, to jak się on utrzyma z usług? Kto będzie produkował? Bo usługi nie produkują...

oto norwid

zielone dolary

Zielone dolary były emitowane gdy ktoś budował dom, gdy uruchamiał business, farmę, fabrykę, plantację itd.
Usługi owszem, wymiana handlowa też - są takim serwo dla gospodarki. Tyle że wspomaganie układu kierowniczego samochodu nie zastąpi samego układu kierowniczego.

W ekonomii dzisiejszego świata to właśnie się dzieje - ekonomia wirtualna przerosła rzeczywisty rynek o dziesiątki rzędów wielkości.

Ergo ponawiam - Krzysztof ma rację!! a mylą się apologeci współczesnej ekonomii.

Tak odnośnie wartości i handlu - przypominam że czarny tulipan w Holandii swego czasu wart był fortunę a parę dni później - grosze. Wszystko to nazywa się spekulacja. Spekulacja to nic innego jak umyślne wprowadzanie ludzi w ubóstwo, odbieranie im godności, prawa do pracy właśnie! Jeśli bowiem spekulant zmonopolizuje handel jakiegoś asortymentu może dyktować warunki które w konsekwencji są wstanie zabić inne segmenty gospodarki.

oto Eowina

Ekonomia jest taka sama dziś jak i tysiąc lat temu.

Spekulacja też była. W ekonomii nic się nie zmienia, zasady są zawsze te same. Ja nie wiem nawet o czym Pan pisze.

Zielone dolary były emitowane gdy ktoś budował dom, gdy uruchamiał business, farmę, fabrykę, plantację itd.

Wnioskuję, że pańska wiedza jest wyrywkowa. Budowanie domu ma szereg faz, np. projektowanie, uzbrojenie terenu, to są usługi. Uruchomienie biznesu np. fryzjerstwo, handel, remont, naprawa, szpital, szkoła, hotelarstwo, to są wszystko usługi.

Usługi są powiązane z produkcją. Jak kupuje Pan wołowinę z kością w sklepie, to płaci Pan za mięso, za chłodnię, za transport, za usługę handlową. A produkcją jest tylko mięso, reszta to usługi.

Ekonomia nie jest psychologią, jest tylko rachunkiem.
Stąd moralizowanie może dotyczyć ludzi, a nie samego rachunku.

Kiedyś herbata też była skarbem i wielkim świętem kiedy ludzie mogli przyjąć gości i herbatą poczęstować. I co z tego? Nic. Tak jak nic nie wynika z Pańskich tulipanów. Rachunek ekonomiczny wymaga umiejętności rachunkowej, tylko tyle. Hodowla tulipana jest porównywalna z hodowlą innych roślin, jeżeli ktoś chce przepłacać to jedo sprawa. Tulipan nie jest niezbędny do życia, aby płacić majątek.

oto Krzysztof M

Tulipan nie jest niezbędny do

Tulipan nie jest niezbędny do życia, aby płacić majątek.

Jeżeli w państwie jest - dla uproszczenia - np. 100 jednostek pieniężnych w obrocie, i nagle ludzie stwierdzili, że chcą te tulipany (wyhodowane u siebie) kupić za 50 jednostek, czy to oznacza:

1. konieczność wyemitowania dodatkowych 50 jednostek pieniądza?
2. brak 50 jednostek pieniądza na połowę towaru, który już jest na rynku?

oto norwid

Ekonomia jest taka sama dziś jak i tysiąc lat temu. - BRAWO!!!!!

Ja nie wiem nawet o czym Pan pisze.

Pisałem Pani wcześniej w odpowiedzi, czuję się wytłumaczony i podaję linka po raz drugi.
http://www.michaeljournal.org/lekja7.htm

Wnioskuję, że pańska wiedza jest wyrywkowa. Budowanie domu ma szereg faz, np. projektowanie, uzbrojenie terenu, to są usługi.

Katastrofa, to w 1750 takich działań przy budowie, a więc emitowaniu zielonych dolarów nie było? BUUUUU
Jak można samemu sobie przeczyć, bo przecież to zdanie jest sprzeczne z tytułem!

Ekonomia nie jest psychologią, jest tylko rachunkiem.

Bzdura! Gdyby nie było etyki nie byłoby zaufania kontrahentów!. Jeśli pieniądz jest fiducjarny od FIDES- WIARA!!!!!!! to znaczy że psychologia w ekonomi jest warunkiem wstępnym do czegokolwiek.
Nie będzie uczciwych interesów między ludźmi którzy na wstępie zakładają oszustwo!!! Nie będzie więc żadnych praw rynku bez DEKALOGU.

Współczesna ekonomia o czym pisze pan Mar.Jan jest inna niż ta XIX w. Tak właśnie raczył stwierdzić autor artykułu pod moim komentarzem. A Pani mimo że mu sekunduje przeciw Krzysztofowi to jeszcze twierdzi odwrotne do autora!! Paradne!!

Kiedyś herbata też była skarbem i wielkim świętem kiedy ludzie mogli przyjąć gości i herbatą poczęstować. I co z tego? Nic. Tak jak nic nie wynika z Pańskich tulipanów.

Herbata akurat w tych odległych czasach była dokładnie tym samym co tulipany!! Miała zaimponować gościom. Jabłka na stole w dawnej Rosji również imponowały gościom.
Nie z moich tulipanów ale z czarnych holenderskich tulipanów wynika że w całym państwie można wywołać psychozę ekonomiczną ;D
Malwersacja na wartości kwiatka ozdobnego będącego rzadką odmianą budowała bajeczne fortuny a gdy bańka spekulacyjna pękła doprowadziła do bankructw i dramatów. A wszystko z powodu fikcyjnej wartości czegoś co do życia konieczne nie jest. Bogaczy ogrodników - czarny tulipan prowadził do PYCHY (zaś ta psychologia w ekonomii) w konsekwencji porzucili purytańskie zasady hołdując konformizmowi i pogardzie wobec innych. Tych zaś którzy inwestowali w wartość czarnych tulipanów bo cena ROŚNIE I ROŚNIE krach pozbawił wielopokoleniowych majątków.

Tym właśnie są malwersacje na walucie dziś.

To co robi współczesna ekonomia to właśnie łamanie 3 zasad dekalogu.
Nie kradnij!!!
Nie pożądaj żony bliźniego swego
Nie pożądaj żadnej jego rzeczy

Co do pożądania - tyczy się to produkcji papierów wartościowych jak obligacje skarbu państwa - zadłużające przyszłe pokolenia podatników.
Praktyki współczesnej ekonomii doprowadzają całe narody do niewolnictwa i ludobójstwa. I tylko jeden nieuczony Krzysztof miał odwagę stawić czoła kłamstwu współczesnej ekonomii i jej apologetów.

Być może z powodu tak wiele znaczącego imienia.

oto Krzysztof M

I tylko jeden nieuczony

I tylko jeden nieuczony Krzysztof miał odwagę stawić czoła kłamstwu współczesnej ekonomii i jej apologetów.

Po prostu nie lubię być robiony w konia. :-) Pewnie też dlatego zająłem się popularyzacją w internecie książki Tadeusza Millera "3000 lat Państwa Polskiego". Też jako pierwszy? :-)

oto baba jag

Nie ma czegoś takiego jak Ekonomia.

To nawet nie nauka,gdyż nie potrafi opisać przyszłości. Ekonomia i ekonomiści to współcześni czarownicy. Tacy szamani do ogłupiania ludzi.

Co innego ekonometria, ta istnieje i można tworzyć modele. Gdyby psychochistoria była prawdziwą nauką a nie wymyśloną to bazowała by pewno na ekonometrii.

Ale prawa rządzące zachowaniami społeczeństw i cywilizacji sa uniwersalne. I jak pokazuje historia prawa rządzące emisją pieniądza i jego przepływem oraz monopolami i kredytem są uniwersalne. To nie jest ekonomia to jest właśnie psychochistoria. A czyż historia Fundacji nie jest historią Imperium Brytyjskiego?. Mam wrażenie , że jest.

oto Mar.Jan

O matko!

Usługi są czasem niezbędne, ale zawsze są częścią jeśli nie konsumpcji, to częścią produkcji, czyli są jej kosztem.

Panie! Uslugi niepotrzebnej nikt przy zdrowych zmyslach nie kupi, chyba ze rzad go zmusi. Oczywiscie ze dla producenta usluga jest kosztem, ale skoro go ponsi, to dlatego,ze mu sie to oplaca! Zakupil np. uslugi doradcze, dzieki czemu obnizyl swoje koszty albo zwiekszyl wydajnosc.
Potrzebowal waluty, zeby kupic czesci do maszyny i kupil od "spekulanta", ktory niczego innego nie robi tylko spekuluje waluta, po to, zeby wykosic swoich konkurentow i miec nizsza cene dolara niz w banku. I dlatego od niego przedsiebiorca kupil i wskutek tego podielil sie swoja wartoscia dodana ze "spekulantem". Wiec czesc tej wartosci dodanej nalezy do spekulanta. Wiec spekulant ma wartosc dodana, czyli jego majatek rosnie. Czyli jego uslugi finansowe maja wartosc dla innych czlonkow spoleczenstwa.
Komunisci tego nigdy nie zdolali pojac i dlatego komunizm zbankrutowal.
Teraz pan Krzysztof nie mze tego pojac. NIech pan uwaza, bo panskie bankructwo juz wisi w powietrzu.
KOniec wyjasnien na dzis. Niech sobie kupi ksiazke "Podstawy ekonomii dla opornych". MOze cos dotrze, JA nie potrafie juz lepiej wyjasnic

oto Krzysztof M

Uslugi niepotrzebnej nikt

Uslugi niepotrzebnej nikt przy zdrowych zmyslach nie kupi,

A nie o tym rozmawiamy! :-) Pan wydaje się nie rozumieć, o co tu chodzi! :-)

Teraz pan Krzysztof nie mze tego pojac.

Jeśli ma pan na myśli kuglarstwo procentami, wartościami, cenami, to powiem panu, że nie zamierzam tego rozumieć. Bo tu nie ma nic do rozumienia. :-) To trzeba zapamiętać i stosować, przy założeniu, że człowiek widzi świat w formie $. :-)

Niech sobie kupi ksiazke "Podstawy ekonomii dla opornych".

Już prędzej prześlę taką sumę jako wsparcie prawicy.net. :-)

JA nie potrafie juz lepiej wyjasnic

Boszeee, ależ pan niczego NIE WYJAŚNIŁ! :-) Pan nie wyjaśnia mnie, ale sobie! I nie wiem, dlaczego.

oto Mar.Jan

Sobie też różne rzeczy wyjaśniam, ale akurat tego nie potrzebuję

I nie wiem, dlaczego.

Tak, to wszystko wyjaśnia.
Uroczyście śłubuję już niczego nie próbować wyjaśniac panu Krzysztofowi M. Prędzej zdołałbym przekonac dziurawy garnek albo własny but z lewej nogi. Od tej chwili pan Krzysztof M dla mnie zniknął. Nie ma go. Co za ulga...

oto Krzysztof M

Uroczyście śłubuję już

Uroczyście śłubuję już niczego nie próbować wyjaśniac panu Krzysztofowi M

Nie zauważyłem z pańskiej strony żadnych wyjaśnień. Jedyne, co pan robi, to trwa w swoich okopach. Przynieść pizzę? :-)

oto norwid

widełki kupno sprzedaż

Potrzebowal waluty, zeby kupic czesci do maszyny i kupil od "spekulanta", ktory niczego innego nie robi tylko spekuluje waluta, po to, zeby wykosic swoich konkurentow i miec nizsza cene dolara niz w banku.

Gdyby widełki kupna sprzedaży waluty równe były 0 (zero) w NBP nie byłoby spekulantów na walucie. Chciwość władzy rodzi spekulacyjne biznesy obywateli i spekulacyjną gospodarkę. Ryba psuje się od głowy.

oto Mar.Jan

Bzdury

Zawsze cena sprzedaży jst wieksza od ceny kupna. W przeciwnym razie sprzedawca musiałby dopłacać do sprzedaży.
Banki co najwyżej korzystaja z monopolu który gwarantuje im państwo. I dlatego mogą windować ceny.
Szkoda, że pan nie zauważył, że słowo "spekulant" pisałem w cudzysłowie.

oto norwid

może i bzdury - bo to zdanie warunkowe.

Pan nie dopuszcza do swojego rozumu możliwości braku lichwy w wymianie handlowej! Ot cały problem, problem którego nie mają banki islamskie wobec mahometan ani żydowskie wobec żydów.

Rżnąć to można gojów a jak się przyzwyczaili to do głowy im nie przyjdzie że można inaczej. Biblia? Dekalog?
Jaka tam Biblia czy dekalog - to BZDURY!!!!

I właśnie dlatego w obecnych wyborach prezydenckich RP - kluczowa jest żona Żydówka!

Tylko gwarancja uczciwości którą daje przynależność do narodu kupców faworyzuje kandydatów na prezydenta RP. U autochtonów sterowanie z tylnego siedzenia jest powszechną praktyką którą przez tytuł "GOSPODARKA GŁUPCZE" Pan uwiarygadnia.

oto Krzysztof M

Zawsze cena sprzedaży jst

Zawsze cena sprzedaży jst wieksza od ceny kupna. W przeciwnym razie sprzedawca musiałby dopłacać do sprzedaży.

No i bardzo dobrze! Jeśli tylko ta kasa ma pokrycie w produkcji.

Ale zdaje się, że nie rozmawiamy o mikroekonomii, ale o całym systemie, a dokładniej: Kiedy w gospodarce ma prawo pojawić się złotówka dodatkowa? której wczoraj na rynku nie było?

Pan się zdaje w tej materii na banki? :-)

Banki co najwyżej korzystaja z monopolu który gwarantuje im państwo.

Banki proszę pana, gdy pan im spróbuje odebrać prawo emisji pieniądza, przyślą panu do domu eskadrę myśliwców bombardujących. :-) Więc nie "państwo im gwarantuje", ale jakoś inaczej. :-)

oto Mar.Jan

Myślę, że dyskusji ze mną nie warto ciągnąć

POnieważ pan nie ma pojęcia o pojęciach ekonomicznych. Nie rozumie pan najprostszych rzeczy. Najprostsza rzecza jest to, że specjalizacja czyli podział pracy umozliwia wzrost produktywności. W wyniku specjalizacji powstaly usługi. np. sprzątaczki. Gdyby nie było sprzątaczek, to robotnicy musieliby sami czyścic swoje pomieszczenia kosztem wydajności. Z tego powodu np. do biur przychodzą sprzedawcy kanapek.
Skoro usługi pozwalają zwiększyć produktywność, to oznacza, że wytwarzają wartość dodaną za którą otrzymują słuszne wynagrodzenie.
Gdyby chłop musiał sam sobie robić pług i widły, to na pracę w polu mógłby poświęcic znacznie mniej czasu, a pług zrobiony przez chłopa były niewiele wart.
Czy wreszcie cos panu zajarzyło w głowie? Że usługi przez to, że zwiększają produktywnośc na liniach produkcyjnych maja udział w wartości produkcji, czyli, ze każdy kto robi cokolwiek co się da sprzedać, czyli jest potrzebne innym członkom społeczeństwa ma udział w wytwarzaniu produktu narodowego?
Nichże pan sie przestanie nadymać swoją niewiedzą i weźmie się do nauki elementarza ekonomii wspólcześnej zanim zacznie pan dyskutować.

oto Krzysztof M

Nichże pan sie przestanie

Nichże pan sie przestanie nadymać swoją niewiedzą i weźmie się do nauki elementarza ekonomii wspólcześnej zanim zacznie pan dyskutować.

Paternalizm? :-) Zalecam oddychanie... :-)

usługi przez to, że zwiększają produktywnośc na liniach produkcyjnych maja udział w wartości produkcji

Tak. Nie problem w tym, jak szybko kręcą się maszyny na produkcji, bo serwis je dobrze nasmarował. :-) Chodzi i istotę sprawy, a pan o tym nie chce (?) rozmawiać.

każdy kto robi cokolwiek co się da sprzedać,

Znowu uniki. Ja wiem, że pan nie rozumie... Ale nie tylko my dwaj to czytamy...

Kiedy pojawia się dodatkowa złotówka w gospodarce? Gdy malarz pomaluje halę fabryczną?

oto Eowina

Jeżeli chodzi o pieniądze, to Ukraina w kwietniu

przejdzie restruktaryzację długów. Jest to lżejsza forma bankrctwa.
Rozpoczęły się rozmowy z kredytodawcami o zmianie warunków zadłużenia itp. Problem jest z Rosją, która nie chce żadnych rozmów tylko chce swoje $3mld.

Inną ciekawostkę pieniężną szykują Chiny. Na półwyspie Jamalskim w Rosji Francuzi i ktoś tam jeszcze, budują ogromną stację skraplania gazu, który będzie pociągami dostarczany do Chin.
Z powodu oszczędności Rosja ograniczyła finansowanie projektu. Potrzeba $15 mld. Chiny powiedziały, że pieniądze dadzą, ale ... będzie to € i waluta chińska. Wolelibyśmy $ mówią Francuzi...

oto chłop jag

Pomijając dywagację Autora o pieniądzu - to wspólny pieniądz

jest projektem politycznym a nie ekonomicznym - tołażysze. Dlatego o przyjęciu Euro przez atrapę Polski będzie decydować "Bruksela" - tołażysze a to znaczy, że tubylcy muszą na tym stracić i stracą.
Wniosek?
Gadanie o Euro w kampanii wyborczej służy tylko do ogłupiania tubylców - i nic więcej - tołażysze.

oto Mercator

Suwerenność walutowa musi kosztować ...

Pomimo wielu punktów, które mi się ogólnie podobają w tym tekście jest też sporo pomieszania i poplątaniem.

Straszny i smieszny jest ten totalny brak podstaw wiedzy ekonomicznej, która ludzie mieli już w Średniowieczu. Ta podstawa, to że własna waluta jest dla władcy jedna z gwarancji jego suwerenności! Każdy wazniejszy książę bił własne monety i to było normalne.

Wie pan dlaczego każdy suwerenny władca bił swoją walutę ? Wie pan dlaczego walutą nie były po prostu starannie odważone krążki złota lub srebra ? Dlatego, że każdy suwerenny władca starał się suwerennie orzynać swoich poddanych czyli suwerennie psuć pieniądz przez systematyczne zaniżanie zawartości kruszcu.

Dzisiejsza dyskusja na temat przyjęcia Euro tak naprawdę powinna dotyczyć tego kto nas prędzej orznie, psując pieniądz: Belka czy Draghi ?
Wie pan co by się stało gdyby SYRIZA suwerennie dorwała się do drukarki ? Grecy którzy mają trochę oszczędności błogosławią EURO, bo oszczędności w EURO są względnie bezpieczne. Mogą stracić kilkanaście procent do dolara na skutek QE Draghiego ale raczej nie stracą 50% jak mogłoby być z drachmą.

Co do tego błogosławieństwa wynikającego z posiadania złotego w 2008-2009 roku też takie proste jak budowa cepa to nie jest.

Wie pan ile miliardów dolarów i Euro Polska dodatkowo zapłaciła za obsługę długu, na skutek konieczności znacznie wyższego oprocentowania polskich obligacji ?

Wie pan ile polskie firmy i indywidualni obywatele stracili na opcjach walutowych w roku 2008 kiedy to dolar kosztujący 2 zł nagle wzrósł do 3 zł kiedy wmawiano naiwniakom, że złoty będzie się dalej umacniał ?

Wie pan ile zbankrutowało firm wygrywających przetargi na inwestycje infrastrukturalne w roku 2007 i 2008, które powinny się były wtedy zabezpieczyć przed wzrostem kursu dolara ale jakoś tego nie zrobiły ? No cóż ryzyko kursowe....

No ale suwerenność musi kosztować ...

oto Krzysztof M

No ale suwerenność musi

No ale suwerenność musi kosztować ...

Każdy system otwarty kosztuje. A system zamknięty ma to do siebie, ze nic z niego wypłynąć nie może - bo system jest zamknięty. Jak się coś takiego komuś przydarzy (system zamknięty), to demokracja staje u bram. A wtedy... ci, którzy ocaleli, otwierają system. :-)

oto Krzysztof M

Delirium tremens? No to

Delirium tremens?

No to szczerze współczuję. :-)

oto MSzach

.

.

oto Krzysztof M

Pan to usunął. Rozumiem.

Pan to usunął. Rozumiem. Jednak odpowiem:

Znam paru ludzi którzy nigdy nic sami nie zarobili, bo zawsze inni pracowali na nich. To się dziś przedsiębiorczość nazywa, czy jakoś tak? :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.