Pyrrusowe zwycięstwo I. Alijewa?

„Nowy Azerbejdżan” (Yeni Azərbaycan) prezydenta Ilhama Alijewa poinformował o swoim pewnym zwycięstwie w wyborach do Zgromadzenia Narodowego (Milli Məclisi) republiki 1. listopada 2015 r. i zdobyciu 70 z 125 miejsc w parlamencie.

Pozostałe mają przypaść w większości bezpartyjnym (lub występującym jako niezrzeszni przedstawicielom koncesjonowanej opozycji). Wynik “Nowego Azerbejdżanu” miałby więc być nieznacznie gorszy, niż w 2010 r., kiedy to partia prezydencka uzyskała 72 mandaty. Jednak zdaniem jej sekretarza generalnego, Alego Ahmedowa - to i tak dowód poparcia dla polityki prezydenta państwa i jego formacji. Azerska opozycja jeszcze przed wyborami zdążyła poskarżyć się na trudności z zarejestrowaniem swoich kandydatów. I tak na 73 przedstawione kandydatury Bloku WOLNOŚĆ 2015 (powołanego we wrześniu 2015 r. przez przedstawicieli Klasycznego Ludowego Frontu Azerbejdżanu, ruchu “ Ajdynlar”, “Wielkiego Azerbejdżanu”, “Obywateli i Rozwoju”, “Wolności”, Partii Liberalno-Demokratycznej i Partii Ludowej) rejestrację uzyskało tylko 20, socjaldemokratyczny MUSAWAT poinformował o odrzuceniu dwóch trzecich zgłoszonych (zostało 25), zaś Narodowa Rada Sił Demokratycznych już 10. września zapowiedziała bojkot, a 18 dni później to samo uczynił ruch NIDA (“Krzyk”) - choć dwóch zarejestrowanych kandydatów nie wycofało się z wyborów. Za przeciwników obozu prezydenckiego obserwatorzy uznawali także 10 kandydatów Republikańskiej Alternatywy (REAL), jednego z D-18 oraz 4 z Białego Bloku. W przypadku bloku UMID (“Nadzieja”) skład jest bardziej złożony, jednak wśród 17 osób występujących w jego barwach nie brakowało krytyków obecnych władz z pozycji “społeczeństwa obywatelskiego”. Już jednak wiadomo, że do Milli Məclisu nie dostał się lider UMIDU – Igbal Agazadze, co może okazać się jednym z większych zaskoczeń tegorocznych wyborów.

Poza tym ich wynik wydawał się oczywistością – przede wszystkim dlatego, że polityka prezydenta I. Alijewa cieszy się autentycznym poparciem obywateli, podczas gdy jego krytycy – zwyczajnie... nie idą głosować. Zastrzeżenia opozycji były jednak na tyle poważne, że OBWE skrytykowała decyzję władz w Baku o ograniczeniu liczby obserwatorów międzynarodowych, a zgłoszone już w trakcie głosowania zastrzeżenia MUSAWATU odnośnie jego przebiegu zostały odnotowane przez nadzór międzynarodowy.

Prezydentowi I. Alijewowi wydaje się ciążyć konieczność poddawania się obserwacji zagranicznej w sytuacji, gdy prezydencka republika azerska jest od lat sprawdzonym i lojalnym sojusznikiem Zachodu w sferze stosunków międzynarodowych, tyle tylko, że nie popadającym w tym zakresie w szaleństwo występowania przeciw własnym interesom. Władze w Baku zachowały zdroworozsądkowe podejście do problemu irańskiego, a ostrożność polityczna wobec Kremla nie powstrzymała Azerbejdżanu od wzmożenia wymiany handlowej z Rosją, także w zakresie sprzętu wojskowego. Azerowie utrzymując obopólne napięcie na granicy z Armenią nie zdecydowali się też na otworzenie z nią kolejnego gorącego frontu wojny Wschód-Zachód. Słowem, I. Alijew lokując się po stronie zachodniej – nie rezygnuje z zachowania zdrowej autonomii, a także prawa samodzielnego organizowania sobie sytuacji wewnętrznej, co niekoniecznie wszystkich jego partnerów międzynarodowych musi cieszyć i zadowalać.

Wybory parlamentarne miały pokazać silne oparcie władzy prezydenta i jego partii w społeczeństwie, a wzmocnieniu wzajemnego zaufania służyły nagłe, a zdecydowane decyzje kadrowe w obrębie resortów siłowych, przeprowadzone pod hasami antykorupcyjnymi. Wydaje się jednak, że tak jak nie poruszyły one przyzwyczajonej do różnych zwrotów opinii wewnętrznej, tak sama elekcja nie zadowala w pełni strategicznych sojuszników Azerbejdżanu, niekiedy używających hasła “demokratyzacji” także wobec teoretycznie swoich. Wydaje się, że I. Alijew (trochę podobnie, jak w Uzbekistanie Islam Karimow) zaczyna wyczerpywać możliwości dalszego trwania w geopolitycznym obrębie świata zachodniego, bez podporządkowania się narzucanej przezeń ideologii. To zaś może narzucić Azerbejdżanowi wybór znacznie poważniejszy, niż marginalna co do zasady elekcja parlamentarna. Obecna władza zaspokaja zwłaszcza socjal-ekonomiczne potrzeby Azerów, strzegąc ponadto twardo zasadniczych zrębów suwerenności państwa. Z pewnością jednak zachodni (i bliskowschodni) przyjaciele Azerbejdżanu jeszcze lepiej czuliby się w relacjach z państwem może nieco mniej suwerennym, za to bardziej uległym, “elastycznym” i “demokratycznym”. İ prezydent I. Alijew świętując sukces swojej formacji ma zapewne świadomość, że wcale nie musi to być perspektywa odległa.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Tomasz Dalecki

Fajnie...

Fajnie...
70 zamiast 72 mandatów a Azerbejdżanie to "pyrrusowe zwycięstwo" i "jednak zdaniem... to i tak" i Alijew "wydaje się wyczerpywać..."

Za to w Rosji... cóż spadek stanu posiadania partii Putina o 87 mandatów i ponad 15% głosów to oczywiście wielki sukces polityki Putina i dowód niezachwianego poparcia, jakim się cieszy.

Oczywiście podłe władze Azerbejdżanu mnożą przed kandydatami opozycji "trudności w rejestracji". Dla odmiany w Rosji w ten sposób tylko bronią si e przed warcholstwem i agenturą...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.