Uzębienie kandydata

Wyborcza niedziela leniwie upływa. Nie ma ulotkowania, nikt nie agituje, ba – jakby nikt nie cieszył się, że mamy „święto demokracji”. Tylko w telewizorze co chwilę wygłaszają komunikat Państwowej Komisji Wyborczej jak głosować. Bo – co prawda – społeczeństwo mamy coraz bardziej wykształcone, ale nie jest prosto zrozumieć, dlaczego wyborca musi wertować jakąś książeczkę, jak się ma do zasady równości fakt, że jedni kandydaci są na pierwszej stronie, a inni gdzieś w środku broszury?

Ba, polscy wyborcy oszołomieni zostaną ilością nazwisk zamieszczonych w broszurze, bo w całym kraju o 460 miejsc w Sejmie ubiega się prawie 8 tysięcy osób – wypada 17 kandydatów na jedno miejsce poselskie. W takiej Wielkiej Brytanii, gdzie na początku maja odbyły się wybory, o jedno miejsce w parlamencie walczyło przeciętnie 6 kandydatów. W dodatku ci głupi Brytyjczycy nie słuchają prof. Raciborskiego, ani dr Markowskiego i mają u siebie Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. W rezultacie brytyjski wyborca miał na kartce właśnie te 6-7 nazwisk. Mógł łatwo wybrać, bo okręg jest niewielki (ok. 100 tys. mieszkańców), kandydaci nie trwonili pieniędzy na bilbordy bo każdy z nich pukał do drzwi obchodząc wszystkie rodziny osobiście, metodą „door to door”.

Tymczasem w nieszczęsnej Polsce okręgi są wielomandatowe i dlatego ogromne i żadne tam „door to door” nie ma sensu. Jak obejść osobiście województwo opolskie (okręg nr 21) i zapukać do miliona mieszkańców? Jak rozsądnie wybrać spośród 223 kandydatów?

Oczywiście jest to niemożliwe, więc żeby mieć jakieś szanse każdy kandydat musiał wywalić grube tysiące złotych na setki bilbordów od Kluczborka do Głubczyc.

Z punktu widzenia wyborcy – który nie miał szans na spotkanie choćby raz kandydatów, takie wybory to czysta loteria. Na co głosować? Na pełne uzębienie kandydata szczerzącego się w „uśmiechu nr 3”, kolor krawata czy brzmienie nazwiska?

Tak jak wyborca nie jest w stanie poznać kandydatów, tak potem kiedy wybory się skończą, nie będzie miał szansy na spotkanie posła. Gdzieżby taki poseł był w stanie objechać całe województwo! No i jak miałby pomagać rozwiązywać sprawy ludzkie miliona mieszkańców? To jest absolutnie niemożliwe.

Zatem w efekcie wyborca będzie znów skazany na obcowanie z bilbordem, a nie kontakt z żywym „reprezentantem Narodu”, a poseł będzie go olewał, oszczędzając na podróżach. Oszczędzone środki przeznaczy za cztery lata na kolejna kampanię bilbordową, spoty telewizyjne i tak będzie rozwijała się polska, młoda demokracja. Młoda i ciągle absurdalna jak partyjny system list i okręgów wielomandatowych.

W tym czasie każdy brytyjski poseł będzie tyrał jak wół. Opowiadał lord Norman Lamonte poseł do brytyjskiego parlamentu, były minister skarbu w rządzie Margaret Thatcher, który gościł w 2001 r. na konferencji Ruchu JOW, zorganizowanej w Sejmie jak wygląda praca brytyjskiego posła.

- Od poniedziałku do czwartku pracujemy do późna w noc – mówił Lamonte.

- Ale w piątek kończymy w południe, każdy ma już walizkę i pociągiem jedziemy do swoich okręgów, po to by całą sobotę przyjmować w poselskich biurach ludzi. Oni ustawiają się w kolejkę jak do lekarza, więc my te sobotnie przyjęcia nazywamy „gabinetem lekarskim”. I czasem są tacy nudni, męczący, ale ja nikogo nie mogę zlekceważyć – mówił Lamonte. – Bo OD JEDNEGO GŁOSU ZALEŻY MOJA POLITYCZNA PRZYSZŁOŚĆ. – Jak 20 lat byłem posłem – dodał brytyjski polityk – to tylko dwa razy opuściłem ten „gabinet lekarski".

Ta opowieść oddaje całą różnicę między prawdziwym systemem reprezentacji, w której „nie można zlekceważyć żadnego wyborcy”, a polską niby-demokracją.

Pomijając bowiem statystki, absurdalną ilość kandydatów, stopień komplikacji ordynacji proporcjonalnej i nakłady niezbędne dla przeprowadzenia kampanii w wielkim okręgu, zauważyć należy podstawową różnicę. Brytyjski poseł MUSI służyć wyborcom, a polski jedynie swojemu prezesowi partii, który go wstawi na listę.

Dlatego należy jak najpilniej wprowadzić Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w Polsce.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto chłop jag

Dlatego należy jak najpilniej

Dlatego należy jak najpilniej wprowadzić Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w Polsce.

Póki co - pupile szatana i owszem - myśla nad wprowadzeniem ale milionów kolorowych - także do nas - tołażysze.
Wniosek?
JOW-y nie uchroniły Brytyjczyków przed zjazdem do Piekła - tołażysze.

oto Skanderbeg

A co na to lekarze?

Brytyjscy parlamentarzysci sluza wiernie wyborcom?Takie bajki to mozna dzieciom opowiadac.Gdyby tak bylo, to Krolestwo, bylogypozaUE.A nie obiecywanoby tylko jakies referendum.I to nie z przekonania Camerona (bo wyborcow ma on gdzies), ale z leku przed Farage'm i jego. formacja,Dla wyznawcow jow (bo to wiara), jesli fakty przecza ichnim opiniom, tym gorzej dla faktow. Podaja zwykle przyklady USA i UK.A gdzie Indie xzy Bangladesz?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.