czy Polska może się sama obronić przed wrogami zewnętrznymi?

Po 120 latach rozbiorów, kiedy powstała niepodległa Polska naprędce sklecona z 3 różnych zaborów, kiedy cały kraj był zrujnowany, a struktury państwowe dopiero się tworzyły, Polacy byli w stanie własnymi siłami rozbić armię rosyjską i przegonić precz czerwoną hołotę.

W dzisiejszych czasach, po przyłączeniu Polski do UE i NATO, po 25 latach wolności i rozwoju, jeden z najwyższych generałów Wojska Polskiego twierdzi publicznie, że Polska jest w stanie bronić się przed bolszewikami 3 dni!!!

Ludzie! Co tu sie dzieje? Ktoś z nas robi idiotów!

Dochód narodowy wynosi ponad 600 mld zł. 2% przeznaczone na armię to niewiele ponad 10 mld. To raczej niewiele. Jeden samolot kosztuje kilkaset milionów, czołg kikadziesiąt. Koszt rakiet przeciwlotniczych też się liczy w grubych milionach.
Czy naprawdę w dzisiejszych czasach Polska nie ma pieniędzy na armię?
Ależ ma! I wydaje te pieniądze na armię!

Niestety, to jest armia urzędników.

Jest ich już około 600 do 700 tysięcy, podczas, gdy żołnierzy ok. 80.000. Mniej więcej tyle, ile biedna, zacofana, w stanie rozkładu Polska była w stanie wystawić w Powstaniu kościuszkowskim czy listopadowym.
Gdyby radykalnie obniżyć podatki, rozpędzijć armię niepotrzebnych darmozjadów, likwidując dopłaty do nierentownych gałęzi przestarzałego przemysłu, reformując system ubezpieczeń, zdrowia i szkolnictwa, kraj nasz z miejsca mógłby oszczędzić pieniądze rzędu 100mld zł.
Gdyby wskutek obniżenia podatków gospodarka ruszyła tak, jak ruszyła po zmianie ustroju w 89 roku, a nawet znacznie szybciej, gdyby stopa wzrostu osiągnęła co najmniej 10% rocznie (jest to zupełnie realne, na co wskazuje przykład wielu krajów, które swego czasu reformowały swoje gospodarki), to roczny przyrost dochodu narodowego przekroczyłby 70 mld zł rocznie (na początek!), a co roku w miarę wzrostu gospodarczego suma dodatkowo wypracowanego dochody byłaby większa.
Na armię można by przeznaczyc tyle pieniędzy, aby osiągnąc jaką taką siłę bojową odstraszającą ewentualnych przeciwników.
NIestety, oprócz pieniędzy, a może przede wszystkim, armia potrzebuje ducha bojowego! Musi wiedzieć do czego jest powołana, mieć odpowiednie środki i ludzi, którzy rozumieją do czego sa powołani i CHCĄ służyć swojemu krajowi.
Teraz mamy bande dekowników i biurokratów, którzy zarządzaja wojskową masa upadłościową. Ducha bojowego i zwykłych chęci brakuje, a nie pieniędzy! Piniądze można zarobić i wiadomo jak się to robi. Gorzej ze zmianą mentalności niewolniczej którą od 70 lat wpajają Polakom nieudolne lub obce rządy i media.

oto Mar.Jan Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (1 głos)

Dyskusja

oto Krzysztof M

Nie. Nie może. Wcześniej też

Nie. Nie może. Wcześniej też nie mogła, chociaż wojska było sporo. Dziś nie ma sensu pytać "czy możemy się obronić". Dziś jest sens pytać "kto nas wspiera". A kto nas wspiera? Okazuje się, ze raczej nikt... :-) W takiej sytuacji, w razie ataku, próbować obrony, to bezsensowne.

oto Krzysztof M

Proszę pana... więcej

Proszę pana... więcej wyobraźni... :-) Atak może skończyć jeno aneksją, niekoniecznie rozłupywaniem czaszek, jak to za Mieszka, czy Chrobrego bywało. :-) A pan będzie skwapliwie atakował czołgi, np, czołgi Putina? I czym pan te czołgi zaatakuje? :-) Czy guzikami, których "nie zamierzamy oddawać"?

oto Mar.Jan

W 1940 roku trwała tzw. woja fińska wywoła przez Sowiety

Finowie własnie wtey wymyslili tzw. "koktajle Mołotowa" - bardzo skuteczną broń przeciw czołgom.
Ale oni chcieli sie bronić. Prowadzili wojnę partyzancką w okresie zimowym. Mimo kilkunstokrotnej przewagi militarnej Rosjanie nie mogli sobie poradzić z ujarzmieniem Finlandii tak długo jak długo Finowie mieli amunicję i benzynę. Po wyczerpaniu zasobów (nikt z Europy im nie pomógł, aby się nie narazić Hitlerowi ani Stalinowi) musieli się poddać.
Jednak póki mieli sie czym bronić, nie dali się pokonać.
Prosze także policzyc jakie zasoby mieli Afgańczycy, którzy zmusili "niezwyciężoną" armię sowiecką do odwrotu. Tym razem Amerykanie dostarczali powstańcom broń i amunicję. I Rosjanie musieli się wycofać.
A jak było z Czeczenią? Kraik którego w zestawieniu z mapą Rosji w ogóle nie widac. Ani technologii, ani zasobów do prowadzenia wojny. A jednak walczyli z Sowietami całymi latami. I nie dali się zastraszyć opiniami że nie maja żadnych szans. Jakoś przetrwali, prawda?

Prawd jest taka, że zmotywowani obrońcy mają wielokrotną przewagę nad równorzędnym, ale niezmotywowanym wojskiem, które nie wie po co ich atakuje. Atakujący musza mieć conajmniej 10-krotna przewage liczebną, aby skutecznie rozprawić się z oddziałami partyzanckimi. Oraz bardzo duzo pieniędzy i czasu.
Czołgi Putina będa musiały stanąc bez ruchu, kiedy partyzanci uniemożliwią dowóz paliwa wysadzając tory kolejowe. Prosta robota niewymagająca wielu ludzi ani zasobów. tylko trochę dynamitu. Jak go zabraknie to wystarczy rozkrecic szyny...

oto Krzysztof M

Prawd jest taka, że

Prawd jest taka, że zmotywowani obrońcy mają wielokrotną przewagę nad równorzędnym, ale niezmotywowanym wojskiem, które nie wie po co ich atakuje.

Prawda jest taka, że w niedzielę rano wstanie pan z łóżka, potem włączy TV i nie zauważy, że wojna właśnie się skończyła, garnizony kontrolowane przez wroga, TV mówi o wrogu z sympatią, a pański szef (zakładam, że go pan ma), zauważy, że może sprzedać w kraju wroga wszystko, co pan wyprodukuje.

Wystarczy wygasić Sejm i przejąć TV. Ileż to roboty? A jeszcze gdy wykonają to uprzejmi ludzie ubrani na zielono... :-)

oto chłop jag

Polacy byli w stanie własnymi

Polacy byli w stanie własnymi siłami rozbić armię rosyjską i przegonić precz czerwoną hołotę.

Właśnie za to (jak wyżej) płacimy do dzisiaj w ten sposób, że ani gospodarki ani wojska po prostu już nie ma tołażysze. Nie ma - tak na wszelki wypadek - ponieważ za rozbicie bolszewików odpowiadali sami bolszewicy oraz pupile szatana sterujący owymi bolszewikami - poprzez totalne zlekceważenie "Polaczków" - tołażysze.
Wniosek?
Pupile dmuchają na zimne i będą nadal tak dmuchać - dopóki ostatni tubylec nie wyzionie tutaj ducha - tołażysze.

oto Tomasz Mizerski

Zgadzam się z Autorem, że z

Zgadzam się z Autorem, że z obronnością naszego kraju mogłoby być ZNACZNIE lepiej i warto o to zadbać, co nie zmienia faktu, że jednak bez wsparcia sojuszników nie moglibyśmy utrzymać się długo (abstrahuję tutaj od kwestii czy w ogóle w obecnej sytuacji Rosja miałaby na nas napadać, co uważam na dzisiaj za nieprawdopodobne). Można by próbować zniechęcić przeciwnika do napadu ryzykiem wystarczająco wysokich strat. Gdyby jednak do wojny doszło sami długo byśmy się nie utrzymali.

Chciałbym też przypomnieć - nie umniejszając nic bohaterstwu naszych obrońców - że Bitwa Warszawska nie bez powodu była i jest nazywana cudem nad Wisłą. Natomiast w roku 1939 mogliśmy zobaczyć nasze możliwości obrony przed militarnie potężnymi sąsiadami przy jednoczesnym braku wsparcia ze strony sojuszników. Stało się to mimo wielkiego wysiłku społeczeństwa, które również bezpośrednio wspierało finansowo rozwój sił zbrojnych. Inna sprawa, że - moim zdaniem - rozwój ten był źle ukierunkowany czego przykładem były zakupy drogich i nowoczesnych niszczycieli i okrętów podwodnych, których przydatność była niestety znikoma.

oto Krzysztof M

Bitwa Warszawska nie bez

Bitwa Warszawska nie bez powodu była i jest nazywana cudem nad Wisłą.

Czy zdaje pan sobie sprawę z tego, że ten "cud" dlatego był cudem, bo dokonali tego POLACY? Toż media, także ówcześnie, raczej zjadłyby własne gazety, niż przyznały, że zwycięstwo było dziełem POLAKÓW! To już lepiej było przypisać to zwycięstwo siłom nadprzyrodzonym... ale POLAKOM? ZWYCIĘSTWO??? NIGDY!!! :-)

oto Tomasz Dalecki

@Autor

Dochód narodowy wynosi ponad 600 mld zł. 2% przeznaczone na armię to niewiele ponad 10 mld

Jak Pan podaje dane to niech Pan następnym razem je sprawdzi. A przede wszystkim - niech Pan zapozna się ze znaczeniem terminów i definicji.
Bo inaczej to wychodza kosmiczne głupoty.

1. Te 2 % liczone jest od PKB a nie od dochodu narodowego
2. Dochód narodowy to ani trochę nie to samo co PKB
3. PKB wynosi jakieś 1,5 bln zł (nie chce mi się za Pana szukać dokładnych danych), więc 2% to ok. 30 mld.
4. Dochód narodowy to też nie 600 mld ale znacznie ponad bilion zł.
5. 2% z 600 mld to nie 10 a 12 mld.

To taka uwaga co do treści, bo generalnie co do wniosków to ma Pan oczywiście rację i słuszność.

oto Mar.Jan

Co do szczegołów ma Pan rację

Jeśli cyfry przez Pana podane sa bardziej prawdziwe, to tym lepiej, bo to oznacza, że raczej skromnie szacowałem ile można by pieniędzy zaoszczędzić i potwierdza to bardziej moją tezę, że da się znaleźc odpowiednią ilość pieniędzy na wojsko.
Problem jest nawet szerszy: nie chodzi o to, aby kupić te czołgi, rakiety i inne wyposażenie wojskowe za granicą. Chodzi również o to, aby odbudować przemysł zbrojeniowy.
Wedle Michalkiewicza to Niemcy prowadzą od lat działania w celu nakłonieniu głupich polskich rządów do likwidacji przemysłu obronnego. I udało im się to już w 80-90%. Kolejne rządy polskie prowadzą politykę gospodarczą sprzeczną z polską racją stanu.
Najgłupsze założenie był takie, że przemysł obronny i wojsko schodzą na dalszy plan, ponieważ mamy układ z NATO i UE i że Zachód obroni POlskę przez jej wrogiami.
Przykład Ukrainy POTWIERDZA to, co polskie rządy powinny od dawna wiedzieć: że zachód nie będzie skłonny zrobic niczego więcej niż pogrozić palcem i to tak nieznacznie, żeby nie zdenerwowac Rosji i nie popsuć swoich interesów gospodarczych.
Polska ma potencjał aby być równorzędnym partnerem Niemiec, Anglii i Francji oraz do tego, aby Rosja i USA liczyły się ze stanowiskiem Polski. DO tego potrzeba jednego: Polska MUSI być gospodarczo na poziomie mniej więcej dorównującym Anglii i Francji, co jest jak najbardziej do wykonania, biorąc pod uwagę zastój gospodarczy w tych krajach, a militarnie musi być samowystarczalna i dobrze uzbrojona, aby była liczącym się członkiem Paktu.

oto Krzych Adam

To jest właśnie to.

By nie zastanawiać się kto może byc ratunkiem dla Polski, ale zdać sobie sprawę z tego, że zacząć należy od siebie. Pierwsze i podstawowe zadanie to siła gospodarki, potem wynikająca z niej siła militarna. Tylko to gwarantuje stanie się atrakcyjnym dla wielu sojusznikiem, wartym wspomożenia. I to jest jedyne wyjście. Czy jeszcze dostępne, tego być pewnym nie można, ale starać się należałoby. A jedno można stwierdzić na pewno - pozostawienie spraw ich własnemu biegowi w tych warunkach jakie są obecnie to przepis na katastrofę.

oto sir Galahad

Jeżeli sojusz z Zachodem to

Jeżeli sojusz z Zachodem to sojusz, w którym nie mamy sojusznika, jeżeli współpraca z Zachodem z ramach UE pozbawiła nas bazy produkcyjnej i zamieniła gospodarkę w typowo kolonialną, jeżeli udział w NATO okazał się być udziałem w likwidowaniu własnego przemysłu zbrojeniowego to może trzeba zmienić front zostać sojusznikiem Rosji. Komunizm w Rosji się skończył i zostały nagie interesy więc ryzyko nie takie znowu duże.

oto chłop jag

Komunizm w Rosji się skończył

Komunizm w Rosji się skończył i zostały nagie interesy więc ryzyko nie takie znowu duże.

To się może dokonać pod dwoma warunkami:
1. Niemcy zajmują ziemie przez nich utracone.
2. Rosja odzyskuje całą Ukrainę.
Wniosek?
Póki co - przeciąganie liny trwa - tołażysze.

oto Mercator

Czy Polska może się obronić ?

Wszystko zależy przed kim i przed czym.

1) Jakiegoś działania militarnego Niemiec przeciwko Polsce w najbliższych latach bym nie brał pod uwagę. Niemcy uzyskują od Polski w zasadzie wszystko co chcą drogą pokojową. Co więcej mogliby uzyskać za pomocą środków militarnych ?

2) Żeby wykazać bezradność Ukrainy, Rosji wystarczyły mniej więcej dwie nieregularne brygady. Jakikolwiek głębszy manewr kolejnych 2-3 brygad rzuciłby Ukrainę na kolana. Bezpośredni koszt militarny jest zatem dla Rosji bardzo mały. Nie zawsze zatem mamy do czynienia ze zmasowanym uderzeniem nastawionym na zajęcie terenu i aneksję kraju. Bardziej prawdopodobne są raczej destabilizujące działania zbrojne nastawione na zmuszenie kraju do określonej polityki.
Przed zmasowanym uderzeniem Rosji Polska się nie obroni. Może jednak zmusić Rosję do rozwinięcia głównych sił lądowych i użycia poważnego kontyngentu okupacyjnego oraz podnieść koszty takich działań

3) Jest dość prawdopodobne, że Ukraina w końcu przekształci się w czarną dziurę, państwo upadłe, gdzie rządzić będą rozmaici banderowcy watażkowie i oligarchowie dysponujący prywatnymi armiami. Kiedy rozwieją się mrzonki o jakiejś poważnej integracji Ukrainy z UE komuś może zależeć na tym aby taką Ukrainę wykorzystać do zdestabilizowania Polski. Dzisiejsza kilkudziesięciotysięczna polska armia może okazać się zbyt słaba żeby obronić się przed np. jakąś akcją wykonaną 150 tysięcznymi siłami ukraińskimi, nawet częściowo nieregularnymi. Możliwości mobilizacyjne Polski są słabe i zmniejszają się z każdym rokiem.
Zatem wzmocnienie polskiej armii a w szczególności stworzenie realnego potencjału mobilizacyjnego jest jak najbardziej uzasadnione.

Co do wyliczeń konkretnych kwot podanych przez autora i genialnej łatwości ich pozyskania to pozostawię to bez komentarza.

oto sir Galahad

Przy takim scenariuszu nie ma

Przy takim scenariuszu nie ma mowy o 150 tys. sił ukraińskich. Z tym, że do zdestabilizowania Polski wystarczą rajdy kilkutysięcznych sił nieregularnych, które po spaleniu jakiegoś miasteczka o obrobieniu ba=w nim banków wróciłyby na Ukrainę. Polska zmuszona by została do jakiejś formy interwencji militarnej w celu ukarania i odstraszenia napastników. Scenariusz jak z Dzikich Pól kiedy to Kozacy szarpiąc w ten sposób Turcję prowokowali ja skutecznie do wojen z Rzeczpospolitą. Wojen, które nie leżały ani w interesie Turcji ani Polski. Wgrywała na tym tylko Moskwa.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.