Polityka międzynarodowa nie jest dla mięczaków

Dzisiaj w Bydgoszczy na czele pikiet antyimigracyjnych i antyislamskich stoi radny PiS-u, który jeszcze niedawno, bo w 2012 roku, ściągał do grodu nad Brdą konsula „Czeczeńskiej Republiki Iczkerii”, tworu który nigdy nie został uznany na arenie międzynarodowej przez żadne normalne państwo, poza Gruzją Saakashvilego i rządem Talibów w Afganistanie.

Pamiętam, że wówczas w ramach wewnętrznej młócki klanów czeczeńskich, proklamowano nawet Emirat Kaukaski, jako "prawdziwie islamskie" państwo na Kaukazie, ale nie udało mi się dowiedzieć czy ów radny, przy okazji szef lokalnego klubu "Gazety Polskiej", uznał je, czy też nie.

Gwoli ścisłości warto odnotować, że ostatnio polskie służby podały, iż spośród "imigrantów" Czeczeńskich, którzy dotarli do Polski, ISIS zrekrutowało nieznaną liczbę bojowników.

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w pewnych kręgach piłsudczykowskiej prawicy, terroryści islamscy dzielą sie na dobrych - czeczeńskich (walczących z Rosją) i na złych np. syryjskich (nie walczących z Rosją). Założę się, że gdyby syryjscy islamiści działający w ramach Państwa Islamskiego ruszyli na Rosję, to "Gazeta Polska" piałaby na pierwszej stronie: "Nie każdy terroryzm islamski jest zły, bywają szlachetne wyjątki". Wiadomo, wróg naszego wroga, naszym przyjacielem jest.

Sytuacja w o ogóle zaczyna się co nieco komplikować. Przynajmniej dla sporego odłamu tzw. polskiej prawicy. Rosja bezpardonowo uderzyła właśnie na Państwo Islamskie, bombardując jego infrastrukturę, dozbrajając na potęgę armię Assada. To oznacza, że stara się zachować kruchą bliskowschodnią równowagę. Oprócz ataku prewencyjnego z terytorium Syrii, trzymającego islamistów z dala od swoich granic, Rosja rozgrywa doskonałą partię PR-owską. Oto państwo potępiane przez koalicję euroatlantycką, samo na siebie bierze rozprawę z terrorystami islamskimi.

Daleko mi do zachwytów nad Rosją. Nie sposób jednak nie zauważyć, że jej zaangażowanie w rozprawę z Państwem Islamskim, to doskonałe posunięcie taktyczne. Po pierwsze stawia NATO w trudnym położeniu, po drugie zyskuje przychylność europejskiej opinii publicznej przerażonej islamską ofensywą na Bliskim Wschodzie, zagrażającej południu Europy, a po trzecie umacnia swoją obecność w strategicznym punkcie świata (ropa naftowa, gaz, szlaki handlowe i komunikacyjne).

Są dzisiaj cztery państwa na świecie, które mogą sobie pozwolić na nicznym nie skrępowaną niezależność i mobliność. To USA, Chiny, Izrael i Rosja. Żadne z nich nie jest w Unii Europejskiej. I żadne, poza Rosją, nie ma u siebie problemu muzułmańskiego. Tyle, że Rosja zaczęła właśnie ten problem rozwiązywać.

Polityka międzynarodowa nie jest jednak dla mięczaków.

oto Maciej Eckardt Maciej Eckardt

polityk samorządowy, publicysta, bloger
publikuje w „Tygodniku Bydgoskim”, „Myśli Polskiej” oraz na portalach www.wSensie.pl i Salon24.pl
Ojciec zaabsorbowany wychowywaniem trojaków.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Nie wykluczałbym takiej możliwości, że od zawsze.

Wszak nawet ten, komu daleko do zachwytów nad jakimkolwiek krajem może się okazjonalnie czasem bardzo zachwycić jakimś aspektem spraw dotyczących tego kraju. Oczywiście, wracając do Rosji, należałoby w tym celu mieć w sobie zachowane nieco obiektywizmu, czyli nie dotyczy to rusofilów dla których wszystko co rosyjskie to "samaja prieliest', prosto" czy rusofobów dla których wszystko co rosyjskie to badziewie.

oto chłop jag

Tyle, że Rosja zaczęła

Tyle, że Rosja zaczęła właśnie ten problem rozwiązywać.

Ja to widzę inaczej - mianowicie Rosji użyto do zneutralizowania opozycji przeciw Assadowi - bo przecież USraelowi nie wypada - skoro owa opozycja jest ich dzieckiem - tołażysze.
Wniosek?
Światem rządzą pupile szatana i nie jest tutaj wyjątkiem ani USA ani Izrael ani Rosja i oczywiście ani Chiny - tołażysze.
Na koniec - nie należy zapominać, że Bliski Wschód i Afrykę Północną podpalono w konkretnym celu - którym jest Iran - tołażysze. Desant kolorowych na Europę to już jakby dodatkowa pieczeń na tamtym ogniu.

oto Krzych Adam

Też tak sądzę.

Komu ta opozycja przeciw Assadowi była potrzebna najbardziej? Ano, państwu położonemu w Palestynie. Bo Assad w Syrii, poza tym, że nudzi ciągle o wzgórzach Golan, to łącznik między szyitami w Iranie (i bronią produkcji irańskiej), a szyickim Hezbollahem w Libanie.

To co opowiadają Amerykanie dziś i państwa Zachodniej Europy to takie sobie mydlenie oczu. Skoro dwa państwa, Rosja i Izrael sobie już te sprawy omówiły zaledwie parę dni temu i uzgodniły, że będą koordynować działania militarne w Syrii te stwierdzenia zza oceanu i z Zachodniej Europy to tylko hałas medialny.

Znaczy Izrael najprawdopodobniej sobie tych "opozycjonistów" odpuścił. A Rosja najpewniej dała gwarancję Izraelowi że jej działania nie wzmocnią Assada w sposób niemiły Izraelowi, ani nie wzmocnią Hezbollahu. A inni (lokalni) gracze czyli Saudowie i inne królestwa w regionie pozostali jakby to określił red. Michalkiewicz "z fiutem w garści". Ale podobnie jak USA i Zachodnia Europa poza tym że mogą sobie trochę pogardłować będą oni musieli wrócić karnie do szeregu.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.