Dziewczynka we własnych gównach

Nie tak dawno zamieściłem w Internacie artykuł, w którym to ośmieliłem się twierdzić, że dzieci przebywające w szpitalach, których nie odwiedzają rodzice spotykają się w tychże szpitalach z opieką podobną do tej, jaką miały dzieci w sowieckich łagrach. Pomstowali ludzie na mnie, że aż zacząłem myśleć, że wszyscy oni to lekarze i pielęgniarki. A tu proszę, telewizor pokazał dziecko leżące w szpitalu we własnych gównach. I kto się nim zajmował? Matki innych dzieci. A nie jaśnie panie pielęgniarki, których dyżur polega na gapieniu się w telewizor, ani lekarze, którzy wiadomo, ani panie z domu dziecka (bo dziewczynka ma to nieszczęście „być z domu dziecka”) które też wiadomo, patrzą tylko jak tu wziąć pensje, premie, nagrodę i nic nie robić. I co teraz mądrale? Pies ma lepiej w schronisku niż dziecko w szpitalu. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Dobranoc.

oto Michał Pluta Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Sol

Aż mi się przypomniało,

jak moje małe dziecko było w szpitalu i zastałam je rano po nocy spędzonej samemu. Też było całe w gównie i zapłakane. Nie dałam łapówki i udało mi się załatwić całodzienny pobyt z dzieckiem. Opieka jest straszna w państwowych szpitalach.

oto ratiofides

ze wspomnień mojej mamy

krótko po wojnie w warunkach nieporównywalnych (wyposażenie itp.) chyba nie było takich sytuacji. Wtedy jeszcze siostry zakonne pracowały w szpitalach bardzo ciężko... i opieka nad maluchami była jak w domu... A może też ludzie byli inni? Skoro dziś coraz częściej słychać o przypadkach obojętności w rodzinach, to czego oczekiwać od instytucji?

oto Sol

Ja mam teorię inną.

Ludzie nie zmieniają się aż tak bardzo, tylko słyszymy w mediach o przypadkach skrajnych, bo to chodliwy temat.Żyjemy natomiast w systemach, które nie służą rodzinom i ludzkości jako takiej.

oto ratiofides

Nie podejmuję się oceny.

Nie podejmuję się oceny. Obawiam się tylko, czy nie jesteśmy jednak świadkami zmian w ludzkich postawach. Tamten szpital zapamiętany przez moją mamę, gdy pierwszy raz rodziła krótko po wojnie, był jakby trochę innym światem - nie tylko dzięki pracy sióstr zakonnych.

oto Sol

Faktem jest,

że po wojnie ludzie inaczej traktowali życie ludzkie.

oto Ireneusz

Dawno dawno temu

Jako dziecko miałem "przyjemność" leżeć w szpitalu. Na 12 dzieciaków na jednej sali przypadała jedna pielęgniarka. W salach zupełnych maluchów były dwie. One też WTEDY nie boczyły się na nazwanie "siostrą", tuliły, ale i ochrzaniały - gdy trzeba było.
Nie tak dawno widziałem szpital dziś, szpital dziecięcy. Jedna pielęgniarka na 15 sal, w każdej sali po 8 dzieciaków. Druga pielęgniarka siedząca przy tych, którzy leżeli pod monitorem i ona przechadzała się pomiędzy nimi praktycznie cały czas. Salka z sześcioma dzieciakami, za których żyły respiratory i pompki pompowały do żył lekarstwa i krew.
Nie wiem, jak w tym opisywanym szpitalu było, co ta dziewczynkę znaleziono w gównie. Ale nie dziwmy się, że skoro wpierw odhumanizowaliśmy pielęgniarki, zrobiliśmy z nich roboty, a następnie zmusiliśmy je do bycia magisterkami, to teraz chcielibyśmy wymagać od nich człowieczeństwa? Litości. Czy dzisiaj już nikt nie rozumie logiki następstw? Czy instynkt samozachowawczy totalnie zanikł, a musimy mieć procedury na oddychanie?

oto ratiofides

15 sal po 8 dzieciaków... i

15 sal po 8 dzieciaków... i jedna pielęgniarka. Jeśli to możliwe (bo trudno sobie wyobrazić) to faktycznie procedury wiele nie pomogą.

oto Krzysztof M

Jest jeszcze fajniej:

Jest jeszcze fajniej: procedury tego zakazują.

To należy powiesić na latarniach twórców tych procedur. Razem z tymi, którzy te procedury popierają.

oto Krzysztof M

Jeśli to możliwe (bo trudno

Jeśli to możliwe (bo trudno sobie wyobrazić) to faktycznie procedury wiele nie pomogą.

Zdrowego rozsądku w procedury ująć się nie da. Tym bardziej miłości, serdeczności itp. przestarzałych postaw, które są nieekonomiczne.

oto Krzysztof M

opieka nad maluchami była jak

opieka nad maluchami była jak w domu... A może też ludzie byli inni?

Tak.

Ludzie byli inni.

oto chłop jag

Ludzie ludziom zgotowali ten

Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Jeżeli uważa Pan pupili szatana za ludzi - to zgoda.
Skutki totalnej, obligatoryjnej i niejako z urzędu - demoralizacji - w pierwszym rzędzie ujawniają się w tzw. służbie zdrowia a dotyczą bezpośrednio bezbronnych dzieci lub ludzi w podeszłym wieku - którzy nie są już w stanie - jak to się mówi - zrobić samemu koło siebie - tołażysze. Niedawno tzw. pielęgniarki były oburzone na pacjentów - że ci - zwracają się do nich zwyczajowo - siostro. Przecież my mamy niejednokrotnie wyższe wykształcenie - więc nie jesteśmy żadnymi siostrami.
Wniosek?
Personelowi medycznemu pacjenci po prostu psuja ogólny komfort - więc żeby toto czy tamto bezczelnie nie srało - należy toto czy tamto przekazać zaprzyjaźnionemu zakładowi pogrzebowemu - oczywiście po wcześniejszym wydrenowaniu temu czy tamtemu - kieszeni - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.