Naiwne rozważania prostaczka o wyborach politycznych.

Czy dokonujecie Państwo oceny moralnej prywatnego postępowania kandydata przy wyborach politycznych?

Przypomnę słynne powiedzenie, że katolik głosuje na katolika. I powstaje problem. Czy wiedza o takich czy innych zachowaniach kandydata, jego niemoralnym prowadzeniu się, łamaniu dekalogu czy łamaniu innych zasad głoszonych przez KK, ma dla Was jakiekolwiek znaczenie przy głosowaniu w wyborach państwowych czy samorządowych?

Przypomnę olewanie faktu, iż ulubiony przez niektórych polityk żył w konkubinacie. Niech mu tam ziemia lekka będzie a za swoje lekceważenie przykazania „Nie cudzołóż” rozliczy się z Panem Bogiem (nie do nas należy ten osąd) ale zaskoczyło mnie jak niewielka wagę do faktu tarzania się w cudzej pościeli przywiązują ortodoksyjni katolicy.

To jak? Ma to dla Państwa znaczenie czy nie?

Uważacie, że osoba nie potrafiąca dotrzymać przysięgi małżeńskiej jest wiarygodna?

Uważacie, że osoba, która nie ma oporów by żyć na kocią łapę z partnerką/em jest najlepszym naszym reprezentantem dbającym o np. system oświaty?

Czy dziwkarz lub „materac wielokrotnego użytku” jest najlepszym naszym przedstawicielem w gremiach stanowiących np. o pomocy rodzinie czy o tym jaka ta rodzina ma być?

Itp.

Bo u mnie to wywołuje poważne wątpliwości i jeśli zastanawiam się nad osobą na którą mam głosować, to staram się to brać pod uwagę. Oczywiście, czasem głosuje się na tego do którego ma się poważne zastrzeżenie (rozwodnik, konkubent, itp.) ale na zasadzie mniejszego zła. Jednak czy należy tej oceny moralnej w ogóle nie brać pod uwagę?

Z doświadczeń w dyskusjach z niektórymi orto-katolikami wynikałoby, ze nie ma to dla nich znaczenia. Zgrzyta mi to jednak.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto sir Galahad

A może wynika to z prostego

A może wynika to z prostego zrozumienia faktu, że polityka jest sama w sobie amoralna? Poszczególne decyzje są moralne lub nie ale polityka? Decyzje polityczne to jakby inny, równoległy świat. Osobiście wolę by rządził inteligentny dziwkarz i cynik niż patriotyczny i kryształowo uczciwy idiota zafiksowany na jakimś tle i niezdolny do dogadania się z narodem. Również z tą zdemoralizowaną jego częścią.

oto HeS

Kto powinien rządzić

@Galahad:"Osobiście wolę by rządził inteligentny dziwkarz i cynik niż patriotyczny i kryształowo uczciwy idiota .... "

Hmm, to może Putin (albo Hitler) by się nadał do rządzenia Polską?
Skoro pozytywne cechy (np.patriotyzm) jest zawadą.

oto Alej

Hmm, Hitler akurat nie najlepiej przysłużył się Niemcom

I nie miało to wiele (nic?) wspólnego z jego prowadzeniem się.
Przypuszczam, że podobnie będzie z Rosją i z Putinem, ostatecznie dobrze na jego rządach nie wyjdą.
Choć z Rosjanami to nigdy nic nie wiadomo. Stalin z pewnością był dla nich nieszczęściem ale, jak się wydaje, oni sami tego tak nie widzą.

oto AnnaK

Osobiście wolę by rządził

Osobiście wolę by rządził inteligentny dziwkarz i cynik niż patriotyczny i kryształowo uczciwy idiota zafiksowany na jakimś tle i niezdolny do dogadania się z narodem.

Inteligentny dziwkarz i cynik, to władzę wykorzysta do własnych partykularnych interesów i wyroluje Pana w każdej sytuacji. Natomiast kryształowo uczciwy, który wspią się na szczyty władzy nie może być idiotą, chyba że władzę dostał w spadku.

oto Equatore

@p. Galahad

Polityka to nie jest inny, równoległy świat. Żyjemy w nim, czy chcemy czy nie.
Dając przyzwolenie na rządzenie ludzi amoralnych sam pan pracuje na własną szkodę, co okaże się jasno wówczas, kiedy pana skrzywdzą.
Klimat przyzwolenia na łajdactwa i ogólne przekonanie, że polityka jest amoralna jest jedną z głównych przyczyn jej niskiej jakości.

oto Stopio

trochę zgrzyta.

trochę zgrzyta.
ale tylko trochę jak już tu niektórzy przypomnieli, polityka w demokracji to festiwal obietnic i populizmu.
To nie wybory na katechetę szkółki niedzielnej, zwłaszcza, że sprzedano dość skutecznie " rozdział kościoła od państwa"
Ludzie w większości chcą zatem usłyszeć : co gość obieca, co zmieni, co zachowa , zatem jeśli chcą usłyszeć, że partia X opowiada się za np nowym śledztwem w/s smoleńska, to zagłosują na nią , choćby jej lider został przyłapany na oszukiwaniu w pokera.
To nie jedyny mechanizm, ale i nie ostatni.
poza tym głosujemy w sumie na partie i ich programy, głosowanie w JOWach być może to zmieni ? kto wie ?

oto AnnaK

Przypomnę olewanie faktu, iż

Przypomnę olewanie faktu, iż ulubiony przez niektórych polityk żył w konkubinacie.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
Nigdy nie wyciągam zbyt pochopnych wniosków, bo znam życie i wiem, że sa różne sytuacje z ktorych nie ma dobrego wyjścia. Nie przekreślam takiego człowieka, o ile się z takim stylem życia nie obnosi i go nie promuje. Jedynym politykiem, o którym a całą pewnością wiem, że żył w konkubinacie jest Donald Tusk, ale to nie z tego powodu na niego nie głosowałam.

oto Krzych Adam

Może to "signum temporis"?

Kiedy przed laty przyjechałem na kontynent północno-amerykański, kwestie obyczajowe, czy generalnie te wynikające z Dekalogu w odniesieniu do polityków były bardzo istotne dla elektoratu. Ostatnio, myślę że gdzieś tak od około dziesięciu lat, to się zmieniło. W Europie te zmiany miały miejsce wcześniej, A na przykład p. premier Kopacz kiedy jej sumienie przeszkadza to je odstawia na bok.

oto Stopio

Oczywiście, że signum

Oczywiście, że signum temporis!
Nie pozostaje nic innego, niż przypomnieć ponownie uwagę Davili, ze o ile rozdział kościoła od państwa może temu pierwszemu wyjsć na dobre, to z kolei państwo bez Boga musi sie staczać w odmęty makiawelizmu .

oto Alej

Istnieje takie (głupie) przysłowie:

Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Głupie bo w rzeczywistości jest tak, że, po pierwsze, w ogóle lepiej jest znaleźć niż zgubić, a po drugie, "oszwabi" cię raczej mądry niż głupi.

Dotyczy to oczywiście także rządzących.
Tuskowi udawało się zwodzić Polaków przez wiele lat, wszyscy pracowaliśmy na jego prywatną karierę, w której osiągnął spory (osobisty) sukces.
Pani premier Kopacz to się raczej nie uda.
Pytanie: co jest/było dla nas lepsze?

Zatem: gdy uczciwy (rządzący) to lepiej by był mądry, gdy nieuczciwy - głupi.
To czy jest czy nie jest cudzołożnikiem nie ma tu nic do znaczenia. Byle nie był jakimś maniakiem (na przykład nie potrafiącym się opanować erotomanem, jak Dominique Strauss-Kahn albo Józef Wesołowski).

oto HeS

Inteligencja

@Alej:"gdy uczciwy (rządzący) to lepiej by był mądry"

Hmm, w języku polskim określenia zdolności intelektualnych są powiązane z moralnością. "Mądry" znaczy jednocześnie "prawy" (uczciwy). Chytry znaczy jednocześnie nieuczciwy. Może Pan użyć określeń "inteligentny" lub "sprytny", które są neutralne co do postawy moralnej danej osoby.

oto Krzysztof M

Panie HeS. A weźże się pan

Panie HeS. A weźże się pan zarejestruj, czy co... Bo tylko to daje możliwość przeglądania pańskich poprzednich wpisów! ... Nie musi pan być wyznania handlowego, ale trochę przedsiębiorczości nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a czasem nawet pomogło. :-)

Pozdrawiam.

oto HeS

Rejestracja

@Krzysztof M:"Panie HeS. A weźże się pan zarejestruj"

Ooo, co to nie. Unikam jak ognia różnych rejestracji. Z drugiej strony namawiam blogerów i różne serwisy do używania logowania poprzez uniwersalne mechanizmy identyfikacji (np. openID lub Google Mail). Jak ja miałbym się rejestrować wszędzie gdzie chcę zabrać głos, to musiałbym mieć z 50 kont (i haseł:). Ja nie jestem nawet zarejestrowany na FB i tym podobnych wynalazkach.

oto HeS

Przeglądanie komentarzy

@Krzysztof M:"Bo tylko to daje możliwość przeglądania pańskich poprzednich wpisów!"

Inna możliwość przeglądania historii, to zaczytywanie komentarzy poprzez czytnik RSS. Ja tak robię i mam dodatkową możliwość sortowania i wyszukiwania wpisów i komentarzy. Namawiam do używania RSS, bo to oszczędza czas.

oto Krzysztof M

Proszę pana... Przed kim i co

Ja nie jestem nawet zarejestrowany na FB i tym podobnych wynalazkach.

Proszę pana... Przed kim i co chce pan ukryć? Przed tymi, których należy się bać, to akurat nie ukryje pan niczego... A reszta siedzi na PN i np. chce przeczytać to, co pan wcześniej napisał. A tu skucha, bo pan jest gość! I profilu, w którym byłyby pańskie wpisy nie ma!

Jak pan tego nie chce robić dla siebie, to może dla nas? :-)

oto Alej

Panie HeS

Zaintrygowało mnie pańskie

Hmm, w języku polskim określenia zdolności intelektualnych są powiązane z moralnością.

Mógłby Pan to jakoś przybliżyć?
Jakie słowa, jakie konstrukcje językowe ma Pan na myśli?

Od biedy, wielkiej biedy na "prawość" określenie "mądry" mogłoby wskazywać.
Że niby mądrze jest być prawym (o co jednak można się spierać).
Jednak językowo "mądry" to... mądry, a "prawy" niekoniecznie musi być "mądry".
Zresztą Pan pisze o "inteligencji" (wybił to Pan w tytule swojego postu), o "zdolnościach intelektualnych" i ja właśnie o to pytam.

Czekając na pańskie objaśnienia pozwolę sobie zauważyć, że - z tego co wiem - życie ludzkie, historia, dorobek myśli ludzkiej dość dokładnie rozdzielają od siebie te dwa pojęcia.
Najwybitniejszy polski filozof ostatnich lat, o. Józef Bocheński zasygnalizował wyznawanie tego poglądu już w tytule swojej niewielkiej książeczki "Podręcznik mądrości tego świata". Zaś w samym "Podręczniku" zawarł mądrościowe rady, które trudno nazwać etycznymi.
Tam "trudno"! wielu na pewno etycznymi nazywać się nie daje.
Sam o sobie autor we wstępie napisał

przyznaję się do ewangelicznej głupoty i bynajmniej nie zamierzam zalecać mądrości tego świata.

Swoją niechęć do "mądrości" niewątpliwie zastrzegł sobie w imię etyki.

oto Alej

Taż proszę o jakieś dowody, nie o gołosłowne powtórzenie

O dowody na to, że "w języku polskim określenia zdolności intelektualnych są powiązane z moralnością".
Za Chiny Ludowe nie widzę w języku polskim językowego iunctim między zdolnościami intelektualnymi a moralnością - no, chyba że chodzi o korelację ujemną.
Z tego co pamiętam we wszystkich polskich bajkach uczciwy jest zawsze głupi.

oto Krzysztof M

Najwybitniejszy polski

Najwybitniejszy polski filozof ostatnich lat, o. Józef Bocheński zasygnalizował wyznawanie tego poglądu już w tytule swojej niewielkiej książeczki "Podręcznik mądrości tego świata". Zaś w samym "Podręczniku" zawarł mądrościowe rady, które trudno nazwać etycznymi.
Tam "trudno"! wielu na pewno etycznymi nazywać się nie daje.

Najwybitniejszy, zdaniem michników chyba. :-)) O. Krąpiec wyraził się o Bocheńskim jako o tym, który "niestety, jeszcze żyje". :-)

oto Alej

Chyba coś się Panu pomyliło

Ja piszę o Józefie Marii Bocheńskim, logiku, sowietologu, rektorze Uniwersytetu we Fryburgu, księdzu katolickim, dominikaninie, redaktorze "Studies in Soviet Thought" i serii wydawniczej "Sovietica". Autorze wielu prac naukowych, podręczników i książek popularnych (w tym często tu cytowanej broszurki "100 zabobonów").

Jeżeli "michniki" go cenią to niby dobrze to świadczy o "michnikach" ale z drugiej strony był wybitnym uczonym i nie da się go nie cenić.

Na pewno nie cenią go za jego stosunek do intelektualistów kolaborujących z komunizmem i za domaganie się nie tylko konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia politycznego "ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa" (to z Wikipedii), a więc, co by nie mówić, ... "michników" właśnie.

oto Alej

Przepaszam ale wygląda mi to na dowcip.

To, że Bocheński miał odmienny od Krąpca pogląd na "neoplatonistyczny" neotomizm (bo przecież nie na samego "Platona" z pańskiej podpowiedzi) nijak nie dowodzi tego, że nie był (nie jest) "najwybitniejszym polskim filozofem ostatnich lat".
A tym bardziej nie upoważnia do dopisywania go do "michników".

Ale oddajmy głos samemu zainteresowanemu.
O. Bocheński o o. Krąpcu i jego filozofii wypowiada się w wywiadzie-rzece "Między Logiką a Wiarą".
Powiada tam mocno i wyraźnie: "Cała filozofia bytu Heideggera i ojca Krąpca to nieporozumienie. Nie rozumiem czego ci ludzie chcą. Nie ma takiej rzeczy jak byt. To tylko wieloznaczne wyrażenie. To nie jest tak jak słoń. O słoniu można wiele rzeczy mówić, o bycie nie można. Teoria bytu nie jest możliwa, bo nie ma klasy przedmiotów w ogóle."

Prawi też o. Krąpcowi swoisty "komplement": "Platończycy XIII wieku są neoplatończykami, tzn. antynaturalistami. Skrajni spirytualiści z dziwnym pojęciem bytu. U nich ten byt jest jeszcze gorszy niż u ojca Krąpca."
Zaś krytykując poziom polskich seminariów powiada: "Ojciec Krąpiec, trzeba przyznać, swoją filozofię bytu z przekonaniem rozwija i wygląda na to, że jest to jakiś jednolity pogląd. (...) Jako brat zakonny powinienem się z tego cieszyć, ale jako filozof dużo mniej."

Nie ulega wątpliwości, że to co mówi najwybitniejszy polski filozof ostatnich lat wyjaśniałoby niechęć jaką mógłby mieć do niego o. Krąpiec - gdyby był małostkowy. Podejrzewam jednak, że Pan jego słowa źle zrozumiał.
"Jajogłowi" nieraz brutalnie krytykują swoje tezy i nie traktują tego osobiście.

Z racji wykształcenia i wykonywanych zawodów (ze dwa razy je zmieniałem) nie czytywałem prac o. Krąpca więc o jego filozofii nic nie potrafię powiedzieć.
Z racji zainteresowań książki o. Bocheńskiego i owszem czytałem. Przemawiają do mojej inżynierskiej mentalności. Może dlatego, że to chodzący twardo po ziemi logik?

oto Krzysztof M

Nie ma takiej rzeczy jak byt.

Nie ma takiej rzeczy jak byt.

[Bocheński]

Koń by się uśmiał. (Ale "rzeczy" są?) :-)

Miałem kiedyś ochotę postudiować filozofię. Bogu Najwyższemu tu dziękuję, że nie wprowadziłem tego w czyn. Bo gdyby mnie który profesorzyna chciał uczyć o takich piskach, jak ten cytat, to nie wiem, czy by się krew nie polała. :-))

Dalej to zwykły bełkot. :-)

Wszystkiego najlepszego. :-))))

Podejrzewam jednak, że Pan jego słowa źle zrozumiał.

20 lat temu przestałem sobie zawracać (...), co kto mnie o co podejrzewa. :-))

oto Krzysztof M

Co jeszcze ustala pan drogą

Co jeszcze ustala pan drogą obwołania? :-)) Pokrzyczał pan, że czegoś nie wiem i co? ... Pan myśli, że tu jest onet i można kogoś "przegadać"? :-))

Tu erystyka działa, ale znacznie rzadziej, niż gdzie indziej... :-))

oto Krzych Adam

Całe szczęście, że słyszałem już co nieco o O. Krąpcu.

O. Krąpiec wyraził się o Bocheńskim jako o tym, który "niestety, jeszcze żyje".

Gdyby nie to to, gdybym tylko na panu polegał musiałbym pomyśleć, że O. Krąpiec był bardzo złym człowiekiem. Naprawdę musi go pan tak szkalować?

oto Krzych Adam

Ja nic o O. Józefie Marii Bocheńskim nie pisałem.

Choćby dlatego, że nie uważałem za stosowne wszczynać dysputy filozoficzne (czy na przykład teologiczne) z szanownym panem. Spytałem jedynie dlaczego szkaluje pan O. Mieczysława Alberta Krąpca. Czy byłby pan łaskaw to wyjaśnić, albo podać, gdzie wyraził się on o Bocheńskim jako o tym, który "niestety, jeszcze żyje"?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.