Katasonow: Grecja - monetyzacja historii czy wojna o reparacje?

Oczy całego świata zwrócone są dziś ku Grecji. Władze kraju trzymają za spust, którego pociągnięcie może spowodować rozpad europejskiej wspólnoty. Niewypełnienie zobowiązań w związku z obsługą długu państwowego, który wynosi już ponad 320 mld euro, może wywołać reakcję łańcuchową wśród europejskich właścicieli greckich papierów dłużnych. Problem niewypłacalności kraju zyskał jednak nowy wymiar: Ateny oświadczyły, że Niemcy winne są Grecji 9 mld euro za szkody poniesione w czasie I wojny światowej.

Desperacka walka z zachodnimi wierzycielami doprowadziła do tego, że Grecja przekłada dziś swoje historyczne krzywdy na język roszczeń finansowych. Dziennikarze nazwali to monetyzacją historii. Eksperci zaś uważają, że za sprawą Grecji dokonał się precedens wojny o reparacje, mogący posłużyć za wzór innym państwom, które znalazłaby się w ciężkiej sytuacji finansowej [1].

Kwestia roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec nie jest rzeczą nową. 70. rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie przypomniała o doświadczeniach, przez jakie przeszedł grecki naród. Z początku Grecję próbowały zdobyć faszystowskie Włochy, a potem na jej terytorium wtargnęły nazistowskie Niemcy. Kontynentalna Grecja znajdowała się pod niemiecką okupacją od 1941 do 1944 r., a Kreta i Wyspy Egejskie były okupowane do końca wojny.

Szacuje się, że w okresie okupacji, z głodu i w wyniku chorób, w Grecji zmarło od 250 do 400 tys. ludzi. Wśród ofiar było też 40 tys. skazańców i 210 tys. Greków wysłanych na przymusowe roboty do Niemiec. Okupacja doprowadziło ponad to do rujnacji gospodarki, zasobów mieszkaniowych i obiektów infrastruktury. Oto niektóre oficjalne dane: 1170 zniszczonych miast i wsi; 401 tys. zrównanych z ziemią budynków, 906 zatopionych statków handlowych, 129 zburzonych mostów.

Do tego dodajmy finansową grabież państwa, która wyraziła się w tym, że Bank Grecji zmuszony był przez nazistowskie Niemcy do wystawienia im dużego kredytu, który nigdy nie został spłacony. Ta kategoria szkód obejmuje też tysiące ton drogocennych metali, ukradzionych przez Niemcy i wywiezionych z Grecji.

W Grecji, rozmowy o reparacjach zostały podjęte na wysokim szczeblu państwowym już dwa lata temu, kiedy po chwili wytchnienia związanego z restrukturyzacją długu państwowego w 2012 r., nad kraj znów zaczęły nadciągać czarne chmury. Ateny nie wysuwały wówczas wobec Berlina żądania spłaty długu reparacyjnego. Głośne dyskusje na forum greckiego rządu i parlamentu miały być dla Berlina tylko sygnałem. Wówczas też wybrzmiała konkretna suma roszczeń reparacyjnych – 162 mld euro. Składała się na nią kompensata za szkody poniesione w związku z inwazją i okupacją kraju (108 mld euro), a także rekompensata za przymusową pożyczkę udzieloną III Rzeszy przez Bank Grecji (54 mld euro). Ukazane cyfry, według oceny greckich ekspertów, wyrażają minimalne szacunki.

Kwestię reparacji podjęto ze zdwojoną siłą po dojściu do władzy koalicji SYRIZA, w styczniu 2015 r. Po pierwsze premier Aleksis Tsipras wydał polecenie przygotowania oficjalnych dokumentów, dotyczących roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec. Po drugie poruczył zbadanie możliwych wariantów wytoczenia powództwa przeciwko Berlinowi przed sądami międzynarodowymi (w przypadku, gdyby Niemcy odmówiły dobrowolnej spłaty długu). Po trzecie przeprowadzono rewizję kwoty żądań reparacyjnych.

Na początku kwietnia 2015 r. grecki rząd oficjalnie oświadczył, że Niemcy winne są Grecji ok. 279 mld euro (co oznaczało zwiększenie roszczeń o 1,7 raza). Suma ta pokrywa w 88% dług państwowy Grecji. Gdyby dług państwowy został zmniejszony o sumę roszczeń reparacyjnych, Grecja stała by się państwem o największym dobrobycie w całej Unii Europejskiej. Jest więc o co walczyć.

Przez ostatnie 2 lata Berlin niejednokrotnie oświadczał, że nie zamierza wypłacać Grecji reparacji – niby to jakieś pieniądze Niemcy Grekom wypłaciły (miała być to suma w wysokości 115 mln marek). Poza tym, zdaniem Berlina, dla wypłat nie ma żadnych podstaw prawnych.

Trzeba przyznać, że sprawa roszczeń odszkodowawczych za okres II wojny światowej jest w najwyższym stopniu zagmatwana. Wszystko było bardziej proste i zrozumiałe, gdy chodziło o reparacje za okres I wojny. Wówczas określono zbiorczą kwotę zobowiązań reparacyjnych Niemiec, rozdzielono ją pomiędzy państwa poszkodowane, opracowano ogólny mechanizm poboru, ewidencji i podziału reparacji. Tak sprawnie działającego mechanizmu nie udało się już wypracować w stosunku do reparacji za okres II wojny światowej.

Kwestia odszkodowań była podejmowana na konferencjach w Jałcie i Poczdamie, ale nie sformułowano konkretnej sumy reparacji, ani nie uzgodniono kwot należnych poszczególnym państwom. Jakieś konkrety pojawiły się na konferencji paryskiej (listopad-grudzień 1945 r.), kiedy to podjęto decyzję o utworzeniu Międzysojuszniczej Agencji Reparacyjnej. Realia zimnowojenne uczyniły jednak niemożliwym realizację postanowień konferencji paryskiej. Powstanie dwóch państw niemieckich (RFN i NRD) ostatecznie przekreśliło możliwość wypłat reparacji.

We wrześniu 1990 r., między RFN i NRD z jednej strony, i czterema mocarstwami byłej koalicji antyhitlerowskiej (USA, Francja, Wielka Brytania i ZSRR) z drugiej strony, został podpisany Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec, znany pod nazwą Traktatu „dwa plus cztery”. We wspomnianym dokumencie nie ma żadnego zapisu o zobowiązaniach reparacyjnych nowych zjednoczonych Niemiec, i Berlin dziś ten fakt akcentuje. Natomiast rząd Grecji z przekonaniem argumentuje, że Ateny nie były stroną Traktatu „dwa plus cztery”, dlatego dokument ten nie odbiera Grecji prawa do dochodzenia roszczeń z tytułu reparacji wojennych.

Poza II wojną światową, Ateny wspomniały też o I wojnie. Niemcy wyszły z niej obciążone długami z tytułu zaciągniętych w innych krajach, jeszcze przed 1914 r., kredytów i pożyczek. Do tych niespłaconych długów dołączyły zobowiązania reparacyjne, ustalone w 1919 r. na konferencji pokojowej w Paryżu. Zachód wiele razy wczuwał się w sytuację Niemiec, zgadzając się na odroczenia i częściowe umorzenie ich zobowiązań. W 1933 r., gdy do władzy doszedł Adolf Hitler, Niemcy ogłosiły zaniechanie spłaty wszystkich zagranicznych długów. Zachód nie protestował. Ostatnie długi, zaciągnięte na początku XX w., Berlin spłacił dopiero w 2010 r.

Ateny kładą dziś szczególny nacisk na Porozumienie Londyńskie z 1953 r., które spisało na straty ok. 50% niemieckiego zadłużenia (w tym należności za okres I wojny światowej), a pozostałą część długu zrestrukturyzowało, wydłużając okres jego spłaty i wprowadzając niskie oprocentowanie. W praktyce obsługa niemieckiego długu nie przekraczała rocznie 5% dochodów uzyskiwanych z eksportu [2].

Dziś wśród ekonomistów panuje pełna zgoda co do tego, że bez Porozumienia Londyńskiego nie doszłoby do „niemieckiego cudu gospodarczego”. Niemcy byłyby w równie opłakanym stanie, co dzisiejsza Grecja. Ateny dają dziś Berlinowi do zrozumienia, że mógłby wykazać się większą empatią, proponując Grecji warunki analogiczne do tych, jakie znalazły miejsce w porozumieniu z 1953 r.

Zresztą eksperci rozumieją, że postępowanie zachodnich wierzycieli w stosunku do tego czy innego kraju zawsze poparte jest jakąś skrywaną polityczną kalkulacją. Prowadzona w latach 20. i 30. XX w. przez państwa byłej Ententy twarda linia postępowania wobec Niemiec, wyrażająca się w żądaniach wypełnienia wszystkich zobowiązań z tytułu kredytów i reparacji, sprzyjała dojściu do władzy nazistów. Obowiązywała wówczas zasada „im gorzej, tym lepiej”. Porozumienie Londyńskie z 1953 r. podyktowane było zimnowojennym imperatywem odbudowania niemieckiej siły jako przeciwwagi dla Związku Radzieckiego w Europie. Można odnieść wrażenie, że globalna elita świadomie prowokuje dziś bankructwo Grecji, które mogłoby rozsadzić europejską wspólnotę.

Jednak Grecja wspomina dzisiaj o I wojnie światowej nie tylko po to, żeby przypomnieć Niemcom ich własną historię i przemówić do ich serca i rozumu. Ateny postanowiły dalej prowadzić ofensywę na froncie wojny o reparacje. W trakcie posiedzenia greckiej komisji parlamentarnej powołanej w celu ustalenia wysokości reparacji niemieckich, przedstawiciele ministerstwa finansów oświadczyli, że rozmiar odszkodowania za straty zadane Grecji podczas I wojny światowej wynosi 9 mld euro. Szacunki strat dokonano na podstawie materiałów archiwalnych i przeliczono na walutę europejską z uwzględnieniem jej aktualnej siły nabywczej.

Z wyliczeń greckiego ministerstwa finansów Berlin wypłacił Atenom tylko 47 mln marek niemieckich (wg cen obowiązujących w 1952 r.). To zaledwie 1,5% ogółu strat poniesionych w czasie I wojny światowej. Niemcy przestały wypłacać Grecji reparacje po konferencji w Lozannie. Na tej konferencji, która miała miejsce latem 1932 r., podjęto decyzję o umorzeniu 90% zobowiązań odszkodowawczych Niemiec. Decyzję tą podejmowały wiodące mocarstwa zachodnie, które ułatwiały A. Hitlerowi realizację jego zamierzeń [3]. Opinia Grecji i innych pomniejszych państw nie były brane pod uwagę.

Na obecną chwilę władze Grecji ze wszelką cenę starają się uniknąć nadciągającej katastrofy finansowej. Zadośćuczynienie roszczeniom Aten za okres obydwu wojen światowych przedstawia się wielce problematycznie, ale prawdopodobieństwo restrukturyzacji suwerennego długu Grecji z uwzględnieniem roszczeń reparacyjnych nie jest znowuż takie małe. Choć Berlin, na froncie tej wojny, będzie walczył z Atenami z zaciekłością, obawiając się precedensu, który mógłby zostać wykorzystany przez inne kraje, w tym także przez Rosję.

W każdym razie inicjatywy Aten w sprawie odszkodowań wojennych nie pójdą na marne, bowiem zmuszają do powtórzenia sobie lekcji z tragicznej historii XX wieku.

Walentin Katasonow

- - -
Tekst pochodzi z portalu "Фонд стратегической культуры" (www.fondsk.ru)
źródło: geopolityka.org
Przekład: Justyna Jarmułowicz

________________________________________________
[1] V. Û. Katasonov. Rossiâ v mire reparacji, Moskva, Kislorod, 2015.
[2] Jürgen Kaiser. One Made it Out of the Debt Trap, Lessons from the London Debt Agreement of 1953 for Current Debt Crises, 2013.
[3] V. Û. Katasonov. Genuèzskaâ konferenciâ v kontekste mirovoj i rossijskoj istorii, Moskva, Kislorod, 2015, s. 197-198.

Walentin Katasonow: Grecja: monetyzacja historii czy wojna o reparacje?

gościnnie

Goszczą na prawicy.net Autorzy, którzy nie piszą tutaj na stałe, ale ciekawe teksty są dostępne dla Czytelników.

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
3
Ogólna ocena: 3 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

Należy nieco odczarować problem Grecji i zwrócić

uwagę na banki. W strefie € banki państwowe są filiami banku centralnego €. Tym samym banki Grecji, które cierpią na brak płynności gotówkowe, wyzbyły się gotówki na pożyczki, które same udzielały i na których zarabiają. Rząd grecki ma dziurę budżetową około 3.5%, jak większość państw UE i na cele budżetowe nie wykorzystały nie więcej niż 10% powstałego zadłużenia. Pożyczone pieniądze są potrzebne na dywidendy od inwestycji bankowych. A inwestorami są niemieckie i inne kapitały bankowe i nie muszą być to Europejczycy.

oto An z Kan

BBC pokazało jak parlament europejski jest wzburzony

i podzielony greckim problemem. Również liderzy państw też się zdenerwowali. Czekają na konkretne reformy, albo na propozycje reform, a grecki premier tylko się uśmiecha. Najbardziej zdenerwowana była p. prezydent Litwy. “With the Greek government it is every time mañana” " Z greckim rządem to jest zawsze "jutro" albo "później". Zwracam uwagę, że to jest złośliwe użycie słowa "mañana", a jest to słowo którym poniża się latynosów, którzy podobno zawsze się wykręcają tym słowem "jutro" od wykonania pracy.

oto Ireneusz

mañana

To nie jest słowo wykręcania się od roboty. To sposób zycia ludzi kultury śródziemnomorskiej. Badania wykazują, że nie dieta śródziemnomorska jest składnikiem podstawowym dobrego i długiego życia tych ludzi. A podejście do życia.
Mañana to słowo klucz, który obecnie radzą stosować wszyscy uznani fachowcy. Uśmiech oraz słowo "no problem", i wiedza o tym, że pewne rzeczy tocza sie własnymi życiem. Wystarczy pozwolić im się toczyć. Kultura cywilizacji (właściwie pseudocywilizacji) konsumpcji i natychmaistowego zdobywania wreszcie powinna zostać zanegowana przez Inteligencję.

oto Eowina

Okazuje się, że postawa Greków znalazła poparcie

u Amerykanów. Starają się jak mogą wpłynąć na Europejczyków aby długi greckie "ostrzygli" i MFW jest gotów do udzielenia następnych pożyczek. Nawet prezydent Tusk też to stanowisko popiera. Natomiast... Angela mówi "nein", w 2012 roku długi były już "strzyżone" i teraz Grekom nie popuści. Ano zobaczymy jak się sprawy potoczą. Może Amerykanie boją się, że Grecy przeniosą się do obozu przeciwnika, czyli do Rosji i Chin?! ;)
http://www.independent.co.uk/news/business/news/gr...

oto gość

Bez jaj - Grecji już umorzono

Bez jaj - Grecji już umorzono 100 mld euro długów (wychodzi 40000 euro na statystyczną 4-osobową grecką rodzinę) - koszty tego umorzenia obciążyły unijnych podatników strefy euro, w tym międzyinnymi podatników estońskich i słowackich - dużo od Greków biedniejszych. Dla porównania, że na początku lat '90 Polsce umorzono ok. ówczesnych 15 mld dolarów, co uwzględniając inflację na dolaże stanowiło równowarość 32 mld dzisiejszych euro - licząc na statystyczną rodzinę kilkanaście razy mniej.

oto KrzysiekSz

Żyli na cudzy koszt - i chyba się kończy?

Główny powód obecnej sytuacji Grecji jest stary jak świat: chęć życia na cudzy koszt. Poziom życia i konsumpcji, którzy statystycznie mieli Grecy w ciągu ostatnich kilkunastu lat był dużo większy niż to, co faktycznie wypracowali. Oczywiście banki też są winne, bo z chciwości pożyczały licząc, że jakoś to będzie - tzn. wiadomo, że Grecy nie będą w stanie zwrócić co pożyczą, ale pomogą rządy (czytaj: podatnicy z poza Grecji) i EBC (dodruk, czyli rozłożenie długu na wszystkich z euro-zony). Ale wyraźnie należy podkreślić: Grecja żyła ponad stan - jak się pożycza, to należy oddać lub ogłosić bankructwo z wszystkimi konsekwencjami. Kryzys ten nie zakończy się tak łatwo - bo nawet jeżeli mumia europejska postanowi wziąć te długi (pośrednio przenosząc je np. na panią (?) Eowinę, która już chyba nie może się tego doczekać lub tego gościa co zachwala i stręczy nam tutaj "mañianę" jako receptę na długie i udane życie), to i tak pozostanie problem, że gospodarka Grecja nie jest w stanie utrzymać średniego poziomu życia, którzy Grecy mieli dotychczas (był on zasilany z zewnątrz). To będzie dramat! Okaże się, że długi są obcięte, ale zarabiamy o połowę mniej. Chyba jest oczywiste nawet dla tych, którzy z dość tajemniczych względów bardzo się pochylają nad ciemiężonymi Grekami, że jest coś dziwnego w tym, że przed "kryzysem" - czyli momentem kiedy nastąpiło przejście od radosnego życia na cudzy koszt (świat wirtualny) do spłacania długów (świat realny) - PKB na głowę w Grecji było równe 70% PKB na głowę w Niemczech!!! Nie żebym był jakimś fanem Niemiaszków, ale mówimy o jednej z najpotężniejszych gospodarek świata, najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego, wysokim etosie pracy, dyscypliny i wydajności, kraju który ma trzecią w kolejności liczbę nagród Nobla - 105 - (po USA - 350, UK - 123), a liczba firm o globalnym zasięgu i rozpoznawalnych markach na całym świecie może tylko budzić zazdrość. I co - Grecy mieli 70% poziomu Szkopów? Widać gołym okiem, że ktoś fundował Grekom ten standard, bo sami to mogliby pewnie połowę sobie sfinansować, choć i to wydaje się zbyt optymistyczne.

oto Krzysztof M

Główny powód obecnej sytuacji

Główny powód obecnej sytuacji Grecji jest stary jak świat: chęć życia na cudzy koszt. Poziom życia i konsumpcji, którzy statystycznie mieli Grecy w ciągu ostatnich kilkunastu lat był dużo większy niż to, co faktycznie wypracowali.

I to Grecy tak pożyczali? :-) Pożyczał rząd Grecji i wątpię, żeby to szło na potrzeby Greków.

oto baba jag

Wolnośc i demokracja w natarciu

Od dwóch tygodni w Grecji zamknięte są wszystkie banki, a mieszkańcy mogą wypłacać z bankomatów jedynie 60 euro dziennie. Gdy wyjeżdżają z kraju, nie mogą mieć przy sobie więcej niż 1000 euro w gotówce. Część transakcji bankowych jest zawieszona, a wszystko razem powoduje, że mieszkańcy nie mają dostępu do sporej części swoich pieniędzy.

ale oczywiście to za czasów PRL była okupacja i niewola. tu okazuje się , że jedno od drugiego niczym się specjalnie nie różni. Chociaż nie, w POlandi nie ma na razie takich jaj bo był PRL ,który coś zbudował i styropian ma z czego bawić się w demokrację. Ale to już zdaje się niedługo potrwa.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.