Zanim nastąpi przełom

Zwycięstwo Andrzeja Dudy, dotychczas mało znanego polityka PiS z trzeciego szeregu tej partii, nad platformerskim wyjadaczem Bronisławem Komorowskim wywołało wstrząs w PO. Następczyni Tuska w Platformie i na urzędzie premiera nie bardzo wiedziała jak z tego wyjść.

Wszyscy politycy tego ugrupowania mówili o potrzebie „głębokiego przemyślenia”, „wyciągnięcia wniosków”, „zmiany wizerunku partii” itp. banały, by nie rzec bzdety. Inni odcinali się od przegranego, jeszcze inni odcinali się od odcinających. Zamieszanie trwa, nawet propagandziści na usługach PO w mediach establishmentu, udający dziennikarzy, również nie oszczędzali Komorowskiego i jego sztabu (skądinąd słusznie). Eksperci i „eksperci” tak chwalący (nie)miłościwie nam panujących jakby przypomnieli sobie o pysze i arogancji obecnej ekipy...

Reakcje te są poniekąd zrozumiałe. Miało być całkiem inaczej. Na tym jednak nie koniec. Na arenie politycznej pojawiły się nowe siły polityczne, żądające zasadniczych zmian na czele z Ruchem Pawła Kukiza pod hasłem zmiecenia establishmentu, a zawołaniem ich są JOW-y. Z drugiej strony nagle zaistniała PO-bis, a może postudecja z Ryszardem Petru na czele. (O obu ugrupowaniach poniżej).

Nieszczęścia, jak zwykle, chodzą parami. Ni stąd ni zowąd niejaki Zbigniew Stonoga opublikował omalże komplet akt dotyczących afery podsłuchowej, wziętych z Prokuratury Generalnej. Nie tyle sam fakt ich publikacji, (któż przeczyta kilkadziesiąt tysięcy stron?), ile jeszcze jeden dowód bezradności państwa – w tym przypadku szczególnie jego aparatu sprawiedliwości oraz służb specjalnych stanowi skandal nad skandale. A już wydawało się, że i ta afera zostanie zamieciona pod dywan. Nic z tego.

Zablokować Dudę i PiS

Zanim przejdę do smakowitego kąska dymisji, warto przypomnieć posunięcia PO, gdy jeszcze dzierży ona władzę wraz z Komorowskim. Na uroczystości wręczenia aktu wyboru prezydentowi elektowi, Duda spokojnie, wręcz uprzejmie poprosił, aby rządzący nie wprowadzali do czasu wyborów parlamentarnych poważniejszych zmian, w tym ustrojowych. Ten apel nie tylko że nie został uwzględniony, ale wywołał atak wściekłości Kopacz et consortes. „Rząd nie będzie spał w tym czasie”, „Sejm uchwali niezbędne ustawy”, „niech poczekają do czasu, gdy wygrają wybory” – to tylko najłagodniejsze odpowiedzi dane Dudzie i PiS-owi.

I rzeczywiście, premier i klub PO postanowili, póki czas przepchnąć w ekspresowym tempie ustawy, na które obejmujący prezydenturę Duda oraz prawdopodobnie wygrana w wyborach parlamentarnych – partia Kaczyńskiego nie wyraziliby zgody. Przede wszystkim ma być przyjęta ustawa o in vitro w wersji opracowanej przez PO. Zakłada ona m.in. dostępność sztucznego zapłodnienia nie tylko dla małżeństw, ale także dla konkubinatów. Zezwala też na mrożenie nadliczbowych zarodków. Takich zapisów nie zaakceptowaliby PiS i Duda.

Miotający się po przegranej I turze Komorowski wniósł projekt ustawy przyjmujący jako kryterium przejścia na emeryturę 40-letni staż pracy. Po wygranej Dudy, projekt wycofał (czym dowiódł, że oferował tylko kiełbasę wyborczą), ale inicjatywę tę przejęło PSL. Janusz Piechociński zagrał sprytne, bo nawet bez PO ludowcy uzyskają w Sejmie większość w tej sprawie.

Mimo apeli prokuratury (nie jest przygotowana na taką procedurę) i polityków PiS, rząd nie opóźni wejścia w życie nowej procedury karnej. Od lipca sądy, na wzór amerykański, nie będą prowadziły postępowania dowodowego, tylko rozstrzygały pojedynek między prokuratorem a adwokatem oskarżonego.

W Sejmie przeprowadzono debatę nad prezydenckim projektem zmian w zasadach działania Trybunału Konstytucyjnego i sposobie wyłaniania jego sędziów. Sejm następnej kadencji ma bowiem wymienić większość 15-osobowego składu TK, a już na jesieni wygasają kadencje pięciu sędziów. Toteż PO chce jeszcze teraz uchwalić projekt i nominować własnych sędziów, a PiS powstrzymać ten zamiar. Nowelizacja umożliwia przeprowadzenie „marszałkowsko-sędziowskiego" zamachu stanu, gdyż nie precyzuje przesłanek dotyczących sytuacji, w których Marszałek Sejmu ma występować do TK o czasowe zawieszenie prezydenta RP w obowiązkach.

Poza tym Platforma przygotowuje kilka ustaw stanowiących ukłon w stronę wyborców, aby wyprzedzić Dudę. Pamiętajmy, że między I a II turą wyborów prezydenckich Komorowski zgłosił, a Sejm uchwalił przeprowadzenie referendum ws. JOW-ów, finansowania partii politycznych i rozstrzygania wątpliwości na rzecz podatnika. Koncepcja referendum budzi jednak wiele zastrzeżeń prawnych, nie wiadomo jednak czy nowy prezydent ma prawo wycofać wniosek swojego poprzednika. Koalicja obsadziła też swoimi ludźmi Zarząd TVP.

Poza tym Komorowski ogłosił, że skorzysta ze swoich uprawnień i wyznaczy termin wyborów parlamentarnych, chociaż ze względu na kalendarz wyborczy mógłby to zrobić prezydent Duda. Dodajmy, że PO miała zatrudnić hejterów. Oczywiście oficjalnie partia temu zaprzeczyła. A jakże!

Kopacz dokonuje egzekucji

To było zaskoczenie nie tylko dla opinii publicznej, ale również dla czołowych polityków PO. 10 czerwca br. Ewa Kopacz ogłosiła dymisje ministrów: zdrowia – Bartosza Arłukowicza, sportu – Andrzeja Biernata, skarbu – Włodzimierza Karpińskiego; wiceministrów: gospodarki – Rafała Baniaka i Tomasza Tomczykiewicza, środowiska – Stanisława Gawłowskiego oraz: szefa doradców premiera – Jana Vincent-Rostowskiego, marszałka Sejmu – Radosława Sikorskiego, szefa Instytutu Obywatelskiego – Bartłomieja Sienkiewicza, koordynatora służb specjalnych – Jacka Cichockiego, który jednak pozostaje szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Premier powiedziała, że po rozmowach z „osobami, które pojawiły się na taśmach”, uznała, że nie może dalej czekać. „Dziś jest okres wyborczy. PO ma bardzo konkretną propozycję dla wyborców. Nie może być obciążona taśmami. Jako premier nie pozwolę na granie taśmami” – dodała Kopacz. Jak się wydaje, zapowiedź publikacji dalszych nagrań tę decyzję przyspieszyło. Wynika z tego, że szefowa rządu złożyła wyżej wymienionym „propozycję nie odrzucenia” i zamiast ich odwołania zaproponowała złożenie rezygnacji, co pozwoliło im zachować twarz. Chociaż … przypomnijmy piosenkę: „Spróbuj zachować własną twarz, jeśli ją jeszcze, jeszcze masz”.

Jest jeszcze jeden do ścięcia – prokurator generalny Andrzej Seremet. „Sprawa podsłuchów ma negatywny wpływ na państwo. Jedynym efektem rocznego śledztwa w sprawie afery jest gigantyczny wyciek akt śledztwa. To podważa zaufanie do prokuratury. Dlatego nie przyjmę sprawozdania prokuratora generalnego. Uważam, ze jedyną instytucją, która jest w stanie wyjaśnić tę sprawę jest prokuratura z nowym prokuratorem generalnym” – oskarżała premier.

To nie takie proste, jak z ministrami i pozostałymi funkcjonariuszami. Może go odwołać tylko Sejm i to większością dwóch trzecich głosów. W dodatku, gdyby chciała złożyć wniosek o jego odwołanie, musiałaby zasięgnąć opinii Krajowej Rady Prokuratury, która na zajęcie stanowiska ma... dwa miesiące. Seremet ze swej strony uważa, iż prokuratura jest w porządku, co oświadczył występując w Sejmie.

Zaprotestował on przeciwko określeniu tej nowej afery mianem „wycieku z prokuratury”. Według niego akta zostały udostępnione stronom przygotowywanego procesu oskarżonych o podsłuchiwanie, co stanowi obowiązek prokuratury. Prawdopodobnie skopiowania czy sfotografowania akt dokonał jeden z asystentów adwokata broniącego Marka Falenty, oskarżonego o zlecenie kelnerom założenia podsłuchu. Obrońca stanowczo zaprzecza.

Podobno głowę pod topór miał również położyć Paweł Wojtunik stojący na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Dementuje on te pogłoski, twierdząc, iż podczas jego rozmowy z Kopaczową nie było w ogóle mowy o dymisji. Ciekawe, bo została ujawniona jego rozmowa z obecną komisarz UE – Ewą Bieńkowską w słynnej już restauracji warszawskiej ”Sowa i przyjaciele”. A niby wszyscy nagrani mieli odejść. I z nim nie da rady, cóż, szefowie służb specjalnych wiedzą dużo, bardzo dużo, a o politykach szczególnie...

Posunięcia premier są wyjątkowo niewiarygodne. To przecież ona powierzyła Sienkiewiczowi kierowanie Instytutem Obywatelskim, to ona mianowała Rostowskiego szefem doradców, nic nie zarzucała dotąd Sikorskiemu, powoływała ministrów, o których wiedziała (bo cała Polska wiedziała), co i jak mówili w czasie biesiad. Typowo nerwowy, histeryczny zabieg. Gdyby ich odwołała rok temu, można by mówić o wiarygodnych dymisjach. Zresztą sama otwarcie przyznała, że chodzi o wizerunek Platformy podczas wyborów. Jedynym honorowym wyjściem dla Kopacz jako przewodniczącej partii i premiera byłoby złożenie dymisji swojej i rządu. Ale o czym ja piszę? O honorze polityków PO?

O czym śpiewa Kukiz

Pojawienie się Pawła Kukiza w czasie wyborów prezydenckich stanowiło pewną sensację. Pieśniarz, rockman, człowiek estrady. Bezpardonowo atakował istniejący system, a partie polityczne i polityków, bez względu na opcję ideową „mieszał z błotem i bezcześcił”. Określał się jako apolityczny i bezpartyjny. Niewątpliwie mamy do czynienia z novum, gdy „apolityczny” facet startuje do par excellence politycznego urzędu, a jego zwolennicy „bezpartyjni” i równie „apolityczni” chcą zasiąść na Wiejskiej. No, ale dzieje Polski znają nie takie przypadki. Poszli za nim młodzi i wykształceni. Jako panaceum na wszelkie bolączki polskie uznał zainstalowanie jednomandatowych okręgów wyborczych. I tu mamy bardzo interesujący objaw.

Zarówno media reżimowe, jak i niezależne, tudzież niby-niezależne zaczęły od początku głaskać ruch Kukiza, miast go opluwać, wyszydzać i wynajdywać wszelakie haki – prawdziwe lub nieprawdziwe, to obojętne, już Rosjanie bowiem dawno wymyślili powiedzenie „dokażi, czto nie wierbliud”. Nawet Janusz Korwin-Mikke próbował porozumieć się z nim – bez rezultatu. A już po rozstrzygnięciu walki o prezydenturę wszystkie obozy polityczne gorliwie zabiegają o Kukiza i kukizowców. Takie postępowanie ma swoją prostą przyczynę. PO liczyło, że Kukiz odbierze glosy Dudzie, bo z pewnością nie uszczknąłby elektoratu Komorowskiego.

Po wyborze prezydenta sytuacja nie zmieniła się, gdyż – mimo że Duda mówił w dużym stopniu językiem antysystemowców – można oczekiwać walki o wyborców PiS, a PiS-u o wyborców ugrupowania Kukiza. Sytuacja wręcz komfortowa – pieszczoszek wszystkich walczących stron, bo jest o co umizgiwać się – 20 proc. głosów żaden polityk, poważny czy niepoważny gardzić nie będzie.

Lider „antysystemowców” budzi skrajne emocje. Publicysta „Matka Kurka (vel Piotr Wielgucki nie pozostawia na nim suchej nitki i uważa go za Owsiaka-bis. >>… kariera muzyczna Kukiza w całej rozciągłości przekłada się na karierę polityczną. Pawełek Kukiz darł łacha z katolików bogoojczyźnianych … i komuchów z SLD. Śpiewał „Skórę” w komitecie wyborczym PO i wspierał Hannę Gronkiewicz-Waltz, by za chwilę występować w prawicowych programach publicystycznych i walić w liberała-aferała Donalda Tuska.

Lider politycznych dzieci i młodzieży popierał środowisko LGBT i protestował przeciwko marszom równości organizowanym przez tęczowe towarzystwo. Był też w komitecie poparcia Marszu Niepodległości, potem pojechał na Majdan do „banderowców” i znów po kilku miesiącach powtarzał za „narodowcami”, że „pan Putin” jest wielkim politykiem. (…) Po kilku miesiącach poszedł do knajpy z Januszem Korwin-Mikke na flaki i zaczął krzewić ideały wolnego rynku, jak również coś przebąkiwać o koalicji z „liberałami”

Jak na społecznika przystało jego idea jest wspierana przez fundację, której można przekazać 1% podatku. W środku komitetu Kukiza znajdziemy skarbnika, Piotra Midziaka, prezesa miejskiej spółki "Regionalne Centrum Sportowe" w Lubinie. Do tego zastawu dołączył prawnik starostwa lubińskiego Tomasz Ochocki i były burmistrz Milicza Paweł Wybierała. W uzupełnieniu antysystemowych działaczy zobaczymy twarze byłych esbeków i TW z Samoobrony, jak również komuchów-aferałów z SLD, którzy budują regionalne struktury nieistniejącego Ruchu Kukiza”.

Zapytajmy więc, jak wygląda program Kukiza. JOW-y to sztandarowe hasło. Według ludzi znających się na rzeczy taka ordynacja jeszcze bardziej promowałaby wielki partie, czyli ugrupowania establishmentu. Ostatnim dowodem na ułomność tego systemu jest wynik wyborów w Wlk. Brytanii, gdzie Patia Nieodległości uzyskując ponad 3 mln głosów uzyskała jeden mandat.

Być może lider antysystemowców chowa cały program na czas jesiennej kampanii. Jak dotychczas zajął się mediami. Jego ugrupowanie domaga się m.in. zakazu koncentracji u jednego właściciela więcej niż 20 proc. rynku mediów na poziomie lokalnym oraz ogólnopolskim. "Dziś prawie 90 proc. mediów regionalnych ma jedna grupa Verlagsgruppe Passau" - napisał Kukiz.

Domaga się ograniczeń dla mediów należących do zagranicznych właścicieli: "zakaz zatrudniania w mediach publicznych dziennikarzy pracujących jednocześnie dla mediów zagranicznych. Chce "zakazu reklamy firm państwowych oraz organów władzy publicznej wydawanych w Polsce mediach o kapitale zagranicznym (za wyjątkiem mediów branżowych reklam w mediach wydawanych za granicą do tamtejszego klienta)".

Proponuje także kary za rozpowszechnianie nieprawdy, "zwiększone w przypadku nieprawdziwych informacji uderzających w polską rację stanu (kłamstwo oświęcimskie typu 'Polskie Obozy')". Zupełnie słusznie, acz oczekujemy na program w innych dziedzinach życia publicznego.

Całkowicie odmienne stanowisko zajmuje inny publicysta - Konrad Rękas. Uważa on, że:

„Tylko ten jeden zabieg może ustrzec nowy ruch protestu przed Jarosławem Kaczyńskim i Grzegorzem Schetyną. Jeśli chce jednocześnie zachować wiarygodność i spełnić głód skuteczności – Paweł Kukiz musi stanąć na czele następnego rządu RP. (…) W każdej innej konfiguracji – czy to wchodząc do gabinetów formowanych z decydującym głosem PiS, czy PO – Kukiz jest skazany na rolę konsumowalnej przystawki, albo na uwiąd i rozpad ruchu”.

Dylematy, przed którymi stoi ruch Kukiza publicysta puentuje zwięźle, acz dosadnie: >>Kukiz będzie działał pod presją aktywu, domagającego się szybkiego skonsumowania sukcesu (zanim poparcie opadnie), ale i pod naciskiem wyborców oczekujących przede wszystkim zachowania twarzy i niesprzedania się idola. Oba punkty widzenia powinno zadowolić twarde stanowisko „tanio d... nie damy!

Balcerowicz w odsłonie Petru

Jak zmiany, to zmiany. Po strzaskaniu PO wiele środowisk politycznych i businessowych (o mocodawcach zagranicznych nie wspominając) doszło do wniosku, że na tym wózku daleko nie zajadą. Czyli powstało zapotrzebowanie na coś nowego w miejsce upadającej lub podupadłej PO. Powstającą po Platformie próżnię ma zapełnić Nowoczesna.pl, na razie w formule stowarzyszenia. Na jej czele stanął Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Początkowo media donosiły, iż byt ten ma być kierowany także przez pogromcę polskiej gospodarki Leszka Balcerowicza. Mocodawcy wszakże, a może i obaj panowie doszli do wniosku, że b. minister, wicepremier tudzież prezes Unii Wolności w latach 1995 - 2000 nie nadaje się na sztandar nowego bytu z racji nielichych zaszłości politycznych.

Pozostał więc sam Petru, który wszak Balcerowicza zna, albowiem tuż po studiach został jego „doradcą” (1997 – 2000), czyli po prostu miał dobrą „fuchę”, bo trudno zakładać, by gołowąs doradzał takiemu tuzowi. Należał do Unii Wolności. W latach 2001–2004 pracował w Banku Światowym. Później do 2008 zajmował stanowisko głównego ekonomisty w Banku BPH, a następnie pełnił dyrektorskie funkcje BRE Banku i w PKO BP. Współpracował z Forum Obywatelskiego Rozwoju założonym przez Balcerowicza. Od 2014 r przewodniczący rady nadzorczej PKP S.A.

Jak widać życiorys jak najbardziej poprawny politycznie. Czas więc 43-latkowi wypłynąć na szersze wody. On też nie lubi (?) polityków ani partii, on też „jest wkurzony”. Petru, podobnie jak inni liderzy, próbował czarować Kukiza, lecz nic z tego nie wyszło. Jeszcze Nowoczesna.pl nie została zarejestrowana, jeszcze nie zakończył się zjazd założycielski, a już me(r)dia publiczne i prywatne zapraszały go przed mikrofony i na ekrany TV, a sondażownie dawały postudeckiemu tworowi 5 – 7 proc. poparcia. Taka to i wiarygodność większości biur badania opinii publicznej.

Czy ugrupowanie to ma zastąpić PO, jak UW zastąpiła udecję, a PO UW, przekonamy się po wyborach. Jedno jest jasne – Petru będzie odbierał głosy Platformie, bo też innego zagłębia elektoratu nie ma. „No i dobrze, no i na zdrowie, tak się wychodzi na człowieka” – jak pisał Władysław Broniewski.

Cóż proponuje nam Nowoczesna.pl? Proszę, oto cytaty z wynurzeń programowych:

„Mamy jasną wizję, jak współtworzyć sprawnie i sprawiedliwie działające państwo, społeczeństwo i rynek. (…) Chcemy państwa respektującego wolność i różnorodność obywateli oraz przywrócenia wolności gospodarczej. (…) Dążymy do tego, by młodzi mieli lepsze perspektywy, przedsiębiorcy – możliwość lepszego działania, a wszyscy obywatele - lepsze życie. (…) Angażujemy się w zmiany społeczne, bo mamy doświadczenie, energię i entuzjazm. (…) Chcemy, aby do życia publicznego wróciła wizja, przyzwoitość i szacunek”.

Tyle pod hasłem tego, co Petru nazywa wartościami, a są nimi według niego: nowoczesność, wolność, rozwój, zaangażowanie, odpowiedzialność. A poza tym:

„Naszym celem jest społeczeństwo nowoczesne i otwarte, opierające swój byt ekonomiczny o innowacyjną przedsiębiorczość. Społeczeństwo ludzi wykształconych zgodnie z wyzwaniami nowoczesności. Społeczeństwo otwarte na Europę i świat. (…) Nie chcemy rozbuchanych przywilejów grup zawodowych, takich jak górnicze czy rolnicze. Sprzeciwiamy się nadmiernemu udziałowi państwa w gospodarce i dofinansowywaniu przestarzałych branż z naszych podatków. W zamian proponujemy nowoczesną gospodarkę opartą na wiedzy, a nie na taniej sile roboczej. (…) Za przyjaznym dla przedsiębiorców i przedsiębiorczości systemem prawa.(…) Pragniemy przywrócić wolność gospodarczą. (…) Opowiadamy się za systemem ochrony zdrowia, w którym nie będzie się udawać, że wszystko jest bezpłatne, tylko mało dostępne. Systemem, który zapewnia równy dostęp do opieki zdrowotnej wszystkim, niezależnie od dochodów, miejsca zamieszkania i stanu zdrowia”.

Założę się, że żaden dziennikarz reżimowy nie zada kłopotliwych pytań Petru, jak choćby następujące: Jak osiągnąć lepsze perspektywy dla młodych. Jak pojmuje społeczeństwo otwarte, czy tak jak Open Society Foundation George’a Sorosa? Dlaczegóż to Nowoczesna.pl protestuje przeciw rzekomo „rozbuchanym” przywilejom rolników, a nie wspomina o przywilejach kapitału zagranicznego w Polsce? Jaki ma być system zdrowia proponowany przez ugrupowanie Petru? Pytania te można by mnożyć. A może nie warto, przecież wiadomo, że chodzi o to, by sitwa kosmopolityczno-liberalna trzymała mocno władzę w Polsce, a reszta jest mydleniem oczu.

Czy Polska wygra wybory?

Trudno dziś przewidywać, jakie nowe siły staną w szranki wyborcze, kto wygra, a kto przegra i jakie nastąpią układanki prze- i powyborcze. Obecnie – nawet nie sięgając do sondaży, których autorzy już doszczętnie się skompromitowali – można przewidzieć wypadnięcie za burtę Twojego Ruchu Janusza Palikota. Wydaje się, że libertyński meteoryt już spadł. Prawdopodobnie po raz pierwszy w III RP nie zasiądzie w ławach sejmowych SLD, którego pogrążyła kandydatura Magdaleny Ogórek, na skutek czego partię Leszka Millera rozrywają gry personalne, a jego pozycję wielu działaczy lewicy podważa.

Znak zapytania stoi nad PSL-em. Stronnictwo to bowiem ponosi współodpowiedzialność za to, co złego stało się w Polsce w ciągu ostatnich ośmiu lat. Pamiętajmy jednak, że znalezienie się poniżej progu wyborczego przepowiadano ludowcom niejednokrotnie i zawsze mylnie.

Z kolei warto przyjrzeć się pewnym zwycięzcom. Niewątpliwie największe szanse na zdobycie większości mandatów ma PiS. Z drugiej strony partia Kaczyńskiego po zdobyciu prezydentury jakby osiadła na laurach, a przecież Duda wszystkiego nie załatwi. Z drugiej strony eksponowanie Jarosława Kaczyńskiego czy też Antoniego Macierewicza może przynieść straty w elektoracie.

Trzeba więc pokazać w kampanii wyborczej (a de facto ona już trwa) nowe twarze prócz Dudy (nie może on ze względu na zajmowany urząd brać udziału bezpośredniego w walce wyborczej) i matki ostatniego zwycięstwa – Beaty Szydło. Aktywność PiS-u jest już dzisiaj potrzebna, gdyż obecna koalicja szykuje blokady do rządzenia po wyborach.

Z pewnością poczesne miejsce zajmie Ruch Kukiza, choć zdobyte w wyborach prezydenckich ponad 20 proc. nie musi się przełożyć na wybory sejmowe. To zupełnie inna poetyka polityczna. Dużo też zależy od tego, co zaprezentuje Kukiz wyborcom prócz nieszczęsnych JOW-ów. PO bez wątpienia przystąpi do drapieżnej walki, by osiągnąć wynik choćby pozwalający przetrwać na scenie politycznej. Platforma jest typowana na drugie lub trzecie miejsce, trzeba jednak uwzględnić mylność sondaży. Ugrupowanie Petru raczej nie zdobędzie mandatów, zresztą ma ono stanowić „ławkę rezerwowych” dla PO.

Z tym ogólnikowym bełkotem nie powinno przedostać się do parlamentu, choć łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. Wtedy Nowoczesna.pl uzyska najwyżej kilka mandatów, tym bardziej że będzie miała za sobą reżimowe media. Trudno przewidzieć losy partii dowcipnie nazwanej przez swego założyciela KORWiN. Montowane koalicje wyborcze jakoś nie dochodzą do skutku. Ale „jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy” z przedwczesnym wyrokowaniem.

Kto wygra, kto przegra? Najważniejsze, by zwycięzcą w nadchodzących wyborach okazała się Polska.

Zbigniew Lipiński

13 czerwca 2015 r.
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2015)

oto Zbigniew Lipiński Zbigniew Lipiński

publicysta polityczny, publikuje w "Myśli Polskiej"
www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto chłop jag

Kto wygra, kto przegra?

Kto wygra, kto przegra? Najważniejsze, by zwycięzcą w nadchodzących wyborach okazała się Polska.

Niepodległości nie zdobywa się kartką wyborczą - bo inaczej np. Talibowie w Afganistanie biegaliby nie z kałachami - tylko z kartkami wyborczymi - tołażysze.
Porządku w państwie - który jest niezbędny aby umeblować swój dom po polsku też nie zrobi się kartką wyborczą tołażysze.
Wniosek?
Czas zrozumieć - że tzw. demokratura - to narzędzie wymyślone przez pupili szatana umożliwiające owym pupilom robienie z ludźmi stworzonymi przez Boga tego - co tyko im się podoba - tołażysze.

oto Ekspe

Czyżby przystawki PiS-u

Czyżby przystawki PiS-u zaczęły odczuwać niepokój, co do wyników wyborów parlamentarnych?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.