Kontrrewolucja integralna?

Dlaczego uważam za niemożliwy powrót do stosunków z roku 1789 lub, jeszcze lepiej, do Średniowiecza? Z bardzo prostego powodu: do integralnie pojętego świata przedrewolucyjnego nie chciałby dziś wrócić nikt, łącznie z najbardziej zdeterminowanymi konserwatystami, permanentnie narzekającymi na "upadek naszych czasów", "demokrację", "rządy motłochu" i marzącymi o powrocie sprawiedliwych królów i szlachetnych rycerzy.

I napisałem te słowa samemu będąc konserwatystą, narzekającym na "upadek naszych czasów", "demokrację", "rządy motłochu" etc. Konserwatysta to ktoś, kto chciałby odbudowy tego, co przed rewolucjami istniało, ale też to ten, kto uważa za restaurowalne tylko to, co mieści się w dzisiejszym wyobrażeniu świata. 

Jako konserwatysta nie mam najmniejszego problemu z myślą o świecie empirycznie istniejącym bez wyborów powszechnych, afirmacji praw gejów, socjalizmu, zetatyzowanego państwa i setek urzędów, bez przymusu szkolnego dla wszystkich dzieci, czy też bez ZUS-u. Tak, łatwo mi sobie wyobrazić liberalny gospodarczo autorytaryzm, respektujący tradycyjny system cnót i wartości. Powiem więcej, to taki właśnie świat wydaje mi się normalnym. Innymi słowy, uważam za całkowicie realny powrót do przed-demokratycznych i przed-liberalnych form ustrojowych i politycznych.

Stąd moja sympatia dla Putinowskiej Rosji, która odrzuciła postępowo-zachodni model demoliberalny, afirmując silną władzę centralną, tradycję prawosławną i odrzucając prawa rozmaitych mniejszości seksualnych. Gdy myślę o miłej mi wizji autorytarnej, to mam przed oczami Franco, Pinocheta i kilku innych prawicowych dyktatorów, którzy w sferze politycznej dokonali kontrrewolucji, przywracając do życia instytucje polityczne, których korzenie tkwią w świecie przedrewolucyjnym.

Zauważmy, że żaden z prawicowych dyktatorów nie pokusił się o dokonanie całościowej kontrrewolucji społecznej. Dlaczego? Dlatego, że przeciętny człowiek nie chciałby dziś żyć w świecie przedrewolucyjnym czy zgoła mediewalnym. Mowa tu nie tylko o przeciwnikach wymienionych wyżej konserwatywnych dyktatur, ale także o ich zwolennikach. Wszyscy ci, którzy głoszą kontrrewolucję "integralną", powrót do społecznego i prawnego status quo ante musieliby bowiem przyjąć rozmaite rozwiązania, w których zapewne sami nie chcieliby żyć. Wymieńmy kilka z nich:

1/ Jeśli w świecie przedrewolucyjnym ktoś był szlachcicem, arystokratą to miał całkiem słodkie i beztroskie życie. Niestety, 98% ludzi nie było szlachcicami, a zdecydowana większość była chłopami. Kto, nawet spośród najbardziej radykalnych konserwatystów, chciałby dziś zostać chłopem pańszczyźnianym, takim jakim byli jego pradziadowie? Czy któryś z Czytelników chciałby np. 3 razy w tygodniu pracować na "pańskim" polu, za darmo, pod nadzorem karbowego, który nahajką wali po plecach zbyt leniwych i powolnych w pracy? Kto chciałby mieć wpis w dowodzie osobistym "chłop pańszczyźniany"?

2/ W świecie sprzed Rewolucji, a jeszcze i wiele dziesięcioleci po nim, nie można sobie było swobodnie wybrać współmałżonka. Małżeństwo nie było prywatną sprawą między Nią a Nim, ale pomiędzy rodzinami Jej i Jego. W tamtej rzeczywistości nie mógłbym poślubić mojej Żony z tak "banalnego" powodu, że ją bardzo kocham. Musiałbym poślubić tą kobietę – nazwijmy ją przykładowo Basia – którą naznaczyliby mi moi rodzice. I nic by mojej matki nie interesowało czy Basia mnie interesuje.

Ważne byłoby to, że to moi rodzice, znając moje "obiektywne dobro", kazaliby mi ożenić się z panną Barbarą. Rodzice obydwu stron spisują stosowny ślubny kontrakt, decydują ile kto da krów, a ile kto da morgów. Nie zgadzam się? To mnie wydziedziczą, a przecież w ówczesnym świecie "człowiek luźny" ma nikłe możliwości zarobkowania, gdy o wszystkim decyduje ziemia. Mężczyzna mógł zostać zakonnikiem lub zaciągnąć się na najemnego żołnierza. Kobiecie pozostaje albo klasztor (rodzaj "śmierci za życia"), albo zamążpójście za tego, za kogo jej kazali. I kto chciałby dziś wrócić do tych czasów? Kto chciałby poślubić jakąś Basię, gdy kocha inną?

3/ W tamtym świecie niewiele zależało od osobistej zdolności, wykształcenia, zaradności, gdyż – jak wspomniałem – o wszystkim decydowała własność ziemska. Z pracy intelektualnej lub własnych rąk można było najwyżej nędznie wegetować. Drogi awansu i kariery uzależnione były od pochodzenia i otwarte właściwie tylko dla szlachty. Wiele funkcji państwowych, kościelnych czy samorządowych zamkniętych było dla mieszczan, czyli dzisiejszej klasy średniej. Chłop nie miał absolutnie żadnych możliwości.

Podobnie było z osobą urodzoną w związku pozamałżeńskim, która nie mogła pełnić żadnych funkcji i dopiero jeden jedyny papież mógł, specjalnym przywilejem, zatrzeć złe pochodzenie "pokrzywnika" (=spłodzonego w pokrzywach). Czy ktoś chciałby dziś wrócić do takiego świata, gdzie pochodzenie społeczne determinuje dosłownie całe życie? Gdzie nie istnieją możliwości zawodowego awansu? 

Te trzy przykłady, które wymieniłem – a można ich by tu było wymienić przecież znacznie więcej – pokazują, że nawet najzagorzalsi kontrrewolucjoniści nie chcieliby dziś integralnego powrotu do stosunków prawnych i społecznych ze Średniowiecza czy choćby do świata sprzed 1789 roku. Nie chodzi o to, aby tamtą rzeczywistość wyśmiewać. Nawet nie o to, aby powiedzieć, że była gorsza od rzeczywistości społecznej, w której przyszło nam żyć.

Problem tkwi w czymś innym: człowiek wychowany we współczesnym świecie nie umiałby już egzystować, odnaleźć się w tamtej rzeczywistości; nie umie sobie już nawet wyobrazić życia w tamtym świecie i tamtejszych stosunkach. Dlatego konserwatysta musi porzucić utopię o "powrocie integralnym do status quo ante", na rzecz tego, co możliwe, a czym jest kasata demoliberalnego państwa, które jest słabe, niewydolne, drogie i kompletnie nihilistyczne. Dlatego, powtórzę raz jeszcze, patrzę dziś na wschód...

Adam Wielomski

oto Adam Wielomski Adam Wielomski

Historyk idei, monarchista, profesor zwyczajny nauk politycznych. Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, redaktor naczelny "Pro Fide Rege et Lege" oraz serwisu www.konserwatyzm.pl

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto JJerzy

Ło Boże ...

Co tu się zaraz będzie działo ... :)

oto Dubitacjusz

Mam identyczny pogląd, co prof. Wielomski

Stary ład opierał się na nierówności stanów społecznych, zależnie od przynależności człowiek miał inny przywileje i obowiązki.

Neofaszystowska wizja zaprowadzenia Nowe Średniowiecza metodami przymusu państwowego jest kompletnym absurdem. W ten sposób da się stworzyć co najwyżej etatystyczny zamordyzm.

Przy okazji zacytuję swój wczesniejszy wpis.

Komunizm bloku sowieckiego nieświadomie odtwarzał formy średniowiecza.

  • Marksizm-leninizm jako ateistyczna religia.
  • Struktura feudalnych zależności pociągnięta od Moskwy do zakładowych organizacji partyjnych.
  • Członkowie partii jako warstwa uprzywilejowana (rycerze).
  • Partyjni dygnitarze jako baronowie.
  • Sekretarz generalny jako król.
  • Przywódca ZSRR jako cesarz.
  • Akurat CzeKę przyrównywałbym bardziej do zakonów rycerskich znajdujących się poza strukturą feudalną.

Różnica w tym, że średniowiecze było zanurzone w chrześcijaństwie, jego duchowości i etyce.

Tak samo hierarchia średniowiecznej piramidy społeczno-politycznej jest źle rozumiana. Tam nie było stabilności, którą przyniosły idee absolutyzmu i legitymizmu, tylko nieustanne wojny w "pionie" i w "poziomie".

oto Piotr Piętak

Wie Pan, że jak mówił mój

Wie Pan, że jak mówił mój były kolega "zdziwką mnie walneło"po przeczytaniu Pana wpisu, relacje między rycerstwem a chłopami oparte
były na czyms zupełnie innym niż nomenklatury komunistycznej i reszty
niewolników w ZSRR - to różnica kardynalna a jeżeli już coś do czegoś porównywać to raczej ustrój niewolniczy do komunizmy. Całkowite poplątanie ten pana wpis

oto Skanderbeg

Wg mnie, autor ma racje.

Czy da sie calkowicie odwrocic bieg dziejow? Wg mnie, to niemozliwe, a silowe proby doprowadzilyby do piekla na ziemi
A kult ziemi?Czerwoni Khmerzy tez uwazali,ze tylko praca na roli uszlachetnia.
Jezeli ktos dzisiaj chcialby wrocic do struktur sredniowiecznych, czy chocby z czasow absolutyzmu, to najczesciej, widzialby siebie na jednym z gornych szczebli drabiny spolecznej. A ci integralni konserwatysci najczesciej, nie potrafiliby odrabac glowy kogutowi, a czasem marza o czasach rycerskich.Moj komentarz jest prosty i nie bede silil sie na jakies wyrafinowane mysli. Przepraszam za brak polskich znakow, ale jestem w podrozy i pisze z telefonu.

oto Ireneusz

Nie ma racji

Nie jest konserwatystą po prostu. Konserwatyście nawet by do głowy nie przyszło, że można "konserwować" czas. Konserwatyzm odnosi się do rzeczy uniwersalnych, a nie do wypaczeń różnych historycznych okresów. Plemiennych. Wczesnochrześcijańskich. Średniowiecznych. Nowożytnych.
Dziś też są wypaczenia, które jutrzejsi "konserwatyści" chcieliby na siłę utrwalić? Darujmy te bzdety.
Konserwatyzm dotyczy jedynie Prawa Naturalnego (nie każdy lubi i rozumie to określenie) i Dekalogu.

oto chłop jag

Cywilizacja białego człowieka została wykolejona

przez antyfrancuską rewolucję i wcześniej czy później musi być na powrót wsadzona w boskie koleiny - tołażysze - inaczej będzie Piekło na Ziemi.
Wniosek?
Być może - niezbędnym warunkiem do umieszczenia wspomnianej cywilizacji na powrót w boskie koleiny - jest powrót do jaskini?
Właśnie obserwujemy taki marsz ku jaskini i to z najnowszymi technologiami pod pachą - tołażysze.

oto Konrad Rękas

Jak już gdzieś napisałem

Jak już gdzieś napisałem "wszyscy chcą być faraonami, nikt nie chce budować piramid"...

Dla przykładu - jednym z zasadniczych zadań ruchu konserwatywnego w II RP było przeciwdziałanie reformie rolnej. Miało to swoje pozytywy (jak obrona polskiej własności na Kresach, choć i jej służyłoby także pewne rozproszenie i akcja kolonizacyjna, utrudniona przez brak ziemi), ale i negatywy - bo bez reformy i/lub industrializacji II RP pozostawała krajem niewyobrażalnej dziś nędzy i blokad rozwojowych. Czy dziś możliwe byłoby więc "cofnięcie" się przynajmniej do czasów Nieświeża i Dzikowa? Z nader wielu przyczyn - na szczęście nie.

A co do własności ziemi - w Rzeczypospolitej Szlacheckiej (nomen omen) chłop ją użytkował, nie był jej właścicielem (z kilkoma wyjątkami historyczno-geograficznymi). Żeby się nie rozpisywać: http://cpx.republika.pl/sytuacja.htm

Aha, nie przekazujemy zdjęć Rosjanom. Sami robią, z satelity, przez komin, kiedy pan Antoine już wcześniej pójdzie spać...

oto indris

W przedrewolucyjnej Europie...

...nie wszędzie istniała pańszczyzna, taka jak w Polsce. We Francji np. praktycznie jej nie było, chociaż zachowały się niektóre powinności feudalne, jak "grenouillage" - płoszenie żab w zamkowej fosie.
Podobno granicą była ŁABA, na wschód od niej była pańszczyzna, na zachód nie.

oto Marek Leonkiewicz

Trzy chybione argumenty

1

Czy któryś z Czytelników chciałby np. 3 razy w tygodniu pracować na "pańskim" polu, za darmo,

Dzisiaj przeciętny pracownik najemny pracuje ponad 60% dni w roku za darmo a to więcej niż 3/7

2 Z tamtych kontraktowych małżeństw rodziło się więcej dzieci i było więcej szczęśliwych rodzin niż dzisiaj przy powszechnej wolnoamerykance. A poza tym miłość to nie uczucie, ale to już inna bajka.

3

W tamtym świecie niewiele zależało od osobistej zdolności, wykształcenia, zaradności,

Pan Wielomski jako stary konserwatysta powinien wiedzieć, że ludzie nigdy i nigdzie nie byli równi. Dotyczy to także czasów współczesnych

Zgadam się natomiast co do oceny Putina jako dobrego władcy dla Rosji, co nie oznacza, że go lubię.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.