PiS i PO – takie samo zło

Demokracja jest rodzajem choroby umysłowej. A w każdym razie okazuje się wywierać nadspodziewany wpływ na emocje i stan ducha ludzi na pozór całkiem zrównoważonych i niegłupich. Taki wniosek można wysnuć z drugiej tury wyborów prezydenckich w Polsce, w obliczu której nawet niektórzy trzeźwo patrzący na ostatnich 26 lat historii - nagle poczuli się zobligowani do opowiedzenia się za którąś z części okupującego nasz kraj obozu post-solidarnościowego.

- Zmiana! - woła od wieczoru wyborczego FB. Wrażenie potęguje lament zwolenników odchodzącego prezydenta, którzy ulegając swojej dawce psychozy również widzą przed sobą tylko ciemność, Mordor i łupiących w drzwi Macierewicza z Kamińskim (co gorsza, tym drugim...). Bardzo państwa przepraszam, ale czy zarówno płaczący, jak i radujący urodzili się wczoraj?

„Mniej entuzjazmu, Mozart...”

Pomińmy już oczywistość, że do polityki w ogóle, a do polityki demokratycznej w szczególności należy podchodzić ze szczególnym dystansem, nie emocjonować nimi, ani nie traktować poważnie. Bez urazy, ale nadmierny entuzjazm w polityce znamionuje albo kłamcę, albo idiotę, czyli jak kto woli – odróżnia zawodowca od amatora. Przecież akurat ta kampania (ale i niemal wszystkie pozostałe) są tylko potwierdzeniem prostego faktu, że oglądamy pewien po pierwsze spektakl, po drugiej zaś sprzedażowy eksperyment socjologiczny, kierowany przez specjalistów od marketingu, starających się odkryć, a jeszcze lepiej wykreować aktualne potrzeby rynkowe.

Wypada więc zgodzić się z połową spostrzeżenia Michała Kamińskiego, że Bronisław Komorowski przegrał te wybory w dużej mierze dlatego, że miał znacząco gorszą kampanię, która rozminęła się z oczekiwaniami i postrzeganiem przez wyborców niemal równie drastycznie, jak np. przegrane przez PiS wybory parlamentarne w 2007 r. Teraz wszystkie te błędy będą analizowane przez spindoctorów z różnych stron tak, aby przy kolejnych elekcjach wpadek takich unikać i sprzedawać produkt może nie lepszy, ale bardziej akceptowalny przez klientów.

„Tylko frajerzy się mszczą”

No tak, ale te banały są przecież dostrzegalne przez osoby mające słabość czy ambicję interesowania się nieco bliżej polityką, więc grzechem pychy byłoby przypuszczać, że nagle wszyscy ci ludzie zgłupieli do przeciętnego poziomu i uwierzyli politykom. A jednak...

Stosunkowo najbardziej zrozumiałą motywacją udziału w wyborach osób z tej grupy była chęć zemsty. A ściślej – zobaczenia zrzedłych min PO-wców, TVN-owców, Kraśków, Michników i innego barachła. To dla tej jednej chwili – powtarzam, naturalnej po 8 latach rządach jednej grupy – dla tych płaczów liberalnych kolegów na FB, niektórzy zdecydowali się iść i postawić krzyżyk przy Dudzie. W skali masowej zrobiło tak np. niemal całe miasto Świdnik na Lubelszczyźnie. Komorowski zagotował tam wszystkich osobą własną ogłaszając kuriozalną decyzję w sprawie przetargu MON na śmigłowce, perspektywicznie zabójczą dla miejscowych zakładów PZL – a więc mieszkańcy miasteczka słusznie zawyli „zemsty!”.

Jest jednak pewno ale – nie kierowała nimi tylko ludzka żądza odwetu i ukarania polityka w jedynie odczuwalny dla niego sposób, ale ulegli złudzeniu, podsuniętemu usłużnie przez drugą trupę demokratycznego kabaretu – że „jak Duda wygra - to wszystko odkręci”. Czyli z Belwederu przetarg unieważni, AW-149 kupi (ewentualnie na spółkę z mieleckim Black Hawkiem), oba miasta rozkwitną. A to oznacza, że z działania „na złość” niepostrzeżenie całe tysiące wyborców zostały przekierowane na wyższy poziom ogłupienia – a więc imprintowano im pogląd, że prawdziwa zmiana możliwa jest w drodze wymieniania się u władzy przedstawicieli tego samego post-solidarnościowego obozu.

„Ta ostatnia (?) niedziela”

Takie właśnie rzekome racjonalizowanie głosowania „na złość TVN” przechodzi obecnie przez całą centroprawicową, czy nawet prawicową blogosferę. Nie ważne, że teorii iż PiS stanowi jakąś antytezę PO - przeczy 26 lat historii III RP. Nieważne, że żadną realną zmianą nie były w Polsce rządy Marcinkiewicza i Kaczyńskiego. Nie. Teraz ma być inaczej i już, bo jak nie, to się „warunkowo” głosujący na Dudę już zupełnie po raz ostatni i nieodwracalny obrażą na PiS i centroprawicę. Pozostaje pytanie: ile razy, kurwa, można? Ile razy można dawać robić z siebie durnia? Przecież takie „warunkowe” poparcia wyniosły w Polsce do władzy m.in. AWS, podstawę najbardziej szkodliwego rządu w dziejach nie tylko III RP.

W podobny sposób argumentowano zaangażowanie niektórych przyzwoitych ludzi w sukces PiS (na przykład za pośrednictwem Przymierza Prawicy, czy wskutek czegoś tak idiotycznego, jak poparcie udzielone Kaczyńskiemu w II turze przez Leppera i starego Giertycha). Można zrozumieć, że taki sam błąd popełniły wczoraj osoby, które rodziły się u zarania rządu Buzka, a kiedy na niby dzielono POPiS zaglądały koleżankom pod gimnazjalne spódniczki. Czemu jednak wniosków nie wyciągają starsi i wydawałoby się mądrzejsi – pozostaje zagadką ich skażonych, jak widać, demokracją umysłów.

„Ci, którzy są górą...”

W jaki sposób wykrzywiony Michnik miałby równoważyć uśmiechniętego Wildsteina? Przecież w rzeczywistości III RP to tylko spełniony sen Talleyranda, w którym zawsze „górą są nasi”! Oczywiście, przyszłość może przynieść jakieś zwroty akcji w tutejszym teatrzyku. Wybór Dudy może mieć wpływ na wyniki wyborów parlamentarnych, na sytuację centroprawicy po śmierci Jarosława Kaczyńskiego, na przyszłą rywalizację z Donaldem Tuskiem – ale wszystko to razem ma naprawdę dla Polski znaczenie czysto przyczynkarskie, bo zmianą byłoby przecież dopiero odsunięcie od władzy całego obozu post-solidarnościowego i uzupełniającej go post-komuny wraz z partią biurokratyczno-ludową, czyli łącznej Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej III RP. „Ale to nierealne...” - usłyszymy zapewne. „Ale może małymi krokami...” - tyle, że wybór Dudy to kolejny krok w miejscu. „Ale Duda nie był w Solidarności...” - no i co z tego, po prostu wyrosło kolejne pokolenie garbatych itd. Takie międlenie oczywistości może trwać w nieskończoność. Podobnie, jak i ubolewanie, że wybór kandydata PiS może też mieć skutki negatywne – spuścić parę z mających nadzieję na autentyczne zmiany, zostawić ich w poczuciu, że swoje już zrobili, teraz trzeba dać „nowym” trochę czasu, to zajmą się odkręcaniem przetargów i naprawianiem państwa.

Jeśli jeszcze do tego ruch kukizowski wpadnie w ręce osób i środowisk zainteresowanych utrzymaniem status quo (a w przypadku 20-procentowego poparcia to już nie są żarty, mówimy o prawdziwych pieniądzach i prawdziwych, a nie wyimaginowanych służbach oraz innych grupach interesu) – wówczas okaże się, że zdarzająca się Polakom raz na mniej więcej 7-8 lat potrzeba zmian i faktycznie poprawienia czegoś we własnym (?) państwie – po raz kolejny została sprawnie skanalizowana i puszczona w kierunku korzystnym dla rządzących, a nie rządzonych w naszym kraju.

Dlatego właśnie można z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że 24 maja nic się nie stało. Nic ważnego. III RP trwa sobie dalej...

Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej. Publicysta portalu Konserwatyzm.pl, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor...

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
3
Ogólna ocena: 3 (głosów: 3)

Dyskusja

oto ratiofides

a jednak,

doszukać się można i konkretów: np. kwestia Złoty vs. Euro. To jedna z tych resztek suwerenności które, być może, uda się jednak obronić choć na parę lat. W każdym razie mam taką nadzieję. Niech będzie nawet, że jestem naiwny.

oto Limeri

Teraz ma być inaczej i już,

Teraz ma być inaczej i już, bo jak nie, to się „warunkowo” głosujący na Dudę już zupełnie po raz ostatni i nieodwracalny obrażą na PiS i centroprawicę. Pozostaje pytanie: ile razy, k...a, można? Ile razy można dawać robić z siebie durnia?
Empiria pokazuje, że co najmniej przez 3000 lat.
Zachowały się przecież komedie wystawiane w teatrach Starożytnej Grecji. Np. jedna z nich ma taki scenariusz.
Aktorzy:
* Demos - właściciel domu
* zatrudnieni w domu służący

Demos ma następujące cechy:
- jest leniwy
- jest wygodnicki
- jest łatwowierny
- a do tego wszyskiego ma sklerozę

A komedia jest o tym, jak służący których Demos zatrudnił wykorzystują wyżej wspomniane cechy Demosa po to by osiągać prywatne korzyści (niszcząc przy okazji dom Demosa).

Jak więc widać politycy robią to co robią już od co najmniej kilku tysięcy lat, a Demos (po grecku słowo to oznacza "lud)" od tych kilku tysięcy lat daje im robić z siebie durnia. I nie sądzę by coś się w tych kwestiach kiedykolwiek zmieniło.

oto ulcik140

Kto to wybiera

A Patrick Buchanan twierdzi, ze obecnie nacjonalizmy w Demosie dochodzą do głosu i tacy tez politycy zajmą odpowiedzialne stanowiska w państwie w niedlugim czasie. Oby mial racjȩ, ale nas na pewno w swoich przewidywaniach nie brał pod uwagȩ. W każdym bądź razie Wȩgrzy nie maja powodu do narzekan, ani Rosjanie, ani Czesi, ani Chińczycy. Myślȩ, ze Buchanan wie co pisze, jego głos jest autorytatywny.

Ale u nas rybka głupia i po oślemu uparta, wciąż chwyta na haczyk stare barachło i później po wyborach efekt taki, że z kim bym z kraju nie rozmawiała, każdy narzeka, lamentuje, że nȩdza i gorliwie zaprzecza, ze na tego drania, złodzieja, oszusta przy władzy głosował. W życiu, nie wie jacy to durnie w narodzie poparli tego łobuza, tych wszystkich zdrajczyków, zreszą są machloje przy liczeniu wyników, wiȩc dlategio stara zlodziejska klika dzierży insygnia władzy.

Cuda sie znaczy u nas dzieją, nie ma winnych przy urnie, sama władza siȩ wybiera.

oto baba jag

Demos

Demos (po grecku słowo to oznacza "lud)"

ma wiele znaczeń. Może ma i lud. Ale ma i plebs i pospólstwo.

Ale cóż to jest lud:klasa niższa w społeczeństwie (znaczenie to jest bliskie pojęciom: gminu, pospólstwa czy mas)

Ponieważ zakłamano historię: średniowiecza,rewolucji protestanckiej i wiele innych wydarzeń, czemu Voltaire,Rousseau i reszta nie zakłamali historii Grecji. Pewno tak,ale plebs ma legendę i co gorsza myśli , że ma władzę.

oto AnnaK

PiS i PO – takie samo

PiS i PO – takie samo zło

Moja śp. babcia miała takie powiedzenie, że jakby było wszystko jedno, to by było g.... miód.
Traktowanie ludzi jak kretynów, którzy nie wiedza co robią i konieczny jest p. Rękas, który ich oświeci, nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Zwyczajnie nie ma Pan żadnych osiągnięć, by rościć sobie do tego pretensje. Aż sie prosi by zacytować inne znane powiedzenie, które do Pana pasuje jak ulał: lekarzu lecz się sam.

Wypada więc zgodzić się z połową spostrzeżenia Michała Kamińskiego, że Bronisław Komorowski przegrał te wybory w dużej mierze dlatego, że miał znacząco gorszą kampanię, która rozminęła się z oczekiwaniami i postrzeganiem przez wyborców

Jeszcze parę dni temu, różni mędrkowie na tej stronie, dowodzili, że prezydent ma świetną kampanię, a p. Duda na jego tle wypada jak czeladnik na tle mistrza. Obie te opinie można o kant tyłka rozbić, ponieważ są nieprawdziwe.
Prezydent Komorowski przegrał wybory, ponieważ miał fatalną prezydenturę, a dodatkowo obciążała go macierzysta partia rządząca, lawinowo zadłużała kraj, a z ludzi robiła nędzarzy.

Nieważne, że żadną realną zmianą nie były w Polsce rządy Marcinkiewicza i Kaczyńskiego.

To tylko Pańskie, również nieuprawnione zdanie, świadczące o niezdolności do obiektywnej oceny. Ta zmiana miała swój realny wymiar w postaci znaczącego spadku bezrobocia, spadku tempa zadłużania kraju, wzrostu dochodów ludności, poczuciu stabilizacji materialnej, w postaci niskich cen paliw i silnej waluty i jeszcze wielu innych istotnych wskaźników.
Zastanawiam się ile razy można pisać kompromitujące samego siebie teksty, które bardzo szybko weryfikuje życie i beztrosko prezentować taki tupet.
Pewnie w dwa tygodnie po zaprzysiężeniu prezydenta zacznie go Pan rozliczać z obietnic wyborczych, tak jak to czyniono swego czasu z PiS-em.

oto AnnaK

Pani sobie główki nie zawraca

Pani sobie główki nie zawraca :)

Pozwoli Pan, że to już będzie moje zmartwienie.
Przypomnę Panu, że na długo przed tym, zanim zajęły się Panem służby, zadałam Panu pytanie kto finansuje ten Pański instytut analiz geopolitycznych. Wtedy mnie Pan zbył, ale jak widać nie tylko ja sobie takie pytanie zadawałam.

oto Remigiusz Włast-Matuszak

Wice przewodniczący prorosyjskiej partii "ZMIANA" jest dodatkowo

urodzonym grafomanem.

A ja jestem pełen podziwu dla Pani AnnyK za przebrnięcie przez przez tego tasiemca, i dokonanie streszczenia dla mniej odpornych Czytelników prawicy.net.

RWM

ps. i jak ci faceci sobie schlebiają! "nie boi się Pan" - "ja się niczego nie boję". I słusznie - Jewno Azef się kłania partii "Zmiana". (a teraz szybko do Googli - sprawdzać kto to był)

oto chłop jag

Demokracja jest rodzajem

Demokracja jest rodzajem choroby umysłowej.

Tzw. demokratura żeruje na ułomności ludzkiej - bo tak została zaprojektowana - tołażysze.
Wniosek?
Tzw. demokratura powinna być zakazana tak jak jest zakazana gra w trzy karty. Wśród pupili szatana tzw. demokratura jest nie do pomyślenia - tołażysze. Tam panują stopnie wtajemniczenia - a przecież to właśnie pupile zawiadują ( tasuja i rozkładaja trzy karty) tzw. demokraturą - tołażysze.

oto Mar.Jan

generalne róznice może sa niewielkie

Ale osobowościowe różnice między panem Komorowskim a Dudą - ogromne!
Każdy chyba wie, że mozliwości działania prezydenta nie sa wielkie, ze względu na konstytucyjne ograniczenie jego uprawnień, że prezydent nie jest od uzdrawiania gospodarki, to też chyba każdy powinien wiedzieć.

Jest za to wielka róznica w sposobie zwracania się do wyborców. Z jednej strony pogarda i lekceważenie, z drugiej - zwracanie sie do uczuc patriotycznych i poczucia narodowej dumy.

Ktos może powiedzieć, ze to tylko slowa, że słowa nic nie znaczą.
To nieprawda! Słowa maja wielka wagę, o ile słuchacz rozumie co się do niego mówi i traktuje mówiącego jak autorytet.
Wielcy przywódcy byli zawsze dobrym,i mówcami, którzy potrafili argumentować i przekonywać słuchaczy.
Umiejętnośc zyskiwania poparcia i przekonywania jest podstawową umiejętnością przywódcy.
Co pan Duda zrobi z otrzymanym kredytem zaufania wyborców (pamiętajmy, ze poparło go nieco ponad 20% wyborców uprawnionych do głosowania!), to się dopiero okazę.
Ja mam nadzieję, że Duda wyrosnie wysoko ponad PiS i Kaczyńskiego. Jak bedzie - zobaczymy.

Mówienie, że PiS i Po to takie samo zło to jednak trochę przesada.
W aktualnym układzie nie było możliwości aby głosować na kogos innego. Aby takie możliwości sie pojawiły trzeba załatwić dwie sprawy:
1. znieśc progi wyborcze
2. zlikwidowac dofinansowanie partii z budżetu.

oto KubaG

Wygląda na to, że nie ma

Wygląda na to, że nie ma szans na zmiany na jesieni i że jesteśmy skazani na POPiS przez kolejne lata. Warunkiem, żeby układ padł jest kompletna kompromitacja jednej z "nóg" tego duopolu. Ponieważ elektorat PO to ludzie, którzy dobrze czują się w mętnej wodzie to będą do zdychu popierać tę partię, mimo że już skompromitowała się totalnie. Elektorat PiS po jesiennych wyborach będzie nadal wierzył w tą partię, która wygra a nie będzie rządzić. (Chcemy ale nic nie możemy).
Ponieważ nie mamy JOW, które.spełniły by czarny sen prezesa czyli samodzielne rządy może trzeba zawrzeć porozumienie wszystkich antysystemowców by masowo głosować na PiS. Tak aby nawet Macierewicz we wszystkich kanałach telewizyjnych nie był w stanie powstrzymać sukcesu.
Brzmi to jak plan na skuteczne samobójstwo ale w praktyce niewiele zmienia. W perspektywie 4 lat mamy nadal syf i malarię, ale w 2019 połowa PiSowskiego elektoratu jest tak zniechęcona, że głosuje na antysystemowców lub nie głosuje wcale.

oto Ferdek

Przynajmniej w sprawach religii i patriotyzmu sa istotne roznice

Pomijajac pewne podobienstwa i te same historyczne korzenie PiS i PO, warto jednak zwrocic uwage na istotne roznice w takich sprawach jak religia i patriotyzm. Wystarczy przypomniec jak pieniadze podatnikow wydawane byly np. w sferze kultury na rozne imprezy, filmy, ksiazki, itd, szkalujace Polske, patriotyzm i osmieszajace religie (ksiazki Grossa, film o Jedwabnem, tecza w Warszawie, perwersyjne sztuki teatralne lub wystawy artystyczne, itd.

Obscena, szydzenie z katolicyzmu i syjonistyczna propaganda... na oczach dzieci! [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

http://www.prawy.pl/z-kraju/9392-obscena-szydzenie...

oto Konrad Rękas

Wystarczy przypomniec jak

Wystarczy przypomniec jak pieniadze podatnikow wydawane byly np. w sferze kultury na rozne imprezy, filmy, ksiazki, itd, szkalujace Polske, patriotyzm i osmieszajace religie (ksiazki Grossa, film o Jedwabnem, tecza w Warszawie, perwersyjne sztuki teatralne lub wystawy artystyczne, itd.

Czy rząd PiS usunął dyrektor Odorowicz, szefową PISF, odpowiedzialną później np. za dofinansowanie "Pokłosia", a wcześniej przyjaciółkę kwaśniewskiego ministra Dąbrowskiego?

oto AW-K

To zwykła nieprawda, że

To zwykła nieprawda, że "teorii iż PiS stanowi jakąś antytezę PO - przeczy 26 lat historii III". Jakie to konkretne fakty miałyby pokazywać, że PiS nie jest w niczym alternatywą dla układu, który jest reprezentowany przez PO?
Ani program PiS, ani działania PiS, ani działania PO, ani działania innych ośrodków związanych z PO nie pozwalają na wniosek, że PiS to tylko pozorna odmiana z PO.

Ja twierdzę odmiennie: PiS jest jak najbardziej zmianą wobec PO, tak jak Duda będzie zmianą wobec Komorowskiego.

Oczywiście nie mogę zagwarantować, że PiS spełni wszystkie postulaty przeciwne PO, które ktoś może wymyślić.
W prawdziwej poltyce zresztą nigdy o to nie chodzi...

oto Mercator

Naprawdę ?

To proszę łaskawie powiedzieć czym się różni PIS od PO w kluczowych, strategicznych wręcz sprawach, mających zasadnicze znaczenie dla suwerenności kraju:

1) deficyt i zadłużenie - czy PIS ma zamiar wreszcie zrównoważyć budżet jeśli obejmie władzę ? Czy dalej ma zamiar zadłużać kraj na pokolenia w anglosasko-żydowsko-niemieckich bankach tak samo jak Platforma ?

2) czy PIS ma zamiar zrezygnować z obrzydliwego serwilizmu wobec USA, którego ostatnim przejawem ze strony rządu Platformy była decyzja o zakupie rakiet Patriot za kilkadziesiąt miliardów złotych ? Czy PIS ma zamiar się z tego wycofać ? Czy też jeszcze coś dorzucić ze swojej strony ?

oto AnnaK

1) deficyt i zadłużenie - czy

1) deficyt i zadłużenie - czy PIS ma zamiar wreszcie zrównoważyć budżet jeśli obejmie władzę ? Czy dalej ma zamiar zadłużać kraj na pokolenia w anglosasko-żydowsko-niemieckich bankach tak samo jak Platforma ?

Panu pamięć szwankuje, czy jest zbyt młody by to pamiętać? Proszę przeanalizować deficyt budżetowy w latach 2006 - 2007 i nie pleść byle czego.

oto Mercator

Jeśli chce Pani rozmawiać o rządzie Kaczyńskiego 2007

to proszę bardzo. Z tego okresu pamiętam tzw. "kotwicę budżetową" czyli deficyt w wysokości 30 mld zł, który wymagał zaciągnięcia dodatkowych kredytów w tej wysokości. Taki był plan i wola polityczna. Rządy PISu wypadły na szczycie światowej koniunktury przed światowym kryzysem 2008. Pomimo to zaplanowano potężny deficyt dodatkowo wiążący Polskę na łańcuchu u Goldman Sachs, JP Morgan, Deutsche Bank itd.

Ten łańcuch powoduje, że polski rząd jest całkowicie ubezwłasnowolniony i staje się de facto namiestnikiem ww. instytucji.

Czy Kaczyński i PIS miał jakiś plan zrównoważenia budżetu i w długiej perspektywie uwolnienia Polski ? Nie, on miał plan "kotwicy budżetowej", czyli dodatkowego łańcucha, tym razem kotwicznego.

oto AnnaK

Czy Kaczyński i PIS miał

Czy Kaczyński i PIS miał jakiś plan zrównoważenia budżetu i w długiej perspektywie uwolnienia Polski ?

To wlasnie była owa kotwica budżetowa. Ten plan zakładał, że przy wysokim wzroście gospodarczym, deficyt nie może przekroczyć 30 mld zł. Przypomnę Panu, że dwa lata wcześniej deficyt wyniósł ponad 40 mld zł. I ten plan, choć wyśmiewany przez różnych mędrków, powiódł się w stu procentach. Źródłem dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki, był wysoki popyt wewnętrzny. Ktoś bardzo naiwny może twierdzić, że ostatni rok przed kryzysem, może być szczytem koniunktury. To nie są procesy tak gwałtowne. A przypomnę Panu, że w 2007 roku deficyt wyniósł 16 mld zł tylko dlatego, że rząd Kaczyńskiego pozostawił 10-cio mld rezerwę na przyszły rok, przewidując pewne zawirowania na rynkach światowych.
Więc de facto wynosił 6 mld zł. O kryzysie już dawno zapomniano, a rząd PO ciągle się na niego powołuje. Przez osiem lat swoich rządów zadłużyli Polskę na prawię 500 mld zł. I o czym chce Pan dyskutować?

oto Dubitacjusz

Bardzo dobry tekst Zawiszy.

Decydowało glosowanie przeciw Komorowskiemu i PO. Nijaki Duda wystarczył.
Przypomina się sytuacja z 1995 r., gdy wesoły Olek wygrał z legendą Solidarności.

I wtedy też było blisko.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.