Bliskowschodni kocioł

Izraelska feta związana z przeniesieniem przez Stany Zjednoczone swojej ambasady do Jerozolimy, szczęśliwie połączona z siedemdziesiątą rocznicą powstania państwa Izrael, wywołała mniej szczęśliwą, choć zrozumiałą reakcję Palestyńczyków. Bliskowschodni kocioł, pod którym ogień nigdy nie gaśnie, rozpalił się dawno niewidzianym płomieniem. Poniedziałkowy bilans izraelskiego świętowania, to 58 zabitych i blisko trzy tysiące rannych Palestyńczyków.

Przeniesienie amerykańskiej ambasady, choć pragmatyczne i w jakimś sensie zrozumiałe, w świecie rozbudowanej symboliki Bliskiego Wschodu, dotykającej niemalże każdego kamienia, musiało wywołać taką, a nie inną reakcję. Skomentował ją rzecznik Białego Domu Ray Shah, oświadczając, że "odpowiedzialność za te tragiczne śmierci spoczywa bezpośrednio na Hamasie, który celowo i cynicznie prowokuje takie działania". Jak widać, amerykański punkt widzenia nie zaskakuje.

Problem polega na tym, że jedyną siłą skutecznie organizującą życie Palestyńczyków w Strefie Gazy jest właśnie Hamas. Jest nie tylko formacją militarną (tym samym dla wielu terrorystyczną), ale przede wszystkim opiekuńczą i wychowawczą, prowadzącą cały system szkół, przytułków i szpitali oraz szeroko zakrojoną opiekę społeczną, obejmującą m.in. wdowy i dzieci po poległych członkach Hamasu, ale nie tylko. Hamas zyskał sobie tym poklask, dystansując skorumpowany Fatah, założony przez Jasera Arafata.

Nie ma dzisiaj w Strefie Gazy żadnej innej siły poza Hamasem, z którą można by rozmawiać o pokoju. Zdaje sobie z tego sprawę Izrael, bo od dawna – o czym nie mówi się oficjalnie – wiele spraw z Hamasem uzgadniał i to z pozytywnym skutkiem. Dzisiaj, realizując strategię obliczoną na konfrontację z Iranem, rozpoczął przy pomocy USA mało misterną operację polityczną, której istotnym elementem jest sprowokowanie Hamasu do starć, co w sytuacji uznania przez USA Jerozolimy za stolicę państwa żydowskiego, okazało się niespecjalnie trudne.

Problem w tym, że dla obu stron pokój nie jest celem. Natura egzystujących na Bliskim Wschodzie fundamentalizmów, żydowskiego i muzułmańskiego, karmiących się wzajemną nienawiścią sprawia, że słowo kompromis stało się w tym obszarze kulturowym pojęciem martwym. Wprawdzie nie brakuje tam osób wierzących w siłę kompromisu, ale są one w zdecydowanej mniejszości, a każdy dzień nakręcającej się spirali nienawiści, skutecznie trzyma je na marginesie.

Reasumując. Na Bliskim Wschodzie wciąż bez zmian. Rosną zastępy nowych męczenników, a kolejni szykują się do poniesienia ofiary. Giną, jak zawsze w tego typu sytuacjach: dzieci, kobiety, Bogu ducha winni cywile. Szpitale mają pełne ręce roboty, a dziennikarze pożywkę. Stacje telewizyjne handlują newsami, a producenci broni karabinami. Robotę głupiego ma ONZ, a robotę życia szmuglerzy. Bliski Wschód kipi i bulgocze. Niewiele brakuje do eksplozji, bo ktoś nieźle grzeje pod irańskim, libańskim i syryjskim kotłem.

oto Maciej Eckardt Maciej Eckardt

polityk samorządowy, publicysta, bloger
publikuje w „Tygodniku Bydgoskim”, „Myśli Polskiej” oraz na portalach www.wSensie.pl i Salon24.pl
Ojciec zaabsorbowany wychowywaniem trojaków.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto gość

Bardzo podobne tezy do

Bardzo podobne tezy do poniższych (może z taką tylko różnicą, że wg Pana ktoś z zewnątrz musi grzać pod tym garnkiem, a tam sami mieszkańcy MENA go grzeją i nie potrzebują do tego żadnej siły zewnętrznej):
http://blogdyplomacja.pl/zludna-stabilnosc-swiata-...
(...) Oczywiście można twierdzić, że dzisiejszy chaos przerasta „stare, dobre czasy” o kilka poziomów, lecz czy aby na pewno tak jest? Ani ilościowo, ani jakościowo, aktualne konflikty nie przebijają historycznej „stabilizacji”. To, z czym mamy do czynienia na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, to stały stan wrzenia – pokrywka niemalże fruwa nad garnkiem, czasem coś wykipi, a świat raczej bezradnie się temu przygląda. (...)

oto chłop jag

Czy zauważyliście Państwo, że młodzież

palestyńska szła pod lufy żydowskich snajperów a niektórzy mieli nawet białe kwadraty na ciemnych koszulkach - tak aby ułatwić snajperom celowanie - tołazysze. To tak jakby się oglądało jakiś horror nie z tej Ziemi - tołażysze. Horror ze strzelnicy z żywymi tarczami - bo tylko takie kiedyś będę - gdy skończy się budowa Piekła na Ziemi - tołażysze.
Wniosek?
Powyższe może utwierdzić każdego, obiektywnego obserwatora w jednym - otóż tym całym Hamasem rządzi Żyd - tołażysze - zwłaszcza, że i USA ogon wywija - więc wywijanie Palestyńczykami to taka wisienka na torcie ze smoły i siarki.

oto gość

A u chłopa jak zwykle

A u chłopa jak zwykle chrześcijanie i czasem - dużo rzadziej - żydzi to "pupile szatana", a wyznawcy innych religii są "cacy".

oto Krzych Adam

Gościu, siądź pod jakim liściem może, a odpocznij sobie.

I zdaj sobie sprawę, że USA mimo posiadania setek milionów obywateli wyznających chrześcijańskie, czy chrześcijańskopodobne wyznania, nie jest już od pewnego czasu krajem chrześcijańskim.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.