Refleksje 1-majowe

Wśród licznych wersji historii alternatywnych stosunkowo najrzadziej pojawia się zaduma nad zagadnieniem kluczowym wszak dla dziejów świata, naszej części Europy i Polski w szczególności – tj. jak pobiegłyby dzieje bez tzw. upadku komunizmu.

„Widocznie musiało, skoro doszło!”

Jeśli w ogóle ktoś stawia to pytanie, to wyłącznie na poziomie satyry, czy prymitywnej propagandy, w której jaśniejące szyldy banków i galerie handlowe, czyli symbole III RP – przeciwstawiane są szarości i przaśności PRL, w której na pewno nie byłoby telefonów komórkowych i do dziś jeździlibyśmy wyłącznie „ogórkami” od jednego pustego sklepu do drugiego. Poważniejszej refleksji brak raz dlatego, że część analityków otwarcie gardzi „gdybologią”, nie doceniając jej znaczenia poznawczego, po drugie zaś – mamy do czynienie z aksjomatem: „komunizm” zwyczajnie musiał upaść, jako wyraźnie gorszy od demokracji liberalnej wspartej globalizującym się kapitalizmem. Paradoksalnie więc, „komunizm” padając dowiódł poniekąd swej słuszności przynajmniej na polu mechanizmów historiozoficznych, a przez zwolenników tezy o nieuchronnym zwycięstwie demoliberalizmu - przemawia najzwyklejszy marksistowski determinizm historyczny, tylko à rebours.

Oficjalna wersja zdarzeń jest tak znana, że nie ma sensu ani jej cytować, ani poddawać głębszej analizie, choć różnie rozkładane bywają akcenty: niepokonana sprzeczność ekonomiczno-społeczna „komunizmu”, narastające konflikty społeczne, nieprzełamywalny kryzys zaufania na linii społeczeństwa-władza, rosnące koszty wyścigu zbrojeń, niezłomność Papieża, konsekwencja Reagana, „Solidarność”, Gorbaczow, Reykjavík, MFW, Rothschild itd. Niektóre z tych okoliczności faktycznie miały znaczenie dla wyboru – tak, wyboru dokonanego w Bloku Wschodnim, by zakończyć swe odrębne istnienie, wraz z formalnym zamknięciem „zimnej wojny”. Co ciekawe, na początku lat 90-tych bardzo modne, zwłaszcza na polskiej centro-prawicy, były tezy tych „sowietologów”, którzy (jak Guy Sorman i Alain Besançon) w ogóle zaprzeczali tezie o upadku ZSSR z przyległościami, w dziejących się na ich oczach zdarzeniach widząc tylko gigantyczną manipulację i przegrupowanie Imperium Zła do ostatecznej rozgrywki z Zachodem. Echa tych wizji słychać zresztą do dziś w opowieściach o „KGB-iście Putinie” realizującym wciąż ten sam złowieszczy dla wolnego świata scenariusz, co Stalin...

Por. Borewicz świsnął kasę

W istocie jednak historię „komunizmu” jako eksperymentu geopolityczno-ustrojowego - zakończyły przede wszystkim procesy psychologiczne, a następnie socjologiczne, sprowadzające się nie tyle do kryzysu wiary w „komunizm” (tej bowiem od czasów stalinowskich w praktyce stale ubywało), ale do coraz silniej odczuwanej potrzeby drogi na skróty, przyspieszenia marszu do wzmożonej i wyższej jakościowo konsumpcji. Przy czym gwoździem do trumny Bloku stało się nie to, że zwykli ludzie chcieli mieć samochody osobowe, anteny satelitarne i VHS-y, tylko dlatego, że to klasa rządząca zerwawszy więzi z ideologiczną nadbudową – zadała sobie pytanie co może osiągnąć gdyby system trwał? Po czym udzieliwszy sobie odpowiedzi – natychmiast go zwinęła.

Polscy poszukiwacze alternatywnej drogi transformacji ekonomiczno-ustrojowej dla Polski, a w szczególności zwolennicy „drogi chińskiej” wielokrotnie ubolewali nad zignorowaniem przez władze PRL koncepcji Mirosława Dzielskiego, czyli jego słynnego „Listu do porucznika Borewicza”, w pewnym uproszczeniu proponującego podział: pozostawienie władzy politycznej Partii w zamian za uznanie nieskrępowanego poza tym prawa obywateli do bogacenia się. Cały problem tymczasem wydaje się polegać na tym, że kierownictwo i to nie tylko polskiej, ale przede wszystkim sowieckiej kompartii rzeczywiście dokładnie przeanalizowało dokładnie to samo zagadnienie, co krakowski filozof – i uznało, że bardziej opłaca się podział odwrotny: obywatele mieli zadowolić się pozorami władzy politycznej, podczas gdy bogactwa miały zostać akumulowane przedstawicieli dotychczasowej elity politycznej.

„Komunizm”, jak wiadomo, wziął sobie z rewolucyjnej triady „równość”, a będąc wdrażanym w gorzej rozwiniętej części świata – nieodparcie musiał popadać w zadyszkę konsumpcyjną, tzn. pomimo konsekwentnie dokonywanego rozwoju gospodarczego jego skutki były spłaszczane i spowalniane przez urawniłowkę, stanowiącą wszak immanentną cechę systemu. Tym samym zwykli ludzie denerwowali się, że nie mają piwa w puszkach, jak ich odpowiednicy z Zachodu, ale też na co mogli liczyć przywódcy, których uprzywilejowanie też było względne? Na „wille” wielkości zachodnich domków jednorodzinnych klasy średniej? Coś z tym trzeba było zrobić, skończyć z frustrującą wszystkich równością, doprowadzić do rozwarstwienia ekonomicznego i zacząć skupiać kapitał i majątek w wybranych rękach.

Nawet oligarchów mamy dziadowskich...

Skutki tak wybranej drogi ewolucji dla Polski zostały już wielokrotnie opisane. W naszym przypadku na generalnie niekorzystny przebieg transformacji wpływ miało jeszcze wiele dodatkowych czynników, mających dodatkowo przyspieszyć cały proces: począwszy od konsekwentnego ograniczania dochodów ludności, przez przyjęcie nieuzasadnionego tempa i kierunku przemian własnościowych w przemyśle, aż po opłacenie geopolitycznych gwarancji nieodwracalności całego eksperymentu. I chociaż do dziś nie brakuje „ekspertów” i całych środowisk przekonujących (a może i przekonanych), że „po prostu inaczej się nie dało” - to jednocześnie sączy się wciąż nieśmiały nurt pamięci, że generalna poprawa warunków życia, to dla ogółu Polaków końcówka lat 80-tych, a nie początek 90-tych, a więc nawet ta instynktowna potrzeba, „żeby było jak na Zachodzie” - zaczęła być zaspokajana u schyłku PRL, co jednak ostatecznie nie wpłynęło na przetrwanie tego tworu.

Trzeba bowiem dostrzegać, że partykularny polski punkt widzenia, a więc odpowiedź na pytanie „czy PRL mógłby przetrwać” o tyle nie ma większego sensu, że mówimy o zmianach – wyborach, dokonywanych w obrębie całego Bloku, z decydującą oczywiście rolą tego, co działo się w Moskwie. Skutki przemian w Sowietach okazały się też szczególnie dotkliwe, czego apogeum była jelcynowska Rosja, dotknięta rządami oligarchów. Stało się tak m.in. dlatego, że wbrew popularnym polskim uprzedzeniom – w Rosji było znacznie więcej do rozgrabienia i że stosunkowo łatwo było ten zagarnięty majątek eksploatować bez większego angażowania kapitałów z Zachodu, co w Polsce okazało się na większą skalę niemożliwe. Co ważne jednak – dlatego też (choć oczywiście przede wszystkim ze względu na siłę ośrodka władzy) cały ten rosyjski proces jest prostszy do odwrócenia i ponownego podporządkowania gospodarki interesom państwowym, co obserwujemy w ostatniej dekadzie i które to zjawisko znacznie przyspieszyło dzięki obecnej wojnie ekonomicznej i odwrotowi finansowemu Zachodu z Rosji.

Polska gospodarka, pomimo cząstkowej oligarchizacji – samodzielność utraciła w znacznie większym stopniu, niż kiedykolwiek stało się to udziałem rosyjskiej, nawet w czasach jelcynowskiej smuty. „Nasi” oligarchowie (jak choćby Starak) albo od początku, albo z czasem działali już tylko jako podwykonawcy finansjery zachodniej, trochę jak kierownicy sklepików sieciowych. Równie uzależnieni od swych zleceniodawców i pobratymców z Wall Street byli jednak od „naszych” znacznie potężniejsi, a być może i samodzielniejsi, przypominając raczej (by pozostać przy handlowej analogii) prezesów galerii handlowych. Działo się tak m.in. dlatego, że pogardzana i wyśmiewana gospodarka sowiecka, jej potencjał – nie dawały ściśle ekonomicznych przesłanek upadku, a przeciwnie, pomimo rozpraszania się, uleganiu konsumpcjonizmowi dotykającemu też społeczeństwo sowieckie czy wyścigowi zbrojeń (z popularnym, acz czysto propagandowym humbugiem „Gwiezdnych Wojen” Reagana...) byłyby w stanie przetrwać nawet dramatycznie złe zarządzanie ery Gorbaczowa, czego przekonująco dowiedli ekonomiści, jak prof. Michaił Chazin i historycy, jak prof. Andriej Fursow. Wielokrotnie wyśmiewane chruszczowowskie prognozy o przeganianiu gospodarki zachodniej przez sowiecką, choć musiały ulegać korektom (bo przecież Zachód nie poddawał się bez walki, a bronił przede wszystkim psychologicznie, oddziałując w sferze propagandy) i z czasem zaprzestano podawania ośmieszanych dat „osiągnięcia komunizmu” - wskazywały na utrzymującą się tendencję wzrostową, zwłaszcza w zakresie możliwości wytwórczych. Zwykłych ludzi mogło to nie obchodzić, bo nie mieli wymarzonych bananów, ale przemawiało do ścisłych umysłów makroekonomicznych.

Ex oriente lux, czyli zepsuli – niech naprawiają!

„Komunizm” upadł więc nie dlatego, że wyczerpał swój potencjał i możliwości trwania i rozwoju – ale dokładnie z przeciwnych przyczyn: bo wygenerował majątek i potencjał, którego zagarnięcie stało się atrakcyjniejsze dla wyalienowanego ośrodka władzy, i tak przecież pozbawionego zaufania i sympatii rządzonych. Mówiąc górnolotnie – bolszewikom udało się zwyciężyć, bo car-samodzierżca zdradził swój lud, oddał władzę demokratom, a więc musiał pojawić się nowy suweren. Następnie zaś – to następcy bolszewików opuścili niewdzięczny lud, bogacąc się jego kosztem, a w dodatku porzucili swych geopolitycznych partnerów. Historia zatoczyła więc koło, co jednak jest konstatacją mało już dziś przydatną (co najwyżej przy ewentualnym procesie rozliczeń za konkretne grabieże).

Poważniejsze implikacje ma jednak inne spostrzeżenie, związane ze zrozumieniem faktycznego przebiegu tzw. „upadku komunizmu”. Blok Wschodni uległ kolapsowi, własność została skupiona w rękach nielicznych, a geopolitycznie znaleźliśmy się w obozie nie tylko egzotycznym dla interesów Polski, ale i ściągającym na nas permanentne niebezpieczeństwo dlatego, że tak sobie umamiła garść pragnących uwłaszczenia Rosjan kolaborujących z wielką zachodnią finansjerą (co skwapliwie naśladowano także w PRL i innych demoludach). By tę historyczną klęskę Polski naprawić – konieczne jest więc przejście tej drogi w przeciwną stronę, proces odwrotny. Dlatego właśnie tak ważne dla Polaków jest przebudzenie Rosji, odcinanie przez nią krępujących więzi z Zachodem, ukrócenie oligarchów i powrót do wydajności i samowystarczalności przewyższających te z czasów sowieckich, bo w oparciu o nowe sojusze, tak w ramach Eurazji, jak i całego bloku BRICS.

Dzięki temu, co dzieje się na Wschodzie – być może uda się przełamać katastrofalne skutki tzw. „upadku komunizmu” dla Polski i to bez jego formalnego przywracania. Nowe czasy wymagają nowych odpowiedzi – ale mechanizmy przeważnie pozostają bez zmian. Czasami tylko to, czym burzono – należy użyć do odbudowy. I na tym będzie polegać „sprawiedliwość dziejowa” - że „KGB-ista Putin” naprawi to, co zepsuli KGB-ista Andropow z Gorbaczowem i Jelcynem.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Krzych Adam

Interesujący artykuł.

Odkąd p. redaktor Rękas przestał się wypowiadać (z potępieniem) o gen. Andersie, a także (z uznaniem) o gen. Moczarze jego artykuły stały się znacznie lepsze.

A "jak pobiegłyby dzieje bez tzw. upadku komunizmu" możemy się domyślać patrząc na współczesne Chiny. Oczywiście nie można twierdzić, że podobne postępowanie tych tzw. komunistów (tzw. bo poza frazesem w gębie niczego oni już nie mieli wspólnego z ostatnimi komunistami na terenie Rosji jacy istnieli czyli zgrają internacjonalnych utopistów, bądź obcych agentów Lenina i Trockiego) jak w Chinach przyniosłoby dokładnie te same rezultaty.

Rzeczywiście system sowiecki nie upadł z powodów gospodarczych. Samo ograniczenie marnotrawstwa, zdyscyplinowanie procesu inwestycyjnego, racjonalizacja gospodarki choćby częściowa pozwoliłaby systemowi przetrwać jeszcze długie lata. Choć pozwolę sobie wyrazić zdanie, że owe chruszczowowskie doganianie i przeganianie i tak jeszcze długo pozostałoby mrzonką.

Decyzje o zakończeniu trwającego około pół wieku eksperymentu gospodarczego Stalina z niezależnym od Zachodu (na ile się to dało) systemem pieniądza i powiązań gospodarczych zamiast przekształcania i racjonalizowania go nie były ekonomiczne. Przekonywująco dowodzą tego wymienieni przez red. Rękasa profesorowie i jeszcze paru niewymienionych przez niego, między innymi prof. Katasonow, ekonomista specjalizujący się w międzynarodowych finansach.

BTW, odnośnie znanej postaci, Михаила Леонидовича Хазина red. Rękas popełnił dwie omyłki. Nie jest on profesorem, a bardzo znanym publicystą, z wykształcenia ekonomistą, statystykiem, zaś prawidłowa transliteracja jego nazwiska to Chazin, nie Chiazin.

oto Piotr Badura

A jeśli 4 czerwca 1989, to symbol upadku tzw. Zachodu?

Szanowny Panie Konradzie
Z lektury Pana artykułu odnoszę wrażenie, iż uważa Pan, że w okolicy 1989 roku, w jakichś globalnych zmaganiach tzw. Zachód zwyciężył, a jego przeciwnicy ponieśli klęskę. Jest to teza wprawdzie dość namolnie lansowana przez "wiodące media", ale już choćby tylko z tego powodu, wątpliwa. Jeśli się przyjmie tę tezę za fundament rozumowania, to wnioski mogą mieć wartość wyjściowej tezy.

Zgodziłbym się zapewne z poglądem, że 1989 rok był punktem kulminacyjnym, a może raczej punktem zwrotnym, w jakichś zmaganiach o globalnej skali, trwających dziesiątki lat. Zgodziłbym się też chyba z tym, że jedną stroną tych zmagań był tzw. Zachód, którym kierował wiodący ośrodek jankeski. Kto jednak był drugą stroną?

Moim zdaniem drugą stroną nie był tzw. Blok Wschodni, ale raczej "reszta świata". Przez dziesiątki lat trwały zmagania tzw. Zachodu z "resztą świata". Mnie się wydaje, że w 1989 tzw. Zachód poniósł druzgocącą klęskę. Zwyciężyła "reszta świata". Kluczową bitwą w globalnych zmaganiach była zapewne bitwa o Chiny. Ta właśnie bitwa została chyba w 1989 roku przegrana przez tzw. Zachód i od tego czasu trwa już tylko jego powolny rozkład.

Jest rzeczą normalną, że przegrywający traci sojuszników, bo wolą oni przejść do obozu zwycięzców. Z tej perspektywy należy chyba widzieć odejścia poszczególnych państw, które już, już zdawały się sojusznikami tzw. Zachodu.

Pozdrawiam serdecznie

oto Dubitacjusz

Artykuł trudny w polemice, bo trzeba rozróżnić dwie sprawy

  • Przegraną systemu komunistycznego (a w gruncie rzeczy biurokratyczno-etatystycznego) z systemem kapitalistycznym. Tu przyczyną były czynniki ekonomiczne. Z braku środków ekonomicznych brała się słabość polityczna, a także załamanie woli rządzących.
  • Transformację systemu komunistycznego w nomenklaturowo-kapitalistyczny (lub kompradorski w "naszych" demoludach). Tutaj należy się zgodzić z wytłumaczeniem Por. Borewicz świsnął kasę.

Nie można jednak stawiać wozu przed koniem. Pierwotną przyczyną była niewydolność centralnego sterowania. Ci powinno skłaniać Autora do odrzucenia pomysłów typu nacjonalizacja.

oto Mercator

To jest tylko część prawdy

Nie można jednak stawiać wozu przed koniem. Pierwotną przyczyną była niewydolność centralnego sterowania.

To jest tylko część prawdy. Gdyby system sowiecki był gospodarczo sprawniejszy i bardziej wydajny od zachodniego systemu demoliberalnego to oczywiście nikt by niczego nie majstrował i cały sowiecki blok trwałby do dzisiaj a niewykluczone, że jeszcze by się rozwinął na dalsze terytoria.

Z drugiej strony to, że był mniej wydolny gospodarczo wcale nie oznacza nie nie mógł trwać do dzisiaj pod parasolem atomowym i odpowiednim wewnętrznym aparacie przymusu. W końcu Korea Pn trwa do dzisiaj.

To, że w drugiej połowie lat 80-tych zdecydowano na zakończenie funkcjonowanie systemu sowieckiego w dotychczasowej postaci to wynik nastawienia młodszego pokolenia aparatczyków partyjnych i KGB. Zachód podniósł cenę dalszego funkcjonowania systemu poprzez wyścig zbrojeń (niekoniecznie przez gwiezdne wojny ale raczej nowe generacje łodzi podwodnych, radarów i systemów przeciwlotniczych). Mały kamyczek dołożyła też pierwsza Solidarność z 1981 roku. Powstanie w Polsce w ciągu paru miesięcy kilkumilionowej organizacji antysystemowej dawało nieco do myślenia aparatczykom z KGB. To również podnosiło koszt dalszego funkcjonowania systemu.

Oczywiście blok sowiecki mógł wytrzymać zarówno wyścig zbrojeń jak i zgnieść dalsze próby tworzenia takich tworów jak Solidarność ale aparat doszedł do wniosku, że nie warto. Koszty byłyby duże. Być może przy niesprzyjającym rozwoju sytuacji wymagałoby to powrotu do metod stalinowskich. Wybrano inaczej. Zdaje się, że to miała być taka stopniowa konwergencja. Ale władze centralne były za słabe, siły odśrodkowe za silne i wszystko się rozsypało przedwcześnie. Inaczej niż w Chinach gdzie władze centralne były w stanie prowadzić stopniowe, konsekwentne reformy rozłożone na kilkadziesiąt lat.

oto Dubitacjusz

@ p. Mercator: generalnie się zgadzam

Komunizm był możliwy do utrzymania przy dokręceniu śruby, tzn. stosując metody stalinowskie. Ale
po pierwsze, władze utraciły wole polityczną (tu niepowodzenie w Afganistanie pokazywało kres misji niesienia komunizmu).
po drugie, doświadczenie stalinizmu pokazywało, że jego ofiara pada również "aparat władzy" i dlatego nomenklatura nie była zainteresowana

oto baba jag

Na razie szanowny Panie

to metody stalinowskie stosuje niejaka wolność i demokracja. Oczywiście nikt nikogo nie bije i nie zamyka. Chociaż oczywiście siedzą bez procesów ludzie latami w aresztach.Ale zgodnie z duchem "wolności i demokracji" są to przestępcy.

Nie wiem czy Pan zauważył, ale śrubę to dokręcono Panu obecnie. Co ciekawe zrobiono to tak finezyjnie , że mało kto to zauważa.I najważniejsze, takiego ataku na własność i rodzinę nie było w historii chyba nigdy. Co ciekawe, w spadku po PRL Polacy odziedziczyli największą prywatną własność nieruchomości i ziemi.

System komunistyczny był wydolny o czym świadczą kraje takie jak Czechosłowacja, Węgry,NRD,Jugosławia.

oto indris

A jak to było w Jugosławii ?

. Pierwotną przyczyną była niewydolność centralnego sterowania.

W Jugosławii centralnego sterowania gospodarką nie było. Był system samorządów pracowniczych, trochę zbliżony - w teorii - do postulatów pierwszej "Solidarności". Ale i on jakoś zniknął, czy ktoś wie dlaczego ?

oto chłop jag

Szanowny Autor raczył oprzeć całą konstrukcję swojego

felietonu na nieistniejącym fundamencie. Chodzi o to, że komunizm moskiewski zwinięto dlatego, iż uchwycono już mocno świat za przysłowiowy pysk. Dlatego zimna wojna nie była już potrzebna. Pupilom szatana - w całej tej zimnej wojnie - przede wszystkim chodziło o chwycenie za pysk - Jankesów. Tak, tak - Jankesów. Bez CCCP nie byłoby możliwe zdobycie przyczółka pod nosem Jankesów- zwanym Kubą - tołażysze. J.F. Kennedy podskakiwał pupilom szatana - więc ci mu rakiety na Kubie zaczęli instalować. Owe rakiety odniosły swój skutek i można było potem bezkarnie i jakże widowiskowo odstrzelić prezydenta USA na oczach Jankesów - tołażysze. Co do atrapy Polski - to ta jest przeznaczona do likwidacji - więc likwidacja trwa na wiele sposobów.
Wniosek?
Budowa komunizmu globalnego trwa w najlepsze - tołażysze - a jedyną rozterkę jaką maja pupile szatana na dziś - to brak forsy do w/w budowy - oczywiście budowy z należytym rozmachem.

oto Staruszek_Świat

SzP. Chłop Jag.

##.

Chodzi o to, że komunizm moskiewski zwinięto dlatego, iż uchwycono już mocno świat za przysłowiowy pysk.

Uważam że b.nieliczni rozumią powyższą kwestię.
(Próżno się Pan trudzi.)
Bo kto dziś po prawie 100-u latach uwierzy że:

żydowska banksterska klika z USA (i nie tylko z USA) po odstrzeleniu Cara Rosji mimo wszystko bała się oficjalnie oficjalnie siłowo rozszabrować Rosję - a przecież wówczas miała ku temu EXTRA warunki.
Nikt by się o Rosję nie upomniał.

(Ci bandyci zresztą do dziś umią tylko strzelać do bezbronnych kobiet, dzieci i starców - najlepiej w plecy i uranową amunicją)

Wracając do meritum - nikt by się o Rosję nie upomniał - ale nawet wówczas się te śmiecie Rosji bali.

Więc podstępnie zaaplikowali jej Komunizm licząc że ten ich wynalazek ją zniszczy. Co też się zresztą stało.
Zapomnieli jednak że kto mieczem wojuje ten .......... .

A dziś jak jest ====>> każdy widzi.
Dalej przedeptują z gównem w spodniach śliniąc się na myśl o Syberyjskim Sezamie i Eldorado.
Obrzydliwe kanalie.

John Fitzgerald Kennedy podpadł im:
za groźbę ograniczenia roli FED-u.
za groźbę zrobienia porządku z CIA.
za groźbę zatrzymania pomocy dla Izraela za prace nad skonstruowaniem własnej bomby at. (Hitlerowcy im w tym extra pomagali w ramach odszk.)

Ponadto:
chyba chciał się dobrać niektórym z nich do skóry.

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hzat1i48N18

oraz

wcześniejsze przemówienie prez.Eisenhowera w podobnym kontekście z 1961r.

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=A_II0H7X5O4

Temat - Ocean - .

Pozdrawiam_Wszystkich.
M.

Staruszek_Świat

oto chłop jag

SzP. Staruszek_Świat

Wszystko to prawda - co pan raczył dodać pod moim wpisem - jednak nie należy zapominać, że V kolumna pupili szatana w USA jest silna siłą V kolumny w Rosji i odwrotnie - tołażysze.
Wniosek?
Powyższe oznacza, że ewentualne planowe zniszczenie USA nie oznacza zniszczenia ichniej V kolumny. Dotyczy to zresztą każdego kraju.
Słowem - ewentualne bankructwo USA - nie poluzuje pętli założonej światu przez pupili szatana - tołażysze.
Pozdrawiam.

oto Staruszek_Świat

SzP. Chłop Jag

##.

nie należy zapominać, że V kolumna pupili szatana w USA jest silna siłą V kolumny w Rosji i odwrotnie

Powyższe oznacza, że ewentualne planowe zniszczenie USA nie oznacza zniszczenia ichniej V kolumny. Dotyczy to zresztą każdego kraju.
Słowem - ewentualne bankructwo USA - nie poluzuje pętli założonej światu przez pupili szatana.

Przepraszam Szanowne Grono dyskutantów ale wrócę do swojej wypow:

Wracając do meritum - nikt by się o Rosję nie upomniał - .

1)Więc podstępnie zaaplikowali jej Komunizm licząc że ten ich wynalazek ją zniszczy. Co też się zresztą stało.

2)Zapomnieli jednak że kto mieczem wojuje ten .......... .

1)
Przecież owocem żydowskiej zarazy po 1917r w Rosji była Czerwona Hiszpania, NSDAP z Hitlerem, Czerwone Chiny i ich okolice, Cały Komintern.
Rozlali swojego czerwonego potwora na prawie cały świat.
Samemu pozostając "KOSZERNI".
Czerwony Kąkol rozsiany w Rosji (1917r) - nie przypadkowo znalazł się w Polsce po 1918r - Czerwony Marszałek ze swoim bandyckim PPS-em
, nie wspominając komunistycznych bandytów z rodów np: Lewartowa i całej masy innych czerwonych zbirów.
Przecież ustalenia dot. Polski w Teheranie, Jałcie, Poczdamie to w prostej linii pochodna Komunizmu w Rosji.
Przecież to władze "komunistycznej-bolszewickiej" Rosji przywiozły do Polski na czołgach w 1945r odpowiedników - Berii, Trockiego, Kaganowicza - wymieniać można b.długo.
Kto stanowił trzon czerwonego tyrana w Polsce - czy ktoś jeszcze nie wie ?.
Czy o drogę pyta czy jest g.... .?

2) w myśl powiedzenia " kto mieczem wojuje ...... ."

- Rosja okres Gułagów ma już za sobą .
Czyżby więc czas na Usrael ?.

Kto wie ? - w swojej nienawiści do innych narodów gotowi są pociągnąć Świat na dno Piekła.

Pozdrawiam Wszystkich.
m.

Staruszek_Świat

oto Eowina

W artykule nie poruszono działania i znaczenia ideologii.

Komunizm został pokonany przez konsumeryzm, czyli najpierw zaspokojenie potrzeb podstawowych, wyżywienie, dach nad głową, a potem potrzeba kultury wyższej, teatry, filharmonie i inne dobra sztuki pięknej. W wielu przypadkach konsumeryzm okazał się być ostatecznym celem zdobyczy cywilizacyjnej.

Okres demoludów był okresem budowy postaw patriotycznych. Wbrew pozorom, proces nauczania patriotycznego był intensywniejszy i skuteczniejszy niż obecnie. Szczególnie ten proces utrwalił się w Rosji, gdzie partia komunistyczna była zbudowana na elitarności. I to, że Putin zaistniał po Jełcynie, nie jest przypadkiem. Jest to właśnie efekt wieloletniej selekcji elitarnych jednostek w systemie komunistycznym.
Putin jest wyłoniony po naocznej niewydolności selekcji demokratycznej i jest dowodem na powrót selekcji elitarnej opartej na zasadach rosyjskiej koncepcji patriotyzmu opartego tym razem o prawosławie, a nie o komunizm.

oto Walwo

KGB-ista Putin niestety nie naprawi co zepsuli poprzednicy

Szkoda, bo wolalbym widziec silna praworzadna, demokratyczna Rosje na arenie politycznej. To co robi Putin to niestety pograzanie Rosji. Cala ta analiza p. Rekasa jest malo profesjonalna. Mysle ze nadal jest bardzo aktualna ocena prof. Kucharzewskiego, tego co sie stalo w Rosji, jaka zawarl w swej ksiazce " Od Bialego do czerwonego Caratu". Zapoznanie sie z ta praca pomoglo by bardzo zrozumiec co sie dzialo w Sowietach.
W stwierdzeniu p. Rekasa jedynie to jest prawda ze decyzja o porzuceniu "komunizmu" wyszla z KGB. Reszta jest niestety amatorszczyzna pomimo okruchow prawdy porozrzucanych chaotycznie po tekscie. Jesli nic sie nie zmieni w Rosji to zostanie zwasalizowana przez Chiny jesli te, poradza sobie ze swymi problemami. Widze to niestety bardzo czarno dla swiata, chyba ze nastapi cud i Chiny wygeneruja prawdziwego przywodce dla calego swiata i nastapi realizacja slynnej przepowiedni. Jednak az takim optymista nie jestem i licze ze komunisci chinscy poloza sie na problemach ktore stoja przed nimi. Amerykanie pomimo wielu negatywow jednak sa znacznie optymistyczniejsza alternatywa niz komunizm, nawet w wydaniu chinskim.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.