Alfie Evans ofiarą satanistów z ONZ

Każdy normalny człowiek (niezależnie od religijnego światopoglądu) jest wstrząśnięty tym, co spotkało brytyjskiego chłopca Alfiego R.I.P. i jego najbliższych. Przerażająca prawda jest taka, że Alfie to nie pierwsza (i nie ostatnia!) ofiara systemu, który nam wszystkim - także Polsce - podstępem narzucono za przyzwoleniem kolejnych rządów (sic!).

Nie, nie przewidzieliście się! Ten system - w którym zgodnie z "prawem" dobija się niewinnego, tylko dlatego, że nie jest w pełni zdrowy - dotyka nas wszystkich. Chodzi o Agendę na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 zawierającą Cele Zrównoważonego Rozwoju, która została przyjęta przez wszystkie 193 państwa członkowskie ONZ Rezolucją Zgromadzenia Ogólnego 25 września 2015 roku w Nowym Jorku.

Cele Zrównoważonego Rozwoju zawierają 17 punktów, a każde państwo członkowskie musi je u siebie bezwzględnie wdrożyć do 2030 roku. Alfie jest ofiarą punktu nr 3., który głosi: "Zapewnienie wszystkim ludziom w każdym wieku zdrowego życia oraz promowanie dobrobytu". Reasumując: W tym świecie, który narzucili nam sataniści z ONZ trzeba eliminować ludzi, którzy nie mają idealnego zdrowia. Niech Alfie czuwa nad nami z Nieba, a jego męczeńska śmierć wyprowadzi dobro i otworzy ludziom oczy...

oto Agnieszka Piwar Agnieszka Piwar

publicystka
autorka filmu ”Rajd Katyński – śladami pamięci”
blog: www.agnieszkapiwar.blogspot.com

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Natalia Julia Nowak

ONZ to chora organizacja,

którą trzeba jak najprędzej opuścić. Mnie najbardziej przeraża dążenie ONZ-u do legalizacji pedofilii. Na Zachodzie już teraz zmusza się dzieci (nawet przedszkolaki!) do uczestnictwa w obowiązkowych, perwersyjnych zajęciach edukacji seksualnej typu "B". Muszę przyznać, że wolałabym zostać wyabortowana niż znaleźć się na miejscu tych dzieciaków. Nie jestem za eutanazją niemowląt i dwulatków, ale od 6 lat mówię "TAK" aborcji na życzenie. Żałuję, że od 14 do 21 roku życia byłam pro-life.

oto Natalia Julia Nowak

Owszem, satanistów.

Bo liberalizm moralny, świecki humanizm i swoboda obyczajowa są zbieżne z ateistyczną ideologią wymyśloną przez Antona Szandora LaVeya w latach 60. XX wieku.

oto baba jag

tak to jest

lewacy i sataniści.Tam są jeszcze wyznawcy latającego potwora spagetti. Zamiast tego pitolenia dowody twarde poproszę ,że to sataniści,cokolwiek by to nie znaczyło.

oto Eowina

Ten artykuł jest czystą propagandą i nie ma w sobie zupełnie

żadnego sensu. A co spotkało Alfiego i jego najbliższych i czym to się różni od innych nieszczęść jakie spotyka tysiące rodziców i dzieci?

Każdy normalny człowiek (niezależnie od religijnego światopoglądu) jest wstrząśnięty tym, co spotkało brytyjskiego chłopca Alfiego R.I.P. i jego najbliższych.

Proszę mi to wytłumaczyć, bo zupełnie nie mogę pojąć, skąd ten nagły wstrząs w tym akurat przypadku.
Ja czekam na odpowiedź, o uzasadnienie, co takiego nadzwyczajnego jest w sprawie Alfiego i gdzie są sataniści?

oto Agnieszka Piwar

@Eowina

Nie, nie jest to jedno z "nieszczęść jakie spotyka tysiące rodziców i dzieci". Sprawa tego chłopca pokazała okrutny proceder, który - jeśli ludzie nie otworzą oczu i nie powiedzą basta - dotknie nie tysiące, ale miliony istnień ludzkich. Otóż, mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której urzędnik państwowy (w tym przypadku brytyjski sędzia) decyduje o życiu niewinnego człowieka. Włoskie MSZ przyznało chłopcu w trybie pilnym włoskie obywatelstwo, a włoscy lekarze byli gotowi podjąć się jego leczenia. Tymczasem brytyjski sąd nie dał zgody na wywiezienie chłopa do Włoch, odbierając mu tym samym szansę na leczenie i skazując na pewną śmierć. Czy teraz dotarło z jakim zjawiskiem mamy do czynienia?

oto Eowina

To czemu Włosi nie przysłali urządzeń do oddychania

i transportu tego chłopca. Czemu litościwi ludzie nie złożyli się na takie urządzenie. On umarł bo nie miał czym oddychać. Władze odmówiły tylko urządzeń, bez których chłopiec nie mógł oddychać. Aby mógł wyjechać do Włoch, to rząd musiałby mu zapewnić właśnie te warunki dogodnego transportu.

oto Robercik

Jest tylko jedno zasadne

Jest tylko jedno zasadne pytanie. Czemu reżim nie pozwolił po prostu rodzicom zabrać dziecka. Koniec, kropka. Ja bym sam odłączył warzywo od systemów podtrzymywania życia (koszty), ale nie przyszło by mi do głowy zakazać prób ratunku "dla dobra pacjenta". Pani nie przeraża, że ktoś tak bardzo może chcieć naszego dobra by popaść w absurd totalny?
A może w stosunku do Pani kiedyś rząd wyjdzie z propozycją skrócenia cierpień, ale bez pytania Pani o opinię? To jest piekło na ziemi tołażysze - jak pisze chłop Jag.

oto Eowina

Dziecka nie można było odłączyć od wentylatora,

właśnie o to walczyli rodzice dziecka, bo tylko z tym urządzeniem dziecko trwało przy życiu. Szpital natomiast twierdził, że trzeba dziecko odłączyć, bo nie dadzą rady go wyleczyć. Reżim chciał oddać dziecko, ale nie dawał wentylatora, a rodzice chcieli aby dziecko mogło być podłączone do urządzenia, które było w szpitalu.
Gdyby sąd zdecydował, że dziecko można wieźć do Włoch lub gdziekolwiek, to szpital musiałby zapewnić właśnie transport i urządzenie wentylujące, być może i jakąś fachową obsługę.

oto Obserwator

Pani Eowino

Myli się pani, Włosi czekali na zezwolenie, specjalny wojskowy samolot do transportu czekał.
Nie jestem lekarzem, ale zachowanie sądu w Liverpoolu , budzi podejrzeniaż coś starano się ukryć, może niewiedzę, reasumując sprawa dziwna.

oto Krzysztof M

mamy tutaj do czynienia z

mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której urzędnik państwowy (w tym przypadku brytyjski sędzia) decyduje o życiu niewinnego człowieka.

Cywilizacja bizantyjska - państwo/urzędnik wie lepiej.

oto Krzysztof M

ile jest Pan w stanie

ile jest Pan w stanie podarować pieniędzy na opiekę dzieci kalekich i chorych?

Jest pani pewna, że nie jestem zaznajomiony z tematem od wielu lat?

oto Krzych Adam

No właśnie!

Nie ma pan pieniędzy, to niech pan się nie wymądrza na temat faszystowskich praktyk ponowoczesnego państwa brytyjskiego. A jakby się panu zachciało coś na ten temat na przykład na Facebooku napisać jak prof. Bartyzelowi to się panu ten wpis wytnie, albo i pana zbanuje i co nam pan zrobi?

oto mj

Jeśli brytyjski sąd rzeczywiście odmówił zgody na wyjazd

motywując to w ten sposób:
''Sąd odrzucił wniosek, wyjaśniając, że podróż byłaby zbyt niebezpieczna dla dziecka.'',
to jest to rzeczywiście jakiś kiepski żart, a nie wyrok sądu.
Pytanie co to była za choroba i czy rzeczywiście nieuleczalna. Bo czytałem że to była jakaś choroba neurologiczna, z tym ze lekarze nie byli pewni co to za choroba. Jeśli nie wiadomo jaka to choroba, to skąd wiadomo że nieuleczalna?

Temat odłączania od aparatury podtrzymującej życie w przypadkach beznadziejnych to... ciężki temat, o którym można dyskutować godzinami... Tutaj akurat mamy do czynienia z przypadkiem bardzo silnie oddziaływającym na emocje, no bo 2-letnie dziecko, po odłączeniu jeszcze żyło, a tak naprawdę podobno nie wiadomo na co chorowało, zrozpaczeni i walczący o życie dziecka rodzice... Odkładając jednak emocje na bok, to pytanie jest czy gdy np. chorym jest 82-letni dziadek, żyjący jeszcze - bez świadomości życia - tylko dzięki aparaturze, bez szans na żaden ''cud uzdrowienia'', to odłączać, czy nie odłączać... Tu już się zaczynają schody. I można się przerzucać argumentami z dziedziny etyki, filozofii, religii, medycyny, tzw. człowieczeństwa lub jego braku, itp., itd...
Przypominam tylko, że podobno JPII prosił przed śmiercią, żeby nie utrzymywać go przy życiu za wszelką cenę, czyli mówiąc wprost ''nie trzymać'' pod aparaturą...

Jeśli chodzi o nasze polskie podwórko, to ja na początek nie miałbym nic przeciwko temu, żeby opieka onkologiczna była taka jak w Wielkiej Brytanii. Żeby ludzie umierający na raka nie musieli wrzeszczeć jakby ich rżnięto żywcem, albo jak mój ś.p. znajomy, we wcześniejszym stadium raka, ale już z bólami, ratować się ''załatwianym'' ketonalem, który na bóle nowotworowe jest mniej więcej tak skuteczny jak etopiryna, bo o przepisaniu morfiny lekarz nie chciał słyszeć, gdyż ''pacjent może się uzależnić''. No więc umarł sobie 2 miesiące później, ale ''nieuzależniony''.
W Wielkiej Brytanii człowiek chory na nowotwór bez żadnej łaski dostaje morfinę, jeśli jest w stanie agonalnym, a morfina jest już za słaba, dostaje nawet heroinę, która jest tam zarejestrowana jako lek, a jeśli i to nie działa, to po prostu wprowadza się go w stan śpiączki farmakologicznej, żeby sobie bezboleśnie odszedł... U nas oczywiście zaraz byłby krzyk że to ''eutanazja'', więc nie ma takiej opcji. No a poza tym rak, tak samo jak i poród, podobno ''muszą'' boleć...
Może zamiast wieszać psy na ''zgniłym i zdegenerowanymZachodzie'', w pewnych kwestiach JEDNAK warto wziąć z niego przykład..?

oto wzl

Problem

Odkładając jednak emocje na bok, to pytanie jest czy gdy np. chorym jest 82-letni dziadek, żyjący jeszcze - bez świadomości życia - tylko dzięki aparaturze, bez szans na żaden ''cud uzdrowienia'', to odłączać, czy nie odłączać... Tu już się zaczynają schody. I można się przerzucać argumentami z dziedziny etyki, filozofii, religii, medycyny, tzw. człowieczeństwa lub jego braku, itp., itd...

"Zewsząd słyszę rady, co robić, żeby moje życie było dłuższe, bogatsze i bardziej wypełnione elektronicznymi gadżetami. Nie jesteśmy pierwszym pokoleniem, któremu wydaje się, że najgorsze, co może je spotkać, to śmierć. Ale dla starożytnych najgorsza nie była śmierć, tylko śmierć haniebna - albo po prostu zwyczajna. Dla antycznego bohatera śmierć w domu starców w towarzystwie nieuprzejmej pielęgniarki i z gąszczem rurek wystających z nosa nie byłaby atrakcyjnym telos życia.

Oczywiście, cierpimy również na złudzenie, że powinniśmy żyć tak długo, jak to możliwe. Jak gdyby każdy z nas był produktem końcowym. Idea "ja" jako jednostki pojawiła się w epoce oświecenia. A wraz z nią pojawiła się kruchość.

I dalej:

Żyjemy po to, żeby produkować informacje, albo podnosić ich jakość. U Nietzschego znajdziemy łacińskie powiedzenie: aut liberi, aut libri - albo dzieci, albo książki; jedno i drugie to informacje przekazywane przez wieki.

I dalej:

Nie jestem na świecie po to, żeby żyć wiecznie jako chore zwierzę. Przypomnijcie sobie z Rozdziału 4, że antykruchość systemu wynika ze śmiertelności jego części składowych - a ja jestem częścią większej populacji zwanej gatunkiem ludzkim. Jestem tu po to, żeby umrzeć heroiczną śmiercią dla dobra ogółu, spłodzić potomstwo (oraz je wychować i utrzymywać) albo ewentualnie pisać książki - do nieśmiertelności powinny dążyć informacje, moje geny, czyli antykruchy element we mnie, a nie ja sam.

Potem pożegnajcie się, wyprawcie sobie przyjemny pogrzeb w Klasztorze św. Sergiusza (Mar Sarkis) w Amjun, i, jak mawiają Francuzi, place aux autres - zróbcie miejsce dla innych." - N.N. Taleb Antykruchość.

Telos, to gdyby ktoś nie wiedział, to z greckiego - cel.
Amjun to wioska w Libanie, w której urodził się Taleb.

oto Eowina

W tym przypadku należało zaproponować władzom

brytyjskim i sądowi, że koszty wyjazdu do Włoch i koszty dalszego leczenia przejmują dobrzy chrześcijanie. Trzeba było przejąć od satanistów i razem z prezydentem Dudą zacząć działać. Wyłożyć pieniądze i zaproponować prywatne leczenie i opiekę. Czemu tego nie było, to tego nie mogę zrozumieć. Tak właśnie satanistom można pokrzyżować plany.

oto Krzych Adam

Proszę mi coś wyjaśnić, bo zdaje się jestem niedoinformowany.

To ci Włosi, którzy dali obywatelstwo chłopcu i chcieli wysłać po niego samolot by go przewiózł z Anglii do kliniki Bambino Gesu w Rzymie robili to po to by potem za to wszystko wystawić suty rachunek władzom brytyjskim i temu angielskiemu gejowi w upudrowanej peruce co to wydawał wyroki?

oto Eowina

Proszę się doinformować samemu. Nie wiem kto i co

chciał. Wiem tylko o faktach dokonanych. Na decyzję sądu czekał brytyjski wojskowy helikopter, który ewentualnie mógł zawieźć chłopca do szpitala w innym miejscu, tak ja chciał ojciec dziecka.

oto Krzych Adam

Aha, jasne.

Wie Pani na pewno tylko tyle co ja. Że sąd brytyjski tak jak i szpital brytyjski stały na stanowisku, że dziecko ma umrzeć i ma umrzeć nie gdzie indziej tylko na ziemi brytyjskiej. I właściwie nic poza tym, bo nawet Pani nie wie tego co ja wiem dodatkowo, że Włosi chcieli wysłać po chłopca samolot do Anglii. Tylko jedno jest niepojęte, wie Pani co "należało zaproponować władzom brytyjskim i sądowi", a także jest pewna że tego nie zaproponowano. Myślałem, że to wynika z posiadania jakiejś wiedzy niedostępnej mi, ale jak widzę się myliłem. Sorry zatem, skoro wie Pani jeszcze mniej niż ja i tylko się przy pełnej ignorancji żołądkuje, to niepotrzebnie Panią niepokoiłem.

oto Eowina

Niezależnie co Włosi chcieli, to oficjalnie tego nie

odnotowano ani w sądzie, ani w kooperacji ze szpitalem. Chłopiec był w szpitalu dostatecznie długo, aby mogli to zrobić. To szpital zwracał się po decyzję sądową. Sąd podjął decyzję z rekomendacji lekarzy. Lekarze nie dawali szans.
Oprócz sądu brytyjskiego decyzję podejmował sąd europejski, tam również nie było nic o zainteresowaniu włoskiej strony.

Co do kosztów leczenia itp. Alfie, to tu jest konto: https://www.savealfieevans.com/donate/

oto Krzych Adam

Jak zwykle Pani kręci.

Nie wiem, czy lekarze mieli rację w swej diagnozie co do "niedawania szans". Mam wątpliwości, skoro nawet nie zidentyfikowano co mu dolegało. Do końca był to "undiagnosed neurodegenerative disorder". Jako niefachowiec nie będe jednak brytyjskim lekarzom zarzucał niekompetencji, gdyż nie mogę wykluczyć, że byli oni mimo to w stanie określić, że neurologiczne zmiany zaszły tak daleko, że wyzdrowienie nie było już możliwe.

Włosi od grudnia oferowali swą pomoc, która została odrzucona. Co sobie sąd odnotowywał oficjalnie to jego sprawa, a pomoc była oferowana, to jest niezaprzeczalny fakt. Nie rozumiem o co Pani chodzi z tą "kooperacją ze szpitalem". Kto niby miał kooperować?

Zwracam uwagę, że chodziło mi jedynie o bezpodstawne sugerowanie przez Panią, iż nikt nie zaoferował pomocy, a tylko były żądania by brytyjskie władze wydawały pieniądze na beznadziejny przypadek. Zamiast przyznać, że Pani zarzuty były niezgodne z faktami wybrała Pani wprowadzanie nowych wątków, jakby one coś zmieniały. To jest własnie kręcenie.

oto Eowina

Co to znaczy "oferowali"?

Ja rozumiem, że lekarze brytyjscy chcieli już w grudniu dziecko odłączyć od respiratora. Rodzice się na to nie godzili. Jeżeli Włosi chcieli pomóc, to mogli wprost z własnym respiratorem z brytyjskiego szpitala wziąć dziecko na leczenie do siebie. To co Włosi i inni obiecywali, to aby chory był dostarczony do ich szpitala. Ma Pan inne wiadomości, to proszę napisać bardziej konkretnie.
Proszę podać konkretne fakty właśnie. Na czym to oferowanie pomocy polegało?
Czy włoski specjalista przyjechał i badał dziecko w szpitalu? Czy w wyniku tego zaoferował pomoc i obiecał, że jest w stanie pomóc?

oto Krzych Adam

To znaczy co poniżej.

samolot
Szefowa kliniki Dzieciątka Jezus w Rzymie, Marinella Enoc, po rozmowie z ambasadorem Włoch w Wielkiej Brytanii poinformowała w specjalnym oświadczeniu, że zapewniła ambasadora o pełnej gotowości zespołu złożonego z pracujących w klinice lekarzy do natychmiastowego wylotu. Minister obrony Włoch zadeklarował, że przygotowany jest już samolot wojskowy, który byłby w stanie przetransportować Alfiego Evansa z Wysp Brytyjskich do Rzymu. Nie wynika z tego by były jakieś żądania do Brytyjczyków by dostarczyli chłopca do Rzymu, a wręcz przeciwnie. Z oświadczenia wynika dodatkowo iż rozmawiała ojcem Alfiego Evansa. Nic o kooperacji z brytyjskim szpitalem. Ciekawe kto nie był skłonny do kooperacji, włoska klinika czy brytyjski szpital. Niejasne też jest z kim o tym rozmawiał w Anglii ambasador i co jemu odpowiedziano. No cóż, dyplomacja pracuje za zamkniętymi drzwiami.

Bardziej konkretnie już nie dam rady, a oprócz tego nie mam zamiaru dłużej odgrywać roli kozła trykającego w betonową ścianę. Podziękowałbym za wymianę postów, ale niestety mierzi mnie krętactwo. EOT

oto Eowina

Konkretna pomoc polega na tym, że włoski specjalista

po zbadaniu chłopca, wraz z rodzicami stanie przed sądem i zadeklaruje, że jego opinia jest inna niż kolegów brytyjskich. W wyniku czego oczekuje, że sąd pozwoli mu na zabranie dziecka do Włoch na dalsze leczenie. Wyrok sądu był taki jaki był, bo miał tylko opinię brytyjskich lekarzy, a oni nie dawali żadnych podstaw aby decyzja zapadła inna. Sąd nie mógł wbrew takiej opinii zdecydować inaczej, bo sąd nie zna się na leczeniu.
Rozmowy ambasadorów nie mają znaczenia, samoloty, nie mają wpływu na decyzję sądu.

oto Krzych Adam

Jak napisałem wcześniej.

Nie będę dłużej trykał jak kozioł jaki w betonową ścianę. Dla betonowych ścian nic nie ma znaczenia, nie tylko samoloty, czy ambasadorowie, ale także fakty poza tymi, które gdzieś są oficjalnie zapisane i potwierdzone pieczątką. Z jakiego to kręgu cywilizacyjnego? Czy bardziej z takiego, w którym dzieci należą do państwa, a nie do rodziców, czy też z tego w którym powstało powiedzenie "Без бумажки ты букашка, а с бумажкой человек." (Bez dokumentów jesteś insektem, dopiero z dokumentem stajesz się człowiekiem.)?

oto Skanderbeg

Ale to jest podstawowy problem?

W świecie bez kary śmierci dla morderców, można zabijać chorych. Ja rozumiem dlaczego zwalcza się różnych wydawców, zajmujących się tekstami różnych liderów III Rzeszy. Jeszcze by się okazało, że obecna Europa w pewnych kwestiach przypomina hitlerowski socjalizm. I jeszcze kolejna uwaga. W mojej okolicy jest kilka bibliotek. I z każdej pozbyto się "1984" Orwella.
Ta decyzja tego pedryla w peruce pokazuje,że ludzie są niewolnikami systemu.. I jak to podobno bywało w Sparcie.
Taka eutanazja jest potrzebna ubezpieczeniom społecznym, różnym kasom chorych, itd.Oraz nadzorcą, traktującym ludzi jak bydło. A z tym szemranym szpitalem wiąże się chyba jakaś afera sprzed ponad 20 lat.

oto chłop jag

Alfie Evans ofiarą satanistów

Alfie Evans ofiarą satanistów z ONZ

Jeśli już - to Alfie jest tymi drzwiami za którymi sataniści dopiero zaczną przemysłowo mordować - kogo uznają za stosowne - tołazysze.
Wniosek?
Nie po darmo pupil szatana zrobił z tego przypadku światowe show - tolażysze.

oto mj

Lepszy ''show'' można by zrobić, nagłaśniając

w mediach na całym świecie np. batalię polskich rodziców dziecka z chorobą jak najbardziej uleczalną, ich rozpacz, nadzieje, emocje, a także okrucieństwo państwa polskiego, którego NFZ odmawia zrefundowania jakiegoś leku albo leczenia, np. w Wielkiej Brytanii, kosztującego milion złotych, które jednak musi być przeprowadzone w ciągu 2 tygodni, bo jak nie, to dziecko umiera...
Często mamy do czynienia z takimi przypadkami i chyba nie wszystkie kończą się happy endem, czyli zebraniem odpowiedniej kwoty w określonym czasie...
Można zrobić ''show'' jaka tu ''cywilizacja śmierci'' i kult ''minimalizowania kosztów'' nad Wisłą panują..? Można...

oto baba jag

i eutanazja

jaka tu ''cywilizacja śmierci'' i kult ''minimalizowania kosztów'' nad Wisłą panują..? Można...

ludzi starszych przez głodowe emerytury i kredyty na pogrzebu i miejsca na cmentarzach.

Ale to wszystko to SATANIŚCI i może nas uratować tylko Rydzyk,Tomczyk i Piwowar czyli ajnstajn cwajsztajn i drajsztajn,czyli trio do walki z satanistami.

oto Czesław

Anglicy to odwieczni zbrodniarze (Indianie, Aborygeni itd.)

Dyrektor watykańskiego szpitala Dzieciątka Jezus ujawniła, że starania o przyjęcie Alfiego Evansa rozpoczęto już w zeszłym roku. Nieuleczalnie chory dwuletni chłopiec, decyzją brytyjskiego sądu został odłączony od podtrzymującej go przy życiu aparatury i zmarł wczoraj w szpitalu w Liverpoolu.
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-watykanski-szpi...

oto Czesław

Prof.Bartyzel celnie o Anglikach

Prof. Jacek Bartyzel został zablokowany na Facebooku za krytykę postępowania Wielkiej Brytanii wobec Alfiego Evansa.
Chyba żaden naród na świecie nie został aż tak znicestwiony duchowo przez protestantyzm, jak Anglicy. Purytanizm zabił old merry England i uczynił z Anglików zimne, bezduszne potwory, których jedyną moralnością jest hipokryzja
— napisał na Facebooku prof. Jacek Bartyzel.

oto mj

Ciekaw jestem ile lat w Wielkiej Brytanii

przeżył prof. Bartyzel, że takie laurki wystawia, i co ma do tego protestantyzm.
Ja przeżyłem tam 12 lat i akurat jeśli chodzi o stosunek człowieka do człowieka - obcych ludzi, w takich zwyczajnych, codziennych sytuacjach, w ''prozie życia'', w sklepie, na ulicy, w urzędzie, w pracy itd. - nie miałbym nic przeciwko, żeby w Polsce był chociaż ZBLIŻONY do tego, który jest tam.
Niestety, w Polsce króluje chamstwo, dwulicowość, ogólna nieżyczliwość, zazdrość, zawiść, niechętne łypanie jeden na drugiego spode łba, chytre oczka i szukanie okazji do bezinteresownego podłożenia bliźniemu nogi...
Rzecz jasna i tam i tu od reguły zdarzają się wyjątki, ale jak wiadomo one tylko ją potwierdzają.
Ja od robienia wtrętów, że to ''pewnie wina katolicyzmu, choć może niekoniecznie'', się powstrzymam.

oto Krzysztof M

w Polsce króluje chamstwo,

w Polsce króluje chamstwo, dwulicowość, ogólna nieżyczliwość, zazdrość, zawiść, niechętne łypanie jeden na drugiego spode łba, chytre oczka i szukanie okazji do bezinteresownego podłożenia bliźniemu nogi...

Ma pan wyjątkowego pecha... :-))

oto Krzysztof M

Myślę, że to właśnie Pan

Myślę, że to właśnie Pan Krzysztof ma wyjątkowego farta.

Ja też mam parę "doświadczeń" w tej materii. Jednak to nie one dominują.

Sztuką jest zrozumieć zło i pamiętać dobro.

oto baba jag

Ma wyjątkowe

poczucie rzeczywistości i doskonale zna polaczków . Bo takich szmaciarzy szukać należy ze świecą. Wiem coś o tym bo w koncernach pracowałem i koncerny tylko takie geny w polaczkach promują.Miałem też do czynienia z jeszcze większymi kanaliami z Kanady czy Francji. Obcy wiedzą kogo przysyłać,gdyż były to dzieci tych co z Polandii wyjechali za solidaruchów przed stanem wojennym. O to to były dopiero świnie. Sprzedały by matkę i ojca dla Pana z koncernu.

oto Skanderbeg

To raczej chodzi o elity.

Anglicy w swojej masie są prostakami, ale potrafią być życzliwi. Jednak zwykły Anglik nie ma wiele do gadania.

oto Czesław

Panie "mj", co do arogancji Anglików

"Dodatkowego dramatyzmu dodaje tej sprawie pewna – jak się okazuje, nadal żywa w Wielkiej Brytanii – tradycja arogancji funkcjonariuszy państwowych. Przykładu dostarcza sprawa szkorbutu, na jaki w XVII i XVIII wieku zapadali angielscy marynarze podczas dalekich rejsów. Kiedy tylko statek przekraczał równik, zaczynały się problemy; otwierały się stare rany, chwiały się zęby, ciało gniło wydzielając przykry odór, a ludzie gwałtownie opadali z sił. Większość ówczesnych katastrof morskich brała się właśnie stąd, że w powodu szkorbutu na statkach nie miał kto pracować; ciągnąć lin i tak dalej. Anglicy byli dobrymi żeglarzami i w sztormach dawali sobie radę, jednak pod warunkiem, że byli zdrowi. Panował wtedy pogląd, że na półkuli południowej jest złe, sprzyjające szkorbutowi powietrze – ale też angielscy kapitanowie szybko zauważyli, że Opatrzność znalazła na to złe powietrze remedium w postaci soku z owoców cytrusowych, przede wszystkim – z cytryny. Niestety funkcjonariusze Admiralicji Brytyjskiej przez 150 lat nie przyjmowali do wiadomości informacji dostarczanych przez jakichś tam prostaków-kapitanów. Zmienił to podejście dopiero kapitan James Cook, który na wyprawę mającą na celu sprawdzenie, czy istnieje jakiś kontynent na południowej półkuli, zabrał kiszoną kapustę w beczkach. Zarządził, że oficerowie mają codziennie wypijać porcję kapuścianego kwasu, a marynarze – jeśli chcą. Oczywiście marynarze chcieli pic to samo, co oficerowie, dzięki czemu na statkach dowodzonych przez kapitana Cooka nie było szkorbutu. Zatwardziałość dzisiejszych przebierańców na stanowiskach sędziów, którzy nie przyjmują do wiadomości żadnych argumentów, jest kontynuacją tamtej tradycji – a wiemy z doświadczenia, że nie ma nic gorszego, jak głupi, aroganccy totalniacy, który nie mogą sobie pozwolić na przyznanie się do błędu". Więcej pod linkiem http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4205

oto Czesław

Mam jeszcze jedno zapytanie

Czy to "co spotkało brytyjskiego chłopca Alfiego R.I.P. i jego najbliższych" od lekarzy i sądu angielskiego mogło by spotkać dziecko księżnej Kate, gdyby znalazło się w podobnej sytuacji w szpitalu?

oto Palimpsest

Ależ spotykało

.

oto Palimpsest

Pani niestety nie żartuje. Proponuję walić młotkiem w palec.

Co dwie sekundy. Po piątym uderzeniu będzie Pani wyć. To promil cierpień czekających Panią w nadchodzącym roku. Pani nie mówi, nie widzi, nie słyszy. Nie rozumie co się dzieje. Bo nie ma czym rozumieć. Mózg jest w kilkudziesięciu % martwy. Ciało nie żyje ludzkim życiem. Jest targane spazmami. Funkcjonują ośrodki rejestrujące ból. Bezsensowny, bo nie będący ostrzeżeniem, alarmem. Ból dla bólu. Chwała Bogu bez udziału świadomości.

Lekarz ma kłaść na wadze zgodnie z medyczną wiedzą cierpienie ciała i szanse na jego przeżycie. Mądry lekarz wie, że wszyscy jesteśmy śmiertelni. Jeżeli tzw. "życie" ma polegać na dozgonnym odczuwaniu przez ciało bólu bez nadziei na życie (w Pani wyobrażeniu), bez kontaktu z kimkolwiek, bez rozumienia czegokolwiek to optujący za trwaniem w bólu w imię własnych religijnych przekonań są potworami.

Był taki reality show- twardziel komandos siedział wygodnie na krześle, głowa w czymś w rodzaju akwarium. Głowę zasypano piaskiem. Nie widział, nie słyszał, nie czuł. Zdrowy mózg kontra nicość wyzuta z wszystkiego co Pani zna. Wytrzymał 40 sekund. Pociągnął dźwignię- piasek poszedł w dół.
Jeżeli byłaby Pani w stanie zafundować swojemu dziecku trwanie w bólu w nicości w imię religijnych wartości jest Pani potworem. Jeżeli uzurpuje sobie Pani prawo do skazywanie na to cudzych dzieci rodziców dokonujących innych niż Pani wyborów zwąc satanistami na usta cisną się tylko słowa pogardy. Tylko ślepy fanatyk odmawia innym prawa do decydowania o własnym życiu (w zastępstwie pierwszeństwo mają rodzice, nie ideologia)

P.S. Jeżeli jest Pani odważna i ciekawa życia proszę symbolicznie walnąć się młotkiem w palec. To promil realnych cierpień, ale nawet tego Pani nie zna. Stąd głoszenie tych oderwanych od życia obrzydlistw. Poznawanie religii to bajka- życie wieczne, dobry Bóg, piękne ceremonie. Proszę poznać ból własnym ciałem, nie wyobrażeniami nt zasadności cierpienia ciała cudzego. To zmieni optykę.

Klawiaturowi napinacze nie powinni pouczać dzieci czy "odważnie" wejść do komory gazowej czy by nie cierpieć pierwej samemu wyskoczyć z okna. To wiedział tylko Korczak i 200 ofiar innego fanatyzmu.

Nawet w barbarzyńskim średniowieczu stosowano mizerykordię.

oto Ireneusz

Totalny idiotyzm

Jak można słowa "zapewnienie życia w zdrowiu" przekręcić na "mordujmy chorych". I jeszcze są ludzie, którzy czytając taką bzdurę nie grzmią, a postanawiają się jak kotka wyprężać w prawo i w lewo. Szok.
To proponuję słowa "kochajmy Boga" przekręcić na "leżmy przed krzyżem plackiem".

oto Skanderbeg

Bo to sformułowanie jest nieprzejrzyste.

I o to chodzi, aby jakiś "rabin" dawał wykładnię. Podobne kruczki są w Traktacie Lizbońskim (o tym, że z zasad demokratycznych, mogą być wykluczeni wrogowie demokracji-czy jakoś tak, ale z tego można wywnioskować, że wyjątkowo można by stosować kś nawet).).

oto Ireneusz

Talmudyzm

Rabiniczne wykładnie zawsze będą istniały w społeczeństwie nie posługującym się prawem naturalnym, zdrowym rozsądkiem i brzytwą Ockhama.
Społeczeństwo obwarowane prawem stanowionym zawsze będzie łatwe do sterowania przez byle pierwszego rabina.

oto Ireneusz

Owszem, nie można zaprzeczyć

Prawdą jest, że każdy system wymyślony przez ludzi jest systemem schodzącym na manowce i wymagającym nieustannej kalibracji. Precedensowe jednak jest oparte o sprawiedliwość, o poczucie sprawiedliwości większości. O ławę przysięgłych, która jeśli jest rzeczywiście pełnoprawnym statystystycznym reprezentantem większości, to powoduje kalibrację się systemu wymiaru sprawiedliwości. Errare humanum est. Problem w tym, aby kalibracja była procesem ciągłym. Oraz aby prawnicy mieli jak najmniejszy wpływ na prawo, a jedynie trzymali się procedur. A błędne prawo (precedensy) mogło być usuwane z systemu. Tutaj obwarowują się prawnicy oraz sędziowie i starają sie za wszelką cenę udowodnić, że ludzi (większość) od stanowienia prawa należy odsunąć. Wtedy mogą zostać rabinami i to marzy się każdemu takiemu osobnikowi.
Jakiż jest model prawa stanowionego? Otóż on stricte oparty jest na rabiniźmie. I to jest wada dyskwalifikująca wymiar prawa stanowionego, która powoduje odsunięcie go na kilometry od ludzkiego wymiaru sprawiedliwości.

oto Palimpsest

Nawet w matematyce są precedensy typu 2+2=...5?, 8?

Co dopiero z ludzkim życiem? Prawo nie widzące tego to ślepe prawo. Czytaj nieludzkie. Człowiek nie nosorożec, od tego ma mózg żeby czasami świadomie zboczyć. Po prostej to chodzi winda w markecie albo hajźlowy haczyk. Niemniej imperatyw uporządkowania otoczenia rozumiem. Trwam na PN już 7 lat ;)

pozdrawiam,
P.

oto Palimpsest

@ Ireneusz

Jak można słowa "zapewnienie życia w zdrowiu" przekręcić na "mordujmy chorych

Można też chirurga dokonującego amputacji nazwać
bestią okaleczającą chorego
albo onkologa zlecającego chemioterapię
mordercą - trucicielem
To tylko słowa, co prawda trujące. Całe święte oburzenie na prawicy to emocjonalny raban podlewany subiektywnym oglądem cudzej tragedii zakrapiane religią, upośledzoną empatią i brakiem wiedzy.

Zostawmy co boskie Bogu. Co ludzkie ludziom wraz z prawem do dokonywania wyborów. Życiem pozagrobowym niech zajmują się księżą. Ludzkim ciałem, jego funkcjonowaniem, fizjologią lekarze. Nie rozhisteryzowana publika.

P.S. Mam wrażenie, że gdyby gorliwych obrońców trwania innych w cierpieniu poddać torturom (tu tortury zadała natura- ból ten sam) i położyć w zasięgu ręki fiolkę błyskawicznie wyłączającą światło po pierwszych szpilach wbijanych w rdzeń kręgowy wszystkie zasady w towarzystwie wycia z bólu stałyby się tylko snem szaleńca w ciepłych pantofelkach. Oczywiście w oczach samych wyjących, którym z oczu natychmiast spadłaby zasłona.

Każdy ma swoje granice
mjr Kups

Zmuszający dzieci do bezcelowego cierpienia w imię własnego poczucia sensu cierpienia to fanatycy.

oto Ireneusz

Też podejście bez sensu

Ludzkim ciałem, jego funkcjonowaniem, fizjologią lekarze.

Ciałem, funkcjonowaniem, fizjologią niech się zajmie właściciel ciała wraz z Naturą (jakkolwiek przez kogoś rozumianą). Oddawanie lekarzom tych aspektów jest pozbyciem się odpowiedzialności za własne życie, tak radośnie stosowaną w naszym socjalistycznym społeczeństwie. U nas przecież każdy żre na umór, po czym konsumpcyjnie idzie do lekarza po cudowną tabletkę, która z niego tłuszcz wyssie. Zero jakiejkolwiek odpowiedzialności i zrozumienia zasad działania przyczyn związanych ze skutkami.
BTW:

Zmuszający dzieci do bezcelowego cierpienia w imię własnego poczucia sensu cierpienia to fanatycy

Nie. To zazwyczaj zrozpaczeni rodzice, którzy tracą empatię, gdyż są zafiksowani na sobie, bez wsparcia otoczenia - które zobojętniale stara się dotrzymać zasadom, których jako konsumpcyjne twory tak naprawdę nie rozumieją. Ale czyż można dziwić się człowiekowi postawionemu w kryzysowej sytuacji braku logiki i posługiwanie się emocjami? Dziwi się tylko bestia...

oto Krzysztof M

w naszym socjalistycznym

w naszym socjalistycznym społeczeństwie

Wielomiesięczne czekanie na wizytę u lekarza specjalisty nazywa pan socjalizmem? :-)

oto Ireneusz

A czym?

W którym systemie jest regulowana podaż? W normalnym systemie podaż prawie zawsze przerasta popyt. Tylko w socjaliźmie jest na odwrót.

oto Krzysztof M

W normalnym systemie podaż

W normalnym systemie podaż prawie zawsze przerasta popyt. Tylko w socjaliźmie jest na odwrót.

To oznacza, że PRL-u socjalizmu nie było. :-))) Przynajmniej w medycynie.

Panie! Wy, liberałowie już dość zaszkodziliście Polakom. To może czas na refleksję, a nie na tępe powtarzanie korwinowych bredni? :-))

oto Palimpsest

OK

fizjologią niech się zajmie właściciel ciała

Niech Pan się więc zajmie własnym cyklem Krebsa.

p.gif

Jak się Panu fumaran nie przekształci w jabłczan i Pan zsinieje proszę walić w ciemno do księdza. Ten da na mszę. Lekarz dałby po prostu pigułkę regulującą cykl, a Pan by się zdrowo zaróżowił.

Po prostu dajcie ludziom wybór między księdzem a lekarzem. To zbyt wiele? Wybór ludziom dał Bóg, nie episkopat.

To zazwyczaj zrozpaczeni rodzice, którzy tracą empatię...

Na pewno nie względem cierpiącego dziecka- jego cierpienie jest ich obsesją i katorgą 24h/dobę. Więc względem kogo/czego tracą empatię? Nauk starszych Panów deklarujący swą czystość czy zapewnieniom, że są ustami Boga na Ziemi?

Niech Pan nie obraża rodziców, oni o swoich dzieciach wiedzą więcej niż Pan tu wyfilozofuje ;)

pozdrawiam,
Palimpsest

oto Ireneusz

Nie kręć pan

Manipulacja:

Niech Pan się więc zajmie własnym cyklem Krebsa

Napisałem:

się zajmie właściciel ciała wraz z Naturą (jakkolwiek przez kogoś rozumianą)

Następna manipulacja:

Na pewno nie względem cierpiącego dziecka- jego cierpienie jest ich obsesją i katorgą 24h/dobę. Więc względem kogo/czego tracą empatię?

Ja zaś:

Ale czyż można dziwić się człowiekowi postawionemu w kryzysowej sytuacji braku logiki i posługiwanie się emocjami? Dziwi się tylko bestia...

oto Palimpsest

Ok, niech się więc Pan zajmie regulowaniem własnego cyku Krebsa

wraz z Naturą. Krebs to natura pańskiego ciała. Bez księdza albo lekarza się nie obejdzie. Gdzie tu manipulacja? Oczywiście są ludzie, którzy świadomie samodzielnie, we wszystkich kulturach potrafią przepracować wieloletnią praktyką te psikusy natury, ale to inna bajka.

Drugiego nie rozumiem. Ja:

Zmuszający dzieci do bezcelowego cierpienia w imię własnego poczucia sensu cierpienia to fanatycy

Pan

To zazwyczaj zrozpaczeni rodzice, którzy tracą empatię, gdyż są zafiksowani na sobie

Znaczy do bezcelowego cierpienia dzieci zmuszają nie fanatycy tylko "zafiksowani na sobie rodzice"?

Panie Ireneuszu, obraża Pan rodziców, o tym pisałem.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.