Gdzie się kształcą inżynierowie

Ciekawy wykres znalazłem z wyjaśnieniem

the United States must refocus education subsidies on STEM training, as it did after the 1957 Sputnik launch. Only 8 percent of American undergraduates choose engineering as a major, compared to more than 30 percent in China (which now graduates four times as many engineers as the United States).

inzynierskie-studia.png

Ktoś wie, jak to jest w Polsce?

oto Jacenty Jacenty

czasami coś wrzucę, jak uznam, że warto.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Zbig

inż

Zabrakło info o tym jak to jest w Rosji obecnie.
Ciekawe jak to było w PRLu ?
Myślę że na poziomie dzisiejszych Chin.

oto Marek Bekier

Jeśli dobrze zrozumiałem to p

Jeśli dobrze zrozumiałem to p. Jacenty przedstawił jak się kształtuje procent studentów kierunków inżynierskich w odniesieniu do wszystkich studentów. Też się spodziewam, że w PRL ten procent był znacznie wyższy niż w IIIRP. Tylko, że są to dane nieporównywalne bo w PRL odsetek ludzi kończących wyższe uczelnie był wielokrotnie niższy niż obecnie. Liczba studentów kierunków inżynierskich też wzrosła w porównaniu z PRL tylko, że o wiele słabiej niż na kierunkach np. humanistycznych czy nauczycielskich. W dodatku pojawiły się kierunki wcześniej niespotykane jak np. kosmetologia. Aż się boję czy prześmiewczo wymyślony przez p. Michalkiewicza kierunek o nazwie "wyższa szkoła gotowania na gazie" gdzieś nie istnieje. Wydaje się też, że część uczelni, szczególnie nowo powstałych prezentuje marny poziom.

oto MarekA

P.Marku.

Pełna nazwa to ,, wyższa szkoła gotowania na gazie i przesuwania fajerek bez szmeru"

oto Marek Bekier

Dziękuję za uzupełnienie. Ja

Dziękuję za uzupełnienie. Ja to pisałem z głowy czyli z niczego więc trochę uprościłem klasyka.
Pozdrawiam imiennika.

oto JJerzy

Nie ma co, p. Marku ...

... porównywać nieporównywalnego. Bowiem te zmiany o których pan pisze nie służyły niczemu, co kojarzy się normalnemu człowiekowi z kształtowaniem procesów edukacyjnych. Ten zalew studiów wszelakich połączony ze stosownym obniżeniem poziomu, ukryty pod hasłem planowanego wzrostu ilości obywateli z wyższym wykształceniem, miał głównie na celu obniżenie statusu społecznego człowieka z wyższym wykształceniem, jako elementu dla władzy "leberalnej" niewygodnego, bo z ambicjami, wiedzą i potencjałem intelektualnym "podpartym' pozycją społeczną i, wprawdzie od dawna marnym, ale jednak szacunkiem.
W tych planach grupa najmniej podatna na propagandę i manipulację, z przyczyn naturalnych, to znaczy inżynierowie, stanowili "element" najbardziej "dopieszczony".

oto Zbyszek S

Aby ocenić ludzki "potencjał

Aby ocenić ludzki "potencjał techniczny" danych społeczeństw wypadałoby porównać kryteria:
a) ilość inżynierów na 100 tys mieszkańców
b) jakość kształcenia technicznego
c) ilość z pkt. a odnieść do społeczeństwa, a nie do państwa.

Jeśli zatem w danym społeczeństwie jest "moda na studia", to znaczy duży procent młodych ludzi kończy jakieś tam studia, to choć procent inżynierów wśród nich będzie niski, to i tak może być ich o wiele więcej niż w społeczeństwie, w którym nie ma "mody na studia", a sam odsetek jest większy.

Wziąć należy pod uwagę, że członkowie danej populacji mogą pojechać na studia inżynierskie np. do USA. Więc statystyki ukończenia studiów inżynierskich w USA względem innych znów mogłyby ulec zachwianiu, a tym bardziej porównania między krajami.

oto chłop jag

Chiny, Niemcy to

najwięksi eksporterzy - więc tam inżynierowie są potrzebni a jednocześnie nie potrzeba ich tylu gdzie indziej - tołażysze.
Wniosek?
To też jest sposób na wyniszczanie ludzkości przez pupili szatana - tołażysz.

oto Natalia Julia Nowak

Nie każdy może być inżynierem.

To nie jest tak, że młodzi stronią od kierunków inżynierskich, bo uważają je za nudne lub nieopłacalne. Żeby skończyć studia inżynierskie, trzeba mieć dwie rzeczy: duże zdolności techniczne i duże zdolności matematyczne. A ilu jest takich ludzi? W jednej klasie szkolnej znajdą się 2-3 takie osoby. Ale i tak nie jest powiedziane, że te 2-3 osoby pójdą na politechnikę. Bo przecież mogą wybrać uniwersytet medyczny (albo cokolwiek innego).

oto Marek Bekier

To bardzo rozsądne

To bardzo rozsądne rozumowanie ale jest Pani trochę za młoda (przepraszam jeśli Panią tym urażę) aby mieć porównanie jak to było dawniej. Otóż zwykle uczniów wystarczająco zdolnych aby skończyć studia inżynierskie było trochę więcej niż 2 do 3 na klasę. Nie jakoś bardzo dużo ale myślę, że 3 do 5. To co Pani opisuje jako stan obecny jest najprawdopodobniej skutkiem niekonsekwentnie wykonanej reformy oświaty autorstwa min. Handke dobitej reformą programową dokonaną przez min. Hall. Niestety, aby uwiarygodnić to co piszę musiałbym stworzyć solidny artykuł. Szczerze przyznaję, że jestem trochę zbyt leniwy.

oto Robercik

To może zależeć od szkoły. Ja

To może zależeć od szkoły. Ja w podstawówce byłem wśród 2 najlepszych w klasie, a w liceum należałem zawsze do 5 najgorszych.
W dobrym liceum najlepsze 2, 3 osoby to są ci którzy mają szanse dostać się na mocno oblegane kierunki. Jednak nie każdy inżynier to rocket science. Jest również wiele "nudnych" kierunków inżynierskich gdzie o miejsce nie bije się 15 osób, a I rok nie przypomina lądowania na plaży w Normandii.

oto Natalia Julia Nowak

Za moich czasów gimnazjalnych i licealnych

po każdym sprawdzianie z matematyki 1/4 lub 1/3 klasy musiała poprawiać ocenę niedostateczną. Sama też wielokrotnie poprawiałam jedynki. Nie wiem, dlaczego nie radziłam sobie z matematyką. Trudności z tym przedmiotem pojawiły się u mnie w czwartej klasie podstawówki i z każdym rokiem było coraz gorzej. Nawet obowiązkową maturę z matmy zdałam dopiero za drugim podejściem. Korepetycje pomagały mi tylko o tyle, że na koniec roku otrzymywałam pozytywną ocenę i nigdy nie musiałam powtarzać klasy. Jedno jest pewne: coś poszło nie tak. Mój śp. Dziadek był inżynierem, więc nikt mi nie powie, że nie mam odpowiednich genów.

oto wzl

Z tymi

Mój śp. Dziadek był inżynierem, więc nikt mi nie powie, że nie mam odpowiednich genów.

Z tymi genami to nigdy nie wiadomo. A drugi dziadek? Kim był? A to i tak niczego nie wyjaśni, bo natura, w dłuższym okresie czasu dąży do średniej. Innymi słowy, bardzo zdolni rodzice będą mieli w większości przypadków mniej zdolne dzieci, tak jak bardzo wysocy rodzice będą mieli niższe dzieci, a bardzo niscy rodzice będą mieli wyższe dzieci. I pewnie bardzo głupi rodzice będą mieli mądrzejsze dzieci.

Podobno najwięcej dziedziczymy po dziadkach, ale to chyba nie jest reguła, bo mamy przysłowie: jaki ojciec, taki syn. A plączące się geny to mogą pochodzić od dalekich przodków.

oto Natalia Julia Nowak

Drugi Dziadek (jeszcze żyjący)

był jakimś technikiem po szkole średniej. Pracował w zakładzie przemysłowym, coś tam nawet projektował w ramach obowiązków zawodowych. Myślę, że był dobry z matematyki, a na pewno miał rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną (geometria).

oto Natalia Julia Nowak

Miałam w dzieciństwie koleżankę,

która po latach została architektem. Ale jej mama była/jest nauczycielką matematyki. Ot, kwestia genów albo domowy nacisk na przedmioty ścisłe.

oto wzl

Pojedyncze

Pojedyncze obserwacje to trochę za mało. Taki Tomasz Mann pochodził rodziny kupieckiej, która z pisarstwem nie miała nic wspólnego. Ale zjawisko dziedziczenia zawodów jest jak najbardziej realne i widoczne. Mamy rodziny prawnicze, lekarskie, inżynierskie a nawet polityczne.

oto Krzysztof M

Odpowiedź znajdzie pani w

Odpowiedź znajdzie pani w książkach do matematyki kl. I- III.

oto PKK

Opłacalność przede wszystkim

To nie jest tak, że młodzi stronią od kierunków inżynierskich, bo uważają je za nudne lub nieopłacalne. Żeby skończyć studia inżynierskie, trzeba mieć dwie rzeczy: duże zdolności techniczne i duże zdolności matematyczne.

Każde studia skrojone są pod przeciętnego młodego człowieka, a nie wirtuoza w swojej dziedzinie. Oczywiście jednych rzeczy uczy się z przyjemnością, a do innych trzeba się zmuszać, co istotnie wpływa na możliwości przyswojenia nowej wiedzy. W każdym razie z matematyką na studiach technicznych radzą sobie nawet osoby, które nie miały jej na rozszerzeniu w szkole średniej (bo np. były w biol-chem-fiz), a cała reszta przedmiotów realizowana jest od podstaw.

Natomiast obecny poziom zainteresowania wynika ze specyfiki naszego rynku pracy. Stanowisk typowo inżynierskich jest stosunkowo niewiele, zwłaszcza w odniesieniu do podaży. W konsekwencji wielu inżynierów zajmuje się tym, co za granicą wykonują technicy. Taka kolej rzeczy utrzymuje płace na poziomie osiągalnym także na dla osób bez wyższego wykształcenia, co pomijając pasjonatów i przypadkowych, nie stwarza poważnej zachęty. Z tego schematu wyłamuje się np. informatyka, co z kolei przekłada się na ogromną popularność kierunku. Ludzie potrafią kalkulować opłacalność podejmowanych decyzji.

oto ~~~J

~Jak ....

... ma się ten wykres to tego z tekstu podstawowego?

oto Robercik

Tam jest procentowo, a tu w

Tam jest procentowo, a tu w liczbie bezwzględnej, a na dole napis "no data available for China".

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.