I znowu durna demagogia zamiast realnej zmiany!

Po pierwsze: nie w wysokości diet poselskich problem - tylko w zbyt niskich zarobkach ogółu zatrudnionych w Polsce. A po drugie i prawdziwą oszczędność, i cel społecznie użyteczny można uzyskać nie przez jakieś dziadowskie mini cięcia i oddawanie premii, tylko przez całkowite zniesienie finansowania partii z budżetu państwa. Koronny zaś w takich sytuacjach "argument" z SMS-ów PiS-u, że "bez dotacji partie będą na utrzymaniu oligarchów" - wystarczająco już sfalsyfikowały nagrania z Sowy oraz choćby dra Kulczyka przypadki. Dotacje są - i rządy oligarchów mają się znakomicie.

O większą władzę aparatów partyjnych

Jasne, zadziałać miało rzekomo „niezadowolenie obywateli”, od lat przez każdy kabaret i wszystkich prezenterów radiowych karmionych opowieściami, że lepiej będzie, kiedy posłowie i radni zaczną jeździć publiczną komunikacją i dopłacać do swoich mandatów. Tak zresztą odbija się politykom czkawką ich napuszczanie Polaków jednych na drugich – skoro w Polsce „za dobrze” mają mieć i górnicy, i rolnicy, i lekarze rezydenci – to przecież tym bardziej dotyczyć to musi i narodowych wybrańców, nieprawdaż? Sęk w tym jednak, że tak jak kasyno zawsze wygrywa – tak na dalszym wyobcowywaniu klasy politycznej w Polsce nijak jakoś nie mogą zyskać zwykli ludzie – tylko ośrodki decyzyjne tych samych głównych partii. To nie gniew obywateli wszak zadecydował – tylko obywatel Kaczyński! I miał on ku temu swoje powody, znacząco inne od frustracji i wkurzenia „normalsów”. Liderom partyjnym nieprzypadkowo wręcz zależy na presji społecznej(?)- medialnej przeciw „przywilejom poselskim”. Wszak w realiach polskich za „za dobrze zarabiających” – uznać można ewentualnie co najwyżej europosłów – a to ktoś z tego grona, właśnie dzięki swojej finansowej niezależności co i raz się PiS-owi urywa! A tak, jak sobie taki poseł z dietki nie odłoży na luksus niezależności - to się będzie bardziej starał, żeby go partia-żywicielka znowu wystawiła.

Historycznie idea uposażenia posłów pojawiła się po raz pierwszy bodaj na początku XX wieku, wraz z wejściem do Izby Gmin pierwszych deputowanych labourzystowskich, którzy na obrady przychodzili wprost z fabryk, w których pracowali. Konserwatywni i liberalni gentlemani uznali, że aby mecz miał choćby pozory fair-play - należy wyrównać szanse, dając socjalistom choć ułamek tych pieniędzy, które klasom posiadającym dawała ich wielowiekowa pozycja społeczna. W III RP oczywiście jednak o żadnym graniu fair nie może być mowy. Żyjące z dotacji ugrupowania nie tylko nie dopuszczą do żłobu nikogo nowego, ale i wolą, by „wspólną” kasą zarządzał aparat, niż żeby o czymkolwiek, o jednej złotówce mogli decydować choćby i siedzący w Sejmie członkowie. Demagogia i podkręcanie emocji wokół wysokości diet i pensji polityków już dziś doprowadziła do tego, że np. radni miejscy powszechnie siedzą w kieszeniach swoich prezydentów/burmistrzów, zajmując fikcyjne często etaty w spółkach komunalnych, co system samorządności w naszym kraju czyni całkowicie fikcyjnym.

Jedyny dawca

Dopiero na tym tle Kaczyński sam może pozować na „gardzącego forsą”, niczym krzyżówka Piłsudskiego z Gomułką – bo przecież to on uosabia kapitalizm partyjny w Polsce, najpierw efektywnie uwłaszczając swoje otoczenie na majątku wyrwanym państwu w dzikich latach 90-tych i rządząc tymi zasobami przez system spółek i fundacji, a następnie inspirując i strzegąc utrwalenia systemu partyjnego III RP przez utrzymywanie go z budżetu państwa. On sam może pozować na dziadka-abnegatka (którym zresztą prywatnie zdaje się jest) bez portfela i karty kredytowej – bo na jego skinienie płyną miliony „metalowych” fundacji, a ostatnio i środki państwowe.

A swoją drogą skonstatujmy przy okazji, że nawet nie trzeba jakoś szczególnie podpadać Kaczyńskiemu, żeby zostać załatwionym. Nieszczęsna Szydło zrobiła tylko to co, umie - czyli nic, ale paru internautów pisało przecież od jakiegoś czasu, że fajniejsza była od tego Nowego - i Prezes ją właśnie po prostu publicznie zmiażdżył. Przecież to aż strach być jego kotem!

No to przecież elementarne, aż się nie chce tłumaczyć:

- najpierw się babinie kazano/pozwolono skompromitować (a „po prostu należały!” przeszło do historii obok „trzeba się było ubezpieczyć” i „taki mamy klimat”)

- następnie nie dość, że Kaczyński jeszcze silniej uzależnia partię od siebie tanim gestem, to jeszcze robi z Szydło "gupio pazere", czyli zabija ewentualny cień myśli o jakimś samodzielnym zdyskontowaniu jej jakiejś tam popularności,

- a przy tym wszystkim Naczelnik przypomina, że jeszcze żyje, jest dobrym carem mimo błądzących niekiedy bojarów, więc lud PiS-owski zamiast oprzytomnieć i dostrzec identyczność PiS z resztą tej hołoty - będzie tylko w N-następnych razach czekał, aż Prezes znowu zabierze głos, wszystko wyjaśni i uratuje.

Zaprawdę, tylko PiS tak hucznie odtrąbia sukces z własnych wpadek i porażek!

Samobójstwo na raty

Tych zaś jest coraz więcej. Nie widać kresu bagna międzynarodowego, w które PiS ochoczo brnie coraz głębiej, potęgując tylko skutki błędów i fatalnych decyzji wszystkich dekad III RP. Wpadkami okazują się jednak kolejne sztuczki tak ukochanego przez Kaczyńskiego PR-u wewnątrzpolitycznego. Tak było choćby z nieszczęsną ustawą degradacyjną. Może i próbując ją wprowadzić spin-doktorzy PiS zakładali, że wzmacniając lewicę/"lewicę" a to dekomunizacją, a to degradacją Generała, a to odbieraniem praw socjalnych nabytych w PRL, a to antyaborcją – podzielą opozycję, podhodują lewą nóżkę i wzmocnią własne szanse wyborcze. W istocie jednak był to jedynie dowód jak bardzo "stratedzy" PiS-u nie rozumieją skąd wzięli WŁASNE głosy! W jakimś samobójczym pędzie Prawo i Sprawiedliwość bynajmniej nie osłabiło opozycji - tylko uderzyło we własny elektorat, zwabiany dotąd hasłami socjalnymi. Dalsze brnięcie w tym kierunku oznacza więc utratę szans na utrzymanie się u władzy.

W tej sytuacji zadziałać musiał ostateczny, zawsze gotów do poświęceń mechanizm ratunkowy PiS. Prezydent Duda może i musi ratować PiS przed kolejnymi wpadkami, grożącymi a to paraliżem prawnym (jak w przypadku sądów), a to spadkiem w sondażach (jak jest z ustawą degradacyjną). Czyni tak w pokorze, narażając się własnemu betonowi partyjnemu, który nie nadąża za kolejną mądrością etapu. Logika jest jednak bezlitosna. Dopóki PiS istnieje (tzn. dopóki żyje Kaczyński) - wyborcy ci nie mają dokąd odpłynąć, a zatem nie ma co się nimi za bardzo przejmować (podobnie jak i zwolennikami obrony życia itd.). Dbać trzeba wyłącznie o tych, którzy mogliby odejść albo znów odpuścić sobie w ogóle wybory, zaburzając chwiejną równowagę - a są to m.in. elektoraty zabrane niegdyś Samoobronie i oddziedziczone po SLD. I właśnie dla uspokojenia tych głosujących - Duda znów musiał się poświęcić. Tym samym Kaczyński po raz kolejny wycofał się z oczywistego błędu, ale i ugrał coś w swojej ulubionej grze „zarządzanie przez kryzys”, czyli ostatecznie dobił popularność prezydenta w szeregach ludu PiS-owskiego. Przywódcy tacy jak Prezes nigdy bowiem nie dopuszczą, by choćby najwierniejszy ich sługa i podnóżek choćby wydawał się kimś więcej, niż anonimowym wykonawcą jedynej woli. No chyba, że ma zrobić coś wyjątkowo wrednego. To wtedy, oczywiście, działa całkowicie samodzielnie!

W służbie obcych

Niestety, „sukcesy Kaczyńskiego” drogo kosztują Polskę, a „zarządzanie przez kryzys” jest metodą stricte destrukcyjną, podważającą same podstawy funkcjonowania państwa. A III RP, choć twór to koślawy, niesuwerenny i z gruntu do zmiany – to przecież także państwo polskie, innego, póki co nie mamy i niszczyć go bez pomysłu co w zamian – jednak pochopnie by nie należało. Na szczęście jednak, wspomniane „zwycięstwa Naczelnika” - stają się też coraz kosztowniejsze dla samej partii władzy, co w końcu odbić się może na jej wynikach wyborczych, zwłaszcza w realnym świecie nieobjętym telewizyjną propagandą – na prowincji, w rolnictwie, w Polsce B, C, D, która wprawdzie może ucieszyć się, że posłowie zarobią mniej – ale raczej sama wolałaby zarabiać więcej. PiS może więc formalnie wygrać wybory samorządowe – i dalej nie wziąć władzy w regionach (co zresztą pewnie samego Kaczyńskiego nie zmartwi – bo znowu, ograniczy samodzielność struktur partii, w tym przypadku lokalnych, zwiększając ich zależność od centrali).

Bardzo wyraźny staje się też brak dalszych pomysłów na wypełnienie kolejnych lat rządów w Polsce. Już wiadomo, że nie spełni tych oczekiwań Mieszkanie Plus, bo jakościowo i efektami nie będzie odbiegać od poprzednich programów rządowego wsparcia dla developerów. Opowieści premiera o szerokich planach inwestycyjnych rządu brzmią już coraz nudniej i mniej wiarygodnie, a ciągłe chwalenie się „uszczelnieniem VAT-u” zaczyna wręcz drażnić, wbrew zapowiedziom nie bije bowiem w okrzyczanych aferzystów i wielkich manipulantów, tylko oznacza zwiększony nacisk fiskalny na rodzimą drobną i średnią przedsiębiorczość.

W dodatku zaś cała operacja ujawnia tylko jeszcze jeden fałszywy rys PiS-u. Partia ta, a osobiście premier Morawiecki przedstawiają „uszczelnianie VAT” jako swój wielki, patriotyczny plan ekonomiczny. Tymczasem fakty są takie, że i rozpaczliwe poprawianie ściągalności tego podatku, także kosztem uczciwych, drobnych przedsiębiorców – i utrzymywanie jego absurdalnie dotkliwie wysokiej stawki – to CENA jaką PiS płaci Unii Europejskiej za swoją pseudo-polską frazeologię. To m.in. od WPŁYWÓW Z VAT płaci się krajową składkę unijną – a PiS-owcy faryzeusze, celnicy i uczeni w PiS-mie występują nie jako obrońcy polskiego budżetu, tylko jako poborcy pracujący dla Brukseli.

I tak już chyba będzie wyglądać ta druga połowa meczu: liczne faule, zagrania ręką, nadmiar stałych (propagandowych) elementów gry, kilka pokazowych szarpań za koszulki – a i tak będzie wiadomo, że prawdziwy football rozstrzyga się w Super Bowl.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.166665
Ogólna ocena: 4.2 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dariusz Gałat

Ja jednak uważam

że te spadki w sondażach to tylko wypadek przy pracy. PiS-owi sprzyja sytuacja gospodarcza. Wzrost gospodarczy w ostatnim kwartale ubiegłego roku dobił do 4%, bezrobocie spadło do poziomu nie widzianego od 1991 roku, jest 500+. PiS wykona kilka PR-owych ruchów (np. odrzuci ten projekt ustawy o zakazie aborcji eugenicznej), może dorzuci jakieś nowe socjale - i wybory w przyszłym roku wygra, jeśli nie zyskując samodzielnej większości, to na tyle wysoko by móc utworzyć rząd np. z Kukizem.

oto mj

O matko z córką...

Pan zapyta przeciętnego człeka z prowincji czy i jak on odczuł ten ''wzrost gospodarczy'', a już zwłaszcza to rzekomo ''najniższe od 1991 roku bezrobocie''... :D
Tylko uprzedzam - jeśli jest pan wrażliwy na przekleństwa, wyzwiska, złorzeczenia i życzenia ''nagłej i niespodziewanej śmierci'' dla tych ''oszustów, panie, tam na górze'' - i to wszystko na jednym wydechu - to lepiej niech pan jednak nie pyta.

PiS wygra przyszłoroczne wybory - z tym że już na pewno nie jakąś przytłaczającą większością, ani tym bardziej konstytucyjną - tylko w jednym przypadku. Gdy opozycja będzie taka jaka jest, czyli praktycznie nie będzie jej wcale, w dodatku ciągle ze skompromitowanymi i doskonale jeszcze pamiętanymi z mało chwalebnych wyczynów gębami na fasadzie. Ale jestem pewien że macherzy od polityki, ci zza kulis, zatroszczą się na czas o jakąś ''nową'' - starą ''alternatywę wyborczą''. Tu się zmieni nazwę partii, powoła nową, kogoś się schowa, innego wyeksponuje i narodek już poczuje powiew ''świeżości'' i nową nadzieję.
I furmanka z trajkotem potoczy się dalej. Aż do kolejnego rozczarowania. :)

oto Skanderbeg

ja jestem z prowincji

Z historycznej Ziemi Lubuskiej. Tutaj wzrost jest odczuwalny, zarobki całkiem sensowne. W okolicznej fabryce, można z nadgodzinami zarobić około 3500 na rękę. I mnóstwo Ukraińców. Bo takie stawki dopiero się pojawiły, jak okolica zaczęła się wyludniać (wyjazdy różnych kierunkach, głównie: Poznań, Szczeci, Gorzów, Niemcy, Holandia) i wtedy Ukraińcy pojawili się w kilka setek. teraz już nikt odpowiedzialnie nie powie ilu ich jest. Codziennie przyjeżdżają busy z ludźmi, którzy na drugi dzień zaczynają u nas pracę

oto mj

Gratuluję :)

Ja jestem z Ziemi Lubelskiej - że tak powiem - i tutaj jest... wręcz przeciwnie.
Nie mam powodu panu nie wierzyć, choć szczerze mówiąc nie obiło mi się dotąd o uszy, że Ziemia Lubuska tak się odbiła gospodarczo, że jak już szukać pracy i chleba, to najlepiej m.in. tam.
Czy ci wszyscy którzy stamtąd się swego czasu ewakuowali - chyba nie z powodu nadmiaru dobrobytu - wracają teraz masowo..? No bo 3500 na rękę, to chyba i Niemiec ani innej Anglii nie potrzeba... Tym bardziej Szczecina, Gorzowa czy Poznania... No chyba że tam jest... jeszcze lepiej.
Czy powinienem jednak uwierzyć w to co mówią o sytuacji w Polsce w TVP Info i uznać że żyję w jakimś szczególnym i przeklętym miejscu w tym kraju, bo w jego reszcie jest już dobrobyt, powszechna szczęśliwość, ciągle rosnące zarobki i ''rynek pracownika''? Chociaż kurde też nie bardzo... Mam rodzinę w okolicach Łodzi - Polska centralna jakby nie było - i tam też... płacz, zgrzytanie zębów i najniższa krajowa, jeśli już. Sam już nie wiem...

oto Skanderbeg

Historyczna Ziemia Lubuska.

Proszę nie mylić z województwem lubuskim. Gorzów to w zasadzie Nowa Marchia a Zielona Góra Śląsk.
Ja z Powiatu Sulęcin. Jeszcze niedawno kompromitował nas "najmłodszy starosta w Polsce". Ale fakt, część Ziemi Lubuskiej to powiat słubicki. W sulęcinie mieszkania droższe jak w Gorzowie, czyli mieście wojewódzkim. Dzierżawienie różnych nieruchomości, aby prowadzić jakiś interes, również wysokie.
Część ludzi wraca, ale jednak mniejszość. Bo w głównej firmie Molex, zatrudniają Ukraińców. Polakom robią jakieś testy manualne, a Ukrainców biorą bez rozmów kwalifikacyjnych. Ale w Molexie jednak dominują wciąż Polacy. Do tego firma transportowa na jakieś chyba 300 tirów. Stąd, sporo młodzieży olewa studia, bo wolą od razu iść do pracy. Sporo osób dojeżdża codziennie do Berlina, bo obecnie w Molexie promuje się Ukraińców.

oto Skanderbeg

Coś w tym jest.

I nawet nikogo nie wylano, gdy cofnięto transport o wartości jakiś 3 baniek (niemal sami Ukraińcy byli w grupie za to odpowiedzialnej). Inna sprawa, że buble przeszły przez dział kontroli jakości.

oto Skanderbeg

Dokładnie z którego miejsca tej Ziemi

Lubuskiej? Zawsze można poszukać pracy w moim powiecie (ja siebie umiejscowiłem). Tutaj nie pracują ci, którzy nie chcą pracować. Wolą jabole"łupać" za sklepami. Niektórzy dali radę się podźwignąć i po wielu latach bezrobocia, znaleźli zatrudnienie (w zasadzie to zatrudnienie znalazło ich). Ale trzeba chcieć. Niektórzy poszli z musu, ale są zadowoleni.Urząd pracy ich zmusił, bo inaczej wyrejestrowanie i zawieszenie ubezpieczenia zdrowotnego. I po pierwszej wypłacie już byli zadowoleni. Każdy może sprawdzić sobie choćby ceny mieszkań w powiecie sulęcińskim i może je porównać z sąsiednimi terenami. A ceny wzrosły, bo wzrosły zarobki.I okoliczne Biedronki też musiały podnieść stawki.

oto mac

ale macie dobrze

naprawdę trudno uwierzyć że 5 brutto można tak łatwo zarobić, u mnie gdańsku za taką prostą jak sądzę robote, ludzie oczy by sobie powydrapywali, zresztą tu nie ma i raczej nie będzie żadnych inwestycji, jedyna poważna firma [ lotos] właśnie staje się częścią Orlenu, wiele firm zagranicznych się porostu wycofało np. thyssenkrupp [ a to już nie byle co] po prostu zamknął zakład który 5 lat wcześniej otworzył, pierwsza japońska inwestycja na pomorzu [suruga] wytrwała 6 lat i tak po prostu z dnia na dzień wszystkich zwolniła, ostały się jedynie te najgorsze czytaj najwięksi wyzyskiwacze jak delphi czy oceanic tam rotacja pracowników jest większa niż piłka po uderzeniu Federera czy Nadala nie ma znaczenia czy bezrobocie wynosi 10 czy 20 % im ciągle brakuje rąk do pracy, najlepsze jest to że ukraińcy tam nawet nie chcą pracować. Kilka miesięcy temu zamknęli nawet spółdzielnie mleczarską " maćkowy" bo teren na którym się znajdowała okazał się zbyt cenny dla ...... dewelopera, tym sposobem 200 osób straciło zajęcie, a szef urzędu pracy w gdańsku [Budnik] tak się tym faktem przejął że pojechał do... Lwowa po Ukraińców , bo jego zdaniem brakuje rąk do pracy, z kolei szef zakładowej solidarności biegle posługujący się długopisem i zeszytem, tak zajadle walczył o utrzymanie zakładu że wywalczył ......: odprawy w wysokości równowartości jedno, dwu lub [ w najlepszym wypadku np dla pracowników z 30 letnim stażem ] trzymiesięcznego wynagrodzenia.

oto gość

Pan zapyta przeciętnego

Pan zapyta przeciętnego człeka z prowincji czy i jak on odczuł ten ''wzrost gospodarczy''

Właśnie prowincja najbardziej odczuła ten wzrost i to jest widoczne gołym okiem. Tylko trzeba na niej byc i to oglądać. Wypowiada Pan jakies pobożne życzenia

oto mj

No, skoro pan ''gośc'' twierdzi że prowincja

najbardziej odczuła wzrost i że widać to gołym okiem, to zdejmuję czapkę, odpinam pas, składam broń, i nie mam argumentów.
Co prawda ja jak najbardziej żyję na prowincji, rzecz jasna oczywiście nie na całej i nie jednocześnie, a ''gołym okiem'' widzę świat jeszcze całkiem dobrze, no ale... cóż tu można odpowiedzieć..? :D
Chyba jedynie wyrazić przypuszczenie że trzecie zdanie pańskiego wpisu jest podsumowaniem dwóch pierwszych.
Ale to już pana problem.

oto Jasio

Ja mieszkam na prowincji w

Ja mieszkam na prowincji w dolnośląskiem i potwierdzam słowa gościa. A z tego co wiem od „rodziny” to i we Wrocławiu żyje się lepiej. Dla przykładu Amazon dowozi pracowników do 100 km codziennie a i tak przyjmą od ręki. U mnie w osiedlowej biedronce wisi ogłoszenie od kilku miesięcy 3000 brutto i nie ma chętnych za bardzo. Nawet za 1500 na pół etatu. Porobiło się. Podnieśli pensje o 100% i nie zbankrutowali. Da pan wiarę?
Po przeciwległej stronie Polski kolega był w zeszłym roku nad morzem z cała rodzina (pięcioro dzieci)pierwszy raz w życiu. Znam kogoś z podlaskiego z tzw elementu, który po wielu, wielu latach dostał prace na „biało”. Płaca minimalna, co prawda ale i tak nie poszanował
Nie mam pojęcia jak jest w lubelskiem, statystyki i badania dowodzą że Polakom żyje się lepiej
No nie wszystkim rzecz jasna, wielu ma powody do narzekania, trudno żeby jakiś aresztowany sędzia Sądu apelacyjnego z Krakowa był zadowolony. I wielu jego kolegów po „fachu”
Kazimierz zyskał przydomek Wielki, ale też „król chłopków”.

oto mj

No i tak możemy się teraz licytować opisując

każdy powiat w Polsce z osobna, poza własnym i kilkoma ościennymi na zasadzie ''ktoś coś widział z okna samochodu, ktoś od kogoś słyszał, ktoś z kimś jechał pociągiem w jednym przedziale i ten mu opowiadał, ktoś akurat TERAZ znalazł pracę, a inny akurat TERAZ wygrał w Lotto, choć wcześniej przez całe życie nie trafił nawet trójki, itd...'' Prawda to czy plotka - sprawdzić trudno. No i fakt faktem - rzeczywistość ludzie postrzegają zazwyczaj przez pryzmat sytuacji WŁASNEJ, a to mocno zafałszowuje i zniekształca prawdziwy obraz.

''U mnie w osiedlowej biedronce wisi ogłoszenie od kilku miesięcy 3000 brutto i nie ma chętnych za bardzo.''

Możliwe. W mojej mieścince żeby dostać robotę w Biedronce, trzeba mieć solidne plecy, i to najlepiej ''rodzinne''. Dotyczy to zarówno kilku Biedronek, jak i Centrum Dystrybucyjnego Jeronimo Martins, które akurat tu jest ulokowane w ''specjalnej strefie ekonomicznej''.

''statystyki i badania dowodzą że Polakom żyje się lepiej''

No wie pan, tutaj to byłbym ostrożny w wyciąganiu jakichś wiążących wniosków... :)

Tak w ogóle, to chyba lepiej zakończyć te skądinąd ciekawe dywagacje, bo pan red. Rękas zaraz poskarży się Adminowi, że trollujemy mu wątek... :)
A to bynajmniej moim celem wcale nie jest.

oto Skanderbeg

W sumie racja.

Ale to świadczy o tym, jak zróżnicowana może być sytuacja w różnych częściach Polski. ALe jeszcze dodam, że w Sulęcinie w tym roku otwarta zostanie jakaś firma produkująca meble. Potrzebuje 350 pracowników i to okazuje się dużym wyzwaniem.Bo brakuje chętnych do pracy. Stawek tam proponowanych nie znam.

oto mj

Niech budują w Lubelskiem... :)

Tutaj niedawno powstała Ikea, i to w samym Lublinie, nie jakiejś tam dziurze, na 200 wakatów - z tego pewnie z połowa już i tak ''zaklepanych'' - mieli ponad sześć tysięcy CV...
Jest z czego wybierać..? :)

oto Skanderbeg

U nas trochę inaczej.

Ale wzrost zarobków jest też spowodowany bliskością granicy. Ludzie mają alternatywę. I jak pisałem, dojeżdżają nawet do Berlina codziennie całe ekipy, a to już jakieś 130 km, albo i lepiej. Praca w Zalando i w podobnych firmach.
Ja od dwóch lat nie mogę znaleźć chętnych, którzy dokonają rozbiórki stodoły. A niektórzy za zwykłą rozwałkę życzyli sobie od 12 do 20 tysięcy.Tańsi chętni się zgłaszają, a potem mnie olewają. Nawet jak przystaję na ichnie warunki. To nagle telefon staje się głuchy, bo budując zarobią więcej. Z tym, że nawet nie próbują odwołać sprawy. Po prostu, jestem umówiony na konkretny dzień, a tu nikt się nie zjawia i przez kilka dni nikt nie odbiera telefonu. W końcu odbiera i zwodzi, że niby "teraz ma robotę, ale za 2 tygodnie da radę", itp. A stodoła z rozwaloną od wichury ścianą szczytową wciąż stoi.

oto Krzysztof M

w Sulęcinie w tym roku

w Sulęcinie w tym roku otwarta zostanie jakaś firma produkująca meble. Potrzebuje 350 pracowników i to okazuje się dużym wyzwaniem.Bo brakuje chętnych do pracy.

A jak firma planowała lokalizację, to nie wiedziała, co się wiąże z tą, a nie inną lokalizacją? Nagle się okazało, że 350 pracowników brakuje? To wcześniej firma o tym nie wiedziała?

Daj chłopu zegarek - Daj prostakowi władzę... :-)

oto Jasio

A jednak skoro bezrobocie w

A jednak skoro bezrobocie w statystykach spada, skoro ksiądz we wrocławskim kościele mówi że na firmę tynkujaca trzeba czekać dwa lata to jakieś wnioski można a nawet trzeba wyciągnąć. Prawda jest że ludzie jak narzekali tak narzekają, ale to chyba nam już zostanie
Pan widział tu może poza panem Krxysxtofem kogoś zadowolonego z życia?

oto observer

PiS spokojnie wygra następne wybory

@Dariusz Gałat Podzielam Pana zdanie. PiS spokojnie wygra następne wybory parlamentarne. Poza tym przeciętni Polacy (a tacy są w przygniatającej większości) których poziom wiedzy politycznej to info w Wiadomościach i ewentualnie z radia potrafią liczyć i oceniają wszystko z perspektywy portfela. Widzę to po swoich znajomych. Nawet te osoby, które kiedyś sympatyzowały i chyba glosowały na PO albo SLD teraz mówią, że jeśli ma być powrót PO to oni wolą PiS z 500plus i obniżeniem wieku emerytalnego. PiS pojechał socjalem i wygrywa na tym. W masach ogólnie - czy nam się to podoba, czy nie - stary, marksistowski byt kształtuje świadomość i tendencje wyborcze;-) Do tego ciągłe przypominajki o PO, SLD, PSL i Nowoczesnej, czyli: afery za rządów PSL-PO, temat emigrantów itd. i ludziska wybierają mniejsze zło - PiS. Ot, i cała filozofia rządów PiS.

oto chłop jag

Przedwyborczy pojedynek na

Przedwyborczy pojedynek na populizm.

Pojedynek i owszem - a zgoda będzie polegać na znacznych podwyżkach wszędzie tam - gdzie dzisiaj się obniża - tołażysze.

oto mapa

Jak zwykle szkodliwy PiSowski

Jak zwykle szkodliwy PiSowski radykalizm. Od skrajności w skrajność.

oto MSzach

I tak PiS nadal ratuje

I tak PiS nadal ratuje słabość opozycji. Gdyby nie to spadki mogłyby być dużo większe.

Pomimo to jak ta Polska zostanie przez sejmówki 'rozszarpana' i tak w sumie ludzie systemu i kolejnych pieriestrojek wygrają kolejne wybory. Już mnie coraz mniej obchodzi które pieniądze wygrają. Czy te reprezentowane przez psiaków czy przez jakąś inną partię Polaków.

oto mmm777

À propos Piłsudskiego :)

“Jak powszechnie wiadomo, Józef Piłsudski był: nieskorumpowanym (pieniądze wywiadu austriackiego brał tylko dla idei) ascetą (wystarczał mu byle podwarszawski dworek [póki nie trafiła się okazja zamiany na pałac w stolicy]) obojętnym na dobra doczesne (z napadu pod Bezdanami wytargał ciężkie wory z miedzianymi kopiejkami, pozostawiwszy złote ruble bezpieczne w szafkach wagonu pocztowego). Z czegóż więc miałby łożyć na kochanki? Na szczęście w trudnej i delikatnej sytuacji przyszedł mu z pomocą wdzięczny Naród, który stwierdził: "Spoko – biorę to na siebie!" Naród ów postanowił, że nie ma ważniejszej ani pilniejszej sprawy, niż wychowanie fizyczne. Kosztem wielu milionów złotych szarpnął się największą inwestycję stolicy przełomu lat 20-tych i 30-tych - Centralny Instytut Wychowania Fizycznego. Mimo Wielkiego Kryzysu, który się w międzyczasie rozszalał, był w stanie zaoferować Eugenii Lewickiej kierowniczą posadę w Instytucie z oszałamiającą pensją, wystarczającą na czteropokojowe mieszkanie w pobliżu Belwederu (w tym czasie w Warszawie na izbę mieszkalną przypadało średnio 4 osoby). Dzięki takiej szczodrości Narodu, przykładny Piłsudski nie trwonił na kochanki ani grosza, a kolejne pokolenia dziatwy można wciąż i wciąż przekonywać, jakim to był nieskorumpowanym ascetą obojętnym na dobra doczesne (w wersji skróconej, bez niepotrzebnych szczegółów technicznych).”

oto gość

Problem polega na tym, że

Problem polega na tym, że okresy względnej poprawy są w Polsce często brane za trwałą tendencję wzrostową, bez braku jakichkolwiek trwałych mechanizmów poprawy. Co więcej, choć sądzi się przeważnie po czymś tak subiektywnym jak wzrost dostępności dóbr wcześniej uznawanych np. za zbyt drogie - do porządku przechodzi się nad symptomami, które powinny być co najmniej równie oczywiste dla każdego - jak niska siła nabywcza roboczogodziny czy wzrost kosztów życia i utrzymania.

Takie napady nieuzasadnionego optymizmu mieliśmy już wcześniej, np. na początku rządów PO. To jest cały czas to samo myślenie(?): "Aby gorzej nie było...!". Tzn. żebyśmy nie zauważyli, że gorzej już jest i znowu będzie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.