Dlaczego musimy opuścić NATO

Mój świętej pamięci Mistrz, Aleksander Bocheński tłumaczył, że błędem jest zakładanie, że czytelnik czyta. Dlatego należy powtarzać, powtarzać, powtarzać…

Zachód gwarancją biedy w Polsce

Zatem powtarzam: Polska jest w bardzo głębokim kryzysie (politycznym, ekonomicznym, społecznym, tożsamościowym), nie jest niepodległym państwem, niemal nie ma własnej gospodarki, ludzie są ubodzy, sfrustrowani i skłóceni. Nie da się zmienić tego stanu rzeczy tylko reperując to, co jest: lepiej zarządzając, wymieniając kadry, szukając wnuków komuchów, obniżając podatki, wprowadzając JOW-y, nie wprowadzając JOW-ów, wpuszczając imigrantów, nie wpuszczając imigrantów itd. Brak możliwości realnych zmian jest skutkiem naszej geopolitycznej zależności od bloku zachodniego. To Zachód, czyli umownie USA - gwarantuje, że nic się w Polsce nie zmieni. Aby więc coś jednak odmienić, tzn. przynajmniej ruszyć w stronę prawdziwego wyjścia z kryzysu narodowego - musimy nie tylko sami opuścić blok zachodni (w tym UE i NATO), ale także pomoc w realizacji scenariusza, w którym zamiast jednego centrum światowego, w USA, będzie kilka - kilkanaście ośrodków, z którymi suwerenna Polska będzie mogła sobie układać relacje z korzyścią dla siebie. I to jest też odpowiedź na w założeniu pewnie retoryczne pytanie „co w zamian?!”. Otóż poza NATO (i UE) też jest życie! Na pytanie co zamiast – odpowiadam: niepodległość i pilnowanie polskich interesów. Tylko polskich.

Tymczasem, niestety - większość nawet formalnie czy intencjonalnie opozycyjnych partyjek w Polsce generalnie zgadza się, że jest źle - odbija się jednak właśnie od tej jednej kwestii: nie jest w stanie zakwestionować międzynarodowych podstaw obecnej biedy w Polsce. Dlatego nie mają żadnych realnych recept.

Przynależność do NATO nie chroni przed dalszym naciskiem i kosztami

Podoba mi się obrona NATO przez potwierdzanie, że jest to organizacja okupacyjna i terrorystyczna wobec Polski: bo nie pozwoliłaby nam odejść, bo chroni nas przed napadnięciem przez siebie. Oczywiście, wszystko to są dowody potwierdzające niesuwerenny, podległy stan obecnej państwowości polskiej, ale nie byłyby to nawet argumenty aż tak głupie (choć porażające i upokarzające dla Polski) – gdyby nie zostały sfalsyfikowane. Oto po pierwsze – wiemy już, że bezwarunkowa nawet podległość USA nie chroni przez amerykańskimi dalej jeszcze idącymi żądaniami – od próby puczu jak w Turcji, przez żądanie zwiększania haraczu (co Trump czyni wobec Polski), próby rozkładu wewnętrznego (jak czyni wspierany przez Waszyngton Soros na Węgrzech), aż po publiczne upodlenie Polski dokonane ostatnio przez USA i Izrael wspólnie (a przecież to w interesie tych dwóch podmiotów NATO w ogóle obecnie jeszcze istnieje). Więc skoro nas biją nawet jeśli jesteśmy po ich stronie, a właściwie w takiej sytuacji biją jeszcze bardziej, wiedząc, że nikt nam nie pomoże – to może trzeba zmienić stronę?

NATO zabezpiecza podległość Polski Niemcom

Po drugie zaś – absurdalna jest teza, jakoby „sojusz z Ameryką/NATO chroniły nas przed Niemcami”. To tak nas chronią, że polska gospodarka jest częścią gospodarki niemieckiej? Że nie ma możliwości żadnej realnej polityki finansowej i społecznej Warszawy bez zgody Berlina? Nie USArmy zapobiega zmianie granicy polsko-niemieckiej, tylko fakt, że już w całości jesteśmy Generalnym Gubernatorstwem w składzie Wielkich Niemiec. I – co trzeba przyznać głośno – możemy albo nimi pozostać, albo przyjąć do wiadomości, że wyzwolenie może być bolesne, bo proces odbudowy własnej, polskiej gospodarki musiałby potrwać (podobnie jak po 1918 r. bolało scalanie w jeden organizm ekonomiczny trzech dzielnic pozaborczych dostowanych już do funkcjonowania w innych realiach gospodarczych i nawet czerpiących z tego tytułu pewne profity). Ale jednak dzieło to byłoby przynajmniej jakąś szansą, podczas gdy obecnie z czysto demograficznego choćby punktu widzenia – naród polski w aktualnych realiach geopolitycznych żadnej szansy nie ma.

NATO nie obroni nas przed banderowcami

Hasłem zagrożenia rosyjskiego dla Polski zajmować się natomiast nie mam zamiaru wcale, bo takowe po prostu nie istnieje. Jedyna realnie obecna groźba militarna dla Polaków – to nacjonalizm ukraiński, a przed nim to już na pewno NATO nie ma najmniejszego zamiaru nas ocalić. Przeciwnie, znowuż to przynależność do Paktu jest gwarancją wpuszczania do naszego kraj nie tylko przyszłych rekrutów potencjalnej irredenty, ale także wzmacniania wprost armii ukraińskiej i wprowadzania jej pododdziałów na nasze terytorium (np. pod postacią tzw. Wielonarodowej Brygady). By przeciwstawić się bardzo prawdopodobnej banderowskiej agresji (a także móc interweniować gdyby np. doszło do czystek etnicznych na Polakach na Ukrainie, ale także na… NATO-wskiej Litwie) powinniśmy więc opuścić NATO i budować własne Siły Zbrojne wyszkolone i wyposażone do działań w naszym regionie świata, a nie w amerykańskich wojnach kolonialnych, które jedynie ściągają na Polskę zagrożenie terrorystyczne. W końcu bowiem naprawdę kolejna bomba dżihadystów wybuchnie w naszym kraju (którego policja polityczna zwana kontrwywiadem ma jak wiadomo zupełnie inne zadania) – i stanie się tak właśnie dlatego, że należymy do NATO, chociaż pewnie usłyszymy znowu, że „tylko sojusze nas ocalą”. Tia, przed tworzonymi przez siebie zagrożeniami…

Zgodnie z receptą Bocheńskiego powtórzmy więc – NATO nie broni Polski przed niebezpieczeństwami. NATO jest niebezpieczeństwem. A jedyną możliwością, by go uniknąć – jest trzymać się od Paktu daleko.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 26)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

Mój świętej pamięci Mistrz,

Mój świętej pamięci Mistrz, Aleksander Bocheński

To pan też lubi Platona?

oto novus chao seclorum

Tak sobie rekreacyjnie czytam

Tak sobie rekreacyjnie czytam Dzieje głupoty w Polsce i nie mogę się oprzeć pewnej narzucającej się wręcz konstatacji. Otóż, co uderza w dziele Bocheńskiego to fakt, że prym wśród naczelnych międzywojennych (pseudo) historyków obrzydzających zbliżenie z Rosją czy generalnie wszelki racjonalizm polityczny za to lansujących irracjonalną bo emocjonalną wersję patriotyzmu (raczej patryidiotyzm), "piłsudczyznę" – wiodą osoby o nazwiskach takich jak Askenazy, Feldman, Balzer.

oto alde

dzięki za polecenie

dzieła Aleksandra Bocheńskiego, tak łatwo dostępnego w pdf-ie.

oto Equatore

Panie Rękas

Panie Rękas, gdzie pan wyszukuje takich głupców i takie nędzne argumenty, żeby na ich tle prezentować się jako mędrzec?

Po pierwsze - nie jest prawdą, że Polska jest w kryzysie.
Polska rozwija się nieustannie od niemal 30 lat.
Większość ludzi pracuje i żyje na coraz wyższym poziomie dobrobytu.
Polska jest "uboga" tylko wtedy, jeśli ją porównywać z wybranymi krajami o bardzo wysokim, bo wypracowanym przez dziesięciolecia (kiedy my się wygłupialiśmy z komunizmem) poziomie dobrobytu, który owszem bardzo miły jest, ale do życia nie na tyle konieczny, żeby bić z tego powodu larum i rzucać się łbem naprzód do studni. Moi rodzice byli biedniejsi niż ja, o dziadkach nie wspominając, a żyli, pracowali, mieli co zjeść i w co się ubrać, a i na małe przyjemności życia wystarczało. Tak się zresztą akurat "przypadkiem" składa, że te kraje nie-ubogie reprezentują wartości zachodnie, których pan nie lubi, a te wartości które pan lubi reprezentują kraje które albo są na tym poziomie co my, albo biedniejsze.
Tak się bowiem ułożyło, że żaden kraj komunistyczny nigdy nie odkrył sekretu jak stworzyć dobrze funkcjonujące, zamożne, dostosowane do potrzeb obywatela i praworządne państwo, a na "Zachodzie" to była po prostu norma. Do tego stopnia, że nawet najbiedniejsze kraje tego obszaru, jak Grecja i Portugalia, były dla nas niedoścignionym wzorcem jeśli chodzi o poziom życia.
Po drugie - pan na potrzeby swoich wywodów udaje, że nie wie, że praktycznie nigdzie już nie ma czegoś takiego jak niezależna od obcych wpływów, narodowa gospodarka, bo to po prostu nie ma żadnego ekonomicznego sensu, żeby każdy możliwy rodzaj przedmiotu i usługi wytwarzać osobno w każdym kraju, niezależnie czy są tam ku temu dobre warunki czy nie.
My sobie współpracujemy z Niemcami (i setką innych gospodarek), a oni z nami. I jedni i drudzy bardzo dobrze na tym zarabiamy, o czym świadczą nie tylko pęczniejące statystyki, ale też sklepowe półki i nasze portfele.
A dziady, które się bawią w izolację, ponieważ nie umieją czy nie mogą handlować, przepłacają za każdy drobiazg próbując go wykonać we własnym zakresie, nawet jeśli się to nie opłaca.
Uczestnicząc w wielkim globalnym rynku, uczymy się od setek partnerów, a oni się uczą od nas. My usprawniamy swoją cywilizację w tym szybszym tempie w im większej puli pomysłów uczestniczymy.
Na podobnej zasadzie cywilizacja łacińska, która stanowiła stop dziesiątków cywilizacji, rozwijała się dużo szybciej niż izolowane społeczności Mezoameryki.
Z kim wymieniają się natomiast pomysłami ci, którzy wpatrują się tylko we własny pępek?

Co do NATO. NATO zapewniło nam niewątpliwe bezpieczeństwo, którym cieszymy się dziś - od wielu już lat, i którym będziemy się nadal cieszyć w przyszłości. NATO zapewniło nam też ramę, dzięki któremu możemy ciągle uczyć się i doskonalić nasze wojska stosując coraz nowsze technologie i coraz lepiej sprawdzoną taktykę, między innymi podpatrując tych, którzy w poszczególnych jej dyscyplinach nie mają równych sobie na całym świecie. A to poważny atut.
Polscy żołnierze i ich sojusznicze wsparcie bronią między innymi pana i pańską rodzinę. Skutecznie.
Brak tego wsparcia nie oznacza jednak niezależności, tylko słabość.
Słabość jest przeciwieństwem niezależności.
Słabość która nie wynika jednak z błędów polskiej polityki, tylko z tego, że w dzisiejszym świecie państwo takiej wielkości nie jest po prostu w stanie obronić się bez protektora.
To co pan próbuje "sprzedać" jako niezależność to jest po prostu izolacja, której nie będziemy w stanie udźwignąć i z której skorzystają państwa agresywne, do których nie jesteśmy obecnie w stanie się zaliczać. Bez kolektywnej obrony państwa Europy będą rozgrywane przeciwko sobie i wszystkie przegrają.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: z tym Zachodem jest taki problem

że tam wygrywa neomarksizm, czyli komunizm własnie stamtąd płynie, a nie ze Wschodu.

kraj komunistyczny nigdy nie odkrył sekretu jak stworzyć dobrze funkcjonujące, zamożne, dostosowane do potrzeb obywatela i praworządne państwo, a na "Zachodzie" to była po prostu norma

...ale że red. Rękas też uwielbia socjalizm i etatyzm, to nie wiem, czy to byłby dobry argument;-)

oto baba jag

Przestań Pan pisać brednie

Tak się bowiem ułożyło, że żaden kraj komunistyczny nigdy nie odkrył sekretu jak stworzyć dobrze funkcjonujące, zamożne, dostosowane do potrzeb obywatela i praworządne państwo, a na "Zachodzie" to była po prostu norma

bo jeszcze kro uwierzy w tę normę w Irlandii,Hiszpanii,Portugalii czy Grecji. Może tak parę słów o wojnach opiumowych i wyzysku kolorowych we Francji WB Niemczech czy Holandii.

Do tego stopnia, że nawet najbiedniejsze kraje tego obszaru, jak Grecja i Portugalia, były dla nas niedoścignionym wzorcem jeśli chodzi o poziom życia.

Byłeś Pan w Portugalii, czy Grecji? czy tak se Pan piszesz te bzdury, bo niestety poziom życia i wykształcenia "mediany" w PRL był wyższy niż w tych obu krajach. Może tak parę słów o około 10% portugalczyków , którzy musieli wyjechać za robotą w latach 60 i 70 20 wieku, albo o rządach czarnych pułkowników

oto Zona

I to ten dobrobyt spowodował

I to ten dobrobyt spowodował że trzy (a być może i więcej) miliony ludzi uciekło stąd za chlebem. Ponad milion jest bezrobotnych a nawet do 6 mln jest zagrożonych ubóstwem. Brak mi kulturalnych słów by Pana nazwać. NATO "zapewniło nam bezpieczeństwo"... Przed czym? Przed Inwazją Iraku, Serbii, Afganistanu, Syrii, Libii, Czadu, Jemenu? Ulżyło mi. Nic tak mnie nie przerażało jak libijskie czołgi w Warszawie. Rozpętując wojnę w Osetii czy rozbierając Ukrainę? Może transportując do europy na pokładach okrętów wojennych miliony obcych kulturowo i często wrogo nastawionych przybyszy? Brak słów.

oto Palimpsest

Nareszcie ktoś dostrzegł, że Polska to nie

ustawicznie wynaradawiana i pozbawiana korzeni żydowska kolonia zamieszkana przez tubylczy lud okradanych gołodupców z zakneblowanymi ustami i ćwierć mózgami pranymi przez wraże germańsko- judejsko- lewacko- masońskie media.

Ot Pan Equatore skonstatował, że Polacy to jeden z normalnych, zdrowych narodów Europy. Ze swoimi realnymi wadami, stereotypowymi łatkami i cudownymi zdolnościami nalania z pustego tak, żeby było pełne tudzież naprawienia nienaprawialnego (np. mercedesa w stodole wiertarką, młotkiem i drewnianym kołkiem (temat znam, ciekawskim służę). Tak samo radzą sobie ze swoim życiem. Nikt nie mówił, że będzie lekkie, ale na tle reszty świata żyjemy wręcz jak rodzynki w polewie.

A dziady, które się bawią w izolację, ponieważ nie umieją czy nie mogą handlować...

Pan Rękas ni dziad, ni niemota, jego propaganda nie zabawa. Doskonale wie co robi. Ja tam wolę Rosjan od Niemców, ale obecnie interesem Polski nie jest pchanie się w łapy Putina. Tak jednak nawiguje autor artykułu.

Po co? Na co? W imię czego? Lub kogo.

oto Dubitacjusz

Poza NATO będzie atak ze strony NATO,

i to taki na poważnie, a nie straszenie i defamowanie.

Zachód gwarancją biedy w Polsce

Nie. Odpuszczenia bloku nikt się automatycznie nie wzbogaci. Co najwyżej można się zastanowić nad pośrednim wpływem zamknięcia rynków.

Przynależność do NATO nie chroni przed dalszym naciskiem i kosztami
. Siła głosu USA wynika z irracjonalnego strachu naszych "elit" i "ekspertów" przed Rosją. Dlatego płaszczą się przed USA i Izraelem, aby nad "bronili". Nie musimy występować z NATO, wystarczy ukrócić rusofobiczną paranoję.

NATO zabezpiecza podległość Polski Niemcom
Trudno ocenić, niejaki Friedman sprzedaje Polsce miraż imperium na Międzymorzu, a kopiuje to ekspert Bartosiak, którego nieprzypadkowo wszędzie pełno. Imperium, jak imperium, ale jakaś opcja uniezależnienia się od Niemiec byłaby, gdyby Polska umiała współpracować z innymi państwami regionu, które nie chcą antyrosysjkiej krucjaty.
BTW, samo to, że Niemcy w ramach NATO prowadzą swoją politykę, zaprzecza pierwszemu punktowi, że NATO gwarantuje biedę.

NATO nie obroni nas przed banderowcami
Na banderowców potrzebujemy własnych sił zbrojnych, ale najpierw trzeba je zbudować, a potem występować, a nie odwrotnie. No i jeszcze potrzeba prawdziwej Obrony Terytorialnej.

oto Equatore

Nie

Siła głosu USA wynika z racjonalnego strachu Polaków przed Rosją.
Do czasu, kiedy:
1) wzmocnimy się na tyle, żeby w znacznie mniejszym stopniu potrzebować wsparcia;
2) Rosja porzuci agresywną politykę i zacznie współpracować z Europą (w tym z nami);
3) Rosja znacznie osłabnie;
nie jesteśmy w stanie sobie poradzić na tym kierunku bez protektora, bo jesteśmy zwyczajnie o wiele słabsi.
Prosty rachunek sił. Ta sytuacja trwa przynajmniej od lat trzydziestych poprzedniego stulecia.
Drugi i trzeci wariant może w przewidywalnej przyszłości w ogóle nie zajść. Tym bardziej kluczowe jest, by skoncentrować się na realizacji pierwszego i unikaniu błędów.
Argumenty o tym, jakoby NATO przeszkadzało w rozwoju, są o tyle bałamutne, że nikomu jeszcze nie przeszkodziło.
A przykłady, że brak przynależności do wiarygodnego sojuszu wojskowego szkodzi, to można bez problemu znaleźć w bliskiej okolicy:
Ukraina, Mołdawia, Gruzja, Serbia.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: Nie dla nie, czyli Tak

1 i 3 nieprawdziwe, bo strach przed Rosją jest irracjonalny, dzisiaj Rosja w niczym nam nie zagraża. Strach podsyca kłamliwa narracja polityków, mediów i tzw. ekspertów.
2. Rosja nie prowadzi agresywnej polityki. Rosja prowadzi politykę defensywną wobec agresywnej polityki NATO.
I Rosja chce współpracować z Europą, np. Nordstream. Za to nie chce dyktatu USA.

A przykłady, że brak przynależności do wiarygodnego sojuszu wojskowego szkodzi, to można bez problemu znaleźć w bliskiej okolicy:
Ukraina, Mołdawia, Gruzja, Serbia.

Zgadzam się, z tą uwagą, że zwykle szkodzącym jest NATO:

  • Serbii zaszkodziły napaść i bombardowania NATO
  • Ukrainie zaszkodził NATOwski zamach stanu
oto Equatore

@p. Dubitacjusz

1 i 3 nieprawdziwe, bo strach przed Rosją jest irracjonalny, dzisiaj Rosja w niczym nam nie zagraża. Strach podsyca kłamliwa narracja polityków, mediów i tzw. ekspertów.

To że pan nie wie o żadnych poczynaniach Rosji, które nam zagrażają, wcale nie oznacza że ich nie ma. Oznacza tylko tyle, że jest pan niedostatecznie poinformowany. Eksperci natomiast są, ale zamiast nich woli pan słuchać swoich wyobrażeń o dobrotliwej Rosji co to tylko wszystkim by pomóc chciała.
Jeśli natomiast same powszechnie znane fakty dotyczące działania Rosji w Mołdawii, Gruzji i Ukrainie nie przekonały pana do tego, że ekspansja Rosji jest dla nas zagrożeniem...
Albo te ćwiczenia wojskowe, które polegają na tym, że najpierw atomówka na Warszawę, potem ich wojska na naszym terytorium. Rosjanie mają rzeczywiste, a nie wyobrażone atomówki, więc takie groźby TRZEBA brać poważnie. Racjonalny człowiek czuje strach, kiedy zawsze występuje zagrożenie. Dla takich, którzy w takiej sytuacji strachu nie czują, też istnieją określenia, ale nie są one równie pochlebne.
Panie Dubitacjuszu, pan sobie wybrał, że woli nie widzieć, wsadził pan głowę piasek jak struś, ale zagrożenie z tego powodu wcale nie znika.
Elementem tego zagrożenia jest powrót siły wojskowej jako elementu stosunków pomiędzy państwami, na przykład pomiędzy Rosją a Gruzją czy Rosją a Ukrainą.
Jeśli gramy z kimś w szachy i wygrywamy, a on nagle w trakcie gry zaczyna grać z nami w warcaby i jest w to o wiele lepszy, to mamy realny powód do bycia zaniepokojonym, bo za chwilę możemy przegrać. Militarnie nie mamy odpowiedzi na Rosję, musimy prosić o wsparcie, a to nas ustawia w pozycji petenta i UNIEMOŻLIWIA prowadzenie niezależnej polityki. Tylko zdjęcie opcji militarnej ze stołu ustawia nas w dobrej pozycji w regionie.

2. Rosja nie prowadzi agresywnej polityki. Rosja prowadzi politykę defensywną wobec agresywnej polityki NATO.

Terytorium Rosji i Białorusi jest tak bezpieczne jak zawsze. Pod parasolem atomowym mogą gwizdać na jakiekolwiek zagrożenie ze strony NATO. To czemu natomiast siła NATO zagraża, to agresywne zamiary Rosji wobec innych krajów.
Konkretnie Rosja chce zmuszać inne kraje do prowadzenia korzystnej tylko dla nich polityki, strasząc użyciem wojska. Gdyby nie byłoby NATO - robiliby to już dzisiaj i to jest oczywiste i zrozumiałe. Takie postępowanie jest zgodne z ich interesem.
I NIE JEST PRAWDĄ, że zagrożone jest tym terytorium Rosji i jej wasali. Albo terytorium NATO.
Zagrożone jest terytorium buforowe.
I tu jest zasadnicza i nieusuwalna sprzeczność interesów pomiędzy Polską a Rosją.
Rosja chce, żeby terytoria buforowe były słabe i całkowicie zależne od Rosji.
My tego nie chcemy. My chcemy zamienić te terytoria w obszar bezpieczny dla naszej ekspansji gospodarczej. W tej chwili niestety jest to tylko teoria.
Co do agresywności NATO.
NATO NIESTETY nie jest agresywne na kierunku rosyjskim. I właśnie ta pasywność jest źródłem problemów. Gdyby było, Rosja zaczęłaby być zainteresowana deeskalacją.

I Rosja chce współpracować z Europą, np. Nordstream.

Rosja nie chce współpracować z Europą. Rosja chce współpracować z wybranymi przez siebie państwami na określonych przez siebie zasadach, żeby dzielić i rządzić, nagradzać i karać.
Europa jest dla Rosji śmiertelnym zagrożeniem, bo może się przekształcić w nowe supermocarstwo, z którym nie będą mieli żadnych szans skutecznie rywalizować.
Dlatego Rosja chce Europę rozgrywać i rozbić.

Za to nie chce dyktatu USA.

Europa też nie chce dyktatu USA, ale ze względu na swoje wewnętrzne problemy, tylko częściowo będące wynikiem działań rosyjskich, jest zmuszona do zajmowania niższej pozycji w tym tandemie - dopóki nie nauczy się skutecznie współpracować i dopóki nie odzyska naturalnej ze względu na liczbę ludności i bogactwo, przewagi militarnej nad Rosją.

Zgadzam się, z tą uwagą, że zwykle szkodzącym jest NATO:
Serbii zaszkodziły napaść i bombardowania NATO
Ukrainie zaszkodził NATOwski zamach stanu

Serbii zaszkodziło głównie to, że inne jugosłowiańskie narody nie zechciały zostać z nimi w jednym państwie, a oni przegrali będącą tego rezultatem wojnę domową.
Ukraina już parę razy zmieniła orientację na zachodnią, tylko po to, żeby wkrótce znowu wróciła na wschodnią. Ukraina to była - przechylona na wschód - wańka-wstańka. Tylko, że nigdy wcześniej Rosja nie zrobiła tak idiotycznego ruchu, jak oderwanie części Ukrainy. Teraz Rosjan na Ukrainie jest już za mało, a ich pozycja jest zbyt słaba. Przewrócili wańkę-wstańkę. Być może na dobre.
W tej chwili jest to głównie źródło problemów, ale z czasem będzie to można spożytkować.
Kto wie, może uda się wygrać wojnę kulturową z Rosją o przyszłość Ukrainy?
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu to było niewyobrażalne. Ukraina była niezwykle ściśle związana z rosyjską kulturą i językiem (prawdę mówiąc, nadal jest), a najmniejsze ślady kultury polskiej zostały skrupulatnie zniszczone. Byli po prostu ludźmi sowieckimi.
Dzisiaj miliony Ukraińców poznaje nasz język i kulturę, zapoznaje się z naszym biznesem, naszą policją, naszymi urzędami i naszą infrastrukturą. I mogą je porównywać z tym co mają u siebie. Fundamentem mentalności człowieka sowieckiego było głębokie przekonanie, że gdzie indziej jest jeszcze gorzej. Mogą być u siebie w przyszłości ambasadorami czegoś nowego.

oto mj

Trudno się powstrzymać od śmiechu...

''To że pan nie wie o żadnych poczynaniach Rosji, które nam zagrażają, wcale nie oznacza że ich nie ma. ''

''Argument'' w stylu i na miarę tego wymyślonego kiedyś przez Wildsteina seniora w kwestii nie odnalezienia nigdy BMR w Iraku... Otóż broni nigdy nie odnaleziono, bo Saddam ukrył ją W MIEJSCU NIEMOŻLIWYM DO ODKRYCIA. Koniec. Kropka. :D

Z resztą tych bredni polemizować mi się nie chce... Nie mam na to dziś czasu, ani nie uważam je za warte POWAŻNEJ dyskusji.

oto Equatore

@mj

To nie jest argument.
To stwierdzenie faktu.
Pańska niewiedza nie jest dowodem na nic.

oto mj

Pan już goni w piętkę...

Obawiam się czy posiada pan coś co ma większość ludzi, a zwie się to ''poczuciem śmieszności''. :D
No ale to pana problem.

oto Marek D.

Kto jest agresorem ?

Jeśli natomiast same powszechnie znane fakty dotyczące działania Rosji w Mołdawii, Gruzji i Ukrainie nie przekonały pana do tego, że ekspansja Rosji jest dla nas zagrożeniem..

Nie ma żadnej ekspansji Rosji. Wręcz przeciwnie, Rosja jest w głębokiej defensywie, a jej obszar wpływów systematycznie się kurczy od upadku ZSRR. Jest natomiast ekspansja NATO, które systematycznie wchłania kolejne państwa byłego bloku komunistycznego, wbrew niepisanym umowom pomiędzy Gorbaczowem a Bushem, według których NATO miało się nie rozszerzać poza granicę niemiecką na Odrze. Sytuacja na dzień dzisiejszy, z rosyjskiego punktu widzenia, wygląda tak, że obwód kaliningradzki jest otoczony państwami należącymi do wrogiego paktu wojskowego, a w pobliżu granic Rosji znajduje się kilkaset baz wojskowych USA. Kto zatem jest agresorem ? Ja nie mam żadnych wątpliwości. Tym bardziej, że od kilku lat regularnie śledzę rosyjskie media oraz rosyjskojęzyczny internet i mam porównanie propagandy rosyjskiej i zachodniej. Otóż propaganda zachodnia jest napastliwa i odczłowieczająca przeciwnika. Jest to nieustanne szczucie, judzenie i wzbudzanie w ludziach niskich emocji, głównie strachu przed wyimaginowanym wrogiem. Natomiast po stornie rosyjskiej mamy głównie próby neutralizowania zachodnich oszczerstw, udowadniania że nie jest się wielbłądem i demaskowania fejków, produkowanych masowo przez zachodnie media. Tak więc i tutaj mamy zachowania typowo defensywne. Tak nie zachowuje się agresor. Agresor który chce kogoś napaść, stara się odhumanizować swoją ofiarę, przedstawić ją jako potwora, pożerającego małe dzieci na śniadanie. Tak zachowuje się tzw. Zachód a nie Rosja. Nigdy nie słyszałem, aby Putin, Ławrow, czy inny przedstawiciel rosyjskiej władzy mówił coś obraźliwego pod adresem Polski czy innych krajów, a tymczasem słyszę obraźliwe wypowiedzi pod adresem Rosji ze strony polskich i zachodnich polityków. Putin to według mnie odpowiedzialny i racjonalny człowiek,w przeciwieństwie do polskich i zachodnich polityków, którzy są jedynie popychadłami w rękach globalistów. Właściwie wszystko, co pan pisze, to takie typowe majaczenia rusofoba, ukształtowanego przez wyżej wymienioną propagandę, z którym trudno racjonalnie polemizować , tak jak trudno przekonywać chorego na arachnofobię, że zwykłe domowe pająki nie są groźne.

oto Equatore

@p. Marek D.

Po upadku ZSRR istotnie obszar wpływów Rosji znacznie się skurczył, ale potem ta tendencja została nieco odwrócona, zwłaszcza po odejściu Borysa Jelcyna. Obszar wpływów Rosji za rządów prezydenta/premiera Putina wzrastał do 2011 roku. Po tym jednak nastąpiła zmiana formuły. Wpływy Rosji skurczyły się, a terytorium wzrosło. Stąd też alarm w Europie, bo wpływy budują wszyscy i nie ma w tym nic zdrożnego, a inwazje są w tej części świata tabu.
Co do pańskich wrażeń na temat konfliktu informacyjnego, nie radziłbym ufać wrażeniom. Zawsze tak jest, że kiedy jest spór, bardziej sympatyczna i pokojowo nastawiona wydaje się ta strona, z którą się zgadzamy. Ja mam wręcz przeciwne wrażenia na ten sam temat, ale nie muszę się im poddawać, ponieważ w istocie nie ma to żadnego znaczenia, która strona jest ofensywna a która wręcz przeciwnie. Takie starcie nie jest konfliktem racji, lecz interesów. Przed 1989 interesy Polski były ulokowane na Wschodzie, a dziś są na Zachodzie. Ci ludzie, którzy są po stronie Polski są moimi sprzymierzeńcami. A tym, którzy wolą naszych przeciwników, nie ufam.

oto Marek D.

Jaki konflikt interesów ?

Takie starcie nie jest konfliktem racji, lecz interesów. Przed 1989 interesy Polski były ulokowane na Wschodzie, a dziś są na Zachodzie

O jakim konflikcie interesów pan mówi ? Nie ma żadnego konfliktu interesów między Rosją a Europą Zachodnią. Putin proponował Europie strefę wolnego handlu od Lizbony do Władywostoku. Putinowi nie w głowie są podboje militarne, a jedynie robienie interesów z Zachodem. Chce zarabiać na sprzedaży gazu i innych surowców, a w zamian kupować nowe technologie. Pod tym względem gospodarki Rosji i Europy, gdzie prym wiodą Niemcy, są kompatybilne, wzajemnie uzupełniające się. No ale w tym momencie Polaków straszy się jakimś kondominium niemiecko-rosyjskim, i to w sytuacji, gdy od 89r polska gospodarka i tak została już wchłonięta przez niemiecką. A może by tak zastanowić się nad koncepcją pomostu wschód-zachód, rolę którego mogłaby pełnić Polska z racji swojego położenia geograficznego ? Ale w dzisiejszej sytuacji politycznej te koncepcje są już raczej nieaktualne. Problem w tym, że Europa podlega politycznie USA, a USA nie jest zainteresowane emancypacją Europy. Z amerykańskiego punktu widzenia niedopuszczalne jest, aby na obszarze Eurazji powstał twór gospodarczy, który zagroziłby hegemoni USA. I to jest całe sedno sprawy.

oto Equatore

@p. Marek D.

Skoro Putinowi nie były w głowie podboje militarne, a tylko dobre stosunki gospodarcze z Zachodem, to dlaczego wymienił te dobre stosunki na Krym?
Widzi pan, problem jest w tym, że pański obraz nie uwzględnia mentalności Rosjan i rządzących nimi elit. Dla nich pieniądze nie są tak ważne jak bycie wielkim i groźnym imperium. Ci przywódcy rosyjscy, którzy myśleli inaczej (kilku dawnych premierów), byliby być może w stanie wymienić swoje wpływy na obszarze postsowieckim na gospodarczy dobrobyt i demokrację, ale nigdy nie Putin. To nigdy nie było nic innego jak wabik na niektóre państwa europejskie (na przykład Niemcy). Na zasadzie dziel i rządź.
Gdyby Rosja miała kiedykolwiek intencję do wprowadzenia wolnego handlu na własnym terytorium, pewnie by spróbowali. Oni jednak wolą ściśle kontrolować każdą działalność gospodarczą (zwłaszcza obcą) na swoim terytorium, ponieważ kontrola jest dla nich ważniejsza od dobrobytu.

oto mj

Proszę pana, niektórzy, w tym ja, mają już

dość tego biadolenia nad tym Krymem i cynicznego wykorzystywania faktu jego przejęcia przez Rosję - bynajmniej nie w drodze podboju militarnego - do udowadniania że oto Putin to nowy Czyngiz Chan, albo co najmniej Sułtan Sulejman, który zaczął właśnie erę podbojów czego się tylko da, przed czym my, nieboziątka, musimy się chronić i bronic...
Było referendum, można krzyczeć wniebogłosy że ''sfałszowane'', ale wątpię żeby świeżo po majdanowej hucpie, po groźnych wtedy póki co pomrukach w stronę Donbasu, po ustawie językowej itd., 70% etnicznych Rosjan zamieszkujących Krym wolało mimo wszystko Ukrainę banderowską.
Mieli autonomię, zagłosowali jak chcieli, mają co mają.
Oczywiście można domniemywać, że Putin może i machnąłby ręką na ten Krym, gdyby nie to że jego odpuszczenie oznaczałoby haniebne wyrzucenie stacjonującej tam od wojny, a pewnie i dużo wcześniej, Floty Czarnomorskiej, zamkniecie jakiegokolwiek ruchu na Bliski Wschód i wyjścia na Morze Śródziemne, a na koniec może zezłomowanie okrętów.
Na takie coś Putin pozwolić sobie nie mógł, choćby go miano potem rezac tym ''naruszeniem integralności terytorialnej'' do końca świata i jeden dzień dłużej.
USA, ani żadne państwo poważne, też nigdy i nigdzie nie dałoby się wyhuśtać z jakiegoś strategicznego miejsca na Ziemi, gdzie odbyła się jakaś tam rewolucja i świeże władze pragną okręty i wojska USA stamtąd wyrzucić na rzecz zainstalowania rosyjskich, które już płyną i są coraz bliżej.

oto Eowina

Krym w czasach sowieckich miał autonomię.

Po upadku ZSRR Krym został przyłączony do Ukrainy na stałe. W proteście na Krymie odbyło się referendum 1991roku, o przyłączenie do Rosji, albo aby mieć autonomię, 94% opowiedziało się za autonomią lub niepodległością, przy 84% obecności. Ukraina nie wyraziła zgody. https://en.wikipedia.org/wiki/Crimean_sovereignty_...
Następne referendum odbyło się w 1994 roku, za przyłączeniem do Rosji, 80% mieszkańców wyraziło odłączenie się od Ukrainy. https://en.wikipedia.org/wiki/Crimean_sovereignty_...

W 2013 roku amerykańska marynarka nabyła posiadłość na Krymie w postaci budynku szkolnego na siedzibę amerykańską. https://www.fbo.gov/index?s=opportunity&mode=form&...

oto Equatore

@mj

Sam pan potwierdza to co pisałem.
Krym dla Rosji był ważniejszy niż dobre stosunki z Zachodem.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: Hola, hola wcześniej Pan pisał o Europie

a teraz Krym dla Rosji był ważniejszy niż dobre stosunki z Zachodem.
Akceptacja krymskiego referendum nie była działaniem antyeuropejskim. Co najwyżej antyamerykańskim, gdyż ofensywa USA służyła umieszczeniu baz wojskowych na Krymie i blokadzie floty czarnomorskiej.

oto Equatore

Inwazja Rosji na Krym była również działaniem antyeuropejskim

Porządek i bezpieczeństwo w Europie opiera się między innymi na względnej nienaruszalności granic (pokojowe rozstania a'la Czechosłowacja czy ZSRR są ok, inne niż pokojowe nie są ok)
pomimo istniejących separatyzmów, oraz na unikaniu stosowania rozwiązań militarnych do prowadzenia polityki. Do precedensu Kosowa doszły kolejne i nie jest już tak "fajnie" jak było.
W zmienionej sytuacji poszczególne państwa Europy poczuły się zmuszone, żeby przewietrzyć swoje zmurszałe arsenały i - nadzwyczaj niechętnie - skończyć z polityką stopniowego rozbrojenia. Kosztowało to już miliardy euro i będzie kosztować kolejne.
Dodatkowo, jako że państwa Europy okazały się nieprzygotowane do nowej, znacznie pewniejszej siebie rosyjskiej polityki, a brakuje im woli i czasu, żeby uporać się z tą sytuacją samodzielnie, poczuły się zmuszone do chwilowego zawieszenia ambitnych planów oparcia europejskiego systemu bezpieczeństwa na elementach unijnych, do uznania nie tylko dominującej roli NATO (które w odróżnieniu od elementów unijnych istnieją w rzeczywistości), ale co gorsza USA, co już w ogóle nie jest Europejczykom w smak.
Dodatkowo, sytuacja bezpośrednio po Krymie i początku wojny w Donbasie ujawniła elitom Europy kolejne przykre informacje na temat własnych możliwości.
Dla przykładu, żadne państwo Europy poza Niemcami i Francją nie miało w praktyce nic do powiedzenia w sprawach rozmów pokojowych (porozumienie mińskie). Ani Unia jako całość, ani inne państwa niż te, którym Rosja pozwoliła odegrać tą rolę. Oznaczało to skuteczne zakwestionowanie praktycznej jedności Europy w sprawach kryzysowych.
Na dodatek oba wymienione państwa zostały w praktyce uświadomione odnośnie własnej (względnej) impotencji w zakresie wymuszenia przestrzegania porozumienia mińskiego. Okazało się, że Rosja liczy się tylko i wyłącznie z USA, ponieważ tylko USA jest w stanie zrealizować swoje groźby.
Jeszcze dodatkowo, okazało się, jaśniej niż do tej pory, że polityka informacyjna Rosji może liczyć na wsparcie ekstremistycznych i separatystycznych ugrupowań, wrogich polityce wszystkich rządów europejskich, które to ugrupowania i separatyzmy są przez Rosję wspierane w charakterze "V kolumny".
Podsumowując - żaden problem "nie do ogarnięcia", ale z całą pewnością znaczna przykrość.
Co gorsza, Europa jest na tyle zajęta Brexitem, że ww. problemy przez ten czas jeszcze się pogłębiły.
W rezultacie, pomimo że pojedyncze państwa europejskie i pewne ugrupowania w dalszym ciągu liczą na współpracę z Rosją, ogólny klimat w Europie zrobił się dla Rosji znacznie bardziej chłodny. Europejskie elity nie ufają zaś zbytnio rosyjskiemu rządowi. Przed Krymem było o wiele "cieplej".

oto Skanderbeg

Przjęcie Krymu akurat było ruchem obronnym.

Bazy amerykańskie coraz bliżej. Choć sądzę, że prędzej niż do wojny z Rosją, zostanie to wojsko wykorzystanie do egzekucji "komorniczej" majątku o wartości co najmniej 300 miliardów dolarów.
Ja bym bardziej bał się mentalności amerykańskiej. Amerykanie uważają, że ich model ustrojowy jest najlepszy i pasuje do każdego. To oraz interesy kilka grup lobbystycznych sprawiły, że Amerykanie zniszczyli kilka państw, dokonując po prostu ludobójstwa.
A Putin stał się na Zachodzie wrogiem publicznym nr 1 po wywaleniu z Rosji różnych fundacji Sorosa..

oto Skanderbeg

A jaki mamy konflikt interesów

z Moskalami? Poza robieniem laski Amerykanom za darmo? "Siad płaski do laski"-tak można zakrzyknąć wobec wielbicieli USA. Takich fanów, którzy w imię swoich rojeń, są gotowi na to aby Polska wypłaciła zbójom 300 milardów dolarów. Takie osoby pewnie też zrobią laskę obrzezańcom i liczą, że się załapią trochę na funkcje odpowiadającą funkcji kapo w obozach.

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore:

Takie starcie nie jest konfliktem racji, lecz interesów. Przed 1989 interesy Polski były ulokowane na Wschodzie, a dziś są na Zachodzie. Ci ludzie, którzy są po stronie Polski są moimi sprzymierzeńcami. A tym, którzy wolą naszych przeciwników, nie ufam.

Jeśli chce się obiektywnie opisywać rzeczywistość, nie można być stronniczym na korzyść sprzymierzeńców, ani na niekorzyść przeciwników. W przeciwnym razie nie jest się ekspertem, tylko propagandystą i manipulatorem.

oto mj

Wypisz wymaluj kalka oficjalnej propagandy...

Panie, daj pan sobie na wstrzymanie... To tylko uprzejma prośba, oczywiście.
Jak zechcemy poczytać, popisać i pogadać w tym tonie i w ten sposób, to przeniesiemy się wszyscy na forum TVP Info, Republiki, może medium laureata orderu banderowskiej ''Bezpeky'', albo portal polityczno -psychiatryczno - kulinarno - pseudoreligijno - satyryczny, choć podobno poświęcony, o nazwie Fronda.
To tyle z mojej strony.

oto Equatore

@mj

Nie jest żadnym zaskoczeniem, że oficjalne źródła informacji, które są następnie powszechnie wykorzystywane nie tylko przez opinię publiczną, ale również przez organy państwa, jak i publiczny i prywatny sektor gospodarki w planowaniu własnej działalności, są na wyższym poziomie jakości niż rojenia półgłówków z Internetu, co to niby wszystko wiedzą z tej gałęzi co na niej siedzą, a które nie mają żadnego praktycznego zastosowania.
A ponieważ skądinąd wiem nawet więcej niż piszę, mogę czuć jedynie politowanie dla tych, którym podstawiono prawdę pod nos, ale ją odepchnęli, tylko po to żeby ratować swoje delikatne ego, które nie może znieść rzeczywistości takiej, jaka jest naprawdę.
To tyle z mojej strony.

oto mj

Ufff... Mogę panu mówić ''tato''?

''A ponieważ skądinąd wiem nawet więcej niż piszę, mogę czuć jedynie politowanie dla tych, którym podstawiono prawdę pod nos, ale ją odepchnęli, tylko po to żeby ratować swoje delikatne ego, które nie może znieść rzeczywistości takiej, jaka jest naprawdę.''

Już pokornie zdejmuję czapkę i chylę czoła... Nawet boję się domyślać z kim ja tu tańczę, kto ''skądinąd - Matko Bosko Częstochosko... SKĄD?? Pewnie jakieś ABW, WSI, FBI, CIA... wie nawet WIĘCEJ niż pisze... A ''półgłówki z internetu'' - nie obrażam się panie kapitanie, ale schodzenie na poziom wyzwisk świadczy o dramatycznym deficycie SENSOWNEJ argumentacji, mając pod nos podstawione ''informacje jawne'', no i u diabła ciężkiego przecież PRAWDZIWE, bo na Zachodzie prawdą i tylko prawdą się operuje, szukają dziury w całym i snują jakieś własne wizje... Oj, dramatyczny spadek dyscypliny i rozpasanie w tym narodzie nastąpiło... Myślicieli się namnożyło... ''I komu to służy..?'', jak zwykł pytać towarzysz Gomułka..?

Żeby była jasność... Nie uważam pana za kapitana, ani nawet sierżanta... :) Nie ten poziom. Nawet nie uważam pana za tępego rusofoba, w dodatku bezkrytycznie łykającego codziennie propagandowe idiotyzmy i dziwiącego się niemiłosiernie, że nie wszyscy na tym świecie są tak niemyślący...
Napisałbym panu za kogo pana uważam, no ale twardych dowodów nie mam, więc... proszę uruchomić wyobraźnię jaka jest jeszcze opcja... I nie pytać mnie o potwierdzenie czy pan zgadł czy nie. :)
Pazdrawliaju.

oto Equatore

@mj

A ja pana nie uważam za nikogo, ponieważ nie wiem nic o panu.

oto mj

Mam to traktować jako groźbę..? :)

Jako osoba wiedząca WIĘCEJ niż przeciętny przeżuwacz chleba, ma pan ponad wszelką wątpliwość dostęp do jakichś informacji niejawnych, więc łatwo może pan sprawdzić że nie jestem NIKIM, tylko konkretnym KIMŚ. :)
Pazdrawliaju jeścio raz.

oto adam_54

Zgadza się....

A przykłady, że brak przynależności do wiarygodnego sojuszu wojskowego szkodzi, to można bez problemu znaleźć w bliskiej okolicy:
Ukraina, Mołdawia, Gruzja, Serbia.

Gdyby Rosja należała do NATO , nikt by na Rosję z NATO nie pluł , jak i nikt by nie wydalał jej dyplomatów :-PPP
Wniosek z powyższego taki ... że wszystkie państwa całego świata powinny należeć do NATO !!! - tedy "wiarygodny sojusz wojskowy" znajdzie sobie wroga poza ziemią :DDD

oto Mar.Jan

Nato nie ma wplywu na eko omie bo to nie jest pakt gospodarczy.

Nato zajmuje sie obrona czlonkow nato przed zagrozeniem z zewnatrz. I tylko tym. Nie ma zadnego wplywu na ekonomie. Czy naprawde trzeba dyskutowa o idiotyzmach? Ja sie pytam kto zapew i Polsce chocby traktatowe bezpieczenstwo vranic jesli wyjdziemy z nato w takim stanie w jakim jest polska ekonomia wojsko i polityka? Co pan radzi: do kogo by sie mozna zwrocic?

oto mj

''Czy naprawde trzeba dyskutowa o idiotyzmach?''

W przypadku 90% pańskich wpisów w ogóle nie trzeba, ale mimo to czasem ciężko się powstrzymać...

Układ Warszawski też nie miał bezpośrednio nic wspólnego z ekonomią. No może poza tym że pochłaniał lwią część tego, co zdołała z siebie wydusić RWPG.
Ale tak w ogóle i w szczególe to istniał po to, żeby bronic ''rodziny państw socjalistycznych'' przed agresją z zewnątrz. Że obrona czasem oznacza atak, to już mniejsza o to... NATO przecież też nieobca jest ta sztuka.
Poza tym istniał też po to, żeby któreś z ''bratnich państw socjalistycznych'' nie zapragnęło, tak ni stąd ni zowąd, zmienić sobie np. ustroju i ''ekonomii''. Czyli JEDNAK coś wspólnego z ekonomią UW miał... Tak samo ma i NATO.

oto novus chao seclorum

Poza tym istniał też po to,

Poza tym istniał też po to, żeby któreś z ''bratnich państw socjalistycznych'' nie zapragnęło, tak ni stąd ni zowąd, zmienić sobie np. ustroju i ''ekonomii''

Dokładnie na tej samej zasadzie niemożebna ilość baz NATO rozsianych po całym globie jest gwarantem trwałości systemu z Bretton Woods, czyli w skrócie hegemonii dolara jako głównej waluty rozliczeniowej świata (dzięki któremu to mechanizmowi USA mogą "opodatkowywać" cały świat [ściślej: państwa posiadające rezerwy walutowe dolara] podatkiem inflacyjnym), zapewniającej stały dopływ funduszy na finansowanie ogromnych wydatków wojskowych i licznych militarnych eskapad tego państwa-zbója (ang. rogue state).

oto Eowina

Dyskusja o polskim wystąpieniu z NATO, albo z UE,

jest tak realna jak polska wyprawa na Marsa.
Polacy przy lekkim nacisku wycofali się z ustaw IPN, Jaki przyznał, że popełnił błąd, a Ukraina szykuje 1000 dokumentów na temat Rzezi Wołyńskiej dokonanej przez NKWD. https://newsone.ua/news/politics/ukraina-peredast-...
https://www.politico.eu/article/poland-law-and-jus...

oto mj

Zgadzam się, choć pozostając w nieutulonym żalu...

Wystąpienie z NATO, ot tak po prostu, jest możliwe mniej więcej tak jak wystąpienie z Układu Warszawskiego za czasów Chruszczowa, bądź Breżniewa. Rozwijać tego tematu nie ma potrzeby, o ile chcemy pozostać w ramach dyskusji o rzeczach choć odrobinę realnych.

Wystąpienie z UE... Większość Polaków jest za pozostaniem, nie dlatego że uwierzyli w jakieś tam argumenty głębszego sensu lub bezsensu ze strony propagandy i ''ekspertów''... Oni po prostu kalkulują z własnej pozycji drobnego, nic nie znaczącego żuczka - dopóki jesteśmy w tej UE, to chociaż mam polisę ubezpieczeniową, że jak wywalą mnie z obecnej ''posady'' na umowie zleceniu gdzieś w Koluszkach, to wsiądę w busa i z torbami wypchanymi konserwami i makaronem pojadę do Niemiec, może do Francji czy innej Holandii, gdzie COŚ znajdę i jakoś przetrwam... Jak granice UE się zamkną, a tu spotka mnie to samo, to umrę wraz z rodziną na stojąco i nie zrobię NIC. Kto mi tu pomoże, kogo tu mój los obejdzie? Nikogo.
Dlatego pal licho jakąś tam wyższą politykę... W UE trzeba zostać i basta.

oto chłop jag

To całe NATO

powinno być zlikwidowane wraz z likwidacją Układu Warszawskiego - tołażysze. Tak się jednak nie stało ponieważ to całe NATO jest orężem w łapkach pupili szatana i służy im do walki z ludzkością stworzoną przez Boga - tołażysze.
Wniosek?
Z NATO się nie wychodzi - chyba, że jest to wyjście nogami do przodu - tołażysze. Ponadto poza NATO pupile także robią z ludźmi stworzonymi przez Boga - co tylko zechcą - tołażysze.

oto mapa

...I jakoś to będzie...

Aby więc coś jednak odmienić, tzn. przynajmniej ruszyć w stronę prawdziwego wyjścia z kryzysu narodowego - musimy nie tylko sami opuścić blok zachodni (w tym UE i NATO), ale także pomoc w realizacji scenariusza, w którym zamiast jednego centrum światowego, w USA, będzie kilka - kilkanaście ośrodków, z którymi suwerenna Polska będzie mogła sobie układać relacje z korzyścią dla siebie

Jakbym czytał entuzjastów wybicia się na niepodległość od carskiej Rosji za pomocą pójścia "w bój bez broni". I jeszcze ta wiara w naszą sprawczość w likwidowaniu świata jednobiegunowego.

Dopóki nie zaczniemy w sposób realistyczny oceniać sytuacji, dopóki nie zauważymy, że w Polsce nie ma żadnej, nawet pół-znaczącej siły politycznej, która kontestowałaby naszą przynależność do bloku euroatlantyckiego, dopóki nie przyjmiemy do wiadomości, że Polacy generalnie nie popierają zmiany sojuszy, zwłaszcza, jeśli łączyłoby się to z konkretnymi kosztami, dopóki nie zauważymy, że nasza militarna, polityczna, ekonomiczna, czy propagandowa podległość jest tak duża, że atlantyści w zarodku stłumią otwarte próby usamodzielnienia, dopóty będziemy pisać tromtadracje na temat, co koniecznie należałoby zrobić, tyle że zrobić się tego w przewidywalnej przyszłości nie da.
Dzisiejsza sytuacja Polski po części przypomina (przy wielu różnicach) geopolityczne uwarunkowania PRL.. I tak jak okres PRL był ewolucyjnym rozluźnianiem więzi z Moskwą, tak i teraz trzeba ewolucyjnie budować podmiotowość wykorzystując choćby konflikty interesów, istniejące wśród atlantystów.. Budować powoli świadomość Polaków, próbując ich organizować oddolnie poza dominującym nurtem politycznym.

To prawda, że jest to trudniejsze niż napisanie płomiennego manifestu, ale w mojej ocenie jest to prawdopodobnie jedyne rozwiązanie.

oto Mar.Jan

Ach ci atlantysci!

Tylko niech mi ktos whtlumaczy jaki pozytek mialoby nato z Polski slabej i u ezwlasnowolnionej w realizacji swoich celow?
Moze najpierw ktos sie zastanowi jak glowny cel mialo i nadal ma istnienie nato?
Po co usa trzymaja swoje wojsko w europie, skoro nie ma tu nicc do roboty a prawdziwym zagrożeniem sa Chiny?
Czy logiczne rozumowa ie jest naprade takie trudne ze wszyscy tu jak jeden mąż plotą duby smalone?

oto Robercik

Polska potrzebuje systemowych

Polska potrzebuje systemowych zmian, ale w Polsce nie są możliwe żadne systemowe reformy, ponieważ zawsze oprotestuje je zagranica której zbrojnym ramieniem jest NATO.
To przecież nasi "sojusznicy" sprywatyzowali sobie za bezcen papiernie, banki, telekomunikację polską itd.
To nasi "sojusznicy" ustawili nas na ścieżce prowadzącej do wariantu greckiego.
To nasi "sojusznicy" popierają roszczenia żydowskie. Pan Michalkiewicz powiedział, że realizacja tych roszczeń może być gorsza niż komuna w PRL.
To nasi "sojusznicy" wymuszają zmianę programów nauczania, przedefiniowanie instytucji rodziny.
To nasi "sojusznicy" dogadali się z WSI, Kiszczakiem itd.
To nasi "sojusznicy" zrobili nam wskaźnik dzietności < 1,3 a teraz zastępują Polaków Ukraińcami.

Ja wiem, że przed 89 było w sklepach bidnie, ale nie mylmy porzucenia głupiego systemu z rozwojem zawdzięczanym "sojusznikom". Jeśli w Polsce coś się poprawiło, to dzięki urynkowieniu (kalekiemu) a nie dobrym wujkom z Zachodu. Niestety bieda umysłowa w Polsce automatycznie kojarzy jedno z drugim i w dodatku nie potrafi dostrzec trendu.
Chyba już na wieki wieków do Rosji przylgnie odpowiedzialność za puste półki w sklepach w PRL, a Zachodu będzie się kojarzył z zamianą wszystkich sklepów w Peweksy. Żeby nie wiem co, to ludzie będą tak postrzegać aż do momentu gdy jankeski but wbije ich naprawdę głęboko w kałużę.

oto Equatore

@p. Robercik

Polska potrzebuje zmian na lepsze.
Podstawą do zmian na lepsze jest zrozumienie sytuacji.
Dopóki będzie pan twierdził, że to nasi sojusznicy z NATO zrobili te wszystkie rzeczy, o których pan pisze, a których nie zrobili, nic pan nie zrozumie z pewnością.
Jedyne systemowe reformy, których potrzebuje państwo w tym akurat okresie, który teraz mamy, to doścignięcie rozwiązań politycznych, organizacyjnych, gospodarczych i edukacyjnych tych państw, które robią to lepiej niż my. W większości obszarów są to państwa Zachodu, ale nie wyłącznie.
I nikt nam by takich zmian z pewnością nie oprotestował, tym bardziej zbrojnie, tylko że my ich nie chcemy robić.
My chcemy uzdrowić państwo poprzez obsadzenie wszelkich możliwych stanowisk partyjnymi funkcjonariuszami, upokorzyć przemądrzałe elity, przenieść władzę sądowniczą do Sejmu, słuchać na okrągło propagandy sukcesu, odebrać bogatym i dać biednym, dużo zarabiać i niewiele pracować. No i z kolan chcemy wstać i żeby nas wszyscy na świecie podziwiali.
I to nam wyjdzie dokładnie tak, jak się można spodziewać.
I winni będą oczywiście wszyscy inni, tylko nie my.
Czas już powoli wyrosnąć z tego przedłużonego dzieciństwa i wziąć odpowiedzialność ze swoje losy. Grając tak jak sytuacja pozwala.
Albo będziemy podpięci do światowego systemu, albo będziemy pariasami.
Nie jesteśmy wszechmocni, ale grając drużynowo możemy osiągnąć bardzo wiele.
W szczególności, posiadając wpływ na funkcjonowanie takich organizacji jak UE czy NATO możemy dopilnować:
1) żeby nie dryfowały one w kierunku sprzecznym z naszymi interesami
2) żeby wykorzystać je do realizacji naszych interesów.
Jest to tym łatwiejsze, że nasze interesy nie są sprzeczne z interesami reszty Zachodu.
Im będziemy lepiej rządzeni, mądrzejsi i bogatsi, tym większe korzyści będziemy czerpać z innych, a oni z nas.
Tylko musimy sobie przypomnieć, jak to się robi. Obecny rząd jest niestety beznadziejny w negocjacjach. Oby się prędko nauczył.
A co by było, panie Roberciku, gdybyśmy byli w tej sytuacji w ogóle bez sojuszy? Bez jakiegokolwiek wsparcia, z naszą dyplomacją i naszymi zasobami jako jedynym atutem?
Rusz pan nieco głowę, pomyśl o konsekwencjach.

oto mj

Baju baju, lanie wody, same ogólniki,

weźmy się i zróbmy, potrzebujemy zmian na lepsze - a ktoś tu liczy na zmiany na gorsze..? :) - powinniśmy dbać, przekonywać, lobbować, wpływać, starać się, dościgać, powinniśmy być lepiej rządzeni, mądrzejsi i bogatsi, potrzebujemy ''systemowych reform'' - może następne 30 lat wystarczy, a może nie, itp. pierdu pierdu... Żadnego wstawania z kolan, bo to i tak się nie uda, żadnych nie uzgodnionych z ''sojusznikami'' prób ''wybijania się'', bo tylko ich zdenerwujemy i dostaniemy klapsa, a może i pasem.
Brakuje tylko dopisku że pokorne ciele dwie matki ssie, i argumentu ostatecznego że ''jak nie Waszyngton, Bruksela i Tel Awiw, to Moskwa, Ułan Bator, Pyongyang, i śmierć w butach, a nawet bez, bo ukradli.

Bez ironii - pan marnuje się na tym portalu. Albo tylko dorabia.
Ja z takim talentem publikowałbym w jakichś, z całym szacunkiem dla PN, dużo potężniejszych mediach, na stanowisku zaklinacza umysłów tzw. ciemnego luda. Znaczy publicysty, dziennikarza, czy jak tam zwał...

oto Equatore

@mj

Bez ironii - pan marnuje się na tym portalu.

Bez ironii - zgadzam się z tym zdaniem. A pan świetnie do tego portalu pasuje.

oto mj

I dlatego na nim jestem :(

Natomiast nie rozumiem co pan tu robi cały dzień, skoro zgadza się że tylko się tu marnuje...
Przyjemność to chyba nie jest, orać ugór pomiędzy ''półgłówkami internetowymi'' i marnować się jako koń.
Czyżby jednak służbowy obowiązek..? :)

oto Equatore

@mj

Czyżby jednak służbowy obowiązek..?

Przywiązanie. Tyle lat... Zresztą wszystkie fora jakie znam to kloaka, zwykle nawet gorsza. Formy grzecznościowe są tutaj zachowywane, a to już robi znaczną różnicę. Od czasu do czasu zdarza się przeczytać coś ciekawego. A i ludzi jeszcze paru wartościowych zostało.
Nad mniej ciekawym "g..nem" staram się zaś przeskakiwać, choć nie zawsze się udaje.

oto mj

A, znaczy przywiązanie i sentyment... :) Po prostu.

Ja tam nie taplałbym się w kloace ani nie nurkował w szambie z przywiązania, bo nawet nie wyobrażam sobie jak do takich odrażających czynności mógłbym go nabrać, no ale są gusta i guściki...
Przyznam panu tak po cichu, że ja też staram się omijać g*wno leżące na mojej drodze, żeby nie wyszło na to że to ono wyznacza trasę po której idę, zmuszając mnie do zejścia na bok, no ale czasem mimo to człowiek wdepnie i jak już zacznie wycierać but o trawę, to chwilę to trwa. :)
Poza tym nie każde g*wno już z daleka wygląda jak g*wno i jest dobrze widoczne... Niektóre są wręcz przyrzucone jakimś liściem czy kępką trawy... Krótko mówiąc - czasem zdarza się wdepnąć, a wtedy już trzeba coś z tym g*wnem zrobić, żeby smrodu nie było...

oto Krzysztof M

Nad mniej ciekawym "g..nem"

Nad mniej ciekawym "g..nem" staram się zaś przeskakiwać, choć nie zawsze się udaje.

"G...no"? Na PN? Może pan wskazać? Bo jakoś nie zauważyłem.

oto mapa

Coś w tym jest, choć nie

Coś w tym jest, choć nie można się ze wszystkim zgodzić, np. z tym:

nasze interesy nie są sprzeczne z interesami reszty Zachodu

.

oto BTadeusz

Nie ma żadnej sprzeczności...

Właśnie ogłoszono legalizację budowy NS2.

A my?
My się tak tylko droczyliśmy...
Dla jaj...
Żeby Polacy poczuli dumę i godność narodową.
I Niepodważalną więź z duchowymi spadkobiercami Bandery i Szuchewycza...

oto MSzach

Strategicznie politykę

Strategicznie politykę zagraniczną i nieosiagalne bezpieczeństwo (bo przeciez bez własnej atomówki) przekładamy nad ekonomię co gwarantuje, że nasza gospodarka nigdy za dobrze nie będzie miała.
Gdyby było odwrotnie to zapewniali byśmy naszej gospodarce najtańszą dostępne źródła energetyczne i robilibyśmy jako państwo wszystko by je jeszcze obniżyć. Zamiast blokowac staralibysmy współfinansowac NS2
Oznaczałoby to zapewne zmiane stosunków z Ukraina no i ucierpialyby nasze relacje z USA no i z Izraelem bo miało by to wpływ na ich politykę w tym regionie...
Ale póki co tak nie jest bo władza są ci co nigdy bez pomocy państwa nie zarabiają.....

oto kaktusnadłoni

Suwerenność

Myślę, droga do suwerenności to też małe kroki jak na przykład porzucenie anglosaskich skrótowców typu nato, usa, na rzecz polskich skrótowców OTP, SZA. Bo narzucenie własnego języka i kultury to ułatwienie podboju. Wiedzieli to Rosjanie i Niemcy, wprowadzając rusyfikację i germanizację. Na szczęście Rosjanom i Niemcom się nie udało. Mam nadzieję, że Amerykanom też się nie uda.

Aleksander Bocheński w „Rozmyślaniach o polityce polskiej” przypomina tezę Machiavellego:

Tylko szaleniec może szukać wrogów blisko, a przyjaciół daleko

Co do obecności Polski w OTP…

cytuję Konrada Rękasa:
Podoba mi się obrona NATO przez potwierdzanie, że jest to organizacja okupacyjna i terrorystyczna wobec Polski: bo nie pozwoliłaby nam odejść, bo chroni nas przed napadnięciem przez siebie.

...to najbezpieczniej dla Polski gdybyśmy porzucili tych „opiekunów” wraz z innymi państwami UE. Mówi się że UE to kołchoz, ale gdyby w miejsce UE powstały SZE – Stany Zjednoczone Europy – z własną armią i własnym językiem, to suwerenność odzyskałaby nie tylko Polska ale i Niemcy, Francja.

oto Marek Bekier

Z tym narzucaniem języka to

Z tym narzucaniem języka to ma Pan rację co do ogólnej zasady ale w szczegółach nie koniecznie.
Wydaje mi się, że obecnie angielszczyzny nikt nam nie narzuca, raczej sami sobie psujemy język. Mogę jedynie zgadywać jakie są tego przyczyny: snobizm, moda, głupota, udawanie, że się umie itd. Idąc dowolną ulicą w dowolnej miejscowości (często nawet wiosce) można spotkać dużo szyldów (może nawet większość) firm, których nazwy prawie zawsze wymyśla właściciel. Dlaczego większość z nich zawiera zupełnie zbędne angielskie słowa? Ktoś to narzucał? Bywa, że te nazwy to idiotyczne zlepki angielsko-polskie. Pamiętam rozmowę z moim uczniem sprzed ponad 20 lat gdy ta durna moda się zaczynała. Tato tego ucznia miał małą firmę zajmującą się wytwarzaniem różnych szyldów i etykiet. Miał swoje zasady i gdy ktoś chciał zamówić szyld o treści typu "Golden-Złoto" to odmawiał.

oto Gringo

Wydaje mi się, że problem

Wydaje mi się, że problem polega też na tym, że Polakom w obecnych czasach nie chce się (nie są w stanie?) już tworzyć czysto polskich słów. Zadowalamy się czasem tragicznie brzmiącymi makaronizmami. A jeszcze nie aż tak dawno potrafiliśmy zastąpić tanki czołgami bądź automobile samochodami. Czyżby język polski był w odwrocie?

oto wzl

I bardzo słusznie

Miał swoje zasady i gdy ktoś chciał zamówić szyld o treści typu "Golden-Złoto" to odmawiał.

I bardzo słusznie, bo powinno być "Gold - Złoto". Dbał o czystość języka angielskiego i za to należy mu się uznanie. Ja osobiście nie jestem przeciwnikiem używania obcych słów, ale należy to robić tak, by to nas wzbogacało lub urozmaicało konwersację.

Swego czasu była moda na francuskie wtrącenia. Kiedyś czytałem wywiad Conrada z 1912 roku dla jakiejś lwowskiej gazety i francuskich wtrąceń było tam dużo. Inna sprawa, że pierwotnie namawiano go, by pisał po francusku, co dla niego nie było problemem, ale wyszło tak jak wyszło.

Każdy, kto pamięta dobranockę o rozbójniku Rumcajsie, to pamięta to: Sacrébleu! - zaklął szpetnie książę pan z francuska. Francuski był też wszechobecny u naszej arystokracji i szlachty wtedy, kiedy był wszechobecny w całej Europie. I to Monte Carlo: "faites vos jeux messieurs" i "rien ne va plus". To wszystko było słychać na tych filmach, których akcja rozgrywała się na przełomie XIX i XX wieku.

No! Ale skoro angielski dominuje, to co mają zrobić Anglicy?! Przecież sami sobie angielskim nie zaimponują. Oni też muszą znaleźć sobie "język zastępczy". I niektórym wychodziło to nadzwyczaj dobrze.

"Yes, yes" my little friend continued. "Once more shall I be myself again, the great Hercule Poirot, the terror of evildoers! Figure to yourself, mon ami, that I have little paragraph to myself in Society Gossip
. But yes! Here it is: 'Go it - criminals - all out! Hercule Poirot - and believe me, girls, he's some Hercules! - our own pet society detective can't get a grip on you.' Cause why? 'Cause he's got la grippe himself'!" - Agata Christie The Mystery of Hunter's Lodge.

Agata Christie znała francuski perfekt, że posłużę się tu innym językiem. W dzieciństwie w jej domu rodzinnym pracowała młoda Francuzka, od której nauczyła się tego języka.

Języki obce mają jeszcze i tę zaletę, że czasem pomagają nam w naszej trudnej ortografii. Ale mają jeszcze i inną. No bo w jakim języku można oddać lepiej to: verfluchte bolschewistische Band. Albo czy jakiś inny język odda lepiej to: naplewat.

oto MSzach

Odlot autora i tyle w temacie

Odlot autora i tyle w temacie. Odlot ale trafił on jak widac na podatny grunt. Argumenty to potwierdzające i wystarczające przedstawił Pan Equatore...

oto mj

Oj, jakie to szczęście że na ten portal zagląda

pan, pan Equatore, no i może jeszcze pan Mar.Jan... :)
''Argumenty potwierdzające i wystarczające''... Znaczy nie ma pan nic do dodania, czy tylko podpisuje się - mniejsza o to jako kto - pod TFUrczością pana Equatore, uznając że radzi sobie w stopniu dostatecznym i zadowalającym..? :D

oto BTadeusz

hmmm...

Argumenty potwierdzające i wystarczające

To my mamy w sprawie Smoleńska i Skripala...

Za komuny mówiło się na takie "dowody" - woluntaryzm...

oto MSzach

Tezy autora wystarczająco

Tezy autora wystarczająco zmiótł Pan Equatore w pierwszym wpisie. Potem z uzasadnieniem i można by juz polemizować ... -:)
Ta 'powszechna' bieda czy brak wzrostu to przecież są argumenty z gliny... Albo z tym wek z NATO .. Nawet Turcja jakoś się z niego nie wypisuje. Silniejsza, położona nie na linii rywalizacji wschód zachód...
Myślę że z takimi wladcami marionetek to bez UE i NATO bieda byłaby dużo wieksza

Co do Skripala... powinno się stosować domniemanie niewinnosci a nie robić wielonarodową hucpę dyplomatyczną. Szczególnie gdy to dotyczy byłych szpiegów a nie jakiś premierów czy prezydentów. Ale w imię zamordowanego (jak to ujawnił sam Jaroslaw) Ś.P. Lecha była okazja do zaangażowania się.

oto Marek

Nawet gdyby zgodzić się z

Nawet gdyby zgodzić się z dyskusyjnymi tezami autora, to brak jest jakichkolwiek praktycznych możliwości wdrożenia proponowanej przez niego politycznej rewolucji w demokracji powszechnej. Niezaleznie bowiem od rządzącego aktualnie skrzydła POPiSu, Polska dryfuje niezmiennie w mniej więcej tym samym amerykańsko-eurokołchozowo-antykulturowym kierunku. Żadna, powtarzam żadna siła polityczna nie jest w stanie zdobyć nawet ułamku niezbędnego poparcia na hasłach antynatowskich, antyunijnych czy wolnorynkowych. Do tego potrzeba autorytarnej władzy z dużym kredytem zaufania, na wzór Łukaszenki, Putina (ew. Erdogana), albo junty wojskowej. A to z kolei nie nastąpi, niestety, bez olbrzymiego kryzysu wewnętrznego.

oto Eowina

A dla Niemców NATO nic nie znaczy.

Niemiecka armia nie jest w najlepszej formie, Niemcy nie płacą nawet 2%, gdzieś tam się udzielą symbolicznie, wydalą 4ch Rosjan solidarnościowo, mrugając porozumiewawczo, a ciągną z USA rok w rok $ 60-70 mld, nadwyżki handlowej. Zresztą z każdym z kim handlują to mają nadwyżkę, nawet z Chinami.

oto Palimpsest

Niemcy zawsze górą!

Przegrali dwie wojny i trzęsą Europą. Polacy dokonali walecznych czynów, wygrali II światową i są notorycznie ładowani w tyłek. To cecha narodowa czy Niemcom w sukcesach zwyczajowo pomagają Żydzi?

oto Palimpsest

Rosja była zagrożeniem przez setki lat

Hasłem zagrożenia rosyjskiego dla Polski zajmować się natomiast nie mam zamiaru wcale, bo takowe po prostu nie istnieje. Jedyna realnie obecna groźba militarna dla Polaków – to nacjonalizm ukraiński

Co takiego się nagle zmieniło? Autor odetchnął po ostatnich posunięciach niedźwiedzia?? Jak na nas pójdą Ukraińcy, to za przyzwoleniem a raczej z inicjatywy Kremla.

oto chłop jag

Jak na nas pójdą Ukraińcy, to

Jak na nas pójdą Ukraińcy, to za przyzwoleniem a raczej z inicjatywy Kremla.

Najpierw za przyzwoleniem Berlina a potem Moskwy - i także za cichą zgodą grandziarzy zza wielkiej wody - tołażysze.
Wniosek?
Banderland to katalizator w procesie likwidacji atrapy Polski - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.